Jaka szkoda...

21.02.04, 11:47
Jaka szkoda jaka szkoda jaka szkoda
Że dni nasze dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda jaka szkoda jaka szkoda



Czego żałujecie?

ja tego, że to już " se nevrátí"

phi, " ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"- ale powiedział
durnowato....
    • ki_nga Re: Jaka szkoda... 21.02.04, 13:57
      ..."fala za falą
      świat za światem
      pili herbatę za herbatą"
      toulko..dziekuje...to dla mnie piekne wspomnienia:))))
      • toulaa Re: Jaka szkoda... 22.02.04, 23:52
        ki_nga napisała:


        > pili herbatę za herbatą"

        Ech, taką z samowara, kini, co?:))


        > toulko..dziekuje...to dla mnie piekne wspomnienia:))))


        dla mnie też:)

        dziękuję:)
    • ryszq Re: Jaka szkoda... 21.02.04, 22:21


      Szkoda ,że świat nie ukazał oczom Twym - nic a nic
      Za nic wszystko,co mówiłaś i co słyszałaś -za nic.
      I na nic to ,że ziemię obiegłaś od granic do granic,
      J nawet to ,ze skuliłaś się w sobie - także na nic.
    • bachantka Re: Jaka szkoda... 28.02.04, 13:26
      Może jast tak,że w chwilach przygnebienia żałuje sie prawie wszytskiego... Ja
      zawsze żałuje tego, co mi kiedyś tam przez palce przeciekło, z powodu mojego
      tchórzostwa, lenistwa i słabych dłoni....
      Pozdrawiam
      Magnolia
      • toulaa Re: Jaka szkoda... 29.02.04, 04:25
        bachantka napisała:

        > Może jast tak,że w chwilach przygnebienia żałuje sie prawie wszytskiego...
        Ja
        > zawsze żałuje tego, co mi kiedyś tam przez palce przeciekło, z powodu mojego
        > tchórzostwa, lenistwa i słabych dłoni....
        > Pozdrawiam
        > Magnolia


        To właśnie przywilej ( przekleństwo?) jednostek refleksyjnych mniej lub
        bardziej, że się zastanawiają, a skoro się zastanawiają, to i zawsze coś do
        żałowania znajdą....nie wierzę w żadne grube krechy, przeszłość to zamknięta
        księga, et cetera...a już szczególnie rady w rodzaju: don't worry, be happy.
        Jeśli zaś " always look on the bright side of life", to tylko w stylu końcowej
        sceny z " Życia Bryana" Pythonów. Wolę szlachetny smutek niż wesołkowatość,
        chyba, że w czapce Stańczyka- " lecz z dzwoneczkami na błazeńskiej czapce, swój
        kaduceusz majac za doradcę, kogóż przestrzec ja mogę?"


        Pozdrawiam, stalowa magnolio- t. trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca.
        • bachantka Re: Jaka szkoda... 01.03.04, 15:50
          "Nie widziałam ciebie od miesiąca, i nic jestem może trochę bledsza (Trochę
          śpiąca) trochę bardziej milcząca, jak widać można żyć bez powietrza.."
          Tak mnie jakoś naszło,że mi się fragment twojej, tou, wypowiedzi skojarzył z
          wierszem Pawlikowskiej....Hmmm



          Pozdrawiam
          Nie żałujmy niczego:)
    • luckyman1 Re: Jaka szkoda... 28.02.04, 17:51
      Ja staram się niczego nie żałować, jakkolwiek kierowałbym moim życiem, zawsze
      mógłbym się do czegoś przyczepić. Trzeba brać to co się ma i na maksa korzystać
      z tego, a jak się nie da na maksa...hmmm, to dopiero jest problem;)))
      • toulaa Re: Jaka szkoda... 29.02.04, 04:29
        luckyman1 napisał:

        a jak się nie da na maksa...hmmm, to dopiero jest problem;)))



        hmm, no, może nie mnie się wypowiadać, ale obyś tylko takie problemy miał:)
        • drak1 Re: Jaka szkoda... 01.03.04, 19:56
          Ładny wierszyk napisałaś, masz talent. Gratuluję.
          • toulaa Re: Jaka szkoda... 03.03.04, 09:13
            Baaardzo przepraszam, ale to niejaki Długosz Leszek, artysta krakowski:)
            wydawało mnie się to tak oczywiste, a wcale takim być nie musi, i to żadne
            usprawiedliwienie. A sama często się zżymam na podobne praktyki ( tzn.
            niepodanie źródła cytnięcia)!
            Jeszcze raz przepraszam ( especially Szanownych Mieszkańców Byłej Stolicy).

            toulaa_zżymająca_się ( tym razem na siebie)
        • luckyman1 Re: Jaka szkoda... 01.03.04, 20:08
          Dzięki toulaa, ale nie mam w życiu specjalnie wielkich problemów, bo od nich
          uciekam;)))
    • feministka0.75 Aj tam zaraz marudzisz... 01.03.04, 22:44
      Z lepienia bałwana też radocha...
Pełna wersja