Surrealistyczny sen

12.10.11, 12:19
Kiedy masz za mało siły
Kiedy masz za mało tchu
Trzewik zdejmij ze swej stopy
I obcasem uderz w stół

Słabe punkty wróg też ma
Zatem głowa celem Twym
Niech się kat- ofiarą stanie
I o pomoc słyszeć wołanie

Jeśli obuch nie pomoże
Czaru dłoni użyj swych
Zegnij palce, wyrwij gałkę
I wygrałaś właśnie byt
    • czarna9610 Re: Surrealistyczny sen 12.10.11, 20:51
      oj Guciul jesteś Stevenem Kingiem poezji, ta wyrwana gałka przeraża :>
    • czarna9610 Re: Surrealistyczny sen 12.10.11, 20:52
      Stephenem Kingiem oczywiście .
    • guciul Re: Surrealistyczny sen 12.10.11, 23:14
      Księżyc w pełni, droga kręta
      słychać groźny wiatru szmer
      I noc ciemna, czarnooka
      w wędrowniku budzi lęk

      Dziś w drogę się udałeś
      Po paproci cudny kwiat
      Gdzie go szukać,gdzie znaleźć
      Podpowie Ci nadziei brat

      Więc zapytaj się śmiało
      kędy udać się i gdzie
      Jeśliś gotów oddać życie
      On powiada:-Znajdziesz je

      Las o zmroku, las wieczorem
      Jeszcze większy budzi strach
      Tam ciemności, trudy, znoje
      Księżyc w środku też zgasł

      A Ty dalej kroczysz drogą
      Wśród upiorów bardzo złych
      Słychać wilki, które wyją
      Jeszcze żeś nie opadł z sił

      Gdy tak tułasz się po lesie
      I przygasa świecy blask
      Wnet na mur uderzą oczy
      Dziwne, gdzie żeś wlazł?

      Jest i brama, jest i przejście
      Na poznanie przyszedł czas
      Bądź odważny, wejdź do środka
      Bacz uważnie, abyś nie zgasł

      Lecz tu zimno, niedostępnie
      Sople lodu wiszą z drzew
      A po środku zamek stoi
      W zimnie ktoś mieszka też

      Słyszysz:-Strzeż się, strzeż
      Królowa przed Tobą stanie
      I wychodzi na powitanie
      W kryształowej sukni

      Cera Jej szronem pokryta...
    • guciul Re: Surrealistyczny sen 13.10.11, 17:08
      Słyszysz:-Strzeż się, strzeż
      Królowa przed Tobą stanie
      Wychodzi dumnie na powitanie
      W kryształową suknię odziana

      Cera Jej szronem pokryta
      Usta zimne, brunatno-krwiste
      Włosy ma długie, błyszczące
      Jakby światło od śniegu odbite

      Porusza się lekko, swobodnie
      Delikatnie płynie wręcz po ziemi
      Pod Jej stopami gęsta mgła
      do bioder sięgająca

      Stanęła tuż przede mną
      J chłodnym wzrokiem pyta:
      Skąd przybywam,z jakich bram
      Co tu robię, czy jestem sam ?

      -O Pani, z ukłonem odrzekłem
      Szukam kwiatu paproci
      Co szczęście daje każdemu
      Temu, co go odnajdzie

      J śmiech słyszę, hahaha
      Romantyku, paproć to bajka
      W legendzie ukryta igraszka
      Kwiat i szczęście, hahaha

      Głupcze, bez pieniędzy
      bez majątku, cóż chciał?
      Pieniądz i bogactwo
      Oto szczęścia dwa !

      Waham się - myślę:
      Jak zachować się, milczeć
      Odpowiedzieć, czy też nie?
      Odpowiedziałem wierszem:

      Jeżeli pieniądz szczęściem się zowie
      To za dukaty kup swoje zdrowie
      J jeżeli dukatów zostanie jeszcze
      Lód swego serca skrusz wreszcie

      Znów zimne spojrzenie Królowej
      Aż dreszcz przeszedł po ciele
      Długie milczenie, potem westchnienie
      Łzy kryształowe u Pani zauważyłem

      Tonem rozkazującym rzekła:
      -Odejdź! Szczęścia szukaj dalej
      Weź moich kaganków parę
      Idź, idź szczęścia szukać dalej...

    • guciul Re: Surrealistyczny sen 14.10.11, 09:19
      Tonem rozkazującym rzekła:
      -Odejdź! Idź szczęścia szukać dalej
      Weź moich kaganków parę
      Idź, idź szczęścia szukać dalej

      Skłoniwszy się uniżenie
      Odszedłem do bramy
      Samotność szuka wyjścia
      Wychodzę z krainy chłodu

      Idę gęstwina leśną
      Tam gdzie oczy niosą
      Idę dróżką przed siebie
      Nie bacząc na ciemności

      Jak mówił nadziei brat
      Chcąc ocalić swoje życie
      Musisz najpierw zgubić je
      I z nadzieją ruszam dalej

      W czasie marszu
      lęk nabiera więcej sił
      bo i sowa się odezwie
      i skowycze głodny wilk

      Ale co to? Tam coś jest
      Tam wśród koron drzew
      Miedzy liśćmi migotanie
      Widać jasny światła punkt

      Ni to księżyc, ni to gwiazda
      Lecz wyraźnie widać puls
      Czyżby morska latarnia?
      Sprawdzę, mila będzie

      Kroku bardziej przyśpieszyłem
      Bo ciekawość ogarnęła mnie
      Co do diaska w lesie gęstym
      Tak wysoko świeci w noc

      Kiedy bliżej podszedłem
      Widok wieży ukazał się
      Jest człowiek na jej szczycie
      Przez lunetę patrzy w dal

      Ciekawe kim on zacz
      Wstąpię i zapytam
      Może dobre słowo da
      Może drogę szczęścia zna

      Wchodzę do baszty na górę
      Krętymi schodami wzwyż
      Ile tych stopni i zakrętów
      Chyba nie zliczy ich nikt

      Otwiera starzec w szatach
      Z siwa brodą do pasa
      Przedstawił się jako mag
      Wita i z uśmiechem pyta:

      -Czym mogę służyć wędrowcze?
      Odpowiadam uprzejmie:
      -Szukam cudnego kwiatu paproci
      po którym, szczęścia się zaznaje

      Wróżbita zmarszczył brwi
      Rzecze przez nos zagadkowo:
      -Kwiat to mit, słodka ballada
      Bo jak roślina szczęście ma dawać

      Co innego jakbyś podróżniku
      Szukał kamienia zielonego
      Kamyka tak mądrego, filozoficznego
      W którym, wszystkie prawdy ukryte

      A teraz Panie pójdź odpocząć
      Zejdź na dół do mej komnaty
      Na sienniku rozprostuj gnaty
      Wypocznij bo droga daleka

      Horoskop ułożę na pociechę
      I zaraz z samego rana
      Przyjdę do swej komnaty
      Z trygramem dla Pana

      - Udam się na spoczynek
      bom wielce strudzony
      pół nocy maszeruję
      jestem wycieńczony, dobranoc

      Schodząc z kagankiem przy głowie
      Myśli zwątpienia, kłębią się wszelkie
      Czy nie zaprzestać dalszej wędrówki
      Śpię w towarzystwie chmur i deszczu

      Rankiem budzi mnie kołatanie
      Stukanie do drzwi, to astrolog
      Znów ma zmarszczone brwi
      W oczach rozpacz, a i krzyk:

      -Proszę pana, proszę Pana
      horoskopu nie ułożyłem dla Pana
      Bo gwiazd nie było widać wcale
      Przez chmury deszczowe, ociężałe...
    • guciul Re: Surrealistyczny sen 15.10.11, 12:39
      -Proszę pana, proszę pana
      Horoskopu nie ułożyłem dla Pana
      Bo gwiazd nie było widać wcale
      Przez chmury deszczowe,ociężałe

      Uśmiechnąłem się, że drobnostka
      Wszak i tak nadzieję mam
      poszukując niestrudzenie
      Odnajdę szczęścia dar

      Na odchodne mag powiada:
      -Idź prosto, tam przy rzece
      która wartko płynie w dół
      Spotkasz Myśliciela bór

      Zejdzie Ci do południa
      Dojście do filozofa
      Masz tu czarów kilka
      Bywaj zdrów!

      Znów tułam się po lesie
      Teraz wskazówkę mam
      Przyjaciela mądrości odwiedzę
      On o wiedzę każdą dba

      Słychać rzeki szum, blisko już
      Płynie wartko, wszystko płynie
      Cały świat do morza mknie
      Czego się nauczę, kto to wie

      Jest tabliczka z gałęzi zwisająca
      Na niej napisane jest na biało:
      " MYŚLICIEL - pukać sześć razy -
      -------> w czoło". Hmmm

      Ruszam dalej po wiedzę
      Widzę jest pod drzewem
      Pod dębem siedzi, patrzy w górę
      Z cybuchem przy żółtych zębach

      Usiądź, mówi tonem łagodnym
      Patrzy na niebo i fajkę pyka
      Nie pyta kto ja i po co tu jestem
      Wreszcie wzrokiem mnie dosięga

      Mówi: -Byłeś u maga
      Zdziwienie ogarnęło mnie
      skąd On to wie, że tam
      byłem i odpoczywałem

      Młodzieńcze, jesteś zdziwiony?
      Tylko mag do mnie drogę zna
      I ludzi zagubionych sprowadza
      Szukających, pytających.

      -Tak spotkałem wróżbitę starego
      Powiedział mi, że tu Ciebie znajdę
      Spotkałem również Królową chłodu
      Odzianą w suknię z kryształków lodu

      -Ach tak, Królowa smutku i łez
      Dawno temu spotkałem Ją też
      Suknię ma piękną z trenem
      Utkaną ze swoich dużych łez

      -A cóż Cię do mnie sprowadza?
      -Szukam kwiatu szczęścia
      I radę dostałem od maga
      Aby kamień zielony znaleźć

      -Jak można wiedzę nabytą
      w kamień szlachetny zmienić?!
      Jak można szczęśliwości
      od kwiatu leśnego żądać?!

      Ale szukaj swych pragnień
      Na nich oparta nadzieja
      Na nich oparte marzenia
      W nich życie się zawiera

      Czy znasz już siebie?
      Czy wiesz kim jesteś?
      Jesteś człowiekiem
      Ale czym jeszcze?

      Chwila zastanowienia
      Mędrzec powiada:
      -Jesteś tym co jesz
      -Jesteś tym co pijesz

      -Jesteś tym co widzisz
      -Jesteś tym co słyszysz
      -Jesteś tym co myślisz
      -Jesteś tym co mówisz

      Te kilka czynności
      Które dusza wchłania
      Są Twoim jestestwem
      Od czasów zarania

      Od zwierząt bardzo
      mało się różnimy
      Poza jednym faktem
      Tym, że potrafimy:

      Budować ideę, myśl
      a później wierzymy
      że to rzeczywistość
      A to abstrakcja

      I myśl jest twórcza
      nadzieję nam daję
      chęć działania
      chęć wykonywania

      Druga różnica jest taka
      Zwierz zabija aby przeżyć
      Zaspokoić swój głód
      Człowiek zabija dla wygód

      Pomyśl kiedy zmiennie
      Może człowiek był inny
      A znalazł się odmieniec
      O cechach negatywnych

      Przywary dobre zabił
      A swoje złe zostawił
      Przekazując na kolejne pokolenie
      wprowadzając smutek i cierpienie

      Weźmy dla przykładu:
      Zazdrość
      Zazdrość prowadzi
      do zawiści

      Zawiść potęguje
      i intryga uknuta
      Później narasta
      Choć nie musi

      I śmierć wyrasta
      Śmierć to nie tylko
      Zgaśniecie ciała
      Śmiercią jest również:

      -Śmierć serca
      -Śmierć myśli
      -Śmierć marzeń
      -Śmierć wydarzeń

      A następnie jest smutek
      I nieszczęście gotowe
      O kruszcu nie wspomnę
      Bo złoto jest oczywiste

      Z kolei bez tego żyć
      Byłoby bardzo nudnie
      Bo w takich relacjach
      Nauczyliśmy się być

      Wróćmy do Twych poszukiwań
      Zasłyszałem, że za bagniskami
      Łany paproci rosną
      Dziś wigilija Jana

      Ruszaj czym prędzej...
    • guciul Re: Surrealistyczny sen 17.10.11, 00:29
      Ruszaj czym prędzej
      Zmierzch zapasem
      Będziesz szedł lasem
      Weź tę mapę, idź

      Zaznaczone jak dotrzeć
      Do paproci gaju
      Przez góry wysokie
      I bagnisko stare

      Zważaj na rusałki błotne
      I złe pułapki moczarów
      Wtedy maga użyj czarów
      Bez pożegnań. Idź!

      Kroczę według mapy zapisu
      Mijam strumyk, różne drzewa
      Kagankiem oświetlam drogę
      Noc zanosi się chłodem

      Słyszę, słyszę żabi chór
      Mapa podaje, blisko już
      Wśród sterczącego tataraku
      Wyłania się gęsta mgła

      Przy niej musi być grzęzawisko
      Nikomu niedostępne bagnisko
      Żab rechotanie nasila się
      Coraz straszniejsza noc

      Leża martwe kikuty drzew
      Porozrzucane mokre pnie
      Czuję w nozdrzach swych
      Wilgoć moczarów tych

      Teraz tylko przejść dalej
      Obejść bagna nie sposób
      Góry skaliste dookoła
      Dalszą drogę grodzą

      A tam w hełmie czaszka
      A tam gnijący krowi łeb
      Smród padliny czuć też
      Groźnie zaczyna być

      Dochodzi mnie szelest
      Spośród wysokiej trawy
      Śpiew nadobny, kuszący
      O wejście proszący

      Widzę, widzę te ohydne stwory
      Rusałki błotne i węże olbrzymy
      Duże ropuchy z ozorami wielkimi
      Szkaradne, bagienne zwierzyny

      Prędko wycofam się
      Do bezpiecznej strony
      Pobiegnę, zatkam uszy
      Nie chcę być skuszony

      Użyję tych czarów
      Sięgam do torby
      Jest i sakiewka
      A z nią karteczka

      Przyświecam kagankiem
      Po środku napis:
      "VERTE"
      Psia krew! to po łacinie

      Czary na nic się zdadzą
      Jestem stracony
      Aż nagle
      Myśl się wytworzyła

      Bardziej wspomnienie
      taka krotochwila
      W karczmie byłem
      I złocisty miód piłem

      Na dnie bukowego kufla
      Który z Rzymu pochodził
      Ten sam napis wyryto:
      "VERTE"

      Kiedy
      Miód już wypiłem
      Ukazywał się spód
      Z danym napisem

      Wlewając do gardła
      Także widoczny był
      Więc: "Verte"
      To przechyl lub odwróć

      Przechylam, odwracam kartkę
      Udało się! Jest po naszemu
      Bardziej swojskiemu
      Instrukcja brzmi tak:

      "Aby wykonał się czar
      zmieniający rzeczy w głaz
      Rzuć sakiewkę i wypowiedz
      słowo to: Abrakadabra"

      Rzucam zaklęcie
      Niech się stanie
      Na me zawołanie:
      -Abrakadabra

      Wtem z woreczka
      Głośny świst i trzask
      Dymu pełno, jakoś szaro
      Stwory zmienione w głaz

      Jednak to prawda
      Słowa mają sprawczą moc
      Raz wygłoszone- pozostają
      A sakiewki budzą strach

      Mijam złe moczary
      Taplając w błocie
      Do przesmyku gór
      Dostać się muszę

      Idę jarem wśród skał
      Do lasu paprotniego
      Nade mną kruki krążą
      Głosząc: Kra, kra

      W noc kruk mało widoczny
      Jedynie oka i pióra błysk
      Otoczka lustrem
      W ksieżycowej poświacie

      A to ich krakanie
      W górskim echu odbite
      O trwogę przyprawia
      Czyżbym padliną miał być?

      W zabobonie ich skrzeczenie
      To nieszczęść zwiastowanie
      Ptactwo złowieszcze:-Precz!
      Wychodzę z wąwozu

      Znów las, ale jakby inny
      Wierzby i jarzębiny w nim
      Są i paprocie! dużo ich
      I robaczki świętojańskie

      Jest tu spokój
      Koncert świerszczy
      Słychać w trawie
      Lekki wietrzyk

      W epicentrum, w środku
      Na dywanie z paproci
      Wyłania się delikatny kwiat
      Luny snop oświetla go

      Wyglądem lilię przypomina
      Żółte języczki pręcików
      Zakończone czerwienią
      Wystają z białego kielicha

      Podchodzę bliżej zauroczony
      Pełnią szczęścia uraczony
      Znalazłem podróży kres
      Odnalazłem swój cel

      Schylony łapię za nożyk
      Drugą dłonią za łodygę
      Wtem:-Ałć-mówi ktoś
      Oglądam się za siebie

      Żywej duszy nie widzę
      Kto to wołał? Duch?
      Znów łapię za łodygę
      Gotów do zerwania

      Tym razem:-Ałaa-słyszę
      Zostaw mnie
      Daj mi tu być
      Daj mi tu żyć

      To kwiat do mnie przemawia
      Nadzwyczajne, cóż za magia
      -A po cóż mię zrywać?
      Zwiędnę i tyle pociechy

      "Znajdzie się inny wędrowiec
      Co szczęścia będzie szukać
      I w nadziei tu zapuka"
      Szumi las

      "Kwiat woła, kwiatek prosi
      Żebyś nie zrywał go
      Naukę Ci wygłosi
      U nas pozostaw to"

      -Niech zainteresuje Ciebie
      skąd czerpię swą siłę
      skąd moje piękno
      napawa Twój wzrok

      Korzeń żywicielem mym
      Korzeń dostarcza sił
      To co niewidoczne
      Większą siłę ma

      Nie byłeś szczęśliwy
      Kiedy mnie ujrzałeś
      Szukanie-znalezienie
      Poznałeś schemat

      Cały las szumiał znów:

      "Chcąc rozpoznać szczęście swoje
      Musisz uświadczyć nieszczęść moc"

      Czas na powrót, jestem zadowolony
      Wracam do domu, do mojej Lubej
      Dzień i dwie noce mnie nie było
      Pewnie zmartwiona, w oknie wyczekuje.

      Szczęście jest przeciwieństwem nieszczęścia
      Są również i pół-szczęśćia ;)
      Ale o tym już inna bajka
      Nie czas i pora na to. Pozdrawiam
      • wichrowe_wzgorza Re: Surrealistyczny sen 24.10.11, 22:32
        Wrażliwe to....;)
        Pod każdym względem, formy też.
        Za treść przede wszystkim, dziękuję
Pełna wersja