Gdy budza sie emocje, rozum usypia

08.04.04, 11:13
Dlaczego silne uczucia
    • grau Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 11:25
      Nie wiem
      sz.
    • bachantka Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 11:28
      Bo tak być musi...




      Magnolia
    • piorko.w.bandazach Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 12:14
      Drogi Riversiku,
      Twoje pytanie brzmi bardzo poważnie, zatem skieruje cię do poważnej publikacji.
      Dr Daniel Goleman wydał w 1995 roku książkę, w której na bazie swojej (?)
      teorii syntetyzuje najnowsze (już chyba nie tak bardzo..) odkrycia z dziedzin
      neurologii, psychologii, immunologii.. "Inteligencja emocjonalna" to już
      bestseller.
      Teoria ta dzieli akt decyzji na etapy, odpowiedzialnością za przebieg każdego z
      nich obarczając poszczególne struktury mózgu. Wynika z tego, że za naszym
      zachowaniem stoi stopień współdziałania tych struktur, głównie ciałka
      migdałowatego i hipokampa.
      Pomysł ten zostaje przez Golemana rozszerzony w publikacji z 2000 pt. "Emocje
      destrukcyjne", lecz nie znajdzie się tam gotowych rozwiązań - Goleman wówczas,
      zdaje się, nie miał pomysłu jak pogodzić swoje poglądy ukute na metodzie
      naukowej z psychologią buddyjska.. może do dziś to się zmieniło nieco.
      Ja pomysł takowy mam, ale pracy naukowej nie będę tu przecież pisać.

      Na pewnym spotkaniu z pewnym moim dobrym znajomym usiłowaliśmy się dodrapać do
      definicji ludzi dobrych. Nic nam z tego nie wyszło, bo wyjść zwyczajnie nie
      mogło, gdy do trudnego tematu zasiadły dwie dusze z loży prześmiewców wyjęte!;-)
      Tak czy siak, temat dreptał mi po głowie tak długo, aż nie wpadła mi do ręki
      definicja ludzi złych, mówiąca, że są to takie osoby, co dają pierwszeństwo
      swym emocjom i to im powierzają stery swego postępowania. Czyli że umysł (czyli
      co?) miałby stanowic podstawę bycia dobrym...?

      Uj, chyba włożyłam kij w mrowisko... :))))))

      Pozdrawiam piorkowo :-))
      • rivers Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 17:00
        piorko.w.bandazach napisała:

        > Na pewnym spotkaniu z pewnym moim dobrym znajomym usiłowaliśmy się dodrapać
        do definicji ludzi dobrych. Nic nam z tego nie wyszło, bo wyjść zwyczajnie nie
        > mogło, gdy do trudnego tematu zasiadły dwie dusze z loży prześmiewców
        wyjęte!;-)
        > Tak czy siak, temat dreptał mi po głowie tak długo, aż nie wpadła mi do ręki
        > definicja ludzi złych, mówiąca, że są to takie osoby, co dają pierwszeństwo
        > swym emocjom i to im powierzają stery swego postępowania. Czyli że umysł
        (czyli co?) miałby stanowic podstawę bycia dobrym...?

        Byc czlowiekiem dobrym, to nie czynic krzywdy innym, nie przyczyniac sie do
        cierpienia. Czy dzialanie takie jest wynikiem emocji czy rozumu, to sprawa
        mnej wazna. Podana przez Ciebie definicja ludzi zlych nie przemawia do mnie.
        Wiele zla bylo w historii wynikiem pulapek w jakie wpadal rozum: "racjonalnych"
        idei ktore prowadzily do zbrodni. MOzna zamordowac z premedytacja. Z kolei
        nie kazde poddawianie sie emocji musi prowadzic do zla. MOzna oszalec z
        milosci nikogo przy tym nie krzywdzac. Nawet agresje mozna wyladowac w
        konstruktywny sposob. A wiec dobro vs. zlo i rozum vs. emocje to sa inne
        porzadki, i chyba nie sposob wyjasnic jeden za pomoca drugiego.

        > Uj, chyba włożyłam kij w mrowisko... :))))))

        Raczej polaskotalas moja glowe piorkiem. Na tym forum aby wlozyc kij w
        mrowisko trzeba pisac na zupelnie inne tematy :))

        Dzieki ze sie wpisalas.
        Pozdrawiam serdecznie,
        rivers ;)
        • she_5 offtopicowo... a może nie całkiem? 08.04.04, 17:16
          piorko.w.bandazach napisała:
          > wpadła mi do ręki definicja ludzi złych, mówiąca, że są to takie osoby, co
          > dają pierwszeństwo swym emocjom i to im powierzają stery swego postępowania.

          "Kiedy emocja bierze górę nad rozumem, to znaczy, że rozum milczy. Ale o tym,
          że górę wzięła emocja, dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy rozum z powrotem się
          włączy."
          /Barbara Gutowska, nauczycielka, IQ=145/

          --
          ...

          • sirius1 Re: offtopicowo... a może nie całkiem? 08.04.04, 17:34
            she_5 napisała:

            > piorko.w.bandazach napisała:
            > > wpadła mi do ręki definicja ludzi złych, mówiąca, że są to takie osoby, co
            >
            > > dają pierwszeństwo swym emocjom i to im powierzają stery swego postępowani
            > a.
            >
            > "Kiedy emocja bierze górę nad rozumem, to znaczy, że rozum milczy. Ale o tym,
            > że górę wzięła emocja, dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy rozum z powrotem
            się
            > włączy."
            > /Barbara Gutowska, nauczycielka, IQ=145/

            gdy emocja bierze gore nad rozumem to albo zostaje sie s...synem
            albo bohaterem, mozna tez calkiem emocjonalnie choc jak mowia z
            "premedytacja" nim zostac, nie znaczy to ze dzialanie pozbawione
            jest pobudek ktore dla mnie wydaja sie calkiem emocjonalnie
            naladowane choc pokierowane slicznie rozumkiem.
        • piorko.w.bandazach Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 17:31
          Jaakiee? :)
      • pazlotko do piorka 10.04.04, 02:32
        zastanawiam mnie ta koniecznosc dzielenia ludzi na dobrych i zlych. wszystko ma
        wzgledny wymiar. czasem obiektywnie zla rzecz zrobiona przez czlowieka
        prowokuje rzeczy dobre - kategoria nie obejmuje. czasem dobro jest tylko
        pozorne, mimo,ze ktos czyta jako prawdziwe.
        emocje? to obszar delikatny.
        komus sie wylewa. calkowite niepowstrzymanie.
        ale emocje to jak szyfr w zamku do pudelka, ktore ostatecznie moze nie istniec,
        albo miec olowiane sciany.
        swiat i czlowiek w swiecie, sa nielogiczni, a tkwiaca w czlowieku potrzeba
        definiowania wcale tego nie zmieni.
        system to warunek dobrej definicji.
        • piorko.w.bandazach Re: do piorka 10.04.04, 18:18
          pazlotko napisała:

          > zastanawiam mnie ta koniecznosc dzielenia ludzi na dobrych i zlych.
          wszystko ma wzgledny wymiar. czasem obiektywnie zla rzecz zrobiona przez
          czlowieka
          > prowokuje rzeczy dobre - kategoria nie obejmuje.


          Konieczności nie ma przecież, tak samo jak nie ma ludzi skończenie dobrych czy
          złych. Jak Dobra i Zła. Wszystko to istnieje zaledwie (moze "az") w ludzkich
          glowach i tylko je ma za stworzycieli, ergo mozemy nad tym panować (i do tego
          wlasnie potrzbujemy filozofii, madrosci). To dosc pocieszajace drogie pazłotko.
          Nie musimy pytać. Pytamy, bo wybraliśmy tę drogę, drogę kroczenia ku mądrości a
          one bez pytań sie nie obędzie. Możesz zrezygnowac. Pamietaj tylko przy tej
          okazji slowa pewnego zacnego niemieckiego poety: "Ten, komu trzy tysiace lat
          nie mowią nic, niech żyje w ciemnosci z dnia na dzien". Człowiek nie po to
          istnieje, by żyć w mroku. :-)



          czasem dobro jest tylko
          > pozorne, mimo,ze ktos czyta jako prawdziwe.

          Czyli np. takie wynikające z dobrego wychowania? I ono jest cenne.


          > emocje? to obszar delikatny.

          Hm.. Nie wiem. Dla mnie to już obszar wspólny. Może stąd ten ekshibicjonizm,
          jaki uprawiam np. tu na forum. ;-) Zapamietam, że delikatny.


          > komus sie wylewa. calkowite niepowstrzymanie.

          I o tym mowa. O braku kontroli. Trafiłas w dziesiątkę, pazłotko! :-)
          Wyobraźmy sobie młodego czlowieka, któremu ktos mocno dokuczył, powiedzmy, w
          szkole. Jest zdenerwowany, rozdrażniony. W autobusie tłok, ktos go potącił, on
          odfuknął niegrzecznie. Miałem ciezki dzien - usprawiedliwia sie przed soba.
          (Prosze dostrzec, ze nie ma on zlych intencji.) Wchodzi do domu - pies albo
          papuzki nabrudzily - krzyczy, zlosc narasta. Mały brat tez domaga sie uwagi -
          nie pomaga, przegania, krzywdzi go. Itd, itp. Czyni zło.
          Gdyby pamowal nad swa zloscia i innymi malo pozytywnymi emocjami, dzien -
          prawdopodobnie - wygladałby zupelnie inaczej.
          Lecz to wyjaśnia tylko zło wynikające z naszego zachowania – i to tez
          niekompletnie! A co z reszta? Eh, wszystko jest względne..


          > ale emocje to jak szyfr w zamku do pudelka, ktore ostatecznie moze nie
          istniec, albo miec olowiane sciany.

          czy chodzi o manipulacje?

          > swiat i czlowiek w swiecie, sa nielogiczni, a tkwiaca w czlowieku potrzeba
          > definiowania wcale tego nie zmieni.

          Świat jest wbrew pozorom bardzo logiczny.
          Ktoś ostatnio pisał (tzn. ja ostatnio czytalam),że jestesmy skazani na rozwoj.
          Nie moge sobie przypomnieć...(Może to było gdzieś u Gombrowicza.)
          Potrzeba definiowania jest potrzebą poznania (z uwzględnieniem przestrzeni
          metafizycznych). Poznanie przyprószone refleksją prowadzi do zrozumienia, po
          drodze zaś następuje rozwój własny.
          Ona nie tkwi tylko w człowieku. Mój kot także chętnie poznaje - ostatnio
          obszarem jego zainteresowań jest przestrzeń chłodnicza lodówki. ;-) Nie
          jesteśmy sami - jakie to pocieszające! J)


          > system to warunek dobrej definicji.

          punkt odniesienia? To prawda.

          Piorko nie lubi swiąt. Trzeba sie usmiechac i jesc ciasto. A pozniej wielkie
          sprzatanie, choc czlowiek nie zdazyl odpoczac po pierwszym..

          Miło było, ale musze wracac do gości. Łeee...
          • pazlotko Re: do piorka 11.04.04, 02:02
            piorko.w.bandazach napisała:

            > pazlotko napisała:
            >
            > > zastanawiam mnie ta koniecznosc dzielenia ludzi na dobrych i zlych.
            > wszystko ma wzgledny wymiar. czasem obiektywnie zla rzecz zrobiona przez
            > czlowieka
            > > prowokuje rzeczy dobre - kategoria nie obejmuje.
            >
            >
            > Konieczności nie ma przecież, tak samo jak nie ma ludzi skończenie dobrych
            czy
            > złych. Jak Dobra i Zła. Wszystko to istnieje zaledwie (moze "az") w ludzkich
            > glowach i tylko je ma za stworzycieli, ergo mozemy nad tym panować (i do tego
            > wlasnie potrzbujemy filozofii, madrosci). To dosc pocieszajace drogie
            pazłotko.
            > Nie musimy pytać. Pytamy, bo wybraliśmy tę drogę, drogę kroczenia ku mądrości
            a
            >
            > one bez pytań sie nie obędzie. Możesz zrezygnowac. Pamietaj tylko przy tej
            > okazji slowa pewnego zacnego niemieckiego poety: "Ten, komu trzy tysiace lat
            > nie mowią nic, niech żyje w ciemnosci z dnia na dzien". Człowiek nie po to
            > istnieje, by żyć w mroku. :-)

            uch... zaskoczyl mnie rodzaj Twojej interpretacji, a bardziej znalezienie
            terenu by dla samej siebie i ogolnie oczywisty drogowskaz postawic.
            mysle, ze nie zrozumialas mojej watpliwosci. moja watpliwosc, idac Twoim
            tokiem - to takze rodzaj pytania. ciemnosc sie przejasnia (regularnie).
            mam juz tyle lat, by wiedziec ze kazde przejasnienie sie ponownie zaciemnia,
            czego moze nie znac neofita.
            mial racje poeta, ktorego zacytowalas, ale mysle, ze czlowiek ma wiecej
            obszarow niz tylko historyczny, regularny, liniowy, do utozsamienia, do
            znalezienia korzenia, do zachwtu nad ludzka mysla, do zachwytu i uwielbienia
            samego siebie poprzez te mysl, do zachwytu i uwielbienia innych ktorzy mysla
            podobnie, do wygenerowania wspolnot ludzi myslacych podobnie, ktore pogardzaja
            ludzmi myslacymi inaczej (a i tak po ludzku).

            zaznaczam natychmiast, ze nie pogardzam tym, w co Ty teraz tak wierzysz.
            jedynie pozwolilam sobie na zamalowanie na np.niebiesko kawalka szyby przez
            ktora patrzysz.


            > czasem dobro jest tylko
            > > pozorne, mimo,ze ktos inny czyta jako prawdziwe.
            >
            > Czyli np. takie(dobro) wynikające z dobrego wychowania? I ono jest cenne.


            to nie dobro - to przyzwoitosc, a przyzwoitosc jest rzeczywiscie cenna.


            > > ale emocje to jak szyfr w zamku do pudelka, ktore ostatecznie moze nie
            > istniec, albo miec olowiane sciany.
            >
            > czy chodzi o manipulacje?

            w sumie tez moze, ale mi
            chodzilo o potencjalny przeplyw albo brak i do tego w relacji jednoosobowej,
            co wbrew Twojej teorii emocji :))))


            Pazlotko pozdrawia Piorko

    • jjfr Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 17:46
      rivers napisal:
      > Dlaczego agresja jest bezmyslna?

      rivers napisal:
      > Nawet agresje mozna wyladowac w konstruktywny sposob.

      Hm... To bezmyslnosc moze byc konstruktywna?
      • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 18:05
        jjfr napisał:

        > rivers napisal:
        > > Dlaczego agresja jest bezmyslna?
        >
        > rivers napisal:
        > > Nawet agresje mozna wyladowac w konstruktywny sposob.
        >
        > Hm... To bezmyslnosc moze byc konstruktywna?

        oczywiscie ze bezmyslnosc moze byc konstruktywna,
        jesli w trakcie destrukcji nic pozytecznego i
        tak rozumianego przez obserwatorow destrukcji
        nie bedzie zniszczone a dziwnym zbiegiem okolicznosci
        cos rozumnie przeznaczonego do zburzenia zostanie
        zniszczone to jak najbardziej, nawet jesli bedzie
        zburzone w jak najbardziej agresywny sposob.
      • she_5 jjfr napisał... rivers napisał... 08.04.04, 18:08
        Dobrze jest czasem porozmawiać z kimś inteligentnym...
        • sirius1 Re: jjfr napisał... rivers napisał... 08.04.04, 18:21
          Mozna, jasne ze mozna z milosci oszalec
          tak po cichutku,gdzie nikt nie slyszy
          mozna ze zlosci zniszczyc
          cos konstruktywnie, jakies stare klamoty
          na podworku mlotkiem polamac, gorzej gdy
          oszaleje ktos wewnatrz, i polamie w sobie
          wszystko co ma, ale o tym sa fajne ksiazki:)
          • bachantka Re: szaleństwa 08.04.04, 20:12
            Amok....szaleństwo...ach gdyby to możliwe jeszcze było, ale kogóż dziś stać na
            tak ryzykowny napływ i intensywność emocji. Bezlitosny umysł, strach, obawa,
            znużenie czy lenistwo najzwyklejsze tamują i gaszą wszystko. Szkoda, szkoda,
            cóż kiedy prawda....Ale i o tym są fajne ksiązki...O tym co niemożliwe jest...a
            jednak możliwe.

            Magnolia

            Ps. Dobry -zły, czy to trafne określenia w odniesieniu do naszych emocji...czy
            tak właśnie dobrze jest je wartościować, czy należy wpisywać je w moralność?
            Skoro ogarnięty uczuciami rozum śpi, czy razem z nim i moralność nie przygasa?
            Nie ma absulutów poza tym wszytskim, nie ma jednoznaczności...zła lub dobra
            miłość czy nienawiść, czy przyjażń czy gniew, czy istniec mogą tu w ogóle takie
            rozróżnienia i czy nie ma w nich kłamstwa...?
        • jjfr Re: jjfr napisał... rivers napisał... 08.04.04, 18:23
          she_5 napisała:

          > Dobrze jest czasem porozmawiać z kimś inteligentnym...

          Rozmowa z Toba, she, zawsze mnie utwierdza w tym przekonaniu.

          Pozdrawiam,
          J.
          • she_5 że zacytuję żabę tu... 08.04.04, 18:34
            jjfr napisał:

            > Rozmowa z Toba, she, zawsze mnie utwierdza w tym przekonaniu.

            "Ukłon w prawo, ukłon w lewo... pojedyncze oklaski, więcej gwizdów..."
            • jjfr Re: że zacytuję żabę tu... 08.04.04, 20:11
              She, to Tobie nie mozna nawet komplementu sprawic?! Czy ja musze byc rozumiany
              opacznie :(

              rozzalony jjfr

              --
              niec nie jest tak proste, aby nie moglo byc niezrozumiane
              • she_5 Georges Courteline & Magdalena Samozwaniec 08.04.04, 21:35
                jjfr napisał:

                > She, to Tobie nie mozna nawet komplementu sprawic?! Czy ja musze byc
                rozumiany
                > opacznie :(

                "Kobieta nigdy nie widzi, co się dla niej robi. Zawsze dostrzeże, czego się nie
                robi."

                "Mężczyźni powinni kobietom jak najczęściej mówić komplementy. Kosztują o wiele
                mniej niż kwiaty, a sprawiają im tę samą przyjemność."

                Rozchmurz pysio, jjfr :)))))))).
                • morfaer Re: Georges Courteline & Magdalena Samozwanie 09.04.04, 14:20
                  Piękne stwierdzenia faktów :))
          • lkw Re: jjfr napisał... rivers napisał... 08.04.04, 19:55
            Bardzo ciekawy i konsekwentny sposób rozwiewania wątpliwości i złudzeń drogi
            R.....chyba nie jesteś fer. Wobec niektórych.
            Nic nie powiem.

            Malajska wieźma
            • toulaa Gdy rozum śpi, budzą się upiory... 08.04.04, 21:55
              Spoglądam sobie na tę grafikę pana Francisca Jose de Goyi y Lucientesa, z
              cyklu nomen omen, " Szaleństwa ", która zresztą wcale nie jest straszna- ot,
              śpiący człowiek, a za nim jakieśtam nietoperze z sowimi głowami, wielkie mi co-
              już gorszy o wiele jest cykl " Okropności wojny ", po nim, w celu higieny
              psychicznej, koniecznie trzeba zerknąć na " Maję ubraną " , lub " rozebraną ",
              jak kto woli.

              Ale do czego zmierzam ( dobre pytanie, i racjonalne:). Otóż sądzę, że bardzo
              dobrze jest nie słuchać czasem rozumu. Gdy rozum śpi, to dużo dobrego może z
              tego wyniknąć- np. można spotkać białego królika, pobiec za nim, i poznać Kota
              z Cheshire i Królową Kier... Zresztą, nawet na jawie, warto go wyłączyć ( nie
              wyłanczać ;)i pozwolić emocjom zapanować nad sobą.

              Emocja, jako taka, nie jest ani dobra, ani zła ( miłość nie jest emocją,
              zakochanie nią jest ). Istnieje ciekawa technika radzenia sobie z emocjami bez
              tłumienia ich- stosowana np. przy świadomym rodzeniu dziecka- w sytuacji
              trudnej po prostu pozwala się przejść przez siebie wszystkim pojawiającym się,
              i tym " dobrym " i " złym " uczuciom, przepuścić je przez siebie, starać
              rozpoznać, ale żadnego nie zatrzymywać, nie dusić, nie zwalczać. Myślę, że w
              każdej innej sytuacji stresowej można to zastosować.

              Osobiście bardzo się cieszę, że, jako kobieta, kieruję się częściej emocjami,
              niż rozumem, jestem labilna, i, powtarzam, uważam to za jeden z baaaaardzo
              wielu plusów bycia kobietą ( bardzo wielu? ja nie znam żadnego minusa ). W
              innych okolicznościach przyrody pewnie chciałabym być np. wariatką z Chaillot,
              albo z Alabamy, albo bohaterką " Wstrętu " ( no nie, sorry, tou, teraz już
              przesadziłaś- nota bene mówienie do siebie jest oznaką wiadomo czego,
              pozdrawiam riversa;), choć On nie wykorzystał znakomitej, moim zdaniem, szansy
              na zabawę w Dr. Jekylla i Mr. Hyde'a- w obu wcieleniach jest taki sam:(.

              ( No, dobra, tou, już kończ, piszesz głupio i rozwlekle" - mówi mój rozum ). I
              tym razem go posłucham, wspomnę tylko, że w młodości za szczyt swych marzeń
              uważałam - umrzeć z miłości; niestety, mi przeszło, może dlatego, że jak mówi
              Poświatowska, " ile razy można umrzeć z miłości- pierwszy raz to był gorzki
              smak ", a może dlatego, że zrozumiałam, że o wiele fajniej i trudniej jest dla
              miłości żyć, niż umierać:) Ale nadal, gdybym była mężczyzną, chciałabym być
              Heathcliffem.

              Patrząc trzeźwo, to dużo bardziej realne jest, że zejdę na logorrheę, czego i
              Wam życzęe- t. ;)
        • morfaer Re: jjfr napisał... rivers napisał... 09.04.04, 14:19
          inteligentnym a jaka jest definicja inteligencji?

          ja bym to ujal inaczej :)

          Dobrze jest porozmawiac z kims kto ma cos mądrego do powiedzenia i z kim będzie
          to rozmowa konstruktywna i na każdy temat bez tabu i innych pierduł :))

          Morfaer
    • toulaa Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 08.04.04, 22:17
      rivers napisał:

      > Dlaczego silne uczucia
      • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 00:24
        toulaa napisała:

        > lubię Cię, chcę Cię poznać

        Byłam przekonana, że toulaa "poznawczo" wyprzedza wszystkich na czacie.

        > Riversie miły, gdzie Ty na forum widzisz miłość i nienawiść? (...)
        > Lektura forum jest w stanie wywołać sympatię czy rozbawienie z jednej, a
        > niechęć, zniecierpliwienie, czy irytację z drugiej strony, ale przecież nie
        > takie emocje przez duże E!

        I tu chcę i muszę się zgodzić. Nawet bardzo zgodzić. Wreszcie ;-)
        • toulaa Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 00:53
          agni_me napisała:

          > toulaa napisała:
          >
          > > lubię Cię, chcę Cię poznać
          >
          > Byłam przekonana, że toulaa "poznawczo" wyprzedza wszystkich na czacie.


          Poznawczo kogo? Czy poznawczo co? Niestety, juz " wyrosłam " dawno z poznawania
          nowych ludzi na czacie, jestem tu na tyle długo, że tych, których chciałam,
          już poznałam ( w tym, jak wiesz, Ciebie, agni, nie tylko na czacie, co było
          wielką przyjemnością dla mnie) i teraz raczej przychodzę spotkać się z
          konkretnymi, Ulubionymi Osobami, o umówionej godzinie, na zasadzie GG. Znacznie
          mniej mojego " blablabla " na ogólnym, co, jak mniemam, Cię cieszy?:)
          >
          >

          >
          > > Lektura forum jest w stanie wywołać sympatię czy rozbawienie z jednej, a
          > > niechęć, zniecierpliwienie, czy irytację z drugiej strony,

          > I tu chcę i muszę się zgodzić.




          Nawet pojęłam, agni, co mój post budzi w Tobie:)) ( to chyba miłe, że łapię
          Twoje intencje? )





          >Nawet bardzo zgodzić. Wreszcie ;-)



          Wreszcie! Bolało?:) Słyszę " Alleluja! " Haendla!
          • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 01:13
            tou, nie będę się zagłębiać w "poznawczo", ani w "na tyle długo". Nie sądzę,
            żeby ktokolwiek, poza tobą, posiadał taki zasób wiadomości na temat rozmówców.
            Zaczynam się obawiać, czy na pewno pojęłaś, co budzi. Ale jeśli pojęłaś, że ja
            na forum nie widzę Emocji, to pojęłyśmy siebie w kawałku jakimś.
            Ach, no i nie bolało, uśmiechnęło raczej. Wyjęłaś spod palcy to, co pisałam.
            • toulaa Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 02:09
              agni_me napisała:

              > Ale jeśli pojęłaś, że ja
              > na forum nie widzę Emocji, to pojęłyśmy siebie w kawałku jakimś.


              Aha, to sorry, ja już widzę ironię nawet tam, gdzie jej nie ma.




              > Ach, no i nie bolało, uśmiechnęło raczej. Wyjęłaś spod palcy to, co pisałam.


              To się cieszę.
      • rivers Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 08:05
        toulaa napisała:

        > rivers napisał:
        >
        > > Dlaczego silne uczucia
        • toulaa Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 13:58
          rivers napisał:

          >>
          > Droga touloo,
          > Twoj wpis dowodzi trafnosci doboru mojej sygnaturki.

          Och, słodki riversie, dobierasz swe sygnaturki, ociekające mądrością, jak usta
          dziewczyny jedzącej brzoskwinię, sokiem, " pode mnie " ? Wzruszonam!




          Zatem postaram sie
          > wytlumaczyc.


          Zatem czekam, drżąc ( lub drżę, czekając, jak kto woli ).





          >Istota watku jest to, ze silne emocje oslabiaja wladze rozumu.


          No, tak, pierwsze odkrycie Ameryki już mamy. Pojęłam. Co dalej?



          > Na forum tym dominuja tematy w ten czy inny sposob zwiazane z milosci (np.
          > watek szukam.tej.jedynej byl pastiszem na ten wymiar forum).


          No, dominują? Myślisz może o poszukiwaniu idealnych kandydatów kobiety,
          mężczyzny, tatusia, szwagra, stryjenki? Bo jakoś za wiele o tej miłości to nie
          widzę ( choć może znowu nie rozumiem, co to " w ten czy inny sposób "- bardzo
          przepraszam, żem tępa ).
          A czemu tak się uczepiłeś tego nieszczęsnego wątku? ( on był zresztą
          szukamtejjedynej, o ile wiem ). To było już tak dawno, że nawet moja słoniowa
          pamięć wysiada, ale Twoja wyraźnie lepsza.



          Duzo jest tez na
          > forum negatywnych uczuc, chocby potyczki w kilku niedawnych watkach (nie bede
          > wymienial tu nickow).


          Wymień, błagam, bo znowu nie rozumiem. Nie mogę mówić za innych, ale np. moje "
          potyczki ", jak to nazywasz, to raczej prztyczki, jeśli już, lub żądła, ku
          mojej własnej zabawie i uciesze, więc nie wynikają z negatywnych uczuć ( chyba
          że np. zadziwienie bezdenną głupotą i chcichowatością jakiegoś postu można
          uznać za negatywne uczucie ).



          >
          > Zgodzimy sie chyba rowniez, ze czesto wypowiedzi w tych watkach robia sie tak
          > emocjonalne, ze czytelnik (czyli ja) zastanawia sie, czy autor zachowal
          jeszcze
          >
          > zdrowy rozsadek.


          Starałam się wykazać, że nie zawsze zdrowy rozsądek jest pożądany.


          >
          > > Lektura forum jest w stanie wywołać sympatię czy rozbawienie z jednej, a
          > > niechęć, zniecierpliwienie, czy irytację z drugiej strony, ale przecież ni
          > e
          > > takie emocje przez duże E!
          >
          > Ja pisalem co forum ilustruje
    • laperla dzieci oswiecenia dyskutuja o emocjach )) n/t ;) 09.04.04, 00:15
      • maggy Re: dzieci oswiecenia dyskutuja o emocjach )) n/t 09.04.04, 11:21
        i całkiem słusznie, perełko, w końcu dyskutować można nie tylko o rzeczach,
        których się doświadczyło; a zdecydowanie lepiej dyskusja ”wychodzi” z chłodną
        głową niż ”w emocjach” :-))
        m.-negatywistka ;-)
    • she_5 Mogę? (Uwaga! Długie i nie moje.) 09.04.04, 17:30
      Wiem, że cytowane teksty potrafią do szału doprowadzić, ale ten jest... no,
      lubię i już :)))

      Nie musisz mówić nic, sam o tym dobrze wiem
      Kiedy nasz rozum śpi, demony budzą się
      Ludzie wciąż błądzą tak, jakby stracili wzrok
      Kiedy rozumu brak, ziemię ogarnia mrok

      Kiedy rozum zaśnie, kiedy pójdzie spać
      To jest pora właśnie, by się bać

      Bo kiedy rozum śpi, to tak jak w czarnych snach
      Zaczynają nami rządzić razem gniew i strach
      Kiedy rozum śpi, to nic nie mogą już
      Ani groźby ani prośby, ani anioł stróż

      Nie ważne, kto i skąd, nie ważna płeć i wiek
      Głupota jest jak trąd, nie działa żaden lek
      Nie musisz mówić nic, sam o tym dobrze wiem
      Kiedy nasz rozum śpi, demony budzą się

      Kiedy rozum zaśnie, kiedy pójdzie spać
      To jest pora właśnie, by się bać
      Gdy się rozum traci, choćby mały gram
      Diabeł się bogaci, mówię wam

      Bo kiedy rozum śpi, to tak jak w czarnych snach
      Zaczynają nami rządzić razem gniew i strach
      Kiedy rozum śpi, to nic nie mogą już
      Ani groźby ani prośby, ani anioł stróż...
      /Andrzej Mogielnicki/

      --
      Pozdrawiam Pikusia :)
    • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 09.04.04, 23:53
      Ktoś powiedział, że aforyzm zawiera 50% prawdy. W banałach, mimo pozornej
      oczywistości, tej prawdy jest znacznie mniej.

      Silne uczucia nie osłabiają władzy umysłu. Władzę umysłu osłabiają popędy, a
      one z uczuciami nie muszą mieć wiele wspólnego, choć mogą.
      Nienawidząc nie tracimy zdolności myślenia, ukierunkowujemy je tylko, często
      nadzwyczaj efektywnie. W złości dążymy do celnego dotknięcia drugiej osoby,
      co to ma wspólnego z głupotą? Agresja BYWA bezmyślna.

      Potyczki, o których mówisz i to co się w niech dzieje, są jedynie dowodem na
      to, że kiedy pojawiają się emocje, ludzie najczęściej wychodzą z ról, które
      grali. Czasem rzeczywiście wygląda to dość dramatycznie. Oto duchowo oświecona
      poetessa, wrażliwa ponad miarę i jakże romantyczna, zaczyna pluć jadem i w
      wypluwanym potoku śmiesznych oskarżeń i pomówień pokazuje twarz
      rozhisteryzowanej kucharki. Miła wielce i dobra okrutnie Pani, którą kochają
      prawie wszyscy, okazuje się być wściekłym babskiem. Radosny głupolek zaczyna
      straszyć i ubliżać. Erudytka okazuje się tylko panią z magla. Wielce mądry i
      rozsądny jest tylko impregnatem itd. itd. Tylko lew jest lwem.

      Forumowe pyskówki prezentują mi ludzi, takimi jakimi są, nie takimi, za jakich
      chcą uchodzić. I chwała emocjom za to. Lubię wiedzieć z kim rozmawiam.
      • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 10.04.04, 17:44
        To nie tak jest dokladnie, wlasnie dlatego ze nie jestes dokladnie co do joty
        zawsze taki sam, rano rzeski i wesoly, w poludnie gotowy na wszystko
        a wieczorem romantyczny ze takiego romantyka to pani wie nigdy nie
        spotkalam od kiedy jezdze na sankach. Forum nie jest miara jaka moge
        mierzyc kogokolwiek, mam takie przeczucie, forum nie jest dowodem,
        moze jest dowodem tak troche ale nie na tyle by poetesse zrobic kucharka,
        erudytke pania z magla... skrajnie, bardzo.
        • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 10.04.04, 17:58
          Forum nie jest miarą, którą mierzę ludzi, tak jak i czat nie jest. Mówiłam
          jedynie o tym, że złość, czy wściekłość mają moc ściągania masek. Tylko tyle.
          Kucharka jest kucharką, a poetessa poetessą, zawsze. Kucharka w piórkach
          poetessy, czasem zapomina, że nie wypada wymachiwać warząchwią. I to na forum
          widać.
          • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 10.04.04, 18:31
            "Potyczki, o których mówisz i to co się w niech dzieje, są jedynie dowodem na
            to, że kiedy pojawiają się emocje, ludzie najczęściej wychodzą z ról, które
            grali. Czasem rzeczywiście wygląda to dość dramatycznie. Oto duchowo oświecona
            poetessa, wrażliwa ponad miarę i jakże romantyczna, zaczyna pluć jadem i w
            wypluwanym potoku śmiesznych oskarżeń i pomówień pokazuje twarz
            rozhisteryzowanej kucharki. Miła wielce i dobra okrutnie Pani, którą kochają
            prawie wszyscy, okazuje się być wściekłym babskiem. Radosny głupolek zaczyna
            straszyć i ubliżać. Erudytka okazuje się tylko panią z magla. Wielce mądry i
            rozsądny jest tylko impregnatem itd. itd. Tylko lew jest lwem."

            Napisalas jak napisalas, czytam...
            Zlosc i wscieklosc sa cechami charakteru, poetessa sie odwsciekli,
            kucharka w piorkach poetessy? To nie jest raczej tutaj mozliwe
            dluzej niz trzy wersy.
            • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 10.04.04, 18:47
              Napisalem "zlosc i wscieklosc sa cechami charakteru"
              przepraszam, sam nie wiem jak moglem. Moze dlatego
              ze juz sobota?
              • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 10.04.04, 18:49
                poprawka, niedziela, usypiam...
            • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 10.04.04, 19:55
              sirius wiem, co napisałam, natomiast nie bardzo wiem, co ty zrozumiałeś.
              Specjalnie dla siriusa:

              Potyczki (niektóre wątki na forum), o których mówisz (rivers napisał o tym w
              pierwszym poście, to do niego się zwracam)i to co się w niech dzieje, są
              jedynie dowodem (to znaczy tyle, że forum to pokazuje, nie sprawia) na to, że
              kiedy pojawiają się emocje (a konkretnie złość czy wściekłość, te bowiem miałam
              na myśli), ludzie najczęściej wychodzą z ról, które grali. (Czyli, jeśli ktoś
              gra poetessę, a ma przymioty Kucharki, to złoszcząc się staje się sobą. I nie
              forum odsłaniło twarz prawdziwą, a owe emocje. Jeśli ktoś jest chamem i
              zachowuje się jak cham, to wściekając się jest wciąż jedynie chamem, nie dziwi
              nic. Jeśli ktoś jest dżentelmenem, to bywa dżentelmenem poruszonym, nie dziwi
              nic. Ale jeśli cham udaje dżentelmena, to wściekając się wraca do siebie
              samego, czyli do prostaka)
              Nie bardzo wiem, jak to można zrozumieć inaczej. Jest jeszcze jedna możliwość,
              zrozumiałeś dobrze, tylko ja nie wiem, o co ci chodzi, może mógłbyś pomóc mi,
              tępej, w zrozumieniu?
              • 1maciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 10:30
                ja też nic nie rozumiem
                bo
                jakiż dowód na to, ze złość i wściekłość maski zdejmuje
                a nie na ten przykład zakłada
                jakiż dowód, ze ludzie po wódce w alkoholowej marze są sobą... może własnie
                wtedy sobą nijak nie są
                skąd koncepcja wyższości mr hyde'a nad dr jecyll'em
                a może właśnie jest odwrotnie
                a może nie...
                skąd takoż założenie, że osoba niekulturalna kulturalną udaje a nie odwrotnie...
                ...
                po co to napisałem
                po co to napisałem
                napisałem ponieważ nie wierzę w to, ze ludzie grają jakiekolwiek role
                są o 12 tacy a 17 tacy
                w środę smakuje im chleb a w poniedziałek nie
                naiwnością niezbyt to nazywać proszę, jako, ze tu o życie idzie a nie pierdoły
                jakie
                teraz wiem co piszę ..
                ciejos
                • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 13:49
                  Mam sasiada, zyjemy sobie zgodnie, on z jednej
                  strony plotu ja z drugiej. Podrzuce mu piwo wlasnej
                  roboty, on pare filetow jak wroci z ryb.
                  Oswiecilo mnie okrutnie, czuje sie ze zmarnowalem trzy lata
                  od kiedy jestesmy sasiadami. Czas zeby sciagnac
                  jego maske. Wiem jak to zrobic i mam diabelski plan.
                  Otruje mu kota i powiem mu gdzie kupic trutke na szczury.
                  Dowiem sie wtedy kim on jest naprawde ten sasiad,
                  Jak mi da w zeby to znaczy ze przez trzy lata oszukiwalem
                  sam siebie, jesli powie ze za trutke przeplacilem kota chcial
                  sie pozbyc to bede go kochal na wieki.
                  • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 22:15
                    :-)) no proszę, oto jednak dostałam dowód, że rivers miał rację z tym tytułem
                    wątku. Mało tego, tym razem to bardzo CHCĘ wierzyć, że miał rację.
                    • sirius1 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 12.04.04, 14:05
                      Ja jestem po prostu glupi. I tyle.
                      • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 12.04.04, 20:52
                        Nie zauważyłam
                • ewka5 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 15:28
                  1maciejos napisał:

                  > > napisałem ponieważ nie wierzę w to, ze ludzie grają jakiekolwiek role /.../

                  - jednak naiwnoscia to nazwe, pozwol Maciejosie.
                  • 1maciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 17:15
                    aj Ewa nie mam tu nic do pozwalania.. nic a nic :))
                    pośrednio zasygnalizować chciałem, że świat ludzi pięknym być może..
                    a czy to kwestia wiary czy zdrowego rozsądku drugorzędną rzeczą jest,
                    bo przecież udając można być bardziej prawdziwym niż nie udając nieprawdziwym.
                    jak można wyrokować o drugim człowieku, gdy on sam nie wie w tej materii
                    nazbyt.. wiele?
                    • ewka5 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 17:50
                      1maciejos napisał:

                      > pośrednio zasygnalizować chciałem, że świat ludzi pięknym być może..

                      - byc moze moze, ale.

                      > a czy to kwestia wiary czy zdrowego rozsądku drugorzędną rzeczą jest,
                      > bo przecież udając można być bardziej prawdziwym niż nie udając nieprawdziwym.

                      - manipulacja slowem, Maciejosie

                      > jak można wyrokować o drugim człowieku, gdy on sam nie wie w tej materii
                      nazbyt.. wiele?

                      - a gdzie wyrokowanie widzisz? To sa - mam wrazenie - rozmowy, jedne z wielu
                      tutejszych.
                      • 1maciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 19:39
                        widzę wyrokowanie
                        niestety co rusz
                        goni mnie ciągle
                        jest za mną tuż tuż
                        za Tobą są także
                        wyroków krawędzie
                        wyroki są wszędzie
                        jak kury na grzędzie
                        ...
                        ;-))))))))

                      • 1maciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 19:45
                        "manipulacja słowem"
                        Ewka... czy manipulacją słowem jest to?
                        Powiedziałem tylko, że naturalną cechą każdego jest robienie min przed lustrem,
                        co wcale go takim nie czyni przecież.. tzn. chciałem powiedzieć..
                        Nie dostrzegam tu manipulacji, tylko apel o dopuszczenie pojęcia "względność" -
                        - moduła ślepą uliczką jest przecież...
                        • ewka5 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 19:56
                          1maciejos napisał:

                          > Powiedziałem tylko, że naturalną cechą każdego jest robienie min przed
                          lustrem, /.../

                          - gdybyz to sie sprowadzalo do min przed lustrem tylko.
                          • 1maciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 20:07
                            zauważyłem dziwne zjawisko, że z perspektywy czasu tak to się wspomina - tak
                            czy siak... - tym samym może właśnie tak jest?
                • agni_me Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 11.04.04, 22:08
                  maciejos,

                  świat i ludzi mierzę miarą siebie. Pogodna, syta i spokojna jestem w stanie
                  znieść wiele i wiele udawać, potrafię nawet opanować ziewanie, kiedym bardzo
                  znudzona. Zła nigdy się nie staram.

                  Forum nie doprowadziło mnie jeszcze do wściekłości, no może raz, kiedy któryś z
                  opów, umieścił w temacie pokoju dowcip o śmierci dzieci, a potem to tłumaczono
                  różnicami w poczuciu humoru. W życiu nie raz zdarzyło mi się popaść w szewską
                  pasję i doprawdy nie dbałam wtedy o konwenanse. Dla mnie to dowód, że nie
                  jestem do końca leniwym kanapowcem (czego pozory tak bardzo lubię stwarzać)
                  oraz damą (czego, chwała bogom, nigdy nie udawałam). Jeśli ktoś się uważa za
                  wrażliwą i delikatną damę, a w przypadku utarczki zachowuje jak garkotłuk, to
                  wybacz mi brutalność MEGO sądu, damą nie jest na pewno, a garkotłukiem bywa.
                  Wódkę i złość postawić w jednym rzędzie ... wierzę, że dżentelmen, nawet po
                  wielkiej wódce, nie daje się przyłapać na dłubaniu w nosie i wymyślaniu
                  kelnerowi.

                  Nigdzie nie zakładałam, że nie może być odwrotnie. Tylko, że nie zauważyłam
                  tego na forum. Może tym kulturalnym lepiej wychodzi udawanie chamstwa, niż
                  niekulturalnym bycie fair.

                  Bardzo szanuję Twoje zdanie i cenię je niezmiernie. Bardzo też wielbię
                  wszystkie możliwe "może". Co nie zmienia tego, że "może" trudno traktować jako
                  argument, choć jako powód do zastanowienie "może" być niezłe.
                  • ciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 12.04.04, 11:05
                    Agni
                    dziękuję Ci za ten post :))
                    wódkę i złość postawiłem w jednym rzędzie tylko pod jednym względem...
                    w obu przypadkach tzw. "samokontrola" pada mna pysk
                    nic poza tym
                    a przecież ten wątek to tak naprawdę o tym
                    swoją drogą nie mieszałbym pojęcia "rozum" z samokontrolą
                    czyli podobnie...
                    no.. może mniej radykalnie
                    nie mniej jak ktoś w złości traci nad sobą panowanie to i po wódce potrafi...
                    nijak inaczej mi nie wychodzi
                    ponadto na świecie mnóstwo nerwic
                    czy nerwice biorą udział w odbiorze?
                    czy apatia?
                    lęki?
                    frustracje jakieś?
                    pasja?
                    gospodarka hormonalna?
                    czy nie tak, ze nie poznasz to nie wiesz?
                    czyż większość amerykańskich produkcji filmowych nie stanowi o tym, ze ktoś coś
                    opatrznie postrzegł czy postrzega?..powierzchownie? - a potem zmyła..wielkie
                    odkrycie.. matko . to człowiek, ba - dobry nawet na swój sposób..
                    czy o obyczaj tu chodzi?
                    czy o inne coś?
                    miliondzwonnikówznotredameniemożesięmylić
                    • ewka5 Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 12.04.04, 12:23
                      ciejos napisał:

                      > wódkę i złość postawiłem w jednym rzędzie tylko pod jednym względem...
                      > w obu przypadkach tzw. "samokontrola" pada mna pysk

                      - ale nie musi padac

                      > swoją drogą nie mieszałbym pojęcia "rozum" z samokontrolą

                      - oj, ostrozna bym tu byla jednak,

                      > nie mniej jak ktoś w złości traci nad sobą panowanie to i po wódce potrafi...

                      - potrafi, ale to absolutnie nie jest rownoznaczne

                      Pewien mezczyzna na pewnym balu przebierancow wzial nagrode za pomysl na
                      przebranie sie, choc na poczatku zdawal sie byc NIEprzebrany:
                      stroj meski odpowiedni do pory i miejsca, tylko z butow ze skory lakierowanej
                      wlokla sie za nim... sloma.
                      • 1maciejos Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 12.04.04, 15:18
                        ewka5 napisała:

                        > - ale nie musi padac
                        jasne, ze nie musi.. czasem jeno pada ;-)) a czasem nie - prostuję

                        > - oj, ostrozna bym tu byla jednak,
                        Ewa.. ale co jest nieostrożnego w nie mieszaniu tych pojęć?

                        > - potrafi, ale to absolutnie nie jest rownoznaczne
                        zgadzam się - to nie jest równoznaczne...
                        ja na ten przykład zawsze upijam się na wesoło.. a złoszczę... tak.. średnio
                        ;-)))

                        w kwestii słomy to umowna jest rzecz na tyle, na ile jakaś grupa ludzi się
                        umówi.., cóż poradzić na to
                        bardzo niebezpieczne to myślenie
                        że lepper to cham jest
                        bo chamstwo to było wcześniej niż myślenie to
                        niestety
                        tym samym chamstwo zwycięża jako pierwejsze w tem wszystkiem
                        i chcąc spalić coś można tylko to coś roz....ognić - a to przecie nie to
                        samo... nie taka koncepcja
                        krzycząc chamstwo chamstwa promocję uprawiać można
                        a tego
                        to
                        już
                        po
                        prostu
                        do
                        ść
                        nieprawdaż?

                        przypomnieć tu należy to chyłkiem jako, że nadmierne o tym rozprawianie
                        chamstwo przyciągać może i rozpleniać
                        dlatego kiedyś pomijano pewne rzeczy milczeniem
                        pierwszy i ostatni raz w tej kwestii piszę
                        słowo
                        ciejos (możechammożeniecham - podszepnęło pie....ne ego)
                        ;-))
                        • ryszq Re: Gdy budza sie emocje, rozum usypia 12.04.04, 16:35

                          ,,Wyłowione z sieci"

                          Tak jest: na chamstwo trzeba reagować bezwzględną grzecznością, brutalną
                          kulturą osobistą i ekspansywną, bezkompromisową uprzejmością. Reakcja na
                          chamstwo wymaga użycia nieco odmiennych form grzeczności, kultury i
                          uprzejmości. Pan Lepper, odpowiadając na chamstwo, jest po prostu kulturalny
                          inaczej; podobnie, jak zaciągając kredyty nie spłacając ich, jest uczciwy
                          inaczej i wygłaszając swe programy gospodarcze jest inteligentny inaczej.
                          Dlatego gdy dojdzie do władzy, w Polsce będzie inaczej. Będzie gospodarka
                          inaczej, sprawiedliwość inaczej, wolność inaczej etc. Mam nadzieję, że zostawi
                          mi chociaż rower, żebym mógł dojechać do granicy...

                          /Less More/

                        • pazlotko do maciejosa 12.04.04, 17:58
                          "krzycząc chamstwo chamstwa promocję uprawiać można"

                          zgoda - to fakt. ale zdecydowanie teraz za malo gotowych godnie milczec, by
                          przemilczanie moglo byc skuteczne. czasem wypowiedz jest konieczna.

                          ale Pazlotko pozdrawia w kontekscie kilku Twoich postow, z ktorych mysla sie
                          zgadzam.

                          • toulaa Re: do cześćzłotka vel serwuszłotka 12.04.04, 18:19
                            pazlotko napisała:

                            > ale Pazlotko pozdrawia w kontekscie kilku Twoich postow, z ktorych mysla sie
                            > zgadzam.
                            >


                            Pytanie niemerytoryczne: Rozumiem, że to taka konwencja z tym pozdrawianiem w
                            trzeciej osobie, ale czemu cześćzłotko wybrało taką właśnie? Jak miałam 3 lata,
                            to mówiłam: " madzia kcie piciu " albo " madzia kcie am-am ", to mi się właśnie
                            przypomniało.


                            ciekawska toulaa pozdrawia cześćzłotko


                            P. S. Maciejaku, a Ty pisz no zrozumialej, Słońce:))
                            • 1maciejos Re: do cześćzłotka vel serwuszłotka 12.04.04, 19:36
                              ależ Touloo tu nie ma nic do rozumienia
                              naprawdę
                              refleksja tylko taka
                              nic ponad
                              nic poniżej
                              ot
                              więcej tak nie będę - obiecałem
                              Maciek
                              • toulaa Re: do cześćzłotka vel serwuszłotka 12.04.04, 19:41
                                1maciejos napisał:

                                > ależ Touloo tu nie ma nic do rozumienia


                                No, to może choć coś do poczucia? ( wyczucia? )



                                > więcej tak nie będę - obiecałem


                                Nie- dotrzymywanie obietnic chwalebne jest, ale uleganie porywom serca czy
                                pragnieniom duszy ( a w tym przypadku podszeptom talentu ) również.


                                toulaa rozemocjonowana
                                • 1maciejos Re: do cześćzłotka vel serwuszłotka 12.04.04, 20:01
                                  zlituj
                                  • toulaa Re: do cześćzłotka vel serwuszłotka 12.04.04, 21:00
                                    1maciejos napisał:

                                    > zlituj



                                    pomyłuj ( Hospodyne )
                            • pazlotko do Toula od Pazlotka 12.04.04, 20:21
                              Toulo!

                              Pazlotko - to nie czesczlotko, ani serwuszlotko, bo to konkretny przedmiot i
                              nic na to nie poradze (ani papierek ani czekolada), ale wola Twoja - nazywaj
                              Pazlotko jak chcesz :))

                              ciesze sie, ze forma jaka uzylam przeniosla Cie we wspomnienia - raczej mile,
                              choc moze bywac roznie..

                              tlumaczyc to Touli? czy nie tlumaczyc? - zastanawia sie Pazlotko. a...
                              tlumaczyc, choc wydaje mi sie to oczywiste i nie watpie w sumie, ze i dla Touli
                              takze. ale z drugiej strony jesli slowo "pazlotko" dla kogos nie istnieje, to
                              ta/ten moze nie wiedziec rowniez, ze tu jest tylko moja reprezentacja, a nie
                              cala ja... i chociaz to calkowicie nielogiczne - to podejmuje ryzyko, ze sie
                              laczy.

                              mi nadano inna nazwe gdy sie urodzilam... czyz nie byloby cudownym istniec bez
                              nazwy... rozumiem, ze dla filologa to wizja straszna, ale ja czasem w tym
                              obszarze marze...

                              i te rozwazania poprowadzily mnie szybko i skutecznie do problemu "ja".
                              czy "ja" w ogole potrzebuje nazwy? czy samo ujawnienie juz mowi o "ja".
                              czy "ja" to wartosc...

                              tozsamosc Pazlotka nie jest w opozycji do tozsamosci realnej kobiety jaka
                              jestem. ale chcialabym, by Pazlotko bylo choc wirtualnie wolne ode mnie.

                              to taka moja forma zartu Toulo. Pazlotko pozdrawia Toule.
                              rzeczywiscie piaskownica.

                              konwencja? coz nia nie jest - szczegolnie jesli chodzi o jezyk?
                              • toulaa ja ta toulaa, nie ten Toul:) 12.04.04, 21:30
                                pazlotko napisała:

                                >
                                > Pazlotko - to nie czesczlotko, ani serwuszlotko, bo to konkretny przedmiot i
                                > nic na to nie poradze

                                Wiem, co to jest pazłotko, na czekoladzie, i wszystkim, co z nią związane, znam
                                się dosć dobrze:) i zapewniam Cię, że słowo, które wybrałaś sobie na nick,
                                budzi we mnie bardzo miłe skojarzenia.
                                Lubię też bawić się słowami, chyba to zabawa miła nie tylko filologom, w tym
                                wypadku słowem pa- złotko; jeśli Cię to uraziło, to przepraszam, ale to nie
                                przekręcanie nicka, ale coś podobnego, jak np. witanie mnie na czacie to-
                                ulala ( pozdrawiam Autorkę:)



                                (ani papierek ani czekolada), ale wola Twoja - nazywaj
                                > Pazlotko jak chcesz :))


                                Thanks a lot;)





                                >
                                > ciesze sie, ze forma jaka uzylam przeniosla Cie we wspomnienia - raczej mile,
                                > choc moze bywac roznie..


                                Miłe, oczywiście- czasy, gdy wystarczyło powiedzieć: chcę to, czy chcę tamto- i
                                dostawało się to natychmiast...






                                >
                                > tlumaczyc to Touli? czy nie tlumaczyc? - zastanawia sie Pazlotko. a...
                                > tlumaczyc, choc wydaje mi sie to oczywiste i nie watpie w sumie, ze i dla
                                Touli
                                >
                                > takze.


                                Nie, no, gdyby było oczywiste, to bym nie pytała.





                                ale z drugiej strony jesli slowo "pazlotko" dla kogos nie istnieje, to
                                > ta/ten moze nie wiedziec rowniez, ze tu jest tylko moja reprezentacja, a nie
                                > cala ja... i chociaz to calkowicie nielogiczne - to podejmuje ryzyko, ze sie
                                > laczy.


                                ...że co się łączy i z czym? Oczywiście, że poznaję tu tylko Twoją, jak to
                                nazywasz, reprezentację, przecież nie jestem w stanie poznać Cię na forum czy
                                na czacie " całościowo " ( stąd m. in. moja niewiara w przyjaźnie tylko w tych
                                miejscach rozwijane ). Tu poznaję Cię tylko przez to, co piszesz- treść, styl,
                                formę, rodzaj poczucia humoru, itd. itp., oraz nick właśnie.

                                Ja przywiązuję ogromną wagę do nicka- jak kiedyś pisałam, nie do końca poważnie
                                oczywiście, wybór takiego, a nie innego nicka, czy nawet czcionki, mówi wiele o
                                człowieku za tym nickiem schowanym.



                                >
                                > mi nadano inna nazwe gdy sie urodzilam... czyz nie byloby cudownym istniec
                                bez
                                > nazwy... rozumiem, ze dla filologa to wizja straszna, ale ja czasem w tym
                                > obszarze marze...



                                Och, nie, faktycznie straszna to wizja, cała onomastyka by zanikła:) Wprawdzie,
                                jak uczy Szekspir, róża pod inna nazwą pachniałaby równie pięknie, i, z
                                czatowej beczki, np. niunia17 czy słodka.koteczka może być super inteligentną i
                                nieinfantylną kobietą, ale....tylko na zasadzie, że w przyrodzie wszystko jest
                                możliwe:)



                                >
                                > i te rozwazania poprowadzily mnie szybko i skutecznie do problemu "ja".
                                > czy "ja" w ogole potrzebuje nazwy? czy samo ujawnienie juz mowi o "ja".
                                > czy "ja" to wartosc...


                                Oczywiście, że to wartość, Twoje " ja ", i moje, i każdego.



                                >
                                > tozsamosc Pazlotka nie jest w opozycji do tozsamosci realnej kobiety jaka
                                > jestem. ale chcialabym, by Pazlotko bylo choc wirtualnie wolne ode mnie.


                                No, jak sama widzisz, to niemożliwe, choćby przez to, że TO pazłotko pisze o
                                sobie jako ONA. Nawet na czacie, nawet chcąc udawać zupełnie kogo innego, nie
                                jesteśmy wolni od swojej płci, wieku, inteligencji lub jej braku, etc.
                                Oczywiście mogę, z dobrym skutkiem, udawać np. emerytowanego drwala z Kanady,
                                zamiast być, jak w rzeczywistości, kobietą w średnim wieku z Warszawy, ale sama
                                moja ewentualna chęć udawania tego, a nie innego, tez mówi coś o mnie.

                                Tak więc tu, na czacie- zasada- pokaż mi swój nick, i to, co i jak piszesz, a
                                powiem ci, kim jesteś- w ograniczonym stopniu, ale ma chyba zastosowanie.



                                >
                                > to taka moja forma zartu Toulo.


                                No, to teraz już wiem.


                                Pazlotko pozdrawia Toule.
                                > rzeczywiscie piaskownica.
                                >
                                > konwencja? coz nia nie jest - szczegolnie jesli chodzi o jezyk?



                                Już sam język ją narzuca ( konwencję ).


                                Pozdrawiam- t.
                                • pazlotko do Toulili 13.04.04, 01:37
                                  wiesz, Toulaa, jakos wydawalo mi sie niemozliwe mimo wszystko, zeby ktos nie
                                  wiedzial co to pazlotko... ufffff....

                                  watki okoliczne pomine, bo jak pisalam tamto bylo mi do smiechu, a teraz jestem
                                  senna.


                                  pozdrawiajac Toule :))
                                • wojtek33 Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 08:48
                                  toulaa napisała:

                                  > Wiem, co to jest pazłotko, na czekoladzie, i wszystkim, co z nią związane,
                                  znam
                                  >
                                  > się dosć dobrze:)

                                  Moja polonistka, za użycie tego słowa na określenie opakowania czekolady,
                                  wyrzucała za drzwi. Od tamtej pory mówię na to sreberko.
                                  • ewka5 Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 09:07
                                    wojtek33 napisał:

                                    > Moja polonistka, za użycie tego słowa na określenie opakowania czekolady,
                                    > wyrzucała za drzwi. Od tamtej pory mówię na to sreberko.

                                    - o kurcze, a co jesli w z przeproszeniem zloconym papierze ta czekolada?
                                    • wojtek33 Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 09:10
                                      ewka5 napisała:

                                      > - o kurcze, a co jesli w z przeproszeniem zloconym papierze ta czekolada?

                                      złotko, Złotko ;-))
                                      • ewka5 Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 13:59
                                        wojtek33 napisał:

                                        > złotko, Złotko ;-))

                                        - mow mi srebro jednak (przy tej gadatliwosci...)
                                  • toulaa Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 20:32
                                    wojtek33 napisał:

                                    >> Moja polonistka, za użycie tego słowa na określenie opakowania czekolady,
                                    > wyrzucała za drzwi. Od tamtej pory mówię na to sreberko.


                                    W takim razie, wojtku, Twoja pani od polskiego cierpiała może na ciężkie
                                    znerwicowanie towarzyszące np. menopauzie? Lub może jakaś inna przyczyna Jej
                                    zachowania była?:)

                                    " Pazłotko " jest forma poprawną, regionalizmem, a wszelkie regionalizmy trzeba
                                    hołubić, myślę, a nie za ich używanie za drzwi wyrzucać. Nie jest nawet słowem
                                    nieeleganckim.

                                    Pozdrawiam znad pazłotka Twojej ulubionej Lindt, gorzkiej, 70%- owej-

                                    toulaa, co pasjami lubi np. drzwi zakluczać, albo kogoś smyrać ( wie ktoś, co
                                    to? )
                                    • she_5 Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 22:09
                                      toulaa napisała:

                                      > kogoś smyrać ( wie ktoś, co to? )

                                      wie; smyrać=łaskotać

                                      --
                                      nie, żebym musiała, nie..
                                      • toulaa Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 13.04.04, 23:39
                                        she_5 napisała:

                                        > wie; smyrać=łaskotać




                                        Tak jest, czy, szerzej- smyrać vel smerać to głaskać, MIZIAĆ:), pieszczotać...
                                    • bachantka Re: ja ta toulaa, nie ten Toul:) 15.04.04, 00:44
                                      zakluczać, smyrać, pozłotka odwijać...! wiem co to...wiem, też lubię i ocalam
                                      słówka takowe
                                      ;)
                                      Pozdrawiam ciniście
                                      Margot
                          • 1maciejos Re: do maciejosa 12.04.04, 19:40
                            dziękuję
                            niezmiernie miłe mi to pozdrowienie
                            i jak mówi moja koleżanka
                            odpozdrawiam ;))
      • pazlotko re: agni 12.04.04, 17:26
        agni, musze tu dodac, choc przenosnia dla mnie oczywista i czytelna.
        ale zostaw w spokoju kucharki, czy panie z magla, bo w ludziach niewymyslonych
        czesto serce delikatniejsze i czulsze na drugiego czlowieka, nawet jesli
        polszczyzna uraga, albo emocje sie burza.
        edukacja uczy nas powsciagliwosci, ale czy prawdy? regul nie ma nigdzie, raz
        jest tak, raz inaczej, ale to, co napisalas czytam jako przejaw dyskryminacji.
        nie chce Ci tym samym sugerowac i wszystkich tu informowac, ze jestes
        nietolerancyjna wobec braku wyksztalcenia i roznych zawodow, ale mysle tylko,
        ze mozna sie wysilic - by napisac to tak, aby nikogo nie deprecjonowac
        zapozyczajac konkretny przyklad jakiegos czlowieka.
        mnie bardziej niz emocje zastanawia obojetnosc.
        tu na forum - to potyczki. slowa i slowka.
        emocje niektorych redukuja sie do przeogromnej ochoty na to, by byc widocznym.
        nie maja znaczenia srodki, skoro istnieje szansa skupienia na sobie uwagi.
        niektorzy zaczynaja od histerycznych prowokacji - zeby sie wylac. inni czekaja
        na moment zeby doskoczyc i dopasc.
        agresja bezmyslna? to sposob na prymitywne znaczenie i obrone granic.... brak
        refleksji - to mi sie wydaje spoleczna i takze tu zaznaczajaca sie
        czasem/czesto - choroba. ale nie mysle, ze pyskowki pokazuja jedyna prawde,
        mysle, ze rodzaj wykreowania siebie - to tez inny rodzaj prawdy o czlowieku. bo
        to jest tak jak z ciuchami, ktore na siebie nakladamy - tu tez trzeba wybrac
        styl...

        Twoje slowa:
        > Forumowe pyskówki prezentują mi ludzi, takimi jakimi są, nie takimi, za
        jakich
        >
        > chcą uchodzić. I chwała emocjom za to. Lubię wiedzieć z kim rozmawiam.

        najgorsze i najciekawsze jest to, ze nic tu wiedziec nie mozna - nic w taki
        sposob jak ujawnia rzeczywistosc. mi sie wlasnie podoba ta roznorodnosc
        mozliwosci i bezpieczna nieprzewidywalnosc. nigdy nie wiem z kim naprawde tu
        rozmawiam - to mnie bawi i frapuje.
        ale chamstwa nie toleruje, a strasznie duzo tu tego...

        Pazlotko pozdrawia Agni
        • agni_me przekaż, proszę, pazłotku 12.04.04, 21:58
          Szanuje przymus wewnętrzny, ale śmiem wątpić, czytając to, co napisałaś, czy
          czytelna dla ciebie aluzja.

          Nie zamierzam zostawić w spokoju kucharek, czy pań z magla. Zwierzęta w bajkach
          uosabiają typy ludzkie, ja wykorzystuję zawody. Nie trzeba wielkiej bystrości
          umysłu, żeby to ujrzeć. Zresztą po to często piszę Kucharka, nie kucharka.

          Oczywiście, że jestem nietolerancyjna. Co prawda nie wobec braku wykształcenia
          i zawodów, ale wobec fałszywej słodyczy i głupoty, tej prawdziwej. I mogąc
          pisać różnie, piszę tak właśnie.

          Nie pisałam, że pyskówki pokazują jedyną prawdę, tak jak i forum nie prezentuje
          Ludzi, czy Emocji. Pokazuje to, co pokazać chcemy, czasem tylko tracąc nad tym
          kontrolę. Wygląda na to, że zgadzasz się ze mną.

          Nie bardzo rozumiem: najgorsze i najciekawsze, z tym, że podoba ci się ta
          różnorodność. Gdybyś zechciała wyłuszczyć to prościej. Mnie do Rozmowy
          wystarcza zupełnie świadomość, czy komuś mogę ufać, czy rozmowy są bezpieczne.
          Forum pokazuje komu NIE mogę ufać. I to jest prawda niepodważalna. To o tym
          piszę, że lubię wiedzieć z kim rozmawiam.

          No proszę i kolejny NieCham na forum, w dodatku chamstwa nie tolerujący. Sami
          tu tacy. Zastanawia mnie i masa chamstwa i skłonność do umartwień.

          Podziękuj pazłotku za pozdrowienia, proszę.
          • nonstop Re: przekaż, proszę, pazłotku 12.04.04, 22:23
            Nie rozumiem tego ciągłego czepiania się tu Kucharek,
            wprawdzie dzięki Bogu nie doszło jeszcze do Kucharzy (bo by się Anthelme
            Brillat-Savarin w grobie przewrócił), ale ten bezpodstawny atak na Warząchwie?
            A co Łyżka na to?
            :-)
          • pazlotko Re: przekaż, proszę, pazłotku 13.04.04, 00:50
            przekaż, proszę, pazłotku

            ojej... nielogiczna konsekwencja... czy to chec zabrania Pazlotku zabawki?
            oddam Ci - znajde sobie nowa... choc to wlasnie z Pazlotkiem jestes tu w
            bezposrednim kontakcie...

            hej

            no widzisz a mi sie to obarczanie zwierzat cechami ludzkimi tez nie podoba... i
            wcale nie mam dla tego akceptacji, choc jest tak rzeczywiscie i jest to
            powszechne, i siedzi na cacy w tradycji.
            ale to wszystko to tylko rodzaj segregatorow rzeczywistosci, polki i pudelka -
            zeby sobie rzeczywistosc ulatwic i sprawic by byla bezpiecznie czytelna i godna
            zaufania.
            falszywa slodycz? prawdziwa glupota?? jestem przeciw, ale nie wiesz, ze
            najlepiej manipuluje sie informacja? im bardziej swoje poglady tu ujawniasz, im
            bardziej stajesz sie czytelna - tym latwiejszy do Ciebie dostep... kogos, komu
            zaufasz takze. najwieksze przeciez zaufanie budza w nas ludzie, ktorzy mysla
            podobnie.
            wszystko wiec jest tak smiesznie, zawile pokretne. dla mnie ufac tu to fikcja,
            ale nie jest fikcja otwarcie. i wlasnie w tym kierunku zmierzalam piszac ten
            akapit, ktory wzbudzil Twoja watpliwosc.

            a Ty nie zamierzasz zostawic w spokoju kucharek ani pan z magla, bo co? bo to
            wygodne? bo zawod, ktory wykonujesz stawia Twoje ego w pozycji zadawalajacej?
            dla mnie nie jest to niczym innym, jak robieniem sobie schodka z cudzych plecow
            tudziez Plecow....
            pod warunkiem, ze zakladasz, ze jest w Tobie pies, krowa, pani z magla, czy
            kucharka i inni ... no chociaz po procencie... jakos... ze wiesz co to znaczy,
            a nie tylko ogladasz, glaszczesz, czy placisz....

            umartwienia? o nie - to nie ja... o bynajmniej... o to - bardzo niechetnie.
            byc niechamem - to jednoczesnie w odwrotny sposob chama potwierdzac... Maciejos
            proponowal o chamie milczec, a ja sugerowalam, ze nie mozna do konca, bo ciszy
            juz wlasciwie nie uznaje sie za szlachetna, albo to rarytas... ale reakcja Agni
            sklania mnie ku sugestii Maciejosa, choc nadal w watpliwosciach...

            pozostalo Pazlotko

            pozdrawiam

            • ryszq Re: przekaż, proszę, pazłotku 13.04.04, 12:42
              Tyle , że zabawka może okazać się miną.
              • pazlotko . 13.04.04, 16:58
                okazac sie mina.... albo dziwnym grymasem.....
                • ryszq Re: . 14.04.04, 20:33
                  Tym czasem?
                  • ryszq Re: . 14.04.04, 20:35

                    -A nawet tymczasem
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    Kropka to taka skromnisia.Udaje taką małą...:)))-------------------------------
                    -----------

                    rysz
                    • ryszq Re: . 14.04.04, 20:37
                      Do wyboru - do koloru.
                      • pazlotko Re: . tym czasem 14.04.04, 21:27

                        tymczasem
                        realna magnolia rozpoczyna kwitnac
                        bedzie blado rozowa i
                        intensywna
                        • bachantka Re: . tym czasem 15.04.04, 01:01
                          Pozłotko o magnoliach zdaje sie wiedzieć to i owo...
                          Tymczasem magnolie bywają i białe...
                          ale zawsze pachną intensywnie magnoliowo
                          i z tym, czasem się pogodzić trudno

                          Pozdrawiam
                          magnolia tymczasowa-czatowa:))))

                          PS. Pozłotko, maciejos rację miał z tą ciszą, tak jest zdrowiej...
                          Ale poza tym rozumiem twoje pisanie....
                          • pazlotko Re: . tym czasem 15.04.04, 03:15
                            z usmiechem w kierunku magnolii prawdziwej zakwitajacej za oknem i
                            tymczasowej-czatowej.

                        • ryszq Re: . tym czasem 15.04.04, 05:23
                          To jednak działa! Nawet bez przynęty. Goły haczyk wystarczy.
                          Time to die. Czyli - Bye :)

                          PS.Chyba pijany byłem i nika nie zmieniłem. Ale wtedy byłby to taniec z samym
                          sobą? No tak - tu niejeden tańczy jak mu zagrają. I tańczą z sobą. Bladoróżowy
                          to często taniec.
            • agni_me Re: przekaż, proszę, pazłotku 13.04.04, 14:29
              Napisałaś interesująco niezrozumiałą dla mnie wypowiedź.

              Wzruszające, że obarczanie zwierząt cechami ludzkimi nie podoba ci się . Tylko
              jak to się ma do bajek i do tego, co napisałam?

              Jesteś przeciw głupocie i słodyczy? Co ma do tego manipulowanie informacją, a
              jeśli ma, to skąd pomysł, że pisząc na forum staje się czytelna?

              Kto twierdzi, że zaufanie największe budzą jednakowe poglądy? Czy napisałam, że
              tu, na forum, rodzi się zaufanie? Napisałam coś odwrotnego, że stąd wiem komu
              NIE ufać.

              Niepotrzebnie się ograniczyłaś do schodka, drabina jest bardziej odpowiednia.
              Reszty akapitu nie rozumiem, chyba. Zastanawiasz się, czy jest we mnie krowa i
              kucharka, bo tylko wtedy wiedziałabym, o czym piszę? Czy też gdyby tak było,
              byłabym usprawiedlowiona bądź zrozumiała? Czy też może stwierdzasz fakt? Jak
              to połączyć z oglądaniem i głaskaniem i płaceniem?

              Na sto zapytanych tu osób, sto powiedziałoby, że nie tolerują chamstwa. Dlatego
              deklaracje pazłotka mają taką samą wartość jak deklaracje Freda, czy lwa (on
              też nie toleruje chamstwa).
              • hippy_pottamus 101? (n/t) 13.04.04, 16:15
              • pazlotko drabina - nie 13.04.04, 16:55
                uzylam schodka zeby pokazac jak maly to wzrost.

                wiesz, nie wiem co Ci napisac... jak Ci to wytlumaczyc.... moze przeczytaj raz
                jeszcze. odnosze wrazenie, ze nawet jesli bede rzecz prosta upraszczasz - Ty i
                tak ja zrobisz niejasna. taka tu forumowa tendencja na niezgode.

                w bajkach Agni zwierzeta wlasnie obarcza sie cechami ludzkimi, w cyrku kaze im
                sie tanczyc, a w rzezniach odmawia prawa do godnego zycia, bo ze strony
                czlowieka godne zycie zwierzecia to zycie dla czlowieka. to jest forma uzycia.
                hmmm... tak widze Twoje uzywanie zawodow i robienie z tego przywar - jako
                naduzycie wzgledem konkretnych osob i przy tym mocno powierzchowna
                generalizacje - to mnie sklonilo do zabrania glosu.
                nie rozumiesz tego? jesli tak to na wlasne zyczenie. poglad moj podtrzymuje.

                przygladaj sie swiatu, a zobaczysz kto sie laczy w grupy i wspolnoty... ludzie,
                ktorzy wyznaja podobne hasla. to OCZYWISTE, ze budzi w nas odruch zaufania to,
                co znamy.... a musimy dopiero zaznajomic sie z tym, czego nie znamy. a Ty
                zapytalas kto tak twierdzi? no ... przeciez to bylo w poscie ode mnie...
                chodzilo Ci o podanie nazwiska??? :))
                masz racje napisalas NIE ufac, ale ja napisalam swoje od siebie.
                i jeszcze jedno Agni - ja nie deklarowalam - ja sie wypowiedzialam w kwestii
                chamstwa, w kontekscie tego, co doswiadczylam na czacie kilkakrotnie niestety
                na privach. ale tez nie mam zludzen, ze moja wypowiedz cokolwiek tu zmieni.

                reszty rzeczy upraszczac nie bede.
                bo mam wrazenie jakbym podala Ci niechcaco cos czego i tak nie strawisz. ale
                tylko zaznacze, ze z ta czytelnoscia - to kazdy tak samo... wiec nie boj
                nic...)))
                zyczac powodzenia

                pozdrawia Pazlotko
                • agni_me Re: drabina - nie 13.04.04, 17:56
                  Nie prosiłam o uproszczenie tego co piszesz, a o uczytelnienie. Wystarczyłoby
                  stawiać kropki w odpowiednich miejscach i zadbać o składnię, by jaśniejszymi
                  uczynić myśli, rzeczywiście proste bardzo. Ktoś, kto pisze "prawo do godnego
                  życia w rzeźni" czy "powierzchowna generalizacja" nie powinien się dziwić, że
                  jest niezrozumiały. I moje wielokrotne czytanie tego nie zmieni, choć jestem
                  przekonana, że wystarczyłoby jedno przeczytanie przed wysłaniem.

                  Przyglądaj się światu, a zobaczysz, że ludzi od pradawnych czasów łączy w grupy
                  coś zupełnie innego niż chęć przebywania z tymi, co mają taki sam pogląd na
                  polowanie. Oczywistym jest, że zaufanie budzi to co znamy, ale ty napisałaś o
                  tym, że ufamy ludziom o poglądach takich jak nasze. To bzdura. Stąd pytanie, o
                  to kto tak twierdzi, ale teraz już wiem, że autorka.

                  Bardzo mnie cieszy twoja wrażliwość na niedole zwierząt i kucharek. Bardzo.
                  Ale zupełnie niesłusznie troskasz się o mnie, nie ma nic takiego, co mogłabyś
                  napisać, a czego nie strawiłabym. W zasadzie prośbę o wytłumaczenie, co autor
                  miał na myśli, skierowałam tylko dlatego, że imiennie zwróciłaś się do mnie.
                  Kiedy ktoś do mnie mówi, czuję, że powinnam rozumieć, zwłaszcza kiedy ten ktoś
                  tak bardzo się stara.
                  • pazlotko Re: drabina - nie 14.04.04, 03:01
                    wiesz, co Agni... z szacunku dla wlasnych pogladow - nie bardzo chce robic z
                    nimi to - do czego tu mnie zmuszasz.
                    mowie "tak" - a Ty mowisz mi na to"kat".
                    podtrzymuje uwage, ktora zrobilam jako punkt wyjscia w tym dialogu - o Twoim
                    naduzyciu, lecz nie zrobilam tego dla eksponowania wrazliwosci, lecz by nie
                    pozostac obojetna.
                    to wszystko, co moge teraz napisac, a wykazywac brak logiki w Twoich
                    wypowiedziach, poprawiac bledy po prostu mi sie nie chce.
                    ostatecznie rozumiem bardzo dobrze i zgadzam sie z Twoim pogladem, dla
                    wyrazenia ktorego uzylas sobie przykladow zywych, ale calkowicie w Twoich
                    ustach (podpisane Twoim nickiem) stracily dla mnie wiarygodnosc.

                    a w kwestii zaufania napisalam, ze tu to fikcja, ale ze nie jest fikcja
                    otwarcie - i tego bede sie trzymac.

                    a wiesz, Agni... by moc w ogole mowic o trawieniu, trzeba najpierw rzecz wziac
                    do ust... miedzy nami Dialog nie zaszedl - nie ma wymiany - jest tylko
                    wypowiedz podwojna i mocno zaznaczona granica.
                    acha - jeszcze jedno: ja nie moglam tego postu skierowac do nikogo innego, bo
                    to Ty wykorzystalas, dla estetycznych walorow wlasnej wypowiedzi, kucharki i
                    panie z magla - sugerujac, ze sa to osoby z natury prymitywne, a wrecz
                    prostackie.

                    to wszystko napisalo Pazlotko.
                    • agni_me Re: drabina - nie 14.04.04, 23:03
                      To zdumiewające. Ktoś zaczyna rozmowę, mówi dużo i niezrozumiale, proszę o to,
                      by mówił wyraźniej, odpowiada, że nie chce, ale dalej mówi i mówi, proszę
                      jeszcze raz, twierdzi, że nie może z szacunku dla własnych poglądów i pod
                      presją moich działań.

                      Pozostawię bez komentarza.

                      Czy jest ktoś, kto rozumie, o czym pazłotko pisze i w przeciwieństwie do niej
                      chce to przetłumaczyć na język zrozumiały dla agni?

                      Do tej pory zrozumiałam jedynie, że w pazłotku wstręt budzą bajki oraz moje
                      wpisy, bo w bajkach pojawiają się upodlone zwierzęta, a w moich wpisach
                      Kucharki strasznie sponiewierane. Oczekuje pazłotko, że po otwarciu mi oczu na
                      to, że kierują mną niskie pobudki oraz podbudowywanie własnego ego, zaprzestane
                      tych niecnych działań. Mam rację?

                      Bardzo lubię jak nagle wkradają się do wypowiedzi emocje, lubię wiedzieć z kim
                      rozmawiam.
Pełna wersja