toulaa
25.05.04, 17:58
Tak sobie usiłowałam przypomnieć, w jakiej książce dla dzieci, czy nie tylko
dla dzieci, występuje fajna postać mamy.
I jedyna, jaka mi się przypomniała, to Mamusia Muminka. MM ze stoickim
spokojem traktuje wszystkie pomysły swojego syna- kolejna eskapada? czekanie
na kometę? ok, trzeba po prostu spakować plecak. Mamusia rozumie, że Muminek
lubi, na pewno lubi być przytulany, ale nie przyszłoby jej do głowy, by np.
robić mu obciach i tulić go przy Pannie Migotce. Jest trochę mamą też i dla
Migotki właśnie, małej Mi, Paszczaka, Ryjka, Włóczykija, czasem nawet dla
Tatusia Muminka, gdy ten oddaje się mrzonkom lub wspomnieniom. Im więcej
biesiadników przy stole, tym lepiej- trzeba po prostu usmażyć więcej
naleśników. I myślę, że nie ma takiej akurat potrzebnej rzeczy, której
Mamusia nie miałaby w swojej torebce.
U Lindgren jest inaczej- tu mamusie są mało ważne, albo wcale ich nie ma (
Pippi ). Mamę Madiki widzimy właściwie tylko gderającą albo z bolącą głową-
tatuś- hoho! to jest ktoś, zarówno na Czerwcowym Wzgórzu, jak i na ulicy
Awanturników, no i u Pippi też.
Kiedy byłam mała, żałowałam, że mam Mamę (!!!), bo była to kolejna rzecz
różniąca mnie od idolki- Ani Shirley. Ale czy inaczej umiałabym bawić się w
najfajniejszą zabawę małych dziewczynek- "w mamę" ? Kiedy to sadza się
wszystkie swoje córeczki i synków, karmi, kąpie, ubiera ( ten nagusek z
celucośtam miał za wielką głowę, i zamiast czapki wyjeżdżał na spacer w
torbie, zrobionej szydełkiem, na głowie ), potem usypia, podając butelkę (
hmm, taka zabawka- butelka robi więcej szkody dziewczynkom- przyszłym matkom
niż plastikowe karabiny chłopcom, myślę:). Poza tym, według psychologów,
obserwując stosunek dziewczynki do jej lalki można wysnuć wnioski co do jej
relacji z własną matką. Oczywiście pod warunkiem, że to będzie lalka-
dzidziuś, a nie ten koszmarek, Barbie. Dzięki takim lalkom każdy przecież
wie, że prawdziwe niemowlę powinno być łyse i pulchne:)
Teraz, kiedy jestem już duża i nie muszę "bawić się" w mamę, bo jestem nią,
lubię popołudnie poprzedzające Dzień Matki- młodsze dziewczynki szykują coś w
pokoju; kiedy wejdę, chowają szybciutko swoje laurki pod łóżko czy gdzie
indziej, patrząc z niewinnymi minami. Jutro z dumą powieszę na lodówce swoje
kolejne portrety:))))