NIEMOŻNOŚĆ....

01.05.04, 10:28
Zdarzenie 1

Jadę wyciągien narciarskim - takim dwuosobowym krzesełkowym - na Czantorię.
Obok mnie siedzi syn mojego przyjaciela. Narty spoczywają na takim
niby ,,podnóżku" - dojeżdzamy do stacji końcowej z napisem ,Wysiadać" -
brakuje jakieś 25 metrów - a tu siedzący obok mnie chłopiec, odryglowuje
ów ,,podnóżek i chłopiec pociągniety ciężarem nart leci w dół ( jakieś 8
m.) Łapię go za kołnierz, ale śliski materiał i tak wymyka mi się z rąk. N i
e m o g ł e m n i c z r o b i ć. Szczęściem ,że wpadł w zaspę 2 metrową ,
tuz za siatką ogrodzeniową. Nie wszystko można przewidzieć.

Zdarzenie 2

El Hadjar - osiedle ok. 20km od Annaby. Drogą od meczetu idzie grupa
czterech Polaków.
Na drugiej stronie ulicy, wąskim chodnikiem, idzie muzułmanka - zasłonieta
czadorem - na ręku małe dziecko, obok drepcze mała dziewczynka. Naprzeciw
niej samotnie kroczy Arab. W pewnej chwili , kiedy mieli się minąć, Arab
uderza ją na odlew ręką. Nie ustąpiła mu miejsca przy mijaniu się.
Widzieliśmy to, a jednak n i e m o ż n a b y ł o n i c z r o b i ć. Po
prostu NIC!

Zdarzenie 3

Mamy z kolegą trochę czasu do rozpoczęcia seansu filmowego , więc czekamy.
Nagle zza rogu wyłania się facet ,,wstawiony" nieco i uderza idącą obok niego
kobietę. Zatacza się i tylko dzieki temu ,że ja stałem na drodze (na drodze
jej teoretycznego upadku), nie upadła. A kolega od razu wali ,,goscia" w
szczękę i ten pada. I co? Ano to , że owa kobieta zaczęła okładać mojego
kolegę parasolką, klnąc przy tym i wołając o pomoc. N i e m o ż n a b y ł
o n i c z r o b i ć - jak tylko wynosząc się z miejsca zdarzenia.


PS. Czy mieliście kiedyś takie poczucie bezsilności?

------------------------------------------------------------------------------
Kropka to taka skromnisia. Udaje taką małą...:)))----------------------------
--------------

ryszq
    • bachantka Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 01.05.04, 12:25
      Poważna odpowiedź na poważne pytanie:
      Bez przerwy, co dnia....
      Kiedy patrzę na "moje dzieciaki", kiedy rozmawiam z z 14-latkiem, który choruje
      na białaczkę i on mi mówi jak się boi kolejnych zabiegów, a ja nie moge
      powiedzieć nic. Kiedy słyszę,że inny mądry chłopak ma guz wrastający mu w
      kręgosłup i że nikt nie zna efektów operacji...a ja nie moge z robić nic, tylko
      z nim o literaturze rozmawiać, jakby tamtego nie było. I tysiące razu co dnia,
      gdzieś na ulicy, kiedy widzę jak ludzi chłoszcze życie, jestem rozpaczliwie
      bezradna...Wobec losu, wobec przypadku, wobec konieczności, wobec tysięcy
      ograniczeń, z tysięcy przyczyn bywam bezradna.


      Magnolia
      • ryszq Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 02.05.04, 05:00

        :-O Nnie wypada po takim poważnym wpisie opowiedzieć zdarzenie 4. Byłoby
        zbyt ,,nieprzystojne", jako , że z lekka obsceniczne i śmieszne.

        Można być i bezradnym wokół czyjegoś nałogu. A jakże!. Nawet być przez to
        terroryzowanym. To życie niesie nam wiele niespodzianek, wobec których nie
        umiemy znaleść trafnej diagnozy.

        ryszq
    • kreon1 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 03.05.04, 00:50
      Najgorse uczuie jakie miałem okazję poznać, naprawdę....
      • flatbrain Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 03.05.04, 05:56
        Milam kiedys znajoma ...kolezanka z parcy .Byla w cizay juz ostatnie dni .
        Pamietam jak bardzo sie cieszyla ,jak kupowala ciuszki i mebelki i wozki i inne
        drobiazgi dla malenstwa.
        Tak milo bylo patrzec na jej radosc .
        Na trzy dni przed terminem snila mi sie ...snilo mi sie ze urodzila umarle
        dziecko .
        Nie moglam jej przeciez tego powiedziec ,nie moglam .

        Trzy dni pozniej jej dziecko zmarlo w lonie .

        To bylo tyle lat temu a ja wciaz sie czuje nieswojo , tak jakby to byla moja
        wina .
    • pazlotko Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 03.05.04, 17:57
      nie wszystko mozna przewidziec.
      nie wszystko mozna uporzadkowac.
      nie wszystko mozna doprecyzowac.

      wlasciwie tkwimy w ciaglej bezsilnosci, niemoznosci, wobec wielu zdarzen w
      zyciu, jak i zycia w ogole... z roznego dystansu.
      opisales punkty. roznice mentalnosciowe, rozna perspektywa spojrzenia, albo
      wycinek cudzego dramatu.
      dzis patrze w gazecie na zdjecie mezczyzny, o ktorym czytam, ze stracil zone i
      cztery corki. slania sie na nogach. ktos polewa mu twarz woda z butelki. jestem
      bezsilna wobec tego, ze ludzie sie morduja i tego, ze w rownym stopniu
      zagrozone jest moje wlasne cialo - warunek istnienia. ale rownoczesnie jestem
      bezsilna wobec wlasnego pragnienia przekraczania tej bezsilnosci, by nie
      wycofac sie w zobojetnienie.
    • luckyman1 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 03.05.04, 18:08
      Jechałem dzis obwodową, wracając do domu, na liczniku 170, nagle mija mnie
      inny samochód jadąc z 220/h....i ja nie mogłem nic wiecej zrobić.
      Pozdro
      Ps. to tak na rozluźnienie, i nie bijcie noooo;)))
      • kamila77 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 04.05.04, 09:38
        Lucky, przekluwanie nadetych balonikow nie jest tu mile widziane :))))))
        • ryszq Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 04.05.04, 10:54
          Kupując w kioskach w/w , również mogłoby się to nie spodobać kupującemu.
          No - chyba , że temu co chciałby zwiększyć przyrost naturalny.
          Może tym z RM?

          --------------------------------------------------------------------------
          Kropka to taka skromnisia.Udaje taką małą...:)))-------------------------------
          -----------

          ryszq
        • luckyman1 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 04.05.04, 16:34
          Tu , czyli gdzie i komu sie to nie podoba...., albotam co sie będe kłócił, mea
          culpa
          Pozdro
      • kreon1 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 04.05.04, 16:56
        luckyman1 napisał:

        > Jechałem dzis obwodową, wracając do domu, na liczniku 170, nagle mija mnie
        > inny samochód jadąc z 220/h....i ja nie mogłem nic wiecej zrobić.
        > Pozdro
        > Ps. to tak na rozluźnienie, i nie bijcie noooo;)))



        Ale sie obśmiałem :)) dzięki lucky pozdrawiam serdecznie:)
        • latarenka40 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 05.05.04, 03:34
          Wczoraj facet jadac autostrada zauwazyl malutkie gaski na drodze ,zahamowal
          zeby je uratowac.Ktos inny najechal na niego zabil mu 14 letnia corke .Gaski
          tez zginely .
          Moze to byl instynkt , ze nacisnal na hamulec.Moze przeznaczenie.
          Skad sie wziely gesi na autostradzie?
        • luckyman1 Re: NIEMOŻNOŚĆ.... 05.05.04, 16:55
          Nooo i komuś sie podobało;)))
          Pozdro
Pełna wersja