oniryka
02.09.05, 13:28
Chociaż właściwie trudno go już nazwać niegadułkiem, bo nawija jak najęty
tyle, że dalej okrutnie przekręca wiele wyrazów. Ma teraz 3,5 roku i buduje
fajne zdania, ale nadal czasem trudno go zrozumieć. Bałam się, że nie będzie
się mógł porozumieć z paniami w przedszkolu i innymi dzieciakami, ale wczoraj
byłam świadkiem jak sobie fantastycznie radzi. Rozmawia na przykład z panią i
mówi: "Posie pani, ce siusiu." "Dobrze, pójdziemy do łazienki" - pani na to.
A on "Ale ce atło" A pani nieco zdziwiona: "Chcesz wziąć auto do
łazienki?". "Nie, atło nie eci"(światło nie świeci)- pani się uśmiała a ja
byłam radosna, że się nie zblokował i podobno kiedy panie mają problem, żeby
go zrozumieć, to stara się jakoś innymi słowami wyjaśniać o co mu chodzi.
Jejku, mam nadzieję, że tak dalej będzie. W poniedziałek ustalam program
pracy nad maluchem z przedszkolną logopedką. Narazie jestem pełna nadziei i
straaaaasznie szczęśliwa.