o śmierci

16.04.04, 19:28
Może ktoś napisze coś mądrego o śmierci , tej co to do każdego i wtedy
właśnie kiedy sie nie spodziewa, jak złodziej.
W tych naszych wyzwolonych czasach to nadal temat tabu jest.
Czasem myślę ,że człowiek cały czas na coś czeka zamiast żyć każdą chwilą,
zeby nie żałować jak przyjdzie ,że sie nie nażyło. Nie boje się śmierci, boję
sie życia zmarnowanego, że sie nie nażyłem jeszcze;)

kreon_mementowy:)
    • sarna_z_lasu Re: o śmierci 16.04.04, 21:19
      pisze tylko dlatego bo zero wpisów
      -----------------------------------------
      Śmierć jako pewnik twojego życia- rozwiń te myśl !!!!!!!!!!!

    • bachantka Re: o śmierci 16.04.04, 21:32
      Hm...temat powracający...ale niech bedzie Kreonie...Oto coś dla ciebie:
      "Wieczność.
      Tysiąc lat. Milion, miliardy miliardów
      Przedtem i potem. Zawsze.
      Jesteśmy cieniem najdrobniejszej iskierki
      Nie pozostanie po nas ślad i pamięć
      Za sto lat, za tysiąc, za milion
      A cóż znaczy milion lat przy wieczności?
      Co zrobisz z tym mgnieniem twojej świadomości
      Która rozpłynie się zaraz za chwilę?
      Z czym odejdziesz w nieznane:
      ze szczęściem czy wstydem
      miłością czy dumą?
      Oto jest pytanie!"
      Wyłowione kiedyś tam z internetu, nie znam autora, nikt sie nie podpisał...
      I ja też się nażyć próbuję. Żyć dużo, to jest konieczne... Bo sie boję
      zmarnowania tak jak ty.

      Magnolia
      • orissa Re: o śmierci 16.04.04, 21:44
        Czym jest śmierć?

        Śmierć jest stanem owianym mrocznym sekretem, równie podniecającym jak
        przerażającym. Budzi we mnie największy lęk, zarazem nieodparcie pociąga,
        wyzwala ogromne emocje, które pojawiają się, gdy igram z niebezpieczeństwem.

        Trudno jest się pogodzić z myślą o własnej śmierci, z wizją wiecznej
        nieświadomości.
        Psychika skłania człowieka do zdeprecjonowania siły śmierci i jej lodowatego
        uścisku w obliczu zagrożenia. Reakcją jest właśnie zamaskowanie jej realności
        poprzez mity, wierzenia i odsunięcie umierających od naszych oczu.
        Bez względu na to, czy uda nam się dociec istoty śmierci, jej tajemnica dotyka
        każdego człowieka bezpośrednio, wskutek czego każdy umiera "sam własną
        śmiercią". Nikt od nikogo nie uczy się śmierci, nikt nikogo w umieraniu nie
        naśladuje. Fakt nieuchronnego końca życia zmusza nas do postawienia sobie pytań
        bez odpowiedzi. Poszukiwania odpowiedzi pełne niepokojów zrodziły filozofie i
        religie. Przyniosły nam odpowiedzi uspokajające, albo niepokój z powodu
        niemożności ich znalezienia. Dochodzimy do tego, że im bardziej próbujemy
        zgłębić istotę śmierci, tym bardziej potwierdza się ubóstwo i beznadziejność
        poszukiwań. Niezależnie od postępu, jaki osiągamy w nauce, obojętnie, jak
        zawrotne pomysły zrodzą się z jej odkryć, czyż nie będziemy zawsze potykać się
        o to ostateczne pytanie: Czym jest smierć?
        • halina501 Re: o śmierci 16.04.04, 21:53
          orissa napisała:

          Niezależnie od postępu, jaki osiągamy w nauce, obojętnie, jak
          > zawrotne pomysły zrodzą się z jej odkryć, czyż nie będziemy zawsze potykać
          się
          > o to ostateczne pytanie: Czym jest smierć?


          Śmierć jest wybawieniem i zrozumieniem-
          czym jest w istocie.
          • orissa Re: o śmierci 17.04.04, 01:06
            halina501 napisała:

            > Śmierć jest wybawieniem i zrozumieniem-
            > czym jest w istocie.

            Wybawieniem (od czego?), zrozumieniem - słowa dla wierzących, a co z tymi,
            którzy nie wierzą w to, co nienamacalne?
            • halina501 Re: o śmierci 17.04.04, 09:02
              orissa napisała:

              > halina501 napisała:
              >
              > > Śmierć jest wybawieniem i zrozumieniem-
              > > czym jest w istocie.
              >
              > Wybawieniem (od czego?), zrozumieniem - słowa dla wierzących, a co z tymi,
              > którzy nie wierzą w to, co nienamacalne?


              Ja tu tak troszkę na wesoło napisałam Orisssko.
              Śmierć jest wybawieniem od ciagłego pytania o sens instnienia i jednocześnie
              da -powinna dać odpowiedź-na to ,czym i po co jest.

              Mam nadzieję,że na granicy przekraczania światów zrozumiem .
              Pozdrawiam Halina:))))
    • wichrowe_wzgorza Re: o śmierci 16.04.04, 22:16
      Smierć, jaka jest, każdy widzi..........
      <><
    • gibag Re: o śmierci 17.04.04, 07:44
      ...a moze my nie umieramy...tylko nasze cialo staje sie zbedne...
    • oldpiernik Re: o śmierci 17.04.04, 08:23
      Jeśli odrzucisz mity i wierzenia wniosek nasuwa się sam.
      Śmierć jest tak samo nieważna i bezsensowna jak życie.
      Żaden wysiłek intelektualny nie doprowadzi Cię do odpowiedzi innej.
      Ludzkość z tej perspektywy jest zjawiskiem równie istotnym jak cząstka żelaza w
      komecie Kohoutka.
      Również i te rozważania stają się tylko kolejnym nieważnym mitem.
      Śmierć śmierci.
      • halina501 Re: o śmierci 17.04.04, 09:14
        oldpiernik napisał:

        > Jeśli odrzucisz mity i wierzenia wniosek nasuwa się sam.
        > Śmierć jest tak samo nieważna i bezsensowna jak życie.
        > Żaden wysiłek intelektualny nie doprowadzi Cię do odpowiedzi innej.
        > Ludzkość z tej perspektywy jest zjawiskiem równie istotnym jak cząstka żelaza
        w
        >
        > komecie Kohoutka.
        > Również i te rozważania stają się tylko kolejnym nieważnym mitem.
        > Śmierć śmierci.
        >

        A jeżeli zostawisz Wiedzę-czystą ,czerpaną ze Źródła?
        Jeżeli wyeliminujesz podszepty intelektu?

        Wtedy zrozumiesz Kim jesteś naprawdę.
        Właśnie Jesteś cząstką Wszechświata idealnie wkomponowaną w jego doskonały
        kształt.
        Właśnie Ty jesteś niezbędnym elementem tej układanki
        a swoją tworzysz poprzez kolejne wejścia aż do osiągnięcia Doskonałości i
        powrotu do Źródeł.

        Miłej soboty
        Halina :)))))
        Taka jest Twoja rola.
    • kreon1 Re: o śmierci 17.04.04, 12:28
      Myslę oldzie, ze swiadomość nasza bez wiary w zycie po smierci byłaby nie do
      zniesienia:)
      • oldpiernik Re: o śmierci 17.04.04, 12:35
        Świadomość najwyraźniej płata nam figle.
        Tylko nie zawsze umiemy sobie to uświadomić ;)
        • toulaa Re: o śmierci 17.04.04, 12:46
          Bywają rzeczy stokroć gorsze od śmierci. Np. żyć " bez serc, bez ducha "..albo
          żyć, wegetując tylko...albo przeżyć własne dziecko....albo, przeciwnie,
          widzieć, że dziecko zostanie, a my odchodzimy...itd. itp.

          Ja, na przykład, dużo bardziej boję się starości, chorób i niedołężności, niż
          śmierci jako takiej.
          • luckyman1 Re: o śmierci 17.04.04, 12:50
            I siem tu z Tobą zgadzam toulaa, ....mondra kobieta;)))
            Pozdro
            • toulaa J. N. o śmierci dla kreona 17.04.04, 13:32
              Gdy odwalę kitę



              współautorem czeskiego tekstu jest Pavel Dobeš



              Gdy czarne papierowe buty rano już ubiorę,
              A stara zyska pewność, że mi szychta wisi kalafiorem,
              to wyjdzie długi pochód mych żałobnych gości
              na Śląską Ostrawę po Sikorowym moście

              Gdy odwalę kitę
              To będzie w pytę.
              Cudnie, fajnie i w pytę,
              gdy definitywnie odwalę kitę

              A że wszyscy mi są bliscy, to niech dzisiaj się uraczą,
              niechaj rżnie muzyka, wino płynie, moje baby płaczą.
              I tak jak w robocie nie dawałem ciała -
              chcę, by moja stypa była jak ta lala,

              Niech będzie w pytę
              Cudna, fajna i w pytę,
              gdy definitywnie odwalę kitę.

              Co niektórych zwali w niezłej chwili, niech ja skonam,
              wie coś o tym kochanica, tego, co był zszedł, Macdona.
              Więc jeśli miałbym wybrać - w łóżku czy też w klubie -
              niech mnie trafi w trakcie tego, co tak lubię

              To będzie w pytę
              Cudnie, fajnie i w pytę,
              gdy definitywnie odwalę kitę.

              Jedną mam wątpliwość - zabrać Żywca czy Red Bulla,
              żeby tam na górze nie wyjść na jakiegoś ciula.
              Ja w każdym razie biorę piersiówkę starej starki,
              bo starka nie zaszkodzi, gdy się nie przebiera miarki

              To będzie w pytę ...

              Wiem, że Cię nie ma, Boże, ale w końcu gdybyś był tak
              Daj mnie tam, gdzie dawno siedzi stary Lojza Miltag.
              Z Lojzą razem w budzie u Orłowej, potem zaś na dole
              fedrując w mozole, tu też daj nam wspólną dolę

              To będzie w pytę ...

              Gdy czarne papierowe buty rano już ubiorę,
              a stara zyska pewność, że mi szychta wisi kalafiorem -
              wszystkie moje plany tak niewiele znaczą.
              W sumie było nieźle, ludzie mi wybaczą

              Gdy odwalę kitę.
              Cudnie, fajnie i w pytę,
              gdy definitywnie odwalę kitę.
              • toulaa No, sorry, jeszcze na tragicznie ( cwi, sorry ) 17.04.04, 13:34
                Gdy jutro skoro świt...


                " Gdy jutro skoro świt pod mur postawią mnie,
                jeszcze ostatni raz, za zdrowie, wódkę wypić chcę
                i przepaskę z oczu zdjąć, aby w nieba spojrzeć gładź
                i wspomnieć jeszcze raz twą ukochaną twarz.

                Gdy jutro skoro świt zawita do mnie ksiądz,
                niech wie, że nie spieszno mi do obiecanych rajskich łąk,
                tak żyłem, jak Bóg dał i niech dopełni się mój czas,
                a com nawarzył - sam wypiję, aż do dna.

                Gdy jutro skoro świt porucznik powie: pal!
                szkoda będzie mi tych chwil, gdym był z dala od twych warg.
                Jeszcze słońcu powiem: cześć, a potem zacznie mi być żal,
                że dalej sama musisz iść, kochana, przez ten świat.

                Gdy jutro skoro świt bieliznę pójdziesz prać
                i siano stawiać w stóg - ja pod ścianą będę stać.
                Więc w ogień dorzuć drew i smutek w sobie skryj,
                proszę, pamiętaj mnie, pamiętaj mnie i żyj. "

                J. N.
                • oldpiernik O! Rety! 17.04.04, 13:38

                  • oldpiernik Re: O! Rety! 17.04.04, 13:40
                    Z wrażenia posłałem post bez tekstu...
                    Toulu, naprawdę o to chodzi?
                    Czy tylko tak się poskładało...
                    • toulaa Re: O! Rety! 17.04.04, 13:44
                      O to. Tak.


                      Kocham rosyjską ruletkę i rosyjskie picie ( tzn. psychicznie, że tak powiem,
                      fizycznie nie piję ).
                      Pić, żyć i kochać trzeba do dna!
              • kreon1 Re: J. N. o śmierci dla kreona 17.04.04, 14:51
                Słyszałem tą piosenke po czesku Jak ją Nohavica spiewał akompaniując sobie na
                gitarze wieki temu to słyszałem ale pamietam, że fajny miał głos . Jakbyś
                napisała ją po czesku ucieszyłbym się bardzo:))
                ahoj zelena;)
                • toulaa Ależ służę....:) 17.04.04, 16:23
                  kreon1 napisał:

                  > Słyszałem tą piosenke po czesku Jak ją Nohavica spiewał akompaniując sobie
                  na
                  > gitarze wieki temu to słyszałem ale pamietam, że fajny miał głos .



                  Masz znowu okazję- 27.- 29. 04.


                  Jakbyś
                  > napisała ją po czesku ucieszyłbym się bardzo:))
                  > ahoj zelena;)


                  Ahoj, pierunie:))


                  Až to se mnu sekne


                  Jaromír Nohavica

                  Až obuju si rano černe papirove boty
                  až i moje stara pochopi že nejdu do roboty
                  až vyjde dluhy pruvod smutečnich hostu
                  na Slezku Ostravu od Sikorova mostu
                  až to se mnu sekne
                  to bude pěkne
                  pěkne - fajne a pěkne
                  až to se mnu definitivně sekne

                  Aby všeckym bylo jasne že mě lidi měli radi
                  ať je gulaš silny baby smutne muzika ať ladi
                  bo jak jsem nesnašel šlendryjan ve vyrobě
                  nebudu ho trpět ani co jsem v hrobě
                  to bude pěkne
                  pěkne - fajne a pěkne
                  až to se mnu definitivně sekne

                  S někerym to seka že až neviš co se robi
                  jestli pomohla by deka nebo teplo mlade roby
                  kdybych si moh vybrat chtěl bych hned a honem
                  ať to se mnu šlahne tajak se starym Magdonem
                  to bude pěkne
                  pěkne - fajne a pěkne
                  až to se mnu definitivně sekne

                  Jedine co nevim jestli Startku nebo Spartu
                  bo bych tam nahoře v nebi nerad trhal partu
                  na každy pad sebu beru bandasku s rumem
                  bo rum nemuže uškodit když pije se s rozumem
                  to bude pěkne
                  pěkne - fajne a pěkne
                  až to se mnu definitivně sekne

                  Ja vim že Bože nejsi ale kdybys třeba byl tak
                  hoď mě na cimru kde leži stary Lojza Miltag
                  s Lojzu chodili jsme do Orlove na zakladni školu
                  farali jsme dolu tak už doklepem to spolu
                  až to se mnu sekne
                  pěkne - to bude pěkne
                  až to se mnu definitivně sekne

                  Až obuju si rano černe papirove boty
                  až i moje stara pochopi že nejdu do roboty
                  kdybych co chtěl dělal všechno malo platne
                  mohlo to byt horši nebylo to špatne
                  až to se mnu sekne




                  Jak widzisz, to raczej po śląskoczesku, niż po czesku:))



                  A ja to chyba dostanę medal Ambasadora RCz za krzewienie czeskiej kultury na
                  Forum o czacie:))
      • orissa Re: o śmierci 17.04.04, 21:41
        kreon1 napisał:

        > Myslę oldzie, ze swiadomość nasza bez wiary w zycie po smierci byłaby nie do
        > zniesienia:)

        Co prawda, ja nie old jestem, ale tak na marginesie chciałam dodać, iż da się
        znieść świadomość bez wiary w życie po śmierci.
        • oldpiernik Re: o śmierci 19.04.04, 11:44
          Orisso, świadomość bezsensu jest przykra, tak czy owak, czyż nie?
          Post swój pierwszy w tym wątku pisałem z tą myślą.
          Myśleć wszak można różnie...
    • von_zeppelin Re: o śmierci 17.04.04, 13:56
      Smierc moja jest silna mloda dziewczyna,zbudowana jak rzezba Maillole'a.Ma
      rozpuszczone czarne wlosy,i jak wszystkie boginie,jest naga.Musze zgodzic sie
      na jej przyjscie,moze nawet bede jej pragnal.Ale mam do niej prosbe:aby ,przed
      wejsciem do mnie ,zapukala.Tak postepuja dobrze wychowane osoby.
    • cy_nick każdy czuje respekt 17.04.04, 14:14
      tonący brzytwy się chwyta
      bo śmierć, choć brzydka, też kobita
      a nie wypada, by przed damą
      nieogolony truposz stanął
      • kreon1 Re: każdy czuje respekt 17.04.04, 14:58
        cy_nick napisał:

        > tonący brzytwy się chwyta
        > bo śmierć, choć brzydka, też kobita
        > a nie wypada, by przed damą
        > nieogolony truposz stanął


        Jeżeli to twoje dzieło to kłaniam się nisko:))
        pozdrawiam
    • cy_nick śmierć 17.04.04, 14:57
      gdy cię odwiedzę w extazie lub we śnie
      gdy będziesz składał co nieułożone
      zadrżysz i powiesz: to jeszcze za wcześnie
      a ja ci zaciągnę na oczy zasłonę
      gdy cię zastanę w śmiechu lub w rozpaczy
      i gdy przeklinał będziesz swoje życie
      powiesz: nie teraz, chcę jeszcze zobaczyć
      co dla mnie spisał stwórca w swym zeszycie
      lecz ja cię swym zimnym płaszczem opatulę
      rozstąpi się ziemia i niebo też pęknie
      zatęsknisz za szczęściem, za nudą, za bólem
      wykrzykniesz: ja nie chcę! bo było tak pięknie...
      ja spytam: nie wierzysz? - statek już odpłynął
      na mym brzegu leżysz i twój czas już minął...




    • cy_nick Re: o śmierci 17.04.04, 16:58
      kilkadziesiąt procent wody
      złoto, srebro: ledwie w śladzie
      powrócą atomy na łono przyrody
      i nic się nie zmieni w zasadzie

      wiem, przyjdzie i powie: to moje
      lecz ja się nie boję

      trochę strachu, ciut miłości
      stos marzeń przyciętych do ram
      rozpłyną się w morzu nicości
      i wszystko powróci gdzieś tam

      wiem, przyjdzie i powie: to moje
      lecz ja się nie boję...

      bo póki oddycham i żyję
      dopóki jeszcze w coś wierzę
      ona mnie nie zabije
      a potem...niech sobie bierze...

      wiem, przyjdzie i powie: to moje
      lecz ja sę nie boję...



      • sabeth Re: o śmierci - cummings 17.04.04, 18:39
        cy_nick, doskonałe te twoje wpisy, powiedz jeszcze czy twoje tylko...bom
        ciekawa....
        mnie poetyckich talentów brak
        więc
        wam posyłam cudzy talent
        o śmierci opowiadający
        w sposób mojemu patrzeniu najbliższy:

        "śmierć jest czymś więcej niż
        te sto czy ileś
        dźwięków tłumów zapachów
        ona się spieszy
        prześcigając każdą
        taksówkę uśmiech czy punkt widzenia

        nie sprzedajemy i nie kupujemy
        niczego tak niezbędnego jak
        śmierć i w przeciwieństwie do koszul
        krawatów spodni
        ona jest nie do zdarcia

        nie panie szanowny i właśnie dlatego
        choć jest naturalne że odkrywca
        Ameryki eteru kina
        może mieć pretensje do powszechnej doniosłości

        dla mnie dla ciebie nie ma nic
        takiego co by miało szczególne
        znaczenie a więc póki jest

        trochę słońca i troszkę
        księżyca my wbrew robakom

        nienawidzimy śmiejemy się tańczymy śnimy"

        Ł.

        (...)jakse korejmen
        • toulaa Erotyk mortalis 17.04.04, 19:16
          cy_nick napisał:

          >gdy będziesz składał co nieułożone
          zadrżysz i powiesz: to jeszcze za wcześnie




          Ale mi pozwól, nim zmilknę na wieki,
          nim się rozpierzchnie me ciało i dusza,
          zanim Ci płaczem opuchną powieki,
          nim ból poczujesz, taki, co i skałę skrusza,

          pozwól mi jeszcze zamruczeć cichutko,
          pozwól mi jeszcze Tobą się napieścić,
          i rozradościć, choć wiem, że za krótko,
          zanim nam surmy obwieszczą, że to koniec pieśni.

          Odejdę cicho, z Przyjaciółką Ludzi,
          co twarz ma bladą, oczy przenikliwe,
          lecz nim tak będzie, chcę z Tobą się budzić,
          i Twe ramiona wokół siebie poczuć- żywe!
    • ciejos Re: o śmierci 17.04.04, 19:09
      o śmierci wprost
      jest moment gdy dusza wlewa się w ciało i moment gdy dusza z ciała tego się
      wylewa
      może być też inaczej
      ..że dusza się w formie astralnego ciała do fizycznego ciała się przyczepia a
      potem odczepia
      cienka linka pęka - i do widzenia
      może być też tak, że nie dzieje się nic
      zanikają jakieś procesy - w zamian pojawiają się inne
      i może być tak wreszcie, że śmierć czyni z człowieka boga, niezależnie od tego
      co powyżej, bo w pamięci innych zostawiony - jest w specyficzny sposób czcony..
      o zmarłych (jako zmarłych - zastrzegam) mówi się przecież wyłącznie z
      szacunkiem,
      inna postawa uznawana jest za bluźnierczą..
      a może to wszystko nieprawdą jest
      może przeceniamy naszą rolę
      może to takie dziwne milczenie o śmierci definiowane jako tabu wynika wyłącznie
      z niewiedzy o tym co dalej - nie z lęku przed rozłąką...
      ludzie samotni też przecież boją się śmierci, może nawet bardziej - bo nie
      wiadomo czy .. i jak długo ktoś ich będzie wspominał..
      lubię marzyć o śmierci w formie latania.. :))))
      lubię marzyć o śmierci w formie odwiedzania innych ludzi innych czasów bez końca
      lubię marzyć o śmierci w formie spotkania paru osób, które chciałbym jeszcze
      spotkać
      lubię marzyć o śmierci dobrej.. kiedy się mówi "już wystarczy.."

      a może świadomość nasza dodatkiem jest do tego wszystkiego
      ubocznym skutkiem życia..

      "..coś mądrego o śmierci.."
      tylko poezja może być mądra o śmierci
      śliczne tu wiersze w tym wątku :))))
      pozdrawiam
      Maciek
    • madame.leokadia Jan Izydor Sztaudynger (z dedykacją) 17.04.04, 20:03
      "Nie zbudzę się pewnego ranka - ot, spodziewana niespodzianka."

      "Ach, że też nie ma żadnego sposobu, aby zabrac świat ze soąa do grobu."

      "Przeżyłem, przeżywałem - i to mi sie chyba chwali,
      Bo jedni nie przeżyli, drudzy nie przeżywali."

      i najcudniejsza

      "A kiedy do mnie przyjdzie ta z kosą,
      Niech będzie ładną, młodą, bosą,
      Abym nie słyszał zawczasu
      Stukania jej obcasów."

      I jeszcze wiele innnych na temat tego, co nieuchronne.. Nieuchronne ale
      sprawiedliwe.. A może wcale nie ;-).

      PS. Pozdrawiam Pana Ilustratora
    • pazlotko o zyciu 17.04.04, 21:08
      smierc.
      mozna pisac o smierci, ale nikt, kto zyje - o niej nic nie wie, nawet jesli byl
      swiadkiem wielu.
      mozemy szukac metafor i pozostawac nadal daleko.
      o smierci mozemy mowic tylko przez opis objawow, przejawow, mozliwosci.
      mozemy mowic o leku przed nia, ulegac mu lub go racjonalizowac.
      bog to projekcja wygenerowana przez nasz lek, to nieumiejetnosc ludzkiego
      umyslu do bycia samodzielnym. zbiorowa wiara nie daje nikomu gwarancji, ze
      zycie sie nie konczy, albo ze sie przeistacza.
      cala kulture czlowiek stworzyl/tworzy w konsekwencji faktu, ze umiera. i
      oczywiste jest, ze fakt starzenia sie wplywa bezposrednio na postrzeganie zycia.
      wszystko do smierci odnosi.

      pisac madrze o smierci? piszmy madrze o zyciu.

      bog to rodzaj relacji z samym soba, nasza zdolnosc kochania siebie.
      zycie to zbior roznych smierci, regularne odchodzenia, sukcesywne zuzywanie i
      olbrzymia potencjalnosc kwitniecia.
      horyzont mozna znalezc na kazdej krawedzi cienia.
      fotel tez umiera, ale inaczej. inaczej tez sie rodzi.
      kwiat nas cieszy do momentu, gdy rozpoczyna schnac. i choc to oczywiste, to kto
      cieszac sie nim na poczatku mysli o tym akceptujac, ze tak bedzie. uznajemy:
      kwiat jest piekny od-do, potem szczatki. smietnik - domowy grob i ciagle jest
      tak blisko.
      jesli moja mysl o pieknie obejmuje pustke przed i pustke po istnieniu
      przestrzen dla mnie jest otwarta.
      • gordzia76 ja tam ... inaczej po co tak samo 17.04.04, 21:42
        uschniety kwiat jest =nie piekny
        jeskli tylko miejsce jego godne jest takiej formy
        przywiedle kwiaty maja dusze
        wiedza czym oddychac
        co jakis czas smierc zaglada we mnie
        bez strachu
        bez trzesienia rak
        a potem
        pozniej
        patrzac za
        zyje usmiechajac sie
        i qpujac/stajac sie "posiadaczem" nowych kwiatow
        co przywiedna
        czekam na nowe
      • toulaa Nigdy jeszcze... 18.04.04, 13:48
        ...tak niewielu nie napisało tak wiele ( słów ) a tak niewiele ( treści ).

        ;)


        pazlotko napisała:

        >> bog to projekcja wygenerowana przez nasz lek, to nieumiejetnosc ludzkiego
        > umyslu do bycia samodzielnym.


        ?????

        Jaki bóg? Może bóg Hefajstos, albo bóg Odyn, może nawet bożek Pan jest "
        projekcją wygenerowaną przez nasz umysł ", cokolwiek miałoby to znaczyć.




        zbiorowa wiara nie daje nikomu gwarancji, ze
        > zycie sie nie konczy, albo ze sie przeistacza.



        Powiem więcej: nawet indywidualna wiara nie daje takiej gwarancji:)



        > cala kulture czlowiek stworzyl/tworzy w konsekwencji faktu, ze umiera.

        ??????




        > pisac madrze o smierci? piszmy madrze o zyciu.



        Piszmy z sensem o wszystkim. Zmieniając maksymę: " Quidquid agis, prudenter
        agas et respice finem " ( pozdrawiam uczulonych na łacinę:), czyli: " Cokolwiek
        czynisz, czyń roztropnie i przewiduj koniec ", można powiedzieć: " Cokolwiek
        piszesz, pisz mądrze, i przewiduj, że ktoś to będzie czytał ".



        >
        > bog to rodzaj relacji z samym soba, nasza zdolnosc kochania siebie.


        No, ta fraza zyska chyba zaszczytne miano Bezsensu Roku.



        > zycie to zbior roznych smierci, regularne odchodzenia, sukcesywne zuzywanie i
        > olbrzymia potencjalnosc kwitniecia.


        j.w.



        > fotel tez umiera, ale inaczej. inaczej tez sie rodzi.




        Czy tylko ja tego nie rozumiem???
        Tak, podłoga też umiera, żyrandol się rodzi, a stół nawet kwitnie, pardon,
        pokrywa kwieciem, jeśli się bliżej przyjrzeć. Tylko jakoś zmywarka nie chce
        mnie się urodzić:((


        > jesli moja mysl o pieknie obejmuje pustke przed i pustke po istnieniu
        > przestrzen dla mnie jest otwarta.


        No, pustkę wreszcie udało mi się dojrzeć, uff, jeszcze nie jest tak źle. Teraz
        poproszę o ( prze )tłumaczenie reszty.



        Pozdrawiam- toulaa z " olbrzymią potencjalnością kwitnięcia ".
        • pazlotko Re: Nigdy jeszcze... 18.04.04, 16:07
          Toula

          nie przejmuj sie, ze nie rozumiesz co napisalo Pazlotko - nie musisz przeciez
          tego nikomu cytowac i nikt nie pomysli tez, ze to Twoje slowa.
          ale Twoja potencjalnosc kwitniecia mnie cieszy, choc obawiam sie, ze
          sukcesywnie wylewasz wode w wazonu, w ktorym siedzisz i pak usechl juz dawno.

          Pazlotko Ci nic nie wytlumaczy, bo nie ma w Tobie nawet proby zrozumienia, a
          wiecej Ci dac nie moge. napisalam refleksje wlasne, ktore podeptalas ochoczo -
          kobieto mysl troche... z mozgu mozna korzystac w rozny sposob nie tylko uczac
          sie na pamiec tego, co inni juz powiedzieli i cytujac kiedy mozna sie jedynie
          usmiechnac.

          nie rozumiesz.... to jest moj punkt widzenia, niekorelujacy z Twoim - trudno...
          mnie to nie martwi.

          przeciez chyba nie chodzi Ci o to zebym podala wlasne tytuly naukowe... i
          uwiarygodnila tym samym prawo do wlasnej refleksji.
          no co za Toulaa... przeciez takie cos to sie nie miesci w glowie Pazlotka.

          kwitnij Toulaa, za wszelka cene kwitnij - poki zyjesz - masz szanse
          • toulaa Re: Nigdy jeszcze... 18.04.04, 18:52
            pazlotko napisała:

            > Toula


            Pazłotko


            > nie przejmuj sie, ze nie rozumiesz co napisalo Pazlotko - nie musisz przeciez
            > tego nikomu cytowac i nikt nie pomysli tez, ze to Twoje slowa.


            Szczerze mówiąc, raczej nie zamierzam tego nigdzie cytować. I raczej wątpliwym
            jest, by ktoś pomyślał, że to moje słowa:).




            > ale Twoja potencjalnosc kwitniecia mnie cieszy, choc obawiam sie, ze
            > sukcesywnie wylewasz wode w wazonu, w ktorym siedzisz i pak usechl juz dawno.


            Widzisz, nadal, niestety, nie wyjaśniasz, cóż to owa " potencjalność
            kwitnięcia ". Czy to coś od potencjometru może? Jeżeli pisze się publicznie, a
            nie do szuflady, powinno dążyć się do tego, by pisać zrozumiale i z sensem, nic
            na to nie poradzę.
            Informuję, że siedzę na krześle, a nie w wazonie, ale chętnie dowiem się, co
            oznacza ta głęboka metafora o pąkach i wylewaniu wody.


            >
            > Pazlotko Ci nic nie wytlumaczy, bo nie ma w Tobie nawet proby zrozumienia, a
            > wiecej Ci dac nie moge.


            Gdyby nie było we mnie próby zrozumienia, to nie pytałabym, nie sądzisz? Może
            po prostu spróbuj ubrać swoje, na pewno głębokie, przemyślenia, w prostsze i
            ogólnie zrozumiałe słowa, zamiast się obrażac, że ktoś nie jest w stanie pojąć
            tak pokrętnego wywodu? Naprawdę, nic więcej dawać mi nie musisz.

            I czemu mówisz do mnie w stylu: " Teraz mamusia cię pokarmi ", tzn. w 3. osobie?


            napisalam refleksje wlasne, ktore podeptalas ochoczo -
            > kobieto mysl troche...


            Niczego nie deptałam, a do myślenia, zwłaszcza przed wysłaniem postu, bardzo
            Cię, Kobieto, zachęcam.



            > przeciez chyba nie chodzi Ci o to zebym podala wlasne tytuly naukowe... i
            > uwiarygodnila tym samym prawo do wlasnej refleksji.


            Nie, naprawdę, swoje tytuły naukowe możesz zachować dla siebie, nigdy nie
            twierdziłam, że tylko osoba je posiadająca ma prawo do refleksji. Powtarzam
            tylko, że jesli zechciałaś podzielić się tymi refleksjami na forum o czacie,
            bądź przygotowana na to, że ktoś może zadać pytanie, np. co miałaś na myśli, i
            czy w ogóle coś miałaś.


            > no co za Toulaa... przeciez takie cos to sie nie miesci w glowie Pazlotka.


            Znowu byłabym wdzięczna, gdybyś zechciała uściślić, co to " takie coś to się
            nie mieści w głowie Pazłotka " ( ??? ).



            >
            > kwitnij Toulaa, za wszelka cene kwitnij - poki zyjesz - masz szanse



            Jestem już czas jakiś po pokwitaniu, a czas jakiś przed przekwitaniem, tu
            natomiast zajmuję się nie kwitnieniem, ale czytaniem, między innymi Twoich,
            postów.
            • pazlotko Re: Nigdy jeszcze... 18.04.04, 19:28
              przyznam Ci sie, ze obserwuje tutaj, ze zadanie pytania nie jest jednoznaczne z
              checia uslyszenia odpowiedzi.
              Twoj styl bycia na formu to: rozlozyc na czesci pierwsze i jak najmniej
              wlasnych reflaksji ujawnic, i jeszcze do tego ocenic, co ktos napisal. za
              refleksje wlasne nie uwazam cytaty wymieszne z roznych filozofii itd.. uznalas
              ze zobaczylas pustke - tak napisalas, choc to przezycie mistyczne - Ty
              zapelnienie uwazasz za wartosc, a pustka mnie obarczylas. ufff... mi to nie
              przeszkada. ale powiedz, jak z Toba rozmawiac, kiedy zanim wejdziesz juz
              trzaskasz drzwiami?

              napisalam tyle ile chcialam i w formie jakiej chcialam, Toulu. potrafisz to
              uszanowac? ze odpowiadac na Twoje prowokacje nie chce.
              porozmawiam z kazdym, kto problem zobaczy, ale nie chce mi sie porcjowac samej
              siebie na talerzach z Twojej zmywarki.

              jestem na forum w duzej mierze dla siebie.
              ale zyczliwosc, a nie przymilnosc mnie cieszy.
              wiesz, mialam nadzieje, ze potrafisz choc konstruktywnie skrytykowac - bo
              konstruktywna krytyka jest zyczliwa i tez mnie cieszy, i uczy najwiecej,
              a Ty tylko

              hop tu i
              scyzorykiem ciach, hop tam i
              znowu scyzorykiem.



              wiesz, ale trudno mi pominac, ze jesli ktos uznal, ze Naomi C. to malpiatka,
              niewatpliwie mysli o sobie, ze porcelana. wazon pozostaje wazonem.

              • toulaa Re: Nigdy jeszcze... 18.04.04, 21:17


                pazlotko napisała:

                > przyznam Ci sie, ze obserwuje tutaj, ze zadanie pytania nie jest jednoznaczne
                z
                >
                > checia uslyszenia odpowiedzi.


                Nie wiem, ja mogę mówić za siebie, nie za innych- zwykle gdy pytam, to ciekawa
                jestem odpowiedzi.


                > Twoj styl bycia na formu to: rozlozyc na czesci pierwsze i jak najmniej
                > wlasnych reflaksji ujawnic, i jeszcze do tego ocenic, co ktos napisal.

                No cóż, straciłam już nadzieję, że udzielisz mi odpowiedzi na prośbę o
                wyjaśnienia słów, w końcu Twoich własnych. Zamiast tego wolisz rozwodzić się
                nad " moim stylem bycia na forum ". Jest wiele wątków, w których ujawniam
                własne refleksje, ale tu akurat mówimy o Twoich refleksjach, które,
                najprawdopodobniej, nadal pozostaną niewyjaśnione. Co do oceniania, to forum
                jest właśnie m. in. do dyskutowania i komentowania tego, co ktoś napisał.


                za
                > refleksje wlasne nie uwazam cytaty wymieszne z roznych filozofii itd..


                Również nie uważam cytatów za refleksje własne, nie uważam też krokodyla za
                kangura, i paru innych rzeczy też nie uważam, ale jaki to ma związek z wyżej
                postawionymi pytaniami? ( i brakiem odpowiedzi ).



                uznalas
                > ze zobaczylas pustke - tak napisalas, choc to przezycie mistyczne - Ty
                > zapelnienie uwazasz za wartosc, a pustka mnie obarczylas.



                Jak dotąd jeszcze nie uznałam przeczytania Twojego postu, ani żadnego innego,
                za przeżycie mistyczne.



                > napisalam tyle ile chcialam i w formie jakiej chcialam, Toulu. potrafisz to
                > uszanowac? ze odpowiadac na Twoje prowokacje nie chce.



                Ależ uznaję. Odpowiadaj, proszę, na pytania, nie na prowokacje( ??? ).


                > porozmawiam z kazdym, kto problem zobaczy, ale nie chce mi sie porcjowac
                samej
                > siebie na talerzach z Twojej zmywarki.



                Niestety, nie posiadam zmywarki. Metafora zaś znów zapewne nieodgadnioną
                pozostanie.



                >
                > jestem na forum w duzej mierze dla siebie.
                > ale zyczliwosc, a nie przymilnosc mnie cieszy.


                A propos gdzie? Zarzucasz mi przymilność?



                >
                >
                >
                > wiesz, ale trudno mi pominac, ze jesli ktos uznal, ze Naomi C. to malpiatka,
                > niewatpliwie mysli o sobie, ze porcelana. wazon pozostaje wazonem.
                >

                Pazłotko, nie pojmuję, dlaczego nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytania
                dotyczące tekstu, który sama stworzyłaś kilka czy kilkanaście godzin temu, a
                odnosisz się do jakichś moich uznań, czy do, dla mnie niezbadanego, związku
                między Naomi a porcelaną ( jest jakiś? ).
                • pazlotko Re: Nigdy jeszcze... 18.04.04, 23:40
                  sluchaj Toula, ale co Ty wlasciwie chcesz wiedziec?
                  zupelnie nic nie rozumiesz?
                  zadnych skojarzen? pusta glowa?

                  sama napisalas przeciez, ze "zmywarka urodzic Ci sie jakos nie chce" i wlasnie
                  z tej zmywarki byly talerze, na ktorych nie chcialam siebie porcjowac.
                  na co Ci moje wnetrznosci?
                  nie mozesz sie dostac do srodka?
                  zaloz wiec, ze nie istnieje. ze - to, co pisze Pazlotko to fatamorgana. umowmy
                  sie, ze i ja bede tak o Tobie myslala. ok? zgoda? ale bedzie jazda... daj na
                  luz sama sobie.

                  p.s. przymilnosci Tobie nie sugerowalam - nie boj nic, ale nie moglam uwagi o
                  zyczliwosci pozostawic bez tego uzupelnienia. zyczliwosci dla scislosci tez
                  Tobie nie sugerowalam.
                  p.s.2. i sprobuj dla cwiczenia wylapac bledy logiczne z wlasnego tekstu.
                  wierze, ze dasz rade.
                  np.:
                  Zamiast tego wolisz rozwodzić się
                  > nad " moim stylem bycia na forum ". (...) to forum
                  > jest właśnie m. in. do dyskutowania i komentowania tego, co ktoś napisał.

                  p.s.3. przezycie mistyczne na forum - wow to by dopiero bylo, ale dla
                  kolejnego uscislenia tego tez nie sugerowalam i sie nie spodziewam (a szkoda).

                  Toula, sluchaj, przeczytaj jeszcze raz swoja pierwsza do Pazlotka odpowiedz i
                  zobacz sama wlasny ton.
                  ja po prostu nie chce sie dzielic z Toba moimi refleksjami i nie chce Ci
                  odpowiadac na pytania, bo mi sie nie podoba sposob w jaki sie tu w slowach
                  uzewnetrzniasz.

                  takze FATAMORGANA - pamietaj.

                  zyczac Touli opamietania sie - skonczylo Pazlotko.
                  • toulaa Re: Nigdy jeszcze... 19.04.04, 09:36
                    pazlotko napisała:

                    > sluchaj Toula, ale co Ty wlasciwie chcesz wiedziec?



                    No, cóż, ja pisałam kilka razy, że chciałabym wiedzieć, co oznaczają takie
                    Twoje sformułowania, jak: " bog to projekcja wygenerowana przez nasz lek ", "
                    cala kulture czlowiek stworzyl/tworzy w konsekwencji faktu, ze umiera ", "
                    bog to rodzaj relacji z samym soba, nasza zdolnosc kochania siebie ", "
                    olbrzymia potencjalnosc kwitniecia ", a zwłaszcza, niezwykle nowatorskie- "
                    fotel tez umiera, ale inaczej. inaczej tez sie rodzi". No i, że poznam imię
                    tego boga, którego miałaś na myśli.
                    Wygląda na to jednak, że, niestety, chronisz tajemnicę znaczenia swych słów dla
                    Siebie i nie chcesz podzielić się nią z czytelnikami forum o czacie. Trudno.



                    > sama napisalas przeciez, ze "zmywarka urodzic Ci sie jakos nie chce" i
                    wlasnie
                    > z tej zmywarki byly talerze, na ktorych nie chcialam siebie porcjowac.
                    > na co Ci moje wnetrznosci?

                    Nie, wnętrzności na nic, ale ponieważ nie mam owej zmywarki, szczególnie
                    zainteresowała mnie kwestia rodzenia się sprzętów AGD właśnie.


                    > nie mozesz sie dostac do srodka?
                    > zaloz wiec, ze nie istnieje. ze - to, co pisze Pazlotko to fatamorgana.
                    umowmy
                    > sie, ze i ja bede tak o Tobie myslala. ok? zgoda? ale bedzie jazda... daj na
                    > luz sama sobie.


                    Niestety, nie mogę tak myśleć, bo widzę przecież, co napisałaś, tak jak Ty
                    widzisz, co napisałam ja. I jestem przecież całkiem " luźna ", rezygnuję już z
                    prób nakłonienia Ciebie do wyjaśnienia Twego tekstu.



                    > p.s.2. i sprobuj dla cwiczenia wylapac bledy logiczne z wlasnego tekstu.
                    > wierze, ze dasz rade.
                    > np.:
                    > Zamiast tego wolisz rozwodzić się
                    > > nad " moim stylem bycia na forum ". (...) to forum
                    > > jest właśnie m. in. do dyskutowania i komentowania tego, co ktoś napisał.


                    Ależ chętnie zajmę się wyłapywaniem błędów logicznych i innych z mojego tekstu,
                    Ty też, oczywiście, możesz to czynić, wyraziłam tylko żal, że mówisz o jakimś
                    moim " stylu bycia na forum " ( ? ) ZAMIAST objaśnić swój, eufemistycznie
                    mówiąc, zagadkowy tekst.


                    > takze FATAMORGANA - pamietaj.
                    >
                    > zyczac Touli opamietania sie - skonczylo Pazlotko.



                    Dlaczego życzysz mi opamiętania ( tzn. zakładam cały czas, że mówiąc o owym
                    Pazłotku masz Siebie na myśli ), skoro, jak sugeruje słodki nick i to uporczywe
                    mówienie o sobie w 3 osobie, kreujesz się tutaj na Urocze Dzieciątko?
      • kreon1 Re: Pax;) 19.04.04, 10:47
        pazlotko napisała:

        > smierc.
        > mozna pisac o smierci, ale nikt, kto zyje - o niej nic nie wie, nawet jesli
        byl
        >

        > bog to projekcja wygenerowana przez nasz lek, to nieumiejetnosc ludzkiego
        > umyslu do bycia samodzielnym. zbiorowa wiara nie daje nikomu gwarancji, ze
        > zycie sie nie konczy, albo ze sie przeistacza.

        Myśle ,że to zdanie mogło być przyczyną że Tola Ciebie tym scyzorykiem:))
        Nawet jak bym nie wierzył w Boga nie pisałbym o Nim jako o czymś bezosobowym,
        oceniając tym samym ludzi na przestrzeni 2000 lat ( nawet tych z tytułami
        naukowymi;)jako nierozgarnietych baranków.
        Co do gwarancji masz rację wiara jej nie daje inaczej nie byłaby wiarą:)


        > cala kulture czlowiek stworzyl/tworzy w konsekwencji faktu, ze umiera. i
        > oczywiste jest, ze fakt starzenia sie wplywa bezposrednio na postrzeganie
        zycia
        > .

        Jak wyżej

        > wszystko do smierci odnosi.
        >
        > pisac madrze o smierci? piszmy madrze o zyciu.
        >
        Jedno drugiego nie wyklucza


        > olbrzymia potencjalnosc kwitniecia.

        Czyli mamy olbrzymi potencjał do bycia w pełni, zatrybiłem? ( zapytał kreon
        kolokwialnie sugerując dobrą wolę:))



        > fotel tez umiera, ale inaczej. inaczej tez sie rodzi.

        Porównujesz czlowieka do rzeczy, masz prawo ale to smutne

        > kwiat nas cieszy do momentu, gdy rozpoczyna schnac. i choc to oczywiste, to
        kto
        >
        > cieszac sie nim na poczatku mysli o tym akceptujac, ze tak bedzie. uznajemy:
        > kwiat jest piekny od-do, potem szczatki. smietnik - domowy grob

        W życiu bym nie porównał starego umierajacego czlowieka do smietnika. Można
        sie pięknie zestarzeć " piekno jest w Tobie" nawet jak umierasz


        Ps. A swoja droga miło bywać posród osób z tytułami naukowymi

        Pozdrawia kreon z tytułem robotnika wykwalifikowanego:)
        • toulaa Re: Pax;) 19.04.04, 13:45
          kreon1 napisał:

          > pazlotko napisała:
          >
          > > smierc.
          > > mozna pisac o smierci, ale nikt, kto zyje - o niej nic nie wie, nawet jesl
          > i
          > byl
          > >
          >
          > > bog to projekcja wygenerowana przez nasz lek, to nieumiejetnosc ludzkiego
          > > umyslu do bycia samodzielnym. zbiorowa wiara nie daje nikomu gwarancji, ze
          >
          > > zycie sie nie konczy, albo ze sie przeistacza.
          >
          > Myśle ,że to zdanie mogło być przyczyną że Tola Ciebie tym scyzorykiem:))


          Kreonie, mówiąc po pazłotkowemu, to Tola nikogo żadnym scyzorykiem, Tola jest
          antyscyzorykowa i antybroniowa ( chyba, ze za broń uznamy język:). Tola
          usiłowała czytać tekst pazłotka, i w całości, i po kawałku, i od tyłu do przodu
          nawet, w poszukiwaniu sensu, ale " im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej
          Królika tam nie było ".



          >
        • halina501 Re: Pax;) 19.04.04, 14:33
          kreon 1 napisał:
          > Myśle ,że to zdanie mogło być przyczyną że Tola Ciebie tym scyzorykiem:))
          > Nawet jak bym nie wierzył w Boga nie pisałbym o Nim jako o czymś bezosobowym,
          > oceniając tym samym ludzi na przestrzeni 2000 lat ( nawet tych z tytułami
          > naukowymi;)jako nierozgarnietych baranków.
          > Co do gwarancji masz rację wiara jej nie daje inaczej nie byłaby wiarą:)


          Myślisz więc kreonku,że Bóg da się jakoś "upostaciować?"
          Jaką wobec tego postać mu przypiszesz?
          Noi wydaje mi się,że ma trochę więcej niż 2000 lat :))))
          • kreon1 Re: Pax;) 19.04.04, 15:26
            Napewno nie jest jakąś li tylko ideą.
            Natomiast pisząc "2000 lat" miałem na mysli chrześcijaństwo, no i tutaj się
            oczywiście pomyliłem Halinko bo wiara nie dotyczy oczywiście tylko chrześcijan
            Pozdrawiam:)
        • pazlotko Re: Pax;) 20.04.04, 05:52

          zaznacze tylko, ze uwaga o tytulach naukowych - to byla kpina, na ktora sobie
          pozwolilam w zwiazku z Toulii poczuciem prawa do zdementownia sensu mojej
          wypowiedzi zanim cokolwiek.
          wlasnych refleksji przeciwko nikomu nie wytaczam.
          nie potwierdzam w nich Boga, ale nie wystepuje przeciwko. tak widze.
          mam prawo ujawnic?? mi sie wydaje, ze tak, choc sie wahalam, bo wiem, ze to nie
          po mysli wielu.
          zaskoczyla mnie Twoja interpretacja smietnika. nie przytocze dla przypomnienia,
          bo to ZUPELNIE nie moje.
          natomiast dokladnie o ten potencjal bycia w pelni chodzilo mi w kwestii
          kwitniecia.
          moze i nie wyklucza pisanie madre o zyciu, pisania madrego o smierci, ale kto z
          zyjacych wie o czym mowi?
          opisujemy wizje, leki, przeleknienia, uzywamy metafor z dala od tematu - tak
          napisalam w pierwszym poscie - bo tak to widze, nie potrafie myslec o smierci
          jako o kobiecie z kosa, a nawet jako o zimnym wietrze. nie roztocze tez
          poetyckiej wizji raju, choc mialaby wziecie, bo mnie to nie koi i nie widze w
          tym sensu.
          i nie porownuje czlowieka do rzeczy, ja go posrod rzeczy widze.

          pozdrawiam
    • gordzia76 Re: o śmierci 17.04.04, 21:36
      smierc - o smierci - cos madrego - kiedy przychoddzi - odbiera na m madrosc - mozliwosc kojarzenia co gdzie kiedy dlaczego - ....madrosc i smierc nie sa siostrami
    • kreon1 Re: o śmierci 18.04.04, 12:57
      o śmierci napisała kiedys Kornelia moja siostra:
      • von_zeppelin Re: o śmierci 18.04.04, 13:19
        Boje sie spotkania z bliskimi,ktorzy juz nie zyja.Moze smierc ich postarzala?A
        moze maja lepszych znajomych?A moze sa dumni ,ze juz umarli?
        • orissa Re: o śmierci 18.04.04, 13:57
          von_zeppelin napisał:

          > Boje sie spotkania z bliskimi,ktorzy juz nie zyja.Moze smierc ich postarzala?
          A
          > moze maja lepszych znajomych?A moze sa dumni ,ze juz umarli?

          A skąd wiesz, że Ich spotkasz?
          • toulaa Re: o śmierci 18.04.04, 14:09
            orissa napisała:

            > von_zeppelin napisał:
            >
            > > Boje sie spotkania z bliskimi,ktorzy juz nie zyja.Moze smierc ich postarza
            > la?
            > A
            > > moze maja lepszych znajomych?A moze sa dumni ,ze juz umarli?
            >
            > A skąd wiesz, że Ich spotkasz?




            Ja, na przykład, nie wiem, ale wierzę, że Ich spotkam.
            • toulaa O tym, jak Ich zobaczymy 18.04.04, 14:15
              " Would you know my name if I saw you in heaven?
              Would it be the same if I saw you in heaven? (...)

              Would you hold my hand if I saw you in heaven?
              Would you help me stand if I saw you in heaven?(...)

              Time can bring you down, time can bend your knees.
              Time can break your heart, have you begging please,
              begging please.

              Beyond the door there's peace I'm sure "

              ( Eric Clapton- " Tears in heaven " )



              Yes, there is, I'm sure too. " I must be strong and carry on ".
            • orissa Re: o śmierci 19.04.04, 09:05
              toulaa napisała:





              > Ja, na przykład, nie wiem, ale wierzę, że Ich spotkam.

              Czyli znow potwierdza sie, ze odpowiedzi na pytania to kwestia wiary.
              • toulaa Re: o śmierci 19.04.04, 09:39
                orissa napisała:

                > toulaa napisała:
                >
                >
                >
                >
                >
                > > Ja, na przykład, nie wiem, ale wierzę, że Ich spotkam.
                >
                > Czyli znow potwierdza sie, ze odpowiedzi na pytania to kwestia wiary.
                >
                >
                >

                Tak, na to wygląda, zwłaszcza w wypadku takich spraw, jak to, czy i co będzie
                po śmierci.
    • laperla Re: o śmierci 18.04.04, 15:36
      a jesli ... umarlo sie za zycia?
      • bachantka Re: o życiu dla perły 18.04.04, 23:32
        Dopóki żyjesz śmierci nie ma, dopóki trwa życie nie ma jej wcale i pozostaje
        bezsilna, i nigdy nas nie dopada, bo w chwili kiedy przychodzi my uciekamy, nas
        już nie ma, jest tylko ciało, pęknięta skorupa po nas samych, więc nie pytaj o
        za życia umieranie, bo się mag martwić zaczyna. Przecież Perła jest piękna i
        młoda i jest wyjątkową osobą, śmierć cię nie dotyczy, a życie może ci jeszcze
        dać wszystko, bo zasługujesz na wszystko.

        Pozdrawiam cię serdecznie
        Magnolia
        • toulaa Re: o życiu dla perły 19.04.04, 09:41
          Czy z tego wynika, że śmierć dotyczy tylko brzydkich, starych i niewyjątkowych
          osób?
          Niestety, wygląda na to, że nie tylko:(
          • bachantka Re: o życiu dla perły 20.04.04, 01:07
            Tou nie taka była intencja tego postu, post był osobisty...do perły. Oczywiście
            śmierć dotyczy wszystkich, to jest dość oczywiste, ale kiedy o śmierci za życia
            mówi młoda, miła kobieta to smutne jest jakoś, zwłaszcza jak się tę kobietę
            lubi i docenia...
            Oczywiście masz rację,że niezależnie od aparycji, wieku i innych cech śmierć
            nas dotykać może, łącząca wszystkich dance macabre trwa od wieków, ale czy
            naprawdę warto to roztrząsać dopóki się żyje? Dopóki żyjesz śmierci nie ma....

            pozdrawiam dociekliwe, zielone oczy tou:)

            Magnolia
            • toulaa Kronika zapowiedzianej śmierci 20.04.04, 10:43
              bachantka napisała:

              ale czy
              > naprawdę warto to roztrząsać dopóki się żyje? Dopóki żyjesz śmierci nie
              ma....



              No, nie, bo mnie, póki co, obchodzą, i to bardzo, śmierci CZYJEŚ. Choć może,
              jak już przyjdzie ta moja, zapowiedziana, to pewnie zajmę się nią.



              >
              > pozdrawiam dociekliwe, zielone oczy tou:)


              Pozdrawiam i Twoje oczy magnoliowe.


              ( a śmierć ma białoprzezroczyste, jak Rutger Hauer, wiem to na pewno:)




              toulaa
    • katia28 Re: o śmierci 18.04.04, 18:19
      To ja pocytuje :

      "Kiedy smierc zajrzy mi w oczy, puszcze do niej "perskie oko"."

      "Sprawiedliwy final - w trumnie nikt nie podskoczy"

      "Jak wielkim faux-pas jest umrzec na stypie?"

      "Jedyne co wciaz nie umiera to smierc"

      U.Z.


      katia28
    • bigott Re: o śmierci 19.04.04, 08:37
      Zwazywszy na umiejscowienie niniejszego postu
      (forum o czacie) pozwole sobie domniemac,
      ze chodzi o smierc czatowa.

      Wiec wystarczy nie byc i juz cie nie ma
      (wiem, ze mialo byc madrze, ale chyba nie umiem)

      b.
      • orissa Re: o śmierci 19.04.04, 09:09
        bigott napisał:

        > Zwazywszy na umiejscowienie niniejszego postu
        > (forum o czacie) pozwole sobie domniemac,
        > ze chodzi o smierc czatowa.
        >
        > Wiec wystarczy nie byc i juz cie nie ma
        > (wiem, ze mialo byc madrze, ale chyba nie umiem)
        >
        > b.

        Bigott, niekoniecznie. Ludzie z czata sa smiertelnikami i umieraja, jak
        wszyscy spoza czata. Jesli ktos nie przychodzi na czat, albo przychodzi bardzo
        rzadko, to nie oznacza, iz umarl, bo zawsze moze wrocic. W przeciwienstwie do
        smierci czlowieka. Umarli nie wracaja.
        • oldpiernik Re: o śmierci 19.04.04, 12:03
          Każdy z nas nosi ją w sobie. Zawsze.
          Próbujemy się z tym oswajać, jednak częściej zagłuszać.
          Całokształt własnych poglądów ubiera ją w różne szaty.
          Moja śmierć jest inna niż Twoja... ale ona już jest... od samego początku.
          Cóż za różnica, czy bosa, czy zgrabna, czy ze szmatą i "setą" w garści?

          Pazłotko, strach przed śmiercią właściwy jest wszystkim? Dlatego powstają
          religie? To bardzo banalne uproszczenie... ale może ja też Cię nie rozumiem.

          Jeśli śmierć jest przejściem nieodwołalnym w niebyt...
          Przy odrobinie wyobraźni...
          Ech, jednak wszystko, co miałem powiedzieć, było w pierwszym poście ;))

          Toulu, Siostro, wiara w cokolwiek uzasadnia cokolwiek?


          OLDKWITNĄCYBEZSENSU???

          Ps. Nawet nie wiem, czy po śmierci będe mógł postraszyć niedowiarkow ;))
          • toulaa Re: o śmierci 19.04.04, 13:40
            > Toulu, Siostro, wiara w cokolwiek uzasadnia cokolwiek?


            No, wiara w cokolwiek uzasadnia tę wiarę, old, Bracie.



            >
            > Ps. Nawet nie wiem, czy po śmierci będe mógł postraszyć niedowiarkow ;))


            Mnie możesz, choć jestem dowiarkiem:) Ale nie wiadomo, kto kogo pierwszy
            postraszy...



            >
            • oldpiernik Re: o śmierci 19.04.04, 14:28
              > No, wiara w cokolwiek uzasadnia tę wiarę, old, Bracie.

              ..a masło jest maślane ;)




              > Mnie możesz, choć jestem dowiarkiem:) Ale nie wiadomo, kto kogo pierwszy
              > postraszy...


              Tu licytował nie będę :)



              Wiara nie wymaga uzasadnienia... potrzebna jej tylko wiara. Zabawne, co?
              Z wiedzą nie jest już tak łatwo.
              Jednak to już problem dla tych, co pragną tylko wiedzieć.
              Chyba powinienem już się zamknąć.
              Petera Stalowego sygnaturka mi się przypomniała.
              • toulaa A może słodko jest nie żyć? 19.04.04, 16:25
                " Trawo, trawo zielona! Wspólne mamy sprawy!
                Tylko umarli wiedzą, o czym myślą trawy!
                co szepcze kość do kości, która obok leży?
                "Ach jak słodko jest leżeć! Ach jak słodko nie żyć!"

                ( Pawlikowska- " Śmierć w górach " )




Pełna wersja