toulaa
13.03.04, 22:35
Gdzieś mi tu mignęła Dezyderata, a pracuję właśnie nad listami Vaclava Havla
do żony Olgi, pisanymi do Niej z więzienia, i w jednym z nich też podobne
przesłanie zawarł.
Bardzo lubię epistolografię, a te są pisane ślicznym, havlovskim stylem-
trochę napuszono- barokowym, jedno zdanie na pół strony, dużo wtrętów
erudycyjnych, obcojęzycznych, aluzji, dygresji...Jego orędzia noworoczne,
jako prezydenta RCz już, też były takie, i, doprawdy, gdzież do nich się
równać suchym wystąpieniom obecnego prezydenta, Vaclava Klausa, że o naszym
Olku nie wspomnę.
Z listów tych wyziera też taka bardzo fajna miłość, łącząca Havlów, taka
małżeńska, powiedziałabym, tzn. bez wielkich ochów, achów i czułych słówek,
oparta na przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu. " Droga Olgo"- pisze Havel 4.
czerwca 1979 roku, wkrótce po kolejnym aresztowaniu, z aresztu śledczego
Praha- Ruzyne- " astrologowie mieli rację, jak się okazuje, kiedy
przepowiadali mi w tym roku kolejny pobyt w więzieniu, i kiedy mówili, że to
lato będzie gorące. Tu naprawdę jest gorąco, to jakaś ciągła sauna. Przykro
mi, że przez tę moją nową ciupę masz pewnie mnóstwo problemów ". Dzieli się
wrażeniami z lektury książek ( " przeczytałem biografię Villona- widzę, że w
porównaniu z nim jeszcze nie jest ze mną tak źle" ), wykłada swoje poglądy
filozoficzne. " Chciałbym Ci napisać coś miłego, ale jakoś nie chce mi się
zwierzać tej kartce papieru. Musisz się domyslić, co to. Na razie Cię całuję.
Aha, i dziś mi się sniłaś! Mieliśmy wynajęty pałac w Wenecji! Humor mi wciąż
dopisuje. Pisz do mnie miłe listy i liściki, niech trwa tak dalej! Twój
Waszek. " Wciąż myśli, jak Jego Żona daje sobie radę jako słomiana wdowa. "
Wytrzymamy te pięć lat, kochana? Wytrzymamy, wszak nie mamy wyjścia...i,
wiesz, chciałbym, żebyś i po moim wyjsciu z więzienia była dla mnie taka
miła, jak na widzeniach tutaj " ( :))_ przyp. mój).
Olga umarła na raka krótki czas po sametovej, czyli aksamitnej, rewolucji, i
cały naród opłakiwał swoją Prezydentową, wzór cnót wszelakich, Mater Patriae,
niezłomną Olgę.
Jakież było oburzenie społeczeństwa, gdy w krótkim czasie po Jej śmierci u
boku schorowanego Havla pojawiła się aktorka Dagmar, przystojna blondynka o
kobiecych kształtach, młodsza od Prezydenta o 20 lat. Tych dwoje pobrało się
w rok po śmierci Olgi. Vaclavovi miano za złe, że pocieszył się tak szybko, a
Dagmar zarzucano, że zastawiła na Niego sidła tylko dla zdobycia prestiżu,
władzy i pieniędzy. Zarzuty nie potwierdziły się- czuwała przy Jego łóżku
podczas licznych chorób ( lata więzienia dały o sobie znać ), i sprawdzała
się dobrze zarówno jako Pierwsza Dama, jak i jako eks- prezydentowa. Ale to
już całkiem inna bajka...
No, pięknie, ja się rozgadałam, a miałam napisać całkiem coś innego. Napiszę
następny post, bo nie wiem, czy się zmieści.