no bo mi pies komputer wylacza

30.04.04, 16:07
Wlasnie probuje wyszukiwac interesujace mnie watki na stronach www, ale co
chwile "wypadam" z sieci-pies mi komputer wylacza. Nie wiem jak opanowal te
sztuke, ale rusza zwawo kuprem i ziewa, jakby nigdy nic, aby
nastepnie ..trask! wylaczyc to pudlo.
A pies to znajda:) Mam taka manie przyprowadzania do domu (malego
mieszkanka) psow wszelkiej masci, rasy oraz gabarytow.. Uch. Nie zawsze
wychodzi na dobre, o nie. A to zainfekowanie mieszkania i mojej
suni "stalej", Mory, kleszczami (co za to paskudztwo), a to pchly, a to
sciany obgryzione czy stol wyzlobiony zabkami spryciarza. No tak, w koncu nie
moge caly dzien siedziec i patrzec jak to to lata za swoim ogonem czy prosi
mnie po raz enty o pieszczoty.
Oczywiscie nie wszystkie zostawiam sobie w domu, znajduje im nowych
wlascicieli, wraz z inna opiekunka "bezdomniowcow" i jaka wtedy radosc, jaka
satysfakcja! Mieszkam w Hiszpanii, a tu jest to temat zbyt aktualny. Co
tydzien prawie pojawia sie na ulicach tego malego pueblo, w ktorym mieszkam,
jakis blakajacy sie kundel. Czasem i rasowy. Nierzadko i szczenie sliczne,
sikajace gdzie sie da w mieszkaniu. Cos jak Paproch;)
Jednak ten jest inny.. Stal dokladnie pod moim domem, nie ruszal sie.
Zawolalam go, a on czlap, czlap i podszedl. Stanal przede mna, spojrzal w
oczy ..i juz nie odstapil na krok (!) Jakbym cale zycie go miala, bo cieszy
sie jak szalony, gdy wracam do domu z pracy albo wychodze z kuchni po
zrobieniu herbaty;) Taki czarny pol cocker, z klapiastymi uszami, brudny byl,
ze hej! Smieszny, az trudno smiech powstrzymac, gdy np.leci na spacer i
potyka sie na schodach i leci jeszcze szybciej przez to i zawsze na scianie
hamuje. Na spacerze lata wokol mnie, jakby stracic mnie juz nie chcial i
wiecznie macha ogonem. Znajomy ochrzcil go na razie Blacky, bo mial podobnego
i samochod go potracil i...sami wiecie.
Pies to spokojny nad wyraz, radosny nad zycie i nawet nie glupi, choc
ciapciowaty. Ale wierny niesamowicie. Teraz wlasnie spi obok mnie, caly
przejety tym spaniem, na swoim kawalku koca (dzieli z Mora) i z noskiem przy
starej kosci, dokladnie juz wylizanej przez wiele psow, ktore przeszly przez
ten dom, ale wciaz ciekawej dla psiego nosa. Swoja droga: coz ma w sobie ta
kosc?
Blacky...badz dobry, nie gryz obolalych scian, nie sikaj wiecznie, znaczac
teren w pokoju, nie wynos mi kapci z szafy, jak robi to Mora. Zyjmy w
zgodzie, to moze po cichutku i tak, ze niby nic, calkiem, calkiem...uda Ci
sie zostac:)


    • annuszka a moj pies... 30.04.04, 16:25
      ...jest inny;)
      • ty.juz.wiesz Re: a moj pies... 30.04.04, 16:57
        annuszka napisala,ze jej pies ...jest inny;)
        to ja pytam,czy to ten, co z kotem sie przyjazni?
        i (ona juz wie,co)
        • annuszka Re: a moj pies... 30.04.04, 18:10
          ty.juz.wiesz byl uprzejmy zauwazyc,ze:
          annuszka napisala,ze jej pies ...jest inny;)

          po czym zapytal:
          czy to ten, co z kotem sie przyjazni?
          Nie,to nie ten,co jezdzi koleja i nie ten,co z kotem sie przyjazni.Ten sie z
          zadnym NIE przyjazni .Nawet tym,co tupie.
Pełna wersja