wszystko, co....

22.01.04, 20:23
...najważniejsze.
Więc co??
    • peter.steele Re: wszystko, co.... 22.01.04, 20:30
      fszystko
      • binka Re: wszystko, co.... 22.01.04, 20:42
        ryba......już Ty wiesz co:-))))
    • binka Re: wszystko, co.... 22.01.04, 20:45
      ryba..już ty wiesz co;-)))))
      • binka ups-dwa razy sie wymskło 22.01.04, 20:46
    • piotrek2 Re: wszystko, co.... 22.01.04, 21:27
      wichrowe_wzgorza napisała:

      > ...najważniejsze.
      > Więc co??

      bażanty, brylanty, smakołyki
      wprost do ust
      buzery, bajery
      to stanowczo za dużo na mój gust... :-))

      piotrek
    • peter.steele Re: wszystko, co.... 22.01.04, 22:06
      ><> o tym o czym rozmawiamy
    • senne_marzenie Re: wszystko, co.... 22.01.04, 22:17
      pomalować oczy przed wyjściem z domu jest najważniejsze.
      a poza tym... to kochać:)
      • rena_gd Re: wszystko, co.... 22.01.04, 22:38
        i przyjaźń to dopiero dar losu, a szczególnie przyjaźnić się z tym kogo się
        kocha:))
        • bubu_bubu Re: wszystko, co.... 23.01.04, 04:07
          rena_gd napisała:

          > i przyjaźń to dopiero dar losu, a szczególnie przyjaźnić się z tym kogo się
          > kocha:))


          zatrzymalam sie dluzsza chwile nad wypowiedzia Reny, pewnie domyslacie sie
          dlaczego.....
          ps. Renka, nie wiem czy to Twoja mysl czy cudza, ale jakze madra....

          dziekuje.
          • rena_gd Re: wszystko, co.... 23.01.04, 11:09
            Bubu kochana... mysl moja, od nikogo nie sciagnieta, ale moze sie okazac, ze
            ktos juz to przede mna powiedzial... i wcale sie nie zdziwie, bo prosta i z
            zycia wzieta:))
            pomarzyc zawsze mozna:))
        • sandra444 Re: wszystko, co.... 29.01.04, 21:40
          i z tym się zgodze! Przyjaźnić się z kimś kogo się kocha...
      • bubu_bubu Re: wszystko, co.... 23.01.04, 04:33
        a wcale nie!!!

        prawdziwa kobieta maluje sie w drodze do pracy, albo na zakupy poranne;)))
        swiadczy to nie tylko o umiejetnosci kalkulowania czasem, ale przede wszystkim
        o ogromnych zdolnosciach manualnych;)
        No bo czyz nie jest prawda,ze to nie byle sztuka pomalowac sobie prawe oko/lewe
        latwiej/ na skrzyzowaniu, gdzie wiekszosc "pojazdow" stanowia rowery i
        wrotki?/Manhattan tak dla przykladu;)/
        Albo pudrowac sobie nos, patrzac we wsteczne lusterko, czy ktos nam w "tylek"
        nie wjezdza, wzglednie wyszukujac w oddali " sympatyczny" policyjny pojazd,
        ktory, udal sie za nami w poscig, uznajac, ze sie pasa nie trzymamy?;)
        Ale ktora prawdziwa kobieta zwraca uwage na " bycie na jezdni" podczas zabiegu
        makijazu?
        Ktora reaguje na te wszystkie srodkowe palce ...wysuwane przez lewa szybe?
        Otoz to!
        Zadna!....
        Senne maluj Ty sie w pospiechu;))))
        ...a poza tym to kochaj:)

        kochajaca makijaze w samochodowym lusterku - bubu
        • gatta13 Re: wszystko, co.... 23.01.04, 11:17
          Nie mam samochodu do malowania się w drodze do pracy. Nie jestem prawdziwą
          kobietą? ;))
          • rena_gd Re: wszystko, co.... 23.01.04, 11:25
            ech... siadaj kolo kierowcy autobusu i maluj sie patrzac w jego lusterko;))
    • panna_mieta_pachnaca Re: wszystko, co.... 23.01.04, 08:33
      Ooooo Naiwni.... Najważniejsze to som pinionżki...
      • prudencja Re: wszystko, co.... 24.01.04, 00:21
        "...piękne jest przemija,
        wszystko, co piękne jest zostaje..."

        Tak mi się skojarzyło z tą piękną piosenką Turnaua, a że było o malowaniu, to
        pasuje jak ulał. ;)
    • oldpiernik Re: wszystko, co.... 24.01.04, 07:53
      pięknie pomalowane , kształtne, paznokcie u nóg...
      hehe


      a tak poważnie, wszystko co... mam i tak nie należy do mnie
      Więc co?

      ---
      ...ale kogo to obchodzi...
      ...bo i po co...
      • gatta13 Re: wszystko, co.... 24.01.04, 12:06
        oldpiernik napisał:

        > a tak poważnie, wszystko co... mam i tak nie należy do mnie
        > Więc co?

        Jak to nie należy? Cały świat nalezy do nas. :)) Chyba, że mówimy o rzeczach
        materialnych. Dla każdego w końcu ważne co innego...
    • urszulka_ma Re: wszystko, co.... 24.01.04, 12:47
      wichrowe_wzgorza napisała:

      > ...najważniejsze.
      > Więc co??


      Trudne pytania zadajesz rybko..

      ostatnio wspominamy na forum góry ..marzymy o nich..chciałoby się je
      chłonąć..dotknąć

      pragnienia ..marzenia wydające się nie do osiągnięcia...

      ..latem wędrowałam po ścieżkach górskich...trafiłam na gołą ścianę
      skała:..twarda..niedostępna..wzbudzającą lęk..że jest nie do pokonania..
      .i nagle..na tej ścianie kamiennej..zobaczyłam je:
      takie małe niepozorne drzewko(czy małe?)..którego korzenie znalazły w tej skale
      dla siebie swoje miejsce..i rosły..wypuszczając..gałązki..

      najważniejsze..jest życie..ono jest trudne i wymagające..ale najpiękniejsze..
      ..i dające wiele radości..:)))
      • oldpiernik Re: życie.... 24.01.04, 13:23
        też nie należy do mnie :-)
        ale staram sie być dobrym dzierżawcą, i chyba to jest dla mnie najważniejsze
        :-)
        • urszulka_ma Re: życie.... 24.01.04, 14:15
          oldpiernik napisał:

          > ale staram sie być dobrym dzierżawcą, i chyba to jest dla mnie najważniejsze
          > :-)
          >
          tak..:))))
          dobrze napisane.."być dobrym dzierżawcą"..życie jest ulotne..nie można
          marnować "chwil"..to jest bardzo trudne..ale warto:)))
        • gatta13 Re: życie.... 24.01.04, 14:22
          oldpiernik napisał:

          > też nie należy do mnie :-)

          Dano nam życie w jakimś celu, takie życie akurat, a nie inne. Od nas zależy, co
          z nim zrobimy, bo jest nasze, niepowtarzalne, jedyne.
          • urszulka_ma Re: życie.... 24.01.04, 14:34
            gatta13 napisała:

            > Dano nam życie w jakimś celu, takie życie akurat, a nie inne. Od nas zależy,
            co
            >
            > z nim zrobimy, bo jest nasze, niepowtarzalne, jedyne.
            >
            >
            tak..Gatto..ale..trzeba pamiętać..o tym..że..

            kiedyś każdy z nas
            przestanie dotykać ziemi stopami..
            kiedyś..każdy z nas..

            to jednak jest najważniejsze
            .."starać się być dobrym dzierżawcą"..
            • gatta13 Re: życie.... 24.01.04, 14:37
              urszulka_ma napisała:

              >> >
              > tak..Gatto..ale..trzeba pamiętać..o tym..że..
              >
              > kiedyś każdy z nas
              > przestanie dotykać ziemi stopami..
              > kiedyś..każdy z nas..
              >
              > to jednak jest najważniejsze
              > .."starać się być dobrym dzierżawcą"..

              Najważniejsze jest życ tak, by nie krzywdzić innych. I dać światu z siebie to,
              co najlepsze... Ale to tylko moje zdanie. :)))
              • urszulka_ma Re: życie.... 24.01.04, 15:05
                gatta13 napisała:

                I dać światu z siebie to, co najlepsze... Ale to tylko moje zdanie. :)))

                tak..
                ale..trzeba pamiętać..jaka jest różnica
                .. dawanie-branie..

                jeśli oczekujemy za dużo..spotyka nas rozczarowanie..

                najważniejsze..
                jest dawanie..które nie oczekuje zbyt wiele..wtedy spotka nas radość..:)))))


          • ryszq Re: życie.... 25.01.04, 19:23
            Tak,tak-ale trywializując:,,każdy jest kowalem swego losu",ale czy twego losu
            nie wykuwają również inni kowale?
            Ha-na niektóre ,,pociągi życia" można się zabrać tylko jeden
            raz.Niewykorzystane szanse ,mogą takimi i pozostać.
            A to ,że niektórym dano życie?-tak -dano , by spełnili tylko swój życiorys.Co
            jest nader częstym zjawiskiem....niestety.
            • urszulka_ma Re: życie.... 25.01.04, 23:50
              ryszq napisał:

              > A to ,że niektórym dano życie?-tak -dano , by spełnili tylko swój życiorys.Co
              > jest nader częstym zjawiskiem....niestety.


              może..czasem niektórym to wystarcza..?
              to już wybór każdego..z nas.."jak żyje"..

              www.ewa.bicom.pl/darzyciapoezja/dzp13.htm
              • ryszq Re: życie.... 26.01.04, 18:35
                urszulka_ma napisała:

                > ryszq napisał:
                >
                >
                >
                >
                > może..czasem niektórym to wystarcza..?
                > to już wybór każdego..z nas.."jak żyje"..


                ....ale życie to ciągła lekcja- i cena za branie lekcji jaką wystawia życie-
                może być naprawdę słona. Zawsze dążymy do jakiejś równowagi - no chyba ,ze
                wplątując wspomnienia zaczniemy żyć przeszłoscia...To ,ze w życiu umieć trzeba
                przegrywać - mówią zwyciężający.Mozna coś przegrać-ale życie to bieg z
                przeszkodami i jeżeli tej przeszkody nie uda się wziąć-to lepiej ją po prostu
                ominąć.Pytanie -czy zwsze można? - gorzej jak się stanie przed nią bezradnie ,
                z opuszczonymi rękoma.Dobiegając do mety nie ma już braw,są za to słowa - nie
                zawsze sprawiedliwe.
                Nawiasem mówiąc - to Twój śliczny wiersz ,,Droga....codzienna..." - to
                naprawdę perła.
                • wichrowe_wzgorza Re: życie.... 26.01.04, 21:35
                  " ale życie to ciągła lekcja- i cena za branie lekcji jaką wystawia życie-
                  > może być naprawdę słona. Zawsze dążymy do jakiejś równowagi - no chyba ,ze
                  > wplątując wspomnienia zaczniemy żyć przeszłoscia...To ,ze w życiu umieć
                  trzeba
                  > przegrywać - mówią zwyciężający."

                  RyszQ, przegrywa sie po to, by nauczyć się przegrywać i mimo wszystko iść
                  dalej. Nie ma ani jednego człowieka, który wciąż wygrywa. Choc niektórzy trudno
                  godzą się z przegraną, albo za cenę krzywdy innego człowieka - muszą być po
                  prostu lepsi. Przeszłość - nie po to, by rozpamiętywać, lecz by wyciągać z
                  niej wnioski. I iść dalej.

                  " Dobiegając do mety nie ma już braw,są za to słowa - nie
                  > zawsze sprawiedliwe."

                  Zycie dla braw - wiadomo, ze kazdy kiedys zostaje bez braw, no chyba, że
                  wieczni Rolling Stones:))))) Ci zawsze mają, a są tacy, którzy nigdy ich nie
                  otrzymują - i żyją. Wazniejsze chyba jest poczucie i świadomość tego, że coś
                  się robiło, a oceny będą zawsze i różne, wiadome. Ocenianie zawsze było
                  problematyczne i konrtowersyjne. Znam to z doświadczenia - uczę i wolałabym
                  jednak nie oceniac, żeby nie pognębić.
                • urszulka_ma Re: życie.... 27.01.04, 23:03
                  ryszq napisał:

                  ,,Droga....codzienna..."

                  droga codzienna nie jest łatwa..i nie zawsze na niej laury..
                  często są ciernie..które ranią stopy..
                  ..ale mamy zawsze wybór..i jeśli Ty wybierasz..swoją drogę..
                  to ona ..jest dobra dla Ciebie..bo to Ty ją wybrałeś..:)))
                  a nie ktoś..kto z boku Cię ocenia..nie zapominaj o tym..
                  • ryszq Re: życie.... 29.01.04, 17:05
                    Niestety nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.Coraz częściej prowadzą donikąd.
                    • urszulka_ma Re: życie.... 29.01.04, 21:25
                      ryszq napisał:

                      > Niestety nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.Coraz częściej prowadzą
                      donikąd
                      > .

                      mały żarcik z "Pana Twardowskiego"
                      ..zawarłeś..pakt z diabłem?..pamiętaj..że "Rzym" może okazać się całkiem
                      blisko..

                      podoba mi się bardzo Twoja sygnaturka..o tej małej kropce..:)))
                      łap chwile życia najlepsze..jak małe kropki...jak najwięcej ich łap..i ciesz
                      się..z nich..

                      ..ktoś mądry powiedział:

                      "Znajdzie się więcej szczęścia, niż go mętne oczy widzą: jeżeli tylko rachuje
                      się sumienie i nie zapomina o żadnej z owych pogodnych chwil, w które obfituje
                      każdy dzień, nawet w najsmutniejszym życiu ludzkim..."



                      • ryszq Re: życie.... 30.01.04, 05:36

                        "Znajdzie się więcej szczęścia, niż go mętne oczy widzą: jeżeli tylko rachuje
                        się sumienie i nie zapomina o żadnej z owych pogodnych chwil, w które obfituje
                        każdy dzień, nawet w najsmutniejszym życiu ludzkim..."

                        --------------------------------------------------------------------------------

                        Trzeba mieć szczęście by go znaleść.Ale i brak szczęścia to jeszcze nie jest
                        nieszczęście.
                        Jest i tak ,że szczęściem moze być i to ,co nie zabiera....
                        • urszulka_ma Re: życie.... 30.01.04, 16:50
                          ryszq napisał:
                          > Trzeba mieć szczęście by go znaleść.Ale i brak szczęścia to jeszcze nie jest
                          > nieszczęście.
                          > Jest i tak ,że szczęściem moze być i to ,co nie zabiera....



                          Jesteś szczęśliwy..?
                          po przeczytaniu Twoich słów ..prześladuje mnie dziś..taka pieśń..

                          "W głębokim cieniu..w szeptów toni..
                          w tych knajpkach gdzie się z fusów wróży...
                          pogadał w niej zamkniętej w dłoni..
                          pod blatem stołu..główkę róży
                          Nie róży, ale..główkę samą....
                          płonący pąk, co parzył w dłonie..
                          jakby ogrodów przyszły anons..
                          i niby żartem mawiał do niej...

                          Musiałem róży urwać łep....
                          Niech go nie nosi zbyt wysoko..
                          By nas omijał spojrzeń lep....
                          Złe oko....

                          Musiałem róży urwać łep....
                          Niech go nie nosi zbyt wysoko..
                          By nas omijał spojrzeń lep....
                          Złe oko....

                          Albowiem tak im się złożyło..
                          że pośród codzienności zgrzytu
                          Zapadli na spóźnioną miłość..
                          z tych co nie mają prawa bytu..
                          I chociaż była jak aksamit...
                          nosiła w sobie śmierci znamię...
                          Choć odmawiały pod stołami..
                          łep od róży swój różaniec..

                          Bo trzeba róży urwać łep...
                          Niech go nie nosi zbyt wysoko..
                          By nas omijał spojrzeń lep....
                          Złe oko....

                          Musiałem róży urwać łep....
                          Niech go nie nosi zbyt wysoko..
                          By nas omijał spojrzeń lep....
                          Złe oko....

                          Lecz już wiedzieli, że to chwile..
                          że się nad nimi niebo chmurzy...
                          Bo w tym rozumu było tyle.
                          ile się mieści w łepku róży...
                          W końcu w banalnej kawiarence..
                          padło banalnie..ale dzielnie..
                          wybacz kochany nigdy więcej..
                          ta róża to są same ciernie....

                          Więc trzeba róży urwać łep...
                          niech się z nim nie pcha..
                          gdzieś ..... do nieba...
                          w brew sobie
                          sercom naszym w brew..

                          bo tak trzeba.."
                          • ryszq Re: życie.... 30.01.04, 19:16

                            --Nieszczęśliwy nie byłem-choć nieraz w pietkę goniłem....:)))

                            ,,Bez kapitana"

                            Jesteś mą różą
                            To ja Cię oswoiłem
                            Przełamałaś lęk
                            Zbliżyłaś się do mnie
                            ...Pokochałaś.
                            Ryzykujesz ma różyczko
                            Ja wciąż jestem statkiem bez kapitana
                            Zbliżającym się do brzegu
                            I porywanym przez wiatr w nieznane
                            Boli mnie to,
                            Że Ciebie będzie bolało.




                            To też o rózy w tle...
                            --------------------------------------------------------------------------------

                            Róże pomarszczone świadczą swą urodą,
                            że i zmarszczki zdobić mogą...:)))

                            --------------------------------------------------------------------------------
                            ryszQ
                            • urszulka_ma Re: życie.... 31.01.04, 08:14
                              .."Uparcie i skrycie och życie"...

                              "Choć barwy ściemniasz, wierzę w światełko,
                              które rozprasza mrok
                              Wierzę w niezmienność nadziei,
                              nadziei w światełko na mierzei,
                              co drogę wskaże we mgle.
                              Nie zdradzi mnie, nie opuści mnie
                              A ja szepnę skrycie...

                              Och życie kocham Cię,
                              kocham Cię, kocham Cię, nad życie
                              Choć barwy ściemniasz,
                              choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz,
                              choć się marnie odwzajemniasz
                              kocham Cię życie kiedy sen kończy się,
                              kończy się, kończy się o świcie
                              A ja się rzucam z nadzieją nową
                              na budzący się dzień"...
      • sandra444 Re: wszystko, co.... 29.01.04, 22:05
        Rzeczywiście życie jest najważniejsze, jest również ciągłym doświadczeniem! Ale
        tak naprawdę warto korzystać z życia, by się przekonać jak może być piękne,
        docenić każdą jego chwilę, nawet tą, którą uważa się za straconą. Żadna chwila
        tak naprawdę nie jest stracona! Jest to kolejna lekcja w "Teatrze
        Życia"! "Carpe diem" - ktoś by powiedział. I tak trzymać!!!
        Pozdrawiam Urszulkę
        • urszulka_ma Re: wszystko, co.... 30.01.04, 18:25
          słowa mądrego starca:

          "Zawsze, bowiem można spotkać coraz to nowych przyjaciół i wcale nie trzeba z
          nimi stale przebywać.
          Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi - tak jak w seminarium stają się oni w
          końcu częścią naszego życia.
          A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy
          się tacy jak tego oczekiwali są niezadowoleni.
          Ponieważ ludziom wydaje się, że dokładnie wiedzą jak powinno wyglądać nasze
          życie.
          Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne."

          P.Goelho.."Alchemik"

          Pozdrawiam
    • kroliczek8 Re: wszystko, co.... 24.01.04, 15:43
      Dla mnie najwazniejsze to tak przezyć dzień aby go nie żałować
      aby moja rodzina była zdrowa... a w przyszłości mieć.....
      Pieniążki hmmmm ważne ale nie naj :o)
    • 1maciejos Re: wszystko, co.... 25.01.04, 14:00
      na maila czekam i tyle ;-)
      dawaj nooo.. a nie tu nostagie ..
      rzut miał być ;-))
      • wichrowe_wzgorza Re: wszystko, co.... 25.01.04, 14:30
        Ach ten rzuuuuut:) Fakt, jest najważniejszy w tej chwili:)
        • r_u_s_h Re: wszystko, co.... 27.01.04, 06:00
          .... a ja tylko pragnę żeby płomyk nadziei we mnie nie zgasł. Niech sobie
          gadają, że nadzieja matka głupich, mogę być dla takich głupi. Żyć nadzieją, na
          spełnienie tych wszystkich ważnych rzeczy w swoim własnym życiu i powoli krok,
          po kroku je realizować.... ten jeden mały płomyk póki się pali, to jest po co
          żyć....

          Rena dziękuję, to piekne co napisałaś o uczuciu w przyjaźni :))
          • oldpiernik Re: wszystko, co.... 27.01.04, 08:19
            podpisuję się pod tą deklaracją
            :)))
            • rena_gd Re: wszystko, co.... 27.01.04, 08:51
              rozpalmy wiec male ognisko z... plomykow nadziei... razem latwiej i jak
              cieplutko:))
              • toulaa Re: wszystko, co.... 27.01.04, 09:17
                Wszystko, co dla mnie najważniejsze,związane jest z Aleksandrem ( Ola Watowa)
              • gatta13 Re: wszystko, co.... 27.01.04, 22:30
                Dokładam swój płomyk do ogniska...
          • wichrowe_wzgorza Re: wszystko, co.... 27.01.04, 10:49
            Rush, niech nie gaśnie.
            • urszulka_ma Re: wszystko, co.... 27.01.04, 23:04


              ..niech się pali:))))
          • sandra444 Re: wszystko, co.... 29.01.04, 22:41
            r_u_s_h napisał:

            > .... a ja tylko pragnę żeby płomyk nadziei we mnie nie zgasł. Niech sobie
            > gadają, że nadzieja matka głupich, mogę być dla takich głupi. Żyć nadzieją,
            na
            > spełnienie tych wszystkich ważnych rzeczy w swoim własnym życiu i powoli
            krok,
            > po kroku je realizować.... ten jeden mały płomyk póki się pali, to jest po co
            > żyć....
            >
            > Rena dziękuję, to piekne co napisałaś o uczuciu w przyjaźni :))

            Masz rację póki płomyk sie pali warto żyć!!! Ale jak zgaśnie też! Trzeba dążyć
            do realizacji celu bez względu na to czy jetseś wspierany czy nie.
            "Walka o to , co kochamy doprowadza nas do wielkiego szcęścia lub wielkiego
            bólu... Ale zawsze warto walczyć, by sie przekonać, do czego nas to
            doprowadzi!!!" Więc walcz póki czas, bo z każdym dniem może być za późno. I nie
            łam się. Nadzieja pomaga nam przetrwać. Dostrzegając pozytywne strony zdarzeń
            jesteśmy bogatsi... o nasze doświadczenia
            Pozdrawiam

            • r_u_s_h Re: wszystko, co.... 31.01.04, 09:45
              sandra444 napisała:

              > r_u_s_h napisał:
              >
              > > .... a ja tylko pragnę żeby płomyk nadziei we mnie nie zgasł. Niech sobie
              > > gadają, że nadzieja matka głupich, mogę być dla takich głupi. Żyć nadzieją
              > ,
              > na
              > > spełnienie tych wszystkich ważnych rzeczy w swoim własnym życiu i powoli
              > krok,
              > > po kroku je realizować.... ten jeden mały płomyk póki się pali, to jest po
              > co
              > > żyć....
              > >
              > > Rena dziękuję, to piekne co napisałaś o uczuciu w przyjaźni :))
              >
              > Masz rację póki płomyk sie pali warto żyć!!!
              > Ale jak zgaśnie też! Trzeba dążyć
              > do realizacji celu bez względu na to czy jetseś wspierany czy nie.
              > "Walka o to , co kochamy doprowadza nas do wielkiego szcęścia lub wielkiego
              > bólu... Ale zawsze warto walczyć, by sie przekonać, do czego nas to
              > doprowadzi!!!" Więc walcz póki czas, bo z każdym dniem może być za późno. I
              nie
              >
              > łam się. Nadzieja pomaga nam przetrwać. Dostrzegając pozytywne strony
              zdarzeń
              > jesteśmy bogatsi... o nasze doświadczenia
              > Pozdrawiam

              Na początek dziękuję Sandra za marchewkę :)
              Sandra, jeśli brakuje nadziei na to wszysko co się robi, że jutrzejszy dzień
              będzie lepszy, że sprawy pozałatwiamy po naszej myśli (ogólnikowo), to albo
              jest potrzebna w tym momencie rodzina blisko, albo przyjaciele, albo szpital :)
              Sama piszesz, że nadzieja pozwala nam przetrwać, a mimo to wcześniej, że
              należy dążyć do celu bez względu na to czy jesteś wspierany, czy nie (nie
              bardzo wiem o co chodzi - wspierany nadzieją?) Jeszcze piszesz, że warto
              walczyć, żeby się przekonać do czego nas to doprowadzi - tu już mi się wkradła
              jakaś obowiązkowość, konieczność, nakaz logiczny, a ja tylko pisałem czym jest
              dla mnie nadzieja. Być może mówimy o innej nadziei - nie startuję w maratonie
              z nadzieją na wygranie go i mimo, że biegnę w środku stawki dalej taka
              nadzieją żyję. Jak marzenia, tak i nadzieja musi mieć jakieś logiczne
              odniesienie do realizacji - ona nas jakoś mobilizuje, motywuje, nakręca do
              życia. Jeśli padłem już na asfalt, jeśli jeszcze mam nadzieję, że jednak jakoś
              na czworaka się do mety dowlokę, to nadzieja na to przywraca siły, przywraca w
              ogóle cały sens po co to robić.
              Nigdzie tam nie pisałem, że jestem załamany, czy odpuściłem w życiu i nie
              walcze, to nie wiem po taki ton nakazowy i nauczający, ale dziękuję, zawsze to
              trochę więcej mobilizacji :) Z nowymi siłami zatem wkraczam w życie, biorę się
              za śniadanie i mam NADZIEJĘ, że będzie smaczne :)) Pozdrawiam :)))

              rush - żyjący nadzieją...
          • malatina Re: wszystko, co.... 31.01.04, 18:31
            kiedys ktos madry powiedzial
            " kiedy cos uparcie gasnie , zaufaj iskierce nadziei "

            serdecznie pozdrawiam
    • luckyman1 Re: wszystko, co.... 29.01.04, 17:19
      Najważniejsze jest, to by oddychać, a reszta przyjdzie z czasem.:))))
      Pozdro
      • lampka_nie_winna Re: wszystko, co.... 29.01.04, 22:52
        Wiec jak sie znajde pod respiratorem i czasu juz bedzie brak na zielone swiatlo
        to powiem Do widzenia Panstwu i przestane oddychac.
    • elle.bellee Re: wszystko, co.... 29.01.04, 22:52
      ja myslę tak:zdrowie,kaska,bliski człowiek/ludzie......kolejnośc dowolna,niby
      banalne ale z pewnością ,gdy ktos myśli o odopwiedzi na to pytanie musi wybrac
      jedną z podanych możliwości,a najczęsciej wszystkie wybiera.To takie
      proste...przeważnie brak którejs z tych rzeczy najbardziej nas
      unieszczęsliwia.Tak myślę
Pełna wersja