nie_pokorna
25.03.04, 07:45
Od dluzeszgo czasu wchodze na chat tylko wczesnie rano. istnieje wtedy
najmniejsze prawdopodobienstwo, ze pojawia sie tam ludzie chamowaci,
obrazajacy innych, pozbawieni poczucia humoru. Bardzo lubilam te poranki
przed praca. Wydawalo mi sie, ze ludzie, z ktorymi spotykam sie tam prawie
codziennie na te kilka minut, z ktorymi zartuje, wymieniam komplementy,
usmiechy, drobne zlosliwosci to ludzie w jakis sposob mi bliscy i ja dla nich
tez jestem bliska. Zapomnialam, ze jednak net to tak jak zycie. Dzisiaj na
chat wszedl ktos kto mnie obrazal. Po chamstu, po prostacku, bo to przeciez
takie latwe dowartosciowac sie gnojeniem innych anonimowo. I ani jedna osoba
z moich "znajomych" nie zareagowala. Wiedli na ogole rozmowy, udawali, ze nie
widza. Jest mi bardzo przykro bo gdyby ich to spotkalo ja zareagowalbym
natychmiast. Moze jednak maja racje? Moze nie warto byc don Kichotem? Moze
niepotrzebnie oczekuje od ludzi wiecej niz moga mi dac a potem czuje sie
rozczarowana? Moze niepotrzebnie odczuwam jakies wiezi? Moze jestem
niesprawiedliwa? Nie wiem. Wiem tylko ze dzisiaj poczulam sie tak jakbym sie
zanurzyla w morzu falszu. I znow jak kiedys musze sobie zrobic dluuuuuuuuga
przerwe od chatu moze juz na stale.