plejada żenadnych opowieści

31.03.04, 19:30
rozpoznawalność...

kiedys mając 6 lat biegłem na basen..taki odkryty osiedklowy basen między
blokami...
biegłem z innymi dziećmi sobie .. boso po chodniku
pełnia lata
i pamiętam jak dziś... nagle poczułem ukłucie w sródstopie, potem zaś ból
bardzo nieprzyjemna historia... stopa spuchła mi jak bania
kiedy przestało mi się już chcieć płakać pomyślałem sobie, ze nawet
dobrze...teraz zamiast iść jak inni ludzie, będę się kolebał - tym samym
będąc rozpoznawalny.. ha

po latach dochodzę do wniosku, że pełen sukces w tym względzie odniósłbym
jednak ukąszonym będąc w obie stopy... zdecydowanie

ciejosnierozpoznawalny
    • 1maciejos plejada żenadnych opowieści 01.04.04, 01:47
      czekając wiosny można zabić marzenia ...

      śmiech
      • jedyna_siostra Re: plejada żenadnych opowieści 01.04.04, 08:10
        tak , Maciejku , ale chociaż nie widać kolebania to i tak jesteś rozpoznawalny
        hihihi
    • wojtek33 Re: plejada żenadnych opowieści 01.04.04, 08:52
      Może nie do końca w związku z postem szu, ale do tytułu wątku pasuje:

      Szkoła podstawowa, język polski, młoda, bardzo ładna nauczycielka, piszemy w
      klasie wypracowanie. Cisza, wszyscy w skupieniu gryzmolą w zeszytach, trudny,
      ale ciekawy temat. I nagle, wśród tej ciszy daje się słyszeć: "mamoooo, przez
      jakie ż pisze się ...?!"
      Nie pamiętam, kto zrobił się bardziej czerwony na twarzy, ja, czy
      nauczycielka ;-)))
    • szumuszu Re: plejada żenadnych opowieści 01.04.04, 13:40
      biegłem
      biegłem do domu krzycząc "wjona.. wjona"
      moja mama świeżo po filmie "ptaki" wybiegła naprzeciw upatrując w krzyku tym
      napaśc przez rybitwy, które przylaciały znad morza (często niefortunnie przez
      ludzi nazywane mewami)...
      podbiegła do mnie ... a ja nic .. cisza
      hmm
      odwróciła się a ja w krzyk: "wjona wjona..."
      odwróciła sie z powrotem pytając co mi jest - brak odzewu
      i tak parokrotnie...
      w koncu zapadła decyzja... zostałem rozebrany do naga celem namierzenia ran..
      okazało się, zę na plecach maszerowały dwie czerwone mrówki...szczypiące mnie
      od czasu do czasu...
      • oldpiernik Re: plejada żenadnych opowieści 01.04.04, 14:27
        Jako ledwo podrośnięty nastolatek poszedłem kiedyś z najstarszą z kuzynek
        (prawie w moim wieku) popluskać sie w pobliskiej rzece. Dziewoja była nad wiek
        rozwinięta i byłem dumny, że z takim zjawiskiem mogę się pokazać kolegom.
        W pewnej chwili biedne dziewczę wynurzyło się z wody, nie czując, że górna
        część stroju kapielowego już nie przylega do ciała. Szmatka zwisła poniżej
        tego, co miała osłaniać. Na ile to było możliwe w wodzie, szybko podszedłem i
        nie odzywając się słowem, w beznadziejnej naiwności przywróciłem szmatce
        właściwe położenie, nim ktokolwiek z wylegujących się na brzegu zobaczył
        przykry incydent. Udało się.
        Następującego po tym trzasku mokrej dłoni na wilgotnym policzku nie przeoczył
        już nikt...
    • 1maciejos Re: plejada żenadnych opowieści 03.04.04, 12:44
      krawędzie...

      właściwości krawędzi są pozorne
      z jednej strony pozwala cieszyć się widokiem jednej strony z drugiej zaś
      widokiem drugiej ale...
      nie ma takiej możliwości, by ktoś przy tym nie ucierpiał
      a to człowiek, który po krawędzi kroczy... a to drugi, który na to patrzy.

      wczoraj szedłem chodnikiem i zobaczyłem chłopaka dzielnie paradującego po
      wysokim płocie balansując ciałem.
      nieopodal stała jego młodsza siostra bądź koleżanka i trzymając należące do
      niego rzeczy miała na twarzy wymalowane przerażenie..
      podszedłem i zapytałem ją cicho czy mam mu powiedzieć by zszedł..
      ...
      odpowiedziała: odczep się
    • nonstop Re: plejada żenadnych opowieści 03.04.04, 13:46
      Mam pięć lat. Jestem na cmentarzu.
      Jestem zadowolony, chodziłem z ciotką i znów sobie epitafia poczytałem.
      Siedzę w sławojce. Czystej, wyszorowanej, pachnącej drewnem, jak to w
      grosspolen. Macham nogami.
      Wstaję, a właściwie z lekka zeskakuję. A tu mój błękitny berecik wpada do
      otworu wiadomego i znika na zawsze.... tragedia
      Nigdy już nie założyłem berecika.
    • mietowe_loczki non, why worry, kupię Ci nowy 03.04.04, 16:25
      • nonstop Re: non, why worry, kupię Ci nowy 05.04.04, 09:20
        A robią gdzieś jeszcze bereciki błękitne z antenką?
    • ewka5 Re: plejada żenadnych opowieści 03.04.04, 16:57
      jakos mi sie zdaje, ze Maciejosowi ZUPELNIE nie o opowiesci takie chodzilo, nie
      o skuchy podworkowo-przedszkolno-podstawowe, przy ktorych mozna sie usmiac
      serdecznie i z lezka smiechowa. Raczej o lezke refleksji, moze? Nad tym, co
      tutaj, na forumie? Ale, rzecz jasna, moge sie mylic - ze zastrzezenie zrobie,
      bo nie wiadomo nigdy, co tam drugiemu po glowie sie peta, spaceruje czy gna.
      • 1maciejos Re: plejada żenadnych opowieści 04.04.04, 00:46
        yesooo
        nie wiem
        ...
        o wstydzie to
        o zażenowanmiu
        ale z biegiem lat się coraz mniej wstydzimy tak po prostu
        a coraz bardziej za innych.. to smutny proceder
        bardziej spektakularne więc dzieciństwo
        może dlatego tak to wygląda
        a może nie..
        Ewa... zupełnie mi nie o takie opowieści w tym wątku chodziło i zupełnie tylko
        takie mają w nim sens.. nie pomyslałem o tym nawet, ale tak najwyraźniej jest
        :)))
        kawa.. zdecydowanie kawa.. ok?
        tylko muszę wykombinować cukier w kształcie kulek.. w pewnym sensie obiecałem..
        maciek
    • 1maciejos Re: plejada żenadnych opowieści 04.04.04, 01:00
      dobra szybkość

      jechałem autobusem do szkoły
      jakieś 8 przystanków
      nie było sporego tłoku
      wśród pasażerów stał klasyczny punk w glanach, wokalista słupskiej kapeli
      punkowej..
      pojawił się kontroler biletów i zaczął je sprawdzać ..
      aż dotarł do chłopca ze szkoły podstawowej, klasycznego ucznia z tornistrem..
      i tu kłopot
      ucześ nie miał biletu
      próbował coś tam tłumaczyć, sytuacja jednak zrobiła się nieprzyjemna..
      chciałem wykonać jakiś ruch.. powinienem to zrobić
      drgnął mięsień jeden czy drugi
      nie zdążyłem
      pun do mnie mrugnął.. za plecami konduktora skasował drugi bilet i mówi:
      "..ty młody, co ty świrujesz...czemu nie mówisz panu, ze jedziemy razem i ja
      mam sprzęt?"
      cisza
      konduktor próbował walczyć: "skasowałeś teraz!!"
      okazało się to ślepą uliczką jednak bo usłyszał tylko "teraz to pstryknąłem na
      sucho żeby uwagę zwrócić konduktora pana.."
      usmiechając się zazdrościłem mu refleksu...
    • ryszq Re: plejada żenadnych opowieści/ Bajka o... 04.04.04, 08:43
      BAJKA O MIŁOŚĆI I SZALEŃSTWIE

      Powiadają , że na świecie spotkały się na Ziemi
      wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot. I tak:

      Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci,
      Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
      - pobawmy się w chowanego.

      Intryga, niezmiennie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwii,
      a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, z typowym dla
      siebie zainteresowaniem:
      - w chowanego? A co to takiego?
      - To zabawa -wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym
      , że ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona.
      W międzyczasie, wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy
      skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleść.
      Pierwsze z was na którego trafię, zajmie mojej miejsce
      w następnej kolejce.

      Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii
      Radość podskakiwała tak wesoło , że udało się jej przekonać do gry
      Wątpliwość, a nawet Apatię, której niczym nie dało się zainteresować.
      Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć.

      Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak ją odkrywano.
      Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę
      gryzło ją , iż pomysł wyszedł od kogoś innego.
      Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

      Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
      Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za
      pierwszy lepszy kamień, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu,
      który z kolei wspiął się na własnych siłach, hen! Na sam szczyt
      najwyższszego drzewa.

      Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleść dla siebie odpowiedniego
      miejsca, gdyż wszyskie kryjówki wydawały się idealne dla przyjacół:
      - krystaliczne czyste jezioro , było wymarzonym miejscem dla Piękności
      - dziupla w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla
      Zmysłowości, powiew wiatru okazał się najlepszy dla Wolności.

      W końcu Wspaniałomyślność, schowała się za promyczkiem słońca,
      Z kolei Egoizm znalazł sobie jak sądził wspaniałe miejsce: wygodne,
      przewiewne, a co najważniejsze tylko dla niego.

      Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało
      i tak naprawdę schowało się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie
      gorących uczuć, wskoczyli w sam środek wulkanu.

      Niestety- wyleciało mi z pamięci , gdzie schowało się Zapomnienie, ale to
      przecież mało ważne. Gdy Szaleństwo liczyło dziewięśset tysięcy dziewięćset
      dziewięćdziesiąt dziewięć - Miłość jeszcze nie zdołała znaleść sobie
      odpowiedniego miejsca. W ostaniej chwili odkryła zagajnik dzikich róż i
      schowała się
      wśród ich krzaczków.

      Milion! - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania.
      Od razu rzecz jasna, odnalazło parę kroków dalej Lenistwo.Chwilę potem
      usłyszało Wiarę rozmawiającą z Panem Bogiem w niebie, w ryku wulkanów wyczuło
      obecność Pasji i Pożądania, następnie przez przypadek odnalazło Zazdrość , co
      szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu.
      Egoizmu nie trzeba było dalej szukać, gdyż jak z procy wystrzeliło ze swej
      kryjówki, kiedy okazało się ,że wpakował się w samo gniazdo dzikich os.

      Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo, przysiadło nad jeziorem i w ten sposób
      znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się znalezienie Wątpliwości,
      które niestety nie potrafiła się zdecydować z której strony płotu się ukryć.

      W ten sposób wszyscy zostali znalezieni. Talent wśród świeżych ziół,
      Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie?- no cóż -dawno zapomniało,
      iż bawi się w chowanego. do znalezienia pozostała tylko Miłość.

      Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku,
      a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło różany
      zagajnik.
      Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...
      Wtem wszyscy usłyszeli przerażliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe
      nieszczęście!
      Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro,
      zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać
      przewodnikiem
      ślepej z jego winy przyjaciółki.

      To właśnie od tamtej pory , gdy po raz pierwszy na Ziemi bawiono się w
      chowanego,
      Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.


      --------------------------------------------------------------------------------
      Kropka to taka skromnisia.Udaje taką małą...:)))-------------------------------
      -----------

      rysz
      • toulaa Re: plejada żenadnych opowieści/ Bajka o... 04.04.04, 13:17
        1. Hmmm...tylko za mojej bytności tutaj widzę już tę bajkę po raz trzeci.

        2. Dobrze by było jednak podawać źródło, bo jeśli nie podajesz, to w ten sposób
        sugerujesz, że autorem tekstu jesteś Ty.

        3. Odnaleźć i znaleźć, a nie -ść- w internecie też zamieszczają często z
        błędami, więc warto weryfikować.
        • ryszq Re: plejada żenadnych opowieści/ Bajka o... 04.04.04, 13:20
          żródło: poczta - taką dostałem.


          rysz
          • bachantka Re: plejada żenadnych opowieści/ Bajka o... 04.04.04, 14:44
            Znam tę opowieść, ale ciągle ma dla mnie swój urok, więc dzięki ci ryszq, że
            się tu pojawiła po raz kolejny: dla tych co to jej jeszcze może nie znają i dla
            tych co ją lubią. Ładnych opoiweści nigdy dość.


            Pozdrawiam;)
            Magnolia
    • 1maciejos Re: plejada żenadnych opowieści 04.04.04, 14:42
      duma

      kiedy miałem 4 lata jechałem z moją Mamą autobusem do Ustki na plażę...
      Autobus był niebieski obły z magiczną przyczepką, w której siedząc przed
      przednią szybą można było do woli udawać kierowcę trzymając poziomą poręcz
      przed sobą....
      autobus był miejski i podjeżdał pod samą promenadę w Ustce...
      kiedy wszedł kontroler biletów.. powiedział do mojej Mamy, że coś mu nie
      wyglądam na dziecko, które może jeszcze nie mieć biletu...
      na co ona powiedziała: jak to .on ma ledwo 4 lata...
      po czym nastąpiła wymiana zdań . i tu moja Mama popełniła błąd..
      "Maciusiu, no powiedz pani ile masz lat?"
      "no pszeciesz, że siedem..."
    • bachantka Re: plejada żenadnych opowieści 04.04.04, 15:13
      Pułapki szczerości...

      Kiedy miałam 4 lata podsłuchałam rozmowę rozdziców, która dotyczyła siostry
      mojej matki. Była ona kobietą dość trudną, lubiącą pasjami plotki i z zapałem
      godnym lepszej sprawy rozsiewająca je gdzie się tylko dało. Mój ojciec, który
      nie przepadał za owa ciocią powiedział...że ona jest trochę takim Judaszem w
      swoich nieszczerościach wobec ludzi powierzających jej nieopatrznie swoje
      sekrety. Pamiętam,że byłam tym słowem zafascynowana. Powtarzałam je sobie cały
      dzień, choć nie miałam pojęcia co znaczy, czułam,że ma wielką moc jakowąś.
      Kiedy wieczorem odwiedziłą nas ciotka korciło mnie, aby tego nowego słowa użyć,
      tym bardziej,że wiedziałam,że to jej ono dotyczyło. No i w środku rodzinnej
      kolacji z właściwym dzieciom namaszczeniem i powagą, kiedy są pewne, że mówią
      coś niezwykłego, oświadczyłam: Ciociu, ty jesteś Judaszem.
      Rozpetała się nade mną burza oczywiście. Domagano się przeprosin. Ciotka
      wściekła sie nieludzko. A ja pod presją tej sytuacji, kiedy mama zaczęła
      dociekac, co jej dziecko miało na mysli...i skąd zna to straszliwe słowo
      wydukałam: No przecież to tatuś tak powiedział...że ciocia to Judasz...
      Wówczas dla odmiany przy stole zapadła grobowa cisza.
      Ciotka obraziła się na zawsze.
      Mama zastygła w przerażeniu.
      Ojciec wybuchnął smiechem.
      Pozostali członkowie rodziny zdusili rozbawienie pod poważnymi minami.


      ;)
    • adi_100 Re: plejada żenadnych opowieści 06.04.04, 20:49
      przedzial w pociagu znad morza. w przedziale czworo powaznych osob (w tym aj :-
      ) oraz tata z mniej wiecej 5 - lenim szkrabem. chlopiec rozrabia jak pijany
      zajac, w pewnym momencie ojciec nie wytrzymuje i zwraca malemu uwage "jak sie w
      tej chwili nie uspokoisz to powiem mamie jaki byles niesforny". na to
      pedrak "to ja powiem ze sikales do umywalki". wsrod podroznych konsternacja,
      usmieszki. maly widzac efekt dopowiada "i jeszcze mi kazales, o".
      • grau Re: plejada żenadnych opowieści 07.04.04, 06:12
        adi_100 napisał:

        > przedzial w pociagu znad morza. w przedziale czworo powaznych osob (w tym
        aj :-
        > ) oraz tata z mniej wiecej 5 - lenim szkrabem. chlopiec rozrabia jak pijany
        > zajac, w pewnym momencie ojciec nie wytrzymuje i zwraca malemu uwage "jak sie
        w
        >
        > tej chwili nie uspokoisz to powiem mamie jaki byles niesforny". na to
        > pedrak "to ja powiem ze sikales do umywalki". wsrod podroznych konsternacja,
        > usmieszki. maly widzac efekt dopowiada "i jeszcze mi kazales, o".


        Peace Train ?
    • olivvia Re: plejada żenadnych opowieści 07.04.04, 07:31
      Kiedy miałam jakieś 6-7 lat, wraz z mamą i siostrą pojechałyśmy na pogrzeb
      mojej babci (a teściowej mojej mamy). Tłok przed kaplicą, wszyscy płaczą lub
      szlochają (lub śmieją się zasłaniając twarze chusteczkami). Moja Dzielna Mama
      przeciska się przez ten tłok ze słowami "Bardzo proszę...wnuczki chciały
      pożegnać babcię...proszę zrobić miejsce...".Na twarzach tych wszystkich
      ludzi..pewna konsternacja. Kiedy w końcu dotarłyśmy do środka kapliczki,
      zbliżyłyśmy się do trumny, mama teatralnym szeptem wygłasza w naszą stronę "No,
      dziewczynki, to właśnie wasza zmarła babcia"....a my ze zdziwieniem
      spojrzałyśmy do trumny, bo tam....bardzo dziwna babcia- na oko jakieś 40 lat i
      sumiaste wąsy....
Pełna wersja