Jeszcze zdążę...

07.03.04, 23:12
"Jeszcze zdążę wam zaśpiewać,
opowiedzieć,
jeszcze zdążę posadzić drzewa cudowne,
zielone.
Jeszcze zdążę zapomnieć i wspomnieć,
znowu nie wiedzieć...
I znajdę czas na śmiech, na rozpacz - słowo.
We mnie tłucze się wiatr i śpiewa róg
posłuchajcie, posłuchajcie,
litanię dla skowronka już pisze Bóg
posłuchajcie, posłuchajcie,
już przystanął z ciekawością czas.
żegnam was,
żegnam was.
Jeszcze zdążę was przytulić i odtulić,
jeszcze zdążę otworzyć ściany cudowne w purpurze.
Jeszcze zdążę zakwitnąć, zaszumieć,
znowu się zgubić,
i znajdę czas na strach
i na nadzieje płowe.
We mnie tłucze się wiatr i śpiewa róg
posłuchajcie, posłuchajcie,
już przystanął z ciekawością czas.
Żegnam was,
żegnam was,
żegnam was."

Nie ze wszystkim zdążyła... Umarła siedem lat temu... Dokładnie siedem...
    • justka3 Re: Jeszcze zdążę... 07.03.04, 23:23
      Jak ja Ją lubię....

      "Życie, kochanie, trwa tyle co taniec ..."
      • ryszq Re: Jeszcze zdążę... 08.03.04, 12:49
        15,10 do Ymy... zdążę
    • rena_gd Re: Jeszcze zdążę... 08.03.04, 00:51
      "Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
      chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
      białozielone obłoki zbierać,
      nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

      Są jeszcze brzegi, na których nie byłam,
      są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam.
      Są pocałunki, na które czekam,
      listy z daleka, drogi pod wiatr.

      Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
      chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
      białozielone obłoki zbierać,
      niczego więcej mi nie potrzeba.

      Bo chociaż nie ma tam brzegu mojego,
      śniegów i nieba, nieba zielonego,
      noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
      być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr."


      dobranoc....
      • pikus Re: Jeszcze zdążę... 08.03.04, 11:00
        Posluchaj pan, panie podrozny, co sie zdarzylo na Proznej,
        zyla tam Jagna dobra i czysta, i chodzil do niej Jan kancelista.
        Akurat to byla niedziela, krecila sie karuzela,
        zabral tam Jagne kochanek czuly i calkiem zmacil jej mily umysl.

        Oczy tej malej jak dwa blekity,
        mysli tej malej- biale zeszyty
        a on byl dla niej jak mlody bog,
        zebyz on jeszcze kochac mogl...

        A lato jak bywa w Warszawie mlodym sluzylo laskawie,
        on ja zabieral nieraz na lodki, a ona jego leczyla smutki.
        Posluchaj pan, panie wedrowny, nastal ten dzien niewymowny,
        odszedl bez slowa kochanek podly, na nic sie zdaly placz jej i modly.

        Oczy tej malej jak dwa blekity
        mysli tej malej -biale zeszyty
        a on byl dla niej jak mlody bog,
        zebyz on jeszcze kochac mogl...

        Pociagi odchodza i statki, ona nie wroci do matki,
        kto by uwierzyl w calym Makowie, ze dla niej swiatem byl jeden czlowiek.
        Przez niego wiec siebie zabila, ta co z milosci tanczyla,
        Bog jej wybaczyl czyny sercowe, i lody podal jej malinowe.

        Oczy tej malej jak dwa blekity,
        mysli tej malej -biale zeszyty
        a on byl dla niej jak mlody bog
        zebyz on jeszcze kochac mogl...

        Posluchaj niewierny kochanku, co nienawidzisz porankow:
        wroci do ciebie jeszcze ta trumna, gdzie lezy twoja kochanka dumna.
        Bo taki co kochac nie umie, przegra choc wszystko zrozumie,
        Bog cie pokarze swa nieczuloscia, za to zes wzgardzil ludzka miloscia.

        Oczy tej malej jak dwa blekity,
        mysli tej malej- biale zeszyty
        a tys byl dla niej wiecej niz Bog
        poklon sie do jej martwych stop...


        ...i ja poprosze jeszcze o "Na zakrecie'.

        Pikus
        • kamila77 mówisz-masz 08.03.04, 11:08

          Dobrze się pan czuje ?
          To świetnie,
          właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok
          jak w marszu.

          A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
          Moje prawo to jest pańskie lewo.
          Pan widzi : krzesło, ławkę, stół,
          a ja - rozdarte drzewo.
          Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
          Ode mnie widać niebo przekrzywione.
          Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
          Pan kocha swoja żonę.

          Pora wracać, bo papieros zgaśnie.
          Niedługo, proszę pana, będzie rano.
          Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie.
          A robotnicy wstaną.

          A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
          Migają światła rozmaitych możliwości.
          Pan mówi : basta, pauza, pat.
          I pan mi nie zazdrości.

          Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie.
          Niedługo, pan to czuje, będzie rano.
          Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie.
          A robotnicy wstaną.

          A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
          Choć gdybym chciała - bym się urządziła.
          Już widzę : pieska, bieska, stół.
          Wystarczy, żebym była mila.

          Pan był także, proszę pana, na zakręcie.
          Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia.
          I pan haruje, proszę pana, jak ten wół.
          A moje życie się kolebie niczym balia.

          Pora wracać, już śpiewają zięby.
          Niedługo, proszę pana, będzie rano.
          Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby.
          Nim robotnicy wstaną.
    • ejsi Re: Rozmowy w tańcu.. 08.03.04, 14:31
      "Przyjaciele moi i moje przyjciółki! Nie odkładajcie na później ani piosenek,
      ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później
      miłości. Nie mówcie jej "przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla
      ciebie czasu". Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta
      staruszka i mówi: "Przepraszam, musiałam pomylić adres..."
      I pstryk, iskierka zgaśnie.
    • gatta13 Re: Jeszcze zdążę... 08.03.04, 19:26

      "No to czego chcesz?
      Moje kiecki chcesz - to bierz.
      Nie bogaty z ciebie czart,
      bierz co chcesz:
      czarne perfumy, tuzin kart.
      No to o co grasz?
      Parę oczu chcesz - to masz,
      pare kobiet, pare lat,
      bierz co chcesz,
      gramy na forsę: szach i mat.

      Pan unosi brew,
      pan apetyt ma na krew,
      bardzo proszę - podpis mój.
      Jasna rzecz, gra jest o skórę,
      nie o strój.
      No, jak tak to tak.
      Jest pergamin, sznur i hak,
      popatrz, diable prosto w twarz,
      graj va banque.
      Moje warunki dawno znasz.
      Na pokuszenie zawiedź mnie,
      w niebo-piekło ze mną zagraj raz.
      Przypomnij zapach grzechu, wstrzymaj czas.
      Ach, na pokuszenie,
      zawiedź,
      zawiedź,
      zawiedź,
      zawiedź mnie.

      No to czego znów?
      Już dostałeś stada krów
      i czerwony nosisz pas,
      a ty co?
      Nowe rozdanie,
      jeszcze raz?
      Gwiżdzę na ten świat,
      chcesz - to gramy, bo to grat.
      Miska wody,
      mury gór,
      szary świt,
      czarne perfumy,
      błagań chór.
      Na pokuszenie zawiedź mnie,
      w niebo-piekło ze mną zagraj raz.
      Przypomnij zapach grzechu, wstrzymaj czas.
      Ach, na pokuszenie zawiedź, zawiedź, zawiedź zawiedź mnie."

    • ich_bin Re: Jeszcze zdążę... 08.03.04, 20:11
      Tak sie urodzic
      w niedziele wieczor,
      nie chciec,nie poczuc,nie przeczuc.
      byc jak przesylka,jak paczka mala.
      Sama chciala,sama chciala...

      Tak chodzic do szkol
      wszedzie po troszku.
      Mysli i nerwy miec w proszku.
      Znalezc i zgubic,
      co matka dala.
      Sama chciala,sama chciala...

      Tak sie niemadrze
      w niemadrych kochac.
      Nie trwac,nie czekac,nie szlochac.
      Potem zazdroscic
      tej,co umiala.
      sama chciala,sama chciala...

      Tak sie na dobre
      rozkochac w tobie.
      Z zalu za toba wyplowiec.
      Byc nazbyt cicha
      lub nazbyt smiala.
      Sama chciala,sama chciala...

      Tak nagle ustac
      w niedziele wieczor.
      Nie czuc,nie poczuc,nie przeczuc.
      Wsrod jasnych bukow
      zasnac jak skala.
      Sama chciala,sama chciala.....
      • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 08.03.04, 23:45
        ...się narazić wielu Paniom, bo to Panie głównie są Wielbicielkami talentu A.
        O., gdy powiem, że właśnie owego talentu jakoś nie dostrzegam. Twórczość
        Osieckiej jest moim zdaniem grafomańska, z małymi wyjątkami, jak cytowany tu
        utwór " Bo ja jestem proszę pana na zakręcie", a i to głównie dzięki
        brawurowemu wykonaniu Jandy. Zresztą lepszą piosenką na ten sam temat był
        fragment z " Czy te oczy mogą kłamać? " Pietrzaka, tzn. : " ona już wie, już
        zna tę historię, że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią, ona na
        pamięć to umie".

        Nie chcę urazić Waszych sympatii, ale moim zdaniem sama Osiecka była
        pieszczoszkiem władzy i tę rolę ochoczo pełniła, pisząc słowa piosenek dla
        innych pieszczoszków, jak Maryla Rodowicz. W czasie bojkotu reżimowej telewizji
        przez twórców, była chyba drugą, która ów bojkot złamała, po innym kwiatku do
        jaruzelskiego kożucha, czyli Oldze Lipińskiej.

        Żona prominentnego dziennikarza i opluwacza opozycji, nie wybrała drogi
        podziemnej, czy choćby offowej tylko, ale była jedną z najczęściej pokazywanych
        i wydawanych poetess.

        A już zupełnym nieporozumieniem wydaje mi się nazwanie Jej w jakimś artykule (
        niestety, nie pamiętam, gdzie, kto wie, czy nie w organie komunofeminy "
        Wysokie obcasy" ) " patronką pięknej miłości" ( !?!). Użycie określenia
        przynależnego NMP w stosunku do Pani, która z uwagi na liczne grono kochanków
        nie miała czasu ani chęci na wychowywanie własnej córki, wydaje mi się lekkim
        nadużyciem.

        Jeśli ktoś, zwłaszcza z tych pielgrzymujących na Saską Kępę, chciałby przywołać
        zasadę, że de mortuis aus nihil, aus bene, to nadmienię, że nie dotyczy ona
        osób publicznych.

        Pozdrawiam- t._ wielbicielka_ poezji.
        • ryszq Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 05:18
          Powyższy komentarz , z pewnością napisany z wielką znajomością rzeczy
          - nie umniejsza jej talentowi. ,,Polonez" Ogińskiego też nie był ,,ku chwale
          ojczyzny". Jej miłości - ją ,,nakręcały" - widocznie było jej z tym dobrze.
          Szczęśliwie tak jest świat ułożony ,że są różne gusta. I czasem , to co się
          podoba tylko kobietom , może podobać się i męższczyznom również.W piątą
          rocznicę jej śmierci - jej córka była gospodarzem programu w TV poświęconym
          twórczości swojej matki. .Nie sądzę ,by się zgodziła, gdyby czuła się
          pokrzywdzoną.
        • elsevier Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 06:15
          toulaa była łaskawa stwierdzić następujące:
          ... niestety, nie pamiętam, gdzie, kto wie, czy nie w organie komunofeminy "
          Wysokie obcasy" ...
          To jest genialnie powiedziane. Jaki piekny neologizm. Wspolna kobieta.
          Toulaa'o kogo masz na myśli?
          I jeszcze dalej konstatuje:
          ... " patronką pięknej miłości" ( !?!). Użycie określenia przynależnego NMP w
          stosunku do Pani, która z uwagi na liczne grono kochanków nie miała czasu ani
          chęci na wychowywanie własnej córki, wydaje mi się lekkim nadużyciem. ...
          Zawsze fascynuje swoboda mysli. Niezbadane i nader krete szlaki ich wędrówek.
          Gratulacje toulaa'o. Najswietsza Panienka wpakowana w objecia Osieckiej
          Agnieszki. Osiecka czegoś takiego jednak nie wykoncypowała. Mimo jej
          oczywistych uzależnień od szatana. Łącząc dla Ciebie niskie ukłony, pozostaję
          pod wrażeniem Twych uwag.
          esevier
          • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 10:37
            elsevier napisał:

            >czy nie w organie komunofeminy "
            > Wysokie obcasy" ...

            > To jest genialnie powiedziane. Jaki piekny neologizm. Wspolna kobieta.
            > Toulaa'o kogo masz na myśli?

            Postaram się napisać jeszcze raz: komuno- feminy, czyli pozostający pod wpływem
            ideologii organizacji postkomunistyczno- feministycznych. Lepiej?


            > ... " patronką pięknej miłości" ( !?!). Użycie określenia przynależnego NMP w
            > stosunku do Pani, która z uwagi na liczne grono kochanków nie miała czasu ani
            > chęci na wychowywanie własnej córki, wydaje mi się lekkim nadużyciem. ...

            > Zawsze fascynuje swoboda mysli. Niezbadane i nader krete szlaki ich wędrówek.
            > Gratulacje toulaa'o. Najswietsza Panienka wpakowana w objecia Osieckiej
            > Agnieszki. Osiecka czegoś takiego jednak nie wykoncypowała.


            Liczę na to, że uczynisz mi Pan ten zaszczyt, i będziesz uważnie czytał moje
            słowa. Nie mówię, że Osiecka to wykoncypowała, tylko że autor artykułu o Niej
            użył w stosunku do Niej określenia tradycyjnie zastrzeżonego dla NMP, co mnie
            zresztą bulwersuje. Ewentualne gratulacje za " wpakowanie Najświętszej Panienki
            w objęcia Osieckiej Agnieszki" proszę więc kierować nie pod moim adresem.

            Mimo jej
            > oczywistych uzależnień od szatana.


            A to jakaś nowość. Czyżby odkryto jakieś uzależnienia Osieckiej od szatana? Czy
            tego odkrycia dokonałeś Ty, czy jacyś badacze literatury współczesnej? Na pewno
            po opublikowaniu będzie rewelacją.


            Pozdrawiam- t.
        • miriada Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 06:34
          Dobija mnie wieczne ładowanie polityki do wszystkiego o czym się mówi w tym
          kraju. Nawet o ładnych piosenkach. Polityki i religii.
          A do tego ten Off. Już nawet zginęła Stara Prochownia, która wydawała mi się
          wieczna. Teraz jest ProchOFFnia.
          A dla mnie to wszystko jest Passe, a ja to jestem Old Schoolowa.
        • urszulka_ma Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 09:50
          toulaa napisała:

          > ...się narazić

          ten temat wątku....jeszcze zdążę..
          ona już nie zdąży..obronić się przed "Wielkimi Krytykami"..

          po tylu latach.."grzebać" w jej życiu..hmm..

          jakoś tak nasuwa się..

          Kiedyś każdy z nas zapomni
          dotykać stopami ziemi..
          zapomni jak szło życie..
          stanie się kryształem..
          lub...
          .................
          i wtedy Ci wyliczę..
          grzechy i błędy Twoje..?
          zakopane w ciemnym grobie....

          ..Osiecka napisała kiedyś:

          .."bardzo proszę, weź przynajmniej to, co mam:
          Tę piosenkę, tę poezję za dwa grosze,
          te wierszyki, w których zawsze wiosna drży,
          te szarotki, co przy sobie stale noszę
          i lusterka, co zmieniają w uśmiech - łzy."

          www.ewa.bicom.pl/chwile2/s220.htm
          • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 11:45
            Mideidro, tu nie chodzi o ładowanie do wszystkiego polityki, ani, tym bardziej,
            religii ( czemu religii akurat???), ale o ładowanie do wszystkiego
            przyzwoitości. Wybór, czy należeć wtedy do " dworu", czy też nie, był dla
            ówczesnych twórców kwestią wyboru przyzwoitego zachowania właśnie. I, jak pisał
            Herbert, " to wcale nie wymagało wielkiego chartakteru( ...) w gruncie rzeczy
            była to sprawa smaku. Tak, smaku".

            Co do przymiotnika " offowy" to obecnie używa się go najczęściej na określenie
            sztuki spoza głównego, oficjalnego nurtu. Mnie zaś chodziło o sytuację z lat 80-
            ych: twórców plus minus związanych z opozycją. W obu przypadkach trudno mi
            znaleźć dobre okreslenie, będące JEDNYM słowem.

            Urszulko_ ma, zapewniam Cię, że krytycy i historycy literatury " grzebią" w
            życiu i twórczości nie tylko autorów zmarłych przed siedmioma laty, ale nawet
            tych sprzed naszej ery.

            • urszulka_ma Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 12:18
              toulaa napisała:

              > Urszulko_ ma, zapewniam Cię, że krytycy i historycy literatury " grzebią" w
              > życiu i twórczości nie tylko autorów zmarłych przed siedmioma laty, ale nawet
              > tych sprzed naszej ery.
              >
              >
              akurat o tym.. nie musisz mnie zapewniać..
              zapewniam Cię..że troszkę się na tym znam..
              tylko co.. tu na tym forum.. ma krytyka wierszy i piosenek Osieckiej..
              do jej życia osobistego..?..nie widzę związku..
              wywlekanie.. tego w tym momencie..
              to miało być..wspomnienie.. zapewne w zamyśle autorki wątku..
              a nie sąd nad zmarłą..
              a może...?

              osądzimy też..Vita Stworza i wielu, wielu innych..za ich nędzne życie..co?

              przecież wiadomo ze był..super fałszerzem dokumentów i musiał umykać przed
              władzą..
              ..i gdyby nie to..że zwiał do Krakowa..to pewnie nie mielibyśmy jego
              gotyckiego ołtarza..

              • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 02:18
                urszulka_ma napisała:

                >
                > osądzimy też..Vita Stworza i wielu, wielu innych..za ich nędzne życie..co?


                Urszulko_ma, nie widzę żadnego powodu, dla którego nie miałabyś pisać o życiu
                Wita Stwosza, wg niektórych Stosza, wg jeszcze innych Stworza, czy też, jak
                mówisz, go osądzać.

                W każdym razie ja na pewno nie będę Tobie tego zabraniać.


                • urszulka_ma Re: dziękuję...ale... 11.03.04, 08:00
                  toulaa napisała:

                  > W każdym razie ja na pewno nie będę Tobie tego zabraniać.
                  >

                  nie skorzystam...

                  przepraszam..nie mam dziś czasu na ping-pong..
                  może w przyszłym tygodniu...

                  miłego dnia życzę..


                  media.stereo.pl/mp3v40/117138/117138_06.mp3
            • bachantka Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 12:38
              Droga Tou...Ja (nie)stety do Osieckiej mam słabość i spory sentyment, bo wbrew
              pozorom jej poezje nie są wcale takie złe, może bywają niedoskonałe
              warsztatowo, ale ładne są i za emocje człowieka złapac potrafią...Chociaż
              najwyraźniej nie każdego, ale to już kwestia gustu i upodobań...Oczywiście masz
              prawo do własnego zdania, ale mimo wszystko to całe swięte oburzenie i stanie
              na straży przyzwoitości....Tou...no od kiedy Tou jest patronką święcie
              oburzonych... ty wiesz, a ja domniemuję,że jest w tym oburzeniu jakas
              nieszczerośc. Co do literackich romansów z komuną naszą kochaną, któż ich nie
              miał, Herbert zawsze przyzwoity, ale wiekszośc szła jednak na mniejsze lub
              wieksze kompromisy i co? Przekreslimy ich cenne dokonania, bo czasami coś
              zrobili nie tak? Bo czasami byli małymi ludźmi? Czy wazne co się Osieckiej w
              życiu podziało, czy liczyć należy jej kochanków i jej błędy... w sumie po co?
              Czy teraz nie liczy się po prostu to,że napisała kilka rzeczy, które dają
              ludziom radość, które budza zachwyty... i wnoszą w naszą codzienność troche
              blasku....?
              Tou twoje uwagi były jak zwykle przenikliwe i napisane ze znajomościa rzeczy,
              czego ci nigdy odmówic nie można, ale jednak, czy były do końca sprawiedliwe?
              Pamietaj,że rozliczając ludzi z ich zycia wyzywasz los. Cóż bys powiedziała,
              gdyby los kiedys odpowiedział na rzucone mu wyzwanie i zacząłe oceniac twoje
              życie, czy potrafiłabyś sie obronić, tak jak Osiecka bronią wszystkie te słowa,
              które pozostały po niej?
              Jak zawsze z zyczliwym ukłonem mojego cienia, pozdrawiam cie zielonooka.

              Magnolia
              • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 02:41
                bachantka napisała:

                > Droga Tou...Ja (nie)stety do Osieckiej mam słabość i spory sentyment,

                Droga la.reine.Margot
                Twoje, i wszystkich tu Szanownie Zgromadzonych Pań i Panów, święte prawo....


                masz
                > prawo do własnego zdania,

                dzięki, o to mi właśnie chodziło. Ja nie odbieram Tobie ani Innnym prawa do
                bycia zachwyconą twórczością i/ lub osobą Osieckiej, więc proszę, by mnie było
                dane prawo do niezachwycania się i wyrażenia tego.


                ale mimo wszystko to całe swięte oburzenie i stanie
                > na straży przyzwoitości....Tou...no od kiedy Tou jest patronką święcie
                > oburzonych...

                no, od zawsze chyba. O przyzwoitość mi chodziło nie w sensie nakołdręrączkowym,
                oczywiście, ale w sensie prawych, godnych wyborów zyciowych. Ja twierdzę, że O.
                wybrała koniunkturalnie.


                ty wiesz, a ja domniemuję,że jest w tym oburzeniu jakas
                > nieszczerośc.

                Nie bardzo rozumiem. Domniemywasz, że moje oburzenie jest nieszczere? Dlaczego?


                Co do literackich romansów z komuną naszą kochaną, któż ich nie
                > miał,

                np. ja:)))

                żart, no:)


                Herbert zawsze przyzwoity

                czyli jednak można było

                ale wiekszośc szła jednak na mniejsze lub
                > wieksze kompromisy i co?

                I nic, ja tylko o tym mówię, i nazywam to. Ja nie mówię, by z tego powodu
                przestać wydawać Jej płyty, palić książki czy burzyc pomniki, konstatuję fakt (
                oczywiście robię to tzw. piórem felietonisty:)


                Przekreslimy ich cenne dokonania, bo czasami coś
                > zrobili nie tak? Bo czasami byli małymi ludźmi? Czy wazne co się Osieckiej w
                > życiu podziało, czy liczyć należy jej kochanków i jej błędy...


                Ważne, na tym właśnie polegają biografie sławnych ludzi- opisuje się
                dzieciństwo, młodość, analizuje drogę zyciową, liczy kochanków i robi jeszcze
                mnóstwo innych rzeczy.


                > Tou twoje uwagi były jak zwykle przenikliwe i napisane ze znajomościa rzeczy,
                > czego ci nigdy odmówic nie można, ale jednak, czy były do końca sprawiedliwe?

                Pewnie nie, bo były subiektywne ( własnie to jest cecha felietonu, a te formę
                literacką najbardziej przypomina mi post forumowy).


                > Pamietaj,że rozliczając ludzi z ich zycia wyzywasz los. Cóż bys powiedziała,
                > gdyby los kiedys odpowiedział na rzucone mu wyzwanie i zacząłe oceniac twoje
                > życie, czy potrafiłabyś sie obronić, tak jak Osiecka bronią wszystkie te słowa

                Zapewniam Cię, że moje poczynania prywatne i zawodowe, jak wszystkich nas
                chyba, podlegają ocenie, również krytycznej. Gdybym była osobą znaną
                publicznie, to dodatkowo musiałabym być przygotowana na to, że ocena będzie
                dokonywana publicznie.
                >
                > Jak zawsze z zyczliwym ukłonem mojego cienia, pozdrawiam cie zielonooka.

                Jak zawsze życzliwie pozdrawiam Ciebie, Twego cieniowi zaś podaję łaskawie dłoń
                do ucałowania ( w rękawiczce, nie obawiaj się, Pani:)


                t. szpetna_33-letnia ( jak widzisz, doceniam wkład O. w tworzenie związków
                semantycznych:)
                • bachantka Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 17:26
                  Tou...
                  Czy w rękawiczce, czy bez zielonooka ja dłoni twoich całowac nie będę...mój
                  cien tym bardziej;) poproś o to może jakiegos mężczynę...ale na mnie nie
                  licz...A co do obaw... nie obawiam się. Ani dłoni w rękawiczce ani bez niej,
                  ani niczego innego, nie myl uprzejmości z obawą...
                  Skryłas sie za poetyka felietonu... sprytnie, bardzo sprytnie. Zostawmy jednak
                  tę biedną Osiecką. Ty masz swoje zdanie, jej wielbiciele swoje. Może bardziej
                  spodobałaby ci sie proza Osieckiej? To oczywiście tylko taka mała sugestia
                  lekturowa...choć nie wykluczam,że znasz i tą część jej twórczości...
                  Pozdrawiam upartą Tou, zyczliwie, jakkolwiek nie uniżenie;)

                  Magnolia
                  • toulaa "Na strychu w Łomiankach..." 11.03.04, 17:52
                    ...siedzę sobie i tego akurat słucham, w wykonaniu Magdy Umer.


                    bachantka napisała:

                    > Tou...
                    > Czy w rękawiczce, czy bez zielonooka ja dłoni twoich całowac nie będę...mój
                    > cien tym bardziej;)

                    Nie zrozumiałyśmy się...miałam na myśli Drogiego G. ( pozdrawiam:) Jak mogłaś
                    posądzic mnie o coś takiego, o takie faux pas?:(

                    > Skryłas sie za poetyka felietonu... sprytnie, bardzo sprytnie.

                    Dlaczego sprytnie?

                    Zostawmy jednak
                    > tę biedną Osiecką. Ty masz swoje zdanie, jej wielbiciele swoje.


                    No, wreszcie!:)

                    Może bardziej
                    > spodobałaby ci sie proza Osieckiej?

                    Może? Dziękuję, spróbuję.



                    > Pozdrawiam upartą Tou, zyczliwie, jakkolwiek nie uniżenie;)

                    Pozdrawiam czarującą Margot, nigdy, przenigdy nawet nie myśląc o Jej uniżoności
                    w stosunku do kogokolwiek:)
                    >
                    > Magnolia



                    toulaa
            • miriada Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 12:49
              Toulaa,
              Cóż mogę powiedzieć, dzięki za wytłumaczenie mi jak to było wtedy, na czym
              polegała przyzwoitość i smak.
              Miło też dowiedzić sie co znaczy Off.


              Miriada oldschoolowa
              • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 02:50
                miriada napisała:

                > Toulaa,
                > Cóż mogę powiedzieć, dzięki za wytłumaczenie mi jak to było wtedy, na czym
                > polegała przyzwoitość i smak.
                > Miło też dowiedzić sie co znaczy Off.
                >
                >

                Przede wszystkim przepraszam Cię za przekręcenie Twojego nicka w poprzednim
                poście. Teraz zauważyłam.

                Tłumaczyłam to, ponieważ nie spodobało Ci się użycie obcego słowa, chcąc
                udowodnić Ci, że nie umiałam znaleźć dobrego polskiego odpowiednika ( jednego
                przymiotnika).

                Napisałam też, na czym według mnie polegała wtedy przyzwoitość, a według
                Herberta smak; oba pojęcia są nieobiektywne, więc nie mogę wytłumaczyć "
                ogólnie".


                t.

                > Miriada oldschoolowa
        • pikus Re: Jeszcze zdążę... 09.03.04, 12:57
          toulaa napisała:

          > ...się narazić wielu Paniom, bo to Panie głównie są Wielbicielkami talentu A.
          > O.,

          Ale nie tylko.

          >gdy powiem, że właśnie owego talentu jakoś nie dostrzegam. Twórczość
          > Osieckiej jest moim zdaniem grafomańska, z małymi wyjątkami, jak cytowany tu
          > utwór " Bo ja jestem proszę pana na zakręcie", a i to głównie dzięki
          > brawurowemu wykonaniu Jandy.

          Wykonanie bylo spokojne, nie brawurowe.

          >Zresztą lepszą piosenką na ten sam temat był
          > fragment z " Czy te oczy mogą kłamać? " Pietrzaka, tzn. : " ona już wie, już
          > zna tę historię, że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią, ona na
          > pamięć to umie".

          Pietrzak napisal muzyke do tego kawalka, slowa zas Agnieszka Osiecka.
          Przypominam
          na wszelki wypadek. Co do tych zarzutow "grafomanii" to oczywiscie jest to rzecz
          gustu, nie ulega tez watpliwosci ze teksty piosenek podane tak jak tu bez muzyki
          wiele traca i moga wydawac sie nawet smieszne, niemniej sam odzew, fakt iz w te
          nieokragla rocznice tak wiele obecnych tu osob chce wniesc swoj wklad
          przynajmniej jednym
          ulubionym tekstem- o czyms swiadczy, prawda? Gdyby ktos otworzyl watek
          poswiecony
          artyscie, ktorego ja bym nie cenil, to po prostu bym sie nie dopisywal,
          wykorzystujac jak
          swego czasu powiedzial prezydent Chirac "dobra okazje do siedzenia cicho".

          > Nie chcę urazić Waszych sympatii, ale moim zdaniem sama Osiecka była
          > pieszczoszkiem władzy i tę rolę ochoczo pełniła, pisząc słowa piosenek dla
          > innych pieszczoszków, jak Maryla Rodowicz.

          Ach, ten temat, "artysci a wladza"...Ludzie szczegolnego talentu bywaja
          szczegolnie
          wrazliwi, malo jak to sie dzis mowi asertywni, poplatani w swoich pogladach i
          wyborach.
          Nie sadze, by Agnieszka Osiecka byla jakims szczegolnym "pieszczoszkiem wladzy",
          nawet w latach 60-tych czy 70-tych, po prostu dobrze robila to co umiala robic
          najlepiej, czyli pisac- zwlaszcza piosenki. A Maryla dobrze je spiewala,
          podobnie
          jak np. Katarina Witt z NRD pieknie tanczyla na lodzie. W latach 80tych
          wspolpracowala
          Osiecka z Przemyslawem Gintrowskim (autor muzyki do "Na zakrecie"), ktory jak
          wiadomo
          pieszczoszkiem wladzy nie byl. I nie mialo tez rezimowego charakteru
          przedstawienie
          "Sztukmistrza z Lublina" we wroclawskim Teatrze Wspolczesnym, do ktorego Osiecka
          wraz z Zygmuntem Koniecznym napisali piosenki...nie wiem czy noblista bylby
          zachwycony,
          gdyby sie dowiedzial, ze jego tekst "wzbogacila" grafomanka. Albo taki Bulat
          Okudzawa.

          > Żona prominentnego dziennikarza i opluwacza opozycji, nie wybrała drogi
          > podziemnej, czy choćby offowej tylko, ale była jedną z najczęściej
          pokazywanych
          >
          > i wydawanych poetess.

          Rozstala sie zreszta z Passentem...czy Wanda Wilkomirska nie jest wybitna
          skrzypaczka, a Nina Andrycz nie moze byc wiarygodna aktorka? Wiadomo czyje
          to byly zony...Z tym najczestszym wydawaniem to jest tak, ze np. ksiazeczka
          dla mlodziezy "Wzor na diabelski ogon" z ilustracjami Butenki ukazala sie tylko
          raz
          w 1974 r., a chetnie bym ja gdzies teraz zdobyl.

          > A już zupełnym nieporozumieniem wydaje mi się nazwanie Jej w jakimś artykule (
          > niestety, nie pamiętam, gdzie, kto wie, czy nie w organie komunofeminy "
          > Wysokie obcasy" ) " patronką pięknej miłości" ( !?!). Użycie określenia
          > przynależnego NMP w stosunku do Pani, która z uwagi na liczne grono kochanków
          > nie miała czasu ani chęci na wychowywanie własnej córki, wydaje mi się lekkim
          > nadużyciem.

          O ile wiem, nie jest to okreslenie oficjalne Matki Boskiej, takie jak np.
          "pocieszycielka
          strapionych" czy "Brama niebieska". Poza tym skoro jest to organ komunofeminy,
          to
          oni w ogole nie musza sie przejmowac jakakolwiek religia- sa poza tym. Ale
          ja sie nie zgadzam, zeby to byl taki znow organ komuny czy feminy, czy czegos.
          Lecisz "Naszym Dziennikiem". Zycie zas osobiste Agnieszki O. , tak jak i jej
          stosunki z corka, to jej- ich- sprawa prywatna. Nie ma to nic wspolnego z ocena
          tworczosci.

          > Jeśli ktoś, zwłaszcza z tych pielgrzymujących na Saską Kępę, chciałby
          przywołać
          >
          > zasadę, że de mortuis aus nihil, aus bene, to nadmienię, że nie dotyczy ona
          > osób publicznych.

          Wiesz, w tym wypadku pisanie nie calkiem bene nie wymaga wcale wielkiego
          charakteru,
          ze zacytuje poete niezlomnego, na ktorego sie powolujesz w innym miejscu. Jest
          to
          sprawa smaku.

          > Pozdrawiam- t._ wielbicielka_ poezji.
          >


          Pikus
          • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 04:15
            pikus napisał:

            > toulaa napisała:
            >
            > > ...się narazić wielu Paniom, bo to Panie głównie są Wielbicielkami talentu
            > A.
            > > O.,
            >
            > Ale nie tylko.


            Przecież napisałam " głównie", czyli nie " tylko" Panie, prawda?
            Zresztą, widać i tu, że nie tylko.


            > > utwór " Bo ja jestem proszę pana na zakręcie", a i to głównie dzięki
            > > brawurowemu wykonaniu Jandy.
            >
            > Wykonanie bylo spokojne, nie brawurowe.


            " Brawurowe " znaczyło tu nie " głośne, odważne, hałaśliwe", ale " świetne,
            doskonałe, porywające".

            > >Zresztą lepszą piosenką na ten sam temat był
            > > fragment z " Czy te oczy mogą kłamać? " Pietrzaka, tzn. : " ona już wie, j
            > uż
            > > zna tę historię, że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią, ona na
            >
            > > pamięć to umie".
            >
            > Pietrzak napisal muzyke do tego kawalka, slowa zas Agnieszka Osiecka.

            Tym bardziej więc świadczy to o tym, że napisała część rzeczy dobrych.
            Zwłaszcza dobrze się czuła w takiej tematyce.

            Co do tych zarzutow "grafomanii" to oczywiscie jest to rzec
            > z
            > gustu,

            Tak

            nie ulega tez watpliwosci ze teksty piosenek podane tak jak tu bez muzyk
            > i
            > wiele traca i moga wydawac sie nawet smieszne,


            No, ale i ja, i wiele osób zna je z wykonań muzycznych; rozumiem doskonale, że
            tekst piosenki rzadzi się własnymi prawami, np. trzeba dobrać rymy tak, by dało
            się to zaśpiewać, ale poezja np. przywołanego Okudżawy czy wielu innych da się
            i słuchać, i czytać ( i CZĘŚĆ O. też).

            niemniej sam odzew, fakt iz w te
            > nieokragla rocznice tak wiele obecnych tu osob chce wniesc swoj wklad
            > przynajmniej jednym
            > ulubionym tekstem- o czyms swiadczy, prawda?

            Świadczy o tym, że tym Osobom podobają się cytowane przez Nich teksty.


            Gdyby ktos otworzyl watek
            > poswiecony
            > artyscie, ktorego ja bym nie cenil, to po prostu bym sie nie dopisywal,
            > wykorzystujac jak
            > swego czasu powiedzial prezydent Chirac "dobra okazje do siedzenia cicho".

            O ile wiem, Monsieur Chirac nie miał na myśli forum o czacie:), ponieważ forum
            z definicji służy do WYRAŻANIA, nie zaś NIEWYRAŻANIA opinii. Na tej zasadzie
            wątek powinien wyglądać tak:

            A. zakłada wątek- LUBIĘ MICHAŁA WIŚNIEWSKIEGO ( nie ma żadnej analogii, to
            przykład, może być Norah Jones, Kaczmarski albo John Lennon- przypis toulaa)

            B: Re: Też lubię.
            C: Re: Jest świetny.
            D: Re: Doskonały.
            itd.

            No, chyba nie o to chodzi, prawda? Na forum możemy wymieniać poglądy, opinie,
            dyskutować, spierać się, przekonywać, tak?
            Gdybym założyła wątek, że, na przykład lubię Cohena, albo pomidorową, albo
            cokolwiek, miałbyś pełne prawo napisać, że nie rozumiesz, jak można lubić
            Cohena..etc., bo...


            W latach 80tych
            > wspolpracowala
            > Osiecka z Przemyslawem Gintrowskim (autor muzyki do "Na zakrecie"), ktory jak
            > wiadomo
            > pieszczoszkiem wladzy nie byl.

            Tak, tylko, że w drugiej połowie lat 80- tych współpraca z Gintrowskim nie była
            już aktem szczególnej odwagi.


            I nie mialo tez rezimowego charakteru
            > przedstawienie
            > "Sztukmistrza z Lublina" we wroclawskim Teatrze Wspolczesnym, do ktorego
            Osieck
            > a
            > wraz z Zygmuntem Koniecznym napisali piosenki...nie wiem czy noblista bylby
            > zachwycony,
            > gdyby sie dowiedzial, ze jego tekst "wzbogacila" grafomanka.

            Nawet gdyby nie był, to nie dożył:)

            Poprawka- ja Ją uważam za grafomankę. Zapewniam Cię, że moje zdanie nie jest
            wiążące dla nikogo, a już na pewno nie dla noblistów.


            > Rozstala sie zreszta z Passentem...

            chyba nie z powodu opluwania przez niego opozycji:)


            czy Wanda Wilkomirska nie jest wybitna
            > skrzypaczka,

            Jest

            a Nina Andrycz nie moze byc wiarygodna aktorka? Wiadomo czyje
            > to byly zony...

            Tu już bym dyskutowała. Cyrankiewicz podobno wykonywał telefony, by pomóc żonie
            w karierze, tzn. by dostała daną rolę.


            > O ile wiem, nie jest to okreslenie oficjalne Matki Boskiej, takie jak np.
            > "pocieszycielka
            > strapionych" czy "Brama niebieska".

            Nie, nie musisz cytować litanii loretańskiej, i tak uważam, że nie pasuje.

            Poza tym skoro jest to organ komunofeminy,
            > to
            > oni w ogole nie musza sie przejmowac jakakolwiek religia- sa poza tym.

            Tak.


            Ale
            > ja sie nie zgadzam, zeby to byl taki znow organ komuny czy feminy, czy czegos.

            Moim zdaniem jest, w tym sensie, jak już to wytłumaczyłam.


            > Lecisz "Naszym Dziennikiem".

            Czy byłbyś łaskaw wyjaśnić mi to sformułowanie? Niestety, tak się składa, że
            nigdy nie miałam przyjemności ( ?) mieć w ręku " Nasz Dziennik". Zalatuje zaś
            ode mnie " Je adore" Lancome, dla Twojej informacji:P


            Zycie zas osobiste Agnieszki O. , tak jak i jej
            > stosunki z corka, to jej- ich- sprawa prywatna.

            W takim samym stopniu, jak stosunki Adama Mickiewicza z Marylą Wereszczakówną
            są ich prywatną sprawa, czy to, czyją siostrą była Pawlikowska, itd. Armie
            krytyków i badaczy literackich zajmują się zgłębianiem życiorysów twórców. O
            życiu osobistym O., w tym Jej braku czasu i serca dla córki, napisano wiele.



            Nie ma to nic wspolnego z ocena
            > tworczosci.


            Na ocenę twórczości wpływa też znajomość życiorysu- vide wyżej.


            >
            > Wiesz, w tym wypadku pisanie nie calkiem bene nie wymaga wcale wielkiego
            > charakteru,
            > ze zacytuje poete niezlomnego, na ktorego sie powolujesz w innym miejscu. Jest
            > to
            > sprawa smaku.

            Jeszcze raz powtarzam- mam prawo Jej nie cenić, tak, jak Ty masz prawo Ją
            podziwiać. I od kiedy trzeba mieć czyjeś ( Twoje?) pozwolenie na dopisywanie
            się czy zakładanie wątku?


            t.
            • pikus Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 11:47
              Toulu (Toulu-u?) :-)

              powtorze jeszcze raz, skoro przywolujesz przyklad Michala Wisniewskiego: gdyby
              co nie daj Boze mu sie zmarlo i gdyby w rocznice smierci ktos zalozyl poswiecony
              jego tworczosci watek, i przytaczal jego teksty, co najwyzej bym sie nie
              dopisal. Albo
              zeby sie popisac, dalbym niemieckie teksty piosenek wykonywanych przez MW, niech
              nam zyje dlugo, "Alles aus Liebe" czy "Maenner sind Schweine". Wydaje mi sie, ze
              watek byl
              typowo wspominkowy, a nie otwieral dyskusji nad poziomem tworczosci Agnieszki
              Osieckiej. I gdy piszesz: "A: jest swietny, B: jest doskonaly", to tego wlasnie
              nie bylo.
              Pozwolono tylko przemowic tekstom Osieckiej.

              Oczywiscie Ty masz prawo postepowac inaczej i wcale Ci nie bronie zakladania
              watkow ani dopisywania sie w nich. Ale nie zgodze sie, ze na ocene tworczosci
              wplywa
              znajomosc zyciorysu: jesli zyciorys nie najswietszy, to czy tworczosc ma byc
              przez to gorsza? Mozna, oczywiscie, kogos zbojkotowac, bo nie podobaja sie
              jego poglady polityczne, albo fakt ze ma ktoregos z kolei partnera i jeszcze
              kochankow czy
              kochanki. Albo jest gejem...czy swiadomosc co do stylu zycia Freddy Mercury'ego
              ma u Ciebie wplyw na ocene muzycznych dokonan zespolu Queen? Wlasnie
              taka wstepna weryfikacje na podstawie zyciorysu mam na mysli, gdy pisze o
              "leceniu
              Naszym Dziennikiem" (jesli nie znasz, to sluze: www.naszdziennik.pl ). W tych
              kregach
              wlasnie trzeba byc najpierw dobrym Polakiem, patriota, katolikiem, itp, itd.

              Wydaje mi sie poza tym, ze grafomania bardziej dotyczy czlowieka anizeli jego
              dziela.
              Jesli sie napisalo dajmy na to 1000 tekstow piosenek, to niektore oczywiscie
              moga
              byc slabsze. Ale jesli 100 z nich jest naprawde dobrych, to juz to swiadczy o
              talencie
              tworcy. Czy nawet 50. I trudno kogos takiego nazywac grafomanem, bo grafoman po
              prostu _nie potrafi_ i prawdopodobienstwo napisania przez niego "Na zakrecie"
              jest
              rowne prawdopodobienstwu napisania tegoz przez malpe walaca w klawiature, a
              nawet
              mniejsze, bo on bedzie chcial napisac "Na zakrecie", tylko zrobi to zle.


              Pozdrawiam,

              Pikus
              • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 17:03
                pikus napisał:

                > Toulu (Toulu-u?) :-)

                to drugie, ale jak Pan woli:)
                >
                > powtorze jeszcze raz, skoro przywolujesz przyklad Michala Wisniewskiego: gdyby
                > co nie daj Boze mu sie zmarlo i gdyby w rocznice smierci ktos zalozyl
                poswiecon
                > y
                > jego tworczosci watek, i przytaczal jego teksty, co najwyzej bym sie nie
                > dopisal.


                No, ok.

                Albo
                > zeby sie popisac, dalbym niemieckie teksty piosenek wykonywanych przez MW,
                niec
                > h
                > nam zyje dlugo, "Alles aus Liebe" czy "Maenner sind Schweine". Wydaje mi sie,
                z
                > e
                > watek byl
                > typowo wspominkowy, a nie otwieral dyskusji nad poziomem tworczosci Agnieszki
                > Osieckiej.

                Nie, otworzylam ją ja. Dlaczego nie wolno? Czyżby akurat twórczość Osieckiej
                była " świętą krową " ( nie obrażajcie się, to tylko związek frazeologiczny).
                Dlaczego?

                > Oczywiscie Ty masz prawo postepowac inaczej i wcale Ci nie bronie zakladania
                > watkow ani dopisywania sie w nich. Ale nie zgodze sie, ze na ocene tworczosci
                > wplywa
                > znajomosc zyciorysu: jesli zyciorys nie najswietszy, to czy tworczosc ma byc
                > przez to gorsza?


                Nie, osobno oceniam życiorys, osobno twórczość. Przypadkiem o obydwu mam zdanie
                takie, jakie mam.


                Mozna, oczywiscie, kogos zbojkotowac,

                Nie bojkotuję, krytykuję.


                bo nie podobaja sie
                > jego poglady polityczne,

                postawa moralna raczej, wybór drogi życiowej, nie poglądy polityczne ( nie znam
                p.p. Osieckiej)


                albo fakt ze ma ktoregos z kolei partnera i jeszcze
                > kochankow czy
                > kochanki.

                Ależ ja nie oceniam faktu, że miała kochanków, napisałam, że z tego powodu nie
                zajmowała się córką, i to oceniam ( negatywnie).

                Zapewniam Cię, ze większość moich ukochanych poetów czy pisarzy, jeśli nie
                wszyscy- cóż, talent często idzie w parze z ( nad)wrażliwym sercem- ( no, może
                poza ojcem Jackiem Salijem:) miało kochanki, a przepadam wprost za tym, co
                piszą!
                M. P.- J. miała trzech ( tak, trzech, nie dwóch) mężów, a kochanków trudno
                zliczyć, a uwielbiam Ją, tzn. Jej poezję. Nie ma to zadnego związku z Jej
                kwalifikacjami jako poetki ( a nawet ma pozytywny, powiedziałabym:).

                Albo jest gejem...czy swiadomosc co do stylu zycia Freddy Mercury'ego
                > ma u Ciebie wplyw na ocene muzycznych dokonan zespolu Queen?


                Żadnych. Przepadam za muzyką Queenu i Frediego Mercury'ego. Zresztą bycie gejem
                nie uważam za nic nagannego ( to tak, jakby mieć komuś za złe, że ma niebieskie
                oczy).

                Może powiem tak: ja, toulaa , prywatnie uważam twórczosć Osieckiej za
                grafomańską. Kropka. Drugie zdanie: " z uwagi na liczne grono kochanków nie
                miała czasu zajmować się córką...itd.". Teraz dobrze?

                Wlasnie
                > taka wstepna weryfikacje na podstawie zyciorysu mam na mysli,

                jeśli nawet, to jako człowieka, a nie jako poetę, tak?

                gdy pisze o
                > "leceniu
                > Naszym Dziennikiem" (jesli nie znasz, to sluze: www.naszdziennik.pl ).

                Dziękuję.


                W tych
                > kregach
                > wlasnie trzeba byc najpierw dobrym Polakiem, patriota, katolikiem, itp, itd.


                To ja się nie nadaję do tych kręgów, bo bardzo zła ze mnie Polka, patriotka i
                katoliczka.


                >
                > Wydaje mi sie poza tym, ze grafomania bardziej dotyczy czlowieka anizeli jego
                > dziela.

                Moim zdaniem nie.


                > Pozdrawiam,
                >
                > Pikus


                --Pozdrawiam

                toulaa.


                Malovaný džbánku, z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
              • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 17:04
                pikus napisał:

                > Toulu (Toulu-u?) :-)
                >
                > powtorze jeszcze raz, skoro przywolujesz przyklad Michala Wisniewskiego: gdyby
                > co nie daj Boze mu sie zmarlo i gdyby w rocznice smierci ktos zalozyl
                poswiecon
                > y
                > jego tworczosci watek, i przytaczal jego teksty, co najwyzej bym sie nie
                > dopisal. Albo
                > zeby sie popisac, dalbym niemieckie teksty piosenek wykonywanych przez MW,
                niec
                > h
                > nam zyje dlugo, "Alles aus Liebe" czy "Maenner sind Schweine". Wydaje mi sie,
                z
                > e
                > watek byl
                > typowo wspominkowy, a nie otwieral dyskusji nad poziomem tworczosci Agnieszki
                > Osieckiej. I gdy piszesz: "A: jest swietny, B: jest doskonaly", to tego
                wlasnie
                > nie bylo.
                > Pozwolono tylko przemowic tekstom Osieckiej.
                >
                > Oczywiscie Ty masz prawo postepowac inaczej i wcale Ci nie bronie zakladania
                > watkow ani dopisywania sie w nich. Ale nie zgodze sie, ze na ocene tworczosci
                > wplywa
                > znajomosc zyciorysu: jesli zyciorys nie najswietszy, to czy tworczosc ma byc
                > przez to gorsza? Mozna, oczywiscie, kogos zbojkotowac, bo nie podobaja sie
                > jego poglady polityczne, albo fakt ze ma ktoregos z kolei partnera i jeszcze
                > kochankow czy
                > kochanki. Albo jest gejem...czy swiadomosc co do stylu zycia Freddy
                Mercury'ego
                > ma u Ciebie wplyw na ocene muzycznych dokonan zespolu Queen? Wlasnie
                > taka wstepna weryfikacje na podstawie zyciorysu mam na mysli, gdy pisze o
                > "leceniu
                > Naszym Dziennikiem" (jesli nie znasz, to sluze: www.naszdziennik.pl ). W tych
                > kregach
                > wlasnie trzeba byc najpierw dobrym Polakiem, patriota, katolikiem, itp, itd.
                >
                > Wydaje mi sie poza tym, ze grafomania bardziej dotyczy czlowieka anizeli jego
                > dziela.
                > Jesli sie napisalo dajmy na to 1000 tekstow piosenek, to niektore oczywiscie
                > moga
                > byc slabsze. Ale jesli 100 z nich jest naprawde dobrych, to juz to swiadczy o
                > talencie
                > tworcy. Czy nawet 50. I trudno kogos takiego nazywac grafomanem, bo grafoman
                po
                > prostu _nie potrafi_ i prawdopodobienstwo napisania przez niego "Na zakrecie"
                > jest
                > rowne prawdopodobienstwu napisania tegoz przez malpe walaca w klawiature, a
                > nawet
                > mniejsze, bo on bedzie chcial napisac "Na zakrecie", tylko zrobi to zle.
                >
                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > Pikus
        • kamila77 Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 09:04
          Zawsze (no, nie zawsze, od pewnego momentu)zdawało mi się, ze pod lukrem
          pozornej oglady towarzyskiej, pod warstwą "ą" i "ę" kryją się u niektórych
          ludzi tajone żądze babrania się w czyimś prywatnym życiu. Plus oczywiście chęć
          wpakowania się w nie z ubłoconymi buciorami (mogą to naturalnie być i szpilki)
          nie zważając na to, czy dana osoba przejawia jakieś zainteresowanie posiadaczem
          obuwia.
          Zabawnym jest, kiedy niektórzy z wywalonym jęzorem usiłują udowadniać swoją
          intelektualną wyższość i epatują swoim intelektem. Różnica jednak między
          prawdziwą wielkością a manią wielkości jest taka, jak między prostotą a
          prostactwem.
          Równie zabawną sytuacją jest, kiedy ktoś jest traktowany przez tzw.
          społeczeństwo (a przeciez stanowimy tu coś w rodzaju mikroświata)jak hmmm...
          natrętny akwizytor? szczególnie nielubiana ciotka? i kompletnie tego nie
          zauważa.
          Ja oczywiście rozumiem kwestię, że w zasadzie w każdym z nas drzemie
          chęć "zaistnienia", bycia choćby przez pięć minut obiektem czyjegoś
          zainteresowania. W różny sposób można się dowartościowywać. "Dla wszystkich
          starczy miejsca pod wielkim dachem nieba"?
    • she1961_lodz proszę o łagodny wymiar kary... 09.03.04, 11:49
      ... za nieprzemyślane założenie wątku.
      • rena_gd Re: proszę o łagodny wymiar kary... 09.03.04, 12:10
        she1961_lodz napisała:

        > ... za nieprzemyślane założenie wątku.


        jestes usprawiedliwiona, emocje wziely gore nad rozsadkiem... jestem za!!;))
      • hippy_pottamus Re: proszę o łagodny wymiar kary... 09.03.04, 12:38
        jak chcesz mogę odsiedzieć z tobą, she :-))) bo jakoś zdecydowanie bardziej
        przemawiają do mnie piosenki Osieckiej (niezależnie od jej poglądów
        politycznych) niż wszelaka - pożal się Boże za określenie - „poezja wysoka”, a
        już nie daj co - współczesna (Herbert jednym z wyjątków ale i on już
        niewspółczesny);
        hipek_grafomańsko
        ---------------------------
        5 linii wnoszę, tylko nie krzycz, proszę ;-)
      • bachantka Re: proszę o łagodny wymiar kary... 09.03.04, 12:41
        She, wątek ładny jest, więc wybaczone-zapomniane, oby więcej takich własnie
        wątków nieprzemyslanych;)
        A w razie czego piszę się z tobą na wspólną celę..



        Magnolia
    • she1961_lodz To wszystko z nudów, wysoki sądzie... 10.03.04, 22:38
      ...to wszystko z nudów,
      kto raz nad pustą szklanką siądzie,
      wysoki sądzie, nie ma cudów.
      To wszystko z nudów, wysoki sądzie,
      to wszystko z nudów.
      Czy sąd nad Wisłą kiedyś błądził?
      Wysoki sądzie, jazda, spróbuj.

      Osiecka zawsze wydawała mi się autorką wyjątkową. Jej piosenki towarzyszyły
      całemu mojemu życiu, od dzieciństwa do dziś. To towarzystwo nie było z wyboru.
      Po prostu nie dało się żyć w Polsce w okresie od Gomułki do Wałęsy i nie
      słyszeć ich zewsząd. Cierpię na przekleństwo doskonałej pamięci. Wiele tekstów,
      porównań, skojarzeń, przenośni, rymów, niechcący wryło się w moją pamięć "na
      zawsze". Ich obecność była dwuznaczna: drażniąca i kojąca za razem.
      (...)
      Ludzie są różni i nie sposób pisać tak, by podobało się wszystkim. Jej teksty
      często ocierały się o kicz. A jednak, kiedy się je słyszało, bez pudła można
      było stwierdzić, że na pewno nie są to teksty Piotra Szczepanika, Jacka Lecha
      czy Urszuli Sipińskiej. Nawet kiedy niebezpiecznie flirtowała z kiczem, Osiecka
      nigdy nie przekraczała granicy oddzielającej jej teksty od owych neolitycznych
      form disco-polo.
      (...)
      Kim była Agnieszka Osiecka? Czym były jej piosenki? Za co ją wszyscy kochamy?
      Polityczny konformizm w jej życiu nie pozwala porównywać jej do Karela Kryla,
      Jacka Kleyffa, Wladimira Wysockiego, czy Victora Jary. Była grzeczniejsza niż
      Georges Brassens czy Serge Gainsbourg. Jej teksty były znacznie lepszą poezją
      niż piosenki Leonarda Cohena czy Boba Dylana. Jak Juliette Gréco, muza
      intelektualistów z Rive Gauche, znała wielu ważnych ludzi, ale sama przecież
      nigdy nie śpiewała (Gréco zaś nie pisała). Najbliższe skojarzenia więc to...
      Jeremi Przybora, Wojciech Młynarski i Jonasz Kofta oraz... <usunęłam, autorka
      wpisu>
      (...)
      Tym, co sprawia, że Agnieszka Osiecka jest kochana i pamiętana przez
      intelektualistów i masy jednako, że Bułat Okudżawa umieścił ją w piosence, była
      jej fantastyczna zdolność odkrywania poetyckiego wymiaru codzienności. Jak
      <usunęłam, autorka wpisu>, piszący o tym <usunęłam, autorka wpisu>, jak
      Młynarski opisujący Niedzielę na Głównym, Żniwną dziewczynę, czy Światowe życie
      (w PRL-u), jak Przybora w O, Kutnie okrutnem, czy Kofta w Zmieńmy temat,
      Osiecka pisała o codzienności, zwykłych ludziach, zwykłych sprawach.
      Uszlachetniała dzień zwykły i człowieka szarego. Miała oko jak obiektyw kamery
      reportera ale widziała znacznie więcej, o wiele więcej.
      (..)
      Osiecka, podobnie jak <usunęłam, autorka wpisu>, miała genialny dar ukazywania
      cudów w realnym świecie, piękna w banale, niezwykłości w codzienności.
      (...)
      A zarzuty lustratorów-demaskatorów? Cóż, zostanie z nich tyle, co i z samych
      oskarżycieli i ich własnych dokonań. Rozpłyną się w niepamięci.


      To nie moje opinie - to napisał Stanisław Bajtlik... Może zgadzam się z nimi...
      Może nie... Nieważne w sumie :).
      • pikus Re: To wszystko z nudów, wysoki sądzie... 10.03.04, 23:26
        A ja wiem, kogo usunieto...

        Hej nuni nuni, haj nuni na...

        :))

        Pikus
        • she1961_lodz Oj, Piku... ;-) 11.03.04, 14:16
          pikus napisał:

          > A ja wiem, kogo usunieto...

          Piku, Ty wiesz wszystko :)))))). I dlaczego ogórek nie śpiewa, i po cholerę
          toto żyje :-)... I (nawet!) gdzie jest słonko, kiedy śpi ;-).
    • she1961_lodz To też Osiecka... 10.03.04, 22:40
      Podarki, które otrzymał Józef Wissarionowicz Stalin, kiedy ukończył
      sześćdziesiąt lat (w porządku alfabetycznym):

      - angora perska wysadzana diamentami wykonana przez robotników tulskich,
      - balon o wadze dwustu tysięcy kilogramów wykonany w całości z jednego kawałka
      drewna,
      - ciupaga szmaragdowa służąca do jedzenia kawioru w warunkach górskich,
      - dywanik pod łóżko o wymiarach czterdziestu hektarów utkany przez robotnice
      republik nadbałtyckich,
      - gwarantowany motocykl z kryształu,
      - Halina z Brześcia,
      - ikona inkrustowana przez gruzińskie bliźniaczki z naszej paczki,
      - jońskie morze,
      - korona zapinana z tyłu na suwak mechaniczny,
      - kserograf Fryderyka Drugiego,
      - lapsus z lapis lazuli,
      - łabędź włoski na sześciu łapach całkowicie wykonany przez osiedleńców
      mandżurskich,
      - mapa świata wielkości szpilki od kapelusza,
      - nabuchodonozor żywy nadziewany treflami,
      - ornat Karola Drugiego wykonany w całości przez wdzięcznych robotników,
      - peruka z kruka,
      - ryś nakręcany na gumce,
      - sowa - ssak,
      - tundra plastikowa naturalnej wielkości,
      - urynał platynowy,
      - waciak ze złotogłowiu całkowicie wykonany przez osadników rumuńskich,
      - wazonik szklany połączony z lusterkiem,
      - yeti w czapce, całkowicie wypchany przez kołchożników okręgu tumskiego,
      - zadora duncan, zdetronizowana, pozbawiona ,, i" oraz kropki nad ,,i",
      - żywa żaba,
      - źrebię o dwóch głowach.

      z "Białej bluzki"
      • niesmialek1 To miła poetka, ta Osiecka 10.03.04, 23:15
        Ej dajcie spokój tej Osieckiej, to fajna poetka była, Ładne są jej wiersze,
        mimo gafomanstwa. Daj Panie Boże kazdemu tyle grafomństwa co ona miała.
        Kazdemu także przytrafia sie napicie wódeczki, roswód i takie tam inne. Pisała
        ładnie, to jest sens jej istnienia w naszej pamięci. Jej grzeszki zostawmy
        badaczom. Musza cos mieć do odkrycia, Ale tro nie teraz , dopiero za jakiweś 50
        lat.
        Pozdrawia niesmialek

    • drak1 Re: Jeszcze zdążę... 11.03.04, 12:32
      Fajnie, że ja przypomniałaś , she.
    • she1961_lodz o nas tysz pamniętała ;-) 15.03.04, 10:20
      LOCZKI
      Dziś morze leniuchuje,
      ziewa bezwstydnie,
      jak wielki szary pies,
      i marudzi.
      Nie ma ludzi
      i morze
      może robić to, co chce.
      Czasem tylko stary kalosz
      przypomni
      niedokończoną symfonię...
      Chodźmy sobie
      opici zapominaniem,
      bajka popielacieje,
      wstaje wiatr
      i śmieją się nasze LOCZKI

      i jeszcze takie coś:

      Nie żądam wiele od losu dobrego ani złego,
      o szklanej górze nie marzę,
      darmo nie chcę niczego,
      tylko ty przybądź, Bóg wi skąd,
      moja ukochana, Zielińsko,
      moja ukochana, bo anonimowa, Zielińsko,
      jasna i zbożowa, Zielińsko.
      • miki2710 Re: o nas tysz pamniętała ;-) 23.03.04, 13:40
        " Człowiek może iść od niechęci do miłości; ale skoro zaczął od miłości, a
        doszedł do miłości, nie powraca już do miłości nigdy"



        "Aniołem na tej
        ziemi staje
        się niewiasta
        Jeśli w cnoty
        płci swojej
        zdobi się
        i wzrasta"....


        "Największe
        w życiu szczęście
        i chluba
        Dobry przyjaciel
        i kochanka luba"


        "Całe życie jej
        schodzi na żmudnym
        zajęciu i pracy.
        Na krzątaniu się
        wiecznym dla drugich,
        rzadko dla siebie"


        to są moje wspominki z lat młodzieńczych

        miki:)





        > LOCZKI
        > Dziś morze leniuchuje,
        > ziewa bezwstydnie,
        > jak wielki szary pies,
        > i marudzi.
        > Nie ma ludzi
        > i morze
        > może robić to, co chce.
        > Czasem tylko stary kalosz
        > przypomni
        > niedokończoną symfonię...
        > Chodźmy sobie
        > opici zapominaniem,
        > bajka popielacieje,
        > wstaje wiatr
        > i śmieją się nasze LOCZKI
        >
        > i jeszcze takie coś:
        >
        > Nie żądam wiele od losu dobrego ani złego,
        > o szklanej górze nie marzę,
        > darmo nie chcę niczego,
        > tylko ty przybądź, Bóg wi skąd,
        > moja ukochana, Zielińsko,
        > moja ukochana, bo anonimowa, Zielińsko,
        > jasna i zbożowa, Zielińsko.
        >
        >
    • urszulka_ma Re: pogody na szczęście... 15.03.04, 10:44

      "pshepadkiem" wiem.. że.. Krystyna..
      spóźnione..ale mimo wszystko szczere..
      życzenia..pogody na szczęście..


      osiecka.vip.interia.pl/mp3/pogodanaszczescie.mp3
      • kamila77 Konieczny 15.03.04, 11:26
        tak, ze ja w koncu wiersze pisze.
        Wiem, ze nie chciales tego, tato.
        Ty wszystkie znales klawisze...
        Nie pomoglo. I dzieki ci za to.
        ... to samo przyszlo.
        Z niekochania. Czy z kabaretu.
        Jak w serce igla.
        Nie, na to nie ma biletow.
        ... tak, ze ja w koncu z Polska jestem.
        Wiem, zes nie tego dla mnie chcial.
        Coz, sa adresy gorsze jeszcze.
        I jest aut.
        ... ja bym i do was napisala,
        gdyby to pisac bylo mozna...
        Nie, ja nie jestem niesmiala.
        Tylko ostrozna.
        Pozdrow tam babke, chlopcow, dzieci.
        Wytlumacz, jezeli trzeba.
        Z was takze nie Wszyscy Swieci.
        Chcesz? To nakrusze Ci chleba.
        ... z Moim sie pogodz.
        Wiem, ze go dla mnie nie chciales.
        Dopiero smierc jak powodz
        na jednej zbila was skale.
        Mial bardzo duza chec do wodki.
        Znal bary w Piszach i Padwach.
        Lecz pija, tato, ludzie smutni.
        Prawda?
        Niekiedy wilkiem sie przezywal.
        Lecz wilkiem nie byl. Raczej chcial byc.
        Gdy caly narod raznie spiewal,
        wolal zawyc.
        Ja, jesli o mnie tacie chodzi,
        nie przyszylam mu nawet guzika.
        Siedzi gdzies we mnie len czy zlodziej
        o duszy klusownika.
        ...zyl tu wiec chlopiec
        jak wedrujaca gwiazda.
        Calutkiej on Europie
        pokazal mine blazna.
        Talentu nam zostawil
        zaledwie kruchy okruch.
        Jak gdyby tu, w Warszawie,
        ten talent ktos mu otrul.
        ...pamietasz, jak nam bylo wstyd?
        On tulal sie jak prosty Zyd.
        On, co mogl chodzic w amarantach,
        on, z putsa torba emigranta,
        to tu, to tam wystawial leb.
        Dajze mu wodki,
        daj na chleb
        ... na palzach, gdzie dojrzewa krab,
        w kraiku, co sie trzyma map
        jak mucha tarczy,
        zostawil garsc najswietszych slow -
        i to wystarczy.
        Mnie - jak niewiele swiat ten ziscil!
        Wy obaj, piekni egoisci,
        gdzies wsrod nie-drog, nie-lak, nie-lisci,
        a ja-
        pol pisarz i pol wol.
        Niepelne serce, pelen stol.
        Ty miales dlugie zycie, tata,
        on ma dwa groby we dwoch swiatach.
        Ma dwa groby a nie mial domu.
        Przebacz, jak dobremu komu.
        Coz ja wam winnna? -
        Dwa rozance.
        Ferajna tanczy
        I ja tancze
    • bachantka Re: Jeszcze zdążę... 15.03.04, 17:27
      Oto mój ulubiony wiersz Osieckiej...uległam pokusie, aby go tu umieścić, mam
      nadzieję, że jeszcze go tu nie ma... to pocieszajka na każda okazję, zamyślenie
      dla każdego, również dla tych, którym się Osiecka nie podoba...
      Każdy z nas bywa czasami małym człowiekiem, jesli ona była małym człowiekiem,
      to i ja nim bywam i każdy, każdy, bo tak przecież najłatwiej niekiedy. Ale
      Osiecka kochała życie i tego jej mozna pozazdrościć, bo tak naprawdę chyba
      nieliczni kochają swoje życie, czy nie jest tak,że zbyt czesto brniemy przez
      codzienność w oczekiwaniu,że jeszcze coś się zdarzy...i czy nie jest to w sumie
      straszne...jakieś...i czy na to wszystko jedynym lekarstwem nie bywa często
      miłość "jeżeli jest możliwa...", czy lekarstwem nie jest sama świadomość, że
      może byc możliwa....


      Zamyślona Magnolia

      Na naszą słabość i biedę,
      niemotę serc i dusz.
      Na to że nas nie zabiorą
      do lepszych gór i mórz.
      Na czarnych myśli tłok,
      na oczy pełne łez
      lekarstwem miłość bywa.
      Jeżeli miłość jest,
      jeżeli jest możliwa.

      Na ludzką podłość i małość,
      na oschły Boży chłód.
      Na to, że nic się nie stało,
      a zdarzyć miał się cud
      Na szary mysi strach,
      bliźniego drogi gest,
      ratunkiem miłość bywa.
      Jeżeli miłość jest,
      jeżeli jest możliwa.

      Tu kukły ludźmi się bawią,
      tu igra z nami czas.
      Tu wielkie młyny nas trawią
      i pył zostaje z nas
      Na to, że z pyłu pył
      i za początkiem kres
      ratunkiem miłość bywa.
      Jeżeli miłość jest,
      jeżeli jest możliwa.

      Na krajów nędzę i smutek,
      na okazałość państw,
      policję, kłamstwo i nudę,
      potęgę małych draństw.
      Na nocny serca bój,
      że człowiek żył jak pies
      ratunkiem miłość bywa.
      Jeżeli miłość jest,
      Jeżeli miłość jest...
      • she1961_lodz Dziękuję :-) 15.03.04, 21:42
        :-)
        she
      • morfaer Re: Jeszcze zdążę... 23.03.04, 14:16
        Własnie to już od jakiegoś czasu mnie bardzo zastanawia?
        Czy miłość istnieje?
        Jeżeli jej nie ma to po co jej szukamy?
        Czy warto się zastanawiać nad tym?
        Ktoś mi kiedys powiedział że większa część społeczęństwa niespotyka swojej
        miłości? (Wierzycie w to?)
        Czy można być szcześliwym bez niej?
        A jeżeli jest to dlaczego tak mało ludzi ją znajduje?
        A ilu ludzi przez nią cierpi!!!
        Czy nie powinniśmy cieszyć się z tego co mamy?
        A może niektórzy są zbyt ambitni żeby spocząć na laurach?
        Ech jak ja nie lubię takiego nastroju :((
        Pojawia się wtedy zbyt wiele pytań na które nie ma odpowiedzi (a może są tylko
        ja ich nie znam?).
        Czy wierzycie w wiosenne... hm no niewiem melancholie? depresję?
        Ech zamiast się cieszyć że idzie wiosna ...
        Jakie to wszystko jest dziwne :))
        • bachantka Re: Jeszcze zdążę... 23.03.04, 15:34
          Drogi paziu królowej...Pozwole sobie to i owo napisać na tę serię zapytań,
          która wywołał w tobie mój ulubiony wiersz Osieckiej i jednak moja jakaś
          wypowiedź z naszej niedawnej rozmowy.
          Oczywiście miłość jest, ale nie należy jej chyba szukac poza sobą, bo wówczas
          oznacza to,że oczekujesz,że ją od kogoś dostaniesz, a miość to nie to co możesz
          dostać, ale to co możesz dać. Kto szuka miłości, ten ujawnia brak miłości w
          sobie samym, ten kto nie szuka, ma ją w sobie i wcale nie musi jej szukać. A to
          czy znajdziesz odpowiedznią osobę, w znaczeniu partnera, bo chyba takowej
          miłości dotyczą twoje zapytania, to już niestety inna sprawa... fakt, większośc
          ludzi po prostu się nie odnajduje, tak mi sie wydaje, taki ci ostatnio
          powiedziałam. Ale przeciez w ciągu swojego życia spotykamy wielu takich, którzy
          potrafią obudzić nasze uczucia,prawda? I w końcu zwykle zostajemy chyba z tą
          osobą, która pojawiła się w najlepszym momencie, z którą jest nam najlepiej, z
          którą wierzymy że będzie nam najlepiej, którą kochamy w tym dokładnie momencie
          i na tyle mocno,że chcemy przy niej już zostać. I to jest chyba słuszne...
          Morfie niepokoi mnie jednak,że zawężasz te miłosne rozważania tylko do damsko-
          męskich relacji....Miłości się nie szuka, doprawdy, masz ją albo nie, a jesli
          ją masz dotyczy ona nie tylko twojego partnera. Czy twoja córka, nie kocha cię
          i nie daje ci szczęścia? Czy twoi rodzice nie otaczają cie troską i
          miłością....? A co do kobiety swojego życia, której nadal szukasz.... Się
          znajdzie, spokojnie. I będzie dobrze. Człowieku małej wiary. Miłośc to akt
          wiary, pamietaj, paziu nieznośny. A ty co? Ty rządasz aby ci się miłość
          przytrafiła. Rządasz jak dziecko, którym już nie jesteś.
          Dobrze dośc tego i tak pewnie zostanę nieludzko potraktowana przez jadowitych
          sceptyków i cyników tego forum, których niniejszym pozdrawiam.;;))))


          Ciesz się wiosną - to polecenie służbowe paziu.
          "Każdy człowiek zdązający do swojej ukochnej jest i przez nią wypatrywany,
          jesli byłyskawica miłości uderzyła w jedno serce, bądź pewnien, że jest ona i w
          drugim sercu" - tak stara księga jak (zgadnijcie skąd to?) nie może się mylić.
          To oczywiście swobodna parafraza, ale oddaje sens;)


          Magnolia
          • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 23.03.04, 22:46
            bachantka napisała:

            A co do kobiety swojego życia, której nadal szukasz.... Się
            > znajdzie, spokojnie.



            ..albo i nie:)))



            > Dobrze dośc tego i tak pewnie zostanę nieludzko potraktowana przez
            jadowitych
            > sceptyków i cyników tego forum, których niniejszym pozdrawiam.;;))))



            No, za bardzo bym na to nie liczyła, że ta miłość się znajdzie:)

            Pozdrawiam i z szacunkiem najwyższym-
            t._jadowity_sceptyk_i_cynik_nie_tylko_tego_forum:)


            >
            >
            > jesli byłyskawica miłości uderzyła w jedno serce, bądź pewnien, że jest ona i
            w
            >
            > drugim sercu" - tak stara księga jak (zgadnijcie skąd to?)


            Nie wiem, ale błyskawica miłości brzmi cudnie, hehe, jak wichry namiętności
            prawie:). Nadaje się na nick.


            • bachantka Re: Jeszcze zdążę... 24.03.04, 11:17
              toulaa napisała:

              > bachantka napisała:
              >
              > A co do kobiety swojego życia, której nadal szukasz.... Się
              > > znajdzie, spokojnie.
              >
              >
              >
              > ..albo i nie:)))
              > albo i tak tou albo i tak....
              >
              >
              > > Dobrze dośc tego i tak pewnie zostanę nieludzko potraktowana przez
              > jadowitych
              > > sceptyków i cyników tego forum, których niniejszym pozdrawiam.;;))))
              >
              >
              >
              > No, za bardzo bym na to nie liczyła, że ta miłość się znajdzie:)
              > Tak Tou i to ci wolno, ale Morfowi proszę takiej wiary nie odbierać, ani
              nikomu innemu, paskudnie żyć z myślą, że się nie znajdzie.Paskudnie sprawiac,
              aby ludzie z taką myślą żyli...Ale twój sceptycyzm jak zawsze ma swój
              nonszalancki urok...;)
              > Pozdrawiam i z szacunkiem najwyższym-
              > t._jadowity_sceptyk_i_cynik_nie_tylko_tego_forum:)
              > Nawzajem zielonooka, nawzajem....
              >
              > >
              > >
              > > jesli byłyskawica miłości uderzyła w jedno serce, bądź pewnien, że jest on
              > a i
              > w
              > >
              > > drugim sercu" - tak stara księga jak (zgadnijcie skąd to?)
              >
              >
              > Nie wiem, ale błyskawica miłości brzmi cudnie, hehe, jak wichry namiętności
              > prawie:). Nadaje się na nick.
              > Brzmi niczego sobie, Poświatowska, albo Kamieńska wykorzystały to w którymś z
              wierszy, ale w którym ...nie pamiętam dokładnie, a skąd cytacik oczywiście nie
              zdradzę, a żyj w błogiej nieświadomości....;)
              > Mówiąc szczerze spodziewałam się więcej jadowitości, kiedy zobaczyłam,że się
              sceptyczna zielonooka pofatygowała co by mi odpisac na moje miłosne
              rozważania...Tou moja droga, czyżby zniżka formy?;))
              Jak zawsze-ukłony mojego cienia załączam...


              Magnolia
              >
              • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 24.03.04, 11:31
                bachantka napisała:

                > > Tak Tou i to ci wolno, ale Morfowi proszę takiej wiary nie odbierać,


                Ależ ja nie odbieram, z tą myślą jeno mówię, że niech się Chłopak zanadto nie na
                (d)stawia, no. Tak to będzie zniecierpliwiony i wypatrujący, a jak nie będzie
                za bardzo liczył, to a nuż Go miła niespodzianka spotka???

                Hmmm, choć z suprise'ami trzeba uważać, jak pewna żona, która wróciła do domu,
                i zobaczyła swego męża nachylonego nad zlewozmywakiem i wymieniającego w nim
                kolanko. Ucieszona, bo męczyła go już o tę naprawę od dawna, postanowiła
                sprawić mu miłą niespodziankę i ochoczo chwyciła od tyłu za....Jakież było jej
                zdziwienie, gdy mężczyzna wyskoczył jak oparzony i wtedy się okazało, że to nie
                mąż, ale wezwany przez niego hydraulik. Nie wiem, gdzie to widziałam, chyba w "
                Simpsonach ".



                .Ale twój sceptycyzm jak zawsze ma swój
                > nonszalancki urok...;)


                ...burżuazji, mam nadzieję:)


                > > >
                > > Brzmi niczego sobie, Poświatowska, albo Kamieńska

                Eeee, Poświatowska chyba nie...


                > a żyj w błogiej nieświadomości....;)

                och, jak ja bym chciała!!:)


                > > Mówiąc szczerze spodziewałam się więcej jadowitości


                Zaraz, to jakieś potwarze i kalumnie, nie ja tu jestem od jadowitości.:) Siedzę
                sobie skromnie i od czasu do czasu coś tam rzucę tylko, no.



                Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami- toulaa.
          • morfaer Re: Jeszcze zdążę... 24.03.04, 15:37
            Heh jak zwykle w większości masz rację:)
            Tylko co ja mogę biedny żuczek :)) że mnie naszło na wiosenne przemyślenia.
            To smutne że jest się ocenianym i obarczanym winą za coś czego się nie zrobiło.
            Mówisz że miłość jest w nas i że samemu się ją daje i tylko czeka się na
            odpowiedż drugiej strony tylko że w wielu przypadkach nie ma odzewu no cóż
            niektórzy niektórzy zwalą to na postep cywilizacyjny tylko czy słusznie?
            A może my chcemy tylko brać i jak najmniej dawać bo tak jest łatwiej?
            Zawsze znajdzie się jakiś frajer która da i nie będzie chciał nic w zamian
            przynajmniej do jakiegoś czasu oczywiście.
            A co do szukania czasami niewolno wszytko zostawić samemu sobie może się samo
            rozwiąże. Moim zdaniem trzeba pomóc losowi albo chociaż spróbować.
            Choć pewnie robię to zbyt gwałtownie.
            NO cóż nikt nie jest doskonały.

            Morfaer.znużony
    • kreon1 Re: Jeszcze zdążę... 23.03.04, 16:01
      Toluaa napisała
      • toulaa Re: Jeszcze zdążę... 23.03.04, 18:40
        kreon1 napisał:

        > Toluaa napisała
        >

        hehe, już zaczyna się ładnie:))


        ale ejj proste teksty wpoadaja w ucho i wiekszośc ludzi
        je zna co ma swoje dobre strony gdy chce sie pospiewac na urodzinach np:)



        No, teraz to żeś, Bracie, podpadł Jej Wielbicielkom i Wielbicielom!!:)




        Co do jej wyborów ideologicznych to mozna przecież oddzielić to co napisała od
        tego jak zyła.

        Tak, jak najbardziej, to starałam sie powiedzieć pikusowi- że to niezależne.




        Dobraczyński tez przecież ulubieniec władzy , caly jej oddany, ma w swoim
        dorobku " Cień Ojca" i wiele innych doskonałych ksiązek.


        Hmmm, niestety, tu znowu jakoś nie mogę Dobraczyńskiego " hołubić ", jako
        Autora też nie:(
        No, a jako człowiek? Za PRONcie stracił wszystko w moich oczach- nawet siwa
        skroń Go nie usprawiedliwia!
        ( a propos siwej skroni- przepraszam za dygresję, ale kiedy ostatnio byłam na
        czacie, jakiś osobnik, nieznany mi z nicka, zagaił, wchodząc nieproszony na
        priva- " Te, tolua, ( to już mnie nieco...nastroszyło )jak nie próbowałaś ze
        szpakowatym, to nie wiesz, że żyjesz"- niestety, nie dane mi było się
        dowiedzieć, czy miał na myśli rozmowę na czacie, czy co innego, poniewaz został
        grzecznie, acz stanowczo wyproszony, a teraz ciekawam, jako, że jedynym
        szpakowatym osobnikiem, z jakim miałam do czynienia, był mój Ojciec, zanim
        wyłysiał był:)



        A tak z innej beczki


        Hehe...Monty Python?:)))


        ( co do niektorych Twoich adwersarzy) dyskusja wtedy
        spełnia swoje zadanie, kiedy potrafimy oddzielić czyjeś myśli od osoby. Kiedy
        nie krytykujemy osoby tylko to co mówi.


        Ach, kreonie, wyryj to złotymi zgłoskami i zamieść przy logowaniu się na forum-
        oby trafiło!


        Ale sporo osób nie potrafi, i atakuje
        osobę co jest w gruncie rzeczy bezsensu, bo każdy ma prawo do własnego zdania i
        to własnie czyni dyskusję ciekawą.


        Hmm...jak wyżej, Drogi kreonie, jak wyżej...



        Pozdrawiam Tolkienke:)


        Ach! tak ślicznie, i to nawiazując do mojego ukochanego Tolkiena ( sakra, ten
        był chyba szpakowaty?:), nikt jeszcze mnie nie nazwał!:)
Pełna wersja