jeangrey
17.03.07, 18:51
Mieszkamy w UK. Mam w domu niemówiącą prawie trzylatkę (lipiec 2004). Młoda mówi mama/mommy, tata, jaja (to na siostrę), plus może 20 innych wyrazów. Cały czas nawija natomiast w swoim języku. Potrafi wymawiać poszczególne dźwięki, buduje niewiele bardzo prostych zdań "tata cho si" - (tato, chodź ze mną idę siku). Rozumie wszystko, łącznie z abstrakcyjnymi pojęciami. Bawi się lalkami, rysuje, tańczy, śpiewa (po swojemu, choć powtarza samogłoski). Rozwój emocjonalny wygląda na normalny. Słuch badany po urodzeniu - prawidłowy, teraz badany domowym sposobem, szepcząc za plecami - też w porządku.
Czytając forum i złożoność terapii zaczynam być w kropce. Nie wiem czy mam szukać specjalisty w UK (przecież to inny język, młoda nie rozumie poleceń w angielskim) czy jechać na niewiadomo ile do Polski na terapię, która przecież może się ciągnąć miesiącami :(
Może jest tutaj ktoś, kto miał/ma/zna podobną sytuację?