Co robić po studiach?

21.04.04, 18:33
Dzień dobry,
Niedługo zostane wolnym czlowiekiem (czytaj: chyba poszukujacym pracy albo
bezrobotnym albo absolwentem) i w zwiazku z tym faktem zastanawiam sie co
robic dalej. Nie ukrywam, ze mam kilka planow, ale ciekaw jestem opinii
innych, ktorzy maja moze jakies inne niecodzienne pomysly albo juz pewien
bagaz wlasnych doswiadzcen.

Regulamin:
1) Nie przewiduje zadnych nagrod i zadnego wynagrodzenia dla uczestnikow.
2) Ponadto zleceniodawca zastrzega sobie prawo wyboru dowolnej propozycji
oraz odwolania calej powyzszej akcji bez podania sensownego wytlumaczenia:P
3) Przesyłane propozycje nie musza miec racjonalnego uzasadnienia.
4) Zadawanie dodatkowych pytan jest dozwolone i wskazane.
5) Bardziej konkretne propozycje prosze kierowac na maila reery@gazeta.pl.

pozdrawiam
reery
    • toulaa Re: Co robić po studiach? 21.04.04, 19:29
      Wolny Człowieku ( najmito? ) !:)

      Przede wszystkim, ciekawam tych TWOICH planów. Ale mam dla Ciebie kilka
      propozycji ( ja tam wolę publicznie, nie na maila ).

      Oto one:

      1. Czatowanie i forumowanie cały Boży dzień i noc ( zalety: z daleka wygląda to
      na pracę przy komputerze; wady: nie daje kasy, niezdrowe, będziesz dostawać
      tony maili od rozkochanych w Tobie kobiet ( tzn. zapewne dostajesz już teraz,
      ale to rośnie w postępie geometrycznym, myślę, proporcjonalnie do ilości czasu
      spędzanego tutaj )

      2. Drugi fakultet lub studia doktoranckie ( zalety: można połączyć z punktem
      1.; wady: nie daje kasy )

      3. Znalezienie sobie bogatej ( i starej i brzydkiej chyba, bo takie są w
      serialach ) żony ( zalety: kasa, kasa na buty, kasa na podróże; wady: szlaban
      na punkt 1.; szlaban w ogóle na wszystko )


      Reery' emu w złobie dano- Your life, Your choice! :))



      P. S. Warszawa w stanie oblężenia przed przyszłotygodniowym szczytowaniem-
      Wasza Alma Mater też zamknięta, jako i nasza?
      • reery Re: Co robić po studiach? 21.04.04, 19:42
        toulaa napisała:

        > Wolny Człowieku ( najmito? ) !:)
        >
        > Przede wszystkim, ciekawam tych TWOICH planów. Ale mam dla Ciebie kilka
        > propozycji ( ja tam wolę publicznie, nie na maila ).
        >
        > Oto one:
        >
        > 1. Czatowanie i forumowanie cały Boży dzień i noc ( zalety: z daleka wygląda
        to
        >
        > na pracę przy komputerze; wady: nie daje kasy, niezdrowe, będziesz dostawać
        > tony maili od rozkochanych w Tobie kobiet ( tzn. zapewne dostajesz już teraz,
        > ale to rośnie w postępie geometrycznym, myślę, proporcjonalnie do ilości
        czasu
        > spędzanego tutaj )
        >
        > 2. Drugi fakultet lub studia doktoranckie ( zalety: można połączyć z punktem
        > 1.; wady: nie daje kasy )
        >
        > 3. Znalezienie sobie bogatej ( i starej i brzydkiej chyba, bo takie są w
        > serialach ) żony ( zalety: kasa, kasa na buty, kasa na podróże; wady: szlaban
        > na punkt 1.; szlaban w ogóle na wszystko )
        >
        >
        > Reery' emu w złobie dano- Your life, Your choice! :))
        >
        >
        >
        > P. S. Warszawa w stanie oblężenia przed przyszłotygodniowym szczytowaniem-
        > Wasza Alma Mater też zamknięta, jako i nasza?
        >


        Toulaa:))))))))))))))
        usluga mailowa to wiesz dla tych headhunterow:P
        a teraz o opcjach.
        opcja pierwsz bardzo kuszaca, ale masz racje zdrowie wazniejsze i trzeba zadbac
        o zdrowie innych wielbicielek:P

        opcja druga czesciowo zrealizowana bo drugi fakultetr sie wlasnie powoli konczy
        natomiast studia doktoranckie to wyzwanie, te studentki na wykladach i na
        konsultacjach (na razie opcja ta prowadzi w moim rankingu:))

        opcja trzecia to chyba raczej samobojstwo (na razie chyba:P)
        a nasza kochana szkola pracuje normalniue nawet bedzie sie dbywalo u nas forum
        akademickie 30 kwietnia, wiec studenci beda mieli co robic(czytaj zapelniali
        sale wykladowa, zeby nie byloi wstydu)

        pozdrawiam
        i dziekuje bardzo
        reery
        • marcia79 Re: Co robić po studiach? 23.04.04, 12:59
          reery napisał:

          > natomiast studia doktoranckie to wyzwanie, te studentki na wykladach i na
          > konsultacjach (na razie opcja ta prowadzi w moim rankingu:))
          >
          Zdecydowanie popieram, mozna z kawusia, na spokojnie, brzuchem do gory w dobrym
          instytucie po burzliwych nocach odpoczywac :-) a wokol sami wariaci :-)
          • reery Re: Co robić po studiach? 24.04.04, 13:50
            marcia79 napisała:

            > reery napisał:
            >
            > > natomiast studia doktoranckie to wyzwanie, te studentki na wykladach i na
            > > konsultacjach (na razie opcja ta prowadzi w moim rankingu:))
            > >
            > Zdecydowanie popieram, mozna z kawusia, na spokojnie, brzuchem do gory w
            dobrym
            >
            > instytucie po burzliwych nocach odpoczywac :-) a wokol sami wariaci :-)


            wariaci mowisz??, brzmi ciekawie......
            reery
    • settembrini Re: Co robić po studiach? 21.04.04, 20:11
      ja mam jeszcze ciut czasu do skonczenia, ale przechytrzylem samego siebie i
      zaczynam chyba drugi fakultet :) po co do pracy, bez sensu. bycie
      bezproduktywna jednostka przynosi mi zbyt wielka satysfakcje, a z glodu tez nie
      umieram (ba, ostatnio nawet przytylem hue hue).
      ale wiem co zrobie gdy juz skoncze co zaczalem. wyjade stad (ale bron boze nie
      emigracja :) po prostu sie poszlajam jak za dawnych dobrych czasow :)
      • reery Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 02:43
        settembrini napisał:

        > ja mam jeszcze ciut czasu do skonczenia, ale przechytrzylem samego siebie i
        > zaczynam chyba drugi fakultet :) po co do pracy, bez sensu. bycie
        > bezproduktywna jednostka przynosi mi zbyt wielka satysfakcje, a z glodu tez
        nie
        >
        > umieram (ba, ostatnio nawet przytylem hue hue).
        > ale wiem co zrobie gdy juz skoncze co zaczalem. wyjade stad (ale bron boze
        nie
        > emigracja :) po prostu sie poszlajam jak za dawnych dobrych czasow :)


        oooo to moze szlajalismy sie w tych samych miejscach:P
        ale masz racje ze pojscie teraz do pracy w Polsce wymaga wiele wysilku
        pozdrawiam
        reery
    • pwrzes Re: Co robić po studiach? 21.04.04, 22:11
      Rob to co lubisz robic, a reszta sama przyjdzie.

      Mors
      • toulaa Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 09:20
        pwrzes napisał:

        > Rob to co lubisz robic, a reszta sama przyjdzie.



        Kasa też sama?
        • pwrzes Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 11:20
          Takie to dziwne? Tak, przyjdzie sama.
          Warunek konieczny - trzeba byc dobrym w tym co sie lubi.

          Mors
    • laperla Re: Co robić po studiach? 21.04.04, 23:00
      drogi reery,

      reery napisał:

      > Dzień dobry,
      > Niedługo zostane wolnym czlowiekiem

      chyba wlasnie przestales nim byc ;)

      (czytaj: chyba poszukujacym pracy albo
      > bezrobotnym albo absolwentem) i w zwiazku z tym faktem zastanawiam sie co
      > robic dalej. Nie ukrywam, ze mam kilka planow, ale ciekaw jestem opinii
      > innych, ktorzy maja moze jakies inne niecodzienne pomysly albo juz pewien
      > bagaz wlasnych doswiadzcen.
      >
      > Regulamin:
      > 1) Nie przewiduje zadnych nagrod i zadnego wynagrodzenia dla uczestnikow.
      > 2) Ponadto zleceniodawca zastrzega sobie prawo wyboru dowolnej propozycji
      > oraz odwolania calej powyzszej akcji bez podania sensownego wytlumaczenia:P
      > 3) Przesyłane propozycje nie musza miec racjonalnego uzasadnienia.
      > 4) Zadawanie dodatkowych pytan jest dozwolone i wskazane.
      > 5) Bardziej konkretne propozycje prosze kierowac na maila reery@gazeta.pl.
      >
      > pozdrawiam
      > reery

      czytajac jednak Twoj post przypomnial mi sie moj z poczatku roku, jak na razie
      jak najbardziej aktualny ;)))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=178&w=10010229&a=10025369
      moze sie przylaczysz?, tylko, ze musisz jeszcze troszke zaczekac na
      realizacje ;)

      pozdrawiam i gratuluje jednoczesnie ukonczenia studiow ))

      perla
    • runek Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 07:46
      nic nie robić
      obserwować patrzeć
      nabierać doświadczeń
    • ewka5 Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 08:28
      reery napisał:

      > /.../ w zwiazku z tym faktem zastanawiam sie co robic dalej.

      - sprawdzic, czy cos umiesz.
      • toulaa Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 09:21
        ewka5 napisała:

        > reery napisał:
        >
        > > /.../ w zwiazku z tym faktem zastanawiam sie co robic dalej.
        >
        > - sprawdzic, czy cos umiesz.




        Ale jak to sprawdzić?
      • reery Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 11:38
        ewka5 napisała:

        > reery napisał:
        >
        > > /.../ w zwiazku z tym faktem zastanawiam sie co robic dalej.
        >
        > - sprawdzic, czy cos umiesz.


        obawiam sie, ze teraz nie wystarczy juz tylko "cos umiec"
        reery
        • ewka5 Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 11:51
          reery napisał:

          > obawiam sie, ze teraz nie wystarczy juz tylko "cos umiec"

          - hmm, wiedze jakas - podejrzewam - masz. Pytanie, co umiesz z nia zrobic?
          • reery Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 12:25
            ewka5 napisała:

            > reery napisał:
            >
            > > obawiam sie, ze teraz nie wystarczy juz tylko "cos umiec"
            >
            > - hmm, wiedze jakas - podejrzewam - masz. Pytanie, co umiesz z nia zrobic?

            "Pytanie, co umiesz z nia zrobic?"
            zapewne chodzi ci o wiedze. Z nia mozna robic wiele rzeczy, tylko nie wszystkie
            z nich sa dla mnie dostepne i mozliwe, wiec stad moje przemyslenia.
            bo przeciez moge pracowac 12 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu, swiata
            przy okazji nie widzac, a jedynie cyferki i banknoty.....
            reery

    • oldpiernik Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 12:05
      Taaaa...
      Lubisz to, czego się (mam nadzieję) nauczyłeś?
      Robić to, co się lubi, to przyjemność.
      Żyć z tego, co się robi, to przyziemność.
      Lubić to, z czego się żyje, to praktyczność.

      Robiąc to, co lubię, utrzymuję z tego siebie i rodzinę, to..... straszne!
      Nie chce mi się nic zmieniać!

      Czego i Tobie życzę ;))
      • reery Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 12:18
        oldpiernik napisał:

        > Taaaa...
        > Lubisz to, czego się (mam nadzieję) nauczyłeś?
        > Robić to, co się lubi, to przyjemność.
        > Żyć z tego, co się robi, to przyziemność.
        > Lubić to, z czego się żyje, to praktyczność.
        >
        > Robiąc to, co lubię, utrzymuję z tego siebie i rodzinę, to..... straszne!
        > Nie chce mi się nic zmieniać!
        >
        > Czego i Tobie życzę ;))


        chcialbym zeby tak bylo old:)
        dzieki:)

        a faktycznie lubie to, czego sie nauczylem, tylko czy inni tez to polubia?
        reery
        • hippy_pottamus Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 14:24
          reery napisał:

          > oldpiernik napisał:
          > > Robić to, co się lubi, to przyjemność.
          > > Żyć z tego, co się robi, to przyziemność.
          > > Lubić to, z czego się żyje, to praktyczność.
          > >
          > > Robiąc to, co lubię, utrzymuję z tego siebie i rodzinę, to..... straszne!
          > > Nie chce mi się nic zmieniać!
          > >
          > > Czego i Tobie życzę ;))
          >
          >
          > chcialbym zeby tak bylo old:)
          > dzieki:)
          >
          > a faktycznie lubie to, czego sie nauczylem, tylko czy inni tez to polubia?
          > reery
          reery - problem w tym, jak przekazac to, co nauczyles sie lubic, tak zeby inni
          tez to polubili ;-)
          opcja 2: sprawdzic, czy czasem nie lubisz bardziej robic czegos, czego jeszcze
          nie umiesz i... do dziela!
          opcja 3: hmmm, te studentki na doktoranckim nie sa takie zle, a przy tym wpada
          jalmuzna na oplacenie swiadczen podstawowych ;-) no i zostaje duzo czasu na
          robienie czegos innego za kase wieksza ;-) moj qmpel sobie chwali (i studentki
          i jalmuzne) ;-)
          m. (boszszsz.... 8 linii?!; a niech tam)
          • reery Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 17:37
            hippy_pottamus napisała:

            > reery napisał:
            >
            > > oldpiernik napisał:
            > > > Robić to, co się lubi, to przyjemność.
            > > > Żyć z tego, co się robi, to przyziemność.
            > > > Lubić to, z czego się żyje, to praktyczność.
            > > >
            > > > Robiąc to, co lubię, utrzymuję z tego siebie i rodzinę, to..... stras
            > zne!
            > > > Nie chce mi się nic zmieniać!
            > > >
            > > > Czego i Tobie życzę ;))
            > >
            > >
            > > chcialbym zeby tak bylo old:)
            > > dzieki:)
            > >
            > > a faktycznie lubie to, czego sie nauczylem, tylko czy inni tez to polubia?
            > > reery
            > reery - problem w tym, jak przekazac to, co nauczyles sie lubic, tak zeby
            inni
            > tez to polubili ;-)
            > opcja 2: sprawdzic, czy czasem nie lubisz bardziej robic czegos, czego
            jeszcze
            > nie umiesz i... do dziela!
            > opcja 3: hmmm, te studentki na doktoranckim nie sa takie zle, a przy tym
            wpada
            > jalmuzna na oplacenie swiadczen podstawowych ;-) no i zostaje duzo czasu na
            > robienie czegos innego za kase wieksza ;-) moj qmpel sobie chwali (i
            studentki
            > i jalmuzne) ;-)
            > m. (boszszsz.... 8 linii?!; a niech tam)


            widze ze opcja doktorancka ma na razie najwieksze wziecie...
            i faktycznie te studentki maja duza sile przepicia:P
            pozdrawiam
            reery
    • settembrini Re: Co robić po studiach? 22.04.04, 23:21
      po studiach zycie sie konczy. wiem to z dociekliwych obserwacji moich
      najblizszych. tak wiec studiujmy az do smierci (umrzyjmy piekni i mlodzi)
      • mewa66 Re: Co robić po studiach? 23.04.04, 06:27
        Po studiach powinno sie dostac prace, zgodnie z wyksztalceniem i
        umiejetnosciami.Wbrew pozorom, absolwent wyzszej uczelni powinien zarabiac
        wiecej niz kasjer w supermarkecie, szatniarz w Hotelu Bristol, czy fryzjerka w
        renomowanym zakladzie.
        W przypadku nie moznosci spelnienia tych dwoch powyzszych warunkow, a w Polsce
        o to ciezko, nalezy wyemigrowac z kraju, ktory jedna reka daje, a druga zabiera.
        Ojczyzna jest kraj w ktorym bedzie nam dobrze, i nie bedziemy musieli zadawac
        publicznie pytan, co dalej robic po studiach.

        Bardzo smutny ten watek, mimo "wesolych" podpowiedzi.

        pozdrawiam mewa
        • oldpiernik Re: Co robić po studiach? 23.04.04, 09:09
          Smutny to jest Twój post, mewo...

          "powinno się dostać..." to zwrot, który mnie rozbraja...
          Spytaj geparda na sawannie, co powinien dostać.
          Życzę wszystkim czytającym zwierzęcej aktywności w rozdawaniu...
          Manna z nieba to nie ta historia :)

          Reery, mnie się nie chce, bo wziąłem już to, czego chciałem :)
          Chwilowo brak mi pomysłow na dalsze chciejstwa.
          • reery Re: Co robić po studiach? 23.04.04, 12:24
            oldpiernik napisał:

            > Smutny to jest Twój post, mewo...
            >
            > "powinno się dostać..." to zwrot, który mnie rozbraja...
            > Spytaj geparda na sawannie, co powinien dostać.
            > Życzę wszystkim czytającym zwierzęcej aktywności w rozdawaniu...
            > Manna z nieba to nie ta historia :)
            >
            > Reery, mnie się nie chce, bo wziąłem już to, czego chciałem :)
            > Chwilowo brak mi pomysłow na dalsze chciejstwa.


            mi tam twoje dalsze chciejstwo old nie przeszkasdza zupelnie,
            chcij tyle ile bedziesz potrzebowal:P
            pozdrawiam
            reery
        • reery Re: Co robić po studiach? 23.04.04, 12:20
          mewa66 napisała:

          > Po studiach powinno sie dostac prace, zgodnie z wyksztalceniem i
          > umiejetnosciami.Wbrew pozorom, absolwent wyzszej uczelni powinien zarabiac
          > wiecej niz kasjer w supermarkecie, szatniarz w Hotelu Bristol, czy fryzjerka
          w
          > renomowanym zakladzie.
          > W przypadku nie moznosci spelnienia tych dwoch powyzszych warunkow, a w
          Polsce
          > o to ciezko, nalezy wyemigrowac z kraju, ktory jedna reka daje, a druga
          zabiera
          > .
          > Ojczyzna jest kraj w ktorym bedzie nam dobrze, i nie bedziemy musieli zadawac
          > publicznie pytan, co dalej robic po studiach.
          >
          > Bardzo smutny ten watek, mimo "wesolych" podpowiedzi.
          >
          > pozdrawiam mewa


          W moim zamierzeniu nie mial byc to smutny watek. Jednak nastroje w Polsce sa
          widocznie takie, ze kazdy mysli o pracy i o zarabianiu pieniedzy.
          Ja szukalem i wciaz szukam alternatywnych pomyslow na zycie, jak chociazby
          nauka polskiego w peruwianskiej wiosce, czy wyklady w uniwersytecie w laosie,
          czy tez inne rownie zwariowane, ale mozliwe do wykonania rzeczy.
          oczywiscie zgoda,ze po studiach powinno sie zarabiac adekwatnie do poziomu
          wyksztalcenia, ale w kraju w ktorym moze rzadzic osoba o inicjalach A. L.
          wydaje mi sie to byc dla wielu marzeniem.
          pozdrawiam
          optymistycznie jednak nastawiony reery
          • ryszq Re: Co robić po studiach? 24.04.04, 13:15

            Bywa też tak, że aby załapać się do jakiejś firmy - można się zgodzić przez
            jakiś okres pracować za darmo. Daje to możliwość nabycia praktyki i
            jakieś ,,przetarcie zawodowe" .
            Można się przy tym wykazać swoimi pomysłami. Mimo wszystko liczy się jednak
            praktyka i ,,frycowe" z reguły się wszędzie płaci. Ciężar gatunkowy dla
            kazdego wykształcenia jest inny. Co jakiś czas zmienia się profil zatrudniania
            absolwentów. Najgorsze w tym jest to, że absolwent po studiach , wyjeżdża
            gdzieś za granicę - pracuje np. jako barman i po dwóch latach, wartość jego
            wykształcenia jest zdewaulowana przynajmniej o połowę. Można mieć pomysł na
            otwarcie np. ,,produkcji kwasu chlebowego"
            • ryszq Re: Co robić po studiach? /Własność prywatna.... 24.04.04, 13:31

              Największym dobrodziejstwem ustroju wychwalanego przez liberała
              jest ponoć własność prywatna. Stanowić ma ona podstawę wolności, bo
              im więcej się posiada, tym większe możliwości decydowania o swoim
              losie. Zdaniem liberałów, wolność jest tylko w kapitalizmie - inne
              ustroje są złe i nieludzkie, bo ograniczają skalę własności
              prywatnej, czyli zabierają wolność. Jeśli kapitalizm nie jest
              doskonały, to wszystkie inne rozwiązania są jeszcze gorsze - nie ma
              w nich tyle wolności i własności.

              Tymczasem w kapitalizmie rzeczywista własność wygląda mocno
              nieciekawie. Co prawda niemal każdy coś posiada, jednak to "coś"
              często oznacza "prawie nic". Nie będziemy się pastwić nad bogactwem
              np. Amerykanów, którzy do końca życia spłacają raty pożyczek
              zaciągniętych w celu zakupienia tych dóbr. Niech tam im będzie, że
              mają sporo: dom, samochody, jakieś obligacje itp. Jednak posiadanie
              takich dóbr z wolnością nie ma wiele wspólnego. Wystarczy, że szef
              przedsiębiorstwa, w którym pracuje przeciętny Amerykanin zechce go
              zwolnić z pracy - i w tym momencie kończy się wszelka wolność.
              Często kończy się też i własność. Nic po domu, gdy nie ma z czego
              zapłacić podatku od nieruchomości, opłat za gaz, prąd, wodę, wywóz
              śmieci, telefon itp. Nic po samochodzie, gdy nie ma czego wlać do
              baku. Jak ma się długi i nie ma za co żyć, to szybciutko sprzedaje
              się dom, samochód i obligacje, o ile znajdzie się na nie kupiec. A
              wtedy już po bajce - slumsy, nocleg pod mostem i szukanie jedzenia na
              śmietnikach za supermarketem. No, nie zawsze jest tak źle, ale
              nawet gdy zamiast dotychczasowej pracy znajdzie się nową, to nasz
              przykład dobrze obrazuje jak krucha jest kapitalistyczna wolność i własność.
              Powie ktoś: w kapitalizmie powszechna jest nie tylko własność dóbr
              użytkowych, ale i środków produkcji. To przecież tysiące małych
              prywatnych firm, gdzie każdy sam sobie jest szefem, a zatem nikt go
              z pracy nie wyrzuci. Tak dobrze jest tylko w bajkach - bo w
              rzeczywistości już nieco gorzej. Jak policzył amerykański ekonomista
              Morgan Garrett, w 1995 r. właścicielami środków produkcji było w USA
              6% (słownie: sześć procent) ludności. Do tego można dodać tzw. klasę
              menedżerską, mającą pewien udział we własności firm, w których
              pracują lub tylko są udziałowcami na istotną skalę. Było to raptem
              kolejne 8% ludności, czyli w sumie mamy ok. 15% społeczeństwa.
              Reszta to pracownicy najemni, których szef może w każdej chwili
              wystawić za drzwi. W tych 15% mieszczą się nie tylko właściciele
              drobnych firm, ale też rolnicy i hodowcy. Ponieważ jesteśmy ciut
              złośliwi, pozwolimy sobie zauważyć, że w PRL-u, który przecież w
              porównaniu z USA był podobno piekłem na ziemi, łączny udział rolników
              indywidualnych, rzemieślników, prywatnych sklepikarzy itp. był
              procentowo większy niż dzisiaj w USA.

              A może w USA jest tak źle, bo dopiero teraz kapitalizm zaczyna
              przynosić korzyści? Wręcz przeciwnie - im dłużej trwa, tym mniej
              własności środków produkcji. Wystarczy porównać przytoczone dane z tymi, które
              Garrett zebrał dla lat wcześniejszych. W roku 1780 aż 80% Amerykanów było
              właścicielami środków produkcji, w 1850 r. ilość ta spadła do 37%. Widzimy
              zatem, że o autentycznej własności na
              większą skalę nie ma mowy w kapitalizmie. Nie ma zatem w nim zbyt
              wiele wolności. A raczej jest - ale dla wybranych, czyli tej garstki, która
              środki produkcji posiada. Wraz z rozwojem kapitalizmu ta garstka się kurczy,
              większość ludzi traci własność i środki produkcji. Tak samo dzieje się w
              Polsce: supermarkety rozwijają się kosztem małych sklepów i targowisk, wielkie
              gospodarstwa rolne wchłaniają drobne, rzemiosło ustępuje pola produktom wielkich
              korporacji. Żeby nie robić konkurencji wielkiemu kapitałowi i nie
              dać ludziom zbyt wiele wolności i własności, na wszelkie sposoby utrudnia się
              życie drobnym posiadaczom. Nie słyszałem, by ulgi podatkowe przysługiwały
              drobnemu sklepikarzowi - słyszałem o ulgach dla supermarketów. Nie
              słyszałem, by rząd spieszył się z jasnymi regulacjami funkcjonowania
              spółdzielczości - wielokrotnie widziałem pośpiech, gdy chodziło o
              interesy wielkich firm. Wiadomo, liberalne rządy bronią wolności i własności -
              dla swoich...

              W Polsce wiele osób cieszy się z wolności na wzór amerykański.
              Każdy chciałby mieć dom, samochód, obligacje. Warto jednak pamiętać,
              że istnieje znacznie ważniejszy rodzaj wolności niż swoboda
              zarabiania pieniędzy i wydatkowania ich. To wolność decydowania o
              swoim losie, o tym, czy będziemy mogli się w spokoju cieszyć
              nabywanymi dobrami, czy też naszą radość w każdej chwili może zmącić
              szef wręczający wypowiedzenie umowy o pracę. Takiej wolności
              kapitalizm nie zapewnia - i dlatego tak rzadko o niej gadają
              liberałowie. Wolą udawać, że wolność kończy się na kupowaniu domów,
              samochodów i obligacji. A jest jeszcze wolność pracy na swoim i
              własność środków produkcji. Jakoś nie widać, by liberałowie
              troszczyli się o tych, którzy tej wolności i własności nie
              posiadają. Często słychać o sprywatyzowaniu majątku państwowego - a
              czy słyszałeś kiedyś czytelniku o przekazaniu pracownikom najemnym
              jakiegoś przedsiębiorstwa prywatnego? A gdyby wszystkie przedsiębiorstwa stały
              się własnością zatrudnionych w nich pracowników? To dopiero byłaby wolność. A
              ile byłoby własności. Nie ma na to jednak co liczyć w kapitalizmie.

              Swego czasu Jaroslav Haszek, autor "Przygód dobrego wojaka Szwejka",
              założył "Partię Umiarkowanego Postępu W Granicach Prawa". My możemy
              natomiast mówić o Bardzo Umiarkowanej Wolności i Własności W Granicach Rynku.

              /narrator/ - ,,wyłowione z sieci"
              • toulaa Re: Co robić po studiach? /Własność prywatna.... 29.04.04, 13:34
                Ależ to bełkot. I po co to wyławiać z tej sieci, pytam?
                • reery Re: Co robić po studiach? /Własność prywatna.... 29.04.04, 13:40
                  toulaa napisała:

                  > Ależ to bełkot. I po co to wyławiać z tej sieci, pytam?
                  >
                  >
                  >
                  mial dobre intencje, ale szkoda ze ludzie obecnie tak malo maja do powiedzenia
                  na rozne tematy, a przytaczaja coraz czesciej poglady innych
                  pozdrawiam
                  reery
                  • reery Re: Co robić po studiach? /Własność prywatna.... 29.04.04, 13:42
                    reery napisał:

                    > toulaa napisała:
                    >
                    > > Ależ to bełkot. I po co to wyławiać z tej sieci, pytam?
                    > >
                    > >
                    > >
                    > mial dobre intencje, ale szkoda ze ludzie obecnie tak malo maja do
                    powiedzenia
                    > na rozne tematy, a przytaczaja coraz czesciej poglady innych (to nie do
                    ciebie rysz:))
                    > pozdrawiam
                    > reery
    • reery do przyjaciol alterglobalistow....... 29.04.04, 13:22
      moze powinienen sie zwrocic z tym pytaniem do przyjaciol alterglobalistow:))
      oni znaja prawie na wszystko odpowiedzi.....
      pozdrawiam
      reery
Pełna wersja