toulaa Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 09:03 Ja chyba brak poczucia humoru. Odpowiedz Link Zgłoś
welur Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 10:22 Złamany paznokieć, pryszcz na nosie,a tak poważnie brak przyjaciół. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
oldpiernik Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 11.05.04, 15:19 toulaa napisała: > Ja chyba brak poczucia humoru. > a ten brak to u siebie, czy u kogoś, z kim musisz rozmawiać? hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
miki27101 Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 12:04 najwieksze nieszczescie , dopiero przyjdzie............. Odpowiedz Link Zgłoś
senne_marzenie Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 15:44 samotnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.pelasia Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 15:53 ...wszelkie wpisy lwa:) Odpowiedz Link Zgłoś
luckyman1 Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 16:40 Nieczytelny cel życia. Odpowiedz Link Zgłoś
woman-in-love Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 17:21 nienawiśc do samego siebie Odpowiedz Link Zgłoś
poo_5 Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 17:27 Pooczucie bezradności i niemoc. :( Odpowiedz Link Zgłoś
binka Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 17:36 ciężką chorobę i śmierć najbliższych Odpowiedz Link Zgłoś
wichrowe_wzgorza Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 11.05.04, 20:48 taaaa Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 20:14 lichą poezję Odpowiedz Link Zgłoś
kreon1 Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 09.05.04, 22:52 Mieć a nie móc albo móc ale nie mieć:)) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 10.05.04, 06:52 poltora nieszczescia Odpowiedz Link Zgłoś
hippy_pottamus Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 10.05.04, 12:40 a czy ma być większe czy mniejsze pół w tym pótora? m. P.S. w tym miejscu VR - dlugie posty jednak ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 10.05.04, 12:04 Brak lub utrate milosci. Coz warte sa wszyskie wymienione tu wartosci Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 Pan mi wybaczy, Monsieur Remarque :))) ??? 10.05.04, 22:05 Mi-ość to nie staff, w którym można zawsze znaleźć SWOJE odbicie. Mi-ość ma pshepływy i ot!pływy. Ma też swoje rozbite okręty, zatopione mniasta, ośmiornice i skshenie pa-złota i la.pereł. Ale las.perlas leżo głęboko. Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Pociecha: tego kwiatu jest pół czatu 11.05.04, 09:18 rivers napisał: > Brak lub utrate milosci. Riversie, imbir Cię rzucił?:((( Oj, to jeszcze żadna mecyja, no, znajdziesz se nową, nic nie wskazuje na to, żeby populacja Słodkich, a nawet Słodko- Gorzkich na czacie miała ulec skurczeniu. W razie czego pomożemy! toulaa_współczująca A poważnie, to odpowiedź żartobliwa byłaby, nie wiem, czy bardziej trendy, ale na pewno fajniejsza niż te kaznodziejskie prawdy a la Paweł z Tarsu ( ".. te trzy. Z nich zaś największa jest miłość." ) Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Pociecha: tego kwiatu jest pół czatu 11.05.04, 14:48 toulaa napisała: > W razie czego pomożemy! No to brzmi obiecujaco... Trzymam za slowo. Tylko wlasciwie ile PiM kryje sie za ta liczba mnoga? Czy to moze tylko pluralis majestaticus? Ale nawet jesli, to tez cos :)) > A poważnie, to odpowiedź żartobliwa byłaby, nie wiem, czy bardziej trendy, > ale na pewno fajniejsza niż te kaznodziejskie prawdy a la Paweł z Tarsu ( ".. > te trzy. Z nich zaś największa jest miłość." ) No, porownanie do Pawla z Tarsu to jescze nie najgorzej. Balem sie, ze bardziej mi sie dostanie :)) rivers ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Re: Pociecha: tego kwiatu jest pół czatu 12.05.04, 00:03 rivers napisał: > toulaa napisała: > > > W razie czego pomożemy! > > No to brzmi obiecujaco... Trzymam za slowo. Tylko wlasciwie ile PiM kryje sie > za ta liczba mnoga? No, no, już widzę ten błysk w oku, ale, niestety, MY tu nie oznacza zbioru PiMek (zresztą PiMki są nonowi przynależne z definicji, Ty masz najwyżej kopirajta na słodko- mdławe SiW*-ki), ani nawet pluralis maiestatis ( bez - cus), ale ogół czytających to forum. Mniemam bowiem, że skoro byliśmy zmuszeni być z Tobą na wozie, to i pod wozem Ciebie nie opuścimy ( czekamy na dalsze relacje). *- Subtelne i Wrażliwe > No, porownanie do Pawla z Tarsu to jescze nie najgorzej. Balem sie, ze > bardziej mi sie dostanie :)) Primo, nie pochlebiaj sobie, powtórzę:) Secundo, Szaweł doznał na drodze z Damaszku jednej metamorfozy, i jednego olśnienia- Ciebie olśniewa coś stanowczo zbyt często. Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Pociecha: tego kwiatu jest pół czatu 12.05.04, 19:19 toulaa napisała: > zresztą PiMki są nonowi przynależne z definicji, Ty masz najwyżej > kopirajta na słodko- mdławe SiW*-ki Ulga i wspolczucie. Zdecydowanie wole SiW-ki niz PiM-ki (szczegolnie te "self- appointed). Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Re: Pociecha: tego kwiatu jest pół czatu 14.05.04, 17:32 rivers napisał: >> Ulga i wspolczucie. Zdecydowanie wole SiW-ki niz PiM-ki (szczegolnie te "self- > appointed). Koffany riversie, to właśnie nazywa się dostosowanie marzeń do realiów. Chyba nawet do Ciebie dotarło, że, primo, żadna Piękna i Mądra nie mogłaby być Twoją wielbicielką, bo PiM z definicji nie są niczyimi wielbicielkami, secundo, nie jest możliwe, byś tym, co piszesz, wzbudził zainteresowanie dla Swojej Osoby u jakiejkolwiek P i M. Ergo, rzeczywiście pozostaje Ci uwielbienie i przymilne uśmieszki tylko forumowych "subtelnych" i "wrażliwych". Quod erat demonstrandum. A tutaj mi, szczerze mówiąc, chodziło o to, że non jest Autorem tego ( P i M) określenia, nie zaś o Osoby- ale Ty od razu masz swoje konkwistadorskie skojarzenia. Moje zaś skojarzenie z Twoim jest takie ( zwłaszcza po lekturze części Twojego wątku o zachwytach ): Zabawa w wiejskiej remizie. Wchodzi wsiowy amant, podstarzały fircyk, prężąc cherlawą pierś. Zgromadzone licznie podpierające ściany panienki zanoszą się histerycznym chichotem. Ciekawe, której się pierwszej poszczęści, i ściągnie na siebie łaskawe spojrzenie owego adonisa? Odpowiedz Link Zgłoś
delicti_corpus Re: Pociecha: tego kwiatu jest pół czatu 16.05.04, 18:40 toulaa napisała (o rivers'ie, nie ukrywając tego): > Moje zaś skojarzenie z Twoim jest takie ( zwłaszcza po lekturze części > Twojego wątku o zachwytach ): > > Zabawa w wiejskiej remizie. Wchodzi wsiowy amant, podstarzały fircyk, prężąc > cherlawą pierś. Zgromadzone licznie podpierające ściany panienki zanoszą się > histerycznym chichotem. Ciekawe, której się pierwszej poszczęści, i ściągnie > na siebie łaskawe spojrzenie owego adonisa? Pocieszające jest tylko to, że niektóre "licznie podpierające ściany panienki zanoszące się histerycznym chichotem", które "ściągnęły na siebie łaskawe spojrzenie owego adonisa", obrastają PÓŹNIEJ w piórka tak jak toulaa. Niestety, nie wszystkie - część z nich pozostaje panienkami pod ścianą. Odpowiedz Link Zgłoś
ryszq Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 11.05.04, 00:51 Drabina nieszczęść może być bardzo długa. Utrata kogoś bliskiego. Naprzykład, nagła strata dwojga rodziców. Ale najwyżej stoi strata własnych dzieci. Strasznym nieszczęściem , zwłaszcza dla matek jest patrzeć na śmierć swoch dzieci. Byłem blisko tego i widziałem. Dla mnie to nieszczęście miało największy wymiar. I nigdy nie widziałem większej rozpaczy i bólu. ----- ryszq Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 pełnym zdaniem, she :)))))) 11.05.04, 02:24 Za największe nieszczęście uważam posiadanie takiego oto biorytmu: rytm fizyczny - minus 94% (maleje) rytm emocjonalny - minus 43% (maleje) rytm intelektualny - minus 81% (rośnie!!!) Jeśli ktoś chce mi dokopać w jakiejkolwiek dziedzinie, to tylko dziś! Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Re: pełnym zdaniem, she :)))))) 11.05.04, 09:21 Szkoda, bo chętnie bym se pozwoliła na ryzyko i spontaniczność w zbliżeniu:( A największe nieszczęście to przeczytać, kiedy śmierć przyjdzie na tej stronie deathcośtam, co linka dałaś, i teraz czekać!:) Odpowiedz Link Zgłoś
kreon1 Re: pełnym zdaniem, she :)))))) 11.05.04, 14:48 she_5 napisała: > > Jeśli ktoś chce mi dokopać w jakiejkolwiek dziedzinie, to tylko dziś! > NIech się który odważy:)) PS. Za to horoskop! Mnjód na moja duszę: "Ukochana osoba nie będzie tobą nasycona. Dzisiejszej nocy możesz się spodziewać dowodów niezwykłego wzajemnego oddania. Dla samotnych (a co!): Pozwól sobie na ryzyko i spontaniczność w zbliżeniu, które jest tuż, tuż. Ktoś ciekawy dostrzeże w tobie fantazję, która nie pozwoli na bierność. pshepiekny horoskop napewno sie spełni może juz się spełnia:))) pshestań się martwić głowa do góry kreon_pocieszyciel Odpowiedz Link Zgłoś
she1961_lodz Re: pełnym zdaniem, she :)))))) 11.05.04, 14:55 kreon1 napisał: > kreon_pocieszyciel oj, tykreonie :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
laperla Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 11.05.04, 12:32 zgorzkniale mezatki, uwiezione w swym dogmatyzmie i zyjace w swiadomosci, ze nic ciekawego juz je nie spotka. pozdrawiam perla Odpowiedz Link Zgłoś
ryszq Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 11.05.04, 19:57 Sa i nieszczęścia z których można się śmiać nawet: Otóż wydarzyła się historia tyleż wesoła co w pewnym sensie nieszczęśliwa. Odbywały się zawody pływackie na basenie otwartym. (kiedyś daaawno temu - takie zawody nie były czymś dziwnym). Basen nie był podgrzewany, a temperatura wody miała ok. 14-15stopni [C] (otwarcie sezonu letniego). Sześciu zawodników skoczyło do wody , gdy jednemu z nich w połowie dystansu najzwyczajniej w świecie , pękła gumka w slipach. Biedak przytrzymał ją kolanami - ale pracować mógł jedynie rękami. Tak , do mety dopłynął już bez slip (kupionych w komisie - bo jeszcze PEWX - ów wtedy nie było). Klops w tym , że nalażało wyjść z basenu. I jak tu wyjść? kiedy przerażliwie zimna woda okrutnie obeszła się z jego męskością. Biedak krążył, nurkował - nic z tego. A rebiata miała ubaw po pachy - nikt nie chciał jakoś mu pomóc - tylko rżeli co też to będzie. Złośliwość młodych ludzi bywa niekiedy okrutna. Ale pomogła mu kobieta - ( wicemistrzyni i mistrzyni Polski w skokch do wody z trampoliny ). To ona mu rzuciła he,he- majtki damskie - ale co miał zrobić- wyszedł w nich i czym prędzej czmychnął do kabin. Odebrał to jako nieszczęście, jako klęskę. Nie chciał pójść na pożegnalną kolację , miał poprostu wszyskiego dość- zwłaszcza kolegów. I nie ma się co dziwić. Wiecie ,że w końcu fajnie się to skończyło? Właśnie - skończyło się niespodziewanie gorącym romansem właśnie z ową mistrzynią . Miała zresztą nad nim lekką przewagę 3lat. Nieszczęścia nie zawsze zatem idą parami. Mająć 18 lat , swoją porażkę można odebrać jako nieszczęście. Z dystansu lat można na to spojrzeć jak na fajną przygodę. Można też i zebrać doświadczenia. Hart ducha też. A potem z innego kąta i z innego dystansu na nowo spojrzeć i mże się wtedy okazać , że nasze chwilowe nieszczęście , nie jest takie znowu największe. I tym optymistycznym akcentem zakończę. ;-)) ryszq Odpowiedz Link Zgłoś
nikogo_nie_szukam Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 00:33 Durne tematy na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
pazlotko Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 00:38 to Ty byles tym 18-stolatkiem? historia jak z obsesyjnego snu... pozdr :) Odpowiedz Link Zgłoś
ryszq Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 04:44 Zapewniam , że historia ta wydarzyła się naprawdę. A sny zapominam w chwili spojrzenia w okno. Nawet te obsesyjne. Odpozdrawiam. ;-) ryszq Odpowiedz Link Zgłoś
pazlotko Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 16:17 ale nie odpowiedziales czy to Ty byles (i nie musisz oczywiscie). wierze, ze wydarzyla sie naprawde, nie o to mi chodzilo z tym snem - by wiarygodnosc odebrac. hej:) Odpowiedz Link Zgłoś
ryszq Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 17:15 > ale nie odpowiedziales czy to Ty byles (i nie musisz oczywiscie). A może to Ty byłaś?. No to byłyby jajca! Eeee!- niemożliwe przecież - nie było Cię jeszcze na świecie - tak przypuszczam. Niefortunnym zawodnikiem był mój kolega. Zdarzyło mi się wszakże spotkać po latach osobę, która widziała to samo zdarzenie - mimo ,że wcześniej nie znaliśmy się. I to dwa razy nawet - w odległym kraju i w innym wydarzeniu, które razem widzieliśmy - nie znając się wcześniej. Ale to już zupełnie inna historia. Mnie raczej szczęście sprzyja. Bo szczęście jest i to , że się nie traci. A brak szczęścia to jeszcze nie jest nieszczęście. ;-) -------------------------------------------------------------------------- Kropka to taka skromnisia.Udaje taką małą...:)))------------------------------- ----------- ryszq Odpowiedz Link Zgłoś
maximw2 Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 15.05.04, 11:57 :):):)Kamyczek Odpowiedz Link Zgłoś
hlieb Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 05:21 Podobały mi się dwie wypowiedzi, jedna luckymana...zgadzam się to jest koszmar..nieczytelny cel w zyciu, a najbardziej boję się samotności, którą senne uważa za największe nieszczęście. No i nie odpowiedziałem na pytanie o nieszczęście...ciekawe..ale fajnie, ze kiedys przyszedłem na czat, to jest któreś z wielu moich szczęść:))) Odpowiedz Link Zgłoś
luckyman1 Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 18:53 koszmar to może nie jest, ale ten brak pewnosci, czy w dobrym kierunku idziesz, jest ....hmmm irytujacy (a czas upływa). Zazdroszcze ludziom , pewnie dażącym do jasnego celu.....naprawdę zazdroszczę. A samotnosci nie ma, jeśli ktos chce , zawsze znajdzie bratnia duszę, tak samo"samotną"...........zawsze jest szansa.Ja to wiem ;))) Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
1maciejos Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 21:19 Za największe szczęście uważam: - człowieka nieśmiertelność - brak przerw w bieganinie codziennej na sen - brak przerw w śnie na codzienną bieganinę - nie życie tu i teraz i tam i kiedyś i nigdzie i nigdy - nie posiadanie czasu na powiedzenie "witam" i "żegnam" - nie dokończenie tego, co się zaczęło.. a jednocześnie nie wyjście w najlepszej części imprezy (to dość łatwe...) no i przede wszystkim żyć i umrzeć w totalnej samotności i zapomnieniu Odpowiedz Link Zgłoś
1maciejos Re: Co uważacie za największe nieszczęście? 12.05.04, 21:19 ps.. nieszczęście oczywiście... hmm chociaż.. kto wie.. Odpowiedz Link Zgłoś