mama_magda1
24.05.06, 13:39
Witam, mam na imię Magda, mam 3 - letniego synka.
Mój synek nie mówi. Nigdy w zasadzie nie zaczął. jego słownictwo jest na
poziomie rocznego dziecka : mowi mama, tata, daj pic, daj, chodź, kot, nie,
tak... słowem, kilka słów, do tego niewyraźnie.
Mamy za sobą szereg badań: endokrynologiczne ( taryczyca w porządku )
neurologiczne ( łącznie z tomografią i EEG - zadnych zmian) na candidę, na
drożdze ( nic nie wykazaly badania ) metaboliczne ( nic ). Nie jesteśmy pod
opieką psychologa ( psycholog, do którego trafiliśmy w rejonwej PPP nie
zauważyla, oprocz braku mowy nic niepokojacego) ani też psychiatry ( mieszkam
pod warszawa, mamy jedego psychiatrę dziecięcego, prowadzi też dzieci
autystyczne, zdiagnozował synka jako zaburzenia rozwoju psychoruchowego )
jestesmy także po diagnozie SI w Helenowie, ktora nie wykazała zadnych
odchyleń w obu ukladach (przedsionkow i ten drugi ) jak i w zmysłach samku,
dotyku, słuchu.
Sunek chodzi do żłobka, od września pojdzie do masowego przedszkola ( bylismy
z synkiem na rozmowie z wychowawczynią i dyrektorką , został przyjęty )
Niestety, ja mam wrażenie, że to nie jest tylko proste opóźnienie mowy. Synek
wydaje mi się być inteligentny ( obsługuje proste programy komputerowe, bawi
się w zabawy symboliczne, udaje dużo rzeczy, bawi się w chowanego, w "idzie
rak nieborak" - także naprzemiennie, sam je, ubiera się, sam śpi w nocy -
przesypia spokojnie całą) Synek nie ma też zadnych natręctw ( nie macha ręką,
nie podskakuje, nie kręci się ) nie jest nadpobudliwy ani też przesadnie
spokojny. Nie ma utartych zwyczajów ani rytuałów, jest ufny, szybko się
przystosowuje do zmian, do nowch ludzi czy miejsc. Lubi dzieci, sam je
zaczepia, dzieli się zabawkami, potarfi bawić się we wspolne budowanie
klockami czy gotowanie.
To, co mnie niepokoi, to brak rozwoju mowy i czeste jakby nierozumienie co do
niego mowię. Czyli : włącz telewizor - właczy, podaj mi ( z pokazaniem
rzeczy gdzieś daleko ) - da, idziemy, wracamy, szybko, nie wolno, siadaj,
wstań ot takie podstawowe wykonuje ale już : daj mi misia z innego pokoju czy
przynieś masło z lodowki to już nie.
Niepokoi mnie też brak pokazywania. Czyli: syn lubi koty i na ulicy widząc
kota będzie go pokazywal paluszkiem i krzyczał : kot, kot, pokaze, co go
interesuje, ale poproszony, by pokazał coś, co go nie interresuje ( np.
drzwi, buciki na nogach) nie pokaże, wcale nie zareaguje.
Jesteśmy w tarkcie diagnozy w Poradni dla dzieci autystycznych na
Sobieskiego. w zeszły czawrtek bylismy na drugiej wizycie obserwacyjnej. Po
pierwszej zadna z pan nie chciala nic powiedzieć. W czwartek trochę jedną
przycisnęłam, ale... wizyta byla w czasie, kiedy synek regulaminowo śpi w
złobku i był bardzo zmęczony. O ile normalnie synek to mala przylepka ładnie
wchodząca w kontakt wzrokowy, tak na Sobieskiego nie chcial , zeby go pani
dotykala i prawie nie patrzyl jej w oczy. Pozwolił się dotknąc, gdy
prowadzila go po bieżni, bawil się w a kuku i cieszyl do niej, ale jak bawili
sie samochodani, to się na nią nie patrzył.
Pani powiedziala, ze nie umie jednoznacznie postawić diagnozy.... bo.... bo
kontakt wzrokowy jest kiepski. Ze nie postawi diagnozy autyzm bo synek bawi
się w zabawy symboliczne ( zdrówko! ) i nasladował po niej bardzo ładnie
zarówno ruchy jak i towarzyszące temu dzwiękonasladowcze ( krówkę, pukanie,
samochód ) więc nie potrafia nic powiedziec, wahają się, a w ogole to czy ja
musze mieć konkretną nazwę choroby....
Niby nie muszę. Ale wydaje mi się,ze dobra diagnoza to krok do dobrej
erhabilitacji, a jak dotąd chodzimy tylko do logopedy, bo inni lekarze
mowią : to nie jest problem z mojej dziedziny.
czy mozna zdiagnozować autyzm na podstawie tego że dziecko nie patrzyło w
oczy? Wydawalo mi się, ze musi wystepować triada zachowań. Pani tez
powiedziala, ze nie ma czegoś takiego jak opożniony rozwoj mowy i
komunikacji. W kazdym razie chcą zobaczyć synka jeszcze raz ....
Do Synapsis jesteśmy zapisani, cha cha cha, na styczeń....