magdalenkaaa78
02.06.06, 10:59
Wiem, po co chodzę z dzieckiem do logopedy. Wiem, po co dziecku SI.
Ale... na dobrą sprawę nie wiem, po co dziecku ze spectrum autyzmu psycholog.
Czego ma go nauczyć?
Byliśmy wczoraj w Instytucie Psychiatrii na Sobieskiego. Sama nie wiem, co
mysleć. O ile z perspektywy czasu myślę,że w Scolarze mialy podstawy do tego,
by zdiagnozować Kubie autyzm ( nie zachowywał się tam jak zwykle, nie
nakarmil misia, nie bawil się w udawanie, nie wykonywal poleceń, nie
podchodzil do nikogo , poustawial zabawki w rzedy )o tyle tutaj...
Byłiśmy na tzrech wizytach, wczoraj widziala go dr Kozielec. Jeden minus: o
ile normalnie Kubus ładnie patrzy w oczy i chętnie wchodzi w kontakt
wzrokowy, tak z Kozielec ( weszla do nas do pokoju na jakieś 10 min ) nie
nawiązał go, podobnie jak poprzednio z Psycholog ( na poprzedniej wizycie
Kubuś był tak z męczony, że nie patyrzył na nikogo, spokojnie bawił się ).
Nie wiem, czy to kwestia nowego miejsca, zmęczenia, zainteresowania
zabawkami... W kazdym razie nie patrzył na nie i już.
Kozielec przyszła coś się dopytać i mów: diagnoza panią zaskoczy. Zdębialam.
Mówię: sądze, że zdiagnozuje mu pani autyzm. A ona : to się pani zdziwi. Ze
strachu (? ) nie zapytałam, co w takim razie chce mu zdiagnozować. Co jeszcze
powiedziala... Ze zabawy somboliczne ( udawanie gadania przez tel, gotowanie,
robienie herbatki ) powtarzanie ( psycholog puk puk i on pukal klockami i
powtarzał puk puk ), rozumienie mowy ( wg niej rozumie, co się do niego mówi
i wykonuje polecenia bez opóźnienia, ktore to opóźnienie podobno jest
charaktarystyczne dla dzieci autystycznych ) pokazywanie ( pokazał oko, kota
na kartce - powiedział Kot , ja się pytam, jak kot robi a on : miał )
wskazują na brak autyzmu. Obie powiedzialy, ze niepokoi ich brak kontaktu
wzrokowego ( wydaje mi się,że nie mam co tłumaczyć,ze to tylko tam, bo
opierają się na tym, co widzą )
Powiedziala też, że ma nie pić coca coli ( mialam , ale dla siebie, Kuba mial
karotkę ) i że najlepsze są soki trzydniowe.
Powiedziala też, że dziwi się ,że nie chcę szukać dla niego opieki w
Warszawie ( qrcze, nie dam rady kilka razy w tygodniu urywać się z pracy i
jeżdzić 100 km w jedną stronę.... ) i powiedziala, że są dwa adresy: na
Kasprzaka i na Koszykowej, bo terpia synowi jest nezbędna. Nie zrozumiama
tylko, jaka. Powiedziala też ( co wiem z Helenowa ) ze nie jest mu potrzeba
SI. Tylko że psycholog. A - i kazała się dowiedzieć, czy w linii męskiej nie
było zaburzeń mowy ( nie było ). Oraz ze nie diagnozuje 1. całościowych
zaburzeń rozwojowych 2. mikrouszkodzeń mózgu 3 nieharmonijnego rozwoju
psychoruchowego - gdyż to jest wszysyko i nic nie wiadomo, co z tym zrobić.
Przekazanie diagnozy mam za dwa tygodnie. Dowiem się wszystkiego. Ale
denerwuję się i zastanawiam się, co miala na myśli. Wczoraj się spieszyla i
nie mialam odwagi więcej pytać...