Dodaj do ulubionych

niebawem rocznica zamknięcia czata i....?

24.08.13, 00:27
czołem, gazeto.pl)
Obserwuj wątek
      • okno_naproti Smak rzeczy nienazwanych... 08.09.13, 02:38
        Strasznie sentymentalnie… po co ta emfaza? Jak już wielokrotnie pisałem, użytkownicy samodzielnie doprowadzili swym zachowaniem do takiego stanu, w którym o wspomnianym czacie mówi się już wyłącznie w czasie przeszłym. Zatem, skąd te krokodyle łzy? Ponadto: ci, którzy potrzebowali realizacji swej internetowej aktywności w ramach tego rodzaju miejsca, bezproblemowo odnaleźli się w realiach różnych czatów (lepszych/gorszych – bez znaczenia), zaś osoby zniechęcone i tak odpuściły. Bilans wyrównał się.

        Dodam także, że ci dla których realia Internetu były jedynym wyznacznikiem ich własnego samostanowienia, mają spory problem nie z brakiem określonego czatu (tego/innego – dowolnie), lecz z samymi sobą. Naprawdę to dla Was tak szalenie istotne? Nie wierzę w taki układ, a nieźle znam realia psychologii tworzenia małych wspólnot. Po prostu. Zatem, po co te niepotrzebne emocje?
        • urszulka_ma skąd takie konkluzje? 09.09.13, 22:54
          okno_naproti napisał:

          > Strasznie sentymentalnie… po co ta emfaza?
          > ....skąd te krokodyle łzy?
          > Naprawdę to dla Was tak szalenie istotne?
          >.... po co te niepotrzebne emocje?


          przepraszam, nie gniewaj się ale muszę to napisać
          - dawno się tak nie uśmiałam czytając (Twój wpis) o krokodylich łzach:)

          długo nie wyglądałeś ze swojego okienka,
          wróciłeś z urlopu?
          ale oko masz dalej jakieś nieświeże, zmęczone, słabowidzące lub widzące rzeczy nieistniejące.
          • okno_naproti Gwiezdne semafory hipokryzji… 11.09.13, 03:18
            Niemalże roztkliwiłem się czytając Twe słowa, zaś egzaltacja wynikała ze zdziwienia, że – jednak – ludzie są w stanie zaskakiwać. Tak po prostu. Mimo tego, że na każdym kroku poszerza się nasze wspólne (Wasze, moje) pole postrzegania rzeczywistości, to jednak nadal istnieją postawy, które są w stanie zdybać zaskoczenie. Na przykład, poszerza się moja skala percepcji hipokryzji i zakłamania, którą (in gremio) prezentujecie w tym wątku. Zatrważające, jeśli takie zakłamanie jest Wam nieobce nie tylko na tym banialukowatym czacie, lecz także – po prostu – w życiu realnym. Ale, po kolei.

            1. Wspaniale, że wzbudzam w Tobie wesołkowatość, nawet bezrozumną, aczkolwiek jest to (chyba) śmiech przez łzy trafności mojego osądu? Ponieważ wymiar Twych słów był całkowicie pozbawiony merytoryczności, to – najprawdopodobniej – napisałem całkowicie słusznie. Zresztą, nie po raz pierwszy sensowna opinia wyrażona na tym forum napotkała na taką reakcję ze strony „czarusiów”. Nic nowego. A powód mej absencji na tym forum? Nader prozaiczny: żaden urlop (jest to dla mnie obce słowo, przyznaję się do pracoholizmu), lecz po prostu nie zmieniło się tutaj nic, co zachęcałoby mnie do ponownych odwiedzin. Jestem typowym zniechęconym, którego formuła Waszego zachowania skutecznie odrzuciła i odrzuca. Dlatego, odpuściłem sobie sprawdzanie, co dzieje się na „forum ex-czatu”. Bez jakiegokolwiek żalu dla obu stron;) Spieszę Cię także uspokoić, że ani mnie (ani Wam) nie grożą tutaj dalsze interakcje, ponieważ szkoda na to jest mojego czasu. Zdecydowanie.

            2. O czystość mego okna pojmowania rzeczywistości nie musisz obawiać się: dziękuję za troskę, wiem przecież, iż dla Ciebie dbałość o dobre samopoczucie bliźnich to podstawa egzystencji, ale – naprawdę – widziałem i widzę nieźle. I z tego oglądu wynika, że moje dalsze przebywanie tutaj mija się z celem, więc z radością wracam do (jak to niebywale krotochwilnie ujęłaś) „swego okienka”. Bawcie się dalej w tym samym stylu; macie nowy czat, zaś swym zachowaniem udowadniacie, dlaczego poprzednie miejsce straciło rację bytu – pewne w nie długim czasie podobny los stanie się udziałem tego forum. I znów będą krokodyle łzy, całkowicie absurdalne, ponieważ odnoszące się do sytuacji stanowiących efekt wyłącznie Waszego zachowania.

            3. Pomijam, że to „nowe miejsce” będzie prawdopodobnie równie niekomunikatywne i niechętne otoczeniu, jak „dawny czat”, skoro jesteście tą samą grupą ludzi, zachowującą się i reagującą w identyczny sposób, jak miało to miejsce onegdaj. Tacy właśnie jesteście, skoro już tak generalizujemy. Takie zachowanie, to była Wasza recepta na zatracenie „swojego” czatu, i nadal brak (choćby minimalnej) refleksji na temat tego, co zrobiliście źle? Zresztą, czy to nie Ty uznałaś w jednym z wątków, że (parafrazując) doszukiwanie się winy w Waszym zachowaniu jest… szkodliwe? Oto Himalaje zakłamania. W końcu, co pokazujesz nawet tym wpisem, nie zmieniacie się ani na jotę. Absolutny brak postępu, krytycyzmu, uczciwości wobec samych siebie. Przez tyle lat. Bez komentarza.

            Tytułem zakończenia: jaki sens ma Wasze nieszczere rozczulanie się, ckliwe lamentowanie? To krytyczna hipokryzja, apogeum obłudy. Wasze (że tak ponownie skorzystam z Twej szalenie bogatej nomenklatury pojęciowej) „okna” są na tyle „świeże” (??), że nie jesteście w stanie dostrzec przez nie tego, iż całkowicie samodzielnie swoim zachowaniem doprowadziliście do tej sytuacji. Brak refleksji oraz zdolności do szukania błędów w swym zachowaniu zastępujecie bądź to kompletnie nieuzasadnionym poczuciem wyższości wobec innych, bądź też szukaniem pretensji w czynnikach zewnętrznych. Całkowicie pomijacie przy tym swoją zidiociale twórczą rolę, jakże skutecznie zarzynającą tamten czat.

            Dodatkowo, wylewacie hektolitry całkowicie niepotrzebnej żałości, zamiast poszukać błędów we własnym postępowaniu. Co odrzuca? Kompletne załganie Waszych postaw, szkoda przy tym tylko tego „nowego czatu”, który zniszczycie z takim samym tępym uporem, jak miało to miejsce na portalu Agory. Ale dwulicowość to jedna z tych monet, które (wręcz) wielbicie. Zatem, poprzestanę na serdecznych pozdrowieniach i wyrażeniu braku woli dalszej rozmowy w tym gronie. Tak to zostawiam.


            Ukłony,
            • urszulka_ma wysychająca kałuża zrozumienia 11.09.13, 11:08

              Nie wiem kto był bardziej z nas zaskoczony
              (niemalże rozlałam poranną kawę czytając Twoje słowa).
              Z Twojej jak to określiłeś "szalenie bogatej nomenklatury pojęciowej", którą prezentujesz na forum wynika, żeś osoba wykształcona, ale z drugiej strony serwujesz taki olbrzymi, kompletny brak zrozumienia pisanego tekstu, że czytając Twoją ripostę pomyślałam o mojej matematyczce, która do nas mawiała tak:
              - "tłumaczę wam jak chłop krowie na rowie a wy nic, zupełnie nic"!

              Może jednak również w punktach, żeby jaśniej było:

              1. Piszesz – "Wasze, in gremio, prezentujecie, Wam, macie, jesteście" itd. itp. jest więcej tego typu zwrotów – muszę jednak z przykrością stwierdzić, że nie lubię, gdy ktoś do mnie pisze w liczbie mnogiej, ja podpisuję się urszulka i biorę odpowiedzialność tylko za własne słowa, pojedynczej kobiety, wypowiadającej się tylko za siebie nie za wszystkich, dlatego bardzo proszę nie uogólniać i zwracać się do mnie w liczbie pojedynczej.

              2. Piszesz "zatrważające zakłamanie, I znów będą krokodyle łzy"–
              Napisałam o Twoim "nieświeżym oku" w przenośni oczywiście - ponieważ widzisz rzeczy nieistniejące. Wyjaśniam zatem raz jeszcze, że moja wcześniejsza wypowiedz w tym wątku zawierała nutę drwiny z panującego bałaganu na gazecie, ponieważ na tym portalu jego administratorzy nie uaktualniają informacji wprowadzając w błąd użytkowników portalu.
              Czat nie istnieje już prawie rok a nadal na wejściu na to forum wisi informacja o osobach, które udzielają pomocy na nieistniejącym czacie.
              Jeżeli moją drwinę z gazetowego bałaganu odbierasz jako lament za czatem, to się bardzo mylisz.

              3. Wreszcie zwracasz się do mnie bezpośrednio, szkoda tylko, że takimi słowami:
              "Spieszę Cię także uspokoić, że ani mnie (ani Wam) nie grożą tutaj dalsze interakcje, ponieważ szkoda na to jest mojego czasu." - każdemu brakuje ostatnio czasu, ale jeśli uznałeś, że nie, bo nie, no to nie, jakoś się z tym pogodzę.

              4. Ponieważ nie znasz mnie, nie rozumiesz, a pozwalasz sobie na ocenianie mojej osoby… obrażając mnie każdym swoim słowem, resztę Twojej wypowiedz pozostawiam bez komentarza a nawet powinnam (jednak jestem głupkowata!) się pogniewać, obrazić, zaprezentować jakiegoś focha…i wcale na Twój wpis nie odpowiadać.

              Samych miłych widoków z okna....

              urszulka
              • 3dasy Re: wysychająca kałuża zrozumienia 19.09.13, 03:05
                Ha,ha,ha!
                wysychajaca kaluza zrozumienia..:)
                Naprawde wysychajaca?
                W/g mnie tej kaluzy juz niema!
                To juz pustynia Gobi!
                Gdzie wiatr zasypuje piachem nie tylko oczy ale i umysly!
                I nie liczcie na zmiane kierunku wiatru, bo objetnie z ktorej strony bedzie wialo to zawsze piachem w oczy! Co z tym sie wiaze?
                ..mysle, ze nie musze tlumaczyc.

                Pozdrawiam
            • malandrina Re: Gwiezdne semafory hipokryzji… 23.09.13, 14:30
              Okno!
              Cieszę się, że żyjesz! i wylazłeś pomimo tamto jw, choć żałuje niezmiennie, że nie dane mi jest podziwiać Cię w akcji na żywo tj na jakimś fajnym, normalnym czacie. Bardzo szkoda.

              Bardzo pozdrawiam, jak zwykle, i wierzę, że żaden kosmos nie jest dla Ciebie przeszkodą w fajnym gadaniu i jeszcze Cię tu zobaczymy:-)
              już miałam nie zaglądać, a tu taka kosmiczna niespodzianka!
                • malandrina Re: "słowny dotrzymywacz" 02.10.13, 14:34
                  Okno to czatowy stary wiarus, tylko udaje, że go nie ma, spoko :) Byle tylko skończył się dąsać zanim przestaniemy tu zaglądać. A swoja drogą gdzie są ci, którzy nie obiecywali , a mimo to ich nie widać? Stare marudy
                  • urszulka_ma Re: "słowny dotrzymywacz" 03.11.13, 22:40
                    malandrina napisał(a):

                    > [...]Byle tylko skończył się dąsać [...]

                    się dąsa długo, ...

                    >[...] a mimo to ich nie widać? Stare marudy"

                    na czacie była jedna maruda a raczej jeden marud:)
                    pozdrawiam Zośka:)
                    • okno_naproti Měj ji prostě rád, zítra dojdeš dál… 04.11.13, 03:27
                      Gdybym był złośliwym ironistą to powiedziałbym (nieco infantylnie), iż Państwo nie doceniliście mnie. Takie zbędne konstatowanie, na zasadzie: „obiecał, ale i tak wróci”, po co to? Mam taką niemodną cechę, że traktuję słowa poważnie. Szczególnie własne, nie mówiąc już o ewentualnych zobowiązaniach. Nie obiecywałem, że nie pojawię się. Jedynie skonstatowałem fakt, że wobec zaistniałej sytuacji podjąłem decyzję o zaprzestaniu mych odwiedzin. Zresztą, umówmy się, bez żalu dla obu stron. Było to na tyle nieistotne „wydarzenie”, iż nie musiałem niczego obiecywać, ani (tym bardziej) zobowiązywać się do czegokolwiek; proszę wybaczyć, lecz znajmy właściwe proporcje. Ani nie obiecywałem, ani nie obraziłem się, ani nie dąsałem, po prostu odpuściłem.

                      Mój brak pojawiania się tutaj nie ma to niczego wspólnego z obiecywaniem czegokolwiek; nie znamy się, więc nie ma sensu wskazywanie tego, ile warte jest moje słowo. Zatem, proszę po prostu uwierzyć, że jeśli obiecam, to potrafię dotrzymać przedmiotu obietnicy, mimo przeciwności. Cóż, zrobiło się zbyt poważnie, osobiście, całkowicie niepotrzebnie. A, w istocie, jedynie chciałem elegancko podkreślić, że nieuczciwym wobec mnie jest sugerowanie, że rzucam słowa na wiatr. Uznałem to za tyleż nieczyste i krzywdzące, że zareagowałem. Mimo, że odnoszę się jedynie do banalnego stwierdzenia w nieważnej sprawie, nie zaś obietnicy; ale nawet taką błahą sprawę traktuję poważnie, ponieważ w taki sposób traktuję sam siebie. Kwestia doświadczenia, dojrzałości. Gdybym obiecał, to (jedynie) tylko tym bardziej bym dotrzymał; a tak to jedynie stwierdzam, że nie będę pojawiał się. I co? I nic. Wasze życie toczy się dalej.

                      Macie Państwo swój czat (nie znam go, więc nie oceniam: mam jedynie przypuszczenie, że intelektualnie i emocjonalnie nie różni się on od wersji z tego roku, która jest – naprawdę – bardzo słaba), na focz’u odżyło nawet parę tematów (aczkolwiek, tzw. „okazja” ku temu, cokolwiek, średnia); nie widzę żadnego sensownego powodu, by pojawiać się tutaj. Państwa czat mnie i tak nie interesuje, focz stracił swój charakter, ludzie pozostali tacy sami. Cóż, nie ma w tym niczego dla mnie. Mam inne potrzeby, oczekiwania, wymogi, możliwości - także estetyczne. Szkoda jest mojego czasu dla formuły, która nie bawi mnie, ani nie nęci. Nie potrzebuję tego, po prostu. Jestem bardzo daleko od niedojrzałego „czatu” na gazeta.pl, i tak zostanie. Mam dobre kilkanaście lat doświadczenia internetowego, i staż ciągle rośnie. Aspiracje, także. Możliwości, rozwiązania, brak czasu na rzeczy zbędne. Szczególnie w ludzkim otoczeniu, które nie odpowiada mi. Znów: kwestia dojrzałości, doświadczeń, poniekąd estetyki. Zatem serdecznie dziękuję za miłe słowa, aczkolwiek podążamy osobno swymi drogami. Dla obopólnych korzyści.

                      Tekst okolicznościowy, bo pasuje:

                      A tak já každý den poslouchám
                      Jak někdo říká
                      Abych tě míň než mám měl rád

                      Potraktujmy to jako podsumowanie naszej zdawkowej znajomości. Dziękuję.


                      Ukłony,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka