i co nam z tego?

17.05.04, 17:33
siedze i mysle....
jutro jade do onkologa.
moja umowa na zycie na czas nieokreslony wygasla 4 miesiace temu.
teraz co 3 miesiace musze podpisywac aneksy.
alez sie boje, qwa, jak ja sie boje !!!
mowia, ze to normalne, ze kazdy kolejny raz bedzie latwiejszy.
przyzwyczaje sie, jak do kazdego innego swinstwa, chocby karaluchow.
jezeli beda nastepne razy.
coz za zabawne porownanie. poczucie humoru lekarzy doprowadza mnie do szalu.
rodzina jest rownie przerazona jak ja. pocieszaja, usmiechaja sie,
podtrzymuja na duchu. doceniam to, wiem, ze jest ktos ze mna, ale uwierzcie,
to takie sztuczne, takie nierzeczywiste. szkoda mi ich bardziej niz siebie.
za wszelka cene probuja nadgonic stracony czas. to pewnie tez normalka.
wszystko wydaje sie normalka pod warunkiem, ze nie dotyczy to nas osobiscie.
rozumiemy, ze tak musi byc.
ze kazdy z nas reagowalby tak samo.
jasne.
po co to wszystko wypisuje?? przeciez to jakas cholerna grafomania!!
z dwoch powodow.
po pierwsze ze strachu.
nie dziele sie juz swoimi demonami z bliskimi, bo widze, ze ich to bardziej
dobija niz mnie, a takie wygadanie (wypisanie) jednak przynosi odrobine ulgi.
po drugie ku przestrodze.
nie zastanawiamy sie kiedy nas moze cos podobnego dotknac.
i slusznie.
ale sprobujcie przemyslec swoje zycie.
jakby co do czego bedzie mniej rzeczy do nadrobienia i dogonienia.
wtedy zawsze jest szansa, ze mniej bedzie bolec.

pozdawiam

ja
    • samba_sikoreczka Re: i co nam z tego? 17.05.04, 18:38
      trzymaj sie:-))
    • rohasek Re: i co nam z tego? 17.05.04, 18:51
      mogę tylko przypuszczać jak smakuje taki strach jak Twój,
      a już to przypuszczenie jest trudne do udźwignięcia.
      nie mam też pojęcia co napisać żeby nie wypaść sztucznie,
      patetycznie i banalnie więc napiszę tylko
      że wirtualnie jestem z Tobą choć przez tę chwilę
      i obiecuje, że przemyślę swoje życie,
      a Ty obiecaj pamiętać, że od wyroków jest Bóg, a nie lekarze (zwłaszcza ci ze
      specyficznym poczuciem humoru) więc nie trać nadziei.
      dużo sił życzę i wiary.
    • she_5 Odp. bezpiecznie czyli offtopicznie... 17.05.04, 18:52
      Jan Pawlikaniec

      "A jeśli potrafisz w nie mądrze grać
      to życie da ci parę szans
      może nawet carte blanche...

      I pewnie kiedys sam na to wpadniesz
      przy lampce wina przy kolacji
      że
      ŻYCIE JEST SUMĄ TYSIĘCY OBOWIĄZKÓW
      A SZCZĘŚCIE KORZYSTNĄ WYPADKOWĄ ICH REALIZACJI

      trzeba tylko umieć grać
      psia mać!
    • poo_5 Re: i co nam z tego? 17.05.04, 19:00
      Będzie dobrze.N I E M A innej mozliwości.
      A Ty się trzymaj,chociażby na przekór.
      Poozdrawiam:)
    • mikip1 Re: i co nam z tego? 17.05.04, 19:12
      Nieroztropny, Ty nie siedż , i nie rozmyślaj, weść sie w garść, co Ty wiesz o
      strachu, nic, boisz się , rozumiem, ale człowieku , masz przed sobą całe życie,
      a nie, rozmyślanie, chcesz , opowiem Ci moją Historie. W 1997 roku, miałem
      operacje serca, wymieniono mi zastawkę , na sztuczną, w 2001r. miałem druga
      operacje serca, czy się bvałem,( a jak myślisz, -
      • binka Re: i co nam z tego? 17.05.04, 19:20
        życzę, żeby się udało:-)
    • savana_wr Re: i co nam z tego? 17.05.04, 19:19
      „Umowa na życie” mojego ukochanego taty młodego i pełnego siły, została zerwana
      nagle, dwa miesiące temu... bez wypowiedzenia ... Nie mogłam zrobić nic..
      potworne uczucie i bezradność
      Ty masz, poprzez te aneksy, szansę... wykorzystaj ją bardzo Cię proszę...
      Iwona
      Ps. I pisz kiedy tylko będziesz miał potrzebę...

      • welur Re: i co nam z tego? 17.05.04, 19:22
        Trzymaj się:)
    • nonstop Re: i co nam z tego? 17.05.04, 19:31
      pozdrawiam, po prostu
      • ki_nga Re: i co nam z tego? 17.05.04, 21:44
        .....i ja....
    • ich_bin Re: i co nam z tego? 17.05.04, 21:58
      Moze te slowa dotra do Ciebie:
      pesymista:"mam tylko pol szklanki wody"
      optymista"mam jeszcze pol szklanki wody"
      Moze te slowa nie pasuja tu ,ale zycze Tobie wszystkiego dobrego.
      • pocieszanka Re: i co nam z tego? 17.05.04, 22:15
        Otaczam Cie swoimi pelnymi nadziei myslami zapewniajac, ze bede trzymac kciuki,
        nie tylko jutro. Zyczac wielu jeszcze "aneksow" pozdrawiam serdecznie...
        • jolka251 Re: i co nam z tego? 17.05.04, 22:22
          Wszystkie slowa ktore bym teraz napisala beda banalne, wiec krotko jestem z
          Toba i trzymam kciuki zeby bylo dobrze.
          • heyjude Re: i co nam z tego? 17.05.04, 22:50
            Nie zawracaj sobie głowy aneksami tylko sam przedłuż sobie umowę na czas
            nieokreslony, wiem z autopsji, że każda choroba jest zaprogramowana w naszych
            mózgach, wystarczy więc tylko wykonać, tak jak w komputerze kombinacje klawiszy
            ctrl+alt+delete i ...po chorobie
    • rivers Re: i co nam z tego? 18.05.04, 05:33
      Pisz. Mysle o Tobie i jestem z Toba.
    • myszy_i_ludzie Re: i co nam z tego? 18.05.04, 10:30
      każdy aneks może być przecież podpisywany na coraz dłuższy czas. więc pisz.
      wierz. bądź z nami, i z bliskimi oczywiście tez. działaj i odczuwaj, a myślenie
      zostaw nam.
      pozdrawiam ciepło
      magda
      • hippy_pottamus Re: i co nam z tego? 18.05.04, 11:42
        aneks aneksowi nierowny, ale trzeba wybierac optymistycznych partnerow do tej
        umowy; niedawno tez ktos mi bliski wypowiedzial taka umowe i to bez zadnego
        aneksu ani karencji, wiec choc to moze zabrzmiec okrutnie - trzeba sie cieszyc,
        ze sa te aneksy do podpisywania, kazdy z nich to kolejna porcja wrazen, ktore
        mozna przezyc; i szansa na to, ze nastepny moze okazac sie lepszy, bo
        bezterminowy, niczym kolejna umowa o prace ;)
        pozdrawiam
        m.
    • mietowe_loczki Re: i co nam z tego? 18.05.04, 11:37
      Znam ten strach. Tyle że wtedy, kiedy jest już dobrze, tak łatwo się o nim
      zapomina.

      Wszystkiego dobrego.
    • pikus Re: i co nam z tego? 18.05.04, 12:02
      Zawsze ufaj bardziej lekarzom niz roznym specom od "cudownych metod".
      Trzymaj sie,

      Pikus

    • runek Re: i co nam z tego? 18.05.04, 12:15
      hmmm - byłem ok. rok temu na tzw. pożegnaniu z osobą podpisującą takie aneksy.
      Pocieszające jest to,że ta osoba dalej żyje.Czuje się raz lepiej raz gorzej.
      Imponuje mi tym,że nie okazuje strachu (nie ukrywa choroby , nie robi żadnych
      dzikich akcji itd).

      Trzymaj się.
    • nieroztropny Re: i co nam z tego? 19.05.04, 11:28
      kochani,
      jestescie po prostu ..... kochani.
      badania wyszly tak sobie, ale aneks podpisany :-))
      prawde mowiac nie spodziewalem sie jakiegokolwiek odzewu. siedzialem w pracy,
      uzalalem sie nad soba, rozwazalem czy zaczac zapominanie od piwa czy od razu od
      gorzaly. napisalem post, by wyrzucic z siebie choc odrobine strachu i
      beznadziei. teraz jest juz duzo lepiej, dostrzeglem bowiem, ze nawet w tym
      fikcyjnym swiecie jest ktos, kto mysli, czuje, stara sie wspomoc podtrzymac na
      duchu. to bardzo wiele znaczy. najzwyklejsze "trzymaj sie" potrafi zdzialac
      cuda. anonimowe pocieszanki (pocieszanko - serdecznie dziekuje) znacza niekiedy
      znacznie wiecej niz poklepywanie po plecach osob bardziej lub mniej znajomych.
      a przeciez smierc wpisana jest w nasze zycie, zdajemy sobie sprawe z jej
      nieuchronnosci. jednak dopiero, gdy staniemy z nia twarza w twarz ..... nie sa
      sympatyczne mysli, zapewniam. trudno jest pogodzic sie z tym, ze byc moze juz,
      juz, za chwileczke zostawimy caly ten ziemski balagan, ech, jednak nie potrafie
      o tym pisac, to nielatwe.
      savana - jestem z toba. nie tak dawno pozegnalem swoja mame, wiem jaki to bol.
      miki - jestes wielki. podziwiam cie, moze kiedys i ja bede tak potrafil jak ty.
      marze o tym, by byc rownie silny.
      jeszcze raz serdecznie wszystkim dziekuje.
      obiecuje, ze szlochac nad soba juz nie bede.
      rowniez dzieki wam. nawet nie wiecie jak bardzo pomogliscie.

      pozdrawiam

      ja.
      • savana_wr Re: i co nam z tego? 19.05.04, 18:12

        urosłam... choć ja to tylko ziarnko na tej szlachetnej pustyni...
        Mocno sciskam i napiz kiedys proszę na moj gazetowy adres.
        Sav
Pełna wersja