mama_mak
09.04.08, 22:05
Moja corcia ma 21,5 mca.. Mieszam we Francji, maz jest Francuzem.
Kazde z nas mowi do niej w swoim jezyku. Pediatra juz od 18 miesaca
mowi, ze Ula za malo mowi. Wypowiada ok. 30 slow, po polsku. Po
francusku nie mowi wlasciwie wcale (oprocz dodo co oznacza tu
spanie), bo jest caly dzien ze mna.
Czy mowi rzeczywiscie tak zle ? Ma faktycznei problemy z gloskami
bezdzwiecznymi ale pomalu zaczyna mowic papa zamiast baba. Mysle, ze
dwa systemy fonetyczne nie sa dla niej proste do "przerobienia".
Dodam, bo kiedys mi mowiono, ze to ma zwiazek, ze jest, wg
specjalistow, bardzo sprawna fizycznie i bardzo ruchliwa, swietnie
radzaca sobie ze swoim cialem. Martwi mnie troche to, ze od
miesiaca wlasciwie nie przybywa slow. Za to bardzo eksperymentuje z
gloskami, mowiac dodo, probuje dodac dudu, dada, itd. Od wczoraj
stara sie czasami ale rzadko powtarzac co ja mowie (np. dzis mowila
pupa). poza tym ogolne jest gatatliwa bardzo, troche po swojemu,
bardzo sie powtarza uzywajac slow, ktore zna. Buduje jakby "zdania"
typu "dzidzia dodo" 'bum bum mniam mniam" albo "roro nie bua bua
(golabki nie maja bucikow). To juz od 17miesiaca. Badania
ortofonistycznego nie dala sobie zrobic bo bardo plakala ale
ortofonistka powiedziala po polowie, ze jest ok. Wylada na to, ze ma
dobry sluch, bo np. swietnie tupie do rytmu i osluchana z "wlazl
kotek", gdy zagralam jej to po raz pierwszy na pianinie od razu
zaczla robic "miau miau". Jstem bardzo zakrecona, porownuje ja z
innymi dziecmi i sie martwie ale jej syturacja 2jezyczna jest tez
specyficzna, czy powinnam sie martwic czy nie ?