Moja droga,

    • she_5 moj drogi, 25.10.04, 00:04
      [she, tam gdzie zawsze, do pikusia, blisko.. daleko.. coraz dalej chyba]

      Moj Drogi,

      ciekawam bardzo, jak odnalazles swoja bmw po dluzszej nieobecnosci. Jak spisuje
      sie komputer pokladowy? Czy dziala bez zaklocen? I co z GPS? Bo - pomyslalam
      sobie - to moze zbedne jednak, czy to nie bedzie killer jednakowoz? No, ale
      musicie zdecydowac wspolnie: Ty i Twoja beemka :).

      Porzadkujac stare szpargaly - spiesze Ci doniesc - znalazlam karteluszek stary,
      co to kiedys na nim zanotowalam. Dwie linijki nagryzmolone niebieska kredka:
      imie, nazwisko, tytul. Udalo sie dostac, i dobrze bardzo. Fa-scy-nu-ja-ce!
      Dziekuje Ci za to :). Az sprawdzilam, czy nie jestem Aglaja, lekko sie w palec
      ukluwszy :).

      Pozdrawiam, she
    • em_inga Mój drogi, 25.10.04, 01:18
      [Ogień do Spalonego, temperatura letnia]

      Nie widziałam Cię płonącego. Nie koncentrowałam się na budynkach, ulicach,
      mieście. Nie widziałam pożogi, bo przecież wtedy dopalały mnie i we mnie pewne
      jednostki. Nie gasiły, ale właśnie dopalały. Tak naprawdę nie wiem, czy
      płonąłeś, widziałam jedynie brudną wodę na ulicach, ponadpalane dachy i
      płaczące lalki. Ciebie już nie było. Z oniemiałym spokojem patrzyłam na tłumy
      na ulicach. By wrócić trzeba chcieć spojrzeć w twarz płomieniom. Nie płonęłam
      widowiskowo.

      Wiatr wywiał popioły, zieleni się trawa, zaczynają rosnąć małe brzózki, widać
      to mimo jesieni. Życie wraca? Nie, ono trwa mimo. W końcu ogień to jedynie
      jeden z żywiołów i to ten z pełnym ubezpieczeniem. Wbrew bujności i malarskości
      jest najprostszy do ubezpieczenia od i najłatwiejszy do opanowania. Wystarczy
      go nie podsycać.

      Ze spokojem patrzę na rosnące miasto. Z uśmiechem witam dymiące kominy,
      rozpalone piece i elektryczne grzejniki. Erzac? Nie. Konieczność. Płonące lasy
      wciąż nie są rzadkością, płonące miasta przechodzą do legendy. Czy się tlę?
      Nie, jedynie chronię ostatnie iskry. Ot tak, jako pamiątkę.
    • kanarek2 Moje drogie, 27.10.04, 02:51
      [kanarek do ewki i jenn, tijuana]

      Wchodzisz do koscioła, i wcale nie jest chłodniej. Południe. Zapach biednych
      ludzi i resztki zapachu świec. Z przodu na ławce śpi bezdomny, i to on pachnie
      winem. Wnetrze skromne, i raczej brzydkie. Z boku, w miejscu nawy bocznej,
      kapliczka wielkosci małego pokoju. Ołtarzyk za szybą, jak wystawa sklepiku.

      Santa Maria de los Dolores. Spora figura w szacie z czarnej koronki. Złota
      lamówka przy szyi, na mankietach, wzdłuż rozcięcia płaszcza. Bardzo przystojna,
      bardzo hiszpańska, patrzy w prawy dół. W dzbanku bukiet sztucznych kolorowych
      róż. Fotografie przyklejone skoczem do szyby, juz w środku na ołtarzu poskladane
      liściki.

      Kobieta stojaca przed ołtarzem, i jej dziesięcioletnia corka. Matka patrzy w
      oczy Santa Marii wyjaśniając jej swoją sprawę, po dłuzszej chwili wyjmuje
      fotografię męzczyzny, wpatruje się w nią bardzo uwaznie, całuje, wtyka w szparę
      w szklanych drzwiczkach, i podejmuje modlitwę.

      Dziewczynka zamarła, i wstrzymujac oddech, z szeroko otwartymi oczami, w
      odkrywczym skupieniu patrzy na matke.

      Moment, ktory z rowną precyzją zapadł we mnie i w dziewczynke. Czułem niemal jak
      patrząc na zupełnie odsłonietą matke dziewczynka odkrywa bezbronność,
      bezradność, kruchość rodzicow. Moment dojrzewania.

      Wrzucam monetę do puszki, i po chwili wychodzę z koscioła.
      • jenny_s Re: Mój Drogi, 02.11.04, 00:23
        klatka do kanarka [przed wschodem słońca albo przed zachodem]

        Pytasz mnie, mój Drogi, o wrażenia z podróży. Tamtej dziewięć lat temu i tej
        całkiem niedawnej. Zaśpiewam Ci więc ten walc.

        Jestem dziś starsza, jestem bardziej sobą, bardziej siebie rozpoznaję w sobie i
        wydaje mi się, że bardziej siebie dzisiejszą lubię. Jak widzisz - schudłam i
        włosów nie splatam już w luźne warkocze. A przyglądając Ci się spostrzegam, że
        na Twoim czole pojawiła się wąska, pionowa bruzda doświadczenia.

        Jedno się nie zmieniło, po pierwszej chwili zakłopotanego milczenia znów
        rozmawiamy jak wtedy, nienasyceni, goniąc słowa, jakbyśmy w ciągu
        kilkudziesięciu minut mogli nadrobić stracone lata. Patrzysz na mnie z
        uśmiechem w kącikach oczu a ja boję się Ciebie dotknąć, wspomnienie tamtej nocy
        jest tak silne, że udaję, że nie pamiętam. Jak kot, którego codziennie wynoszę
        na podwórko i który codziennie tak patrzy na świat, jakby widział go po raz
        pierwszy. („Otwiera oczy, w których – jak na zatrzymanym zegarze – zapisane
        jest nieruchomo południe wąską wskazówką źrenicy”.)

        Jest już strasznie późno, biegnij, bo nie zdążysz na samolot.

        j.
    • paiha Moj Drogi, 27.10.04, 10:01
      Alexandrze, powiedziales, ze chcesz wiedziec, jak to dzisiaj jest. Wiedz zatem, ze wszystko
      sie zmienilo. Pan w recepcji pod pulpitem nie chowa juz ciasteczek z migdalami, a okruszki
      ktore strzepuje poprawiajac krawat zawiazany niedbale, teraz maja zielony smak pistacji.
      Ogrodu tez juz nie ma, wstawiono do niego furtke o klonowych nogach. Chcialam wejsc, ale
      tylko chcialam. Sciezka, pamietasz, ktora bieg swoj za ogrodem brala i do Nikad prowadzila,
      dzis do Kad prowadzi. Wiem, bo doszlam do samego konca. Wiem, ze wtedy tez doszlismy.
      Na sniadanie nie czeka sie juz dlugo, zjesc i wyjsc, to bywa smutne, przyznaj, przyznac
      potrafisz. Tylko na schodach, nad jezioro prowadzacych, potknelam sie jak co roku w tym
      samym miejscu. I jak co roku z gapy smialam sie:)
      A.

    • jenny_s Re: Moja droga, 28.10.04, 22:15
      jenn do Spadkobierczyni [Labirynt. Nad morzem.]

      Droga Pani,

      Moje słowa nie znaczą nic. Zwracam się więc do Pani Jego słowami:

      „Kasztelanko mych palców pani moich włosów
      Władczyni punktów bólu mej ogromnej skóry
      Aniele mego żebra podstępnie zabrana
      Kiedy spałem złożywszy skrzydła mych łopatek”

      Nie przemawia do mnie ani jeden Pani argument.
      Że On tak chciał, że tak zdecydował, że tam zadbają.
      Pani nie może.
      Pani po prostu nie może.

      Jeszcze z poważaniem.
      • lubie.pomponiki Re: Moja droga, 30.10.04, 19:50
        IDŹ DOKĄD poszli tamci do ciemnego kresu
        po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
        idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
        wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
        ocalałeś nie po to aby żyć
        masz mało czasu trzeba dać świadectwo
        bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
        w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
        a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
        ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
        niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
        dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
        pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
        a kornik napisze twój uładzony życiorys
        i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
        przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
        strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
        oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
        powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
        strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
        ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
        światło na murze splendor nieba
        one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
        są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
        czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
        dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
        powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
        bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
        powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
        jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
        a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
        chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
        idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
        do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
        obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
        Bądź wierny Idź
        Przesłanie Pana Cogito
        Herbert
    • jenny_s Re: Mój drogi, 11.11.04, 00:46
      jenn do Pana z Naprzeciwka [nasza gwiazdeczka codzienna]

      Mój Drogi,

      Proszę wybaczyć śmiałość, ale siedzi Pan tak wciąż i patrzy, a mnie się od tego
      patrzenia myli nóż z widelcem. Jest Pan oczywiście krótkowidzem i wiem, że
      jestem dla Pana tylko zamazaną plamą w jadłospisie (widziałam jak kiedyś o
      świcie kupował Pan bułki w piekarni i tym samym zamglonym wzrokiem patrzył Pan
      na panią za ladą), ale zaraz przypomniała mi się jedna śliczna Przyborowa
      gastrognomia.

      Piszę, bo ci nigdy nie opowiem
      Jakbym jadać chciał przy tobie
      Jak ten facet w barze „Smok”
      Piszę, że nie umiem ci wysłowić
      Co się ze mną co dzień robi
      Gdy zobaczę cię o krok
      Piszę, jak głód sycąc daniem z rożna można
      Tobą sycić głodny wzrok

      Piszę list mój pełen smutku
      List co w sensie skutków
      Nic nie może dać
      Piszę przy niezdrowych zmysłach
      Nawet by go wysłać
      Mnie nie będzie stać

      Piszę, że to w głowie się nie mieści
      Jak prześlicznie jesz naleśnik
      Lub sok sączysz swój co dzień
      Piszę, że to dla mnie jest tak wiele
      Jak nóż trzymasz i widelec
      Tylko tego gościa zmień
      Piszę, o nim może zbyt zuchwale, ale
      On jest jak na tobie cień
      Piszę, a choć styl mam podły
      Ja do ciebie modły
      W moim liście ślę

      Piszę zdania nienajlepsze
      A ty nie podeprzesz
      Nie pocieszysz mnie
      Piszę jak do Eurydyki
      Jak wiersz do muzyki
      Która brzmi gdy jesz

      Piszę choć nie wyślę listu
      Gdy zabraknie mi słów
      Mnie zabraknie też.

      Więc jeśli przypadkiem chciałby Pan kiedyś niewysłać do mnie jakiś list, to
      służę rewersem niniejszej serwetki.

      jenn
      • kawa_mocna na rewersie 11.11.04, 00:54
        jenny_s napisała:

        > służę rewersem niniejszej serwetki.
        >
        > jenn


        „Ty nie mow do mnie darling, honey,
        Ty nie porownuj mnie z ruczajem,
        Ty mnie fasolki zrob duszonej,
        Niechze sie raz do syta najem!
        Drugiego dna ty mi na sile
        Nie wmawiaj, bo dostaje kolki.
        Juz tyle razy cie prosilem,
        Ty mnie duszonej zrob fasolki.
        Tak, kocham Kafke i Rilkego,
        I owszem, Joyce'a tez doceniam,
        Ale ty powiedz mi, dlaczego
        Sie nie zabierasz do pichcenia?
        Owszem, Karpowicz sie zazebia
        Z Goethem, Bizetem i Petrarka,
        Ale juz przestan mnie poglebiac,
        Ozez ty jakas poglebiarko!
        Ze co? Wyrazam sie niejasno?
        Nie czytaj mi fragmentow Manna!
        Ty mi fasolki zrob na kwasno,
        Czy mam cie blagac na kolanach???
        Przestan mi tu wyjezdzac z Griegiem,
        Czniam wszystkie gamy i bemole.
        I owszem, jestem inteligent,
        Lecz mam apetyt na fasole!!!
        Patrz, ja caluje ciebie w czolko,
        Ba, nawet ci caluje rece,
        Mow ty o Griegu z przyjaciolka,
        A mnie fasolke zrob napredce.
        Ja wiem, ze w tobie uczuc gamy
        Dzwiecza jak w kazdej dobrej Polce,
        Wiec sie umowmy: Pogadamy,
        Ale dopiero po fasolce!!!”

      • hippy_pottamus Re: Moja droga, 08.02.05, 11:16
        Droga Jenn,
        przejrzałam dziś rewersy wszystkich swoich serwetek
        pusto
        biało
        niczym za oknem
        chucham na zmarznięte bibułki szukając na nich nieistniejącego ciepła
        czekanie zabija?
        czekanie umacnia?
        wyż rosyjski powinien przynajmniej uwolnić od bólów głowy
        m.
        • jenny_s Re: Moja Droga, 09.02.05, 20:38
          jenn do margit [jakieś trzystakilkadziesiąt kilometrów stąd]

          Moja Droga,

          Twoja przepowiednia sprawdziła się co do joty, wiadomo wszak, że ten ból głowy
          trwa tydzień lub siedem dni. Przez duszące pokłady miękkiej waty, która w
          sekundzie kiedy usiłujesz się podnieść staje się watą szklaną, z trudem
          dochodzą odgłosy zewnętrznego świata. I obrazy. A wszystko jest białe.
          Biała pościel.
          Biała serwetka.
          Biały Anioł Stróż, którego dotyk w cudowny sposób chłodzi.

          W tej bolesnej monochromatyce powracał do mnie jednak nieustannie obraz tak
          sugestywny, że raz po raz wywoływał zakazany wybuch śmiechu.

          Winda (i nie pytaj mnie dlaczego). Sześciu łysiejących facetów w trudnym do
          odgadnięcia wieku, jednakowe popielate garnitury; każdy z plecaczkiem. Nerwowo
          strzelają po sobie oczami. Nic dziwnego, znaleźli się w końcu w dość nietypowej
          sytuacji. Po chwili jeden znienacka rzuca plecaczkiem w sąsiada. Ale jeszcze
          jest ich zbyt niewielu, jeszcze nie potrafią przełamać układu, myślę też, że
          powstrzymują ich zakodowane jakoś zręby kindersztuby. Plecaczek odrzucony wraca
          grzecznie na plecy pierwszego faceta. Tylko, że facetów jest coraz więcej i
          powoli przestają nad sobą panować. Wreszcie nadchodzi moment krytyczny. Wielka
          hala pełna facetów z plecaczkami. Rzucają nimi w siebie, coraz gwałtowniej, z
          coraz większą furią, a potem rzucają się na oślep do ucieczki. Puściły ostatnie
          hamulce i nic ich już nie powstrzyma, nawet ściany z ołowiu.

          Dziękuję Ci, moja droga, to było naprawdę wyjątkowe, przy czym wcale nie
          przeszkadza mi fakt, że pewnie znów coś przekręciłam. A o serwetkach już nie
          myśl, tylko przynieś je następnym razem, zrobimy z nich może serpentynkę do
          drinka a może całkiem nowy, choć tak zarazem oswojony, pompon.

          Pozdrawiam wciąż biało
          jenn

    • szept.em Re: Moja droga, 08.02.05, 07:17
      [szeptem do drzwi]

      Puk, puk, to ja :)
      - A-aa, to ty
      Przeszkadzam?
      - Nie, nie
      ??
      - ...
      Wpadnę innym razem!?
      - Oczywiście! Wpadnij jeszcze... kiedyś
    • szept.em Re: Moja droga, 08.03.05, 06:46
      [szeptem do Ciebie]

      Wszechotulenie
      Zawsze
      • binka Re: Moja droga, 16.03.05, 08:12
        binka do poo ( z 3 piętra w stronę wnętrza lądu)

        Na brzozie za oknem sroki zaczęły wić gniazdo.
        Dziwne - śniegi leżą, w nocy mrozem zieje, a one czują wiosnę.
        Dobrze, że miałaś rację - świat się nie wali i nie zmienia. To też jakieś
        poczucie bezpieczeństwa.

        J.
        • poo_5 Re: Moja droga, 31.03.05, 10:32
          Ja do Biniaj
          22 róże, 21 goździków, 3 gerbery, bukiet frezji, żonkile nizliczone, 61
          tulipanów (najukochansze).
          Poosyłam wszystkie.
          :)
      • rivers Re: Moja droga, 24.03.05, 11:33
        [notatki postronnego czytelnika]

        podoba mi sie oszczednosc, prostota i bezpretensjonalnosc tego, co pisze
        szeptem.
    • jenny_s Mój Drogi, 16.03.05, 19:48
      jenn do pana od muzyki [każdy poranek świata]

      Mój Drogi,

      Niewysłowiona udręka nie dała mi zasnąć tej nocy. Trudno wyrazić irytację
      spowodowaną strzępkiem znanej melodii, który błąka się tuż pod powierzchnią
      świadomej harmonii i nie daje uchwycić w soczystej całości. Mozolne budowanie
      na pięciu liniach pajęczej sieci, na których tłuste ćwierćnuty nijak nie chcą
      ułożyć się w piosenkę śpiewaną przez małe Gołębice. Miałam tę muzykę kiedyś
      nagraną, więc to nie tak, że musiałam odtworzyć od samego początku; była sobie
      w którejś z wielu tysięcy jednakowych szufladek, należało ją tylko wysupłać
      spod nawarstwionych jeszcze wieczorem melodii, odnaleźć, odkurzyć i zaśpiewać.
      Tylko i aż. Pamiętasz jaka ta melodia jest niepokojąca? Być może nie, niknie
      wśród „marzycielek” i „nagrobków rozpaczy”. Ale podoba mi się, że piosenka
      dziewczynek została kunsztownie wpleciona w tę historię, bo zwróć proszę uwagę
      na słowa:

      Une jeune fillette
      de noble coeur,
      Plaisante et joliette
      de grand' valeur,
      Outre son gre on l'a rendu' nonnette
      Cela point ne luy haicte
      dont vit en grand' douleur.

      Nie zgadniesz czyj duch ukazał mi się nad ranem.

      Serdeczności, a Kuzynce macham łapą,
      jenntoinette
      • pan_od_muzyki Re: Mój Drogi, 17.03.05, 21:07
        pan od muzyki do jenntoinette ( gdzies pomiedzy przystankiem 1-ym a 12-ym )

        toute belle,

        wiesz sama, zem muzyk a jezyk Brantome obcy mi, niestety.
        Nie, nie zgadne czyj duch ukazal Ci sie, moge domyslac sie jeno i wierzyc.
        Szukam dalszej muzyki dla Ciebie, muza mi na blisku.

        Dico tibi Jenneri speculum, quia cernere talem
        Qualis sum nolo, qualis eram nequeo

        Sciskam
        p.o.m.

        Ps. Kuzynka pozdrawia serdecznie i mowi, ze przyjechalaby w gosci.

        • jenny_s Re: 18.03.05, 00:51
          Imposture minable.
    • ewka5 Re: Moja droga, 17.03.05, 07:26
      (ewka do Nas)

      Nocka, Marki My Nasze, pospotkaniowa_porozmowna jawi sie jak wielka pardubicka.
      Jazda-zywoplot-mysl-hop-jazda-row_z_woda-mysl-hop-jazda-wał-mysl-hop-jazda-
      suchy_rów-mysl-hop-jazda-kamienny_mur-łbem_w_mur. Tjaa... No to do rana.
      • aglajew Re: Moje drogie, 23.03.05, 16:40
        pamietacie o mnie?
        • ewka5 Re: Moje drogie, 23.03.05, 17:54
          aglajew napisała:

          > pamietacie o mnie?

          * hahahaahhaa, jeszcze jak!
          Publicznie milosc Ci, Aglajewie, wyznaje. Kocham. Lubie. Tesknie.
        • agni_me Re: Moje drogie, 23.03.05, 19:48
          pamiętacie - bardzo
          kochacie - najbardzo
          tęsknicie - nie da się bardziej
          najdobrze, że jesteś
        • jenny_s Re: Moje drogie, 23.03.05, 22:29
          zapomnieć się nie da stop
          to tak jakby zapomnieć oddychać stop
          tęsknię i kocham stop
          niech już będzie do czego liczyć stop
          niech i miesiące stop
          ale niech już będzie
          • ewka5 Re: Moje drogie, 24.03.05, 07:38
            tak sobie mysle i czuje, moje Drogie, ze Aglajew to mezczyzna naszych marzen...
            • lampka_nie_winna Re: Moje drogie, 24.03.05, 08:45
              To jedyny pewnik mojego zycia.
              • aglajew Re: Moje drogie, 24.03.05, 10:14
                dobrze uslyszec to, o czym sie wie :).
    • dziadek_jacek Moje drogie, 27.03.05, 19:49
      do Sas i Eweliny, (bardzo daleko stad)

      Moje drogie,

      przybylem na Wasze wezwanie, przybylem mimo, ze dwa lata juz to sa, co nie
      wzywalyscie mnnie, przybylem bojac sie spotkania tego ale w nadzieji, ze Was
      zobacze i slow pare zamienie.
      Nie przybylyscie. Czekalem w aleji jak zeszlym razem, lisci nie bylo jak wtedy
      ale stroz ten sam, poznal mnie i smutnie pozdrowil unikajac wzroku.
      Wtedy przyjechalem nie wzywany, rozumiem wiec, zem Was nie spotkal.Ale dzis? W
      Pesach?
      A moze wystarczyla Wam moja obecnosc ino?

      Wyjechalem wraz z odejsciem slonca z parku, wyjechalem zostawiajac Wam w
      schowku karteczke z tekstem jedynej piosenki, ktora Wam tak bliska jest,
      tak "sur le pont d´Avignon", wyjechalem wiedzac, ze wroce, a wroce juz za
      niedlugo.
      Teskno mi.Izrkor.

      j.
      • rivers Re: Moje drogie, 29.03.05, 19:21
        Do A.

        Moglbym ...
        Ale w imie czego?
        Moze zrozumiesz.
        • tea_time Moj Drogi, 30.03.05, 00:24
          zaufaj swojej tesknocie.
          • rivers Re: Moj Drogi, 31.03.05, 16:16
            Moja droga tea_time,

            Wiesz juz przeciez chyba, ze moje tesknoty sprowadzaja mnie na manowce. Trudno
            mi wiec im ufac; totez staram sie podchodzic do nich z niezbednym dystansem.
            A przy tym
            • mokkaa (....) 31.03.05, 19:21
              Do M.N.


              Nasze relacje od początku były skomplikowane i pełne ambiwalentnych uczuć. Gdy
              próbowałeś zbliżyć się do mnie, odsuwałam się, zadowolona, że mogę zranić cię
              tym udawanym chłodem.
              Rozkosz sprawiał mi też ból, który pozostawał po twych ironiczno-okrutnych
              uwagach. Często przed snem, leżąc w zimnej poświacie wnikającego przez okno
              światła ulicznej latarni, przypominałam sobie twoje słowa, by znów poczuć ten
              bolesny dreszcz.
              Teraz, kiedy błąkam się bez celu po szarych alejach, albo siadam w cieniu
              trzech potężnych grabów, poczucie braku i pustki rośnie z dnia na dzień.
              Świadomość, że nie ma powrotu, że utknęłam w pułapce bez wyjścia trudna jest do
              zniesienia. Marcowe dni; słoneczne, a przejmujące ostrym chłodem, nie
              kończcie się.

            • tea_time Moj Drogi 01.04.05, 16:26
              "Statek, ktory stoi w porcie, jest bezpieczny. Ale nie po to buduje sie statki"

    • agni_me Drogi Kró_ku Wielce Powarzany, 04.04.05, 22:30
      [NieMilna Leniwy Kanapowiec do Kró_ka Powarzanego Wielce, Dalekie Obrzeża
      Netwood]

      Bo wiesz, można się zwinąć w kłębuszek i zasnąć, ale można też usiąść wygodnie
      w łóżku, zamknąć TuTeraz i iść do NeTu, by dać Wielkim Myślom o Niczym snuć się
      po klawiaturze. A w NeTu wciąż i wciąż zdarzają się cudne przygody równie
      niezwykłe jak te w książkach. Może dlatego, że też składają się jedynie ze słów
      i wyobraźni Piszącego i Czytającego.
      Jak to się ostatnia z nich zaczynała? „ Pewnego razu Kró_k przechadzał się po
      NeTu, tuż przy sześciu sosnach, gdy nadeszła Pora na Kawę czy Herbatę, a przy
      całkiem prywatnej furtce oświetlonej świeczką stało siedemdziesiąt trzy Łowne
      Zwierzyny...”
      Nie, całkiem nie tak! Może Łowiące? Znowu poplątało mi się wszystko.
      Dobrze, że ta historyjka nie wydawała mi się najlepsza.
      Ale oprócz niej były inne. Inne też są i będą, bo w NeTu zawsze każdy kto lubi
      może spotkać Wszystkich Dobrych Nieznajomych. I wiesz, chociaż to jest miejsce,
      gdzie można rozmawiać o rozmaitych rzeczach: o ludziach, zwanych Papieżami i o
      czymś, co się nazywało Czarną Dziurą, i o miejscach Gdzie Czego To Się Nie
      Widziało Ho Ho, i Dlaczego Świat Jest Taki a Nie Inny, I o Słowach Znacznie
      Treściwszych, to za furtkami, wciąż i wciąż, Goni się Królewiczka i
      Koniecznie chce sie Złapać Go.
      Więc powiedz mi, proszę, czy kiedy ja ... rozumiesz ... kiedy ja nie chcę ani
      Gonić, ani Łapać, ani nawet Udawać, czy będziemy czasem snuć? Bo jeśli nie, to
      zrozumiemy, prawda? Ale wydaje się, że Ty wybryknięty jesteś gdzie indziej, a
      Austin wciąż czeka na kieliszek porto.

      agni_me_co_ma_nadzieję_że_się_udał :-)
      • rivers Re: Drogi Kró_ku Wielce Powarzany, 05.04.05, 16:23
        Cudny. Schowam do Najwzniejszego Pudelka.

        rivers
      • rivers Księżniczko 16.04.05, 12:28
        Tak, bedziemy czasem snuć, a także wić i pleść niezwykłą nić, co tworzy sieć;
        nie bedziemy sie juz wiecej bić, bo lepiej wspolnie porto pić, a potem snić;
        nie gonić, nie udawać, tylko być.

        rivers ;)
        • kaa.lka Re: Drogo, 16.04.05, 22:27
          ..."Jeżeli mędrzec
          ku własnej chwale
          gmach swoich myśli
          stawia na skale,
          to,ach,głupiec,
          jestem ja rzeka,
          która tą skałe mija
          z daleka"...




          ..."If it is the way
          of the wise man..."

          i szukam autora:)))
          • mietowe_loczki Re: Drogo, 16.04.05, 22:34
            Carl Orff
            • kaa.lka Re: Drogo, 16.04.05, 23:40
              dziękuję
      • kriek Re: Drogi Kró_ku Wielce Powarzany, 18.04.05, 17:52
        kriek do Pani A., peryferie betonu stolicy.

        Moja droga, drugi to raz gdy przychodzi taki czas, gdy moja samcza duma
        nakazuje pokonanie braku polskich liter oraz resztek wrodzonego wstydu. List od-
        powiedni oczekuje zatem na odpowiedni papier, niekoniecznie w kwiatki ale na
        pewno odporny na wycieranie po sto razy tego samego zdania. Pozostajemy w
        niewoli tekstu - rok drugi czy trzeci to, droga? W ciasnych korytarzach
        nieporadnych aluzji, wypowiedzi parabolicznych niezdolnych do zakrzywienia
        swojego toru w punkcie zwrotnym, opowiastek pozornie neutralnych, dykteryjek
        skrupulatnie przefiltrowanych przez sito pseudoprzyjacielskiego dystansu. Ach,
        gdzie te bakterie zdolne do zepsucia naszego sterylnego status quo na wylot?
        Chyba tylko w oddechu, na brudnych od orzechowego soku palcach, na ubraniu
        porzuconym niehigienicznie obok kociego legowiska. Zrozum tedy, droga, dlaczego
        dostajesz list bez liter a ja czekam spokojnie, furtka twojego ogrodu jest
        tylko ze stali, rdza zrobi swoje.
        • galateia Re: Drogi Kró_ku Wielce Powarzany, 10.05.05, 09:43
          Szczurolap to, czy hamlet bardziej? Nie wiem, nie wiem :-)
          • rivers Re: Drogi Kró_ku Wielce Powarzany, 11.05.05, 09:23
            zabawa slowami, moja Pani
            wiec juz wiesz :)
    • grau Re: Moja droga, 13.04.05, 07:06
      [do Pani Profesor Od Polskiego sprzed lat]

      Pamieta Pani te rozprawke?
      Popłynąłem.
      Płynałem halsami,ostro na wiatr, potem półwiatrem, potem pełnym, motylem.
      Wiatr we włosach. I ja - biegnący po falach.
      W koncu ślizg i to drżenie dna pod stopami. Spieniony kilwater.
      Zacząłem sie unosić. Tak! Tak! - leciałem skrzydlaty.
      Potem juz koniec, a jakże, cudnie wycięty w tafli wody.
      I tylko te słowa dopisane czerwonym długopisem:
      "Pisz prościej!"
      • paiha Re: Moja droga, 13.04.05, 11:20
        Grau, chyba mielismy te sama Pania od polskiego;)
        Pai
        • hippy_pottamus Re: Moja droga, 13.04.05, 13:23
          a moze te same ciagoty do opisow przyrody?? ;-)))

          PiEs
          dalej masz tego samego fona, Pai?
          • paiha Re: Moja droga, 13.04.05, 13:57
            Ej, Hipku, jakkolwiek nie ma piekniejszego widoku jak meandrujaca rzeka, to do meandrujacych
            slow trzeba geniuszu, np. Patricka White'a:)
            Pai
            * Tak:)
            • lubie.pomponiki Re: Moja droga, 13.04.05, 15:09
              paiha napisała:
              > do meandrujacych slow trzeba geniuszu, np. Patricka White'a:)


              White geniuszem???
              ewent.sory
              • paiha Re: Moja droga, 13.04.05, 15:29
                Jego Drzewo czlowiecze to ( dla mnie) maestria slow.
                Pai
                * Przepraszam ze sciagnelam watek na manowce, gdy glowna droga ladna tak.
                • lubie.pomponiki Re: Moja droga, 13.04.05, 15:46
                  paiha napisała:
                  > * Przepraszam ze sciagnelam watek na manowce, gdy glowna droga ladna tak.

                  ja nie przepraszam, nie widzę powodu

      • ewka5 Re: Moja droga, 13.04.05, 15:54
        grau napisał:

        co napisal.

        * aaaale mi sie przypomnialo, zeglarsko mi sie przypomnialo...
        I pieknie mi sie przypomnialo za sprawa. I lubie. I juz.
        A pania od polskiego pozdrow prostymi slowami: - sie pani trzymaj.
        • hippy_pottamus Re: Moja droga, 13.04.05, 20:16
          ewka5 napisała:

          > A pania od polskiego pozdrow prostymi slowami: - sie pani trzymaj.

          masztu??
          :)
    • kanarek2 Re: Moja droga, 16.04.05, 10:37
      [kanarek do Agni, pogodnie]

      Kto powiada że Rumunki
      Barwią brązem swoje włosy -
      Głosowe mu zerwę strunki
      W kruchcie Karmelitów Bosych.
      • paiha Moi Drodzy, 18.04.05, 12:55
        ( tu serdeczna lista:),
        zjawily sie magnolie, probowalam fakt ow znamienity oglosic w TAMTYM watku, ale okazalo sie,
        ze zostalo nadane mu miano "zarchiwizowanego":). Dlaczego takie ladne watki odchodza w
        przeszlosc?:) Magnolie na szczescie byly, sa i beda i rownie uparcie ich zjawienie glosic
        zamierzam:) Moze wybralibysmy sie na spacer magnoliowym szlakiem?:) Ewus, ja wiem, ja
        wiem, nie placz, obiecuje zrobic multum zdjec i zasypac nimi Twoja skrzynke:), Big, Migo, czy u
        Was w tamtej Polszcze tez rosna magnolie?:), Kanarku, na Francuskiej postawiono juz donice,
        ktora tak sobie upodobal Karmel:), Krieku, nie ma TAKICH latarni, ale pyszne uroda magnolie
        maja rownie duzo uroku:), Margit, wychyl nosa z ogrodka swojego i przybywaj!:) Pozdrawiam
        Was serdecznie:)
        Paiha
        • kanarek2 Re: Moi Drodzy, 20.04.05, 13:13
          Paiho droga, parę dni temu spojrzałem na rozbielałe magnolie przy Placu Trzech
          Krzyży, i także przypomniały mi się 'tamte' magnolie. Swiat bez telepatii,
          wspomnień i zarchiwizowanych wątków byłby znacznie uboższy.

          Pozdrawiam serdecznie czekając na pogody zachęcające do piwa w towarzystwie
          Karmela na Francuskiej,
          k
        • bigott Re: Moi Drodzy, 20.04.05, 14:30
          Moja droga P.,
          ile jeszcze kwiatow - w zupelnej sprzecznosci
          ze swoja natura - przeminie nie zostawiajac
          niezapomnianego wrazenia czy chocby wspomnienia,
          bys zrozumiala, ze to slowko "nieustajace"
          w kontekscie zaproszenia nie bylo zwyklym
          ozdobnikiem?

          b_nieustajacy
          • hippy_pottamus Re: Moje Drogi(e), 20.04.05, 14:47
            czyżby kolejny podmuch zimy znów miał zwarzyć to, co już-już, tuż-tuż miało
            zakwitnąć? moje zziębnięte palce dotykają furtki, która tylko w zamyśle skrzypi
            przyjaźnie otwierając się przed przybyszami; chucham na świat, ale wiem, jeden
            oddech nie starczy, by ogrzać powietrze, które bez_wiednie mrozi marzenia
            ot, taki sobie kwiecień
            M.
    • rivers Re: Moja droga, 10.05.05, 17:05
      Moja droga X,

      Nie mam calkowitej pewnosci, ze to bylas Ty. Ale
      • galateia Re: Moja droga, 11.05.05, 18:49
        rivers napisał:

        > Moja droga X,
        >
        > Nie mam calkowitej pewnosci, ze to bylas Ty. Ale
        • she_5 but... 11.05.05, 19:31
          but "a vapour sometime like a bear or lion"
          • paiha Moj Drogi, 29.05.05, 03:17
            I znowu trzecia nad ranem jest, i znowu Beksa zapowiada glos Marion F. Tyle
            razy juz go slyszalam i zawsze ten cudny niepokoj zmyslow we mnie budzi.
            Zastanawiam sie, gdzie teraz jestes. Czy szczesliwy. Czy zdrowy. Czy kochany.
            Nadzieje mam. Pai

            "Pamietasz mnie?
            Pamietasz cokolwiek?
            Nie udawaj, ze nie bylo wesolo.
            Zakataloguj to pod haslem : rozrywki i przeszlosci.
            Rozgladam sie po pokoju, wspominam bliskich memu sercu i chyba pamietam
            wszystko, lecz przede wszystkim Ciebie.
            Bo zawsze chodzilo tylko o Ciebie.
            Nigdy nie interesowali mnie inni, ani to, co mysla. To mnie mogla przypasc
            Twoja milosc, a Tobie caly swiat, gdybysmy tylko potrafili to sobie dac."

    • ewka5 moje drogi_e 08.06.05, 06:03
      (ewka z drogi do Drogi_ch)

      Drogi_e moje, tak sie ostatnimi czasy uklada
      kostka chodnikowa,
      ze myslenie mnie dopada w sprawie granic. Stawiania i stawianych.
      I ciagle czuje przekraczanie ich. I nie zgadzam sie na to.
      Bo przeciez musi byc roznica miedzy chodnikiem, ktory pieszym ma sluzyc a
      ulica, ktora kolom samochodow sie udziela, prawda? Czy moze sie myle?
      A moze to jest tak, ze skoro to kraj, w ktorym chodniki sa rzadkoscia, to i
      granice nieprzekraczalne dla jednych, dla innych po prostu nie istnieja, he?
      Nie wiem.
      • hippy_pottamus Re: moje drogi_e 08.06.05, 11:45
        wiem, ze merkantylnie, ale najbardziej nie przekraczam ostatnio, niestety,
        granicy 495 $ [w obie strony]
        ;-)
    • rivers Re: Moja droga, 19.06.05, 12:46
      A.

      Wiesz, nieustannie powtarza sie dramat olowianego zolnierzyka i dramat malej
      syrenki. Dramat uwiezienia w formie i dramat nieprzystawalnosci swiatow.
    • agni_me mój? drogi? 21.06.05, 20:23
      [agni do listu, wieczne niewysłanie, przedsen]

      Nawet nie wiem, jak się do ciebie zwracać. Jak rozumieć to, że coraz częściej,
      niczym inkubus, pojawiasz się we śnie i nie dajesz niebyć, zmuszając do
      szukania wśród wyblakłego atramentu słów. Kto cię napisał, kto podarł na
      kawałki, a kto potem posklejał? Dlaczego to ja mam cię odczytać i wygrzebać
      sens spod ukrytych pod brązową taśmą zdań? Gdzie jest adresat i nadawca?
      Żebyś ty chociaż był listem miłosnym, albo listem cioci Zosi znad morza. Ale
      nie, tak naprawdę to wciąż nie wiem, co czytam. Pojawiasz się nagle na biurku,
      co to go nigdy nie miałam, zapalam lampę, którą zostawiłam w dawnym życiu i
      mogę cię czytać. Doczytuję się słów, które nic nie znaczą, albo znaczą
      wszystko, znajduję zdania, które kiedyś byłyby wszystkim, a teraz są niczym.

      Przestałam bać się nawet tej postaci, która pojawia się z mroku i wyjmuje mi z
      rąk ciebie, by odejść, gasząc wszystkie światła. Może kiedyś znajdę odwagę, by
      poprosić by usiadła i razem ze mną czytała ciebie – list niewiemdokogo
      niewiemodkogo i niewiemoczym.

      Do kolejnego nieprzeczytania.
    • agni_me [agni do aleksandra, sabatni kąt, dotam] 07.07.05, 01:20
      Mój bardzo drogi,

      czyś zauważył jak różnie plecie się zaufanie?

      Kiedyś, lata temu całe, Papa mój zbudował mi w lipie domek. Na domek składała
      się huśtawka z liny holowniczej i deseczki oraz przywiązany do gałęzi koc.
      Nigdy potem nie miałam już takiego poczucia bezpieczeństwa. Mogłam śpiewać,
      mówić sama do siebie, być ropuszką, księżniczką, wyobrażać sobie wszystko,
      mogłam zapraszać znajome dzieci - nikt nigdy nie przeszkodził. Wszyscy
      cholernie poważnie przestrzegali zakazu zbliżania się do domków. Dorośli i
      dzieci. Nigdy, a przecie spędzałam tam cudowne tygodnie wakacji, nie zdarzyło
      się tak, by ktoś stanął za plecami i rzucił:

      - a to tu się tak ładnie bawisz? no buzi kochanie, baw się dalej.

      Może wtedy zasady były inne? Albo dorośli i dzieci z większą wyobraźnią?
      No chciałam ci tylko powiedzieć, że do całej listy moich uwielbień pragnę
      dołożyć jeszcze to jedno - wiem, że nigdy, przenigdy, nie staniesz mi za
      plecami, by rzucić buźką, mimo, że od dawien znasz adres "domku na drzewie" i
      masz przyzwolenie.

      Dziękuję

      agni
    • rivers Re: Moja droga, 04.09.05, 18:57
      Droga K.

      Nie chcesz grzeszyc, nie bedac kochanka; rozumiem.
      Nie chce byc potepiony, nie grzeszac; zrozum.

      M.
      • lubie.pomponiki Re: Moja droga, 04.09.05, 19:14
        rivers napisał:
        > Droga K.
        > Nie chcesz grzeszyc


        o matkobosko, kama, co znowu wymyśliłaś


        --
        Kandydaci na posłów i senatorów są gotowi na wiele poświęceń. Twarz pokrywają
        makijażem, ćwiczą uśmiech i szczere spojrzenie.
      • tea_time Moj drogi, 12.09.05, 15:34

        "Slow niewypowiedzianych wiecej nie powtorze,
        uczcze nasze niespotkanie sadzac dzika roze"



    • grau Re: Moja droga, 15.09.05, 06:44
      [grau do Wandzi (co nie chciala czatu)]

      No! Wandzia.
      • onda Re: Moja droga, 15.09.05, 16:11

        popatrzyłaś z oddali, strzeliłaś do mnie z błekitu Znakiem Drogowym: prosto!
        czerwonem światłem wstrzymałaś, zielenią pobocza grzeszyłaś,
        brązem liści ścieliłaś jesienny łuk pod Piotrkowem
        uróżowiona Dama w szarym paletku zimą
        niewinna bielą i płatkiem podzielona
        Zgasłaś


        Tomkowi poświęcone
    • lubie.pomponiki Mój drogi, 15.09.05, 19:47
      [pą do endrju, Pacanów]

      Maj lawie,

      W ramach protestu przeciwko nieudanej akcji zlikwidowania czata naszego
      powszedniego postanowiłam opublikować nasze privy.
      Wydałam całe dwapińdziesiont, aby przekupić życzliwego opa, który zajmuje się
      nagrywaniem privów nicków zaczynających się na literę el.
      Mam nadzieję, że rozumiesz moją decyzję. Kierowałam się tymi samymi pobudkami,
      dla których Max Brod ocalił dzieło Kafki. Nasze dialogi mają być może jeszcze
      większą wartość niż "Listy do Mileny". Ocenę zostawmy wirtualnej progeniturze
      wszak wszystko jest probabilistyką, kolumbarium tudzież galaretoputerem. Reszta
      jest milczeniem.

      lubie.pomponiki: Czy - podobnie jak ja - uważasz, że Hrabal w "Postrzyżynach"
      niejako zabija Flauberta?
      L3pp4: Dobre młode ciało jest dobre, bo młode i młoda to przynajmniej rano po
      bułeczki kajzereczki za pieniążki z piekarenki ze sklepiku na rogiku skoczy, a
      stara to zaraz, że ją nogi bolą.
      lubie.pomponiki: Widziałeś już "Nieodwracalne" Gaspara Noe? Moim zdaniem film
      ten jest zaproszeniem do ważnej dyskusji na temat degeneracji życia
      społecznego.
      L3pp4: U mnie ciepło: w domu mam walonki, kufaję i wódkę w żyłach więc mi
      ciepło, a na zewnątrz nie wychodzę, gdyż obawiam się słońca.
      lubie.pomponiki: Uwielbiam obrazy Boscha, najbardziej "Ogród rozkoszy".
      L3pp4: Nie mam brudu pod stopowymi pzurami, gdyż je wszytkie mam obgryzione.
      lubie.pomponiki: A Ravel? Prokofjew? Mogę słuchać tej muzyki wciąż i wciąż.
      L3pp4: Wyjątkowo mam dziś spodnie na sobie, a nie za duże rozciągnięte majtki.
      lubie.pomponiki: Nie śpię, gdyż kilogram bobu, który zjadłam mi nie pozwala.
      L3pp4: Poczytaj Czechowa, zwłaszcza "Sala nr 6" działa kojąco.
      lubie.pomponiki: Umyłam się, gdyż mam świeżą pościel.
      L3pp4: Myślę, że Noam Chomsky jednak nie ma racji. Jego teoria jest
      systematycznie obalana.
      lubie.pomponiki: Na balkonie mam bałagan i nie jest to nazwa roślinki.
      L3pp4: Ja jestem głupim niebabem.
      lubie.pomponiki: Jam bystra jak woda z górnopłuka.
      L3pp4: Mię do zaszumienia potrzebny jest solidny raz bejzbolem.
      lubie.pomponiki: Nie jezdeźwa normalne.
      L3pp4: O nie, poczułem się głęboko dotknięty i obrażony bo jam jest teges nad
      tegesem z cotangesem.




      --
      Nawet gdybyś dał człowiekowi wszystkie wspaniałości świata,
      nic mu to nie pomoże, jeśli nie ma przyjaciela, któremu mógłby o tym powiedzieć.
      • kaa.lka Re: Mój drogi, 20.09.05, 12:51
        Pąter-Noster:)))


        sygnaturka bardzo akuratna,
        Lepią sie ozwał na takie dictum?
        • kaszanka.w.aerozolu Re: Mój drogi, 20.09.05, 19:34
          kaa.lka napisała:
          > Lepią sie ozwał na takie dictum?

          jacha:)
          zdecydował się kandydować na prezydęta Wszystkich Polaków Łączcie Się, właśnie
          ustawia kolejną barykadę


          --
          Balcerowicz musi odejść!
          • kaa.lka Re: Mój drogi, 20.09.05, 20:42
            i banner wysmarowal?
            • lubie.pomponiki Re: Mój drogi, 20.09.05, 20:56
              tak, smalcem
              i jeszcze nogi ogolił
        • rivers Re: Mój drogi, 21.09.05, 10:05
          Prosze, aby nie bazgrac sprayem po murze.
          • kaa.lka Re: Mój drogi, 21.09.05, 10:45
            riv;
            czystość murów niezbywalnym rawem i obowiązkiem narodu,
            nie bądź taki Anioł Stanisław.
            • paiha Mój drogi, 03.10.05, 16:39
              Ike aku, ike mai.
              Paiha
              • maggy Re: ike aku, ike mai 07.11.05, 16:07
                wydaje sie proste, ale czemus takie nie jest, heh
                sciskam :)
                • onda Re: najpierw drogówka co to 07.11.05, 16:38
                  rogówkę odklejoną na siłę(na obcasach była)z muralu,
                  rzec, może nazwać turówką
                  (co główką w ów moor),
                  a potem
                  żubrówka z winnym gronem(sędziowskim)nasiadówką zwana,
                  podkówkę jej zrobiła(na minie)
                  i
                  zakończyła przygodną
                  straż nocną


                • paiha Re: ike aku, ike mai 09.11.05, 17:33

                  ( "Jesli chcesz byc rozumiany i dostrzegany przez innych to staraj sie ich rozumiec i
                  dostrzegac")
                  Tylko popatrz Maggy, cztery wyrazy, a ile tresci:), a jaka piekna melodia jezyka!, urzekla mnie
                  bez reszty:)
                  Pozdrawiam naj:)
                  Pai

                  od maggy napisała:

                  > wydaje sie proste, ale czemus takie nie jest, heh
                  > sciskam :)
    • rivers Re: Moja droga, 07.11.05, 14:14
      rivers, do wysokiego sądu
      lotnisko, przed odlotem

      Wzruszenie ramion.
      To wyrok skazujacy.
      Na obojetnosc.

      Czy zdolam uniknac kary?
      • ewka5 Re: Moja droga, 07.11.05, 19:08
        rivers napisał:

        > Czy zdolam uniknac kary?

        * zycie pokazuje, ze jesli zbrodnia to i kara.
        No, chyba ze w afekcie, to lagodnieszy wyrok. Ale wciaz wyrok...

        P.S. Przepraszam za zlamanie konwencji tego szczegolnego watku, ale musialam.
        • jenny_s Re: Nasza droga, 03.01.06, 21:02
          jenn do A. w Krainie Wiecznych Łowów

          Nasza, tak, nasza droga, byłaś przecież trochę nasza od zawsze, a od niedawna
          tak bardzo bardziej. I. pojął to ślicznie po swojemu - zabrał się od razu do
          uczenia małego białego kanapowca jak należy rozmawiać o śmierci, a ja mam wciąż
          pod powiekami obraz ostatnich chwil starego roku i gasnącego ciepła. I wiarę,
          że Tam po prostu nic już nie boli.
          • ewka5 Re: Nasza droga, 13.01.06, 07:53
            jenny_s napisała:

            > jenn do A. w Krainie Wiecznych Łowów

            * kocham. I dziekuje.



            (wciaz nie powiedzialam, bo, bo nie mam czasu czy czegos takiego)
    • agni_me Re: Moja droga, 07.02.06, 17:43
      [agni do Niej, znowu]

      Proszę Czarodziejki,

      czy Czarodziejka włączyła wodę? Tak, to znowu ja, dwa lata to jednak zbyt
      wiele. O dwa lata. Mam ogromną ochotę na herbatę. Tę zwykłą. A może raczej kawę
      zbożową? Taką pili ci państwo ze stolika obok, a ja chyba nie znam smaku kawy
      zbożowej. Oni też będą wracać.

      Bardzo podoba mi się, że zamiast cylindra jest pilotka, a zamiast królików jest
      sok z surowych ziemniaków i kefir, osmoza z kroplami szczęścia jak pomarańcze,
      cztery oktawy, proszę Jerzego, Rada Najwyższa, propolis na spirytusie od
      Bonifratrów chyba, śliwkowy ford i spokój. Cichy, cudownie wypełniony spokój. I
      przede wszystkim to, że obok siedzą One. I nie trzeba się śpieszyć i jeszcze w
      koszu na schodach jest gruszka. I nie ma nic poza tym co dobre i potrzebne.

      Nie było warto przedzierać się przez drzwi do świata. Tak bardzo nie.
      Pani rozumie?
      Wiedziałam.

      Powracająca
      • binka Re: Moja droga, 09.02.06, 08:33

        "Na brzozie za oknem sroki zaczęły wić gniazdo.
        Dziwne - śniegi leżą, w nocy mrozem zieje, a one czują wiosnę".
        Rok minął, a one znowu wiją - niezmienność natury.
        Cieszę się, że minęła już całoroczna zima.
        J.
        • glass_arm_shattering Moi drodzy 30.04.06, 03:01
          [do... od... z kuchni, porą nocną]
          I wreszcie żonkile sprzedają na ulicy za grosze, i wszystko zupełnie inaczej
          wygląda kiedy tak sobie stoją na stole w wazonie koloru zupy pomidorowej. I
          jest inaczej. I może kiedyś, gdy pojawią się żonkile następne, albo jeszcze
          następne bedzie tak, jak przy okazji tych zeszłorocznych. A może nigdy i
          nigdzie. Tymczasem po trzech sezonach wypada powiedzieć "Dziękuję. To już."
    • kaa.lka Re: Moja droga, 02.05.06, 17:16
      posluzywszy sie zbieznoscia
      nie zastepuje protoplastki E-w(a)y w desperackim akcie tworzenia.
      Ona moze i wyrzebrala...
Pełna wersja