Antidotum na "lwie serca"

15.12.03, 12:52

boże na wysokości i ty kochany
może to pierwsza i ostatnia modlitwa
w ciemności niewypowiedzianego słowa
braku wiary

niech się dzieje co się ma dziać
i oto właśnie się modlę
skoro nie ja tworzę swój dzień i noc
skoro niedotykana niedotknięta mimochodem
rzucam spojrzenia obcym mężczyznom

gdybym mogła uwierzyć nie bałabym się tego dnia
w którym pozwolę czyjemuś ciału wejść
we mnie ale po to tylko
żeby aż do płaczu triumfu bolało to cudze pragnienie

i wtedy pełna okrucieństwa
jakie dane jest tylko kobietom
będę szeptać twoje imię niechcący
ale tak żeby słyszał i cierpiał

jak ja będę cierpiała że nie jest tobą
że to nie twoje ręce tak misternie
rzeźbią bruzdy na moim ciele
że to nie ty szepczesz najczulsze świństwa
jakie dać może tylko miłość

że to nie ty aż do krzyku rozpaczy
chcesz mnie poczuć dotykając
niedotknięta która z uśmiechem
wybaczającym chłopięce zapatrzenie
lekka wstaję i idę dalej

Anna Czekanowicz
Z topiącymi płatki śniegu gorącymi pozdrowieniami Halina;-)))))
    • oldpiernik Re: Antidotum na "lwie serca" 16.12.03, 14:47
      ciepło spojrzeń stopiło lwie serce jak wosk
      palącym pragnieniem
      urabiałaś go
      wedle swej woli
      by stopione spłynęło
      kropla po kropli
      i prysło na lodowej tafli
      twego nienasycenia
      lwie serce
      pożarte przez lwią paszczę


      zziębnięty stary suchar;)
      • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 16.12.03, 20:03
        oldpiernik napisał:

        > ciepło spojrzeń stopiło lwie serce jak wosk
        > palącym pragnieniem
        > urabiałaś go
        > wedle swej woli
        > by stopione spłynęło
        > kropla po kropli
        > i prysło na lodowej tafli
        > twego nienasycenia
        > lwie serce
        > pożarte przez lwią paszczę
        >
        >
        > zziębnięty stary suchar;)
        >



        Mnie to obchodzi zziębnięty ,stary sucharku, mnie. Gdybym
        mogła,przytuliłabym Cię mocno do siebie i napełniła
        bezgraniczną,bezinteresowną,czystą miłością i dobrą energią aż nasyciłyby się
        nimi wszystkie Twoje wyschnięte komórki ,rozpaliłoby się do białości Twoje
        serce a w oczach zabłysłyby zadziorne ,młodzieńcze iskierki:-))))).


        "Lwia paszcza"-inaczej "Wyżlin większy" lub też "Antirrhinum majus"
        piękny,kolorowy kwiat cięty, doskonale nadający się na przydomowe rabatki.

        Wg. wierzeń ludowych symbolizuje poczucie bezpieczeństwa a w mowie kwiatów
        oznajmia: "przybądź do mnie jak najszybciej,zwróć na mnie uwagę".
        Sążniste buziaki .Halina:-)))))))
        • oldpiernik Re: Antidotum na "lwie serca" 17.12.03, 08:04
          Przeczuwałem, że to pułapka ;)
          • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 17.12.03, 10:48
            ....i tak Cię kocham;-))))))
            • oldpiernik Re: Antidotum na "lwie serca" 23.12.03, 15:12
              Ukryte pod śnieżnym puchem wspomnienie lata.
              Ukryte pod zieloną choinką prezenty.
              Ukryte pod słowami radości i smutki.

              Radosny bełkot...
              ... a serca i tak już niet ;)
              • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 25.12.03, 11:52
                Niet? Pocziemu -niet? A eto czto?

                Serce sercu serce dało,
                Serce serce pokochało.
                Teraz serce serce prosi,
                Niech to serce w sercu nosi.

                Serce za serce ,dobranoc za noc.Dobranoc,dobranoc,dobranoc

                • oldpiernik Re: Antidotum na "lwie serca" 30.12.03, 10:21
                  "Daremne żale próżny trud..."

                  masz ode mnie serce z piernika
                  to wszystko, co jeszcze mam
                  a co odeszło w niebyt, nie wróci
                  w kosmicznej pustce pył pozostał
                  i w piersi wyrwa bolesna
                  ale można i bez serca
                  czuć, kochać, pragnąć
                  tylko chłód czasem dotkliwy
                  i dziwny mrok
                  lwia paszcza zrobiła swoje ;)


                  Tyle smutku i po co.
                  Nie miałem zamiaru, ale skoro napisałem, niech zostanie.
                  Teraz w moim ogrodzie pogodnie i spokojnie.
                  Tylko nie zaglądam już do studni.
                  Milszy mi widok stawu...z gwiazdami przeglądającymi się jak w lustrze.
                  Pora do domu, do dzieci, do serca, które bije dla dwojga :)


                  PIERNIKOWY SERDECZNIK
                  • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 30.12.03, 20:04
                    Kochany Piernikowy Serdeczniku:-)))))).
                    To zabrzmiało tak,jakbyś mi dał się napić czarnej polewki.A ja nie
                    prosiłam Cię o rękę ;-)))P.
                    Dajesz mi serce z piernika a ja Tobie szczerozłote.I nie ubędzie mi Go
                    dla nikogo.Załataj nim wyrwę ziejącą pustką i chłodem.Rozkołysz go w rytm
                    tego,które bije dla Was dwojga.Porzuć smutki .I uśmiechaj się :-)))))))))))))
                    • oldpiernik Re: Antidotum na "lwie serca" 17.01.04, 15:13
                      Uśmiecham się styczniowo...
                      mimo uszu puszczam smutki
                      i z podniesioną głową
                      serdeczny, wesolutki
                      za serce życie chwytam
                      złote, żywe, oddane
                      niech w szarym zimowsku
                      kolorem mym zostanie
                      czerwony serca dotyk...
                      • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 25.02.04, 12:12
                        Wszystkie moje Śmierci

                        ile razy można umrzeć z miłości
                        pierwszy raz to był gorzki smak ziemi
                        gorzki smak
                        cierpki kwiat
                        goździk czerwony palący

                        drugi raz - tylko smak przestrzeni
                        biały smak
                        chłodny wiatr
                        odzew kół głucho dudniących

                        trzeci raz czwarty raz piąty raz
                        umierałam z rutyna mniej wzniośle
                        cztery ściany pokoju na wznak
                        a nade mną twój profil ostry

                        Halina Poświatowska



    • sarna_z_lasu Re: Antidotum na "lwie serca" 25.02.04, 16:56
      nono no i no
      • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 25.02.04, 18:20
        sarna_z_lasu napisała:

        > nono no i no


        To nie jest tak, jak myslisz sarenko ;)))))



    • oldragon Re: Antidotum na "lwie serca" 27.02.04, 13:23
      to jak to jest?
      krąg wcieleń, czy może raj dla poległych w imię Jego...
      albo i jakiś inny sielski wiecznobyt w pełni umiłowania...

      wracam na ziemię
      lwie paszcze znów zakwitną
      i zrobią swoje ;)
      • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 27.02.04, 16:10
        oldragon napisał:

        > to jak to jest?


        Nie wiem jak,ale gdyby było,toby było tak:

        "Dobra miłość"
        (słowa: E.Grochowiecka, wykonanie: Andrzej i Eliza)

        Dobra miłość między nami,
        Tak delikatna jak aksamit.
        Taka piękna, jak witraże,
        Prowadzi marzeń ogrodami.

        Wiodą nas jej ślady,
        W posiwiałe sady,
        W pól rozległych bezkres,
        Gdzie nie kłamie serce.

        Ale już odchodzi,
        Ten dzień co ją zrodził.
        Już go los odmienił,
        Przesłoniły cienie.

        Tak bardzo bym chciała,
        Raz jeszcze usłyszeć,
        Pulsującą ciszę, która nas zjednała,
        Która nas uczyła jak przywołać miłość,
        Jak z jej rąk wywróżyć,
        Czy zostanie dłużej.

        Dobra miłość między nami,
        Czy oprócz Ciebie ktoś ją da mi?
        Taką czułą, taką wierną,
        Kto znajdzie perły między łzami.

        Wiodą nas jej ślady w posiwiałe sady,
        W pól rozległych bezkres gdzie nie kłamie serce,
        Ale już odchodzi, ten dzień co ją zrodził,
        Już go los odmienił, przysłoniły cienie.

        Tak bardzo bym chciała
        Raz jeszcze usłyszeć
        Pulsującą ciszę która nas zjednała,
        Która nas uczyła, jak przywołać miłość,
        Jak z jej rąk wywróżyć, czy zostanie dłużej.
        Znów dziś mi się śniła nasza dobra miłość...



    • bachantka Re: Antidotum na "lwie serca" 27.02.04, 13:40
      Halinko ładniste nieludzko te wasze wiersze i te wasze przekomarzania, miło oko
      nacieszyć, czekam na dalszy ciąg....pozdrawiam ciebie i oldpiernika serdecznie.
      Magnolia-Margo
      • obserwator19 Re: Antidotum na "lwie serca" 04.03.04, 04:52
        no gdzie ten nastepny wiersz? tez czekam
        • halina501 Re: Antidotum na "lwie serca" 07.03.04, 08:38
          obserwator19 napisał:

          > no gdzie ten nastepny wiersz? tez czekam



          KS. Jan Twardowski

          "Bliscy i oddaleni"

          Bo widzisz są tu tacy,którzy się kochają
          i muszą się spotkać aby się ominąć
          bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
          piszą do siebie listy gorące i zimne
          rozchodzą się jak w usmiechu porzucone kwiaty
          by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało

          są inni co się nawet po ciemku odnajdą
          lecz przejda obok siebie bo nie śmią się spotkać
          tak czyści i spokojni jakby snieg się zaczał
          byliby doskonali lecz wad im zabrakło

          bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
          niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
          miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
          nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
          są i tacy co się na zawsze kochają
          i dopiero dlatego nie moga być razem
          jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

          można nawet zabłądzć lecz po drugiej stronie
          nasze drogi pociete schodzą się spowrotem
        • oldpiernik Re: Antidotum na "lwie serca" 08.03.04, 10:57
          słowem zadaję ból sobie i wam
          siebie i was słowem leczyć chcę po czasie
          słowem nadlatuję i znikam
          nie ma mnie w słowach
          nie ma...

          i wypuszczony oddech bez ciepła w szron się obróci
          i w próżni głos zniknie
          czekacie... na co?
          dorzućcie gałązkę
          niech się spali...
Pełna wersja