tekst Michnika

13.04.04, 08:16
o Kaczmarskim - bleeeeeeeeee! I jeszcze ten wtret o Rywinie. A fe! panie
redaktorze...
    • kriek Re: tekst Michnika 13.04.04, 08:31
      ???
      tekst ani lepszy ani gorszy od innych michnikowych. W przeciwienstwie do
      tuzinow roznych mydlkow i kanalii ktore ochoczo teraz wlaza na polamana gitare
      zeby sobie dodac postury wspomnieniami o tym, jak "Kaczmar" dodawal im piesnia
      sil, to akurat Michnik ma niejakie prawo na sentymentalne osobiste wspomnienia.
      zjedz drozdzowke, ewka i sie rozpogodz :-)
      • ewka5 Re: tekst Michnika 13.04.04, 08:39
        kriek napisał:


        > /.../ to akurat Michnik ma niejakie prawo na sentymentalne osobiste
        wspomnienia.

        - TO nazywasz sentymentalnym osobistym wspomnieniem?

        > zjedz drozdzowke, ewka i sie rozpogodz :-)

        - zamkneli moj drozdzowkowy sklep - myslisz, ze stad cos na ksztalt frustracji?
        • kriek Re: tekst Michnika 13.04.04, 08:52
          ewka5 napisała:

          >
          > - TO nazywasz sentymentalnym osobistym wspomnieniem?

          ano, nazywam. W przypadku tego autora, sentymentalizm ma od zawsze nieco
          perwersyjny wyraz polityczno-dziejowy, Rywin albo sprawa Dreyfusa - zawsze
          parowoz dziejow zagwizdze w slowiczych krzakach.

          ewka, no ja nie wiem co ci poradzic, skoro macie strajk cukiernikow i piekarzy -
          moze chociaz batonik Pawelek?
          • ewka5 Re: tekst Michnika 13.04.04, 09:00
            kriek napisał:

            > ewka, no ja nie wiem co ci poradzic, skoro macie strajk cukiernikow i
            piekarzy - moze chociaz batonik Pawelek?

            - Ty mi nie udzielaj rad! Ty mnie lepiej przytul jak mi zle!
            (a pawelek, owszem, toffi koniecznie)

          • nonstop Re: tekst Michnika 13.04.04, 09:09
            Mię zastanawia, dlaczego akurat "Krajobraz po uczcie" znalazł się na sąsiedniej
            szpalcie. Och no, nie żebym miał na myśli jakąś spiskową teorię dziejów.
            A zresztą, każdy ma jakąś ulubioną piosenkę.

            P.S.

            kriek napisał:

            > sprawa Dreyfusa - zawsze parowoz dziejow zagwizdze w slowiczych krzakach.

            hyhy, tuś chyba kriek przesadził, miałżeby autor być naszym Zolą?
      • pikus Re: tekst Michnika...a moze jednak kogo innego 19.04.04, 15:55
        kriek napisał:

        > ???
        > tekst ani lepszy ani gorszy od innych michnikowych. W przeciwienstwie do
        > tuzinow roznych mydlkow i kanalii ktore ochoczo teraz wlaza na polamana gitare
        > zeby sobie dodac postury wspomnieniami o tym, jak "Kaczmar" dodawal im piesnia
        > sil, to akurat Michnik ma niejakie prawo na sentymentalne osobiste
        wspomnienia.
        >

        > zjedz drozdzowke, ewka i sie rozpogodz :-)

        No, ja wlasciwie zgadzam sie z Kriekiem, zreszta czesciej sie zgadzam, niz to
        oglaszam :-)
        Wlasciwie w tym calym moim smutku ("Co robiles jak dowiedziales sie ze umarl
        Kaczmarski?"- "Bylem w kuchni, a w pokoju lecial Teleekspres i nagle zaspiewano
        "Mury" i zdazylem tylko
        na stopklatke z Jego zdjeciem, nacisnalem na telegazete ale na glownej stronie
        nie bylo,
        mysle gdyby umarl to by bylo, uspokojony wychodze, ale po chwili dziecko
        znalazlo na stronie 117") stwierdzilem, ze wszyscy pisali badz mowili o tym w
        sposob
        mnie osobiscie jakos niesatysfakcjonujacy. I te podsumowania Jego jako artysty,
        i te wszystkie
        ogolne okreslenia typu "bard Solidarnosci"...Moze sie w ogole nie da? Krew mi za
        to
        podgrzaly nekrologi od Kwasniewskiego czy wczesniej od Borowskiego (no, tu nie
        tak
        bardzo). Jak czytaliscie, moze zrozumiecie dlaczego. Wiekszosc ukladaczy
        nekrologow
        powstawiala cytaty z piosenek Jacka, i to jest wlasciwie najlepsze co mozna
        zrobic. Sam zastanawialbym sie bardzo, ktory utwor wybrac. Moze taki mniej
        znany,
        pod tytulem Rozmowa, z programu Wojna Postu z Karnawalem:

        Pan spiewal, swiat widzi ponuro
        Wciaz tylko o stosach i grobach
        Pan wiesza poddanych torturom
        Glos Pana to wieczna zaloba
        Przetrwaja, Pan za zle ma murom
        A mnie sie to zycie podoba

        Prosze Pani, ja zycie lubie
        W jego prawdzie i jego zludzie
        Ale czlowiek dazy ku zgubie
        Wiedziec o tym nie chca ludzie

        Wlasnie ludzie, niech Pan pomysli
        Starczy im prawdziwych przepasci
        A najgorsze jeszcze sie przysni
        W cierpieniu wszyscy sa wlasnie
        Pan mówi, ze zycie to czysciec
        A oni pragneliby basni

        Prosze Pani, przeciez to robie
        Opowiadam basnie choc smutne
        Kim by byl niepojety czlowiek
        Bez braci Grimm prawdy okrutnej

        Wlasnie prawda, po co Pan pyta
        Obcy Panu brak watpliwosci
        To Pan spiewa, co Pan przeczyta
        Pan ten swiat w ksiazke uproscil
        Pan gra, kiedy wszechswiat zgrzyta
        Pan przeczy czlowieczej milosci

        Prosze Pani, cierpiec sie staram
        Prosze spytac zony i dzieci
        Kocham, milosc ksiega stara
        Która warto Bogu polecic

        Wlasnie Bóg, Pan Boga nie lubi
        Ale mówi, ze wciaz Go szuka
        W Panskich trwogach mozna sie zgubic
        Pojac sztuke Panska to sztuka
        Pan publicznie z losem sie czubi
        Jakaz z tego dla nas nauka

        Prosze pani, prosze nie czekac
        Na nauki, tezy i wnioski
        Jestem egzemplarz czlowieka to znaczy
        Diabli, Czysccowy i Boski
    • runek Re: tekst Michnika 13.04.04, 09:07
      ewka przejrzała na oczy ?
    • cwi Re: tekst Michnika 13.04.04, 10:11
      Od kiedy Michnik uwierzył, że jest autorytetem,
      w takich okazjach musi pisać jak według niego powinien
      pisać autorytet. A że wygląda to raczej jak plagiat
      tekstu autorytetu, to już nie wynika z Michnika akurat
      złośliwości.



      :-|
    • freya Re: tekst Michnika 13.04.04, 15:41
      Jako odtrutkę na teksty Michnika proponuję tekst Kłopotowskiego ze świątecznej
      Rzepy "Obywatel M." Nie wszystko jest tam do zaakceptowania, ale trochę
      złosliwości pod adresem naczelnego GW owszem.
      • nonstop Re: tekst Michnika 13.04.04, 16:13
        E tam, czepiacie się.
        Aby brać odtrutkę, pierwiej należy truciznę poczuć.
        Nie sądzę by była nią (choćby i domniemana) deklaracja powinowactwa Jacka z GW
        ...
        ale ja piszę z Prowincji
        (Seczuan)
        hyhy
    • rekiny_dwa Re: tekst Michnika 13.04.04, 19:29
      Ewus ten pomysl krieka z drozdzowki zjedzeniem nie jest wcale az taki zly :-).
      To co Michnik napisal, to jego na sprawe spojrzenie. Dlaczego mialby widziec
      postac Kaczmarskiego inaczej, skoro ja wlasnie tak wlasnie widzi? A co do
      Rywina w kontekscie to mysle, ze nazwisko jego sie tam pojawic moze nie powinno
      ale Polska to wolny kraj i wolnosc slowa tez mamy - miedzy innymi dzieki takim
      ludziom jak Kaczmarski i Michnik.

      pozdrawiam :-)
      • toulaa Re: tekst Michnika 13.04.04, 21:41
        Uważam, że mój Ulubiony Redaktor Naczelny, nie po raz pierwszy, i, zapewne, nie
        po raz ostatni, popełnił tekst, delikatnie mówiąc, nietrafiony. Dołączył do
        grona ludzi, że użyję forumowego określenia, uprawiających autolans na śmierci
        Kaczmarskiego. Zmarły z oczywistych względów nie jest w stanie potwierdzić
        słów, jakie miał wypowiedzieć w związku z aferą Rywina.

        Poza tym sam Kaczmarski wyjaśniał, że piosenka " Mury " w żaden sposób nie
        powinna być odbierana jako hurraoptymistyczna, czy nawet dająca nadzieję- to
        raczej opowieść o niezrozumieniu Poety- jednostki przez tłum, o tym, że "
        śpiewak zawsze jest sam ", rewolucja zżera własne dzieci, a " mury rosną,
        rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg " - jak nie ten, to inny.

        W tym tekście ( Michnika )podobało mi się tylko jedno- że Autor " rozpoznawał "
        ludzi, z którymi mu po drodze, na podstawie tego, czy znają, czy nie, twórczość
        Kaczmarskiego. Dla mnie też zawsze był to jeden z wyróżników tego, czy ktoś "
        zna Józefa" ( cytuję Anie Shirley, nie ewkę:)
        • wojtek33 Re: tekst Michnika 14.04.04, 00:21
          toulaa napisała:

          > Uważam, że mój Ulubiony Redaktor Naczelny, nie po raz pierwszy, i, zapewne,
          nie
          >
          > po raz ostatni, popełnił tekst, delikatnie mówiąc, nietrafiony. Dołączył do
          > grona ludzi, że użyję forumowego określenia, uprawiających autolans na
          śmierci
          > Kaczmarskiego. Zmarły z oczywistych względów nie jest w stanie potwierdzić
          > słów, jakie miał wypowiedzieć w związku z aferą Rywina.

          Taa, bo Michnik od cholery potrzebuje autolansu.
          Skąd ten lepperowski styl - każdego można opluć, wyśmiać, zmierzyć własną miarą
          i czytać w jego myślach? Kim jesteście, czego dokonaliście, skąd śmiałość, by
          tak niskie pobudki przypisywać Michnikowi?
          I dlaczego tak boli to wspomnienie Rywina? Czyżby sprawa była niejednoznaczna?
          Czy Michnik musi Wam coś w związku z tym udowadniać?
          Czy musi być jak po śmierci Herberta?
          Myślę, że Kaczmarski był równie dumny ze znajomości z Michnikiem.
          • toulaa Re: tekst Michnika 14.04.04, 01:19
            wojtek33 napisał:

            >> Taa, bo Michnik od cholery potrzebuje autolansu.


            Akurat apetyt rośnie w miarę jedzenia, i potrzeba autolansu w miarę
            autolansowania- tego nigdy dość.


            > Skąd ten lepperowski styl - każdego można opluć, wyśmiać, zmierzyć własną
            miarą
            >
            > i czytać w jego myślach?


            Wojtku, gdzie tu widzisz opluwanie, wyśmiewanie itd.?



            Kim jesteście, czego dokonaliście, skąd śmiałość, by
            > tak niskie pobudki przypisywać Michnikowi?


            Mówisz do mnie, wojtku, jak sugeruje uprzednie zacytowanie mnie, używając tego
            pluralis maiestatis, czy do wszystkich piszących w tym wątku, czy do wszystkich
            Polaków może, czy już nie wiem, do kogo?
            Nie wiem, jakie niskie pobudki. Nie muszę przedstawiać listy moich dokonań, by
            mieć prawo do komentowania, czy nawet krytykowania tego, co napisał inny
            dziennikarz.





            > I dlaczego tak boli to wspomnienie Rywina? Czyżby sprawa była
            niejednoznaczna?


            Mnie boli, czy przeszkadza mi raczej, bo boli to za duże słowo, "
            wykorzystanie " wspomnienia o Zmarłym, cytowanie Jego słów na ten temat,
            których, jak mówię, nie jest przecież w stanie potwierdzić.



            > Czy Michnik musi Wam coś w związku z tym udowadniać?


            Nie, mnie doprawdy nic nie musi.



            > Myślę, że Kaczmarski był równie dumny ze znajomości z Michnikiem.



            Trudno mi dywagować na ten temat- nie wiem po prostu. Zresztą nie zarzucam
            Michnikowi tego, że wspomniał o znajomości osobistej z Kaczmarskim, tylko, że
            ten tekst nie nadaje się, moim zdaniem, na epitafium.
          • weera Re: tekst Michnika 14.04.04, 23:30
            wojtek33 napisał:

            Taa, bo Michnik od cholery potrzebuje autolansu.
            > Skąd ten lepperowski styl - każdego można opluć, wyśmiać, zmierzyć własną
            miarą
            >
            > i czytać w jego myślach? Kim jesteście, czego dokonaliście, skąd śmiałość, by
            > tak niskie pobudki przypisywać Michnikowi?
            > I dlaczego tak boli to wspomnienie Rywina? Czyżby sprawa była
            niejednoznaczna?
            > Czy Michnik musi Wam coś w związku z tym udowadniać?
            > Czy musi być jak po śmierci Herberta?
            > Myślę, że Kaczmarski był równie dumny ze znajomości z Michnikiem.

            kochany wojtku, jakze karkolomny jest Twoj wywod! jakze nieprzemyslany! (mimo,
            ze myslec lubisz, chocby o tym, ze inni nie maja do tego prawa). nie wyszlo Ci
            zwlaszcza czytanie w myslach Kaczmarskiego... choc moze i wyszlo... juz sama
            nie wiem, co myslec :(
            P.S. ciekawe, co naprawde myslal kaczmarski o michniku, baardzo ciekawe.
          • pwrzes Re: tekst Michnika 15.04.04, 14:43
            wojtek33 napisał:

            > Taa, bo Michnik od cholery potrzebuje autolansu.

            Oj potrzebuje tego jego milosc wlasna.

            > Skąd ten lepperowski styl - każdego można opluć, wyśmiać, zmierzyć własną
            miarą
            >
            > i czytać w jego myślach? Kim jesteście, czego dokonaliście, skąd śmiałość, by
            > tak niskie pobudki przypisywać Michnikowi?

            Nie obsciskuję się z czerwonymi mordercami, nie wybielam ich i nie uznaje sie
            za jedyna wyrocznie moralna i wszechwiedzacego. Jak dla mnie, to wystarczy by
            powiedziec ze Michnik na wlasne zyczenie sie skonczyl. Cokolwiek uczynil w
            przeszlosci zostaje zasloniete pozniejszymi wydarzeniami i tekstami w
            stylu "sad zadaje mi zle pytania" Kim on, k... jest? Swieta krowa, nie do
            ruszenia?

            > I dlaczego tak boli to wspomnienie Rywina? Czyżby sprawa była
            niejednoznaczna?

            Jest niejednoznaczna. Z jednej strony wielkie hasla o walce z korupcja i o
            przejrzyste rzady. Z drugiej 'potajemne' spotkania z rzadem i nocne rozmowki
            przez telefon o tym jak napisac ustawe by Agorze pasowala. To jest ta
            przejrzystosc?! Zeby bylo jasne. Mogli lobbowac za ustawa dobra dla nich ale
            nie maja prawa w tym samym momencie krzyczec o uczciwosci i przejrzystosci.

            Mors
            PS Nie wspominajac o 'podkoloryzowanych' artykulach w GW.




        • weera Re: tekst Michnika 14.04.04, 23:34
          toulaa napisała:

          > > Poza tym sam Kaczmarski wyjaśniał, że piosenka " Mury " w żaden sposób nie
          > powinna być odbierana jako hurraoptymistyczna, czy nawet dająca nadzieję- to
          > raczej opowieść o niezrozumieniu Poety- jednostki przez tłum, o tym, że "
          > śpiewak zawsze jest sam ", rewolucja zżera własne dzieci, a " mury rosną,
          > rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg " - jak nie ten, to inny.
          >
          > toulu, to co Kaczmarski wyjasnial, jest, delikatnie rzecz ujmujac, malo
          wazne, jak malo wazne jest to, co poeta mial na mysli. Utwor literacki jest, od
          momentu postawienia ostatniej kropki, wlasnoscia czytelnikow, nie autora. Kazdy
          z nas (w granicach przyzwoitosci) moze sobie myslec na temat danego dziela, co
          tylko zechce. Nie odbierajmy Michnikowi prawa do tego!
          pozdrawiam
          • toulaa Re: tekst Michnika 15.04.04, 10:53
            weera napisała:

            >> > toulu, to co Kaczmarski wyjasnial, jest, delikatnie rzecz ujmujac, malo
            > wazne, jak malo wazne jest to, co poeta mial na mysli. Utwor literacki jest,
            od
            >
            > momentu postawienia ostatniej kropki, wlasnoscia czytelnikow, nie autora.



            Zgadzam się z Tobą w 1000 %, zwłaszcza, że to przecież utwór Louisa Llacha (
            nie wiem, czy tak się pisze ), nie Kaczmarskiego, ale faktycznie nie ma to
            znaczenia.

            Ja polemizowałam z odbiorem Michnika, może faktycznie niefortunnie przywołując
            przy tym wyjaśnienia samego Kaczmarskiego.



            Kazdy
            >
            > z nas (w granicach przyzwoitosci) moze sobie myslec na temat danego dziela,
            co
            > tylko zechce.



            Hehe, zainteresowały mnie te granice przyzwoitości, o których mówisz. Skoro
            szerokie prawa dajemy twórcy, to chyba odbiorcy również?


            Nie odbierajmy Michnikowi prawa do tego!
            > pozdrawiam


            Nie, nie odbieram Mu tego prawa, ale sobie też nie odbieram prawa do
            niezgadzania się z nim!

            pozdrawiam





            Swoją drogą, Twoja trafna uwaga na temat autonomii dzieła, które z chwilą
            powstania staje się własnościa czytelnika, słuchacza, itd. i nie musi być "
            tłumaczone " przez autora, skłoniła mnie do zapytania, czy miałoby to
            zastosowanie na forum? Czy post, z chwilą wysłania, staje się własnością
            odbiorcy? Po co zatem tak częste próby tłumaczenia, co autor miał na myśli?
            Odpowiadam sama sobie: chyba na forum obowiazują jenak reguły normalnej
            rozmowy, wiec uściślania, tłumaczenia, dopowiadania, etc.
            • nonstop Re: tekst Michnika 15.04.04, 12:06
              no cóż, jak zwykle: gdzieś dzwonią, ale toulla nie wie w jakim kościele:
              primo: było nie tylko wstępniak czytać, dalej, we wspomnieniu braci Kurskich
              wyraźnie jest napisane o "samotności śpiewaka", to ten sam numer tej samej GW i
              nadal ten sam redaktor naczelny;
              secundo: co do Llacha, muzyka jego, lecz mimo wszystko słowa Jacka
              Kaczmarskiego;
              tertio: taxt Michnika to chyba nie było epitafium
              • jenny_s Re: takie małe dywagacje 15.04.04, 12:37
                Drogi Nonie,

                Gdybyś uważnie czytał umieszczone w tym wątku posty Toulii zrozumiałbyś, że
                Twoje wyjaśnienia są akurat tu zupełnie nie na miejscu. Nie bez kozery, jak
                sądzę, Toulaa użyła w jednym z postów sformułowania, że w tym miejscu
                dywagować nie będzie, co ja pozwalam sobie rozumieć w ten sposób, że w innych
                owszem, dywaguje.

                Serdeczności
                jenn

                PS. Z tego co wiem, w księgarniach trwa właśnie promocja słowników. Polecam
                wszystkim, naprawdę warto :)
                • toulaa Re: takie małe dywagacje 15.04.04, 17:26
                  jenny_s napisała:

                  > Drogi Nonie,


                  Droga jenny,

                  Nie odpowiadam, broń Boże, w imieniu nona, uściślam tylko to, co byłaś łaskawa
                  powiedzieć na temat moich postów.


                  >
                  > Gdybyś uważnie czytał umieszczone w tym wątku posty Toulii zrozumiałbyś, że
                  > Twoje wyjaśnienia są akurat tu zupełnie nie na miejscu.

                  Dziękuję, że czytasz uważnie umieszczone w tym wątku moje posty, nie mam
                  pojęcia, czy non też to robi, ale dlaczego Jego wyjaśnienia są nie na miejscu?


                  Nie bez kozery, jak
                  > sądzę, Toulaa użyła w jednym z postów sformułowania, że w tym miejscu
                  > dywagować nie będzie,

                  Owszem, nie bez kozery. Słowo " dywagować ", z łac. divagare- błądzić, zbaczać
                  ( np. z drogi ), oznacza " odchodzić od głównego tematu, pozwalać myślom
                  błądzić; mówić nie na temat, rozwlekle, bezładnie " ( Słownik wyrazów obcych
                  PWN ). Podtrzymuję więc, że nie chcę dywagować, czyli odstępować od głównego
                  nurtu rozmowy, i pisać o stosunkach między Kaczmarskim a Michnikiem ( tak
                  napisałam w poście do wojtka ).

                  co ja pozwalam sobie rozumieć w ten sposób, że w innych
                  > owszem, dywaguje.


                  Jak rozumiem, uważasz, że w innych dywaguję, tzn. " piszę rozwlekle,
                  bezładnie ", nie zaś " odchodzę od głównego tematu ", czy tak ? Masz zupełną
                  rację- najczęściej piszę rozwlekle, i często bezładnie, tak.



                  >
                  > PS. Z tego co wiem, w księgarniach trwa właśnie promocja słowników. Polecam
                  > wszystkim, naprawdę warto :)


                  Miło, że skorzystałaś z tej promocji, jak sądzę:)
                  • jenny_s Re: takie małe dywagacje 15.04.04, 21:20
                    Droga Touloo!
                    (pozostanę przy wielkiej literze przez, nieco staroświecko może pojmowany,
                    szacunek dla osoby, której nie znam na tyle dobrze, abym chciała się spoufalać)

                    Przeczytałam uważnie Twój post właściwie tylko dlatego, że rzuciło mi się w
                    oczy słowo, o którym tu mowa. Nie lubię stylu „cut & paste & comment” (ktoś
                    kiedyś w rozmowie ze mną nazwał go prokuratorskim) zazwyczaj bowiem takie
                    wypowiedzi niewiele wnoszą do meritum, czego niezłym zresztą przykładem jest
                    Twój wpis wyżej. Wprawdzie nic mnie tak nie cieszy jak czytanie moich własnych
                    postów, ale kiedy widzę je rozebrane na kawałki i niechlujnie przekopiowane, to
                    już mi się tak nie podobają.

                    Miałam cichą nadzieję, że jeśli już mi odpisujesz, to odniesiesz się jakoś do
                    nagminnego nieprawidłowego stosowania słowa „dywagować”, co byłoby miłym
                    przyczynkiem do popularyzacji używania słów obcego pochodzenia w ich
                    etymologicznie poprawnym znaczeniu. Mój post nie był jednak w zasadzie (poza
                    słowami „polecam wszystkim”) skierowany do Ciebie, więc mogłaś, przyznaję,
                    opacznie zrozumieć jego wymowę.

                    Twoje, jak to nazwałaś, uściślenie nie zmieniło mojego przekonania, że
                    początkowo użyłaś inkryminowanego słowa w niepoprawnym, acz rozpowszechnionym
                    znaczeniu, ale nie będę tu kontynuować tematu „co autor chciał przez to
                    powiedzieć”, bo szkoda na to czasu, zwłaszcza na wiosnę. Możemy kiedyś o tym
                    podyskutować (nie dywagując zbytnio) przy herbacie.

                    Odpowiadając wreszcie na Twoją, uszczypliwą w zamierzeniu, końcową uwagę:
                    rzeczywiście od kilku lat nabywam publikacje WN PWN po „bardzo promocyjnych
                    cenach”, a ponieważ od dzieciństwa często z nich korzystam, nie musiałam
                    zaglądać do SWO pisząc o dywagowaniu. Jest mi miło, że Ty zadałaś sobie ten
                    trud, a może – dzięki wyjaśnieniu, które w miarę poprawnie przepisałaś ze
                    słownika – ktoś jeszcze skorzysta.

                    Pozdrawiam i do zobaczenia w realu, zdecydowanie wolę Cię na żywo :)

                    jenn

                    PS. She, obiecuję, że to był ostatni raz :)
                    • she_5 Re: takie małe dywagacje 15.04.04, 21:58
                      jenny_s napisała:

                      > She, obiecuję, że to był ostatni raz :)

                      No, pshedostatni, jenny.. przed przed..
                      • dziadek_jacek do jenny 15.04.04, 22:03
                        Ja bym prosil Cie jen aby to nie bylo ostatni raz:-)))

                        j.
                    • ojciec_freud Re: takie małe dywagacje 16.04.04, 13:41
                      Jenny, ze rowniez uzyje, jako czlek stary, ale tez i staroswiecki, wielkiej
                      litery...bardzo mi milo widziec Cie w formie, az lze, na szczescie smiechowa
                      taka, uronilem bylem:)))))
                      Mysle wszak, ze...Twoja interlokutorka [cholerka, zaraz popedze do slownika z
                      mej ulubionej firmy pt. PWN:)] jest w swej zapieklosci calkiem niewyuczalna:)
                      Ale...pisz jeszcze, nie groz, ze to ostatni raz:)))))
                    • toulaa Re: takie małe dywagacje 17.04.04, 14:21
                      jenny_s napisała:

                      > Droga Touloo!
                      > (pozostanę przy wielkiej literze przez, nieco staroświecko może pojmowany,
                      > szacunek dla osoby, której nie znam na tyle dobrze, abym chciała się
                      spoufalać)
                      >

                      Droga Jenny!

                      Nie chciałam się, broń Boże, spoufalać, wszak do Stefy, z którą mogę być
                      spoufalona, mówię nadal Stefo, nie stefo, prawda? Tylko tytułowałam Ciebie
                      nickiem, nie imieniem, który brzmi jenny, jak mój toulaa, przez małe t. Ale
                      dziękuję, i będę pisać z wielką chęcią- Jenny.


                      > Przeczytałam uważnie Twój post właściwie tylko dlatego, że rzuciło mi się w
                      > oczy słowo, o którym tu mowa. Nie lubię stylu „cut & paste & comment̶
                      > 1; (ktoś
                      > kiedyś w rozmowie ze mną nazwał go prokuratorskim) zazwyczaj bowiem takie
                      > wypowiedzi niewiele wnoszą do meritum, czego niezłym zresztą przykładem jest
                      > Twój wpis wyżej.



                      Meritum jest co? Tu chyba meritum jest tekst Michnika i nasza jego ocena, tak?




                      Wprawdzie nic mnie tak nie cieszy jak czytanie moich własnych
                      > postów, ale kiedy widzę je rozebrane na kawałki i niechlujnie przekopiowane,
                      to
                      >
                      > już mi się tak nie podobają.



                      Jenny, powiedz, proszę, co mam zrobić, byś moje przekopiowanie uznała za "
                      chlujne ". Czy wyrywam poszczególne słowa z kontekstu? Nie zaznaczam, że to
                      cytat z Ciebie? Przekręcam coś? Dodaję? Więc czemu mówisz, że " niechlujnie "?
                      Jeśli chodzi o metodę " c&p&c", to, primo, nie chcę być gołosłowna, a secundo,
                      po prostu odnoszę się nie do całości, tylko do konkretnych fragmentów czy
                      akapitów.



                      >
                      > Miałam cichą nadzieję, że jeśli już mi odpisujesz, to odniesiesz się jakoś do
                      > nagminnego nieprawidłowego stosowania słowa „dywagować”, co byłoby
                      > miłym
                      > przyczynkiem do popularyzacji używania słów obcego pochodzenia w ich
                      > etymologicznie poprawnym znaczeniu.


                      No, może i warto by było, ale ten wątek jest o tekście Michnika, tak?




                      Mój post nie był jednak w zasadzie (poza
                      > słowami „polecam wszystkim”) skierowany do Ciebie, więc mogłaś, prz
                      > yznaję,
                      > opacznie zrozumieć jego wymowę.


                      Tak, wiem, był do nonstopa, zastrzegłam się, tylko komentowałaś w nim moje
                      słowa, sugerując to, co poniżej, dlatego Ci odpowiedziałam, czy uściśliłam.


                      >
                      > Twoje, jak to nazwałaś, uściślenie nie zmieniło mojego przekonania, że
                      > początkowo użyłaś inkryminowanego słowa w niepoprawnym, acz rozpowszechnionym
                      > znaczeniu,


                      Jenny, różnica między nami polega na tym, że ja WIEM, co chciałam powiedzieć,
                      Ty zaś tylko PRZYPUSZCZASZ ( z oczywistych względów ). I nie mam pojęcia, skąd
                      masz takie przypuszczenie, i jakie inne znaczenie masz na myśli.


                      > a ponieważ od dzieciństwa często z nich korzystam, nie musiałam
                      > zaglądać do SWO pisząc o dywagowaniu. Jest mi miło, że Ty zadałaś sobie ten
                      > trud, a może – dzięki wyjaśnieniu, które w miarę poprawnie przepisałaś ze
                      >
                      > słownika – ktoś jeszcze skorzysta.


                      Primo- dlaczego " w miarę " poprawnie? Secundo- zajrzałam do słownika, by nie
                      być gołosłowną, to, co ja piszę, Ty nie musisz uwazać za mądre czy prawdziwe,
                      dlatego " podparłam się " słownikiem. Nie zajrzałam wcześniej, gdyż piszę
                      zwykle z zasobów mojej głowy, już istniejących ( zapewne uznasz, że to za
                      mało ). Ale kosztowało mnie to tylko wyciągnięcie reki na półkę koło komputera,
                      więc nie ma sprawy.


                      >
                      > Pozdrawiam i do zobaczenia w realu, zdecydowanie wolę Cię na żywo :)


                      Również pozdrawiam i do zobaczenia:) Myślałam, że tu będziemy dyskutować o
                      tekście Michnika, a nie DYWAGOWAĆ:) ( czyli, powtarzam, odchodzić od tematu ) o
                      tym, kto, kogo, i gdzie woli, ale na Twoje dictum ( nie acerbum :) mogę
                      powiedzieć: zatem witaj w klubie:). Tylko że na żywo zdecydowanie trudniej
                      wyszarzyć.


                      toulaa
              • she1961_lodz czy ja dobrze zrozumiałam? 15.04.04, 12:38
                nonstop napisał:

                > było nie tylko wstępniak czytać

                czy nonstop zarzucił toulii powierzchowność???
                • nonstop Re: czy ja dobrze zrozumiałam? 15.04.04, 14:00
                  she1961_lodz napisała:

                  > czy nonstop zarzucił toulii powierzchowność???

                  nic nie zarzucam, wędki w życiu w rękach nie trzymałem
                • toulaa Re: czy ja dobrze zrozumiałam? 15.04.04, 17:27
                  she1961_lodz napisała:

                  >
                  > czy nonstop zarzucił toulii powierzchowność???



                  ..no tak, i to nawet nie ujmującą:((


                  ;))
              • toulaa Re: tekst Michnika 15.04.04, 17:09
                nonstop napisał:

                > no cóż, jak zwykle: gdzieś dzwonią, ale toulla nie wie w jakim kościele:
                > primo: było nie tylko wstępniak czytać, dalej, we wspomnieniu braci Kurskich
                > wyraźnie jest napisane o "samotności śpiewaka", to ten sam numer tej samej GW
                i
                >
                > nadal ten sam redaktor naczelny;


                Nie wiem, oui, co jak zwykle. Odnoszę się do konkretnego tekstu, nie do innych,
                ani nie do np. do Gazety " Stołecznej " ani " Sportowej ", choć to nadal ten
                sam numer tej samej GW i ten sam redaktor naczelny.



                > secundo: co do Llacha, muzyka jego, lecz mimo wszystko słowa Jacka
                > Kaczmarskiego;


                Nie, słowa też Katalończyka, faktem jest, że bardzo przerobione podobno ( nie
                wiem, oryginalnej wersji nie znam ), ale jednak oryginalna wersja jego.


                > tertio: taxt Michnika to chyba nie było epitafium


                No, nie było, a ja żałuję, że nie było. Bo okazja była po temu, by Michnik
                napisał tekst o Kaczmarskim, a nie o sobie w kontekście Kaczmarskiego.
                Wiem, że Michnika jako człowieka i jako dziennikarza można tylko albo bardzo
                lubić, albo bardzo nie lubić ( sama byłam czas jakiś pod Jego urokiem )-
                rozumiem, że Ty należysz do pierwszej grupy?



                >
            • weera Re: tekst Michnika 16.04.04, 11:41
              rzeczywiscie, na forum, ktore jednak nie jest Biblioteka Narodowa, trzeba
              uscislac, wyjasniac, bo inaczej niezrozumienie opanowaloby nas kompletne. Na
              przyklad kwestia autorstwa "Murow" - czy ja napisalam, ze to Kaczmarski jest
              autorem? nie, a Ty tak zrozumialas... Coz, nie jestesmy autorami dziel
              literackich, komentujemy sobie tylko to i owo, choc dyscyplina jezykowa by sie
              zdala (wyszlo, ze zwlaszcza mi:(
              pozdrawiam
              • toulaa Re: tekst Michnika 17.04.04, 13:53
                weera napisała:

                > Na
                > przyklad kwestia autorstwa "Murow" - czy ja napisalam, ze to Kaczmarski jest
                > autorem? nie, a Ty tak zrozumialas...

                Nie, nie, chodziło mi o to, że wyjaśniał przesłanie dzieła, choć nawet nie jest
                Jego ( jedynym ) autorem, nie, że Ty tego nie wiesz.


                pozdrawiam.



    • adi_100 Re: tekst Michnika 15.04.04, 20:20
      to moze jeszcze ja
      cenie, lubie i szanuje michnika. szczyce sie znajomoscia z panem adamem, pare
      razy mialem przyjemnosc z nim rozmawiac, choc to nielatwe :-)
      nie wydaje mi sie, droga tou, by potrzebowal on choc ociupinke autolansu. nie
      tak dawno polityka uznala go za czwartego czlowieka w polsce, po prezydencie,
      premierze i prymasie - mysle, ze zostal niedoceniony. ze zdaniem michnika licza
      sie wszyscy decydenci, od prawa do lewa - nawet jezeli nie wypada im sie do
      tego przyznac.
      niestety, szanowny pan adam nie jest bez skazy. oczywiste wydaje sie, ze
      zalatwia prywate - a to ustawka, a to olanie UW, by natychmiast podrzucic
      pomysl na partie centrowa dla kwasniewskiego (tak, tak, to jego idee fix, poza
      tym to sa przyjaciele - kurcze, do czego to doszlo?), a to popijawy w czerwonym
      gronie, w rozowym gronie a i w czarnym nie omieszka.
      to sie nazywa biznes po polsku, zdaje sie. masz uklady robisz kase, a ze skala
      biznesu jest niemala, to i uklady musza byc na samiuskiej gorze - niezaleznie
      kto ta gora jest teraz czy za pare lat.
      smierdzace to, ale chyba drodzy forumowicze nie wierzycie w inna jakosc w kraju
      ojczystym?
      agni powiedzialaby - prawdy objawione. moze i tak, ale moze dla niektorych to
      zaskoczenie.
      a artykul, jak artykul - ani lepszy, ani gorszy od innych napisanych przez
      michnika od paru ladnych lat. prawde mowiac niczym mnie nie zaskoczyl, nawet
      rywinem. wzruszam ramionami.

      Pozdr(awiam) jak zwykle

      J.
      • toulaa Re: tekst Michnika 15.04.04, 20:54
        adi_100 napisał:

        > nie wydaje mi sie, droga tou, by potrzebowal on choc ociupinke autolansu.


        Ja nie mówię, że POTRZEBUJE, tylko, że LUBI- to dwie różne sprawy, drogi adi,
        że się tak zrewanżuję;)


        nie
        > tak dawno polityka uznala go za czwartego czlowieka w polsce, po prezydencie,
        > premierze i prymasie - mysle, ze zostal niedoceniony. ze zdaniem michnika
        licza
        >
        > sie wszyscy decydenci, od prawa do lewa - nawet jezeli nie wypada im sie do
        > tego przyznac.


        No, ale nie bardzo wiem, o czym to ma świadczyć, że jest 4- ym człowiekiem w
        Polsce pod względem wpływów? Ja tego nie neguję wcale ( 4- ta władza- 4-ty
        człowiek nawet ).



        >> to sie nazywa biznes po polsku, zdaje sie. masz uklady robisz kase, a ze
        skala
        > biznesu jest niemala, to i uklady musza byc na samiuskiej gorze - niezaleznie
        > kto ta gora jest teraz czy za pare lat.
        > smierdzace to, ale chyba drodzy forumowicze nie wierzycie w inna jakosc w
        kraju
        >
        > ojczystym?


        No, widzisz, adi, pewnie mnie uznasz za naiwną, ale ja jednak wierzę, że można
        bez tego, układów, nepotyzmu, etc., czy po polsku, czy nie.



        > a artykul, jak artykul - ani lepszy, ani gorszy od innych napisanych przez
        > michnika od paru ladnych lat. prawde mowiac niczym mnie nie zaskoczyl, nawet
        > rywinem. wzruszam ramionami.



        No, mnie też nie zaskoczył- od czasu słynnego wywiadu z Kiszczakiem już
        niewiele mnie zaskakuje ( tylko proszę mi nie wyjeżdżać z Jego przeszłością
        więzienną- jestem pełna szacunku i podziwu za Jego postawę w tamtych latach,
        mówię o ostatniej dekadzie ).


        >
        > Pozdr(awiam) jak zwykle
        >
        > J.



        Również- M.
        • adi_100 Re: tekst Michnika 16.04.04, 09:21
          toulaa napisała:

          > Ja nie mówię, że POTRZEBUJE, tylko, że LUBI- to dwie różne sprawy,
          a gdzie toulenko tak napisalas? bo jakos nie dostrzegam slowka "lubi",
          natomiast dostrzegam slowko "potrzeba"

          > No, widzisz, adi, pewnie mnie uznasz za naiwną, ale ja jednak wierzę, że
          można
          > bez tego, układów, nepotyzmu, etc., czy po polsku, czy nie.

          oj, naiwna, naiwna, naiwna, jak dziecko we mgleee :-))


          > No, mnie też nie zaskoczył- od czasu słynnego wywiadu z Kiszczakiem już
          > niewiele mnie zaskakuje ( tylko proszę mi nie wyjeżdżać z Jego przeszłością
          > więzienną- jestem pełna szacunku i podziwu za Jego postawę w tamtych latach,
          > mówię o ostatniej dekadzie ).

          a czy ja wyjechalem? jak byc moze wiesz, nie znosze martyrologii, nawet w
          ustach tych, co rzeczywiscie maja cos do powiedzenia na ten temat.
          a z cze.kiszczakiem, ktory go do tego wiezienia wsadzil, szanowny redaktor
          rowniez wodeczke chlepcze. biznes is biznes.

          Pozdr(awiam) jak zwykle

          J.

          • toulaa Re: tekst Michnika 17.04.04, 13:50
            adi_100 napisał:

            > toulaa napisała:
            >
            > > Ja nie mówię, że POTRZEBUJE, tylko, że LUBI- to dwie różne sprawy,
            > a gdzie toulenko tak napisalas? bo jakos nie dostrzegam slowka "lubi",
            > natomiast dostrzegam slowko "potrzeba"


            Adeczku ( adusiu? ), napisałam, że ma potrzebę psychiczną, że Jego ego ma
            potrzebę, jeśli wolisz, a nie, ze to potrzeba obiektywna. Jesli ja mam potrzebę
            zjeść czekoladkę lub kupić sobie ( dostać?:) nowe perfumy, to nie jerst
            potrzeba realna, tylko potrzeba mojej głowy, tak?


            > oj, naiwna, naiwna, naiwna, jak dziecko we mgleee :-))


            " mól w otchłani wód, który liczy wciąż na cud..":)


            >>
            > a czy ja wyjechalem? jak byc moze wiesz, nie znosze martyrologii, nawet w
            > ustach tych, co rzeczywiscie maja cos do powiedzenia na ten temat.


            Ja uprzedzałam tylko ewentualne " wyjechanie ". A ja znoszę słuchać, jeśli ma
            rzeczywiście coś do powiedzenia.



            > a z cze.kiszczakiem, ktory go do tego wiezienia wsadzil, szanowny redaktor
            > rowniez wodeczke chlepcze. biznes is biznes.


            Jeśli tak, to, moim zdaniem, " cholernie daleko od ok ".


            >
            > Pozdr(awiam) jak zwykle
            >
            > J.
            >

            M., jak zwykle.
Pełna wersja