borsuk_zalogowany
12.03.04, 11:00
ale za to sny pamiętam. Może tu jest jaki Freud albo chociaz Frend to mnie to
zaraz wszystko objasni ładnie.Tak se mysle znaczy.A sen to był taki: Wchodzę
do mieszkania znajomej ale to mieszkanie inne niz w realu.Przy wejsciu jakiś
stragan dwóch facetów prowadzi...normalny taki jak na odpustach...przeciskam
się obok straganu <oni sie tłumaczą,że zaraz koncza i poskładają wszystko ale
mi to nie przeszkadza>.Otwieram drzwi i wchodzę do srodka .Mieszkanie jakies
dziwne...małe i niezbyt posprzatane.Patrzą się na mnie jakieś gęby znajome i
nagle sobie uświadamiam ,że to ludzie z czatu...<czaterzy ...czatownicy a
może czetnicy> Już wiem dlaczego sie tu znalazłem a zdając sobie sprawe ,że
nie wszyscy mnie znają pozwalam sobie na żart. Z poważną miną
oświadczam: "jestem lekarzem ...przyszedłem odebrać poród " Jeden facet
<pierwszy raz go na oczy widze> podchodzi do mnie i piekielnie zdenerwowany
<i blady> przedstawia sie: "Jerzy...Jerzy jestem panie doktorze " Wojciech -
odpowiadam a on widze ,że zna sie na kalendarzu bo stwierdza,ze imieniny
obchodzimy w ten sam dzien po czym troche sie uspokaja. Ja wiem już ,że to on
jest ojcem a on wie ,ze ja nie jestem lekarzem...czy jakoś tak.Znajoma niby
zaraz ma rodzić...Patrzę na Nią .wiem ,że się cieszy na mój widok <bez
dopisków w stylu "tu przesadziłeś borsuk" prosze> ale wiem tez ,ze bardzo
jest zirytowana cała sytuacją.Za dużo ludzi ...za duże zamieszanie i to Ją
irytuje.Normalnie ..wygląda tak jak zawsze...zero brzucha...szczupła.Chwilę
sie nad tym zastanawiam ale dochodzę do wniosku,że skoro zaraz ma
rodzić ...no to bedzie rodziła i kwita. Nagle otwieraja sie drzwi do drugiego
pomieszczenia <nawet ich nie zauważyłem wczesniej>...w drzwiach pokazuje się
jakiś facet i woła "nastepny proszę" i ja już wiem ,że tam za drzwiami jest
gabinet dentysty...Nic mnie nie dziwi <normalka>.Przychodzi moja
kolej.Wchodzę do gabinetu i stwierdzam ,że ktoś się "wrył" na moje
miejsce...Trochę wkurzony jestem ale stwierdzam : cyt. " a w dupie to mam i
tak wole iść do swojej dentystki" po czym wracam do pokoju znajomej.Jest
tylko ona i chyba Jerzy.Zaczynamy coś jeść ."Coś" bo doskonale sobie
uzmysławiam , że tego się nie je.Nie pamiętam co to było...może kredki <
mniej więcej coś w tym stylu>...nawet mi smakuje.Zaczynamy rozmawiać.Dzwoni
telefon nastawiony na budzenie.Wstaję i z niedowierzeniem patrzę na
zegarek.Jest godzinę później niż "powinno być". W pospiechu daję córce
sniadanie i jedziemy do przedszkola...i tak się spóźnię...więc kiedy mała
zasypia w samochodzie zawracam do domu.Ciągle mysle o śnie...wyjątkowo
wyrazistym i bez zakonczenia jakby.Potem odbija mi palma i postanawiam
napisać o nim na forum :) pozdrawiam: borsuk