apologia

17.01.04, 12:24
Czuje sie zobligowany do przeprosin.
Przeprosin z powodu braku kultury,
nie lubie przepraszac, latwiej nie,
coz, wczoraj niekulturalnie sie zachowalem wobec
mebelka, kimkolwiek jest mebelek, i blondie8 bodajze,
kimkolwiek jest blondie8. Zazwyczaj nie mam scysji
z mebelkami, nie mam rowniez z blondiemi8, ale wczoraj
moja niska frekwencja i brak kultur dala znac o mnie.
Szczerze przepraszam.
    • oldpiernik Re: apologia 17.01.04, 13:09
      kultury są żywe...bakteriiiiiiiii w jogurtach różnych
      polecam...
      sam sie udaję na kurację kulturową ;-))
      • hippy_pottamus Re: apologia 17.01.04, 15:49
        właśnie sie zastanawiałam, jakichże to kultur siriusowi naszemu wszechkulturowemu mogłoby brakować, a tu - oświecenie! ;-)) sirius: więcej nabiału!! twój jogurt
        twoim przyjacielem!! [bez podtekstów co do innych wątków miało być] ;-)
        i stosunki na czacie od razu się poprawią ;-))))
        m.
        P.S.
        piernik na opa! hihi [albo na bota?] ;-)
        • sirius1 Re: apologia 17.01.04, 16:03
          Szczere byly przeprosiny.
          Jutro, dla niektorych wczoraj, wspanialy twarozek
          kulturalny spozywac bedziemy. Dolozymy do niego
          szczypiorek jak przystalo na homo/hedo/..porannych
          istow z wlasnego ogrodka, jogurt rozmieszam po kosciele i walne szklanice
          zimnego mleka na upal.

          piernik na opa
          • urszulka_ma Re: apologia 17.01.04, 21:14
            sirius1 napisał:
            >Jutro, dla niektorych wczoraj, wspanialy twarozek

            W poszukiwaniu kolorowych szkiełek..
            ..przypadkiem całkiem..trafiłam..do miejsca czarodziejskiego..
            mieszkała w tym miejscu mysz szara...która wychodziła na spacery..
            Przysiadała sobie w pobliżu okna z kolorowymi szybkami..i w promieniach słońca
            przyglądała się wirującym pyłkom kurzu...
            Były to bardzo dziwne pyłki..no bo i miejsce było..całkiem czarodziejskie..
            Opadający kurz.."pyłkowych grzeszków"..bo to grzeszki ludzkie w te pyłki
            zamienione były..pokrywały małą mysz..która robiła się coraz bardziej szara i
            szara..i nawet promienie słońca przebijające się przez kolorowe szybki..nie
            mogły uchronić myszy...przed zakurzeniem się tymi pyłkami...
            ...moim ratunkiem...pomyślała mysz "żeby całkiem nie zszarzeć"...jest tylko
            biały serek...
            ..i ruszyła z miejsca pełnego kurzu w poszukiwaniu białego sera...

Pełna wersja