wiola_wichrowska
09.02.04, 13:59
Mój słodki i kochany skądinąd czteroletni syneczek na wszelkie moje uwagi -
które mu nie odpowiadają - reaguje z narastającą agresją. Po prostu rzuca się
na mnnie (lub na męża) z pięściami. Nie pomaga "Nie chcę, żebyś tak
robił", "To, co robisz, sprawia mi przykrość" - nerwy mi niestety puszczają.
I choć wiem doskonale, że nie nauczę dziecka, że bicie nie jest właściwą
reakcją na gniew, dając mu klapy (wiem bowiem, że uczy go to jedynie, że TO
JEST SPOSÓB NA ROZWIĄZANIE KONFLIKTU) - ręka sama wędruje mi w kierunku pupy
(tak, tak... to nie metoda, rozładowuję nieporadnie swoją złość, staram się
jak mogę, ale rzeczywistość czasem mnie przerasta).
Dotychczas nigdy mojego synka nie uderzyłam, nigdy nie groziłam mu "laniem",
trzymałam go za rękę, gdy on próbował mnie uderzyć - bez efektu...
CZUJĘ SIĘ PODLE, jak Wy radzicie sobie w podobnych sytuacjach?????????