2.5 latek mowi malo, nie powtarza.

18.05.09, 19:06
moj syn jest z 31 tyg, mial wylewy I/II stopnia czyli niby "nie
przeszkadzajace" w rozwoju, ruchowo rozwija sie dobrze, choc dlugo
byl baardzo ostrozny. dopiero od niedawna zaczal "szalec" jak inne
dzieci, choc nadal jest "z tych spokojnych".
niepokoi mnie jego mowa, a w zasadzie brak postepow w niej.
mowi malo, ale ma chec komunikacji. rozumie wszystko, na obrazkach
[okazuje wszystko bezblednie.
wykonuje polecenia, nawet dosc skomplikowane.
odpowiada na pytania, jesli zna odpowiedz: jak sie nazywa pies
dziadka? ile baba ma kotow? (nie mowi kot tylko miauh)

najbrdziej martwi mnie to ze nie powtarza, wogole. ucze go roznych
slow, slucha i sie usmiecha...
jak mowie "powiedz" to odmawia.

czy jest jakis sposob zeby sklonic go do powtarzania?

bylismy niedawno u neurologa. powiedziala zeby mu dac jeszcze z
miesiac-dwa. do korygowanego wieku 2.5roku.
uznala ze to co mowi, mowi prawidlowo i wyraznie.

jak widze poltoraroczniaki gadajace zdaniami to mnie to zalamuje :(
    • ata99 Re: 2.5 latek mowi malo, nie powtarza. 18.05.09, 22:24
      Nie załamuj się. Moj synek ma 2 lata i 2 mies. mówi prawie nic, ale ma
      tzw. proste opóźnienie mowy. Taka "uroda" zacznie mówić więcej, nieco
      później, jak jego tata. Tak to bywa u chłopców zwłaszcza.Nawet jakiś
      czas temu zaopatrzyłam się w zestaw do "nauki mówienia" płyty i
      książeczki. Parę sylab powtórzyło moje słoneczko, a później zaczął się
      denerwować.Przestałam go zmuszać do powtarzania i widzę, że chętniej
      sam eksperymentuje. Nic na siłę. Pozdrawiam
      • paulina.oliwier Re: 2.5 latek mowi malo, nie powtarza. 19.05.09, 11:19
        Mój Oliwier w sierpniu skończy 2lata, mówi ,,mama'' -nie zwraca się
        do mnie, ,,ałałał'' ,,ama'' ,,e ma'' i po swojemu te różne eee i aaa
        i yyyy itd. Rozwija się prawidłowo, urodził się dzień przed terminem
        wszystko było i jest ok. Też się martwię o niego, ale daje mu czas do
        2latek. Mi również smutno kiedy widzę jak inne dzieci w jego wieku
        wołają mamę itd. Mojej siostry synek ma 2,5roku i mówi jak dorosły
        człowiek. Smutno mi kiedy mama dzwoni i mowi co olek powiedział i jak
        dzwoni do wujka itd..
        Pozdrawiam.,
    • ata99 Re: 2.5 latek mowi malo, nie powtarza. 19.05.09, 13:58
      To na pociechę taki tekst:Kiedy zacznie mówić?
      dr hab. Magdalena Smoczyńska, prof. UJ, psycholożka i
      językoznawczyni
      2008-10-21,
      Czy jest się czym przejmować jeśli dwulatek nic nie mówi? A może
      wystarczy spokojnie poczekać?·
      Któż z nas nie słyszał historii o jakimś Jasiu, który nie odezwał
      się słowem do trzech lat, aż nagle zaczął mówić pełnymi zdaniami, a
      potem świetnie sobie radził w szkole? Owszem, takie dzieci się
      zdarzają - i dlatego jeśli dziecko mówi słabiej niż rówieśnicy, nie
      trzeba od razu wpadać w panikę. Ale też lepiej sprawy nie
      lekceważyć, bo może się za nią kryć coś poważniejszego: np. ubytek
      słuchu, jakieś zaburzenie neurologiczne albo ogólne opóźnienie
      rozwoju.

      Jeśli dziecko już zaczęło mówić, a od jakiegoś czasu bez widocznej
      przyczyny mówi wyraźnie mniej (używało kilkunastu wyrazów, a teraz
      przestało albo mówi tylko "da"), to poważny sygnał do podjęcia
      szybkich działań. Takiego malucha powinien szybko zobaczyć już nie
      jeden pediatra czy psycholog, ale zespół specjalistów od diagnozy
      autyzmu.

      Inaczej rzecz wygląda, gdy taki krok wstecz pojawi się po jakichś
      trudnych przejściach - po pobycie w szpitalu, rozłące z mamą,
      pierwszych tygodniach w żłobku. Może się zdarzyć, że pod wpływem
      takiego przeżycia dziecko przestanie mówić albo będzie się odzywało
      tylko do wybranych osób (np. do matki, ale nie do opiekunki), albo
      tylko w pewnych sytuacjach (np. w domu, ale nie w żłobku). To jest
      stan przejściowy i wymaga raczej porady psychologa, który pomoże
      rodzicom przezwyciężyć kryzys.

      Lepiej nie czekać

      Nawet jednak jeśli dziecko trafi do specjalistów: logopedy,
      psychologa, neurologa, foniatry, i nie wykryją oni żadnej przyczyny
      opóźnienia mowy, to nie znaczy, że pozostaje tylko siedzieć i
      czekać. Takie specyficzne zaburzenie rozwoju językowego (zwane SLI
      od ang. Specific Language Impairment) występuje u około 7 proc.
      dzieci - zdecydowanie częściej u chłopców i w rodzinach, w których
      tata, mama, wujek, brat czy siostra też późno zaczęli mówić.

      Zaburzenie to bywa przejściowe. Sprawdzili to amerykańscy naukowcy,
      którzy w badaniach przesiewowych wyłonili grupę dzieci z opóźnioną
      mową. W rok później stwierdzili, że tylko 60 proc. badanych nadal
      miało niższe wyniki w teście językowym, a pozostałe 40 proc.
      dogoniło już rówieśników. Okazało się też, że istnieje związek
      pomiędzy SLI i dysleksją, przy czym problemy z nauką czytania i
      pisania mogą mieć także dzieci, które "wyrosły" z SLI. Te 40 proc.
      "dzieci późno zakwitających", jak określili je Amerykanie, nie
      różniło się jednak pierwotnie od pozostałych 60 proc., które po roku
      wciąż odstawały od rówieśników. Ale gdy mamy do czynienia z nie
      mówiącym dwulatkiem, to nie wiemy, czy w wieku lat trzech będzie
      należał on do pierwszej, czy do drugiej grupy. Wniosek stąd taki, że
      na wszelki wypadek lepiej wszystkim takim dwulatkom pomóc.

      Mama nie trener

      Logopedzi często każą z dzieckiem ćwiczyć. Tymczasem rodzice
      dziecka, które słabo mówi, i tak nazbyt już wchodzą w rolę
      nauczyciela. Każą mu powtarzać wyrazy, odpytują z nazw przedmiotów
      na obrazkach, uczą. Przestają z nim rozmawiać, choćby na migi,
      odkładają to do czasu, aż nauczy się mówić. I efekt jest taki, że
      dziecko dostaje pośrednio komunikat: "nie interesuje mnie, co masz
      mi do powiedzenia", "naucz się mówić". Zmienia się klimat
      emocjonalny. A ten dobry klimat, kiedy to rodzice są zachwyceni i
      rozczuleni wszystkim, co dziecko powie ("jakie mądre!", "jakie
      zabawne!"), bardzo sprzyja rozwojowi mowy (i nie tylko mowy). A więc
      lepiej byłoby, gdyby rodzice nie wypadali ze swojej roli.
      Nauczycieli, trenerów i terapeutów dziecko może mieć wielu, ale
      rodziców nie da się zastąpić. Niech mama pozostanie mamą, a nie
      zmienia się w belfra.

      Wiele podręczników radzi, by słabo mówiące dziecko zalewać potokiem
      słów. Taka "kąpiel słowna" jest przydatna pod warunkiem, że będzie
      dostosowana do potrzeb dziecka. Weźmy najpierw dziecko, które mówi
      normalnie. Opowiada, nawiązuje z nami dialog i my się cieszymy, że
      jest takie mądre i też chętnie do niego mówimy. Wtedy ono mówi coraz
      więcej, a my automatycznie używamy coraz bardziej złożonego języka.
      Z reguły dziecko więcej rozumie, niż mówi, a my mamy tendencję, żeby
      dostosowywać nasz język do poziomu jego rozumienia, a nie jego mowy.
      Dzięki temu ma ono możliwość nieustannego podciągania się. To
      naturalny mechanizm - rozwój dziecka nas cieszy, co sprawia, że
      zachowujemy się w sposób, który sprzyja dalszemu rozwojowi.

      Jeśli jednak dziecko nie rozwija się normalnie, ten automatyczny
      mechanizm przestaje działać. Rodzice się niepokoją, a ich lęk działa
      destrukcyjnie: jedni stają się belframi, a inni, czasem zupełnie
      nieświadomie, unikają kontaktu z dzieckiem, bo przypomina im o
      problemie, który jest dla nich bolesny. A nawet jeśli ten lęk nie
      paraliżuje kontaktów z dzieckiem, to w tym wypadku owo naturalne
      mówienie na poziomie jego rozumienia nie zdaje egzaminu. Zwykle
      dziecko z SLI rozumie, co do niego mówimy, ale nie potrafi
      wykorzystać naszych słów do budowania własnych wypowiedzi, bo między
      zdolnością mówienia a rozumienia istnieje w jego wypadku prawdziwa
      przepaść. Dlatego trzeba się nauczyć mówić do dziecka tak, aby ono
      miało z tego pożytek.
      Na poziomie dziecka

      W Kanadzie działa ośrodek logopedyczny fundacji Hanen, w którym
      stworzono wspaniały program szkoleniowy dla rodziców. Uczy się ich,
      jak mówić do dzieci z opóźniona mową, żeby im naprawdę pomóc. Metoda
      Hanen daje rodzicom kilka prostych wskazań.

      Znaleźć jak najwięcej czasu na zabawę z dzieckiem i podążać za nim.
      W tym czasie nie realizujemy własnych pomysłów w rodzaju: „układamy
      puzzle”, „czytamy książeczki”, „budujemy z klocków”, tylko pilnie
      obserwujemy dziecko i podążamy za nim - robimy to, co ono samo chce
      robić, co je interesuje. Jeśli chce biegać po pokoju, biegamy razem
      z nim. Jeśli bierze książeczkę, oglądamy razem z nim. Kiedy dziecko
      robi to, co samo chce, a nie to, co my chcemy, jest zadowolone, a
      przez to bardziej otwarte i chłonne.

      Dbać o bliskość fizyczną i kontakt wzrokowy twarzą w twarz. Jeśli
      dziecko siedzi na podłodze, siadamy razem z nim, możemy się nawet
      położyć. Wpatrujemy się w jego twarz i reagujemy na wszystko, co nam
      przekazuje, choćby to był przekaz bez słów, gesty, pomruki, mimika.
      Każdą taką „wypowiedź” kwitujemy, potwierdzamy, najlepiej jakimś
      pojedynczym słowem. Dziecko dostaje w ten sposób komunikat: „To, co
      mówisz, jest dla mnie ciekawe”. Jeśli mama czy tata, zadowoleni i
      uśmiechnięci, wpatrują się w dziecko i piją mu z ust, to stanowi to
      znacznie skuteczniejszą zachętę do mówienia niż naleganie „no,
      powiedz: krówka” czy pytanie w kółko „co to jest?”.

      Bawić się na zasadzie „raz ty, raz ja”. Może to być rzucanie do
      siebie piłki, zabawa w łapki, budowanie z klocków. Taka zabawa
      przypomina rozmowy - naśladuje naprzemienne zabieranie głosu -
      najpierw ja coś mówię, potem ty, znowu ja, znowu ty. Pytanie -
      odpowiedź. Stwierdzenie - replika.

      Samemu mówić bardzo mało. Niech nasze wypowiedzi będą bardzo
      krótkie. Na początek - jeden wyraz. Dziecko coś mruknęło, pokazując
      pluszowego kotka - mówimy: „Kotek!”. Dziecko: „miau”. My: „Tak,
      kotek miau, robi miau kotek” (a nie: „Chcesz wziąć tego kotka? Daj
      mamusi, położymy go do łóżeczka”).
      więc zamiast podciągać, edukować, rozwijać, mamy zniżyć się do
      poziomu dziecka i robić to, czym ono się akurat interesuje. Jeśli na
      przykład bawi się zaworem przy kaloryferze, możemy kucnąć obok i
      włączyć się w zabawę. I mówić przy tym: "Maciuś kręci, kręci Maciuś,
      ojej! Mama też kręci. O, jak mama kręci. Teraz Maciuś, teraz mama,
      teraz Maciuś, teraz mama" itd. I tego też nie wypowiadamy naraz,
      tylko po
    • ata99 Re: 2.5 latek mowi malo, nie powtarza. 19.05.09, 13:58
      cd.Przy takiej "skrojonej na miarę dziecka" kąpieli słownej jest
      szansa, że ono w pewnym momencie powie: "kęci". Albo "mama".

      Podjęcie takiej terapii, która nie każe im wychodzić z roli mamy,
      wymaga wysiłku, skupienia na dziecku, kontrolowania własnych
      zachowań, ale daje wymierne efekty. Dzieci robią postępy, a matki
      nie czują się już bezradne i zagubione. Znika lęk i poczucie
      bezsilności. W domu może być bałagan, bo mama, zamiast sprzątać,
      siedzi z dzieckiem na podłodze i bawi się sznurkiem, jakby miała dwa
      lata, ale oboje są szczęśliwi. Taka atmosfera zwykle pomaga
      przełamać wewnętrzne bariery i dziecko stopniowo zaczyna coraz
      więcej mówić.

      Jeśli chcemy pomóc dziecku przezwyciężyć trudności z mówieniem,
      powinniśmy się zniżyć do jego poziomu i robić to, czym się akurat
      interesuje.

Pełna wersja