Dodaj do ulubionych

Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytmi ...

02.06.06, 23:40
Po powrocie z tygodniowego urlopu w gorach, rano następnego dnia obudziło mnie dziwne uczucie w klatce piersiowej. Było silne i niepokojące więc zgłosiłem się na pogotowie na Wołoską w W-wie. Ciśnienie 140/80 - ok. - nic Panu nie jest, proszę przyjechać "jakby co".
Wieczorem nastąpiły silne skurcze serca i zrobiło mi się niedobrze. Przyjechałem do Wa-wy - pogotowie ciśnienie 170/90, EKG - diagnoza dodatkowe skurcze nadkomorowe. Badanie krwi - Potas 3,5.
Leczenie - Aspargin 2 x 1 tabletaka na dobę (jak się okazało dawka zbyt mała). Lekarz wysłał mnie do domu, bez skierowania do kardiologa - znowu "nic Panu nie nie jest".
Po dwóch dniach przyzwyczajania się do skurczów -(straszna rzecz jak ktoś ma to pierwszy raz ... tak jak ja), pod koniec pracy w dniu dzisiejszym (02.06.06 r.)nie wtrzymałem. Skurcze były naprawde silne, było mi niedobrze, miałem ściśnięte gardło, serce waliło mi tak, że czułem to przez koszulę, drżały mi ręce, i byłem wyjątkowo osłabiony - taki rozkojarzony, przytępiony.
Dotarłem na pogotowie taksówką, pomyśłałem, że może ktoś w tym czasie bardziej potrzebuje karetki, a ponadto przeceż "nic mi nie jest..." - chciałem w to wierzyć.
Wchodzę na zatłoczoną poczekalnie pogotowia, (wierzcie mi czułem się strasznie, ledwo mogłem z sensem rozmawiać), pani pielęgniarka widzi mnie trzeci raz w tym tygodniu i mówi: "no to znowu Pan przecież lekarz Panu mówił, że nic Panu nie jest!" Ludziska się na mnie gapią, mi serducho skacze, że mam już dosyć, a pielęgniarka daje mi do zrozumienia, że mają tutaj powżne przypadki - a ja znowu swoje.
Zdębiałem, może i tak, wyszedłem z pogotowia i siadłem sobie na krawężniku. Po 15 minutach w miarę mi przeszło, ale to był najsilniejszy i najdłuższy atak jaki miałem do tej pory. Boję się tego co się dzieje. Mimo tego, że minęło kilka godzin, praktycznie cały czas czuje "przeskoki" serca i duszenie w gardle , ale nie towarzyszy temu już taki ból.
Zadzwoniłem na ubezpieczalnię banku, w którym mam konto i lekarz powiedział mi, że to nieodpowiedzialne zachowanie pielęgniarki. Ponadto był zdiwiony dawką zaleconego medykamentu, i brakiem skierowania do kardiologa.
Idę jutro prywatnie zrobię badania bo przecież wykończę się na oczach pogotowia. Szok.
Serdecznie pozdrawiam panią pielęgniarkę, a sobie gratuluję głupoty, że się certolę zamiast żądać opieki za moją comiesięczną składkę zdrowotną (380 zł).
Zdrów jak ryba - pbsg@wp.pl



Obserwuj wątek
    • aka30 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 03.06.06, 11:43
      Bardzo Ci współczuję. Wiem co przeszedłeś, bo mam podobne stresy związane z
      arytmią serca. Dla uspokojenia idź /prywatnie/ bedzie szybciej na Holtera i na
      Echo serca. Takie zaburzenia mogą być w ten sposób zdjagnozowane i w zależności
      na stopień zaawansowania arytmii jakoś leczone. Mnie też nagle pojawiła się
      arytmia i bardzo się tego bałam, zresztą trudno sie tego nie bać, jak serce
      skacze.Te wszystkie duszności, trzesiawki itp, to objawy nerwicowe. Nie bój się,
      ale idź na badania.Ja teraz jestem po 2 wizytach prywatnych u
      kardiologów/różnych/ z kompletem badań/za swoje pieniądze/ i łykam leki. Troche
      lepiej po nich, ale najważniejsze znać przyczynę arytmii. Sprawdź, czy nie masz
      czegoś z płatkiem zastawki. To nic nie znacząca ponoś wada, ale arytmia może być
      od tego.Sprawdź też tarczycę. Pozdrawiam. Pisz dalej co się stało i co wyszło po
      badaniach. Zyczę powodzenia! ps. takich jak my z podobnymi zaburzeniami jest
      strasznie dużo, więc i oziębica w państwowej służbie zdrowia. Oczywiście nie
      usprawiedliwiam ich, ale sama już wiem, że na zdrowie trzeba mieć dodatkową forsę.
      • piotr11114 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 04.06.06, 12:30
        Dzień Dobry koleżanko.
        Te wszystkie badania przedemną.
        Jednak i prywatnie trzeba nieco poczekać.
        Ale tak dla porównia.
        "Za darmo" - wiytę u kardiologa zaproponowano mi na IV kwartał 2006 roku, o Holterze to lepiej bym zapomniał.
        Prywatnie - wyznaczono mi i zapisano na wizytę za 80 zł. już za cztery dni (w W-wie) Holter za trzy tygodnie (100 zł.) Domyślam się, że echo serca drugie 100 zł. kolejna wizyta 80, leki ... no i jesteśmy u brzegu początku.
        Lecz jak ma pomóc to daj Boże.
        Napisz proszę jakie leczenie zastosowano wobec twojego serduszka.
        Pozdrawiam i życzę miłego, spokojengo dnia.
        PS. Kurcze ja byłem przez 30 lat zdrowy - CO TO MA BYĆ z tą arytmia, może człowieka szlag trafić ;)
        • aka30 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 04.06.06, 13:20
          Witaj!
          Cieszę sie, że mogłam Ci troche podpowiedzieć, co ułatwi dalsze kroki i
          leczenie. Na moje serce własciwie lecze się od miesiąca/dopiero/choć wadę
          zastawki maiałam od dziecka, jednak wczesniej mi nic nie dokuczało.Ponieważ moją
          arytmią bardzo sie wystraszyłam nie czekałam na nic i sama podjęłam kroki do
          zdobycia max informacji. Lekarz kardiolog nawet trochę sie ze mnie uśmiał, że mu
          daje taki zestaw badań. Dokładnie nie wiadomo czemu akurat teraz ta wada wyszła,
          moim zdaniem to duże obciążenie stresem/przez wiele lat/. Myśle też, że mogę
          mieć nerwicę, bo objawy takie jak zawroty głowy i leki miewałam wcześniej. Wtedy
          leczyłam się 8 miesięcy lekiem antydepresyjnym Seronilem. Teraz od 3 dni biorę
          zalecony Biosotal, bo poprzedni Propranolol jakoś nie skutkował.Czy nadal masz
          te stany kołatania serca? czy to napadowe stany ? Ile razy w ciągu tygodnia? Czy
          masz aparat w domu do mierzenia sobie ciśnienia? jaki masz puls gdy jestes
          spokojny a jaki w ,,ataku"? Dobrze byś to wiedział, jak pójdziesz do lekarza.
          Polecam Ci też stronę w internecie-to jest Forum dyskusyjne o nerwicach, jak
          sobie poczytasz to zobaczysz ile ludzi ma podobne problemy. Nie mogłam w to
          uwierzyć, że aż tyle! Trochę zawsze to buduje, że nie jesteś sam. Pozdrawiam.
          • aka30 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 04.06.06, 13:27
            Zapomniałam podać tej strony z Forum. To jest www.kafeteria.pl potem wejdź na
            forum, a potem Zdrowie i uroda, a potem Moja nerwica.
            • piotr11114 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 04.06.06, 17:19
              Cześć.

              Czy wiesz (albo wiecie) może jak długo może trwac uzupełnie Potasu. Jak pisąłem przepisął mi go lekarz, ale szczerze mówiąc nic o tym nie wspomniał.
            • piotr11114 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 04.06.06, 17:38
              Dwa razy pisałem podziękowania za poprzednie posty.
              Nie widze ich na stronie więc spróbuję raz jeszcze.
              A propos ciekaw jestem czy lekarze czasem czytaja nasze uzewnętrznienia - czy tez mają nas pacjentów dosyć na codzień - i nie będą z nami pisać na jednym z forów o zdrowiu?
              Znalazłem listę leków na arytmię, niezły wybór:
              ACETYLDIGITOXINUM, ADENOCOR, APO-VERAP, BEMECOR, BRETYLATE, BRETYLOL, CHINIDINUM PROLONGATUM, CHINIDINUM SULPHURICUM, CORDARONE, DESLANOSIDUM, DIGOXIN, ISOCOR
              FLECAINE, GILURYTMAL, ISOPTIN, ISOPTIN SR 240, ISOPTIN RETARD, KINIDIN, RULES
              KINILENTIN, KINITARD, LANITOP, LEKOPTIN, LIGNOCAINUM HYDROCHLORICUM GRAVE
              LIGNOCAINUM HYDROCHLORICUM CUM LEVONORE, MEXICORD, MEXITIL DEPOT, NEO-GILURYTMAL
              OPACORDEN, POLFENON, PROCAINAMID,PROCAINAMIDUM, PROLEKOFEN, RYTHMODAN, TMILEN
              RYTMONORM, STAVERAN, STAVERAN PROLONGATUM, VERAPAMIL, VERAPAMIL-RATIOPHARM 5, VERAPAMIL-RATIOPHARM N 40; VERAPAMIL-RATIOPHARM N 80; VERAPAMIL-RATIOPHARM N 120, XYLOCAINE.
              Doczytałem się również, że waka z arytmią to niemal starta czasu. Leki sa po to by nam jedynie nieco ulżyć w życiu.
              Inwazyjne metody sa dobre na częstskurcze.
              Beznadzieja.

              A propsos zdziwieniu lekarza, że przyszłaś z kompletem badań, a niby co On by zalecił? Ponadto laboranci i pielęgniarki musze też z czegoś życ.
              Za dwa dni mam wizytę w jednej w klinik w W-wie, ale chyba już znam efekty.
              Rejestracja, badanie osłuchowe, ew. EKG, skierownie na Holtera (może echo, badanie krwi). Potem leki, które nie wiele dają - i co dalej ... ?
              Niezły pasztet.
              A tydzień temu byłem zdrowy i śmigałem po Karkonoszach.
              Dno.

              Mimo to trzymajcie i łączcie się arytmiarze wszytskich krajów.
              • aka30 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 04.06.06, 18:33
                Akurat tego co biorę nie ma na tej liście! To czy on mnie leczy i na co? Z tego
                co wiem 90% chorych najpierw dostale propranolol, a jak ten lek nie działa dają
                inne. Oczywiście, że ten mój lekarz pewnie zleciłby mi te wszystkie badania, ale
                tego akurat się już domysliłam i nie chciałam płacić za 2 wizyty/w tym pierwsza
                to wystawianie poleceń co trzeba sobie zbadać/Zaoszczedziłam 100zł. Ha ha! Teraz
                mam dzwonić do niego za 2 tygodnie jak się czuję. Sama jestem ciekawa, czy ten
                lek pomoże, ale jak na razie/odpukać/działa, choć padam jak jest za niskie
                ciśnienie, a dziś jest.Fajnie, że przebadają Cię w klinice. Wykorzystaj ich na
                maxa! Ja z państwowej słuzby to dostałam jedynie skierowanie do kardiologa i
                zapisałam się na wrzesień. Także sam widzisz, że musiałam zapłacić za wiedzę,
                żeby trochę się lepiej poczuć. Wiem, że z tą arytmią mogą być kłopoty, bo oni
                nie uznają tego faktycznie za chorobę. Zwalają przyczyny na stresy, nerwice,
                hormony itd.A na nerwice leku nie ma. Wszystkie tylko tłumią objawy i chyba
                uzalezniają. No i tak kółko się zamyka.Przykro mi, że w tak młodym wieku złapała
                Cię ta dolegliwość. Miej nadzieję, że to chwilowe i może samo sobie
                pójdzie.Pozdrawiam.acha. Aspargin biore 1 raz dziennie i mam brać chyba miesiąc.
                • mila.j Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 10.01.07, 16:39
                  Witaj!!!
                  Mam 24 lata i zespół WPW, który ujawni się u mnie w 13 roku życia. Do grudnia
                  2006 miałam tylko 3 większe napady częstoskurczów. Teraz jestem na lekach, bo
                  bez nich nie mogłabym funkcjonować. I tak ciągle czuje "potykanie" serca.
                  Próbowałam wyjaśnić przyczynę tych kołatań. Kilkanaście razy w ciągu tych 11
                  lat bywałam u lekarzy - wszyscy zgodnie twierdzili, że mam nerwice. Nawet w
                  ostatnim czasie, gdy 2 razy wylądowałam na pogotowiu (niestety podczas ekg
                  skurcze ustały)potraktowano mnie, jak znerwicowaną hipohondryczkę.Powiedziano
                  mi, że to NA PEWNO nie WPW.Mam nerwicę i muszę się uspokoić. Dano mi końską
                  dawkę relanium.
                  Kolejny raz na pogotowiu - zostałam opieprzona przez lekarkę, której próbowałam
                  wyjaśnić, co się ze mną dzieje. Powiedziała, że ona doskonale wie, o co mi
                  chodzi, ochrzaniła też mojego męża, który rzekomo ją pouczał, podczas, gdy on
                  też tylko próbował powiedzieć, co się ze mną dzieje.
                  Słyszałam też pytania w stylu: To co pania właściwie chciała??://
                  Później Pani kardiolog (do której poszłam prywatnie) potwierdziła, że mam
                  nerwice, gdy o to spytałam, ale od niechcenia założyła mi holtera - ku jej
                  zdziwieniu okazało się, że to jednak WPW (jest to ukryte WPW, które
                  można "pomylić" z nerwicą).
                  Tak, jak przypuszczałam(naczytałam się o tym w necie).Lekarka stwierdziła, że
                  gdyby nie ten 4 min zapis nikt by mi nie uwierzył.
                  Ta sama pani dr powiedziała mi, że czeka mnie ablacja. Potem jednak stwierdziła
                  (ponoć po konsultacjach z innym lekarzem), że to bardzo niebezpieczny zabieg i
                  lepiej, żebym pozostała na lekach dopóki się da.Wspomniała, że ostatnio
                  pacjentka zmarła przy zabiegu.
                  Do tego Pani dr patrzy na mnie z politowaniem, w taki sposób, jakby
                  myślała "biedna głupiutka istoto - niedługo pożyjesz".
                  Czuje jednak, że nie mam za dużego wyboru. Mam wrażenie, że leki coraz słabiej
                  działają. Ablacja to chyba najrozsądniejsze wyjście.
                  Radzę Ci się dobrze zbadać i cóż...najlepiej prywatnie (ale radze poszukać
                  naprawdę db lekarza, bo to, że za kase, nie zawsze znaczy, że jest lepszy).
                  Dopóki nie stwierdzą co Ci tak naprawdę jest i ty nie oznajmisz tego lekarzom z
                  pogotowia - nie łudź się, że Ci pomogą. Mają klapki na uszach i oczach.
                  • tease1 Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 13.01.07, 02:26
                    Zespół WPW powinien wyjść na EKG. U mnie kołatanie po prostu jest od ponad
                    roku. Robiłem wszelkie badania jakie są tylko możliwe: EKG, Echo serca, Holter,
                    badania krwi (w tym na zapalenie mięśnia sercowego, aby i to wykluczyć oraz
                    TSH), prześwietlenie płuc, USG jamy brzusznej. I co... i nic... kompletnie nic.
                    Kardiolodzy stwierdzali, że jestem zdrowy, a przyspieszony rytm serca to wynik
                    nerwicy. I w końcu poszedłem do zwykłego lekarza internisty który przepisał mi
                    Pramolan i Propramolan (niebawem przejdę na Betaloc ZOK zamiast Propramolanu) i
                    nastąpiła ulga. Nie to żeby do końca mi przeszło z kołataniem, ale wiem że
                    jeśli wezmę leki po 15 minutach przejdzie. I tak jakoś egzystuje, choć do końca
                    nie jestem przekonany, że to nerwica. Najgorsze jest nieraz to, że dostaję
                    podwyższonego pulsowania serducha wtedy kiedy jestem wypoczęty, zrelaksowany.
                    Wiem jedno, że bez propramolanu i może pramolanu nie dałbym sobie rady. Karetka
                    brała mnie trzy razy kiedy to się zaczynało, dawano mi coś na uspokojenie i
                    przechodziło, stąd stwierdzali lekarze że to nerwica - w końcu na EKG nigdy nic
                    złego nie wychodziło.
                    Zastanawiałem się nad WPW ale trochę w to wątpie bo coś by przecież wyszło w
                    EKG czy Holterze. Poza przyspieszonym rytmem nic się niedzieje, chociaż czasem
                    jest to denerwujące na szczęście są leki które działają...
                    Jedno wiem od państwowej służby zdrowia trzymam się z daleka. Lepiej wykupić
                    abonament w prywatnej klinice i mieć badania za free i lekarzy. Wiem, że to bez
                    sensu kiedy pracodawca odprowadza składki na służbę zdrowia, ale nawet nikt nie
                    zleciłby mi aż tylu kompleksowych badań które miałem.
                    Pozdrawiam
              • zazule Re: Jak leczono mnie na Wołoskiej w W-wie z arytm 07.03.07, 08:55
                Piotr

                Zrób sobie badania na mykoplasme pneumoniae (w tym roku była epidemia u dzieci,
                u dorosłych choroba moze dac atypowy przebieg -tzn bez infekcji górnych dróg
                oddechowych- w tym zajać miesień serca). Zwracam na to uwagę bo masz niski
                potas- mykoplasmy wciągają potas do komórek i wychodzą niskie ilości potasu we
                krwi.
                pozdr
                zaz

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka