magdulw
15.04.05, 22:11
Witam! Mój synek (wiek 2 lata i 10 miesięcy) bardzo kipesko mówi. Używa około
40 słów, w tym tylko połowa jest zrozumiała i brzmi tak, jak ma brzmieć,
reszta to słowa przez niego stworzone, np. digudu - oznacza odkurzanie, łała
to jogurt, na siebie mówi Baga (ma na imię Bartek) i wiele podobnych tworów,
które rozumieją tylko najbliżsi.
W zawiązku z tym mam problem jak reagować kiedy synka pytają o coś nieznajome
osoby. Miałam ostatnio taką sytuację: byłam zanieść podanie do przedszkola i
pani sekretarka chciała zagadac do mojego dziecka i zapytała jakie zwierzątko
ma na bluzeczce. Był tam pies, ale Bartek nie mówi tego słowa, więc stał i
patrzył na panią, a ja nie wiedziałam czy objaśnić pani, że Bartek nie mówi,
czy nic się nie odzywać. Pani w końcu zrezygnowała z pytań mówiąc, że pewnie
nic nie mówi, bo sie wstydzi.
Inna sytuacja to zabawy z dziećmi w piaskownicy. Bartek chętnie bawi się z
dziećmi i chciałaby pożyczac od nich zabawki i patrzy wtedy na mnie czy może
wziąć. Normalnie powinnam powiedzieć, że musi się zapytać własciciela czy
może, no ale jak ma zapytac skoro nie potrafi? Mogę oczywiście ja zapytać,
ale chciałabym uczyc go samodzielności i go nie wyręczać.
Jak sobie radzicie w takich sytacajach?
Pozdrawiam Magda