Kochac kogos...

09.11.03, 15:48
Kochac kogos jest latwo. To Twoj samochod i wszystko co mozesz zrobic, to
wlaczyc silnik, dodac troche gazu i wyznaczyc sobie cel podrozy. Ale byc
kochana, to tak jak zdecydowac sie na wycieczke czyims samochodem. Nawet
jesli uwazasz, ze tamten jest dobrym kierowca, zawsze pozostaje podskorny
strach, ze moze sie w czyms pomylic- i w mgnieniu oka wylecicie przez
przednia szybe w objecia katastrofy.
Byc kochana- to moze oznaczac najstraszniejsza z rzeczy (...), bo co sie
stanie, jesli w polowie lub 3/4 drogi zdecydujesz sie zawrocic albo jechac w
przeciwnym kierunku? Przeciez jestes tylko pasazerem!
    • peter.steele Re: Kochac kogos... 09.11.03, 15:55
      Samotny pasażer
      samotna pasażerka
      za nami i przed nami noc
      w pałacach, bramach i na zakrętach
      samotna pasażerko
      odkręć gaz, trzymaj rękę na pulsie
      jeśli pragniesz oddać się mocom otchłani
      wystarczy tylko
      tylko wznieść się w górę
      wystarczy tylko
      tylko wznieść się w górę

      poszły spać modne dziewczyny
      sennie ziewają skincheadzi z przedmieścia
      wzniećmy pożar w ich uszminkowanych sercach
      czasy są niepewne
      sytuacja jest napięta
      kocham nocne przewroty
      i kontrrewolucje
      dziury w parasolach
      seledynowych szpiegów
      policjantów złodziei
      kieszonkowych morderców
      nieważkich pijaczków
      stróżów cnoty w burdelach

      samotny pasażer to ja
      ty jesteś moją samotną pasażerką
      dusze nocy są w nas
      a my jesteśmy ich częścią

      samotny pasażer to ty
      ona jest twoją samotną pasażerką
      dusze nocy są w was
      a wy jesteśmy ich częścią
    • lew13 Re: Kochac kogos... 09.11.03, 16:08
      Wsyzstko zalezy od tego jakim "autem"sie jedzie....ale takze BMW sie
      psuje ,choc bardzo rzadko.Po to natura dala WAM instynkt zebyscie wiedzialy z
      kim i do jakiego auta powinnyscie wsiasc
      • nauta_ Re: Kochac kogos... 09.11.03, 17:01
        lew_ zeby to bylo takie proste...
    • senne_marzenie Re: Kochac kogos... 09.11.03, 16:17
      nauta_ napisała:

      > Ale byc
      > kochana, to tak jak zdecydowac sie na wycieczke czyims samochodem. Nawet
      > jesli uwazasz, ze tamten jest dobrym kierowca, zawsze pozostaje podskorny
      > strach, ze moze sie w czyms pomylic- i w mgnieniu oka wylecicie przez
      > przednia szybe w objecia katastrofy.

      dlatego wlasnie wsiadajac do takiego samochodu trzeba miec ze soba mape i byc
      pilotem dla kierowcy, a nie tylko pasazerem:)
      • mafik Re: Kochac kogos... 09.11.03, 16:25
        Ten wpis wymaga niesłychanie szybkiej wizyty na mojej kozetce :-)) Binka, wie o
        co chodzi. A tak na poważnie! Otóż podobno każdy jest kowalem własnego losu i w
        życiu, jak kot wyznacza swoje drogi. Problem w tym, że na swej drodze spotykamy
        nie tylko przeszkody, ale również towarzyszy podróży. I to chyba od nas samych
        zależy, czy chcemy iść krok wcześniej, krok później, czy będziemy dorównywać
        kroku. Bo tak chyba byłoby najrozsądniej!
        • senne_marzenie Re: Kochac kogos... 09.11.03, 16:37
          ja sie na kozetke nie wybieram:)
    • babushka Re: Kochac kogos... 09.11.03, 17:13
      Bo, Nauto, tak jakos dziwnie jest na tym świecie, że łatwiej kochać, niż
      u_wierzyć, że jest się kochanym....A że dotyczy to naszego "najcenniejszego
      bezpieczeństwa" (uczuć), wierzyć jeszcze trudniej i mimo wielkiego pragnienia,
      pojawia się strach. Coś w tym jest: ludzie skaczą na bunji, zdobywają miejsca
      trudnodostępne, pokonują siebie, robią mase innych szalonych rzeczy, bo chcą
      pokonać siebie, ale mimo wszystko trudniej podejmują ryzyko "pozwolenia"sobie
      na bycie kochanym. Choć pragną tego. Wszyscy tak samo i każdy inaczej.
      Akurat dzis przeczytałam coś takiego, rozważ: "Strach to jedyny prawdziwy
      przeciwnik życia. To jednocześnie adwersarz mądry i podstępny. Uderza w
      najsłabszy punkt, który znajduje łatwo i nieomylnie. Zaczyna się w mozgu,
      zawsze. I nagle strach w przebraniu łagodnej wątpliwości, wślizguje sie do
      twego mózgu niczym szpieg. Wątpliwość natrafia na niedowierzanie i
      niedowierzanie próbuje ją wyprzeć.(...)
      Pozbawia nas nadziei i ufności, zadaje nam klęskę. Strach, który jest niczym
      innym, jak zwykłą impresją(...)."

      ><)))*>
    • lew13 Re: Kochac kogos... 09.11.03, 19:33
      Mafik fajnie napisales..za dziewczyny ktore mnie kiedys nie chcialy..Tak
      teraz pojde na calosc .Ide se pojezdzic starym motorkiem:)
      Nauta jestes ladna i dobra dziewczyna.Masz wszystko co potrzebujesz zeby byc
      szczesliwa.Cala te reszte znajdziesz takze.Bo zasluzylas na to.Czasami
      tylko ,wydaje sie ze juz koniec...ze juz nic i nikt tego nie zmieni.Ze nie
      warto sie szarpac.Ale rankiem znowu swieci slonce.Tego sie trzymaj,.
      • marudny a ja wierze ... 09.11.03, 19:40
        wierze ze jestem kovchany, nie mam powodow by stracic to swoje slepe zaufanie
        (slepe bo wynikajace z milosci) ... to najpiekniejsza chwila kiedy ktos
        proawdzi, jesli zawiedzie, wiemy ze bez pilota sobie nie poradzi ... a kto ma
        nim byc ? ... k(ochanka(ek)) ... ech

        tak sobie miarkuje ze nie jest wazne kto prowadzi, wazne by NASZE kilometry
        uciekaly a droga wiodla prosto i bez zakretow :-)

        buziaki nauto :-))) (slodkie i marudne) :-))))
        • etat Re: a ja wierze ... 09.11.03, 20:24
          ...w pasy bezpieczenstwa, bezwarunkowy odruch, nawet w kinie obmacany w ich
          poszukiwaniu fotel zostal.
    • luckyman1 Re: Kochac kogos... 09.11.03, 22:09
      Cześć Nautko, a może to ty jesteś kierowcą, a ktos inny pasażerem.....?
      Mozliwa opcja, prawda
    • wiaterek Re: Kochac kogos... 09.11.03, 23:24
      Nauciu ...
      ale dałaś mi do mylśenia tera hihihi

      hmm ... być kochana??... mam rozumieć, że tylko Ty? a On?...nie kochany????

      Powiem tak: chyba się nie da w pojedynkę tak naprawdę pokonywać długiej
      trasy...pilot jest niezbędny kochana;))))

      .....a tak wogóle...ważne jest, czy Oboje chcie osiądnąć zamierzony
      cel....znaczy......pokonać tym autkiem, niezależnie od jego marki i stanu
      mechaniki.....całej drogi.....nawet, jeśli nie bedziesz w stanie przewidzieć,
      czy jest zbliżona swoją klasa do autostrady, czy też okaze się wyboistą i
      krętą;)))).....wszystko zależy od nas Samych Nauciu;))))
      ...A zawrócić????...hmmm....zawsze idzie.....czeba jedynie przemyśleć, czy
      warto było pokonywać taki szmat drogi, by stanąc przed dylematem....jak do celu
      dotrzeć??????

      buziaczki Mała;)))))
      • cosmita Re: Kochac kogos... 10.11.03, 00:53
        Nautko...
        O uczuciach nie bede pisac na forum.
        Ale Ty wiesz, ze niezla ze mnie bryka:-)
        Nieprawdaz?
        • binka Re: Kochac kogos... 10.11.03, 09:48
          to są trudne sprawy w życiu, szczególnie jeśli nie chcemy tak naprawde
          skrzywdzić tej osoby.
          przypomina mi się ta piosenka "Nie, nie możesz teraz odejść...".
          nigdy nie wiadomo czy w takiej sytuacji lepiej zrobić krok radykalny czy powoli
          się oddalać ,żeby osłabić (jeśli to w ogóle możliwe)czyjś ból.
          niedawno czytałam takie słowa ,że w każdym naszym wyjściu do drugiej osoby coś
          dajemy ,coś z siebie zostawiamy ,coś bierzemy.....ważne jest żeby to wszystko
          dało nam i tej drugiej osobie siłę i mądrosć a nie złamało.
          powodzenia;-)))
          scisk
          • toulaa Re: Kochac kogos... 10.11.03, 15:23
            binka napisała:

            > to są trudne sprawy w życiu, szczególnie jeśli nie chcemy tak naprawde
            > skrzywdzić tej osoby.
            > przypomina mi się ta piosenka "Nie, nie możesz teraz odejść...".
            > nigdy nie wiadomo czy w takiej sytuacji lepiej zrobić krok radykalny czy
            powoli
            >
            > się oddalać ,żeby osłabić (jeśli to w ogóle możliwe)czyjś ból.
            > niedawno czytałam takie słowa ,że w każdym naszym wyjściu do drugiej osoby
            coś
            > dajemy ,coś z siebie zostawiamy ,coś bierzemy.....ważne jest żeby to wszystko
            > dało nam i tej drugiej osobie siłę i mądrosć a nie złamało.
            > powodzenia;-)))
            > scisk


            Biniu, ładnie napisałaś....nie krzywdzić, to pierwsza zasada, i jedyna, nie
            tylko u lekarzy "primum non nocere", ale zawsze...a bycie z kimś to chyba
            kwestia woli, postanowienia, chcenia, a nie uczuć tylko, nie mylę się? I nie
            komplikować niepotrzebnie...bo uczucia mam dziś takie, jutro inne- i nie mogę
            się kierować tym, że mi się "odwidziało"

            Pozdrawiam- toulaa_ co_by_chciała_być_odpowiedzialna

            P. S. I najlepiej nie robić żadnych kroków, ani radykalnych, ani nie..tylko po
            prostu trwać razem i być.....ech, żeby to wszystko było takie proste jak łacina:
            (((
    • panna_mieta_pachnaca Oj... 10.11.03, 09:59
      Nautko Nautko.. grunt to nie wypatrywać problemów tam, gdzie ich nie ma...
      buziaki :)
    • pikus Re: Kochac kogos... 10.11.03, 13:30
      nauta_ napisała:

      > Kochac kogos jest latwo. To Twoj samochod i wszystko co mozesz zrobic, to
      > wlaczyc silnik, dodac troche gazu i wyznaczyc sobie cel podrozy. Ale byc
      > kochana, to tak jak zdecydowac sie na wycieczke czyims samochodem. Nawet
      > jesli uwazasz, ze tamten jest dobrym kierowca, zawsze pozostaje podskorny
      > strach, ze moze sie w czyms pomylic- i w mgnieniu oka wylecicie przez
      > przednia szybe w objecia katastrofy.
      > Byc kochana- to moze oznaczac najstraszniejsza z rzeczy (...), bo co sie
      > stanie, jesli w polowie lub 3/4 drogi zdecydujesz sie zawrocic albo jechac w
      > przeciwnym kierunku? Przeciez jestes tylko pasazerem!

      Znak (...) oznacza chyba, ze sama tego nie wymyslila, tylko jest to cytat.
      Ktoz to zatem taki madry byl? Kurcze, ludzie, nie cytujcie. Piszcie od
      siebie, o sobie...

      Pikus
      • binka Re: Kochac kogos... 10.11.03, 14:43
        pik- sądzę jednak ,że nauta to od siebie napisała ,ale niech się sama wypowie.
        ten nawias ja interpretowałam jako te różne rzeczy, które są straszne...dla
        każdego może być coś innego....
        pozdrawiam ;-)
        • pikus Re: Kochac kogos... 10.11.03, 15:59
          binka napisała:

          > pik- sądzę jednak ,że nauta to od siebie napisała ,ale niech się sama
          wypowie.
          > ten nawias ja interpretowałam jako te różne rzeczy, które są straszne...dla
          > każdego może być coś innego....
          > pozdrawiam ;-)

          No dobrze...taka mozliwosc tez istnieje. Sam nie wiem, ktora lepsza :-)

          tez pozdrawiam :-)

          Pikus
          • rena_gd Re: Kochac kogos... 10.11.03, 16:46
            najważniejsze chyba, żeby obydwoje pasażerowie obrali tę samą drogę albo ten
            sam cel, żeby chcieli podróż spędzić razem i być obok w razie awarii
            samochodu, żeby potrafili służyć sobie pomocą, podać lewarek, potrzymać
            śrubki, kontrolować stan benzyny i oleju...
            ech... i rozmawiać ze sobą, ciągle i bez przerwy, całą drogę od początku do
            końca mówić o swoich uczuciach, problemach, wahaniach...
            caluski dla kochanych i kochających:))
            rena
    • jonit77 Re: Kochac kogos... 10.11.03, 16:39
      nauta_ napisała:

      > Kochac kogos jest latwo. To Twoj samochod i wszystko co mozesz zrobic, to
      > wlaczyc silnik, dodac troche gazu i wyznaczyc sobie cel podrozy. Ale byc
      > kochana, to tak jak zdecydowac sie na wycieczke czyims samochodem. Nawet
      > jesli uwazasz, ze tamten jest dobrym kierowca, zawsze pozostaje podskorny
      > strach, ze moze sie w czyms pomylic- i w mgnieniu oka wylecicie przez
      > przednia szybe w objecia katastrofy.
      > Byc kochana- to moze oznaczac najstraszniejsza z rzeczy (...), bo co sie
      > stanie, jesli w polowie lub 3/4 drogi zdecydujesz sie zawrocic albo jechac w
      > przeciwnym kierunku? Przeciez jestes tylko pasazerem!

      nauto,
      być właścicielem auta ,być jego pasażerem,jednakoweż to ryzyko,
      ludzie decydują sie na wspolny podróż ,obierają kurs ,a gdy auto cos trafia ,
      trafia czesto wspolnie,jesli zderzenie czołowe,
      no czasem ktos pozostanie bez skazy,
      ale tak czy siak,pokiereszowany wóz, czesto urazy pasażerów ,i zarysowana maska

      tylko nie dopatrujcie sie tu przemocy, bo pisze o zwyklej kolizji drogowej,
      niezaleznie czy jestes pasazerem czy sterem tego okretu,ryzyko jest duże,
      ale czy odmawiac sobie piękna podróży
      niech kolizja zdarzy sie 1 na 10 lat, niech zdarza sie częściej ,ale nie
      pozbawiajmy sie kolorytu życia ,

      ryzyko jest wliczone w życie .
      rodzisz sie ,wiadomo jaki kres.a co miedzy tym czasem ,co tą czasoprzestrzeń
      wypełni ,od nas wyłącznie zależy.Bądźmy sobie sterem!
    • jonit77 Re: Kochac kogos... 10.11.03, 16:53
      wracajac jednak do tej konkretnej sytuacji,
      dwoje ludzi decyduje sie na podróż WSPÓLNYM autem,
      wiec nikt nie może być tu autorytetywnym narzucającym kierunek podróży 'sterem-
      tzn kierowcą tego pojazdu'

      zycie jest uwspolnianiem decyzji ,a drogę ...osiąga sie przez interpolację?
      • babushka Re: Kochac kogos... 10.11.03, 17:07
        Jonit:) co to za auto bez kierownicy?? Musi być! Ale prowadzić trzeba na
        zmianę, najlepiej proporcjonalnie - choć w zdecydowanie wspólnym kierunku:)
        O!
        PS. Dwie kierownice niemożliwe, chyba, że....
    • oldpiernik ?! 14.11.03, 12:29
      Guziol z pentytelką Nauto...
      Myślałaś chyba o "kochać się w kimś" pisząc, że jest łatwo...

      Kochać kogoś
      i nie narzucać mu uczucia
      i nie spalić go żarem
      i nie odbierać mu wolności
      i nie domagać się w zamian czegokolwiek
      i zachować wrażliwość na sprawy nie będące kochaniem
      i otworzyć się bez pasów bezpieczeństwa
      i pozostać wiarygodnym....

      ...łatwo?


      Łatwo być samolubem, znam sie na tym :)))
      • maggy Re: ?! 14.11.03, 12:42
        oldpiernik napisał:


        > Kochać kogoś
        > i otworzyć się bez pasów bezpieczeństwa
        no pewnie, potem się szybciej wylatuje przez tę przednią szybę ;)
        tylko dlaczego po wypadku samochodowym na dłużej zostaje człowiekowi w głowie
        przestroga przed ponownym szarżowaniem na drodze?...
        hipek_co_przeszarżował
        • oldpiernik ja nie twierdzę, że łatwo..... 15.11.03, 11:38
          ale w nadziei jest siła większa niz można sobie wyobrazić....

          oldpiernik zakochany jak najbardziej
          • hippy_pottamus Re: ja nie twierdzę, że łatwo..... 15.11.03, 13:46
            tjaaa... nadziej jak glupota - umiera ostatnia...
            • oldpiernik beznadziejna pointa... 17.11.03, 07:08
              ... przetrzyj okulary, zobacz to z całkiem inną ostrością ;)

              a może to ja ślepy jestem...
              a może lepiej być szczęśliwszym przez głupotę?
              blebleble
              jeśli złamałem sobie kiedyś ząb nie wybiorę śmierci głodowej "na wszelki
              wypadek".... i już :)
              • maggy Re: beznadziejna pointa... 17.11.03, 12:53
                nie chodzi o smierc glodowa pierniku ;-) tylko raczej o to, zeby unikac
                orzechow (jesli juz pozostajemy przy metaforach) i przerzucic sie raczej na
                jogurt ;-))
                zreszta - kazdy ma inne doswiadczenia, mnie juz faktycznie chyba sie zaczyna
                podobac perspektywa breatharianizmu, hehe [pozostajac przy metaforach] ;-)))
                m.
                • urszulka_ma Re: .....Skarżypyta..... dla Margit... 17.11.03, 13:27
                  maggy napisała:
                  (jesli juz pozostajemy przy metaforach) i przerzucic sie raczej na
                  > jogurt ;-))


                  "Skarżypyta"
                  "...em
                  ...em
                  ...em
                  łbym
                  łbym
                  łbym
                  ten tego
                  ten tego
                  ten tego

                  - Panie kierowniku jak kolega ściągnał spodnie
                  w latrynie to zauważyłem że on ma tyłek odlany
                  ze spiżu "

                  czy jadanie jogurtu da Tobie gwarancje?..że nie złapiesz jakieś choroby żołądka?
                  • maggy Re: .....Skarżypyta..... dla Margit... 17.11.03, 13:50
                    było o łamaniu zębów. jak mnie złapie sraczka po jogurcie to się przerzucę na
                    kornflejksy. albo na breatharianizm wspomniany, hyhy
                    w kazdym razie orzechow wiecej jesc nie bede
                    m.
                    ------------------------
                    mozna dwa razy popelnić ten sam błąd w stosunku do różnych osób
                    ale w stosunku do tej samej to już niewybaczalna głupota(...)
                    • urszulka_ma Re: .....Skarżypyta..... dla Margit... 17.11.03, 14:32
                      ..i tak będziesz się przerzucać..aż zabraknie Tobie produktów w tej
                      ucieczce ..od orzechów....czy nie lepiej zabrać w garść jakiś "młotek"..i..
                      orzecha w skorupę łup..!..:)))
                      • oldpiernik Amazonia dla amazonek... 17.11.03, 14:55
                        Nauta napisała na samym początku: "Kochać kogoś jest łatwo."
                        Próbowałem coś powiedzieć.... ale dzielne amazonki dochodzą już do młotków...
                        Nie chcę już nic mówić...ani być orzechem...
                        Uchylanie okien też okazuje się niebezpieczne...

                        ...i tak uważam, że nie jest łatwo...

                        no może w łeb dostać łatwo;)

                        Amazonia dla amazonek...Ziemia dla ziemniaków...
                        • urszulka_ma Re: Amazonia dla amazonek... 17.11.03, 15:09
                          oldpiernik napisał:
                          ...i tak uważam, że nie jest łatwo...

                          owszem nie jest łatwo..
                          Myślałam o rozłupaniu orzecha w sobie..i pozwoleniu na to..żeby nas ktoś
                          kochał..a nie zamykaniu się w skorupie..i stosowaniu ucieczki..jako "pasów
                          bezpieczeństwa"..one i tak nie zabezpieczą w pełni..naszej "podróży przez
                          życie"...
                        • maggy Re: Amazonia dla amazonek... 17.11.03, 18:59
                          oldpiernik napisał:

                          > Nauta napisała na samym początku: "Kochać kogoś jest łatwo."
                          > Próbowałem coś powiedzieć.... ale dzielne amazonki dochodzą już do młotków...
                          > Nie chcę już nic mówić...ani być orzechem...
                          > Uchylanie okien też okazuje się niebezpieczne...
                          >
                          > ...i tak uważam, że nie jest łatwo...
                          >
                          > no może w łeb dostać łatwo;)
                          >
                          > Amazonia dla amazonek...Ziemia dla ziemniaków...
                          żadnych mlotkow old ;-))) stosuje raczej technike unikow
                          a co do Amazonii - chetnie skorzystam, i to serio serio [tam mnie jeszcze nie
                          bylo] ;-)))
                          pozdrawiam tego-co-sie-czasem-nie-boi-bac :))))
                          hipek
      • toulaa Re: ?! 14.11.03, 12:56
        oldpiernik napisał:

        > Guziol z pentytelką Nauto...
        > Myślałaś chyba o "kochać się w kimś" pisząc, że jest łatwo...
        >
        > Kochać kogoś
        > i nie narzucać mu uczucia
        > i nie spalić go żarem
        > i nie odbierać mu wolności
        > i nie domagać się w zamian czegokolwiek
        > i zachować wrażliwość na sprawy nie będące kochaniem
        > i otworzyć się bez pasów bezpieczeństwa
        > i pozostać wiarygodnym....
        >
        > ...łatwo?
        >
        >
        > Łatwo być samolubem, znam sie na tym :)))






        och, Bracie, ja to sobie wykaligrafuję i nad łóżkiem powieszę
        jak "Dezyderatę"......parafrazując jednego z Krasnoludków z "Królewny Śnieżki"
        w wykonaniu chóru "Dana", to "nigdy nie słyszałam jeszcze takich mądrych
        słów"....przyda się do pracy nad charakterem.....

        Bardzo dziękuję Ci, old i pozdrawiam wszystkich ze stażem jak old i ja, i tych
        z mniejszym i większym też.


        toulaa_co _narzuca_spala_odbiera_domaga się_nie zachowuje_nie zapina_nie
        pozostaje_i jeszcze się dziwi, że te połówki pomarańczy, choć pasują, to
        przecież osobno pozostać muszą
      • jjfr Re: ?! 15.11.03, 11:56
        Swietnie napisales. Dzieki.
        inny oldpiernik


        oldpiernik napisał:

        > Guziol z pentytelką Nauto...
        > Myślałaś chyba o "kochać się w kimś" pisząc, że jest łatwo...
        >
        > Kochać kogoś
        > i nie narzucać mu uczucia
        > i nie spalić go żarem
        > i nie odbierać mu wolności
        > i nie domagać się w zamian czegokolwiek
        > i zachować wrażliwość na sprawy nie będące kochaniem
        > i otworzyć się bez pasów bezpieczeństwa
        > i pozostać wiarygodnym....
        >
        > ...łatwo?
        >
        >
        > Łatwo być samolubem, znam sie na tym :)))

      • bachantka Re: ?! 27.02.04, 15:24
        To tak stary wątek,że pewnie nikt tu juz nie zagląda, ale nie mogłam sie
        oprzeć....Oldpierniku - piękne słowa, dziekuje ci za nie bardzo i bardzo.A juz
        sie bałam,że sobie taką miłość tylko ja - kobieta niebezpiecznie młoda -
        wysysam z idealistycznej wyobraźni...Zastanawiam sie tylko, czy ty wierzysz w
        takie kochanie... Dobrze żeby ktoś wierzył, dobrze, żeby było
        mozliwe...Pozdrawiam cie serdecznie i zgadzam się z tobą oczywiście od poczatku
        do końca. I mysle sobie,że jezeli miłość w ogóle jest możliwa to chyba tylko
        taka właśnie trudna...., taka niewiarygodna:)
        Magnolia- Margo
    • bachantka Re: Kochac kogos... 27.02.04, 15:44
      Nuta a gwoli uczciwosci....to nie są twoje słowa tylko fragmnet powieści
      Jonathana Carolla, czyz nie?
      :)))
      Magnolia
      • nauta78 Re: Kochac kogos... 27.02.04, 22:30
        gwoli wyjasnienia...to nie nuta a nauta, a po drugie to czy ja powiedzialam
        gdzies (napisalam), ze to sa moje slowa?
        pozdrawiam
        • oldpiernik Re: Kochac kogos... 28.02.04, 09:48
          uściślenia, uściślenia :))
          uwikłany w codzienność lubię wieczorem wrócić do domu
          spotkać tam dziewczynę, która wybrała mnie z wzajemnością
          i po raz kolejny szukać porozumienia, zupełnie niepotrzebnie, ot tak dla
          przyjemności obopólnej...
          ech, strasznie mnie roztkliwiaja takie wątki
          gwoli ścisłości ;))
          • bachantka Re: Kochac kogos... 28.02.04, 13:21
            Mnie też wzruszają, cóż człowiek jest słaby i sentymentalny i tkliwy.
            Prosze sie tylko do mojego archaizującego słownictwa nie przyczepiać i mnie nie
            przedrzeźniac, no!:)))))
            Magnolia
            • oldpiernik Re: Kochac kogos... 04.03.04, 10:02
              a mnie się bardzo podoba styl nieco archaizowany
              gwoli ścisłości, jak najbardziej
              jednakowoż jakkolwiek nie jest modny
              z upodobaniem czytam różne
              azaliż
              wszak
              jednakże to nie temat tego wątku ;))
        • bachantka Re: Kochac kogos... 28.02.04, 13:18
          nauta78 napisała:

          > gwoli wyjasnienia...to nie nuta a nauta, a po drugie to czy ja powiedzialam
          > gdzies (napisalam), ze to sa moje slowa?
          > pozdrawiam
          Wybacz moja droga tę niefortunną literówkę, Nauto, bez urazy, nie chodzi o
          to,że napisałas że twoje, chodzi o to, że nie napisałas że nie twoje. Ale to
          oczywiście, nie powód aby drzec ze sobą koty i mam nadzieję, że nie żywisz do
          mnie urazy.
          Pozdrawiam cie serdecznie:) naprawde
          Magnolia-margo
          • obserwator19 Re: Kochac kogos... 04.03.04, 04:57
            jak milo
Pełna wersja