she_5 szszszum z muszszszli 24.07.04, 00:44 [she, juz prawie w Sopot, do grau, gdzieś nad Wartą] Mój Drogi, wprawdzie miejsce nieco inne, ale morze zupelnie to samo, a nic nie brzmi równie snobistycznie, jak "w Sopot" właśnie. Pod moja nieobecność nie marnuj, proszę, czasu. Raczej skup się na pracy, bo ten matrix kiedyś Cię zgubi. W końcu to wynalazek tego rzędu, co komóra i na pewno stać Cię na zwykłą dlań pogardę. Możesz na przykład w czasie wolnym zająć się kynologią albo ziołolecznictwem. Pozdrawiam, she. Odpowiedz Link Zgłoś
zabawa1 [...] 24.07.04, 02:27 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
binka cisza hal górskich 24.07.04, 18:22 (binka do tej/tego/tych, której/ego/ych.... ) :-) jednak mogę wyjechać cieszę się, choć jak zawsze niepokojem lekkim napawa mnie jazda w nieznane; będę za około 2 tygodnie krótka rozłąka pozwoli nam zatęsknić toszkę rozwiać niewyjaśnione żale (jeśli takowe były) i po ponownym spotkaniu przeżyć wzmożoną radość ze spotkania baw się dobrze tu, tam i owam pozdrawiam cię ciepło bin Ka Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 List w butelce 01.08.04, 09:46 [september 2000, South Island] Dear Friend, my name is Chris and I was borned in Poland... [she do Krzysztofa, by sea] (butelka po "Kubusiu", ale papier listowy w dobrym gatunku) Mój Drogi, to ja znalazłam butelkę z jednym z Twoich listów. Wygrzebałam ją z piasku, na dzikiej nadbałtyckiej plaży w lipcu 2004. Morze musiało ją wyrzucić wcześniej - może w zimie, kiedy polskie wybrzeże jest puste. Ja także urodziłam się w Polsce, a na imię mam... Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Moja droga, 01.08.04, 18:44 [agni do jenn, dworzec d’Orsay, rumunia] Droga jenn, Obawiałam się, że odwiedzi Cię w czasie wyjazdu pan H. To nieszkodliwy wariat, który chętnie wsadza damy w łódkę i wysyła je nocą cichą, na gładkie i czarne jezioro, by poznały smak prawdziwej samotności. Ta jego mania nie byłaby taka zła, gdyby nie to, że jest rozpaczliwie kiczowata. Symbolista od siedmiu boleści. Zabrałam mu w piątek wieczorem jedno wiosło i kiedy dziś otwierałam, byłam pewna, że to on, domagający się jego zwrotu. Ale to nie był on. Moje oczy trafiły na inne oczy, te, które zachwycają mnie od lat – smutne, zmęczone, głębokie i mądre, na zapadnięte policzki, które zmuszają dłonie do natychmiastowej wycieczki, by wypełnić zagłębienie i spokojne usta o lekko w dół wygiętych kącikach. ON. Robiąc herbatę przypominałam sobie nasze pierwsze spotkanie. Jego półnagość, silne ręce, mocne i męskie ramiona i plecy, na których rysowały się pod skórą mięśnie, oświetlone światłem słonecznym wpadającym przez balkonowe okno. Potem spotykaliśmy się wiele razy. Razem oglądaliśmy żaglówki i do tej pory pamiętam gołębie niebo nad zażółconymi żaglami. Podobał mi się u Cordier’a – tam był najbardziej u siebie, pełen dystansu i spokojnej elegancji, obserwujący tylko. Jak zawsze obserwujący i jak zawsze pełen dystansu. Zaczął mnie ten dystans i ta pieprzona elegancja denerwować. Miał w końcu szalenie interesujących przyjaciół, równie utalentowanych, a znacznie sławniejszych. Nawet, jeśli zauważył moją zdradę, nigdy tego nie okazał. Jego słynni przyjaciele szybko mnie znużyli. Powoli znowu zaczęłam zaglądać do Niego, by wyglądając przez okno patrzeć na ośnieżone dachy i zastanawiać się razem, czy do tego domu z okropnymi żaluzjami i trzema kominami sprowadzą się jacyś ludzie. Piłam herbatę i patrzyłam na Niego. Dziś już rozumiałam, że za tym spokojem i dystansem czai się napięcie, że mroczne oczy pełne są niepokoju i cierpienia. I rozumiałam, że jest mi cholernie w tym bliski. Czterdzieści cztery lata – mężczyzna w sile wieku, siwe, krótko obcięte włosy i ta twarz, którą kocham od lat. Szukam jej często na ulicy, w kawiarniach, wśród nowo poznanych. Nie wiedziałam, czy mam prawo mu powiedzieć, że zostało mu niecałe dwa lata życia. Nawet zaczęłam: - Gustaw... Myślę, że i tak wie.Zamknęłam album. Uważaj na pana H. i jego łódkę. agni Odpowiedz Link Zgłoś
ewka5 moje Drogie 04.08.04, 05:45 (ewka z drogi do Gieelek z miejsca zapomnianego, ale tylko przez bogow, bo aleludzi tu mnostwo) wiec droga, moje Drogie - bo jakze to cos inaczej nazwac niz droga ku - jest kociolbowa, uciazliwa, choc czasami zdaje sie byc plasko-gladka. Ale tylko zdaje sie - taki sobie maly, sredni i wiekszy pozor. Za staram na pozory, a szkoda, bo bardzo lubilabym sie bezkarnie zlapac na ten i ow. Bylam na babskim spotkaniu, zwanym przez tubylcow lanczem. Tenze lancz bardzo byl opasly w dania, i mial byc opasly w jakosc czynnika ludzkiego. Poniekad byl. Ale bardziej poniekad niz byl. Bylo milo, sympatycznie, elokwentnie, estetycznie, gwiazdorsko w pewnym stopniu, z patrzeniem na usta takze, ale. Ale, ale, ale, ale, ale, ale, ale... I z tym ale przychodzi mi sie mierzyc niemal kazdego dnia. Musze skonczyc teraz, albowiem dzwoni aleczlowiek. Serdecznosci. Bez ale. P.S. Ta droga to ku czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
hippy_pottamus Re: moje Drogie 05.08.04, 18:34 hipek [z korytka niedaleko Azji (tej mniejszej)] do wewki [w miejscu aleludzkim] dzis probowalam ubrac cos w slowa; cos co jest droga, ktorej nikt z nas nie chcialby przekraczac; droga nad miare gladka choc nie plaska, bo polyka nas szybko, coraz szybciej; zanim zdazymy zauwazyc, ze nie zatrzymalismy sie przy tej przydroznej kapliczce, ktora machala do nas kolorowymi choragiewkami, nie wstapilismy do kosciolka pochylonego przy piaszczystym goscincu kiedyslemkowskim, nie posluchalismy grajka, ktory tak udatnie oddawal atmosfere letniego popoludnia; i patrzac w oczy mojej przyjaciolki bardzo chcialam zostac spiacym policjantem, chocby na ciut; a moglam tylko patrzec dlatego dobrze wiedziec, ze niektore drogi prowadza nie od nas a do nas, chocby i dlugo, i wyboiscie bezpozornie tak, wewku hipek Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: moje Drogie 05.08.04, 19:38 Można coś więcej niż się uśmiechnąć ciepło? Bo przecież jak powiem, że dobre to bardzo i prawdziwe bardzo, to nawet nie oddam połowy uśmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
szept.em Re: Moj drogi, 05.08.04, 12:11 [szept.em do serwera] Pamiętasz? Pierwszy przyszedł nieduży - 336B - Oczekiwany Następne nie przekraczały 1kB - Lubiane Malce Najmniejszy miał 51B – taki Zarazliwy. Potem był taki, wyraźnie odbiegał objętościa od innych, największy - 4,13kB – Popołudniowo-Łagodny (nazywam go: Ulubiony Gigant) Wszystkie usiane znakami zapytania. Bywa, że ich zagęszczenie tworzy łamigłówkę. Przystaję wtedy, dobieram wlaściwe slowo i czytam zdanie od początku. Kiedy wypelnię już wszystkie piegowate brzuszki, czytam całe zdanie jeszcze raz. Potem pospiesznie całość. Później jeszcze raz - teraz powoli, uwazniej. Tak, aby zrozumieć treść do konca. Czytam troskliwie. Może odnajdę tęsknotę. Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 does she or doesn't she? 13.08.04, 00:50 [she, atopolskawłaśnie, do Mądrego Człowieka, doprawdy gdziekolwiek] Mój zapewne Drogi, choć wciąż Nieznajomy, tak bardzo pragnę wierzyć, że pomożesz mi znaleźć odpowiedzi na Trudne Pytania, których w ostatnim czasie jakoś więcej niż zazwyczaj się nagromadziło. Dlaczego nie jest ważne "co", tylko "kto"? I dlaczego "jak" ważne jest tylko do pewnego stopnia? Dlaczego uśmiech kota z Cheshire umieją dostrzec tylko Wybrani? Dlaczego czasem wolimy, aby było smutno, a nie "znowufajnie"? Dlaczego wszystko zrobiło się takie przewidywalne? Dlaczego ludzie opanowali trudną sztukę składania liter, aby psuć to, co do końca mogłoby pozostać tak piękne, jak pięknym powstało? Dlaczego wciąż WIEDZA jest tą, która oddaje największe usługi - nawet, gdy błądzi się nocą? Dlaczego niektórym Dorosłym nadal wydaje się, że jak zakryją oczy dłońmi, to ich nie widać? Dlaczego nic nie jest tak proste, abyśmy nie musieli w znakach zapytania doszukiwać się tęsknoty? I czemu, do licha ciężkiego, wciąż światy muszą być DWA, skoro w zupełności wystarczyłby JEDEN???!!! Doprawdy, niech się Panu nie wydaje, Mądry Człowieku, że to już wszystko, o co chciałabym spytać - to dalece maleńka cząstka tylko, she PS. Dlaczego mam tę znienawidzoną pewność, że moje pytania pozostaną bez odpowiedzi.. jak listy..? Odpowiedz Link Zgłoś
maggy Re: does she or doesn't she? 13.08.04, 14:47 a wysyłasz, szi? ;-) czy tylko w butelkę? ;-) m._co_pyta_i_błądzi Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 [she do Margit, krótko] 27.08.04, 03:48 maggy napisała: > a wysyłasz, szi? ;-) czy tylko w butelkę? ;-) Zawsze wysyłam, Marg. I stanowczo zbyt często pozwalam się nabić w butelkę. Słyszałam, że życie to kompromisy, ale nikt mi nie powiedział, że wyłącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
pikus Re: does she or doesn't she? 18.08.04, 10:51 she_5 napisała: > [she, atopolskawłaśnie, do Mądrego Człowieka, doprawdy gdziekolwiek] Nie jest duze prawdopodobienstwo, bym byl adresatem...ale publicznie napisane, kazdy wiec moze na te ciekawe pytania odpowiedziec ;) > Mój zapewne Drogi, choć wciąż Nieznajomy, > > tak bardzo pragnę wierzyć, że pomożesz mi znaleźć odpowiedzi na Trudne Pytania, > > których w ostatnim czasie jakoś więcej niż zazwyczaj się nagromadziło. > > Dlaczego nie jest ważne "co", tylko "kto"? I dlaczego "jak" ważne jest tylko do > > pewnego stopnia? Bo po "kims" wiesz mniej wiecej, "czego", a takze do pewnego stopnia "jak", mozesz sie spodziewac. > Dlaczego uśmiech kota z Cheshire umieją dostrzec tylko Wybrani? W tym celu powinni udac sie do Eurodisneylandu, choc tam smieje sie on troszke kretynsko, nie tak ladnie jak na ilustracji. Ciekawa historia z tym kotem: Usmiechniety Kot z Cheshire to w jezyku angielskim okreslenie czegos, czego nie ma (a wiec moze sie np. przysnic). Ostatnio jednak bardziej zastanawialem sie nad Czerwona Krolowa, z drugiej czesci ksiazki. Jak wiadomo, kazala ona bohaterce biec po to, by zostac w tym samym miejscu, nie biegnac cofalyby sie, a chcac podazac do przodu, musialyby biec co najmniej dwa razy szybciej. Przypomnialem o tym dziecku, gdy pokazywalo mi klasyfikacje medalowa Olimpiady: jednego dnia Polska z dwoma srebrnymi medalami byla na miejscu trzynastym, a nastepnego z tymi samymi dwoma medalami juz na miejscu siedemnastym, potem chyba jeszcze nizej. > Dlaczego czasem wolimy, aby było smutno, a nie "znowufajnie"? Ostatecznie smutek to norma, a znowufajnie to takie krotkie okresy pomiedzy kolejnymi smutkami. > Dlaczego wszystko zrobiło się takie przewidywalne? Wszystko juz bylo, tak naprawde. > Dlaczego ludzie opanowali trudną sztukę składania liter, aby psuć to, co do > końca mogłoby pozostać tak piękne, jak pięknym powstało? Ludzie to grafomani. > Dlaczego wciąż WIEDZA jest tą, która oddaje największe usługi - nawet, gdy > błądzi się nocą? A moze tylko nam sie wydaje, ze mamy do czynienia z najwiekszymi uslugami? > Dlaczego niektórym Dorosłym nadal wydaje się, że jak zakryją oczy dłońmi, to > ich nie widać? Na tej samej zasadzie szuka sie czegos pod latarnia nie dlatego ze sie tam to zgubilo, ale po prostu tam tylko jest widno. > Dlaczego nic nie jest tak proste, abyśmy nie musieli w znakach zapytania > doszukiwać się tęsknoty? W kazdym razie ten kto wymyslil zawiniety znak zapytania byl chyba genialny. > I czemu, do licha ciężkiego, wciąż światy muszą być DWA, skoro w zupełności > wystarczyłby JEDEN???!!! A tu sie nie zgodze. Jeden to za malo. Powinny byc dwa. A najlepiej trzy. Nie wiem dlaczego. > Doprawdy, niech się Panu nie wydaje, Mądry Człowieku, że to już wszystko, o co > chciałabym spytać - to dalece maleńka cząstka tylko, Nie wiem jak Madry Czlowiek, ale ja uwazam, ze tak jak dowolny wektor da sie przedstawic jako kombinacja liniowa wektorow bazowych, tak kazde inne pytanie mozna by poskladac z powyzszych. I odpowiedzi wtedy nalezy szukac w "przestrzeni odpowiedzi". Pozdrawiam, Pikus > she > > PS. Dlaczego mam tę znienawidzoną pewność, że moje pytania pozostaną bez > odpowiedzi.. jak listy..? Odpowiedz Link Zgłoś
grau Re: does she or doesn't she? 20.08.04, 07:07 [statystyk dla GUS] wnikliwe badania pozwoliły ustalic ponad wszelka watpliwosc, ze: 1. W okresleniu: Madry Człowiek - 100% populacji czatowej odnajduje, bez trudu, siebie 2. koci uśmiech dostrzega - jak wyżej (brak danych czy nie jest to kot sasiadow) 3. dlaczego "c." "k." "j"? - 30% populacji nie rozumie pytania, 60% rozumie, lecz nie wie, 10% wie, ale do pewnego stopnia 4. czy z powyzszymi danymi zgadza sie kol. ramon? Wyników brak; pozostajemy w napiętym oczekiwaniu Odpowiedz Link Zgłoś
kanarek2 Re: Moja droga, 14.08.04, 02:01 [kanarek do Issy, nocny spacer] Spuściwszy głowę Idę patrząc w płyty chodnika. Więc co tu robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Moja droga, 25.08.04, 11:00 Do K., z podrozy Czytam Twoj list w hotelowym pokoju, noca. Za oknem swiatla obcego, choc dobrze znanego mi, miasta. Wokol luksus, ktory jedynie wzmaga uczucie samotnosci. Twoje slowa przywoluja inny swiat. Powoli wyzwalam sie z wiezow mojego zycia tutaj: oficjalnych spotkan, garniturow, krawatow, usciskow dloni i grzecznych usmiechow, przemyslanych wypowiedzi i demonstrowanej waznosci. Wracam do siebie. Wchlaniam stworzone przez Ciebie zmyslowe obrazy. Lapie sie na tym, ze na mojej twarzy pojawia sie usmiech, inny niz ten codzienny, bardziej pierwotny. Mysle o Tobie, kompensjac wyobraznia fizyczna oddalenie. Ale obrazy sa nieostre, ulotne. A mimo to odczucia i emocje sa rzeczywiste i wyrazne. Urzeka mnie zmyslowosc Twoich slow, subtelna a jednoczesnie tak sugestywna. Uczucie samotnosci niepostrzezenie zanika, jego miejsce zajmuje poczucie bliskosci. Nie jestem do konca swiadomy jakiego rodzaju jest to bliskosc: duchowa czy cielesna, ta druga obecna wbrew dzielacej nas odleglosci. Choc tak naprawde to nie ma miedzy nimi roznicy, jedna przywoluje druga. Za kilka dni bede sie pakowal, goraczkowa czynnosc, ktorej nie lubie. Lotnisko, samolot i powrot do Mojego Miasta, tylko nieco mniej obcego od tych, w ktorych bywam. Miasta, w ktorym jestes rowniez Ty. Zniknie bariera odleglosci. Co zostanie? Rivers Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: Mój drogi, 26.08.04, 10:10 jenn do bigotta [Mezopotamia Całkowita] Mój drogi, Słyszałam Cię wczoraj wieczorem w radio. I nie mów, że to nie Ty, bo wiem. Ale aż się zasłuchałam. Wielkie uściski dla Wszyskich, ze szczególnym uwzględnieniem Wojtusia. j. Odpowiedz Link Zgłoś
maggy Re: Moja droga, 26.08.04, 12:36 hipek [z południową śliwką w ręce i na głowie] do jenn [pod miastem, którego z Wiadomego Powodu chwilowo nie ma] smutno nie mieć połączenia z Mezopotamią; jeszcze smutniej kiedy połączenie niby jest, ale po drugiej stronie kabla głucho; najsmutno kiedy już nie dzwoni nawet głuchy telefon; dobrze czasem poczytać chocby sprawozdania ech Odpowiedz Link Zgłoś
bigott Re: Moja droga, 30.08.04, 08:41 Droga megg, polaczenia z Mezopotamia sa, i to szalenie roznorodne w formie, trzeba tylko wyrwac sie z czato-centrycznego swiata. Mezopotamia jest miejscem, gdzie od takich tradycyjnych form przyjezdza sie odpoczywac, sieci tam jeszcze nie zarzucone i to nawet te zupelnie niematerialne (Jenn zaswiadczy). (Pogloski o tym, ze to soltys w ramach promocji agroturystyki i proekologicznych postaw zainstalowal urzadzenie odcinajace zasieg nie sa co prawda jeszcze oficjalnie potwierdzone, ale starannie przez biuro PR przy soltysie podtrzymywane i upowszechniane). Zdajac sobie sprawe z sytuacji nie nalezy wiec zrazac sie drobnymi przeciez trudnosciami, pozostaja jeszcze golebie pocztowe, kolej panstwowa (o prywatnych przewoznikach nie wspomne) noi calkiem juz banalne tzw. wlasne srodki transportu. bigott I mezopotamski Odpowiedz Link Zgłoś
paiha Moj Drogi, 30.08.04, 12:48 ( Paiha, NZ, do M. , blisko plazy ) (...) najlepiej latac w nocy za piec dwunasta przy swietle ksiezyca gdy ten w pelni doceni cien skrzydel Odpowiedz Link Zgłoś
maggy Re: Moja droga, 31.08.04, 17:03 margit (z Azji naj_Mniejszej) do Miłościwie Czatującego (Okazjonalnie) Bigotta I Mezopotamskiego (w miejscu wiadomym) Wielce miły sercu memu autokrato, posłaniec od Ciebie zastał mnie w-na_stroju minorowym niczym dumka pasterzy albańskich na przednówku. Jako chłop przywiązany do ziemi albo bezskrzydły sześcioodnóżowiec nie wyrwać mi się mimo chęci do krainy twej na dniach tych wrześniowych. Nie cieszże się jednak przedwcześnie. Albowiem wedle znaków wszelakich w rodzaju a to makiet czarniawo spływających, a to prefek wróżebnych pańszczyzna moja zakończy się przed babim [a czemuż to nie chłopim?] latem. Nastrajam zatem już się coby dziedzinę twą mezopotamską majorowo nawiedzić, a o jej przymiotach przekonać się naocznie, nausznie i najęzycznie. Zostań w zdrowiu i ćwicz organa wiadome cobyśmy zbyt wcześnie we sklepie twym nie polegli. Z wyrazem wiadomego szacunku dla Przezacnej Małżonki i buziakami dla dziatek niecierpliwie szykująca lejek - m. Odpowiedz Link Zgłoś
bigott Re: Mój drogi, 30.08.04, 08:23 droga Jenn, poznalas mnie, bo to co slyszalas to bylem ja, czy poznalas moj glos? b. ps. powyzsze oczywiscie nie oznacza, ze potwierdzam czy zaprzeczam. Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: Mój drogi, 30.08.04, 18:23 Drogi Bigotcie, Przedstawiłeś się, że masz na imię Bigott i poznałam Twój głos. Jakże chciałbyś w takiej sytuacji wymagać ode mnie jeszcze, żebym wsłuchiwała się w sens słów? j. PS. Powyższe oczywiście nie oznacza. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Moja droga, 30.08.04, 21:36 [agni, (bo nie pamiętam, co miałam być) do SR, (bo nie śmiem rozwinąć wczorajszego żartu, podwęgierkowa rumunia, a orzech wciąż niedojrzały do] Mój drogi, Mam wino białe i sok z porzeczek czarnych, w winie wyraźnie czuć gorzką migdałową nutę, którą bezczelnie zabijam sokiem. Mam nadzieję, że ofiarodawca koszmarnie kosztownej butelki nie przeczyta tego listu, bo pewnie w spazmach by zszedł, wiedząc, że wino szukane miesiącami (miało być znakomite i migdałowe i ...) „uszlachetniłam” sokiem porzeczkowym Hortexu (Przysucha, najlepiej spożyć przed końcem 13/04/2005). Przez całą naszą „dzisiejszonocną” rozmowę o tym wątku starałam się znaleźć właściwą słów miarę i nie mogłam. Dziś wiem, że to, co mi się w nim podoba najbardziej to „sok porzeczkowy”. Tak, on najbardziej. Jeśli spojrzeć na ten wątek okiem lubiącym słowa, to dokładnie trzy listy są doskonałe – poruszają zmysły wszystkie i wszystkich. Trzy, jak trzy kieliszki znakomitego wina. Poza nimi jeden list jest „czerwonowinny”, jeden jest niestety „patykiempisany”. Listów jest dziewięćdziesiąt bodajże. Ta reszta to białe wytrawne wino z sokiem z porzeczek. Emocje, przemyślenia, smutki, żale, zawody, szczęścia, radości, podziękowania, wszystko mocne i prawdziwe, ale z dodanym sokiem, tak, by nie oszałamiać. Kolejny raz czytałam sobie Listy Haliny Poświatowskiej, a w nich jeden szczególny, ten o listach jej przyjaciela i do przyjaciela, Ireo Morawskiego: „ Zgódź się, żebym je pokazała ludziom (...) ale chcę, koniecznie chcę wiedzieć, że one będą wydrukowane. One są piękne, lepsze, mój drogi, od mojej książki i, daruj, ale lepsze od Twoich opowiadań, im nie wolno umrzeć.” To jak apel do tych, którzy wciąż nie chcą „wydrukować” tu listu, prawdziwego listu prawda? Twoja winna bez soku agni Odpowiedz Link Zgłoś
funzzy ... 30.08.04, 21:53 Nie znam sie na winach. Na slowie pisanym o tyle, ze znam alfabet. Ale poslugujac sie metaforyka zaproponowana przez Agni, zaryzykuje stwierdzenie, ze jest tu jeden list, ktory zasluguje na miano najszlachetniejszego trunku: ten o drodze. Hipku, klania sie Twoj funny fuzzy. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: ... 30.08.04, 21:58 :-) to jeden z tych trzech, kolego, to jeden z tych trzech. Odpowiedz Link Zgłoś
funzzy Re: ... 30.08.04, 22:01 Pozwol, ze pozostane przy swoim zdaniu. I uwazaj z kim sie chcesz kolegowac;) Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: ... 30.08.04, 22:06 maciejko, napisz list, tu, do, albo nie do, ale napisz :) Odpowiedz Link Zgłoś
viia mój drogi 31.08.04, 09:50 miły wybacz milczenie, ale w natłoku przyziemnych, codziennych spraw niewiele czasu znajduję na spokojne przycupnięcie i napisanie tych paru słów. nie znaczy to przecież, że nie myślę o Tobie. jesteś. jestes w kałuzach przeskakiwanych, w chrupkach pogryzanych w tramwaju, wiesz, jak lubie sie dzielić i karmić ;-)) wracam czasem nasszymi ściezkami z pracy, śródmiejskie kwartały poprzetykane nieudanymi plombami wciąz tak samo przyciągają mój wzrok. znowy znalazłam fajną mansardę, taka w sam raz na wypicie aksamitnej, ciężkiej rioji wieczorową porą. pewnie widać z niej nie tylko dominanty narożne sąsiednich kamienic, ale i światła całego miasta. fajne były te zabawy w odgadywanie kto żyje w takim punkcie świetlnym gdzieś kilometry stąd. bardzo lubię klimat północnej części śródmieścia naszego W. tu jest jeszcze tyle nieodkrytych klatek schodowych, detali, podwórek. bardzo mocno Cię ściskam via Odpowiedz Link Zgłoś
pikus Re: Moja droga, 01.09.04, 14:53 wciaz odwracalas wzrok. Po zdjeciu kapelusza rozsypaly sie Twoje lsniace, starannie ulozone blond loki. Wydawalo mi sie, ze Twoje wlosy byly dluzsze. Czy jak sie za te loki pociagnie, to zwisna bezwladnie, czy tez skreca sie z powrotem? A moze jest ich po prostu mniej...Za tydzien, za miesiac, Twoje wlosy nie beda juz mialy dla mnie zadnych tajemnic, co napawa mnie wielkim zadowoleniem. Twoj P. Odpowiedz Link Zgłoś
kaa.lka Re: Moja droga, 28.05.07, 04:54 Wszystkim Przyjaciolom Ktorzy odeszli i przyjda z wielka wdziecznoscia za wzruszenia Pi.kaa.d`or Odpowiedz Link Zgłoś
kaa.lka Re: Moja droga- 22.03.08, 19:15 A tak poswiecam Tym z zasniezonymi koszami z roznych stron mondu Moze ktos spomni. She w odpowiedzi na Twe zapytania sprzed lat wielu, jak uprzejmie doniesli z Raju, Wszechswiat jest Jeden, ale drog do niego wiele. o czym w Polsce chyba zapomniano.. damka z kronostajem Odpowiedz Link Zgłoś
paiha Moja droga 27.04.08, 23:18 Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni. Odpowiedz Link Zgłoś
onda Messer, 02.09.04, 03:06 ..."Może ja ..nieśmiało poprosiła Małgorzata... Woland spojrzał na nią uważnie i podsunął jej kolano. Gorąca jak lawa maź parzyła dłonie, ale Małgorzata nie krzywiąc się i starając się nie sprawić bólu wcierała ją w kolano. -Moi doradcy utrzymują, że to reumatyzm- nie spuszczając z niej oczu mówił Woland- podejrzewam jednak nie bez podstaw, że ten ból w kolanie to pamiątka po pewnej czarującej wiedźmie, z którą zawarłem bliższą znajomość w roku 1112 w Brokenhill, na Diabelskiej Katedrze. -Ach, czyż to możliwe! powiedziała Małgorzata. -Głupstwo!Za trzysta lat przejdzie!Zalecano mi całe mnóstwo lekarstw,ale ja po staroświecku stosuję babcine sposoby.Zdumiewajace zioła zostawiła mi w spadku ta jadowita staruszka, moja babka! A, skoro już o tym mowa, czy pani nic nie dolega? Może jest coś co panią dręczy, może jakiś smutek zatruwa pani serce? -Nie, messer, nie ma niczego takiego-odparła mądra Małgorzata-zaś teraz,kiedy jestem u pana, czuję się doskonale...." Odpowiedz Link Zgłoś
sirius_et_paper Moja Droga 20.04.05, 13:43 Benzyno, w niektorych krajach dalekich gazem zwana, z roku na rok robisz mi sie drozsza, nie umiem ogarnac wszystkich delikatnych mechanizmow stojacych za tym lecz zapach twoj w maszynie mojej powoduje zaplon niesamowity a jedna iskierka pozoge wywolac wystarczy. Badz mi droga lecz nie uwlaczaj rozumowi mojemu, kieszeni, prosze, nie drozej, o moja droga... Odpowiedz Link Zgłoś
kriek Re: Moja droga, 02.09.04, 03:12 kriek do Pani Z. [poste restante gdziekolwiek] maszynom do pisania w [...] brak polskich liter, zatem dzisiejszy list pozostanie tylko cieniem tego, w co jestem brzemienny na wspomnienie ostatnich dni razem w miasteczku o nazwie upstrzonej tymi znaczkami w tym samym stopniu, co wyrazy, jakie postuluje obecny stan mojego nienasycenia. Przez ten drobny techniczny ambaras spostrzegam, ile od niepozornego ogonka zawisa w naszej pisanej nie tylko atramentem komunii. Skoro nie mam w tej chwili do dyspozycji ani jednego bezokolicznika, milczenie pokryje na razie ekstatyczne wyliczenie odcieni dotyku zdobytych przez moje palce, jeszcze rozleniwione po niezmierzonej drodze przebytej po najdalszych rewirach twojego cielesnego jestestwa. Ogonkowa niemota nie pozwoli mi nawet na proste nazwanie tych miejsc, niby banalnych i oczywistych a jednak dla mnie nowych jak pierwsze stokrotki w marcu kupione w hali targowej na zachodnich peryferiach miasta. Czy taki stan leksykalnego postu uczyni nas pokornymi wobec polskiej, zgrzytliwej, nosowej mowy? O, nie! Jako sztandar naszego buntu piszmy na tej kartce proste, wolne od wszelkiego nalotu 'ty i ja'. A o tym jak kocham, opowiem ci za moment przez telefon, utoniemy w ogonkach, stracimy kierunek w splecionych parach liter z farfoclem, rozum nas odejdzie w mulistej toni diakrytyki. Pozdrawiam, czekaj przy aparacie, kr. Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: 100 Krieka 02.09.04, 14:54 Piekno to rzecz gustu. Do mnie, na przyklad, bardziej od barokowego zadecia przemawia surowa prostota gotyku. Odpowiedz Link Zgłoś
paiha Re: 100 Krieka 02.09.04, 15:43 A do mnie przemawiaja ogonki. Ale ja mam goraczke, wiec nie dziwota:) Pai Odpowiedz Link Zgłoś
konstanncja Re: Moja droga, 02.09.04, 17:52 Szanowny Panie Krieku, Nie sadze zeby istniala koniecznosc chwalenie sie wszem i wobec, ze ma Pan schadzke w Kedzierzynie Kozlu. To sie zdarza czesciej niz Pan przypuszcza. Pozostaje z szacunkiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
kmiotektaki Re: Moja droga, 03.09.04, 06:31 a mje się podoba cep i kłonica, a kombajn mje się nie podoba Odpowiedz Link Zgłoś
pazlotko dom 03.09.04, 03:49 rozmijam. wubazam. maly i gorski. wspomnienie rozpuszczonego. Odpowiedz Link Zgłoś
lampka_nie_winna Re: Moje drogie, 03.09.04, 17:24 [lampa skina, do zycia] zdradzisz mi kiedys dlaczego jestes czasami takie krotkie? Dlaczego postanawia sie balwochwalczo Twoj byt, jeszcze tak lekki, taki z mlekiem pod nosem, przemoca zakonczyc? Dla tak perwersyjnego czynu nie ma wytlumaczenia, nie ma wyobrazenia. ku pamieci Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 moj Madry Znajomy mowi, ze... 03.09.04, 19:06 ... to jest to cos, co to sie ma, albo sie tego nie ma :(. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 Re: moj Madry Znajomy mowi, ze... 03.09.04, 19:10 Dobrze jest odnajdywac w szufladce tę "swojość". Odpowiedz Link Zgłoś
pikus J. Kaczmarski 03.09.04, 19:26 DZIECI HIOBA Zyly przeciez dzieci Hioba bogobojnie i dostatnio Siedmiu synow jak te sosny siedem corek jak te brzozy Szanowaly swego ojca i kochaly swoja matke Zyly w zgodzie z kazdym przykazaniem bozym A tej nocy blysk i grom Runal ich bezpieczny dom I na glowy spadl lawina glazow grad Dnia nie ujrzy wiecej juz Siedem sosen siedem brzoz Jednej nocy caly las utracil swiat Za te ojcow nadgorliwosc W wierze w wyzsza sprawiedliwosc Ktora kaze ufac w dobra tryumf nad zlem Za lojalnosc i pokore: I za lask miniona pore Za niewiare w swiat za progiem ktory jest Za ten zaklad diabla z Bogiem Czyj silniejszy bedzie ogien Dzieci Hioba Dzieci Hioba Idzie kres Zyly przeciez dzieci Hioba na nadzieje w przyszlosc rodu Siedmiu synow jak te miecze siedem corek jak te roze Nie zaznaly w swoim zyciu smaku krwi ni smaku glodu I kto tylko zyl szczesliwy los im wrozyl A tej nocy grom i blysk Spiacych pozamienial w nic Bozy swit ogladal juz dymiacy gruz Patrzyl nieomylny kat Jak litoscia zdjety wiatr Bogobojny lament Hioba w niebo niosl Za ten zaklad Boga z biesem W zgodzie z waszym interesem Choc ostrzega was jak moze zmyslow piec Za ten zaklad Boga z czartem O kolejna dziejow karte I za kija konca oba za zwyklego zycia chec Za to czego nie ujrzycie Bo sie wam odbierze zycie Dzieci Hioba Dzieci Hioba Idzie smierc Odpowiedz Link Zgłoś
lubie.pomponiki Re: J. Kaczmarski 04.09.04, 03:17 Kaczmarski zawsze. Jeśli ktoś powie w tym miejscu, że nie należy uzywać słowa zawsze, to ma na jot. Odpowiedz Link Zgłoś
weber9 dam rade......... 06.09.04, 05:05 ..........objecuje, ze kiedys ten post przeczytam, ale nie dzisiaj Weber Odpowiedz Link Zgłoś
she_5 Re: dam rade......... 06.09.04, 07:35 weber9 napisał: > kiedys ten post przeczytam, ale nie dzisiaj szkoda warto czasem przeczytac swoj post ZANIM kliknie sie w WYSLIJ Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Moja droga, 09.09.04, 11:17 Droga M, Przegladam Twoje listy. Dziesiatki listow. Listy pelne pieknych slow, slow, w ktore chcialem uwierzyc. A poniewaz chcialem, to zaczyalem ulegac ich zludnemu urokowi. Poczatkowo myslalem, ze piszesz opowiadanie, w ktorym ja jakims dziwnym trafem bylem glownym bohaterem. Smialas sie z tego. Przekonywalas mnie, ze jest inaczej. A ja dawalem sie przekonac. Zaczalem nadawac Twoim slowom znaczenie, ktore chcialem, a ktorego one nie mialy. Uleglem iluzji, bo tak pragnalem. Za Twoimi slowami nic sie bowiem nie krylo. Duzo mowilas o milosci i chyba nawet wierzylas, ze jestes zakochana. Ale to byla milosc narcystyczna, zapatrzona w siebie. Tak naprawde, to kochalas jedynie swoje wlasne uczucie. Zachwycalas sie obrazem, ktory tworzylas sama dla siebie. Choc mowilas "wszystko", to w istocie znaczylo to "nic". To wlasnie powiedzialas mi bez slow. Slowa byly Ci potrzebne by stworzyc fikcje, wzgardzials nimi kiedy chcialas powiedziec prawde. Zakonczylas opowiadanie urywajac je w polowie zdania, nie stawiaja kropki. Tak wlasnie chyba byc musialo. Potraktuj zatem ten list jako epilog. R, bohater jednego z Twoich opowiadan. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.11 Re: Moja droga, 09.09.04, 14:22 Drogi T. (któż to wie gdzie!?) Już 16 lat biję niebo tysiącem płomyków znad krągłości zniczy. Szesnaście razy Powązki zmieniały kolory swoich liści, dojrzewały kasztany. Aleja, ta Twoja wymarzona, poszerzyła swoje chodniki, skręcając, rozpychając się nowymi pomnikami zasłużonej pamięci. Zbliża się miesiąc Twoich urodzin. Miesiąc, bo dzień zgubił się gdzieś w rękawie wojennego urzędnika, niezważającego na pamięć matki. Tak, więc, jak co roku, toast dla Ciebie wzniosę trzy razy, przez trzy dni, czerwonym winem. Ty mnie zapytasz, co u mnie? Ja Ciebie, jak życ? Kilka łez żalu zmiesza się z winem w moim kieliszku. I znów zapewnię Ciebie, ze jestem silna, ze daje sobie radę. To czas największej i jedynej szczerości. Połączysz się w bólu ze mną, ze swoją małą dziewczynką. Niewyobrażalnie tęsknię za Tobą, Tato. M. PS. Kilka dni temu ktoś mi znajomy udał się w Twoim kierunku. Zaopiekuj się nim, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Droga Madame de Tourvel, 10.09.04, 10:32 [wicehrabia d.V. do Mme; z gościńca między Auxerre a Dijon do przytułku magdalenek pod Paryżem] wszak nie śmiem napisać "moja", skoro nią być nie możesz, Pani, ani na tym, ani na onym świecie. Ta niemoc złości mnie straszliwie - azaliż nie wiesz, że przywykłem najpierw działać, a potem dopiero zważać na konsekwencje mych czynów; brać, gdy chęć tylko poczuję, ba! zwiastun chęci tylko, albo chętki nawet; nie pytać o zgodę, nie zważać na obiekcje; żądać, nie prosić, ani tym bardziej błagać, a od słabości odwracać się ze wzgardą. Tak było, odkąd przestałem być młodzieńcem i osiągnąłem wiek męski. Tak było wcześniej nawet. Matka, mamki i bony, rozczulone pacholęcym wdziękiem, spełniały każde me życzenie, zanim wargi zdążyły zakwilić. Kolejni guwernerzy, z zachwytu nad bystrością mego umysłu i obawy przed ciętością dowcipu, woleli pochlebstwami i obniżaniem wymagań zdobywać moje względy, niż prawdziwie przygotowywać do życia wśród mądrych, ale i głupich; pięknych, ale i brzydkich; silnych, ale i słabych. Pani, nie chcę przez to usprawiedliwiać się w Twych oczach, już nie. Nie ma takiej kary, która mogłaby zmazać moją winę, ani takiego bólu, którego poczucie mogłoby przeważyć krzywdy, które Tobie zadałem. Pocieszam się myślą, że skoro Niebiosa w swym miłosierdziu pozwoliły na przebudzenie w porę mojego sumienia, to może również ześlą Ci, Pani, spokój, którego tak potrzebuje Twoja umęczona dusza. O ukojenie dla siebie nie proszę - przestałem już wierzyć, że nadejdzie dzień, w którym ono przyjdzie i do potępionych. Konie niecierpliwią się, Pani, czas ruszać w dalszą drogę. Bądź zdrowa, ma Chere, nie myśl o mnie już nigdy, niegodzien jestem jednego Twego westchnienia. Majątek rozdysponowałem między synowców, jak Pani wiadomo, nie zdążyłem po sobie zostawić na tym padole nasienia. Nie zostawiam żadnego śladu, wicehrabia przestał istnieć. Poświęć czasem wdzięczną chwilę panu de T., niech dni Wam pozostałe będą błogosławione. (podpis nieczytelny) Znalezione w sakwie podróżnej porzuconej przy gościńcu, niedaleko zajazdu "Pod Szkarłatną Lilią". Odpowiedz Link Zgłoś
rohasek Re: Droga Madame de Tourvel, 10.09.04, 11:47 Droga Siostro, Chcę Ci wyznać, że wczoraj ręce mi opadły kiedy zobaczyłam , że do mojego łóżka wskoczył jakiś obcy, złachany pies. Nie wiem doprawdy skąd się wziął, którędy wszedł? Nie dosyć tego, że miał ubłocone łapy, to reprezentował nie lubiany przeze mnie gatunek 'szczekaczy' - wiesz moja Droga, tych, co to całymi dniami się nudzą i czekają kiedy pojawi się coś intrygującego na zakręcie. Wtedy biegną na oślep wzdłuż płotu i szczekają, szczekają, bezmyślnie szczekają. W pierwszej chwili, miałam ochotę wziąć ścierkę i przegonić kundla, jednak spojrzałam na mojego współspacza, który mrugnął porozumiewawczo. Zostawiliśmy łachudrę, niech śpi w nogach. Może nie ma swojej budy, albo jest mu w niej za zimno. Może jak ogrzeje się w cudzym cieple będzie mniej szczekał. Może po prostu zwierzęta nas lubią... Kto wie? Całuję Cię i do serca przytulam, Twoja M. Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Re: Droga M. 13.09.04, 12:31 [wycięte z "Kuryera Codziennego Ilustrowanego", nr z dnia 13 września 1904 roku] Jak donosi nasz wysłaniec, obywatelstwo dzielnicy centralnej grodu naszego postawione zostało w stan najwyższej ekscytacji następującą informacyją: W jednej z kamienic czynszowych, należących do hrabiego N., a administrowanej przez plenipotenta tegoż, pana S., doszło do gorszącej i krew w żyłach mrożącej sceny. Sąsiedzi, zaniepokojeni faktem, iż od dni wielu nie widziano oficera straży ogniowej F., zajmującego mieszkanie trzyizbowe w suterenie, ani jego małżonki, wezwali stróża, by otworzył drzwi zapasowym kluczem. Oczom zebranych ukazał się widok straszliwy, a obecna przypadkowo w westybulu pani C., modystka z ul. Niecałej, doznała silnych palpitacji i musiano podać jej sole. W łóżku leżały zwłoki małżonków F. w stanie znacznego nadgryzienia. Jak wykazało późniejsze śledztwo, prowadzone pod nadzorem komisarza naszego posterunku, i asesora W. przyczyną śmierci państwa F. było przecięcie ich tętnic szyjnych przez ich brytana Fikusia. Bestia ta, darzona szczególną atencją przez panią F., rozzuchwalona tym, że, jak zeznała najbliższa przyjaciółka pani F. rejentowa D., pozwalano jej spać w łóżku państwa, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn pewnej nocy dokonała owego horrendum. W związku z powyższem redakcja pozwala sobie przypomnieć Szanownym czytelnikom, że badania prowadzone przez znanego fizjologa, doktora K., wykazały, o czem pisaliśmy onegdaj, że brytany chowane w warunkach nieodpowiednich i bez umiaru rozpieszczane mogą stać się nieobliczalnemi. Odpowiedz Link Zgłoś
nonstop Re: Droga M. 14.09.04, 15:04 zauważam z lekka, że zaczęła pojawiać sie tu "twórczość ludowa" hyhy Odpowiedz Link Zgłoś
ewka5 Re: Moja droga, 16.09.04, 05:23 (ewka do Rumunii gesto zamieszkalej) .................................................. .................................................. .................................................. . Odpowiedz Link Zgłoś
hippy_pottamus Re: Moja droga, 17.09.04, 14:10 ewka5 napisała: > (ewka do Rumunii gesto zamieszkalej) > > .................................................. > .................................................. > .................................................. . moje kropki dołączę ................................................................................ ................................................................................ ................................................................................ heh Odpowiedz Link Zgłoś
kanarek2 Re: Moja droga, 20.09.04, 15:53 [kanarek do złotej, spacer] Wczoraj o zmierzchu (i ścieżki pachniały deszczem) potoczyłaś się kasztanem najgładszym. Teraz zabiorę cię ze sobą wszędzie w dłoni w kieszeni. Cudna ta jesień. Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Moja droga, 21.09.04, 10:32 Do M., ze srodka nocy Ból ucichł stał sie prawie nieodczuwalny. I nagle pojawił sie we snie, który ma Twoja twarz, Twoje ciało i Twoje ruchy. Budzę się i nie moge zasnać, leżę na plecach ogarnięty tesknotą bez nadziei i nierozumnym pragnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
linka_ma Re: Mój drogi, 21.09.04, 11:02 Do P. z tonacego w deszczu tarasu, Za Tobą iść w ciemną noc Stopą bosą Nie bać się ostrych kamieni, Zaczepnych krzaków ostrężyny Parzących pokrzyw Oblepiających pajęczyn Przyjmować życie każdym Pustym miejscem swojej duszy Odpowiedz Link Zgłoś
lampka_nie_winna Re: Mój drogi, 21.09.04, 12:11 [do kawalka Lasu, tego za Domem] Wspanialym uczuciem byla sama swiadomosc Twojego istnienia. Bez wyobrazanych krajobrazow, zapachow, po prostu to, ze jestes. Jak ciaza, ktorej to plci do ostatniej chwili nie chce sie poznac, piesci sie i nosi w sobie dokarmiajac soba, slowami i myslami. Sobotnie popoludnie obrodzilo w malowanie obrazow, wciaganie do nosa Twojego zapachu, poznawanie Twojego bicia serc w drzewach, wsluchiwanie sie w cisze wypelniona szumem wiatru w galeziach. A to wszystko na skraju Twojego brzozowo- sosnowego ciala, pod czystoniebieskim namiotem bezchmurnego nieba. Orgia zmyslow, u kazdej z Nas innych zmyslow. Palce oblepione zywica, oklejone skrawkami bialego "papieru", ktory zdaje sie byc wypelniony znaczkami, "podobnomorsem". Czy opowiada historie czasow kluczowych? Malenkie oczko wodne, mrugajace spod galezi rzesami zielonymi, to jak wstydliwe oko istoty dlugo w cieniu skrytej. To tyle, wiecej jest zbednym ciezarem dla cudzych checi pojecia. Jestes Nasz, jeszcze tylko Dzikie Gesi kluczem lecace musza ostatnie serca bramy do Ciebie otworzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
rivers Re: Mój drogi, 21.09.04, 12:56 Mam nadzieje, ze to nie ten sam P., ktory wystepuje we przejmujacym wpisie niebezpiecznych.zwiazkow Odpowiedz Link Zgłoś
pikus Moja droga K., 22.09.04, 11:37 Pozwol, ze zajme Twoja uwage tym, co, miedzy innymi, od Ciebie otrzymalem niedawno, a mianowicie bajdurzeniem o Odyseuszu, ktory trafil do Lotofagow, to jest plemienia jedzacego wylacznie kwiaty (konkretnie: kwiaty lotosu). Odys i jego zaloga poszli na zwiedzanie wyspy, a goscinni tubylcy dali im skosztowac kwiatkow, co mialo fatalne skutki: zeglarze popadli w uzaleznienie i nie mozna im bylo wytlumaczyc, ze trzeba jechac do domu, do Penelopy. Dowodca musial ich sila sprowadzic na okret i przykuc lancuchami. Jest kompletnie niejasne, w jakim celu przytaczam te anegdote, jak rowniez, o co w niej tak naprawde chodzi. Sciskam serdecznie, Twoj P. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila77 Moj drogi P. 23.09.04, 08:24 Jest to rzeczywiscie bardzo niejasne. Ale nie dlatego, ze zawieszone w prozni. Czy zastanawiales sie kiedys nad tym, ile kwiatow lotosu rosnie wokol nas? Ilu, zwiedzionych nowym smakiem i zapachem zapomina O Tym Co Wazne? A Penelopa.. Jak ja jej zazdroszcze pewnosci, ze warto czekac. I zastanawiam sie, czy naprawde ani przez moment nie zawahala sie, patrzac na swoich zalotnikow. Coz, wspolczesna Penelopa nie tka, nie pruje i szybko przestaje czekac. No, chyba ze nocami sie zajmuje produkcja takich cacuszek: sklep.gorseteria.pl/index.php?oper=63&id=1200 Jest kompletnie niejasne, w jakim celu siedze teraz tutaj i pisze, zamiast zajac sie lewym okiem. Uklon nieodmiennie gleboki Twoja K. Odpowiedz Link Zgłoś
toulaa Kochany M. 24.09.04, 13:13 [ z Tu, gdzie nikt nie chce się znaleźć do Tam, gdzie wielu by chciało, a ja to na pewno] Już. I, jak zwykle, miałeś rację (nieee, kłamię, ogromnie często jej nie masz, wiesz Sam, ale tak się mówi, i ładnie brzmi). Ale wiesz też, że gadanie pomaga, to znaczy mnie pomaga. I cieszę się, że chociaż Ty nie uważasz, że szkoda, że przy okazji nie zajęli się też językiem. W ogóle to się cieszę, że teraz mi wszystko wolno. I, zapewniam, będę to wykorzystywać! Będę tak nieznośna, humorzasta, zmienna, niedobra, kapryśna, niezdecydowana i okropna, jak tylko umiem. A kto jak kto, ale Ty wiesz, że umiem. I kto jak kto, ale Ty umiesz Sobie (i mnie ) z tym radzić. Ale teraz powinieneś tylko zaciskać zęby, i powtarzać, że to minie, i poprawiać poduszki, i karmić bulionem na wzmocnienie, i czytać na głos lektury, byle niezbyt ekscytujące, i okrywać kocem, koniecznie troskliwie, bo tak przecież zazwyczaj okrywa się kocem - i wszystko to najlepiej na tarasie w jakimś Vevey, lub choć Nałęczowie. Rekonwalescencja brzmi prawie tak ładnie, nie!, ślicznie, więc brzmi prawie tak ślicznie, jak profiterolki, albo werbena, albo ineksprymable. Oczywiście, tak nie będzie. I penne ai funghi też juz nie będzie, zresztą, jak Ciebie znam, to Ty będziesz pilnował, by już nie było. Poza tym, zamknęli tę knajpę, pewnie żeby nie było nam żal. Ale sorbet truskawkowy może być znowu, prawda? Cieszę się, że noce nie są już po to, by bolało przy każdym ruchu. I każdym nieruchu też. Są znów po to, by patrzeć na te lampy z drugiej strony, co się odbijały w wodzie, i na księżyc ("Su le finestre mostra a tutti il mio cuore che hai accesso, chiudi dentro me la luce che hai incontrato per strada"). Albo żeby iść i oglądać, i chłonąć, i zachwycać się, ale tak, jak Ty poprowadzisz, wbrew "kierunkowi zwiedzania". W noc przed przeszłam chyba parę kilometrów - wiele razy trasę od podziemi do III piętra, i znowu. Po części dlatego, że nie mogłam spać (rozumiesz to, prawda, moja Sowo?), a po części na zapas, bo w noc po przecież nie mogłam. Ciągle wierzę, że można różnymi rzeczami nasycić się na zapas, i ciągle przekonuję, jak naiwna to wiara. Miałam na to kilka godzin zaledwie, bo prawie do północy dzwoniły Tabuny z Otuchą (Twoja Otucha była na deser). Idąc od dołu: kotłownia - nudy; trupiarnia - śliczna fioletowa poświata, ale zamknięte; w parku - na schodkach okazała zwinka (skąd jaszczurka w nocy???); na piętrze - odgłosy imienin u cioci zza drzwi pokoju socjalnego pielęgniarek. Trafnie ktoś nazwał ten pokój, bo służy rzeczywiście socjalizacji. W dyżurce lekarz, do mnie tyłem, przodem do komputera. Zaglądam przez Jego ramię - na monitorze czat, ale z tej odległości nie widzę - ten, czy jakiś inny? To śmieszne - tu dwa nicki, a tam lekarz i pacjentka, spotkały się na chwilę. Staruszkowi zaciął się automat do kawy, nie wydaje reszty; zgarbiona babcia w stilonowej podomce a la woźna w PRLu prosi mnie o coś, zwracając się do mnie per "dziewuszko". Jakie wszystko jest względne, w kraju ślepych jednooki jest królem, a na oddziale Chir.og.I blisko swych 34-ych urodzin awansowałam na "dziewuszkę"; mówią na ty, i znów jestem, jak w dzieciństwie, najmłodszą siostrą ( sakra, zawsze zapominam, czy była to Masza, Irina, czy moze Olga?). Mój znajomy student uczy się do egzaminu w sesji wrześniowej, ale czyni to z takim zapałem, że moje pojawienie się jest miłym pretekstem do ucięcia krótkiej pogawędki. Wymieniamy się walkmanami, w Jego słyszę "Niech cały świat wreszcie nam powie, jak mamy żyć", i żałuję, że nie dość dokładnie słuchałam Córki - pewnie teraz wiedziałabym, czy to Mezo, czy inny Tede. Oddaje mi moje słuchawki ze śmiechem (jakaż to typowa reakcja!), pyta, kto to śpiewa, i o czym. Odpowiadam, że nie chorwacki, nie, że Lucie Bila, i że "lasko, reknu, nech me byt, nesmim zustat, musim jit" znaczy, co znaczy. Rozmawiamy chwilę o polskich a zachodnich standardach leczenia bólu pooperacyjnego i jego rzekomej nieuchronności; uważa tak, jak ja, oby zostało Mu tak i po studiach. Pora wracać, co dalej - wiesz (co to była za piosenka? Chyba "Chłopcy z Placu Broni"? Mam zaćmienia, czy co?). Cieszę się, że zielony, butelkowozielony znaczy, służy już do tego, do czego powinien, to jest do miękkiego okalania, otulania i opatulania. I że już nie muszę być dzielna. I że jesteś, i byłeś. Całuję - Twoja M. Odpowiedz Link Zgłoś
verbascum.nigrum Re: Moja droga, 28.09.04, 14:02 Stąd (poczta Real) do Tamtąd (poczta Czat) Pobyt Tu trudno opisać krótko, a nie mam czasu na rozpisywanie się. W każdym razie najważniejsze Tu chyba jest to, że ludzie mają najzupełniej realny wymiar: w uśmiechu bierze udział mimika twarzy nawet jeśli jest to uśmiech szyderczy. Tam natomiast człowiek przybiera postać liter. Zauważyłem, iż Tam często zapomina się, że za tymi literami stoi ktoś konkretny. Bezlitośnie odrywa się słowo od człowieka. Tak przynajmniej deklarują niektórzy, biorąc pod ostrze noża każde niezręczne słowo i przyszpilając je zgrabnym zwrotem. Stawiają się tym samym w roli preparatorów i mumifikatorów słów. Dochodzi Tam też do absurdów, bowiem przyjęte jest cieszyć się z inwektyw pod swoim adresem, bo dowodzą one niższości oponenta. Podobno nawet powstają na ten temat zakłady. Nade wszystko jednak Tam razi swoim niezwykłym przegadaniem, stąd zaglądnąwszy Tam od czasu do czasu, wciąż pozostaję Tu i z uśmiechem wybieram realny brud okien i podłogi w łazience ponad brud słów. Odpowiedz Link Zgłoś
parthenocissus.quinquefolia Moj Drogi, 28.09.04, 18:05 Stad ( poczta Planch) do Tamtad ( poczta Krzyzowka) Wstyd mi Boze ogromnie ze jak grzesznik pisze ze z czasem zapomnialem Tomasza z Akwinu ze gdy w maju litania slowika wciaz slysze slawie dzikie wino obloki karpie w stawie zima kiepskie sanie kominek co mi do snu po lacinie gada i nagle mysl natretna z uczynkow to zbyt malo z ran mnie wyspowiadaj Odpowiedz Link Zgłoś