Fobia logopedyczna ???

03.02.06, 01:41
Czy spotkaliście się z czymś takim? Mam problem z moim czteroletnim synem.
Rozwój jego mowy przebiegał bez rewelacji, ale prawidłowo: świadome mama,
tata w wieku 9 mies., potem stopniowo coraz więcej słów - w wieku półtora
roku ok. 30 z dźwiękonaśladowczymi (wiem, bo mam to zapisane), dwa latka i
trzy miesiące - pierwsze dwuwyrazowe zdanie, a potem bardzo niedługo już
nawet pięcio- i sześciowyrazowe wypowiedzi. Czyli nie ma się chyba do czego
przyczepic. Teraz mówi b. dużo, płynnie i gramatycznie, ale... No właśnie,
zauważyłam, że jakby się bał mówić niektóre słowa. Kiedy coś czytamy i proszę
go o powtórzenie jakiegoś nowego wyrazu to większośc powtarza, ale niektórych
nie chce, mówi, że za trudne. A najgorsze, że kilku zwykłych, codziennie
używanych słów też nie mówi, choć nie ma problemów z występującymi w nich
głoskami. Np. śnieg - mówi "to białe", "zamarznięta woda" itp. Już nie wiem,
śmiać się czy płakać. Kiedy pytam dlaczego tak robi mówi, że nie umie tego
powiedzieć, chociaż bez problemu mówi np. ośnieżony czy śnieżynka. Takich
wyrazów jest około pięciu, tyle sobie przypominam. Dodam, że nigdy go nie
wyśmiewamy czy nie okazujemy niezadowolenia gdy coś powie źle. Wiem, że to
raczej chyba problem dla psychologa niż logopedy, ale może się mylę? Może
macie podobne doświadczenia z Waszymi dziećmi, będę wdzieczna za wszelkie
sugestie.
Pełna wersja