do feministek

11.01.04, 23:51
Wydaje mi się , nie chce oczywiście nikogo obrażać( w szcególności jego
poglądów) ale uważam że tan ten feminizm to jedna wielka pomyłka.
Dla kobiety prawdziwą rolą i spełnieniem jest rola matki i żony.Zobaczcie
jak mężczyzna był głową rodziny, to np. na zachodzie wszystko było
poukładane.Wszcyscy znali swoje miejsce, męźczyzna i kobieta oraz dzieci.O
ile łatwwiej się żyło!! Dlatego zgadzam się z poglądami pana Korwina Mikke-
ze miejsce kobiety jest przy rodzinie.
    • jjfr Re: do feministek 12.01.04, 03:41
      Nie sadze, ze jest cos takiego jak "miejsce kobiety" (lub mezczyzny, bez
      roznicy). Miejsce kobiety jest tam, gdzie kobieta chce byc. Jesli chce byc
      zona i matka, swietne. Jesli chce byc naukowcem, policjantem, alpinistka, czy
      kim tam
      • oldpiernik Re: do feministek 12.01.04, 08:08
        kiedy z żoną rozmawiamy o problemach feminizmu (i antyfeminizmu)
        jest tak wesoło, że liga kabaretowa wysiada
        jak można na poważnie przeciwstawiać sobie
        fragmenty całości, której istotą jest wzajemne dopełnienie
        eeeeeeeeeeech

        :)))))))))))

        • maggy Re: do feministek 12.01.04, 14:49
          echch old, jak ja cie lubie :-)))))))) i co gorzej sie zgadzam, hihi
          hipek_nie-feministyczny
    • laperla Re: do feministek 12.01.04, 08:35
      droga wioooolo,

      moza pora spalic gorset...myslowy? ;)

      pozdrawiam

      laperla
    • nonstop Re: do feministek 12.01.04, 08:56
      wioooola napisała:

      > Wydaje mi się , nie chce oczywiście nikogo obrażać( w szcególności jego
      > poglądów)

      O, jak wyglądają (albo i czują się) "obrażone poglądy"?
      :)
      • ryszq Re: do feministek 12.01.04, 17:16
        nonstop napisał:

        > wioooola napisała:
        >
        > > Wydaje mi się , nie chce oczywiście nikogo obrażać( w szcególności jego
        > > poglądów)
        >
        > O, jak wyglądają (albo i czują się) "obrażone poglądy"?
        > :)



        Jak?-normalnie - wyglądają przez okno zazwyczaj.....:-))))
    • rena_gd Re: do feministek 12.01.04, 11:04
      wioooola napisała:

      > miejsce kobiety jest przy rodzinie.

      czatowej??:))
      • marudny Re: do feministek 12.01.04, 15:35
        hmm to ja chetnie poznam Pania co bedzie mi gotowac, sprzatac, prasowac, dzieci
        chowac i jeszcze na 10 godzin do pracy pojdzie ... ze o gazecie, zimnym piwie i
        kapciach nie wspomne ... aha jeszcze obowiazki malzenskie, kiedy tylko bede
        mial ochote :)))

        Jego_Krolewska_Mość_Marudny :)))) (w nawiazaniu do wczesniejszego posta) :)
    • senne_marzenie Re: do feministek 12.01.04, 23:33
      wioooola napisała:

      Dlatego zgadzam się z poglądami pana Korwina Mikke-
      > ze miejsce kobiety jest przy rodzinie.

      a miejsce faceta jest zupelnie gdzie indziej:)
      • rena_gd Re: do feministek 12.01.04, 23:38
        to zabawa w ganianego??;))
        • senne_marzenie Re: do feministek 12.01.04, 23:48
          w ciuciu-babke :P
    • niebieskooka.diablica Re: do feministek 13.01.04, 07:55
      A ja się trochę zgadzam i trochę nie zgadzam.
      Bo świat się zmienia, w związku z czym ludzie również się zmieniają. Ważny
      chyba w życiu jest to, żeby każdy z nas zawsze robił to, co uważa za słuszne.
      Żeby później na "łożu śmierci" niczego nie żałować. Są przecież kobiety, które
      uwielbiają siedzieć w domu znam takie :)) siedzą sobie z dzieciaczkami w domu,
      pilnują domowego porządku, ale mimo to, że sa twan kurami domowymi zawsze
      twardo stoją przy swoim zdaniu. Pytanie jest tylko takie, czy mąż/mężczyzna tej
      kobiety potrafi to docenić. Bo jeśli tak, to chyba tworzą szczęśliwą rodzine.
      Błąd był zawsze taki, że uważano, że kobieta POWINNA> Ale przeciez ona nie
      sprząta i nie gotuje i nie wychowuje dzieci tylko dla siebie prawda? Chce by
      mąż po powrocie z pracy czuł się dobrze - a tak by nie było chyba w
      bałaganie :))
      Są też kobiety tzw. karierowiczki. Kariera ponad wszystko. Przecież też mają
      prawo. Dla jednych liczy się kariera, a dla drugich rodzina.
      Chociaż ja uważam, że i jedno i drugie można ze sobą pogodzić, pod warunkiem,
      że nie jest się pracoholikiem, wiadomo :-P
      I tak na nic nie ma reguły. I tak wszystko zalezy od nas, ludzi. Ważne, żebyśmy
      się kochali, o! :-P (w każdym tego słowa znaczeniu)

      szmija_pozdrawia_dziś_bardzo_optymistycznie :-P
    • sugar_cube wiola,postaraj sie byc NA PRAWDE dobra matka i zon 13.01.04, 09:06
      zgadzam sie z Toba wioooola; ciesze sie ze sa jeszcze kobiety, ktorym sie nie
      poprzewracalo w glowie od tego rownouprawnienia; nie-rownouprawnienie bylo,
      jest i bedzie i tak musi byc; kobieta zostala stworzona jako druga, jest
      rozbudowanym kawalkiem cudzego gnata i musi sie z tym pogodzic - madrosc
      kobiety polega na pokorze, pogodzeniu sie z losem i zrozumieniu gdzie jest jej
      miejsce!!!

      tylko sluchaj, wydaje mi sie ze robisz pewien blad, przez co nie jestes tak
      prawdziwą matką i zoną, jaka moglabys byc, blad ten zreszta latwo naprawic,
      wiec nie przejmuj sie - zwracam ci uwage dla twojego dobra, tak jak i ty
      zwracasz feministkom uwage dla ich dobra i dla dobra wszechswiata, zeby byl
      dobrze poukladany - otoz kobieta nie jest stworzona do obslugi urzadzen
      technicznych - w tym koputera, wiec radze ci, zebys nie siegala za wysoko i
      pozwolila swojemu mezowi czy tez narzeczonemu (bo chyba nie zyjesz w zwiazku
      nieformalnym, jak to mowia na kocia lape i nie jestes stara panna?!) spelniac
      swoje prawdziwe meskie powolanie, czyli obslugiwac urzadzenia techniczne, a
      sama wracac do dzieci - a propos - co robia teraz twoje dzieci - bo chyba je
      masz, prawda?! (dwojke oczywiscie), no chyba ze jestes stara panna...


      PS. dziekuje Ci za przypomnienie mi gdzie jest moje miejsce!
      • pwrzes Re: wiola,postaraj sie byc NA PRAWDE dobra matka 13.01.04, 12:56
        'Naprawde' piszemy razem :-P

        BP, MSPANC

        Mors
        PS. Feminazistkom stanowcze nie!
        • maggy Re: wiola,postaraj sie byc NA PRAWDE dobra matka 13.01.04, 13:07
          pwrzes napisał:

          > PS. Feminazistkom stanowcze nie!
          a femicznym amatorkom femurałów i Fermiego? ;-))
          m.
          • oldpiernik Re: wiola,postaraj sie byc NA PRAWDE dobra matka 13.01.04, 13:16
            "- Wyłaź spod tego stołu!!!
            - Nie wyjdę.
            - Wyłaź natychmiast!!!
            - Nie wyjdę. Mężczyzna w domu też ma prawo do własnego zdania."


            KONIEC CYTATU ;)
    • feministka0.75 w poczuciu obowiazku... 16.01.04, 10:02
      A czy pan Korwin-Mikke dolaczyl instrukcje obslugi pt. "Jak utrzymac rodzine z
      jednej pensji"?

      Pozdrawiam
      Fem (poszukujaca swojego watku)


      wioooola napisała:

      > Wydaje mi się , nie chce oczywiście nikogo obrażać( w szcególności jego
      > poglądów) ale uważam że tan ten feminizm to jedna wielka pomyłka.
      > Dla kobiety prawdziwą rolą i spełnieniem jest rola matki i żony.Zobaczcie
      > jak mężczyzna był głową rodziny, to np. na zachodzie wszystko było
      > poukładane.Wszcyscy znali swoje miejsce, męźczyzna i kobieta oraz dzieci.O
      > ile łatwwiej się żyło!! Dlatego zgadzam się z poglądami pana Korwina Mikke-
      > ze miejsce kobiety jest przy rodzinie.
      • oldpiernik Re: w poczuciu obowiazku... 16.01.04, 10:08
        a czy to tak trudno wymyślić, że i dwie pensje to i tak za mało... fem ;))))
        • rena_gd Re: w poczuciu obowiazku... 16.01.04, 10:14
          oldpiernik napisał:

          > a czy to tak trudno wymyślić, że i dwie pensje to i tak za mało... fem ;))))

          to propozycja zycia w trojkatach??:)) czy w wiekszych, hmmmm przepraszam za
          wyrazenie, komunach;))
    • wioooola Re: do feministek 18.01.04, 01:32
      Witajcie:)
      Może i to w jakimś stopniu jest prawdą ,że kobieta może spełniać się w różny
      sposób.Ale z własnych obsrewacji wiem że brakuje im rodziny ,męża...
      Jedna z moich koleżanek jest samotna...tak w pewnym momencie wybrała...teraz
      żeby nie być sama w domu to większość czasu spędza u swojego brata...według
      mnie wychowując mu dzieci
      I kiedyś powiedziała mi ,że równouprawnienie tak naprawde nie jest aż tak
      wiele warte...i że teraz żałuje....
      A nie jest p.Bakułą , która jako artystka może się spełniać-ale jest zwykłą
      kobietą ,która czułaby się spełniona przy dzieciach.
      • ewka5 Re: do feministek 18.01.04, 12:08
        wioooola napisała:

        > Może i to w jakimś stopniu jest prawdą ,że kobieta może spełniać się w różny
        > sposób.Ale z własnych obsrewacji wiem że brakuje im rodziny ,męża...
        > Jedna z moich koleżanek jest samotna...tak w pewnym momencie wybrała...teraz
        > żeby nie być sama w domu to większość czasu spędza u swojego brata...według
        > mnie wychowując mu dzieci
        > I kiedyś powiedziała mi ,że równouprawnienie tak naprawde nie jest aż tak
        > wiele warte...i że teraz żałuje....
        > A nie jest p.Bakułą , która jako artystka może się spełniać-ale jest zwykłą
        > kobietą ,która czułaby się spełniona przy dzieciach.

        * a glosowac lubi? czy tez jej przeszlo?
    • mietowe_loczki Re: do feministek 18.01.04, 11:40
      Jasię zgadzam z Autorką w całej rozciągłości. Do obowiązków kobiety powinno
      należeć robienie Panu herbaty o 4 nad ranem, dbanie o to, żeby w lodówce cały
      czas była musztarda (jakaś tam), biała kiełbasa w zamrażalce, MASŁO na stole,
      majonez na jajku, fartuszek na pupku, majtki na głowie ... paranoja jakaś :)
      • nonstop Re: do feministek 18.01.04, 18:41
        Całkiem niezła jest taka herbata o czwartej nad ranem! (szczególnie z cytryną
        np.)
        hyhy
        • feministka0.75 a czy tos Ci broni??? 18.01.04, 18:57
          nonstop napisał:

          > Całkiem niezła jest taka herbata o czwartej nad ranem! (szczególnie z cytryną
          > np.)
          > hyhy

          Jasne Noniku, zwlaszcza jak przyniesie ja mezczyzna :-))

          A teraz do rzeczy!
          Czy w konstytucji jest napisane, ze kobieta nie ma prawa do zycia rodzinnego?
          Twoje zycie powinno zalezec od Ciebie i to kim jestes, powinno byc Twoja
          decyzja. Uwazam, ze zycie rodzinne jest czyms cennym co nalezalo by szanowac,
          ale niestety trudno sie dopatrzec szacunku w slowach pana Korwina. Tak nazreka
          na zachod - czyby sie go bal? I ma racje, bo jako polityk na zachodzie zostal
          by zjedzony przez prawdziwe feministki, ktore dbaja o prawa kobiet...

          Pozdrawiam
          Fem niedzielna
      • nonstop Re: do feministek 18.01.04, 18:49
        Poza tym loczki, nie napisałaś dlaczego Pan nie śpi o 4-tej rano.
        :-)
        • feministka0.75 Re: do feministek 18.01.04, 18:59
          nonstop napisał:

          > Poza tym loczki, nie napisałaś dlaczego Pan nie śpi o 4-tej rano.
          > :-)

          pewnie czatuje...
          • rena_gd Re: do feministek 18.01.04, 20:29
            o tej porze?? na kogo?? na mleczarza??;))
        • mietowe_loczki Re: do feministek 19.01.04, 12:09
          nonstop napisał:

          > Poza tym loczki, nie napisałaś dlaczego Pan nie śpi o 4-tej rano.
          > :-)

          Tam kiedy jeden pisał w takim dramacie o Chłopcu z Książką, że 'ktoś nie śpi,
          aby spać mógł ktoś,' ale nie pamiętam zbyt dużo, bo ja w mięsnym pracuję, i
          słabo się w szkole uczyłam, a poza tym od czasu do czasu zaglądam do Pokoju
          Przyjaciele, metafory czystej, a to już przecież wiele tłumaczy ... :)
          (coś mnie się przypomniało: ta musztarda nazywała się deja vu)

          • nonstop Re: do feministek 20.01.04, 08:37
            primo: to nie był Chłopiec z Książką tylko z Rapierem;
            secundo: skoro musztarda nazywała się deja vu, to majonez pewnie nazywał się
            tete a tete;
            tertio: nie w mięsnym, nie w mięsnym, tylko w kiosku "Ruchu", choć i tam mięso
            mają;
            quarto: kioskarki pocą się w ruchu...

            :-)))
            • mietowe_loczki Re: do feministek 20.01.04, 12:19
              primo: to był Chłopiec z Książką, ale imienia nie pamiętam, tylko wiem, że tam
              na początku z szynką coś było
              secundo: skoro majonez nazywał się tete a tete, to keczup ne kąfo
              tertio: w przyszłym tygodniu będę miała Poradnik speleologiczny
              quarto: zaraz zaraz, to nie jest salon damsko-męski, ja tu mięso mam
              :)
    • fikusna-figa Re: do feministek 18.01.04, 20:08
      Feminizm domaga sie od świata,aby wreszcie uznal,że kobiety nie są elementem
      dekoracyjnym,cennymi naczyniami ani też członkami jakiejs "grupy specjalnych
      interesów".Kobiety to polowa(a obecnie nawet wiecej niż polowa)ludzkości,i nie
      mniej niż połowie należą im się prawa i życiowe szanse.Cele feminizmu są
      proste:żąda on,by kobiety nie musiały "wybierać" miedzy sprawiedliwością w
      sferze publicznej a szczęściem osobistym.Żąda dla kobiety prawa do
      samookreślenia,by to,kim mamy być,nie było nam wciąż na nowo narzucane przez
      kulturę i przez mężczyzn.
    • she1961_lodz o, w tym wątku się dopiszę... 19.01.04, 23:35
      ...bo tu się wpisali dwaj faceci co ich lubię szczególnie jakoś tam. I jedna
      kobitka fajna się wpisała też. I nie żeby pozostali byli niefajni -
      wcależebonie:)))))))).

      Więc ja uważam, że w dobie społeczeństwa informatycznego rola kobiety i jej
      pozycja we współczesnej rodzinie (wcale nie czatowej tylko tradycyjnej,
      Rena :)))))) musi stanowczo ulec przewartościowaniu. Mam niestety tę smutną
      świadomość, że z racji na swój wiek nie zdołam już (bo nie zdążę) osiągnąć
      tego ideału, który postaram się Państwu przybliżyć.
      Wspólczesna kobieta idealna to taka, która kładzie się spać o czwartej nad
      ranem, a jej ostatnią czynnością przed zaśnięciem jest zamknięcie systemu
      (oczywiście po uprzednim wylogowaniu się z czata poprzedzonym godzinnymi
      cmokami i papatkami). Wstaje o szóstej, obudzona sms-em przez ostatniego
      nocnego privowicza. Bierze prysznic, budzi męża, parzy mu kawę, nastawia zupę,
      obiera ziemniaki, robi kanapki dzieciakom, budzi je (na pewno o czymś
      zapomniałam, bom nienawykła). Następnie udaje się do miejsca swojej pracy
      (uprzednio wyłączywszy gaz pod garnkiem z zupą). W pracy odpala natychmiast
      internet, odbiera pocztę, odpisuje na nią, loguje się na czacie. Jest na nim
      cały czas obecna nikiem, chociaż jest ambitnym pracownikiem i człowiekiem
      wogle - musi zarabiać przynajmniej tyle co mąż, stara się jednak nie tracić
      kontaktu z cztownikami. Po pracy wraca do domu, odbiera dzieci ze szkoły,
      przygrzewa dzieciom zupę, podaje ją, przygotowuje drugie danie, które zjadają
      rodzinnie po przywitaniu wracającego z pracy męża i podaniu mu kapci (oraz
      zupy). Po obiedzie on czyta gazetę prawą ręką trzymaną (w lewej pilot)
      (długo), ona zmywa po obiedzie (krócej) i przegania dziecko sprzed komputera
      ("wszak godzinka Ci , synku wystarczy"), aby przywitać popołudniową zmianę
      czatujących. Mąż tymczasem zdrzemnął się przed telewizorem, więc nie widzi jak
      spod palców ukochanej żony wymykają się słowa gorętsze od pocałunków. Może i
      dobrze, że nie widzi - znacznie podniesie to jego wiarę w swój osobisty urok
      tudzież jego samoocenę, gdy wreszcie nadejdzie pora pójścia do łóżka. A
      potem... cóż... on jak to on - spokojnie zaśnie w poczuciu dobrze spełnionego
      obowiązku. A ona? Jak to ona - wymknie się jeszcze cichutko, włączy żelazko,
      uprasuję mężowską koszulę na jutro, odświeży dziecinne ubranka i starannie
      rozwiesi na ramiączku (co to u licha jest to ramiączko?!). Potem zatroszczy
      się doraźnie o swoją urodę i rozpocznie nocną edycję czatu. Przecież trzeba to
      wszystko komuś opowiedzieć. W międzyczasie w kuchni dusi się mięso na
      jutrzejszy obiad. I tylko czasem swąd spalenizny obudzi męża i wtedy właśnie
      mamy do czynienia z tzw. awarią serwera ("przepraszam Cię, kochany, wczoraj
      tak nagle mnie wywaliło, że nie zdążyłam się pożegnać, a potem nie mogłam już
      wejść"). Czasem wczesnowieczorna porcja czatowania zostaje wyparta przez
      jakieś czynności rodzinne - np. wyjście do znajomych, teatru lub filharmonii,
      podejmowanie gości lub nie przymierzając ubieranie choinki. Wszystkie te
      czynności idealna kobieta wykonuje głównie po to, żeby móc wysmażyć niebanalny
      wątek na forum. Bo właściwie cóż by one były warte, gdyby się nimi z rodziną
      czatową nie można było podzielić????
      To by było tyle w ogólnym zarysie.

      Korzystając z okazji, pragne pozdrowić z tego miejsca bubu_bubu (najmocniej)
      oraz Morsa i dj-a. Dlaczego właśnie ich? A dlaczego nie?

      Z życzeniami dobrych osiągów wszystkim Paniom
      she.
      • grau Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 05:52
        zarys ladny;
        dzis beda pierogi z metra ?
        :))sz.
        • utopia10 Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 10:37
          grau, czytasz Owidiusza ? Uważasz że środek jest idealny, także w życiu
          rodzinnym? Ciekawa koncepcja. W tym wątku powinieneś raczej cytować, jeśli już
          Owidiusz, "Heroides", lub "Ars amandi" a moze lepiej "Remedia amoris". I co to
          ma wspólnego z pierogami?
          Z poważaniem - utopia10
      • r_u_s_h Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 06:19
        Ten mleczarz z herbatą, to może słucha "Bluesa o czwartej nad ranem"?, no i
        ciekawe kto mu w końcu ją przyniosł :)
        Jak narazie to się naczytałem o partnerstwie, o realizaji planów zawodowych,
        wychowaniu i moim zdaniem zarówno to, w jakiś sposób świadczy o mężczyźnie i
        kobiecie jak wzajemnie się uzupełniają. Wkurza mnie co innego, w myśl jakiegoś
        chorego róznouprawnienia łamanie jakiegokolwiek wolnego wyboru, próby
        narzucenia czegoś siłą.To jak z tymi wolnymi wyborami o które tak czesto
        feministki walczą.... ? Choćby jakiaś bzdurna chęć przepchnięcia projektu,
        żeby co najmniej 30% zasiadało w Parlamecie w myśl właśnie równouprawnienia.
        To dopiero kobieta - kobiecie wilkiem :)) Uważa, że jedna musi pomyśleć za
        drugą i gdyby tamtej nawet zamarzyło się głosować za facetem, to w myśl Jej
        walki, bojów, Jej wolny głos odbierze. Pozdrawiam (nawet walczące
        feministki) :)))
        • r_u_s_h Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 06:25
          She :)))) ze wstydem się przyznam, że nie chciało mi się czytać tego
          wszystkiego co namazałaś, ale jak już się sam wpisałem, to nie odmówiłem sobie
          przeczytania tego w całości. Jednym słowem - warto było!!! Od razu mi
          weselej :)))
        • nonstop Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 08:45
          r_u_s_h napisał:

          > Ten mleczarz z herbatą, to może słucha "Bluesa o czwartej nad ranem"?, no i
          > ciekawe kto mu w końcu ją przyniosł :)

          primo: słucha vaya con dios;
          secundo: no, spróbuj zgadnąć, kto przyniósł herbatę hihi
      • nonstop Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 08:42
        no jasne szi, po co spać?
        :)
      • oldpiernik Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 09:43
        wolny dzień antyfeministy zaczyna sie od pójścia do pracy na 6.00, bo w wolne
        dni zaczyna się wczesnie, żeby zdążyć na popołudnie kupić bilety do kina dla
        rodziny; po 8-godzinnym intensywnym odwiedzaniu wszelkich do- i niedozwolonych
        forów (niekiedu i czat`a) wypada takie monstrum z fabryki, w której jeszcze mu
        pozwalaja pobyć i gna na złamanie karku do kina, po te bilety, na seans
        najpóźniej o 18.15; szczęśliwy, że udało mu sie kupić jakieś kiepskie miejsca
        wraca do domu zakorkowaną z powodu przebudowy drogą; około 17.15 wpada do
        kuchni i radośnie melduje "MAM!!!"; rodzina zrywa sie od stolu i pędzi włożyc
        jakies w miarę znośne ciuchy ( bo przecież w szafach same starocie); nasz heros
        szybko zbiera pozucone w nieładzie naczynia i pospiesznie sprząta brudne gary;
        kiedy juz odstawia ostatnią umytą (w 10 minut) szklankę słyszy, no chodźże
        wrszcie, bo się spóźnimy...
        tą samą zakorkowaną drogą, narażając głośno protestującą rodzinę i łamią durne
        przepisy gna do kina...; na parkingu zachowuje się fatalnie wpychając samochód
        w zbyt wąską luke i za daleko od wejścia; przed wejścem szybko kupuje dla
        wszystkich pepsi i coś jeszcze ( tylko nie szeleszczące); na sali dość
        brutalnie wygania z własnego miejsca jakieś młodociane cwaniactwo, gorsząc
        dzieci i przynosząc wstyd rodzinie; wreszcie w półśnie odbiera coś z fabuły i
        szczęśliwy, że seans już sie skończył rusz powoli do wyjścia, zbyt wolno
        jednak; pośpiesznie wyciąga samochód z wąskiego miejsca i wiezie rodzinkę do
        domu; jeździ fatalnie, jak ślepiec, ale udaje się; rodzina w spokoju rozprawia
        o urokach filmu i powoli sadowi przed ekranem telewizora...
        brak wyrozumiałości dla potrzeb młodzieży skłania go, do wygonienia dziawy do
        łóżek, "kochanie - odrobine wina?"... i zaczyna sie cudowna chwila wieczornej
        rozmowy okraszonej usmiechami i dobrym słowem; zachwyty nad uprzejmościa
        sąsiada i wspaniałą posturą odtwórcy głównej roli maja go umotywować do
        zadbania o swój wygląd; chwila adosnych igraszek w sypialni jest tak naturalnym
        następstwem całego dnia, że dziwne jak szybko wspaniała partnerka zasypia
        zmęczona całodziennaą aktywnością...
        ostatni gasi światło
        cudowny, wolny dzień antyfeministy nagle dobiegł końca

        she, tak harmonijny związek, jak twoja idealna kobieta i mój antyfeminista to
        dowód na to, że są dla siebie stworzeni ;))))
        • maggy Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 11:23
          old :-)))))
          a są gdzieś jeszcze tacy antyfeminiści, czy już tylko na talony? ;-))
          hipek_ciekawy
          • oldpiernik Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 14:34
            no pewnie, hehe...
            i z całych sił zwalczają ostatnie niedobitki idealnych kobiet ;))))


            kiedy naprzeciwko siebie stają równouprawnieni przeciwnicy wygrywa silniejszy,
            albo sprytniejszy....

            problem z mężczyzną i kobietą polega na tym, ze trudno stać naprzeciw siebie
            stojąc razem ;)))
            • hippy_pottamus Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 14:48
              jeszcze większy problem w staniu naprzeciw siebie kiedy nie ma żadnego naprzeciwa ;-)) nawet obok ;-)
              • oldpiernik Re:na przeciw... 20.01.04, 17:40
                ...ale może być zamiast obok...obibok ;))
                czytam i szukam słownika, wszystko mi się potentego....
                eech, płci nie zawsze kompatybilna ;))
        • sarna_z_lasu Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 11:24
          Znowu wszystko przeczytałam !!!.
          Bo mamusia nakazana do obowiązku szkolnego pozwoliła mi się /w sumie kobiecie
          pięknej/ uczyć.

          Teraz to pewnie -myślę /czasami też jako i mężczyźni/-nie było potrzebne , a i
          moja słabobudżetowa ojczyzna niewydawszy na moją edukację byłaby jaśniejszą.

          Rozkosze tworzenia rzeczy różnych a i ważkich, w mojej ojczyźnie nie były
          bowiem priorytetami mojej płci niewieściej.

          Mój rozumek malutki / bo sarniawy/obejmujący ważne rzeczy mojego istnienia w
          zakresie: rodzicielstwo, nałożnictwo i kucharzenio-sprzątanie , się cieszy
          dziś ,że mogłam naumiana przeczytać o mojej roli spełnianej wzorowo.

          I za to należy podziękować mojej maci i Państwu ,że bedąc kobietą miałam tę
          okazję dowiedzenia się jak mam żywot mój realizować by być kobietą

          +++A paśniki są pełne w lesie +++
      • aps Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 11:15
        she1961_lodz napisała:

        > ...bo tu się wpisali dwaj faceci co ich lubię szczególnie jakoś tam. I jedna
        > kobitka fajna się wpisała też. I nie żeby pozostali byli niefajni -
        > wcależebonie:)))))))).
        >
        > Więc ja uważam, że w dobie społeczeństwa informatycznego rola kobiety i jej
        > pozycja we współczesnej rodzinie (wcale nie czatowej tylko tradycyjnej,
        > Rena :)))))) musi stanowczo ulec przewartościowaniu. Mam niestety tę smutną
        > świadomość, że z racji na swój wiek nie zdołam już (bo nie zdążę) osiągnąć
        > tego ideału, który postaram się Państwu przybliżyć.
        > Wspólczesna kobieta idealna to taka, która kładzie się spać o czwartej nad
        > ranem, a jej ostatnią czynnością przed zaśnięciem jest zamknięcie systemu
        > (oczywiście po uprzednim wylogowaniu się z czata poprzedzonym godzinnymi
        > cmokami i papatkami). Wstaje o szóstej, obudzona sms-em przez ostatniego
        > nocnego privowicza.

        Nie no, tak sie nie zachowuje zadna wspolczesna kobieta, feministka czy
        antyfeministka, tylko jakas maniaczka...W koncu nalogi to jest zupelnie inne
        zagadnienie anizeli feminizm. Ktory to jak wiemy historycznie pojawil sie,
        bo tez i pojawic sie musial, podobnie jak socjalizm, abolicjonizm i inne
        takie podejrzane ruchy. Caly problem polega na tym, ze ta jak to wiola
        napisala szczesliwa rodzina, z kobieta w centrum domowego ogniska, nie
        byla tak szczesliwa i cacana dla wszystkich. Nie wspominajac o osobistych
        ambicjach kobiecej czesci ludzkosci, no bo niby dlaczego np. ludzkosc
        ta mialaby stracic pania Marie Curie, albo pozniejsza siostre Edyte Stein?
        Podobnie jak z przeproszeniem malorolnemu chlopu moglo sie
        zamarzyc lepsze zycie i odwiazanie od ziemi, tak i kobiecie. Swiat moze
        nie stal sie przez to lepszy, ale na pewno ciekawszy.

        Pikus

        PS A post She jest tak w ogole ladny. Zauwazylem jednak, ze po pewnym czasie
        kazdy temat przechodzi z wolna w zart na siebie samego, chcialem wiec jeszcze
        ostatkiem sil przeciwstawic sie tej tendencji i napisac dosc powaznie :-)
        • nonstop Co jest podejrzane 20.01.04, 12:53
          aps napisał:

          > W koncu nalogi to jest zupelnie inne
          > zagadnienie anizeli feminizm. Ktory to jak wiemy historycznie pojawil sie,
          > bo tez i pojawic sie musial, podobnie jak socjalizm, abolicjonizm i inne
          > takie podejrzane ruchy.

          No, no, panie pikus... podejrzane bardziej ruchy to raczej to "nałożnictwo" o
          którym pisała <sarna_z_lasu>
          :-)
          Chyba, że chodziło o położnictwo.

          P.S.
          Poważnie to tylko runek potrafi napisać...
          hyhy
      • elsevier Re: o, w tym wątku się dopiszę... 20.01.04, 12:57
        Pięknie to ująłaś She, Masz niezwykły talent. Prawie tak to jest.

        ps: Szkoda, że nie wpisałem sie wcześniej, wówczas myslałbym, że jestem jednym
        z dwóch facetów. Teraz mam pewność - nie jestem. Kobitką fajna też nie. Cóż
        pozostaje? Czy można byc czyms posrednim?

        elsevier stary jeden.
    • she1961_lodz hurt-answer, coby postów nie mnożyć bez sensu 20.01.04, 19:45
      grau napisał:
      > dzis beda pierogi z metra ?

      Wytłumacz mi, proszę - czy pierogi z metra to są pierogi leniwe? Znaczy takie,
      co "zostali jak ruskie wyszli"?
      Bo ja nie rozumiem :(.




      rush napisał:
      > She :)))) ze wstydem się przyznam, że nie chciało mi się czytać tego
      > wszystkiego
      Żaden wstyd...

      > co namazałaś,
      No wiesz, rush! O moich kulfonikach zgrabniutkich piszesz, że namazałam?

      > ale jak już się sam wpisałem, to nie odmówiłem sobie
      > przeczytania tego w całości.
      No tak... A ja Cię zawsze czytam - nawet jak sama się nie wpisuję.

      > Jednym słowem - warto było!!! Od razu mi weselej :)))
      Odpowiedź uzasadnij.



      oldpiernik napisał najobszerniej i na temat, proszę Państwa, na te-mat.
      M. in.: "she, tak harmonijny związek, jak twoja idealna kobieta i mój
      antyfeminista to
      dowód na to, że są dla siebie stworzeni ;))))"
      Oldie, na szczęście ideałów nie ma. Nie zniosłabym faceta, który decyduje za
      mnie, na co mam pójść do kina ;-))).
      Pozdrawiam, she.
      PS. "chwila adosnych igraszek w sypialni jest tak naturalnym następstwem
      całego dnia, że dziwne jak szybko wspaniała partnerka zasypia zmęczona
      całodziennaą aktywnością...
      ostatni gasi światło"
      Chwila radosnych igraszek przy zapalonym świetle więc... Hmmmm... Nie taka old
      jeszcze ta antyfeministyżona ;-))))))).
      PS2. Nadal "noszę się z zamiarem" ;-))), oldie, odwiedzenia Twojego
      przymglonego trawnika. I ciągle mnie coś płoszy. Nie wiesz pshepadkiem co???



      pikus napisał:
      > PS A post She jest tak w ogole ladny.
      :))). Dla tego jednego-jedniusieńkiego zdania warto było. Dodam, że taka
      refleksja nasunęła mi się dopiero drugi raz w życiu ("Życiu Forum"?). BTW -
      pozdrawiam wojtka32 :)))))).

      > Zauwazylem jednak, ze po pewnym czasie
      > kazdy temat przechodzi z wolna w zart na siebie samego, chcialem wiec jeszcze
      > ostatkiem sil przeciwstawic sie tej tendencji i napisac dosc powaznie :-)
      Zdążyłeś... Warto było dostać zadyszki, warto.
      A ja zauważyłam wcześniej, że jak jakiś wątek podoba mi się z jakiegoś
      nietypowego dla innych ludzi powodu, to spada w dół. Chciałam więc jeszcze
      ostatkiem sił wywindować go do góry. (Brrrrrrrrr.. jeszcze tylko brakuje do
      kompletu, żebym się cofnęła... Do tyłu naturalnie ;-).
      :-)
      she
      PS A post pikusia jest tak w ogóle bardzo rzeczowy.. Np. to: "Nie no, tak sie
      nie zachowuje zadna wspolczesna kobieta, feministka czy antyfeministka, tylko
      jakas maniaczka..."
      Oj, lubicie, panowie - te maniaczki. Tylko nie w domu, oczywista. Ale na
      czacie to one fajne są. Niech ktoś powie, że fajne, plissssss. Nawiasem
      mówiąc, Pikusiu, nie pisałam ani o tych pierwszych, ani o drugich, ani... No,
      może o tych trzecich ;-).


      elsevier napisał:
      > Prawie tak to jest.
      Jak to jest?! Wcale tak nie jest. To ideał niedościgły.
      • oldpiernik Re: hurt-answer, coby postów nie mnożyć bez sensu 21.01.04, 08:06
        > Oldie, na szczęście ideałów nie ma.

        To z kim tu walczyć?

        >Nie zniosłabym faceta, który decyduje za
        > mnie, na co mam pójść do kina ;-))).

        A gdzie przesłanki do takiego wniosku... on bilety poszedł kupić tylko...;)

        > Chwila radosnych igraszek przy zapalonym świetle więc... Hmmmm...

        Rasowy antyfeminista jest 100% wzrokowcem, ciemności są do spania, hehe...

        > I ciągle mnie coś płoszy. Nie wiesz pshepadkiem co???

        "Na moim `trawniku` blues..."
        ogrodnik nie gryzie, nie wiem :))

        > A ja zauważyłam wcześniej, że jak jakiś wątek podoba mi się z jakiegoś
        > nietypowego dla innych ludzi powodu, to spada w dół. Chciałam więc jeszcze
        > ostatkiem sił wywindować go do góry. (Brrrrrrrrr.. jeszcze tylko brakuje do
        > kompletu, żebym się cofnęła... Do tyłu naturalnie ;-).

        W czym usilnie staram się pomóc ;)))


        >Niech ktoś powie, że fajne, plissssss.

        Ależ jestem dziś spolegliwy...
        No są fajne, hehehe ;)))))
Pełna wersja