dreamoholic
30.04.04, 23:50
Witajcie!
Do rozszerzenia mojego posta o jedno, choć znaczące słowo natchnął mnie
list od osoby, która opisała mi, jak jej szczęście zrodziło się na łonie
świata iluzji, natomiast w pełni rozkwitło na bezkresnych polach realnego
świata.
Chciałbym poniższe kilka słów dedykować tym wszystkim, którzy spędzają czas
w tym wirtualnym świecie poszukując recepty na własne szczęście, dla których
jest to coś więcej niż tylko „niegroźne urozmaicenie”, gdyż mąż lub żona nie
patrzy…
Gnając przez życie w zawrotnym tempie
przystań na chwilę i zamknij oczy
i gdzieś tam na horyzoncie
gdzie iluzja styka się z rzeczywistością
ujrzysz piękny kwiat
targany wichrem namiętności
wyciągnij ku niemu ręce
i pozwól niech jeden z płatków
osiądzie delikatnie na twej dłoni
i poczuj, że to nie dłoń
tylko serce zadrżało
gdy chwila stała się wiecznością.
Inveterate Dreamer
P.S.
Specjalną dedykację dołączam dla pewnej Kasi.