mietowe_loczki 23.05.04, 11:31 bo: czatować się chce pracować się nie chce i zimno no to wolno tak nie przychodzić? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kriek Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 23.05.04, 12:04 eee tam czatowac, skonczmy szybko prace (powiem herezje, ale dzis mi sie chce) i zrobmy cos unplugged. na przyklad poczytajmy ten sam kryminal, ale co drugie rozdzialy, ja parzyste, Ty nieparzyste, potem sie uzupelnimy :-) zimno, powiadasz? a to w Posen juz wygineli dobrze wychowani mezczyzni z dodatkowym swetrem? u nas na wschodzie, kobiety nie marzna ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 23.05.04, 13:21 pracę skończę szybciej, fakt, mam dziś szczęście do wyrozumiałych ludzi, i dobrze, bo potwornie mi się nie chce :) z kryminałów mam tylko Firmę, ale ktoś pożyczył, no i Wielkiego Gatsbiego, krótkie, więc szybciej nam pójdzie, no a w Posen wiadomo, Panowie chodzą w koszulkach polo, i w dodatku z jakimiś rzepami pod szyją, tragiż, ergo kobiety marzną Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 23.05.04, 14:29 zależy, jak zimno, to chodzo w tzw. klasycznych wilczurach, albo w pulowerach na koszulę założonych, poza tem, mię przeszkadzacie w odbiorze, Ravela (wiem wiem, za głośne pierw oboje, a potem klarnety były) :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 23.05.04, 14:44 nonstop napisał, bo nie wytrzymał: zależy, jak zimno, to chodzo w tzw. klasycznych wilczurach, albo w pulowerach na koszulę założonych, Ciekawe. A co to ten wilczur? Znaczy, Non poluje? poza tem, mię przeszkadzacie w odbiorze, Ravela (wiem wiem, za głośne pierw oboje, a potem klarnety były) Hm. Słuchać Ravela na kasprzaku, to jest dopiero wyczyn. :) Odpowiedz Link Zgłoś
kriek Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 23.05.04, 15:18 loki, a czy nie wiekszy to wyczyn tak pomylic okienka, zeby kupic znaczek na list z nalepka "fragile" w rozmownicy miedzymiastowej? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 23.05.04, 15:28 Znaczy tak. Zależy: 1. Pani w okienku rozmównicy międzymiastowej miała piekniejsze oczy, wtedy się łatwo pomylić. 2. Jeżeli się pomyliłeś, a mimo to kupiłeś tam ten znaczek, znaczy obsługa pierwszorzędna, lub: miałeś najpiękniejsze oczy w całej kolejce i Pani CHCIAŁA stanąć na wysokości zadania. 3. Niektóre rozmowy, nawet te międzymiastowe, też powinny mieć taką nalepkę. Wtedy: wszystko w porządku z Panią z okienka, a pierwszorzędna obsługa w standarcie. 4. Jako że uruchomił mi się strumień świadomości, lepiej pójdę do domu. 5. A po drodze kupię sobie w miarę dużą porcję lodów czekoladowych. Truskawkowe sorbety też lubię, ale dawno ich nie mieli w asortymencie. Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Oh, what a gloomy Sunday 24.05.04, 09:30 mietowe_loczki napisała: > Wtedy: wszystko w porządku z Panią z okienka, a pierwszorzędna obsługa w > standarcie. A nawet, o zgrozo, w standardzie ( niedzielnym ) Odpowiedz Link Zgłoś
kriek Re: Oh, what a gloomy Sunday 24.05.04, 09:45 toulaa napisała: > > A nawet, o zgrozo, w standardzie ( niedzielnym ) > > toula, co tak lakonicznie? nic poza ta marna ortograficzna przysrywka Ci nie przyszlo na jezyk? Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Re: Oh, what a gloomy Sunday 24.05.04, 12:22 Krieku, no widocznie Tobie przychodzi nielakonicznie, i bez przykrywki nawet ( i przygrywki ). Odpowiedz Link Zgłoś
bigott Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 24.05.04, 09:21 > potem sie uzupelnimy :-) tylko po co mieszac do tego ksiazki :) b. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Lubię takie niedziele 23.05.04, 17:12 Nie wiem, gdzie kriek, czatować się nie chce, pracować też się nie chce i zimno. Odkąd pamiętam, raz na sto dni, a może i więcej niż sto, lubię takie zimne niedziele. Obowiązki niedzielne odpracowane solidnie i szybko, powrót do domu w strugach deszczu, liście paproci oblepiające nogi, kompletnie mokre pranie, które już było suche, ale nie potrafiło samo się schować pod dach. Gorąca, dobra herbata z filiżanki tej co wiemy i znakomite wino czerwone pite na sny koszmarne winnych znawców z gęstym sokiem z brzoskwiń. Rozgrzebane łóżko jak przystań i laptop mrugający (laptop ma oczy jak kot - wąskie i zielone), orzech na wyciągnięcie ręki i śmiesznie spływające krople deszczu. Ciepłe skarpetki i ukochana gruba piżama, rozespany kot, "Marzenie" Schumanna i "Sposób na Alcybiadesa" czytany na wyrywki razem z Igorem. Takie niedziele możliwe są tylko wiosną, tylko wtedy, mając pewność pogodnych dni wielu, mogę się cieszyć deszczem i zimnem i herbatą. Białe, lekkie wino poczeka w lodówce na czerwcowy upał i na upiaszczone truskawki. Teraz idę do wanny z gorącą wodą. Ach i jeszcze coś - jenn, świerk ma piękne prezerwatywki - koniecznie przyjeżdżaj. Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Lubię takie niedziele 23.05.04, 20:57 agni_me napisała: Wiem, że to głupie, ale czasem lubię smak i zapach majowych truskawek, i tego głupka Kacpra , co mię wciąż nachodzi, merdając ogonem (a może ogonkiem, raczej), sąsiedzi z obok mię za bolero spostponowali (bo ja wiem dlaczego?, może Kacper szczekał wzdłuż puzonów?) Chyba przejdę wzorem Twym agni na spokojniejszy mjuzik, np. coś Delibesa (mniej śpiewają, więcej tańczą) Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: to ostatnia taka niedziela... 23.05.04, 22:27 ... powiedział pan sąsiad, zapukawszy uprzednio gwałtownie w moje nie obite korkiem drzwi. - To ostatnia taka niedziela, kiedy katuje nas pani jednym czterominutowym utworem puszczanym wciąż i wciąż. Nie rozumie głupek co to miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
kriek Lundi matin 24.05.04, 09:25 nie, w ten poniedzialek jeszcze sie nie urwe z fabrycznego autobusu, chociaz potrafiliscie mi do szczetu obrzydzic zycie powszednie swymi wpisami. A wiec, moj drogi, sweter na grzbiet, kitekat kotom w miski, kitkat sobie w pysk, paczka raka pluc do kieszeni, na uszy jakis okragly i bezproblemowy dzezik, idzmy mnozyc banal, moze pozwole sobie na jeden drobny wywrotowy gest tytulem zapowiedzi nadchodzacego konca rutyny? Tylko co to ma byc? Usmiech do opryskliwej kioskarki? Oj, za bardzo pachnie mysleniem pozytywnym, na pewno jakas kretynka juz to zaleca w porannej telewizji. Moze pojde na piechote? Tylko prosze, nie mowcie potem, zescie widzieli w dzienniku samotny akt odwagi ekologa ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bigott Re: Lundi matin 24.05.04, 09:39 > moze pozwole sobie na jeden drobny wywrotowy gest > tytulem zapowiedzi nadchodzacego konca rutyny? Tylko co to ma byc? ja ustawilem sobie dzien dosc radosnie juz z rana, kupujac buleczki, kiedy pani w kasie sklepowej, jak co rano zreszta, zapytala: - a nie ma pan drobnych? zdobylem sie wreszcie na to, co juz od dawna kielkowalo i odpowiedzialem: - mam, ale nie dam. moze byc? b. Odpowiedz Link Zgłoś
pazlotko Re: Lundi matin 25.05.04, 15:54 bigott protest drobnych to sie moze i usklada :) Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: Lundi matin 24.05.04, 10:18 Lundi matin, l’Empereur, sa Femme et le Petit Prince Sont venus chez toi pour te serrer la pince Comme t’étais sorti le Petit Prince a dit: Puisque c’est ainsi, nous reviendrons mardi. Wszystkie poniedziałki świata pachną tak samo. Na szczęście można wrócić we wtorek z nadzieją, że tym razem nie pocałuje się tej najważniejszej klamki. Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Lundi matin 24.05.04, 13:11 jenny_s napisała: > Na szczęście można wrócić we > wtorek z nadzieją, że tym razem nie pocałuje się tej najważniejszej klamki. Wjadomo, jeśli jest wtorek to jesteś w Belgii... Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: a we wtorek, a we wtorek ja nie mogę 25.05.04, 19:18 To było we wtorek w Europie, może w Holandii a może w Belgii. Więc to chyba jednak, Mój Drogi, nie było znowu takie nic. Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: a we wtorek, a we wtorek ja nie mogę 25.05.04, 21:56 jenny_s napisała: > To było we wtorek w Europie, może w Holandii a może w Belgii. > Więc to chyba jednak, Mój Drogi, nie było znowu takie nic. Powjedziała jakby "Mój Drogi": rozczytań kilka może być: - lubi stare fylmy, komiczne -->primo; - wątki w koło pisane też --> secundo - eee, inne to się wstydam napisać --> tertio Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me W poniedziałkowy ranek ... 24.05.04, 15:31 do szczętu obrzydziłam kriekowi życie powszednie. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 24.05.04, 14:16 od kilku tygodni moje poniedziałki zaczynają się tak samo - pobudka o 5.30, bo od 7.00 autostrady (nie mylić profesji:), skutkiem tego przez cały dzień, a nawet tydzień, chodzę z oczami kota Garfielda, to tak z niewyspania, jeżeli poniedziałki są Dniem Całowania Klamek, mi może udało się pocałować w końcu tę właściwą a Niedziel zazdraszczam, zwłaszcza tych spędzonych w domu, i kiedy taki mróz za oknem Odpowiedz Link Zgłoś
binka poranne pobudki 24.05.04, 17:09 loczki - mogło być gorzej, mogłabyś np wstawać codziennie o 5.30;-) ja na ten przykład wstaję 3 dni w tygodniu o 5.45, a bywało gorzej;-) pozdrowienia_dla_podkrążonych_oczu Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 24.05.04, 18:47 i jeszcze wodę mineralno wypijo, o! (i anchovies wyżro z loduufki) Odpowiedz Link Zgłoś
sirius1 Re: 25.05.04, 14:44 Zabiore cos ze soba oprocz skarpet kamer doladowarek bateri, smoczkow zapomnianych, pogody przywioze troche, zawsze przywoze ze soba, jakos przyczepia sie do mnie choc nie zawsze dobra tak ze nie jestem pewien czy przywoze ta letnia czy ta jesienna, wiec wezme zlapie tej slonecznej i cieplej, upakuje w sloik. Na lotnisku sloik niby pusty celnikowi pokaze, polak moj rodak zrozumie nawet nierozumiejac, wyjde na zewnatrz odkrece wieczko i wypuszcze wolno. Niestety wlasnorecznie nikomu nie dorecze ale wiem ze ona sobie sama doskonale wie gdzie isc. Taka to madra suka. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 25.05.04, 17:35 w mojej lodówce anchovies są najbezpieczniejsze Odpowiedz Link Zgłoś
kriek ok, zaczynamy srode 26.05.04, 00:25 trzecia mieta, zeby zgaga mysli nad dziadowskim losem nocnego chalturnika nie palila, uzale sie nad soba, poszukam zamka w drzwiach lodowki (te anszua, co je loki zostawily na dolnej polce, odwroc podkrazone oczy) i wyjde popatrzec - latarniami miasto gasi gwiazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: ok, zaczynamy srode 26.05.04, 10:11 moja pierwsza, w miarę przespana noc w tym tygodniu, coś przynajmniej, a The Cure śpiewają: Wednesday, you can fall apart, i tak dla mnie, fakt, anna szła w mojej lodówce są bezpieczne, z bardzo prozaicznego powodu, o którym nie chcę pisać :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: ok, zaczynamy srode 26.05.04, 11:49 Miętka, te anchois to chyba Ci będą jednak potrzebne bo Robert mówi, że w środę można a) robić tuu (odgłos wydawany w trakcie dmuchania w szklaną rurę - transkrypcja własna) b) złamać mi serce c) dostać zawału d) zostać w łóżku Ale decyzja należy do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: miętełe, na jej poetyckie bóle 26.05.04, 23:58 jest czwartek nad ranem już kończy się grudzień list piszę do ciebie czy dobrze się czujesz? (odpowiec) w new yorku jest zimno poza tym w porządku muzyka na clinton street gra na okrągło sincerely M. Zembaty Odpowiedz Link Zgłoś
kriek czwarty dzien tygodnia 27.05.04, 00:58 (jakby przez dwa przemnozyc, to ktos moglby sie czepnac o wtornosc) mieta juz nie pomoze, o torebke z melisa na odstresowanie tez coraz trudniej, niech mnie nie opuszcza wytrwalosc sliwki w kompocie. Jesli kiedys popelnie zbrodnie w afekcie, to bedzie wlasnie we czwartek, dzien kryminalny z laski niegdysiejszej telewizji, kiedy pomagala cyklom slonecznym wyznaczac pory siewu i pory zecia, we srody lecial chyba radziecki dramat obyczajowy. Wprawe we wbijaniu noza nabede rozpruwajac puszke, spojrz, mam swoje male pocieszne szprotoives, wezme te wedzone, bez tomatu, krew ma byc prawdziwa. Odpowiedz Link Zgłoś
hippy_pottamus Re: 28.05.04, 10:59 brak piątku? czy to w porządku? tak puchato niebudzić, uparcie studzić chęć, wyjścia zza rzęs, w ostry blask, kawek wrzask, kawy smak? no tak znów przespałam pobudkę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: 28.05.04, 11:34 nie no jak to, piatek jest, w piatki podobno trzeba byc zakochanym, tak Robert spiewa, jen, wybieram te opcje, a Ty? odpowiec, a w czwartkowe wieczory mozna dostac prawdziwa, szklana kulke, i podgladnac Osoby Przechadzajace sie w Plaszczu Podbitym, i pies podobno tez juz jest, natomiast tu nie ma polskiej klawiatury Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Chcieli prace skończyć w piątek... 28.05.04, 11:35 ...a to ledwie był początek:( ( Tydzień dzieci miał siedmioro ) Odpowiedz Link Zgłoś
kriek co z sobota pracujaca? 29.05.04, 16:35 zrobienie prawdziwej lemoniady to chyba dzis jedyne moje zadanie, ktore bylo dzis warte dostrzezenia przez uwaznego obserwatora z dalekiej gwiazdy szukajacego przeblyskow sensu... Odpowiedz Link Zgłoś
lucy.berliner Re: co z sobota pracujaca? 29.05.04, 17:00 docieram do tych forumowych rewelacji pozniej niz wiekszosc bywajacych tutaj, ale coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze pisanie tutaj nie jest calkiem bez sensu. na przyklad istnieniu tego watku dla mnie sens nadaje to, ze dzieki niemu dowiedzialam sie, ze nie tylko ja i moj maz wycierpielismy swoje na filmie "Lundi matin", bo kriek tez. no, moze jest jeszcze ktos, ale ja nie znam. czas pracujacych sobot szczesliwie mamy za soba. a ze komus sie zachciewa lemioniady i innych majonezow... Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: co z sobota pracujaca? 29.05.04, 17:47 lucy, a mówiłaś kiedyś na czacie, że jesteś m, a ja się dałem nabrać :( Odpowiedz Link Zgłoś
lucy.berliner Re: co z sobota pracujaca? 29.05.04, 18:18 mietowe_loczki napisała: > lucy, a mówiłaś kiedyś na czacie, że jesteś m, a ja się dałem nabrać :( tak mi przykro, ze sie dales nabrac. rzeczywiscie tak kiedys napisalem na ogolnym, ale to nie byla zbyt powazna rozmowa (jak to na czacie :), nie sadzilem wiec, ze ktos w to uwierzy. no i bylo to jeszcze w czasie, kiedy nie uzywalem emotikonow zadnych, co podobno utrudnia interpretacje moich wypowiedzi ludziom nieosowojonym z moim poczuciem humoru. gdyby ktos po tym poscie mial watpliwosci co do mojej plci, to juz naprawde nie wiem, jak moge pomoc. mam tylko nadzieje, ze loki nie maja (jak i ja nie mam, co do lokow :) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: co z sobota pracujaca? 29.05.04, 17:52 w takim razie potworki zostały poskromione lemoniadą rozumiem :) w pracującą sobotę pracowałam przez cały dzień przy starym zoo, był festyn, pewnie jakieś Dni Jeżyc, czy coś w tej podobie, był też kąkurs śpiewania i ja jedyna tylko wiem, ile się wycierpiałam słuchając domorosłych madonn, dżenifer lopez i poznańskiego rapu, aż strach pomyśleć o jutrze :( Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: co z sobota pracujaca? 29.05.04, 19:14 kriek napisał: > zrobienie prawdziwej lemoniady to chyba dzis jedyne moje zadanie, ktore bylo > dzis warte dostrzezenia przez uwaznego obserwatora z dalekiej gwiazdy > szukajacego przeblyskow sensu... wczoraj i dziś tylko formowałem bukszpany i te czerwone berberysy nożyczkami, reszta chyba nie warta splunięcia, trawa wygląda jak dywan na Tralfamadorii, Słońce zaczęło świecić poziomo, Kacper znów szczeka ns poltregeisty, czy to Już? Odpowiedz Link Zgłoś
feministka0.75 jądrowe duszki? 30.05.04, 20:50 nonstop napisał: (...)> Słońce zaczęło świecić poziomo, Kacper znów szczeka ns poltregeisty, > czy to Już? Czyli (...)> Słońce zaczęło świecić poziomo, Kacper znów szczeka n(uclear) s(hip) poltregeisty, > czy to Już? to diabelnie szybkie być muszą... Odpowiedz Link Zgłoś
feministka0.75 I znow sobota... 29.05.04, 17:12 I znow sobota. Scenariusz jakby ten sam. Praca, zimno... Poprosiłam o ciepło słowo. - Wódka - padło hasło. Dobrze, że wczoraj był ciepły dzień - koleżanka zapomniała sweter do domu zabrać... Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Krieku, gdzie jesteś niedzielnie? 30.05.04, 09:25 dostanę na głowę, nie ma co już tego ukrywać, kolejna niedziela w pracy, dzisiaj w wersji XXL, chodzę rozpaczliwie niewyspana i smutna, spowolnione reakcje i brak koncentracji to ostatnio norma, pocieszam się, jeszcze tylko trzy tygodnie, gdyby nie ta myśl, wylądowałabym w Tworkach już dawno, a tak - jeszcze trochę się to może opóźnić, krieku, ale dziś przyjdź Odpowiedz Link Zgłoś
kriek niedzielne serso 30.05.04, 10:45 niedziela, widok tych, ktorym jest dana laska mszy i rosolu. najokrutniejszy dzien. patrz, ledwo siedem dni a my juz w punkcie wyjscia, jakt to niewiele nam trzeba zeby zakrecic pelen obrot, czastki wegla i tlenu (i czegotamjeszcze?) zuzywaja na to miliony lat. No wiec, jeszcze raz? Wazny jest wydech i wdech, beznamietna jednostajnosc kulki niech cie dzis znieczuli, ja przyjde w tatmen poniedzialek za trzy tygodnie, dosc juz kol i kolek, sprobujmy zlapac je na prosta :-) Odpowiedz Link Zgłoś
hippy_pottamus Re: Ósmy (?) dzień tygodnia (n/t ) 31.05.04, 16:20 ósmy? nie. kółko. elipsa? spirala może? zależy w którą stronę kręcić ten dzień; może się uda czwartym wymiarem skręcić do jutra m. Odpowiedz Link Zgłoś