Mamusia Muminka i inne Mamusie

25.05.04, 17:58
Tak sobie usiłowałam przypomnieć, w jakiej książce dla dzieci, czy nie tylko
dla dzieci, występuje fajna postać mamy.
I jedyna, jaka mi się przypomniała, to Mamusia Muminka. MM ze stoickim
spokojem traktuje wszystkie pomysły swojego syna- kolejna eskapada? czekanie
na kometę? ok, trzeba po prostu spakować plecak. Mamusia rozumie, że Muminek
lubi, na pewno lubi być przytulany, ale nie przyszłoby jej do głowy, by np.
robić mu obciach i tulić go przy Pannie Migotce. Jest trochę mamą też i dla
Migotki właśnie, małej Mi, Paszczaka, Ryjka, Włóczykija, czasem nawet dla
Tatusia Muminka, gdy ten oddaje się mrzonkom lub wspomnieniom. Im więcej
biesiadników przy stole, tym lepiej- trzeba po prostu usmażyć więcej
naleśników. I myślę, że nie ma takiej akurat potrzebnej rzeczy, której
Mamusia nie miałaby w swojej torebce.
U Lindgren jest inaczej- tu mamusie są mało ważne, albo wcale ich nie ma (
Pippi ). Mamę Madiki widzimy właściwie tylko gderającą albo z bolącą głową-
tatuś- hoho! to jest ktoś, zarówno na Czerwcowym Wzgórzu, jak i na ulicy
Awanturników, no i u Pippi też.
Kiedy byłam mała, żałowałam, że mam Mamę (!!!), bo była to kolejna rzecz
różniąca mnie od idolki- Ani Shirley. Ale czy inaczej umiałabym bawić się w
najfajniejszą zabawę małych dziewczynek- "w mamę" ? Kiedy to sadza się
wszystkie swoje córeczki i synków, karmi, kąpie, ubiera ( ten nagusek z
celucośtam miał za wielką głowę, i zamiast czapki wyjeżdżał na spacer w
torbie, zrobionej szydełkiem, na głowie ), potem usypia, podając butelkę (
hmm, taka zabawka- butelka robi więcej szkody dziewczynkom- przyszłym matkom
niż plastikowe karabiny chłopcom, myślę:). Poza tym, według psychologów,
obserwując stosunek dziewczynki do jej lalki można wysnuć wnioski co do jej
relacji z własną matką. Oczywiście pod warunkiem, że to będzie lalka-
dzidziuś, a nie ten koszmarek, Barbie. Dzięki takim lalkom każdy przecież
wie, że prawdziwe niemowlę powinno być łyse i pulchne:)
Teraz, kiedy jestem już duża i nie muszę "bawić się" w mamę, bo jestem nią,
lubię popołudnie poprzedzające Dzień Matki- młodsze dziewczynki szykują coś w
pokoju; kiedy wejdę, chowają szybciutko swoje laurki pod łóżko czy gdzie
indziej, patrząc z niewinnymi minami. Jutro z dumą powieszę na lodówce swoje
kolejne portrety:))))
    • mietowe_loczki Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 18:01
      Urszula Buendia, ale to nie dla dzieci, fakt
      • annuszka Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 18:32
        a Mama Kangurzyca?
        • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 17:39
          annuszka napisała:

          > a Mama Kangurzyca?

          No racja!
          Ona jest fajna, bo jest okropna i wredna- z jaką satysfakcją kąpała i poiła
          tranem Prosiaczka, gdy ten udawał Maleństwo! Dostał za swoje.
    • milusiaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 19:17
      Mama Borejko z "jeżycjady" Musierowiczowej

      mili_wieczna_nostalgiczna_nastolatka:)
    • kamila77 Kocham Barbie [n/txt] 25.05.04, 19:22

      • toulaa Wolę Kena (n/t) 26.05.04, 17:40
    • ewka5 Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 19:25
      toulaa napisała:

      > Ale czy inaczej umiałabym bawić się w najfajniejszą zabawę małych dziewczynek-
      "w mamę" ? Kiedy to sadza się wszystkie swoje córeczki i synków, karmi, kąpie,
      ubiera /.../

      - lomatko i loojcze! Jak okropnie nie znosilam tych okropnych zabaw moich
      okropnych kolezanek tymi okropnymi lalkami, bleeeeeeeeeeee. I moja okropna
      siostra ze swoimi okropnymi lalami i ich okropnymi ubrankami, mebelkami,
      wozeczkami, butelkami z mleczkiem i lyzeczkami z twarozkiem, bleeeeeeeeeeee.
      Moj ulubiony stary mis nie mial tych wszystkich swinstw.
      Koledzy! O! Ci to mieli zabawy i zabawki! Ha!
      No i teraz mam za swoje, hahaahahaha.
      (urodzone przez mla Dziewczyny wiedzialy, ze moga liczyc na rozne zabawy z
      mojej strony, pod warunkiem, ze to nie bedzie zabawa w matki, ciotki i inne
      lalkopodobne costamy, chyba ze teatrzyk, ale tam zawsze dzialy sie rzeczy
      wielkie, hahaahahaha)

      > Poza tym, według psychologów, obserwując stosunek dziewczynki do jej lalki
      można wysnuć wnioski co do jej relacji z własną matką.

      - hahahahaa, no to juz wiemy.
      • toulaa Zapytanie freudowskie 26.05.04, 17:42
        ewka5 napisała:

        I moja okropna
        > siostra ze swoimi okropnymi lalami i ich okropnymi ubrankami, mebelkami,
        > wozeczkami, butelkami z mleczkiem i lyzeczkami z twarozkiem, bleeeeeeeeeeee.


        Droga ewko!
        Czy to była ta ładniejsza, mądrzejsza i grzeczniejsza Siostra?
        A Ty miałaś być synem?


        Redakcja
        • ewka5 Re: Zapytanie freudowskie 26.05.04, 19:54
          toulaa napisała:

          > Droga ewko!
          Czy to była ta ładniejsza, mądrzejsza i grzeczniejsza Siostra? A Ty miałaś być
          synem?

          - droga Toulo, rzecz jasna ładniejsza, mądrzejsza i grzeczniejsza Siostra!
          Czy ja mialam byc synem? Hmm. Niech pomysle... (tu proces myslenia...)
          Nie wiem, cholera. Tatusina bylam, ale zapytac Go w tej sprawie juz nie mam
          jak, Niania tez mi juz nie odpowie, zostalo mi moje Matczysko, ktore obiecuje
          dopytac i doniesc - jakakolwiek dostane odpowiedz.

          > Redakcja

          - pozdrowienia dla calej redakcji
      • hippy_pottamus Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 28.05.04, 10:40
        no dzięki wewku, (pies: i kubiku też); przynajmniej wiem teraz, że nie byłam
        jedyną nienormalną małą dziewczynką ;-)))
        pamiętam swoją ulubioną zabawkę - wieelkiego pluszatego miśka, z którym
        uprawiałam walki w ringu ;-) niezły był też wóz strażacki, który mrygał
        światłami i robił 'iiiiieeeooo'; a lalki to pamiętam służyły głównie do
        martwisekcji, hehe, tzn. zawsze się bardzo szybko dowiadywałam, co mają w
        środku i jak to robią, żeby im oczka mrugały ;-)
        a moja mama chyba coraz bardziej zaczyna mi przypominać Mamę Muminka; chociaż
        to pewnie wynik tzw. selekcji wspomnień z pradawnych dziejów, hihi :)
    • sza.raczek Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 20:01
      Toula, przede wszystkim śliczny wątek :))
      Poza tym, jeśli chodzi o matki w książkach - ja wiem, że tego niektórzy za
      literaturę nie uznają, ale mama Judyta w 'Nigdy w życiu' mnie urzekła
      zdecydowanie. Siła, czułość i poczucie humoru.
      A moja córka chyba właśnie coś kombinuje ;)
    • von_zeppelin Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 20:26
      Wielkie dzieki Touluu!Choc raz w czas zadzwonie z zyczeniami:)
      • toulaa Voila 26.05.04, 17:45
        von_zeppelin napisał:

        > Wielkie dzieki Touluu!Choc raz w czas zadzwonie z zyczeniami:)



        Nie ma za co:)
        Gdzieś dziś usłyszałam, że większym "grzechem" jest zapomnieć o Dniu Matki, niż
        o rocznicy ślubu, bo żon można mieć kilka, a matka, jak wiadomo, jest tylko
        jedna. Jakoś nie do końca mnie to przekonuje, ale...
    • sugar_cube Uwolnic Mamusie! 25.05.04, 21:11
      > Ale czy inaczej umiałabym bawić się w
      > najfajniejszą zabawę małych dziewczynek- "w mamę" ?

      Otfieram pierwszy z brzegu wątek i mam za swoje. Wyszlo szydlo z worka. Nie
      bylam normalną dziewczynką! Nie pamietam, jaka dokladnie byla najfajniejsza
      zabawa mojego dziecinstwa, ale pamietam, ze zawsze chcialam byc Jankiem Kosem,
      za to nigdy Mamusią Muminka ani nawet nieistniejaca mamusią Pipi.

      Mozliwe, ze inne nienormalne dziewczynki tez tak mialy...(o Boze!)

      I jeszcze jedno, nie zebym miala cos przeciwko Mamusiom, a w szczegolnosci
      przeciw mojej Mamie. Cos mi sie zdaje ze tzw " milosc maciezynska"
      i "maciezynstwo" to dosc wspolczesny wymysl. "Kobiecie do szczescia wystarcza
      wpatrzone w nia oczy dziecka"...


      • toulaa Moja Mamusia należy do mnie:) 26.05.04, 17:51
        Zaraz, zaraz- nikt nie mówił, że to najfajniejsza zabawa normalnych
        dziewczynek:)



        > i "maciezynstwo" to dosc wspolczesny wymysl.



        Hmm...współczesny? Macierzyństwo? Tego nawet
        superpostępoweizciemnogrodemwalcząceikobietwykorzystywaniem Obcasy nie mówią!



        "Kobiecie do szczescia wystarcza
        > wpatrzone w nia oczy dziecka"...


        Tego nie wiem, ale w drugą stronę to na pewno nie działa:)


        • sugar_cube Zadna Mamusia nie jest niczyja wlasnoscia 26.05.04, 21:20
          Czyjas wlasnoscia moga byc tylko rzeczy, osoby nie, chociaz niektorzy mowia ze
          rzeczy tez nie.


          > Zaraz, zaraz- nikt nie mówił, że to najfajniejsza zabawa normalnych
          > dziewczynek:)

          Rzeczywiscie - chyba zamiast "Nie bylam normalną dziewczynką" powinnam
          napisać "Normalnie nie byłam dziewczynką!":)

          > Hmm...współczesny? Macierzyństwo? Tego nawet
          > superpostępoweizciemnogrodemwalcząceikobietwykorzystywaniem Obcasy nie mówią!

          A czytalas wszystkie numery?

          • toulaa A sorry, mnie się z macicą pomyliło 27.05.04, 10:41
            sugar_cube napisała:

            Tego nawet
            > > superpostępoweizciemnogrodemwalcząceikobietwykorzystywaniem Obcasy nie mów
            > ią! ( to ja )



            > A czytalas wszystkie numery? ( to kostka )



            Wymiękłam przy 6487- ym:)
            ( to chyba ten o złym mężu Sarah Kane )







            • sugar_cube O czym był 6487-my? 27.05.04, 21:17

              > Wymiękłam przy 6487- ym:)
              > ( to chyba ten o złym mężu Sarah Kane )

              Z tego co ja pamietam to 6487 był o Królowej Matce! eee... to znaczy o córce
              Królowej Matki, bo chyba o Królowej Matce nic nie mieli. W końcu Królowa Matka
              była tylko... Matką!
              • toulaa Sprawdziłam:o Artystce Wielkiej, Grocholi:) 28.05.04, 14:20

        • sugar_cube Romantyczna miłość 27.05.04, 21:29

          > > i "maciezynstwo" to dosc wspolczesny wymysl.
          >

          I "romantyczna miłość" też.
    • aluzja Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 25.05.04, 22:20
      Mam nadzieję, że też będę mogła niedługo powiesić swój portret na lodówce, bo
      mój instynkt macierzyński obudził się i strasznie tupie => a niestety jeszcze
      nie wymyślili tabletek na jego wyciszenie. Nawet posiadanie psa nie pomogło ;-)
      • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 17:52
        Aluzjo, a nie łatwiej go zaspokoić, niż wyciszać? Tego instynkta?:)
        • aluzja Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 19:23
          Ja tam chętnie :-) Tylko coś odpowiedniego kandydata na tatusia brak ;-)
          • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 27.05.04, 10:45
            aluzja napisała:

            > Ja tam chętnie :-) Tylko coś odpowiedniego kandydata na tatusia brak ;-)



            Ale będziesz, czy już jesteś w stolycy, tak?
            No a "nie masz chłopaka nad warszawiaka" i "jak przygoda to tylko w Warszawie
            (...),w maju, gdy kwitną bzy(...), z chłopcem takim, jak ty (tzn.ten warszawiak
            jakiś) :))


            Powodzenia- t. pliszka.
          • sugar_cube Tatuś 27.05.04, 21:27
            To moze wersja "Mama Kangurzyca"? <:-)
    • bella_33 Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 08:32
      Touluu!Czy potrzeba psychologow aby stwierdzic,ze nasze corki bawiac sie
      lalkami uzywaja tych samych zwrotow,ktore my uzywamy mowiac do nich:)
      Podsluchujac bawiaca sie moja 4,5 letnio corke ,wydaje mi sie ,ze slysze
      siebie:))Musze przyznac Ci racje,lalki barby sa okropne,jak tu jej przytulic,no
      jak?
    • kreon1 Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 17:04
      Chyba nikt nie wie więcej o muminkach, niż Toulaa:)) jestem
      wstrząśnięty.Oglądając kiedyś muminki, to miałem tylko takie skojarzenia ,że
      rysownik, nie musiał się zbytnio wysilać . O ja gruboskórny ;)
      • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 17:54
        No widzisz, kreonie, trzeba się wziąć za Tove Jansson, a nie za japońskie
        kreskówki:)
    • milusiaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 17:44
      Toulo:)

      Ciekawa jestem jak też przebiega Dzień Matki u Ciebie i ile wspaniałych
      wizerunków swej osoby powiesiłaś dziś na lodówce;) Może się z nami nowinkami
      podzielisz?

      pozdrawiam,
      mili
      • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 26.05.04, 17:56
        2

        bo Trzecia ( tzn. chronologicznie Pierwsza ) Portrecistka już za stara na takie
        rzeczy:)


        A przebiega prawie jak Dzień Dziecka w Bullerbyn:)

        pozdrawiam- t.
    • bezkres Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 27.05.04, 22:55
      i tak potrafisz Mamo dumna?:) nie ocenić a zaakceptować Córki i bycie z ich
      żalami, lalkami, marzeniami, uciszyć krzyk, złagodzić żale i nie przytulić choć
      serce chce bardzo? ach, jak to łatwe w pisaniu, idealne Mamy znają bardziej
      zdaje się książki niż realia. Ale powodzenia zycze i bycia taką właśnie.
      • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 28.05.04, 14:23

        Nie, niestety nie potrafię, ale ( czasami ) się staram. Za życzenia powodzenia
        dziękuję; również Tobie, bezkresny, życzę bycia dobrym ( nie idealnym, broń
        Boże )ojcem- takim lindgrenopodobnym*



        * ( "sprawdzić, czy nie ksiądz"- z czego to?:)
    • elle.bellee Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 28.05.04, 01:04
      droga tou, jak zwykle urzekasz mnie kolejnym wątkiem:)))
      i se tak rozmyslam:) w Muminkach najbardziej jednak lubiłam/identyfikowałam
      sie? boszsz,z Filifionką, uwielbiam Muminki,ale moja córka niestety nie
      podziela tej facynacji,ciekawe czemu?????
      Załamałam sie kiedy przeczytałam to o tej lalce dzidziusiu i stosunku dziecka
      do lalki,ktory miały byc odniesieniem do stosunku tego dziecka do
      matki,własnej.Bo se pamiętam jak moje prywatne dziecko tą lalką rzucało ściane
      w czasch,kiedy dziecko to nie było nawet tknięte palcem,bo niestety czasy sie
      zmieniły i zasadniczo dziecko nie odczuwa na sobie teorii o tzw. bezstresowym
      chowaniu:)No ale żeby rzucac? lalką? Na szczęscie najczęściej hołubi to
      brzydactow moje dziecko ,ale szybko sie nim jednak nudzi,zdecydowanie barbety
      wygrywają.Ciekawe czemu? Zapewne jednak atrakcyjniejsze wydają sie dzis
      dzieciom idealne wymiary,kolorowe ubranka, piękne twarze,urok wielości i
      kolorów niż niemowlęca bezradnośc baby born. I ja to nawet rozumiem.
      A co do Ani Shirley,takze mojej idolki,a jakże,czytając te ksiązke córce,nie
      omieszkam dodać komentarzy o wyższości mojej córki nad biedna Anią co mamy nie
      miała.Co moje biedne zindoktrynowane dziecko przyjmuje jako pewnik,tak,mam
      dobrze,bo mam mamę.:))))
      generalnie bycie mamą nie jest łatwe,to ciężka konkurencja,w ktorej nikr nie
      przyznaje medali,za to każdy może zganic mocno za błędy.chcialabym mieć tyle
      akceptacji otaczającego świata jak mama Muminka,a jednak wciąż wydaje mi się,że
      jestem Filifionką:)
      pozdrawiam cie touluu:)))))))
      • toulaa Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 28.05.04, 14:39
        elle.bellee napisała:


        >>zdecydowanie barbety
        > wygrywają.Ciekawe czemu? Zapewne jednak atrakcyjniejsze wydają sie dzis
        > dzieciom idealne wymiary,

        Ale ktoś ( zapewne znowu ci amerykańscy naukowcy ) obliczył, że gdyby Barbie
        była żywą kobietą, miałaby obwód talii 26 cm, czy tak jakoś, bo ona jest taka
        sama w talii, jak w szyi- ergo złamałaby się biedaczka w pół i już by jej nie
        było. Jeśli chodzi o wyraz twarzy, to idą łeb w łeb z Kenem:)
        Oczywiście moje dziewczyny bawią się barbiami również- chodzi mi o to, że
        jednak taka lalka nie zastąpi lalki- dzidziusia ( "o, toulaa, aleś odkrywcza"-
        mówię sama do siebie ), mimo mnogości akcesoriów itd. Pamiętam swoje
        zdziwienie, gdy z książeczki o Barbie dowiedziałam się, że Ken jest jej
        przyjacielem, vel partnerem (!!!). A ja w naiwności swojej sądziłam, i taką
        ciemnogrodzko- wsteczniacką wersją karmiłam swoje Dzieci, że są małżeństwem, a
        ta Shelley jest ich dzieckiem.

        Pozdrawiam również- toulaa, co jej też znacznie bliżej do (bezdzietnej:)
        Filifionki.


        P. S. A jak byłam mała, to czytałam "Marię i Magdalenę" Magdaleny Samozwaniec,
        o dzieciństwie M. S. i Jej siostry, późniejszej Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej.
        I tam była scena, jak mama bohaterek całuje je na dobranoc, wychodząc wieczorem
        do teatru, i jest napisane, że "wyglądała jak wróżka i pachniała perfumami Vera
        Violetta". Też strasznie chciałam wtedy mieć taką wróżkowatą mamę:)
    • ewka5 no to z grubej rury 28.05.04, 10:58
      Najpiekniejsze slowo na R...

      Ryszard Rynkowski, w udzielanym mi kiedys wywiadzie, powiedzial, ze
      najpiekniejsze slowo na M (byłam pewna, ze odpowie muzyka) to: „Mama! A Mama to
      Milosc”.
      Krotkie zdanie, a ile w nim emocji, ile tresci, pragnien, wspomnien.
      Zapamietanych nocy z kojaca matczyna dlonia na rozgoraczkowanym czole, ile
      stluczonych i utulonych w bolu kolan, zawiazanych butow, zaplecionych
      warkoczykow, opowiedzianych bajek, otartych lez nad pierwsza niespelniona
      miloscia... Ale to nie wszystko. Ile zlosci, kar, wymagan przekraczajacych
      mozliwosci, porownan do – zawsze lepszych- kolegow, nietolerancji. Być Matka
      Polka, katolicka, pomnikowa, z siatkami w obu rekach, meczenstwem wypisanym na
      twarzy i orderem za macierzynstwo przypietym do zwiotczalej od wieloletniego
      karmienia piersi? Czy może Matka nowofalowa, zarzadzajaca dzieckiem za pomoca
      telefonu komorkowego i kart kredytowych? Matka, która kojarzy się z
      coniedzielnym drozdzowym plackiem, spokojem i ladem, czy matka organizujaca co
      sobote szalony wypad do teatru, muzeum czy za miasto. My, dzieci, mamy prawo do
      jednej rzeczy na pewno, do milosci. Zdrowej milosci, szacunku i akceptacji
      pomimo... My, matki, mamy obowiazek kochac i akceptowac, dajac sobie
      jednoczesnie prawo do zbudowania wlasnego modelu bycia matka, niezaleznie od
      opinii otoczenia, do powiedzenia glosno o swoich potrzebach, o checi bycia
      szczesliwa kobieta i zona i matka. Mamy obowiazek pokazac dzieciom, ze swiat
      doroslych oprocz trosk sklada się rowniez z radosci. I uswiadomic im, ze warto
      dorosnac.
      Moja 7-letnia corka powiedziala ktoregos dnia: - mamo, prawda, ze kobieta sama
      może stworzyc rozne rzeczy, np. namalowac obraz albo napisac muzyke i mezczyzna
      sam może tez takie rzeczy zrobic? Ale żeby stworzyc dziecko, musza być oboje i
      musza się bardzo kochac.
      Wszyscy, którzy jestesmy matkami, ojcami i dziecmi pomyslmy... Mama i tata sa
      rownie wazni w zyciu dziecka. Spelniaja rozne role, ale tak samo istotne. Może
      warto byloby – zamiast Dnia Matki i Dnia Ojca – ustanowic Dzien Rodzicow?
      Mysle, ze nawet najbardziej meska matka nie jest w stanie zastapic najbardziej
      zniewiescialego ojca. Zreszta natura wyznacza pewne prawa. I nie sadze, żeby
      kiedykolwiek zgodzila się na zastepstwa... Mezem czy zona można przestac być.
      Można wybierac miedzy kobieta jedna a druga, mezczyzna tym czy innym.
      Dzieci wyborom nie podlegaja.
      Matka i ojcem jest się do konca zycia. Tu nie ma zwolnien jak od podatku w
      przypadku dzialalnosci charytatywnej. Bo tez i bycie rodzicami to nie
      filantropia i trzeba zdac sobie z tego sprawe. To przede wszystkim
      odpowiedzialnosc za zycie czlowieka, którego byliśmy (oboje!) uprzejmi zaprosic
      na ten swiat. Pamietajmy o tym – mamusie, które zaspokoily instynkt i
      tatusiowie od niedzielnej porcji lodow jedzonych razem ale osobno.
      Starzy ludzie mowia, ze poty mezczyzna kocha dzieci, poki kocha ich matke.
      Mam nadzieje, ze to nieprawda.
      Czy na pytanie: najpiekniejsze slowo na T? ktos kiedys odpowie: Tata! A Tata to
      Troska i Milosc? Oby.
      Swoja droga, jak dobrze byloby, gdyby najpiekniejsze slowo na R kojarzylo się
      nam zawsze z Rodzicami...
      • toulaa Czy to z końca tej rury bordo czy cargo?:)czy jak 28.05.04, 15:17


        Przede wszystkim bardzo dawno już nie czytałam, tu zwłaszcza, tak pięknych i
        mądrych słów. I choć nigdy nikomu nie dziękuję za to, że coś tu napisał, bo,
        jak wiadomo, każdy pisze, ( i dobrze ) dla własnej przyjemności, to tym razem
        chcę Ci podziękować, bo dzięki Twoim słowom jakoś dotarło do mnie z nową siłą
        kilka prawd, niby oczywistych.

        Jeśli pozwolisz, uzupełnię tylko jako Naczelny Doradca Laktacyjny
        Rzeczpospolitej Polskiej i Okolic:), że pierś matczynopolkowa, jeśli wiotczeje,
        to raczej nie od wieloletniego karmienia, które z natury przynosi wyłącznie
        zalety i karmionym i karmiącym, ale od tzw. skłonności osobniczych i złego
        postępowania w czasie ciąży.

        ewka5 napisała:

        > Moja 7-letnia corka powiedziala ktoregos dnia: - mamo, prawda, ze kobieta
        sama może stworzyc rozne rzeczy, np. namalowac obraz albo napisac muzyke i
        mezczyzna sam może tez takie rzeczy zrobic? Ale żeby stworzyc dziecko, musza
        być oboje i musza się bardzo kochac.


        Za to powinna dostać order, ta Twoja Córka:)Doskonałe spostrzeżenie.


        > Mysle, ze nawet najbardziej meska matka nie jest w stanie zastapic
        najbardziej zniewiescialego ojca.

        Dokładnie tak. To niby takie oczywiste, ale nie do wszystkich dociera.
        Co do Dni Matki, Ojca, Rodziców, Kobiet, itd., to nie uważam, by było dobrze je
        ustanawiać, czy mnożyć- może najlepiej zrobić Dzień Człowieka i będzie dobrze:)


        > Dzieci wyborom nie podlegaja.

        Właśnie. Wybierając mężczyznę/kobietę na wspólne życie dokonujemy, a
        przynajmniej powinniśmy, dobrowolnego i świadomego wyboru. Dziecko
        mamy, "dostajemy" z góry, takie, a nie inne. I jeśli to zaakceptujemy, to już,
        myślę, połowa sukcesu ( druga połowa, gdy zrozumiemy, że chowamy je nie dla
        siebie, a dla świata ). Dlatego Ktoś mądry powiedział, że lepiej niż " To moje
        dziecko" mówić " Jestem matką/ojcem tego dziecka".



        > Matka i ojcem jest się do konca zycia. Pamietajmy o tym – mamusie, które
        zaspokoily instynkt i tatusiowie od niedzielnej porcji lodow jedzonych razem
        ale osobno.

        Tak, dodałabym tu jeszcze różne aktorki, piosenkarki i panie robiące kariery,
        które w 40-ym roku życia przypomniały sobie, że do szczęścia oprócz nowych ról,
        prezesostwa wielkiej korporacji, operacji plastycznych i pieska yorkshire
        terriera, który jest taki milusi i kochany, chciałyby jeszcze mieć milusiego i
        kochanego dzidziusia, żeby pokazać się z nim na okładce "Vivy". Wychowaniem
        takiego dzidziusia zajmują się, rzecz jasna, opiekunki, zwane obecnie ę i ą
        nianiami, nie rodzice, broń Boże.
        Niektórzy niestety zdają się zapominać o tym, że posiadanie dzieci nie jest,
        chwalić Boga, obowiązkowe; a mnóstwo kobiet i mężczyzn nie powinno być
        rodzicami. To żaden wstyd- gorzej jest pchać się w rodzicielstwo, bo tak
        wypada, albo z powodów jak wyżej.



        > Starzy ludzie mowia, ze poty mezczyzna kocha dzieci, poki kocha ich matke.
        > Mam nadzieje, ze to nieprawda.

        Też mam taką nadzieję, czy wręcz pewność, ale pewnie znacznie ułatwia to sprawę
        ( w drugą stronę, tzn. kobiecie, też ).


        Musiałabym "podpisywać się" pod KAŻDYM Twoim zdaniem, co oczywiście nie ma
        sensu, więc pozwolę sobie tylko jeszcze raz zwrócić uwagę P. T. Forumowiczów na
        ten mądry i ważny post.
        • von_zeppelin Re: Czy to z końca tej rury bordo czy cargo?:)czy 28.05.04, 15:27
          >
          >
          >>
          > >
          > >.
          >
          .
          >
          >>
          >
          > > >
          >
          > > >
          >
          >
          > > Starzy ludzie mowia, ze poty mezczyzna kocha dzieci, poki kocha ich matke.
          >
          > > Mam nadzieje, ze to nieprawda.
          > Oczywiscie,ze to nie prawda.Mamusia jest dla nas tatusiow osoba obca ,z
          genetycznego punktu widzenia,dzieci NIE.
          > Naturalnie nie z tego powodu kochamy nasze dzieci,lecz sa tzw.wiezi krwi
          i "instynkt ojcowski",jezeli mozna tak go nazwac.
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          • toulaa Re: Czy to z końca tej rury bordo czy cargo?:)czy 28.05.04, 15:43
            von_zeppelin napisał:


            > > Naturalnie nie z tego powodu kochamy nasze dzieci,lecz sa tzw.wiezi krwi
            > i "instynkt ojcowski",jezeli mozna tak go nazwac.


            No cóż, nie jest, moim zdaniem, dobrze, jeśli miłość ojca czy matki do dziecka
            opiera się na więzach krwi i instynktach. Jak zatem moglibyśmy kochać np.
            adoptowane dziecko?
            Miłość do dziecka, jak każda Miłość, to codzienny, świadomy akt, praca,
            odpowiedzialność. Np. sam instynkt mówi mi, żebym w nocy spała, a nie wstawała
            do chorego dziecka, albo brała najlepsze kąski sobie, a nie dawała dziecku.
            Czasem prawdziwa, dojrzała i odpowiedzialna miłość działa wbrew instynktowi-
            gdy np. matka zrzeka się praw do własnego dziecka, pozwalając, by przysposobił
            je ktoś inny, by ktoś inny był jego rodzicem, gdy sama nie może go wychować.
            • von_zeppelin Re: Czy to z końca tej rury bordo czy cargo?:)czy 28.05.04, 15:48
              >
              > > je ktoś inny, by ktoś inny był jego rodzicem, gdy sama nie może go wychować.
              >
              > Nie moze?Czy nie chce?Jest roznica.Touluu,to jest bardziej skomplikowane niz
              Tobie sie wydaje:)
              >
              >
              >
    • kreon1 Re: Mamusia Muminka i inne Mamusie 28.05.04, 16:54
      Myslę ,że dzieci najlepiej się rozwijają kiedy jesteśmy z nimi w pełni. To
      znaczy nie staramy sie je uczyć,dawać dobre rady ,przykład, byc dla nich
      wzorem, czy wręcz tresować, tylko poprostu być z nimi. Razem ze swoimi
      słabościami.Dziecko lepiej żeby nie czuło ,że jest poddane "procesowi"
      wychowania, lepiej jakby czuło ,że jest równoprawnym czlonkiem rodziny.
      Moje dzieci jak tylo zaczęly mowić to mówiły do nas po imieniu, znajomi
      zwracali uwagę "jak tak można" "brak szacunku" a one same z czasem zaczęły
      mówić mamo, tato.NIgdy nie wychowywałem dzieci poprostu z nimi byłem w każdej
      chwili w zlości i w milości:)))
Pełna wersja