jaka kawa?

17.07.04, 16:43
Jakie są argumenty za piciem kawy rozpuszczalnej? Że fusów nie zostawia? To
ważne pytanie bo dotyczy małych przyjemności życia, których nie powinno się
ignorować tylko z tego powodu, że są codzienne. A ekspresowa?
A może lepsza po turecku? A gatunki?
OOO
    • she_5 Oj, Kormo-ale się wstrzeliłeś :) 17.07.04, 16:51
      Właśnie zastanawiałam się niedawno, czemu najczęściej piję kawę rozpuszczalną.
      Otóż dlatego chyba, że najprościej (znaczy najszybciej) się ją "parzy". Bo
      właściwie nie parzę - wsypuję do filiżanki (na ogół dużej) i zalewam wodą,
      nawet nie wrzącą. Proste. Proscizna. DOlewam (lub nie) trochę mleka i wypijam,
      zwyczajnie, jak inny dość smaczny napój.
      Gdy mam migrenę (znaczy gdy mnie łeb nasuwa), parzę obowiązkowo po turecku,
      wciskam trochę cytryny i... piję, jako lekarstwo, specyfik, który ma pomóc
      (unikam tabletek).
      Ale gdy chcę się kawą delektować - wówczas zamawiam w kawiarni espresso, czarne
      jak smoła. Albo innym razem białą, też z ekspressu, bardzo mocną.
      Nie wiem, jakie gatunki lubię, zupełnie mnie to nie interesuje. Kawa jest albo
      dobra, albo nie.
      Pozdrawiam, she.
    • senne_marzenie Re: jaka kawa? 17.07.04, 16:54
      cafe latte z irish w press caffe na polnej:)
    • werra Re: jaka kawa? 17.07.04, 17:24
      ja tez polecam latte z prawdziwej kawiarni (pijac latte, czuje sie jak naczelna
      Vogue'a)
    • kamila77 Re: jaka kawa? 17.07.04, 19:27
      Dla oranjeszytamso:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=14126541
      A moja pierwsza (pita miedzy 8 a 10) i druga (12-13) kawa to musza byc
      obrzydlwie smoliste, geste od fusow, nieslodzone napoje. W ciagu dnia moge
      sobie sączyć rozpuszczalnika albo slabego "ekspresiaka" z mlekiem, ale
      prawdziwa kawa to dla mnie taka, po ktorej serce zaczyna szybciej bić.
    • kwintesencja Re: jaka kawa? 17.07.04, 19:40
      poeto czarna kawe slaw,
      lecz czarny szatan na dnie piekla,
      to ci dopiero kawa z kaw...

      Tak Galczynski pisze o kawie. A ja pamietam od najwczesniejszych lat
      codzienny 'obrzadek' przy parzeniu kawy, jaki celebrowala moja Babcia. Po
      wizycie u pana Widelskiego, ktory w teatrze im. Osterwy mial malutka jak
      dziupla kawiarenke (dwie osoby stojace z filizankami kawy przy polce
      umieszczonej na scianie w charakterze 'stolika' - to juz byl tlok) przynosila
      do domu paczuszki zielonych ziarenek. Musial pan Widelski miec rodzine za
      granica lub kogos z marynarskiej braci wsrod wspolplemiencow, bo te zielona
      kawe - jakiej wiekszosc nigdy w zyciu nie widziala i pewnie nie zobaczy, bo
      wierzy, ze ona taka brazowa i pachnaca wisi na krzakach - otoz te zielona kawe
      pan Widelski palil u siebie w 'Teatralnej' a aromat roznoszacy sie po
      dookolnych ulicach zwabial bywalcow 'Teatralnej' na swiezutka porcje malej
      czarnej. Przynosila tedy do domu Babcia te cenne paczuszki (cenne, bo zielona
      kawe malo kto mogl kupic u pana Widelskiego) wysypywala po troszku z kazdej
      paczuszki na lekko natluszczona specjalna tylko dla kawy patelnie i
      rozpoczynala celebre palenia.

      W domu intensywnial zapach, a ja podgladalam jak zielone ziarenka nabieraja
      najpierw zlocistej barwy, a potem leciutko brazowieja, by wreszcie w pelnym
      aromatu mieszkaniu stac sie na patelni czekoladowo-brazowymi ziarenkami. Potem
      w ruch szedl mlynek (mam go do dzisiaj). Pod okragla pokrywke wedrowala porcja
      ziarenek, wieczko sie zamykalo i w ruch szla korbka, ktora z miazdzonych ziaren
      uwalniala nowe porcje aromatu. I kiedy juz byla pelna szufladka mialkiej jak
      pyl lessowy na wysuszonej wiejskiej drodze kawy - rozpoczynalo sie parzenie
      kawy. Zawsze slyszalam: kawa musi byc czarna jak noc, slodka jak rachatlukum i
      mocna jak mocarz najmocarniejszy. Do dzbanka wedrowal kawowy pyl, do tego
      cukier, calosc byla zalewana zimna woda i dzbanek umieszczany na malutkim,
      specjalnie dla niego (tego dzbanka) sporzadzonym palniczku, ktory dawal ledwo
      migajacy ogienek z jakigos paliwa w plynie wlewanego do zbiorniczka palnika.
      Calosc pykala powolutku, az plyn nabieral temperatury, ale nigdy nie mogl sie
      zagotowac. Tuz przed wrzeniem piana i unoszace sie na wierzchu fusy
      byly 'gaszone' kilkoma kroplami zimnej wody i po malej chwili napar wedrowal do
      malutkich porcelanowych filizanek.

      Byl tez ekspres do kawy... Maly, w ksztalcie wiezy z kopulka pokrywki ozdobnej.
      W jego dnie ukryta byla spirala, ktora podgrzewala wode, a nad woda w sitku
      byla kawa. Z tego ekspresu mozna bylo 'utoczyc' malym kranikiem kilka filizanek
      kawy...

      Nie mam juz tego ekspresu, nie pamietam kiedy i w jakim momencie zniknal z
      domu, ale dzbanuszek mam i do dzisiaj - gdy mam przed soba noc przy pracy -
      parze w nim kawe i delektuje sie niepowtarzalnym smakiem i aromatem. Jest tylko
      jedna roznica - nie uznaje kawy slodzonej. Pije najczarniejsza z czarnych kaw,
      najbardziej gorzka i tak mocna, ze potrafi nieprzywyklych zwalac z nog... Ale
      kiedy juz ktos raz wypije moja kawe - innej nie chce pijac...

      A kawiarenka pana Widelskiego - mimo czasow burz i naporow - istnieje dalej w
      bocznej pierzei teatru im. Osterwy i kusi smakoszy zaproszeniem na jedyna,
      niepowtarzalna w Lublinie i swiecie kawe...
      • toulaa A ja wolę herbatę i tak! :)) 17.07.04, 22:06
        Z racji moich dość dzidziusiowatych upodobań napojowych (nie pijam wina, piwa,
        ani żadnego innego alkoholu) kawa pita przeze mnie, rzadko zresztą, bo raz na 2
        tygodnie mniej więcej, wygląda tak:
        Do kubeczka wsypać pół (słownie: pół:) łyżeczki kawy rozpuszczalnej (marka
        nieistotna, bo i tak nie czuję żadnej różnicy, kawy dzielę tylko na kwaśne i
        niekwaśne), zalać wodą do połowy, uzupełnić mlekiem (mlekiem, czyli 3,2 %, nie
        ta biała woda) i osłodzić trzema (słownie: trzema ;) łyżeczkami cukru. Tej
        ulepkowatej lury nie jest w stanie przełknąć nikt oprócz mnie oraz
        najprawdziwszych Amerykanów (jak powiedział ktoś, tak właśnie smakuje
        paskudztwo w plastikowych kubkach sprzedawane w szpitalnych automatach i
        nazywane u nich kawą).
        Pasjami lubię też kawę mrożoną, która w mojej wersji wygląda tak: 3 gałki lodów
        czekoladowych z bitą śmietaną polane niewielką ilością kawy. To już naprawdę
        lepsza jest czekolada do picia, nie? Polecam zwłaszcza gęstą, aż stoi łyżeczka,
        pitą z cienkiej porcelany w Wedlu na Szpitalnej. Nektar i ambrozja w jednym!

        Ponieważ zdaję sobie sprawę, że swoją lurowato-słodką wizją wywołałam mdłości i
        ból zębów u prawdziwych kawoszy, na swoje usprawiedliwienie dodam, że jestem za
        to prawdziwą herbaciarą. Najlepsza jest herbata z samowaru, oczywiście bez
        cukru, czarna, mocna, ew. może być z konfiturą (własnej roboty, ofkors,
        wiśniową, nie tam żadną ze sklepu). W braku samowaru po prostu koniecznie
        liściasta, nie z "kapci", ale parzona w czajniczku i bez żadnych zabijających
        smak i aromat wynalazków, jak cukier, cytryna, kardamon, imbir, jaśmin, itd.
        (no, może być olejek bergamotki, czyli szary książę). Bardzo dobrą herbatę
        piłam też w Turcji czy Syrii - w małych szklaneczkach, takich na 2 łyki, mocną,
        ale, niestety, słodką.
      • toulaa Re: jaka kawa? 17.07.04, 22:14
        Więc Twoja Babcia, kwintesencjo, była ostatnią kawiarką, profesją znaną nam
        z "Pana Tadeusza" - "w każdym domu jest do parzenia kawy osobna niewiasta, tak
        zwana kawiarka". Dzięki ich paleniu i przygotowywaniu "trunku, który ma gęstość
        mokki i kolor bursztynu" (oj, czy na pewno dobrze pamiętam? niech mnie ktoś
        poprawi!), "takiej kawy, jak w Polszcze, nie masz w żadnym kraju".
      • she_5 Re: jaka kawa? 17.07.04, 22:39
        kwintesencja napisała:

        > Tak Galczynski pisze o kawie.

        A kto tak pisze"
        "Czarna kawa dawno wystygła,
        nikt nie przyszedł - i to się zdarza.
        Inteligentny człowiek sam sobie wystarcza
        i gwiżdże na wszystko..."?
        Pojęcia nie mam, kto...
        ;)
    • toulaa Re: jaka kawa? 17.07.04, 22:10
      oranje napisał:

      > Jakie są argumenty za piciem kawy rozpuszczalnej? Że fusów nie zostawia?

      Argumentem wg mnie jest to, że stanowi przeciwwagę dla najokropniejszego
      polskiego zwyczaju, mianowicie kawy mielonej, zalewanej i pitej w szklance i
      przecedzanej między zębami. Okropniejsze niż to są już tylko białe skarpetki do
      garnituru, czy jakiekolwiek do sandałów/klapek.
    • wichrowe_wzgorza Re: jaka kawa? 17.07.04, 23:00
      Myślę Oranje, że jesli ktoś nie lubi sobie wróżyć z fusów, bo się boi czy nie
      lubi, to wybiera zdecydowanie cafe instant. Niewątpliwą zaletą tej postaci kawy
      jest, że można ją wypić do dna bez obawy, że przepowie nam zły dzień lub
      nieszczęścia innego rodzaju:)
      • fuihui cyt,cyt 23.07.04, 12:23
        To nie wrozy sie juz z herbacianych lisci?


        fuihui
        • toulaa Re: "cyt,cyt (cyt, wszyscy się spać wybierajcie... 23.07.04, 12:27
          ...mojego Dzieciątka nie przebudzajcie"?)

          fuihui napisał:

          > To nie wrozy sie juz z herbacianych lisci?


          No co Ty, Darling, z liści to akacjowych, nie wiesz? Kocha, lubi, szanuje, nie
          chce, nie dba, żartuje, itd.
          Tzn. gwoli ścisłości to nie akacja, bo ta rośnie tylko na sawannie, ale Robinia
          pseudoacacia, czyli grochodrzew.
          • fuihui maniak kawowy 23.07.04, 13:11
            Skarbie - kolejny raz kornie glowe schylam...masz punkt:)


            A "cyt, cyt" - to zdaje sie Mazowsze. Ale tekst podobnie madry jak ten o
            Dzieciatku:PPP

            Ja jednak zostane przy herbacianych lisciach - tracacych myszka, ale za to
            majacych urok, jakiego brakuje "fusowce".


            fuihui
    • szumuszu Re: jaka kawa? 18.07.04, 10:34
      kawa mielona parzona w kubku poprzez zalanie wrzątkiem ma parę zalet:
      1. jej aromat rozchodzi się po pokoju bardziej intensywnie niż w innych
      przypadkach - stwierdzono to ponad wszelką wątpliwość
      2. oczekiwanie aż się zaparzy jest jedyne w swoim rodzaju (temat ciemnieje)
      3. jeśli ktoś słodzi, może posypać cukrem kawę w czasie parzenia i obserwować
      jak długo powstała konstrukcja wytrzyma - nim się zapadnie.. ;-)
      4. relacja upierdliwości związanej z fusami jest taka jak między papierosami z
      filtrem a bez filtra... Kto zna smak tytoniu samego w sobie - wie o co chodzi
      ( piwo gdańskie i fajka bez filtra to unikalne zestawienie - polecam ... tzn
      polecałem jakiś czas temu, teraz już nie;-)) )

      ot
    • urszulka_ma Re: jaka kawa? 18.07.04, 11:45
      pisałam już w wielu wątkach o kawie...
      jej sposobach podawania....
      smakowania...
      delektowania się jej oparami-zapachami...
      i nie przekona mnie nikt ani.. ani....
      ze jakieś tam rozpuszczalne proszki...
      zastąpią prawdziwą czarną fusiastą kawę...
      różnica jest taka...
      jak:
      prawdziwa zupa..a zupy w proszku....
      a "obiadu w proszku".. nie ruszy nawet mój pies..:)))

      a więc.. tylko po turecku...
      tak jak Polak pod Wiedniem...:)))
      znacie tą legendę..?:)

      pozdrawiam wakacyjnie smakoszy fusiastej kawy..:))))

      • annuszka (uwielbiam... 18.07.04, 11:56
        ...wpisywac sie wątkach o kawie...tylko samą kawę lubię bardziej niz wątki o
        niej)
        • urszulka_ma Re: (uwielbiam... 18.07.04, 12:00
          ja też;))))
          napijemy się razem..?
          proszę..fliżanka specjalnie dla Ciebie annuszko...c(_)...:))))))
          • annuszka Re: (oczywiscie,urszulko;))... 18.07.04, 12:32
            urszulka_ma napisała:

            > ja też;))))
            > napijemy się razem..?
            > proszę..fliżanka specjalnie dla Ciebie annuszko...c(_)...:))))))

            lyk espresso+wczorajsza gazeta+The Girl in the Other Room


            POzdrawiam;)
            • urszulka_ma Re: dziękuję..a..teraz ostatni łyczek..i...;) 18.07.04, 12:44
              ..zmiatam.. łapać niedzielne słonko..:))))



              • puchaczu krótko a treściwie( długiego nikt nie czyta:-( ) 18.07.04, 13:06
                na fusiastą moja wątroba powiedziała twarde NIE swego czasu
                a ekspresu nie mam
                zastaje rozpuszczalna i kawiarniane pyszności
                • urszulka_ma z wątrobą.... 19.07.04, 09:26
                  ..stanowczo nie można polemizować..:)

                  jeśli Nie powiedziała..
                  to sprawa jest zrozumiała..:)

                  podobno, bardziej szkodliwa jest herbata niż kawa...?

                  • milusiaa Re: z wątrobą.... 23.07.04, 13:23
                    urszulka_ma napisała:

                    > ..stanowczo nie można polemizować..:)
                    >
                    > jeśli Nie powiedziała..
                    > to sprawa jest zrozumiała..:)
                    >
                    > podobno, bardziej szkodliwa jest herbata niż kawa...?

                    Urszulko:)

                    Ja lekarzem nie jestem (hyhy i słusznie, bo biedni by byli ci pacjenci;) ale
                    jak miałam problemy z wątrobą, trzustką i nadkwaśność, to "wyratowała" mnie
                    herbata właśnie. Nie pita często, ale tak z pół godziny po obiedzie; ma
                    właściwości regulujące trawienie. Herbata zielona zwłaszcza, ale tą już trzeba
                    wiedzieć jak parzyć, bo jest tak wiele gatunków i każdy się parzy inaczej, no i
                    ma specyficzny, gorzkawy smak (polecam senche).

                    Natomiast kawa, co udowodniono, odświeża oddech:)
                    A czy wiecie, że im mniej wody, tym słabsza. Dopiero "druga miarka wody" dodaje
                    jej mocy hyhy.

                    pozdrawiam kawoszy i harba(lubnych);))
                    mili

                    • urszulka_ma Re:...o wodzie..:) 28.07.04, 00:18
                      milusiaa napisała:

                      > A czy wiecie, że im mniej wody, tym słabsza. Dopiero "druga miarka wody"
                      dodaje jej mocy hyhy.
                      >
                      > pozdrawiam kawoszy i harba(lubnych);))
                      > mili
                      >


                      Wstąpiłyśmy kiedyś z koleżanką.. do kawiarni...
                      poprosiłam o najmocniejszą kawę jaką mają....
                      pan przyniósł.. w maleńkim "naparsteczku".. jeden łyczek...
                      nachylił się i szepce mi przeprosiny na uszko..
                      moja koleżanka wstała i zagląda.. zdziwiona..
                      co ja mam w tym "naparstku"...
                      Bo mały był taki i do tego połowę.. w nim kawy...
                      szukać wzrokiem jej trzeba było...
                      Zapytała:
                      ..a co on cię tak przeprasza..wody im zabrakło...?
                      Nie.. nie.. powiedziałam...
                      ..zabrakło owszem ale łyżeczek metalowych i przeprasza
                      za to..że podał plastikową....

                      są różne pojęcia o mocy kawy...i ilości wody do kawy..:)))

                      pozdrawiam mili:)))
    • kroliczek8 Re: jaka kawa? 18.07.04, 14:31
      Ogromny kubek mocnej, pachnacej, czarnej i offkors bez cukru kawy... wystarcza
      na okolo godzinke czyli akurat po to aby sie obudzic :o)) a na godznke to dla
      tego ze lubie pic zimna
      • eevvaa Re: jaka kawa? 18.07.04, 17:49
        Na pewno gorąca,rozpuszczalna z mlekiem ( bez cukru ).
    • wojtek33 Re: jaka kawa? 18.07.04, 23:21
      Nie napiszę, co sądzę o "fusiastej" i rozpuszczalnej, by nie obrazić uczuć
      amatorów tychże ;-)
      Gdy zacząłem zarabiać, ekspres był jedną z pierwszych pozycji na liście
      koniecznych zakupów. I nie żaden papierowy, przelewowy, tylko koniecznie gorąca
      woda i wysokie ciśnienie przez grubo zmieloną kawę. Miałem 2, teraz myślę o
      kolejnym, takim wielkim, ciężkim, metalowym, emaliowanym na wyrazisty kolor, z
      ciśnieniomierzem w kształcie zegara i chromowanym "płotkiem" wokół miejsca do
      podgrzewania filiżanek. Piękne są też wielkie miedziane, ale tylko w
      gastronomicznych rozmiarach.
      Kawa, kawa ma być czarna, mocna i gorąca. Dodatki tylko psują jej smak.
      Najbardziej, szczególnie rano, lubię arabicę paloną tak, że większości wydaje
      się kwaśna. Im później, tym może bardziej przechodzić w smak robusty, gorzki i
      trochę ziemisty.
      A na codzień: rano filiżanka gęstej jak smoła (porcja jak na 2 filiżanki, ale
      wcześniej zamknięta woda) supermarketowej czarnej lub złotej lavazzy, potem w
      fabryce 2 duże, ale słabsze jakieś przemysłowe jacobsy czy sega fredo. BTW, w
      każdej firmie, w której pracowałem, udało mi się namówić szefostwo na zakup
      ekspresu ;-)
      • she_5 Pi-eS 18.07.04, 23:41
        Ja to jeszcze lubię kawę z wojtkiem33 ;).
    • l3pp4 Re: jaka kawa? 19.07.04, 08:42
      Nie wiem.
      Ja piję z rzeki.
    • smok_telesfor Re: jaka kawa? 19.07.04, 11:06
      Na pewno nie polecam picia kawy tam, gdzie obowiazkowe sa dwie WZ-tki i dwie
      kawy,
      a dodatkowo wpuszczaja klientow tylko w krawatach (bo jak wiadomo klient w
      krawacie jest mniej awanturujacy sie, nawet jak pani Bozenka zapomni wytrzec
      szminke)

      Polecam natomiast kawe u Jimmiego Dimmicka, dobrego kumpla Julesa Winnfielda:
      [Jules, Vincent and Jimmie are drinking coffee in Jimmie's kitchen]
      Jules Winnfield: Mmmm! Goddamn, Jimmie! This is some serious gourmet shit!
      Usually, me and Vince would be happy with some freeze-dried Taster's Choice, but
      he springs this serious GOURMET shit on us! What flavor is this?
      Jimmie Dimmick: Knock it off, Julie.
      Jules Winnfield: [pause] What?
      Jimmie Dimmick: I'm not a cob of corn, so you can stop buttering me up. I don't
      need you to tell me how fucking good my coffee is, all right? I'm the one who
      buys it. I know how good it is. When Bonnie goes out shopping she buys SHIT. Me,
      I buy the expensive gourmet stuff because when I drink it I like to taste it.
      But you know what's on my mind right now? It AIN'T the coffee in my kitchen,
      it's the dead nigger in my garage.
      Jules Winnfield: Oh, Jimmie, don't even worry about that...
      Jimmie Dimmick: No, let me ask you a question. When you came pulling in here,
      did you see a sign out in front of my house that said "Dead Nigger Storage?"
      Jules Winnfield: Jimmie, you know I ain't seen no...
      Jimmie Dimmick: Did you see a sign out in front of my house that said "Dead
      Nigger Storage?"
      Jules Winnfield: [pause] No. I didn't.
      Jimmie Dimmick: You know WHY you didn't see that sign?
      Jules Winnfield: Why?
      Jimmie Dimmick: 'Cause it ain't there, 'cause storing dead niggers ain't my
      fucking business, that's why!

      smok

      ps. a tak naprawde najlepsza kawe daja we wloskich knajpach i w Wiedniu
      • urszulka_ma Re: jaka kawa? 19.07.04, 11:44
        smok_telesfor napisał:

        > ps. a tak naprawde najlepsza kawe daja we wloskich knajpach i w Wiedniu

        w Wiedniu tak...
        nikt nie popędza..mówiąc co chwilkę.."co jeszcze pani sobie życzy"..
        i na dokładkę szklaneczka (prosto z Alp) wody źródlanej..mniam...
        legenda głosi..iż..jedną z pierwszych kawiarenek..otworzył tam Polak..
        który znalazł..porzucone przez uciekających Turków worki z kawą..wykorzystując
        je i robiąc dobry interes...Polacy potrafią..:)))



      • she_5 Re: jaka kawa? 19.07.04, 11:47
        smok_telesfor napisał:

        > a tak naprawde najlepsza kawe daja (...) w Wiedniu

        u nasz mowio "we Wiedniu"
        • hippy_pottamus Re: jaka kawa? 19.07.04, 15:02
          a ja tam we Wiedniu straśne lure piłam, chiba ni mam koneksji czy cuś? she;
          najbardziej mi smakowała kawa nad lago di Como; gęsta, z maleńkiego ekspresu,
          smołowata tak, że skapywała do gardła niczym kisielek ;-)
          a domowo wykorzystywam właśnie zapas smakowitej Blue Mountain, parzonej rzecz
          jasna z fusami;-)) tyle, że w rondelku.
          PiEs
          jenny przepraszam za zapodanie kubka z fusami wtedy co to wie ;-)))
          hipek
    • urszulka_ma Re: a przysłowie...mówi.... 19.07.04, 18:51
      .."Cudze chwalicie swego nie znacie"..

      dobrą kawę po turecku piłam wiosną..w kawiarence poznańskiej..
      tak mi się tam dobrze siedziało..
      ..że na niebieskiej serwetce szybko słów kilka skreśliłam..
      gdzieś już tu na forum je napisałam..
      ale w takim wątku kawiarnianym...chcę je powtórzyć..:)

      Na niebieskiej serwetce napisane
      ..wrażenie w Impresji doznane..

      Wchodząc po ścieżce z kamyków..
      w świetle przedziwnej latarni świetlików

      przez małe okienko możesz patrzeć..
      i znaleźć się w teatrze..
      ..gdzie tańczyły tancerki..
      w świecie dalekim wielkim..

      Paryż się zrazu jawi..
      siedzącym na twarzy..
      wspomnienia tamtych artystów..
      ..impresji kolorystów...

      siedziałam na wiklinowym krześle..białym..
      w swojej prostocie doskonałym..
      raczyłam się aromatyczną kawą
      bardzo pięknie podaną..

      cichutko grały.. w głębi kawiarenki
      nastrojowej muzyki dźwięki..
      w okienku szyby promyk słońca..
      do wnętrza światło swój wtrącał..

      na chwil kilka odpłynęła moja..głowa..
      .. Impresją się delektować...

      pozdrawiam wakacyjnie Poznań..:)))



      • toulaa A po jakiej kawie się pisze TAKĄ poezję? (n/t) 20.07.04, 16:43

        • urszulka_ma Re: ..jaką..? 20.07.04, 20:42
          kto mówi o poezji?
          patrz cytat:
          .."na niebieskiej serwetce szybko słów kilka skreśliłam"..

          a kawa.. oczywiście bardzo, bardzo mocno fusiasta..
          marki nie podam..(tajemnicą zostanie)..jeszcze ktoś by się napił..
          i..też "TAKĄ" poezję stworzył..O!
          • fuihui szulchan a jaja 20.07.04, 23:14
            Nie mam pojecia. Poezje ormianska tlumaczy to, ze kawe pija ze spirytusem i
            cukrem spalonym na karmel.......Dla poezji TAKIEJ nic nie moze byc
            usprawiedliwieniem (pomijam niebieska serwetke).

            Poezja taka jak ta (piekna, namietna, wrazliwa, prawdzia itp) powinna byc
            oczywiscie przykrywana serweta najwiekszej pieknosci i najwyzszej klasy. Iscie
            Szulchanem, ktore w Synagodze przykrywa sie stopnie prowadzace do krynicy
            madrosci jaka jest Tora.
            O, Urszulko, jak to dobrze, ze stopni nie jest wiele, a Ty dajesz nam to piekno
            i wrazliwosc tak prosto do reki...jakiez to cudowne:)))


            fuihui
          • toulaa Re: ..jaką..? 22.07.04, 22:45
            urszulka_ma napisała:

            > marki nie podam..(tajemnicą zostanie)..jeszcze ktoś by się napił..
            > i..też "TAKĄ" poezję stworzył..O!


            No właśnie o to mi chodziło, urszulko, żebyś ostrzegła innych przed
            nieszczęściem, jakie Ciebie spotkało.
            • urszulka_ma toulaa = nieszczęście... 23.07.04, 06:29

              ..urszulka wprost przeciwnie - jest wielką szczęściarą..:)))

              • fuihui Re: toulaa = nieszczęście... 23.07.04, 12:11
                Wlasnie widac na zalaczonym obrazku.


                fuihui
              • toulaa Nieszczęście "talentu" 23.07.04, 12:16
                urszulka_ma napisała:

                >
                > ..urszulka wprost przeciwnie - jest wielką szczęściarą..:)))



                Urszulko, ktoś powiedział, że wielkie talenty pochodzą od Boga, małe od diabła.

                Od siebie dodam, że nie wiem, skąd pochodzą beztalencia, ale są bardzo wrażliwe
                na punkcie swej twórczości.

                • fuihui Re: Nieszczęście "talentu" 23.07.04, 12:25
                  Ale za to znieczulajaco szczesliwe.

                  fuihui
                  • toulaa Re: Nieszczęście "talentu" 23.07.04, 12:29
                    fuihui napisał:

                    > Ale za to znieczulajaco szczesliwe.


                    Czyżby przełom w analgezji (zwalczanie bólu, np. towarzyszącego zabiegom
                    medycznym)?
                    • fuihui Re: Nieszczęście "talentu" 23.07.04, 13:17
                      Z pewnoscia jest to wielkie odkrycie medyczne - nie wiem tylko, czy mozna sie
                      ta poezja posluzyc do znieczulania ogolu, czy znieczulenie na rzeczywistosc
                      jest mozliwe tylko w przypadku autorki (jako widac).

                      W kazdym razie ja trzymam kciuki za medycyne, moze cos pomoze.


                      fuihui
                • urszulka_ma Re: Nieszczęście "talentu" 28.07.04, 00:32
                  toulaa napisała:


                  > Urszulko, ktoś powiedział, że wielkie talenty pochodzą od Boga, małe od
                  diabła.
                  >Od siebie dodam, że nie wiem, skąd pochodzą beztalencia, ale są bardzo wrażliwe
                  > na punkcie swej twórczości.
                  >

                  z własnego doświadczenia..to piszesz..?
                  przykro mi..że tak mocno to przeżywasz..
                  może jednak ..coś tam w sobie masz..?:)
                  życzę Tobie..odkrycia wielu talentów w sobie..:)))
                  • toulaa Re: Nieszczęście "talentu" 28.07.04, 22:11
                    urszulka_ma napisała:

                    > życzę Tobie..odkrycia wielu talentów w sobie..:)))

                    Urszulko, dziękuję. Bądź pewna, że gdybym odkryła w sobie talent poetycki
                    Twojej miary, to wraz z Twoim bezkrytycyzmem (bo to zwykle idzie w parze). Oby
                    tak się nie stało jednak, bo nagromadzenia takiej (i Twojej, i tej ewentualnej
                    mojej) ilości częstochowskorymowanych gniotów już żadne forum nie wytrzyma.
                    • urszulka_ma ..lubię gnieść serwetki...:))) 29.07.04, 11:18
                      toulaa napisała:

                      >to wraz z Twoim bezkrytycyzmem (bo to zwykle idzie w parze).

                      ..z własnego doświadczenia te wnioski?

                      Już gdzieś wyżej wyjaśniałam przecież..ech..
                      ..o serwetkach zapomniałaś?
                      słów kilka na niebieskiej serwetce..
                      skreśliłam.. itd. touloo moja miła..
                      tylko Ty.. kochana ..od samego rana
                      o poezji jakieś.. wypisujesz..

                      czytając forum towarzyskie..
                      fusiastej kawy nie popijasz..
                      nie obawiaj się więc....miła..
                      takiego talentu w sobie nie odkryjesz..:)

                      > bo nagromadzenia takiej (i Twojej, i tej ewentualnej
                      > mojej) ilości częstochowskorymowanych gniotów już żadne forum nie wytrzyma.
                      >

                      a co to te gniotliwe rymy jakoweś..?
                      nie wiem nic na ich temat w mojej głowie..:(
                      urszulka jest głupiutka..
                      szkoły nie skończyłam.. odpowiedniej
                      może będziesz tak milutka..?
                      i napiszesz wyjaśnienie urszulince biednej..?:(


                      bardzo prosimy.. ja i mój talent:)))
                      • toulaa A ja lubię parodiować "poezję" 30.07.04, 08:37
                        urszulka_ma napisała:

                        > nie obawiaj się więc....miła..
                        > takiego talentu w sobie nie odkryjesz..:)


                        Jednak, urszulko, miałam rację - to jest zaraźliwe, ale, mam nadzieję, tylko
                        jednorazowo:

                        Tak...długo...czytałam...te dzieła,
                        że to...napisać...mnie...ośmiela,
                        siedzę sobie...w...przecudnym...parczku...
                        motylek...siedzi...na moim...karczku,
                        kiwam...do wszystkich...łapką...
                        i...czynię to...nierzadko...
                        całuski...moja miła...
                        czuję...że jest we mnie...siła...
                        by...pisać tak...jeszcze...długo...
                        i słowa...obfitą strugą...
                        leją się...spod...pióra...
                        jam...Apollina...córa...
                        nie dźwignę się...z płaczu...odmętów...
                        bo...to już...koniec...talentu...
                        • urszulka_ma ..gdzie..wykład?:((( 30.07.04, 10:51
                          oj..touloo..zawiodłaś mnie..:(
                          a..tak..chlip..chlip..
                          liczyłam na inną formę Twojej wypowiedzi..ech..
                          na temat stosowania rymów gniotliwych..
                          no..nic..a nic.. o nich nie słyszałam..
                          jakem jestem..urszulinka mała..:(((
                          ale..ale..
                          ucieszyłaś mnie bardzo..Twą poezją od rana...:))))
                          mam anginę chcesz się zarazić..?


                          No widzisz.. moja kochana
                          jak piszesz poezję od rana..:)
                          aż me serce się raduje
                          kiedy Twe strofy czytuję
                          tyle w Twym słowie miłości..
                          radości.. życia i wesołości..?
                          prawie się Tobie udało..
                          choć w treści masz troszkę mało..
                          przesłań do wszystkich ludzi..
                          znów tylko o sobie nudzisz..:(

                          pisz tak częściej najmilsza..
                          będziesz mi z każdą literą bliższa..
                          Kawa dziś przyjemnie się pije...
                          ..kiedy radość z Twych liter bije
                          Choć przyznam szczerze..
                          liczyłam na inne wybrzeże...
                          ..pełne rzuconych cytatów..
                          dat.. faktów.. wykładów..
                          opiewających rozwlekłe reportaże
                          które ciągle dajesz nam w darze...
                          i.....
                          nie płacz ziemska istoto
                          kiedy przejdziesz piechotą..
                          stopami po chmurach spacerem
                          może spotkasz się z celem
                          życia swego ziemskiego..
                          znajdziesz talenty własne
                          które nie będą tak ciasne..
                          zajmiesz się własnym słowem..
                          rodzącym się w Twojej głowie...

                          powodzenia..:))))






                          • fuihui religia 30.07.04, 11:28
                            Dlugo sie zastanawialem, drapalem po lysej jak kolano czaszce i znalazlem powod
                            TAKIEJ poezji. Peyotl.


                            fuihui
                            • urszulka_ma ..znalezione na głowie.?.:) 30.07.04, 12:00
                              fuihui napisał:

                              > Dlugo sie zastanawialem, drapalem po lysej jak kolano czaszce i znalazlem
                              powod


                              Oj..forumowy kolego..
                              no nie wiedziałam ten tego..
                              że.. aż po głowie się drapiesz..?
                              analizując powody..
                              powstania liter takiej urody..
                              Powiem Tobie w tajemnicy:
                              cierpię na straszną chorobę..
                              i odczepić się nie mogę..oj!
                              od tych łatających rymów po moim języku..
                              które czasem piszę w tym forumowym "pamiętniku"..:)

                              dla Ciebie w darze..kilka kropek hałaśliwych..
                              pirotechnicznych..nie religijnych
                              i nie drap głowy kolego..
                              bo to nie przyniesie nic dobrego!:))))

                              włącz głośniczki...
                              i...
                              w chmury lecimy
                              • toulaa Urszulko...chwila...prawdy... 30.07.04, 18:48
                                urszulka_ma napisała:

                                > cierpię na straszną chorobę..
                                > i odczepić się nie mogę..oj!
                                > od tych łatających rymów po moim języku..


                                No tak, to widać, urszulko. Może jednak zwróciłabyś się do kogoś o pomoc? Jakiś
                                specjalista od uzależnień, czy coś?
                                Wiesz, doprawdy bardzo rzadko piszę całkowicie na poważnie, wprost, itd.
                                (zapewne nie uwierzysz, ale nigdy świadomie nie urażam czyjejś PRAWDZIWEJ
                                wrażliwości), ale nic innego, zdaje się, nie trafi. Mam pewne doświadczenie w
                                czytaniu "produktów literackich", nie zawsze, mówiąc oględnie, są one
                                najwyższych lotów, ale Twojej "poezji" po prostu nie da się czytać inaczej, niż
                                z bólem zębów, ba! wszystkich członków ciała, lub z głośnym rechotem (ta wersja
                                jest mi bliższa).

                                Oczywiście pisanie takiej straszliwej i włos na głowie jeżącej grafomanii, jak
                                Twoja, nie podlega karze pozbawienia wolności, tortur, ani ciężkich robót, jest
                                legalne i dozwolone, ale, na miłość boską, te Twoje "łatające rymy" po prostu
                                kaleczą oczy każdego o choć minimalnej wrażliwości estetycznej. Na pociechę
                                dodam, że dotyczy to też tych koszmarków, które hojnie dołączasz jako gratisowe
                                ozdobniki (tu jeszcze dochodzi ta landrynkowo-jelenionarykowiskowa strona
                                graficzna).

                                Moze naprawdę spróbowałabyś odnaleźć w Sobie jakiś inny talent, prawdziwy tym
                                razem?


                                To tyle na ten temat.

                                Pozostaję bez wiary w oddziaływanie mych słów - toulaa przydrożna (copy by
                                Miłosz i non).
                                • urszulka_ma dziękuję...Toulko...:))) 31.07.04, 11:08
                                  przedstawiłaś swoją prawdę..na mój temat..
                                  dziękuję..za nią ..szanuję Twoje zdanie...
                                  masz do tego prawo..
                                  moja prawda o mnie jest znacznie inna niż Twoja..
                                  i mam nadzieję.. że też ją uszanujesz..:)

                                  Dziękuję również za Twoją troskę..o stan mojego zdrowia....
                                  pragnę Cię zapewnić..że czuję się naprawdę wspaniale..:)
                                  czego i Tobie serdecznie życzę....

                                  a teraz wybacz kochana...
                                  wracam do mojej ulubionej kawy:

                                  moja miła przyjemność mi jednak zrobiłaś...
                                  napisałaś wykład.. oczekiwany
                                  plasterek położyłaś na moje rany...
                                  bo już cierpienie mnie ogarnęło wielkie..
                                  gdzie znajdę taką dręczycielkę..?
                                  co by mi moje błędy wskazała...
                                  i całe noce bym zmarnowała...och..!
                                  tworząc dalej taką "poezję"...hehehe:)))))
                                  nawet nie wiesz jak mnie rozbawiłaś..
                                  swoimi wywodami.. touleczko miła..

                                  miłego dnia życzę....pa...:))))))))





                                  • fuihui lieblings 31.07.04, 13:50
                                    Rzutka jest jedna, a odpowiedzi 5 - ten, kto trafi, dostaje miska pluszowego w
                                    nagrode (mozna wymienic na piwo lub batoniki "Piotrusie" z karmelem). Tarcza
                                    duza, piwo zimne a batoniki slodkie...dlatego prosze rzucac smialo:)


                                    O czym swiadczy poezja Urszulki?


                                    a)depresja
                                    b)mania
                                    c)psychoza maniakalno-depresyjna
                                    d)schizofrenia
                                    e)psychoza urojeniowa (paranoja)

                                    P.S. Dopuszcza sie kilkakrotne rzuty - nalezy wtedy wrocic na koniec kolejki i
                                    probowac ponownie. Przepychanie sie w kolejce, pyskowki jak tez chwyty za wlosy
                                    uznane zostanie za walke nieczysta i nagrodzone zostana dyskwalifikacja.


                                    fuihui
                                    • paiha Zle sie dzieje w panstwie dunskim. 31.07.04, 14:10

                                      Pai
    • zielka Re: jaka kawa? - zadna, chyba, ze... 21.07.04, 10:58
      nie, no nie moge. jak mozecie pisac tyle o rzeczy ktora (najlepiej rozpuszczalna) trzeba wrzucic do
      filizanki, zalac najmniejsza iloscia wody mozliwa, wrzucic 1 slodzik, i wypic starajac jak najmniej sie
      wykrzywiac?
      kawa to narzedzie, obrzydliwe i niezdrowe, ale jedyne skuteczne w walce z zasypiajacym komputerem.
      ale poematy? aromaty? ide umyc zeby, wlasnie wypilam filizanke tego swinstwa. brr.
      • urszulka_ma Re: jaka kawa? - zadna, chyba, ze... 21.07.04, 17:42
        no widzisz zielko..jaki z tej urszulki typ..
        wchodzi to to..
        do kawiarni..
        zamiast spokojnie na czterech literach siedzieć!
        kawą samą w sobie..się delektować..
        to ona.. ta.. urszulka jedna!
        jak aparat fotograficzny..
        oczami po ścianach strzela...
        pstryk..pstryk..
        łapie wrażenia.. w kadr myśli..
        a że..
        pamięć ma mało pojemną..skleroza..no!
        wyciąga od kelnera...
        ..niebieskie serwetki
        kreśli liter kilka...
        takie tam.....kropki jak chwilka...
        wrażenia z kawiarenki..
        ..o nazwie "Impresja"

        a..kawa sama w sobie..jakoś nie zainspirowała mnie...
        do napisania poematu..
        no ale..
        chyba..że..wypiję taką znakomitą...
        i wtedy.. kto wie...:)))
        • zielka Re: jaka kawa? - zadna, chyba, ze... 22.07.04, 01:05
          kawiarnia? ach. czy urszulko reprezentujesz lobby restauratorow i wlascicieli kawiarni? no, ja miejsc
          tego rodzaju nie odwiedzam (cwi swiadkiem;-), rzecz jasna, tylko pisze w domu poematy o kwiatkach.
          klaniajac sie, zycze wielu inspiracji wielokropkowych.
          • urszulka_ma Re: jaka kawa? - zadna, chyba, ze... 22.07.04, 10:09
            zielka napisała:

            > kawiarnia? ach. czy urszulko reprezentujesz lobby restauratorow i wlascicieli
            kawiarni?


            Domyślna jesteś zielko..:)
            jestem szczęśliwą właścicielką kawiarni..
            w której przesiaduję od lat..nazywa się..."zapach ranka"

            a oto..relacja wrażeń..z mojej ulubionej kawiarni..

            pewnego letniego poranka szulka obudziła się wcześniej niż
            zwykle. Nie dręczył jej żaden koszmar senny ani też nic jej nie
            dolegało. Po prostu obudziła się wcześniej..na tyle wcześnie
            że słońce dopiero co zaczęło muskać szczyty koron najwyższych
            drzew rosnących za oknem sypialni szulki.
            ..Dziwne ..pomyślała szulka - ledwo poszłam spać a już się
            obudziłam i to taka rześka.
            Szulka usiadła, nagimi stopami dotknęła płowego dywaniku o
            wysokim miękim włosiu.
            ..Milutki ..pomyślała i poszła do kuchni zrobić kawę.
            W kuchni był mały ale solidny sosnowy stół przystawiony do okna.
            Za oknem widać było parczek w którym promienie słoneczne już nie
            muskały ale już omiatały najwyższe warstwy koron drzew.
            Za oknem słychać było lato. Przez otwierane przez szulkę kuchenne okno
            wpłynęło rześkie powietrze o posmaku lata. Smutno się
            zrobiło szulce... Lubiła lato ale ono trwa tak krótko.
            Stan w jakim znalazła się szulka to "smutek nie
            smutek" taka zaduma bez refleksji..
            Na dworze i kuchni było cicho. Cicho jeśli za ciszę uznać
            gromadne głosy ptaków..ledwo słyszalny szum całej roślinności
            otaczającej domek szulki.. I ta cisza też wpłynęła do kuchni
            wraz z powietrzem i zmieszała sie z zapachem zaparzonej porannej kawy.
            Cisza to coś co szulka lubiła może nie najbardziej ale coś o
            czym chciałoby się powiedzieć że się lubi najbardziej.
            ...Cisza zmieszana z poranną kawą to jest to ..pomyślała szulka.
            Bo zapach porannej kawy jest inny niż kawy następnej.. jest to
            pierwszy zapach i pierwszy smak uderzający w przebudzone dopiero
            co zmysły...


            zielko..w "ogrodzie" też czasem bywam...i "kwiaty" podziwiam:)
            ogród zwie się.."Zielona plama"..(ogrodnik świadkiem)..:)))

            odkłaniając się.. kwiatek dla Ciebie wysyłam...--<--<---@

            • zielka Re: jaka kawa? - zadna, chyba, ze... 22.07.04, 14:09
              urszulka_ma napisała:
              >
              > odkłaniając się.. kwiatek dla Ciebie wysyłam...--<--<---@

              urszulko, nie wiem czy mam sie rozesmiac czy obrazic? ;-)
              • urszulka_ma zielko, miałam malutką nadzieję.... 22.07.04, 14:35

                ..zobaczyć uśmiech na Twojej twarzy..:)



                • zielka Re: zielko, miałam malutką nadzieję.... 22.07.04, 17:20
                  no, tedy, wedle pierwszych intuicji, ciesze sie:-)
                  • urszulka_ma Re: zielko, z okna pociągu... 23.07.04, 06:34


                    macham do Ciebie wesoło łapką..:)
                    ..jadę łapać wrażenia z nadmorskich kawiarenek..:)
                    • urszulka_ma Re: wrażenia z nadmorskich kawiarenek..:) 28.07.04, 00:26
                      W kawiarni pod chmurkami..
                      ukrytej za murami..
                      w fosie się zebrało..
                      razem biesiadowało..
                      czatowe plemię..:)

                      Zjechali z całej okolicy..
                      pod komendą Orissy...
                      wspaniali wojownicy:)
                      zasiedli razem do pierogów "misy"..

                      Rycerze strzelali..
                      .... do nich z łuku..
                      Dzieciaki wołały...
                      .... hej hej kuku...
                      Piwo z beczki się lało...
                      jeden talar kosztowało...

                      Wielki wojownik Nerka rzecze..
                      "Kto kawy spragniony..
                      przywiezionej z mojej strony?"
                      a kawę posiadał ten mąż...wyborną
                      z torby ją wyciągnął....
                      spragnionych łyczkami częstował
                      życie wojowników ratował...:)

                      Nic strzały..
                      oblężenia..
                      kiedy razem mieli ...
                      przy drewnianej ławie.....
                      chwil kilka wspólnych
                      .. do spędzenia...:)

                      Tak jak zwyczaj każe...
                      uśmiech sobie dali w darze..:)
                      późnym wieczorem wracali zadowoleni..
                      w swoje strony ziemi....


                      pozdrawiam Gdańsk i okolice...:)))))


                      • orissa Re: wrażenia z nadmorskich kawiarenek..:) 28.07.04, 00:47
                        urszulka_ma napisała:

                        > W kawiarni pod chmurkami..
                        > ukrytej za murami..
                        > w fosie się zebrało..
                        > razem biesiadowało..
                        > czatowe plemię..:)
                        >
                        > Zjechali z całej okolicy..
                        > pod komendą Orissy...
                        > wspaniali wojownicy:)
                        > zasiedli razem do pierogów "misy"..
                        >
                        > Rycerze strzelali..
                        > .... do nich z łuku..
                        > Dzieciaki wołały...
                        > .... hej hej kuku...
                        > Piwo z beczki się lało...
                        > jeden talar kosztowało...
                        >
                        > Wielki wojownik Nerka rzecze..
                        > "Kto kawy spragniony..
                        > przywiezionej z mojej strony?"
                        > a kawę posiadał ten mąż...wyborną
                        > z torby ją wyciągnął....
                        > spragnionych łyczkami częstował
                        > życie wojowników ratował...:)
                        >
                        > Nic strzały..
                        > oblężenia..
                        > kiedy razem mieli ...
                        > przy drewnianej ławie.....
                        > chwil kilka wspólnych
                        > .. do spędzenia...:)
                        >
                        > Tak jak zwyczaj każe...
                        > uśmiech sobie dali w darze..:)
                        > późnym wieczorem wracali zadowoleni..
                        > w swoje strony ziemi....
                        >
                        >
                        > pozdrawiam Gdańsk i okolice...:)))))


                        Urszulko :-)))) Jak miło :-))))

                        P.S. Ja chcę bis! ale nie chcę czekać cały rok na powtórkę.
                        • urszulka_ma Re: wrażenia z nadmorskich kawiarenek..:) 28.07.04, 01:07
                          orissa napisała:


                          > Urszulko :-)))) Jak miło :-))))
                          >
                          > P.S. Ja chcę bis! ale nie chcę czekać cały rok na powtórkę.
                          >
                          >

                          ..oblężenie Malborka..świętuje się raz do roku....no:(
                          ale może pomyślimy o jakieś kawiarence..
                          pod inną chmurką..i znacznie prędzej..:)))

                          • orissa Re: wrażenia z nadmorskich kawiarenek..:) 28.07.04, 01:12
                            urszulka_ma napisała:

                            > ..oblężenie Malborka..świętuje się raz do roku....no:(
                            > ale może pomyślimy o jakieś kawiarence..
                            > pod inną chmurką..i znacznie prędzej..:)))
                            >

                            Musimy coś wymyśleć...Może rano mnie olśni, tymczasem idę spać bo znowu głupot
                            w pracy narobię :-)
                            • urszulka_ma Re: wrażenia z nadmorskich kawiarenek..:) 28.07.04, 01:37
                              śpi dobrze.. wojowniku z łukiem..:)
                              ..i żadnych postrzelonych działań w pracy!:)))
            • toulaa Co to jest "parczek"? (n/t) 22.07.04, 22:46

              • she_5 no goopia, psheciez ze maly park (s/o) 22.07.04, 22:54

                • toulaa Nie, parczki muskają promienie (dywaniki też) 22.07.04, 23:07

                  • zielka ach, no zapomnialam 22.07.04, 23:24
                  • zielka zapomnialam 22.07.04, 23:25
                    zapomnialam polecic ten watek (tego watku?) toulii. polecam tez serdecznie agni_me, wiem, ze jej sie
                    spodoba:-)
                    • toulaa Re: zapomnialam 22.07.04, 23:31
                      zielka napisała:

                      > zapomnialam polecic ten watek (tego watku?) toulii.


                      Zielko, to zależy, czy chcesz mi polecić cały wątek, czy odrobinę (tego
                      wątku) :)
                      Odkryłam go już jednak wcześniej, nawet cośtam kontra o herbacie napisałam.


                      >polecam tez serdecznie agni _me, wiem, ze jej sie spodoba:-)

                      Mnie się spodobał:))
    • ratuj Przepis 21.07.04, 23:10
      1. Wieczorem tzn przed 03.00 wsyp 3 lyzeczki do dowolnego naczynia
      2. Jak obudzisz sie wstań
      3. Podejdź do tego naczynia i
      4. Zalej to wrzątkiem w ilości która zmieści sie
      5. Wypij
      6. Patrz pkt 1
      • urna_z_prochami Przypis - przed przeczytaniem wykasować 22.07.04, 12:02
        Dwóch emerytów postanowiło odwiedzić trzeciego
        Przyszli, przywitali sie, usiedli i rozmawaiają.
        W pewnym momencie gospodarz przypomniał sobie, ze powinien zaproponować akis
        poczęstunek.
        Pyta - moze kawy się napijecie koledzy?
        oni przytaknęli, pan wyszedł zrobił 3 porządne szklanki kawy
        przyniosł i wyszedł do łazienki.
        Wracając przypomniał sobie, ze cos miał zrobić. Szybko wrócił do kuchni i
        zrobił 3 porządne kawy w szklankach.
        Zabrał ze sobą i przyniosł podał kolegom.
        Oni popatrzyli na niego jakoś tak ale nic - rozmawiają dalej.
        Po chwili zadzwonił telefon.
        Gospodarz poszedł odebrać, porozmawial. Wracając do swoich gosci usiłował sobie
        coś przypomnieć. W końcu uderzył sie w czoło ręką, pognał do kuchni i
        przygotował 3 porządne kawy w szklankach.
        Przyniosł, postawił przed kolegami i zadowolony usiadl. Zaczęli rozmawiac, ale
        jeden z gości spieszył sie, więc dośc prędko pożegnali się i wyszli.
        Idą sobie idą ulicą i rozmawiają jak to ich kolega świetnie się trzyma, mimo 80
        na karku, i oni tez sie swietnie trzymają i w ogóle. W pewnym momencie jednen
        mowi do drugiego - ale wiesz Władziu, tyle czasu siedzielismy u Józia, a on
        stary sklerotyk nawet kawy nam nie zrobił.
        • milusiaa Re: Przypis - przed przeczytaniem wykasować 23.07.04, 13:59
          urna_z_prochami napisał:

          > Dwóch emerytów postanowiło odwiedzić trzeciego

          Olku, ja to znom w wersji ślunskiej, a leci to tak;):

          Córka żegna się z ojcem przed przyjściem jego kolegów i mówi do mniego:
          > tato, jak przyjdom, to choć dej im ta kawa, wiesz gdzi, no w kredensie
          ojciec kiwa głową

          Koledzy przychodzą, rozmawiają, po chwili dziadek mówi:

          >dobre, chopy, coś ta przyszli, to se pogodomy, powspominomy o starych czasam,
          ale...co żech to jo miał wam zrobić..mmm...a! kawa żech mioł wam zrobić

          Dziadek wyszedł do kuchni i robi kawe. Przynosi. Piją. Rozmowa w najlepsze.
          Wtem-dziadek się podnosi, drapie się po głowie i mówi:

          >dobre, chopy, coś ta przyszli, to se pogodomy, powspominomy o starych czasach,
          ale...co żech to jo mioł wam zrobić..mmm...a! kawa żech mioł wam zrobić

          Znów gadają, popijają kawą, dziadek bierze filiżanki po wypitej kawie, wraca.
          Po chwili rozmowy dziadkowi się przypominają słowa córki. Wstaje na róne nogi i
          wykrzykuje:

          >dobre, chopy, coś ta przyszli, to se pogodomy, powspominomy o starych czasach,
          ale...co żech to jo mioł wam zrobić..mmm...a! kawa żech mioł wam zrobić

          Po paru godzinach koledzy postanawiają się pożegnać. Idąc ulicą rozmawiają o
          wrażeniach. Nagle jeden się odzywa:

          >tyn Tadzik to fojny chop, ale nowet kawa nom nie zrobioł!


    • jego.adwokat Re: jaka kawa? 22.07.04, 14:20
      typ1-kawa skuteczna
      typ2-kawa pijalna
      typ3-kawa smaczna

      znane są przypadki różnej superpozycji wszystkich podstawowych typów
      preferencje klientów określają, który przypadek daje najkorzystniejszy efekt
      niestety, biuro w chwili obecnej nie dysponuje odpowiednim ekspertem
      czynione są intensywne wysiłki w celu pozyskania takowego

      J.A.
      • mafik Re: jaka kawa? 25.07.04, 19:15
        Rzadko ostatnio odpowiadam na posty forum o czacie, bo i okazji mało. Wątek
        jednak interesujący, więc pora zostawić tu kilka zdań. Kawa? Piję
        ją "towarzysko", to znaczy jak moja towarzyszka (z towarzyszami na kawę nie
        chodzę of kors!) sobie życzy, ja kawę zamawiam. I jeżeli już to albo ekspres
        albo rozpuszczalna. Jednak bez tejże kawy, jestem w stanie wytrzymać nawet
        kilka miesięcy. Może to przyzwyczajenie domowe i stereotyp, że "kawę mogą pić
        tylko osoby dorosłe!", a jak się człowiek postarzał troszkę to już mu w nawyk
        weszło picie herbaty!
        Herbaty, której urok odkrywam każdego dnia. Goście w moim zdomu, a także
        znajomi, z którymi od czasu do czasu spotykam się, wiedzą o czym mówię. Na
        półce kilka gatunków. Czerwone, czarne, zielone. Każda na inną okazję. Każda o
        innym zapachu i innym aromacie. Czy próbowaliście "Wiśni w rumie"? Po prostu
        pyszna. Dzisiaj rankiem piłem "Mięta & jabłko", a na wieczorek
        zaplanowałem "Irish cream", a może to będzie "Ogień Bengalski". I tylko szkoda,
        że skończył mi się zapas "African Queen". Pocieszający jest za to
        zapas "Czekoladowo-Truflowej". A do spróbowania jeszcze tak wiele gatunków. Ach
        jeszcze ten wczorajszy smak "Tiramisu" w bielskiej herbaciarni. Herbata, to
        temat na wiele godzin. Znacznie ciekawszy od kawy. Pozdrawiam kawoszy i
        miłośników herbaty. M
        • smokowska Re: jaka kawa? 28.07.04, 23:32
          wcale sie nie znacie na kawie. najlepsza jest kawa inka z mlekiem i juz :-)
    • jimmyjimm Re: jaka kawa? 10.02.15, 15:05
      Jeśli o mnie chodzi to preferuję kawę prosto z palarni. Zupełnie inny smak i aromat niż rozpuszczalne czy zwykłe sklepowe. Moim faworytem jest ta palarnia Tekst linka A wy macie porównanie z kawami prosto z palarni właśnie?
    • jimmyjimm Re: jaka kawa? 10.02.15, 15:08
      Jeśli o mnie chodzi to preferuję kawę prosto z palarni. Zupełnie inny smak i aromat niż rozpuszczalne czy zwykłe sklepowe. Moim faworytem jest ta palarnia A wy macie porównanie z kawami prosto z palarni właśnie?
      • kawomaniak Re: jaka kawa? 19.11.15, 20:40
        sprawdźcie z palarni onecoffee.pl trochę już kaw przepuściłem przez młynek i muszę przyznać, że jest naprawdę wyśmienita :)
        pozdr,
    • urszulka_ma dolewka do kawy:) 16.02.15, 09:38
      Oj, oj,... kto to wyciągnął taki stary wątek:)
      Poczytałam sobie przy kawie uśmiechają się do siebie
      na wspomnienie tych zapewnień, że tylko fusiasta i tylko mocna, "szataniasta"
      Gdy sytuacja człowieka dopadnie i diety obowiązkowe - pije się kawę taką, jaką pozwolą pić…

      Czytając po latach ten zapomniany wątek, zastanawiam się...
      nie mam pojęcia, dlaczego niektóre osoby z takim zacietrzewieniem mnie tu obrażały.

      Przecież to był tylko zwyczajny wątek o kawie a nie forum literackie.
      Nigdy nie twierdziłam, że piszę jakąś poezję.
      Niektórzy przy kawie lubią rozwiązywać krzyżówki, a ja w tamtym czasie lubiłam ot tak, zwyczajnie bawić się słowami:)

      Pozdrawiam bardzo serdecznie Wszystkich herbaciarzy i kawoszy:)
      urszulka
      • wj97 Re: dolewka do kawy:) 17.02.15, 11:31
        urszulka_ma, dla mnie najsmaczniejsza kawa jest taka,ktora mozna sie delektowac w otoczeniu sympatycznych ludzi,a sposob parzenia to juz sa indywidualne upodobania...pozdrawiam:)
        • urszulka_ma Re: dolewka do kawy:) 13.05.15, 10:36
          Vn - chciałam wypić kawę w Waszym towarzystwie (nawet zainstalowałam sobie programik bo mnie java nie wpuszczała na webczat ale i tak nie mogę się tam dostać)

          zabarykadowaliście się tam czy jak?
    • wichrowe_wzgorza Re: jaka kawa? 25.03.15, 20:58

      Kra, Oranje))))))) Tu ryba

      zdrowe-zywienie.wieszjak.polki.pl/produkty/311519,Kawa-rozpuszczalna-co-naprawde-sie-w-niej-znajduje.html



      oranje napisał:

      > Jakie są argumenty za piciem kawy rozpuszczalnej? Że fusów nie zostawia? To
      > ważne pytanie bo dotyczy małych przyjemności życia, których nie powinno się
      > ignorować tylko z tego powodu, że są codzienne. A ekspresowa?
      > A może lepsza po turecku? A gatunki?
      > OOO
      • pretorianin3 Re: jaka kawa? 15.05.15, 22:48
        Hello. Jak kawa to tylko espresso please.
    • maly_ksiaze Re: jaka kawa? 21.05.15, 19:53
      Lubię smak dobrej kaffki...Staram się kupować tutaj:

      www.hasbean.co.uk/

      Przyrządzana kafetierce fracunskiej(lenistwo) lub tureckiej(celebracja).;-)
Pełna wersja