Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Prośba wydawcy "Kursu wiedzy o winie" K.Zraly'ego

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.09, 09:23
    Jako wydawcy "Kursu wiedzy o winie" Kevina Zraly'ego zwracamy się z
    prośbą do forumowiczów o przekazywanie swoich uwag krytycznych
    dotyczących tej publikacji. Pierwszy nakład książki już się rozszedł
    i zaczynamy przygotowywać się do dodruku.

    W związku z bardzo szybkim tempem pracy nad książką (dziękujemy przy
    tej okazji tłumaczowi i redaktorom) nie mogliśmy ustrzec się przed
    przeoczeniami, niezgrabnościami czy wręcz błędami. Chcielibyśmy je
    wyeliminować w następnym wydaniu.

    Z góry dziękujemy za pomoc i życzymy wszystkim pomyślności w Nowym
    Roku.

    Explanator
    Obserwuj wątek
      • docg Re: Prośba wydawcy "Kursu wiedzy o winie" K.Zraly 30.12.09, 08:06
        Gość portalu: Explanator napisał(a):

        > nie mogliśmy ustrzec się przed
        przeoczeniami, niezgrabnościami czy wręcz błędami...


        -- dobrze, że wydawca ma tego świadomość. Wczoraj przejrzałem mały fragment książki i rzeczywiście, wiele jest do zrobienia. Ktoś już wcześniej pisał o "największych producentach win francuskich" wśród których były wymienione Fat Bastard i Red Bicyclette. Pewną niezręcznością są informacje o rynku amerykańskim, np. wymienianie producentów najbardziej popularnych w Ameryce. Nie wiem, czy coś się da z tym zrobić, podejrzewam, że nie bardzo, ale wygląda to "niezręcznie" i niewiele wnosi do winnej edukacji polskiego czytelnika. Dalej: tłumaczenie terminu negociant jako "hurtownik" bez wytłumaczenia, kim by ów hurtownik miał być, to kolejna niezręczność (w każdym razie mi to przeszkadza). Lepiej chyba zostawić tego hurtownika w wersji francuskiej, bo o ile wiem, to słowo nie ma polskiego odpowiednika. Dalej: tym razem nie o winie, ale o jedzeniu - pada sformułowanie "foie gras i inne pasztety". Wiem, że to skrót myślowy, ale brzmi fatalnie. To tyle z pamięci (bo książki nie mam teraz przy sobie); wygląda na to, że jest sporo do zrobienia. W wolnej chwili wstawię tu jeszcze parę postów... :-)

        --
        Pozdrawiam
        Deo
        • docg moje uwagi - c.d. 30.12.09, 08:48
          korzystając z dostępności obszernego fragmentu książki na stronie Vinisfera:
          - str. 123 - "wszystkie czerwone burgundy produkowane są z gron Pinot Noir" - to jest nieścisłość, bo są też kupaże PN/Gamay
          - str. 128 w ramce: "to (chodzi o glebę), plus nachylenie i nasłonecznienie zbocza oraz pozostałe czynniki klimatyczne decydują o tym, czy wino zaliczamy do kategorii villages, premier cru czy grand cru" - dla mnie to brzmi niezręcznie, czy wręcz błędnie. Znów niezrozumiały skrót myślowy? "My" nie zaliczamy wina do żadnej kategorii, robi to chyba INAO czy jakaś inna francuska instytucja. I nie na podstawie analizy terroir, ale przede wszystkim na podstawie renomy i jakości win.
          - str. 129 - w notce na marginesie jest błąd w nazwie "Chambertin" - jest "Chambertine"
          --
          Pozdrawiam
          Deo
          • gruner moje uwagi - c.d.2 30.12.09, 16:08
            - błąd w nazwie "Chambertin" jest powtórzony na kolejnej stronie
            - w ramce kulinarnej na stronie 132 jest sugestia, jakoby andouillette było "sztuką wybornej wieprzowiny", a wcale tak nie jest.
            • docg Re: moje uwagi - c.d.2 31.12.09, 10:53
              gruner to ja, jak by ktoś nie wiedział. Jakoś mi się tak samo zalogowało :-))
              dalsze uwagi (z pamięci, bo książka w domu):
              - w rozdziale o Hiszpanii jest informacja, że 2 apelacje mają status DOC. Obecnie oprócz Riochy i Prioratu taki status ma też Ribera del Duero. Mogło tego jeszcze nie być w momencie pisania książki, ale teraz jest, więc warto byłoby poprawić.
              Druga kwestia jest nieco "filozoficzna". W rozdziale o czerwonych winach z Ameryki północnej w którejś z ramek kulinarnych (kulinaria w ogóle wydają sie być słabą stroną tłumacza), któreś wino jest rekomendowane do ryb, m. in. lucjana. Sprawdziłem, rzeczywiście jest ryba lucjan, występuje u wybrzeży USA i nazywa się po angielsku Red Snapper. Tylko że w gastronomii nazwa "lucjan" nie funkcjonuje i brzmi trochę śmiesznie (wczoraj piłem bożole z lucjanem, hehe). Warto by się zastanowić, czy tego lucjana czymś nie zastąpić.
              cdn ;-)
              --
              Pozdrawiam
              Deo
              • Gość: tomba Re: moje uwagi - c.d.2 IP: *.147.15.37.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.12.09, 11:26
                > - w rozdziale o Hiszpanii jest informacja, że 2 apelacje mają
                status DOC. Obec
                > nie oprócz Riochy i Prioratu taki status ma też Ribera del Duero.
                Mogło tego je
                > szcze nie być w momencie pisania książki, ale teraz jest, więc
                warto byłoby pop
                > rawić.
                Ponieważ nie znam książki, odniosę się do wpisu. W Hiszpanii
                rzeczywiście są trzy apelacje o najwyższym wyznaczniku, czyli Rioja,
                Ribera del Duero (od 2007)i Priorat. Z tym jednak zaznaczeniem, że
                skrót nie brzmi DOC ale DOCa, a dla Priorat również DOQ (z
                katalońskiego ostatnie słowo jest pisane inaczej)

                Pozdrawia
                tomba
              • Gość: gp nazwy w kulinarnych mediach polskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 11:54
                Akurat z Lucjanem jest kłopot, bo to jedyna polska nazwa tej ryby. Inna sprawa,
                że często jako Lucjan czerwony podaje się Karmazyna amerykańskiego, będącego pod
                ochroną ;-(

                Zaś wątkiem chyba bez końca mogłyby być banialuki wygadywane przez lektorów
                (którzy dostają te teksty od leniwych i słabych tłumaczy) w programach
                kulinarnych na wszystkich możliwych kanałach TV. Czasami błędy są tak poważne,
                że trudno zorientować się o co chodzi bez wyłączenia polskiej fonii.

                Tego jest tak dużo, że trudno z pamięci przytoczyć. Ostatnio z uporem maniaka
                lektor wmawiał nam że Heston Blumenhtal robi jelenia a na wizji biegają daniele
                do których tenże strzela a potem je obrabia. I tak to trwało przez 40 minut
                mniej więcej. Żeby śmieszniej było, opisowo danie zwało się "venison", więc
                tłumacz mógł chociaż nie wymyślać tego jelenia skoro nie widział co biega na
                ekranie i pozostać przy dziczyźnie. ;-)

                Wracając do ryb: jedno z największych zamieszań nazewniczych wywołuje w Polsce
                labraks (bar, loup, spigola, branzino, sea bass). W sklepach pojawia się jako
                bar, okoń morski, labraks a nawet wilk morski, co już tworzy zamęt a w
                programach TV bywa nawet strzępielem!

                Niby te nazwy są wymienne bo wynikają z lokalnych tradycji miejsc gdzie się go
                poławia, ale czy nie można by używać w Polsce poprawnej nazwy taksonomicznej,
                skoro ryba nie ma u nas żadnej tradycji językowej?

                Na blogu Pani Wieleżyńskiej przeczytałem, że nawet jakiemuś "specjaliście"
                stołecznemu udało się klientce wcisnąć jakieś swoje fantazje na temat
                przegrzebków i zostało to wzięte za dobrą monetę. A przecież trafiło na
                wytrawnego tłumacza i konesera dobrego jedzenia w jednym...
                • docg Re: nazwy w kulinarnych mediach polskich 31.12.09, 12:15
                  Gość portalu: gp napisał(a):

                  > Wracając do ryb: jedno z największych zamieszań nazewniczych wywołuje w Polsce
                  > labraks (bar, loup, spigola, branzino, sea bass). W sklepach pojawia się jako
                  > bar, okoń morski, labraks a nawet wilk morski...

                  -- do Twojego pokaźnego zbioru synonimów labraksa dodam jeszcze jeden: "Morski Bass" - z karty restauracji Pieprz i Wanilia we Wrocławiu :-))

                  wracając do lucjana, to w aspekcie gastronomicznym powinno się chyba używać nazwy angielskiej, co od razu sugeruje, że ryba jest jadana, ale poza granicami Polski. Jeżeli lucjan z czasem będzie importowany i stanie sie u nas popularny do tego stopnia, że nie będziemy sobie mogli wyobrazić wieczerzy wigilijnej bez lucjana w galarecie, to i polska nazwa przeniknie do naszego słownika. Wierz mi, zdanie z lucjanem w książce Zraly'ego wygląda naprawdę bezsensownie :-)

                  Korzystając z tego, że to mój ostatni wpis w tym roku (i w dodatku w wyjątkowo sensownym i niezaśmieconym wątku), zyczę wszystkim forumowiczom Szczęśliwego Nowego Roku.

                  --
                  Pozdrawiam
                  Deo
                    • docg do GP + c.d. uwag :-) 31.12.09, 19:01
                      @GP: w tym roku siedzę we Wrocławiu... duże fajerwerki będę oglądał patrząc w stronę rynku ;-)
                      c.d. uwag: literówka na str. 3, na marginesie: Rheingan (zamiast Rheingau)
                      - na str. 182 jest dziwne zdanie: "przypuszczam, że wkrótce na rynku pojawiać się będzie coraz więcej hybryd na bazie takich szczepów jak..." - co autor miał na myśli? Rzeczywiście hodowlę nowych, hybrydowych odmian winogron? Dziwne zdanie i trochę nie a'propos. Może tłumacz pomylił hybrydę z kupażem???
                      --
                      Pozdrawiam
                      Deo
                        • docg uwagi c.d. - brand i region 04.01.10, 11:28
                          dwie uwagi dotyczące nazewnictwa: kilka razy w tekscie spotkałem sie z określeniami "wino markowe". Chodzi zapewne o tzw. brand wines. Ja osobiscie nie spotkałem sie z określeniem "wino markowe" i wydaje mi się, że w ogóle nie ma polskiego odpowiednika "brand wine". Nie wiem, co z tym można zrobić ale "wino markowe" brzmi sztucznie.
                          Na początku rozdziału o czerwonych winach z Bordeaux pada stwierdzenie, że jest tam 57 (?) "regionów". W tym kontekście lepsze byłoby słowo "apelacja"; dalej też występują "regiony" i wydaje mi się, ze wyrażenia "apelacja" ewentualnie "podapelacja" "apelacja niższego/wyższego rzędu" byłyby właściwsze i bardziej precyzyjne - w szczególności w odniesieniu do krajów, w których występują systemy apelacji.
                          --
                          Pozdrawiam
                          Deo
                          • docg moje uwagi c.d. - Millerka 07.01.10, 13:46
                            W rozdziale o winach niemieckich pada stwierdzenie, że Muller-thurgau to krzyżówka Rieslinga i (chyba) Chassellas, tymczasem jest to Riesling skrzyżowany z Sylvanerem
                            --
                            Pozdrawiam
                            Deo
                            • tomba-1 Re: moje uwagi c.d. - Millerka 07.01.10, 16:15
                              > W rozdziale o winach niemieckich pada stwierdzenie, że Muller-
                              thurgau to krzyżó
                              > wka Rieslinga i (chyba) Chassellas, tymczasem jest to Riesling
                              skrzyżowany z Sy
                              > lvanerem

                              Są też opinie, że jest to krzyżówka dwóch klonów Rieslinga.

                              pozdrawia
                              tomba
                                • docg Re: moje uwagi c.d. - Millerka 08.01.10, 07:41
                                  "Zawsze" czytałem, że to Riesling x Sylvaner. Przed napisaniem posta sprawdziłem
                                  jeszcze w Wikipedii, z tym, że niemieckojezycznej :-)). Jeśli rzecz jest
                                  niejasna, to zapis w ksiązce nie jest takim oczywistym błędem, jakim sie
                                  wydawał, choć może lepiej w ogóle drugiego szczepu nie wymieniać, albo dać
                                  odnośnik, że są też inne teorie.
                                  --
                                  Pozdrawiam
                                  Deo
                                    • docg Re: moje uwagi c.d. - Millerka 08.01.10, 14:05
                                      Niemiecki instytut winiarski cierpi na schizofrenię, bo w niemieckojęzycznej wersji swojej strony pisze, że był to jednak Madleine royale:
                                      www.deutscheweine.de/Alles-ueber-Wein/Rebsorten/weisse-Rebsorten/Mueller-Thurgau/
                                      tak czy inaczej, jednak nie Sylvaner, o którym mit wziął się stąd, że twórca odmiany gdzieś napisał, że chce otrzymać szczep klasy Rieslinga, który by owocował wcześnie i obficie jak Sylvaner.
                                      --
                                      Pozdrawiam
                                      Deo
                                            • Gość: normalny Re: Millerek i trafna uwaga o blogach IP: *.147.114.118.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.01.10, 12:50
                                              No, niestety tak to bywa, kiedy się nie wyrasta z pieluchy i science-
                                              fiction jest całym życiem. Potem wszystko czego się nie rozumie wydaje
                                              się fiction... O tym czego się nie rozumie można napisać dowolną
                                              rzecz, a do tego zawsze znjadzie się ktoś kto uzna to za trafną uwagę.
                                              Nawet bardzo trafną. Śmieszne, mając cztery dychy ślinić się przy
                                              Dukajach czy innych Ziemkiewiczach. Ale jak ktoś ma paranoje...
                                              • Gość: gp Jej, aż tak zabolało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 13:55
                                                Tak aż zabolało? Rozluźnij choć na chwilę te ściśnięte pośladki to może jakiś dystans złapiesz do takich opinii.

                                                Śmieszne to jest komentowanie bez pobieżnej nawet lektury. Chociaż, czy ja wiem? Jednak chyba smutne. Jakbyś zadał sobie nieco więcej trudu to "dowaliłbyś" dużo skuteczniej: "ślinić się przy klockach Lego i japońskich kreskówkach". To by dopiero pokazało jaki z Ciebie Wielki Winny Bloger [WWB (tm)] czy też propagator "kultury wina".

                                                Pewne zaś jest skutecznie ośmieszenie się, kiedy w jednym, krótkim zdaniu, "normalny" kłamie aż 4 razy: "Śmieszne, mając cztery dychy ślinić się przy Dukajach czy innych Ziemkiewiczach."
                                                • Gość: normalny Re: Jej, aż tak zabolało? - nie boli Cię? IP: *.147.244.73.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.01.10, 17:17
                                                  > Tak aż zabolało? Rozluźnij choć na chwilę te ściśnięte pośladki to
                                                  może jakiś d
                                                  > ystans złapiesz do takich opinii.
                                                  Chyba to własnie Ty jesteś pierwszą osobą, która powinna "łapać
                                                  dystans". Rozumiem, że musisz siedzieć w tym małym sklepiku i
                                                  oglądać nawet fora o science-fiction, ale wyluzuj trochę, rozewrzyj
                                                  pośladki.
                                                  > Śmieszne to jest komentowanie bez pobieżnej nawet lektury.
                                                  No to raczej Twoja domena. Wielokrotnie to prezentowałeś na tym
                                                  forum.
                                                  > Pewne zaś jest skutecznie ośmieszenie się, kiedy w jednym, krótkim
                                                  zdaniu,...
                                                  Ciekawe. Skupiłeś się tak bardzo na ściskaniu swoich pośladków, że
                                                  wziąłeś to do siebie. Co musi być na rzeczy... Z drugiej strony
                                                  wszyscy wiedzą, żeś specjalista od Bravo Girl, więc w sumie powyższe
                                                  też pasuje.

                                                  • Gość: gp Re: Jej, aż tak zabolało? - nie boli Cię? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 21:44
                                                    Gość portalu: normalny napisał(a):

                                                    > Chyba to własnie Ty jesteś pierwszą osobą, która powinna "łapać
                                                    > dystans". Rozumiem, że musisz siedzieć w tym małym sklepiku i
                                                    > oglądać nawet fora o science-fiction, ale wyluzuj trochę, rozewrzyj
                                                    > pośladki.

                                                    Znowu nie doczytałeś? Myślałem, że jak już zrobiłeś z siebie raz durnia, to doczytasz. Ani to forum, ani "o science-fiction". Widać masz spory kłopot z czytaniem ze zrozumieniem. No ale czego się spodziewać po anonimowym łosiu plującym za zasłoną nic nieznaczącego podpisu. Jakbyś miał odrobinę odwagi i cień przyzwoitości, to byś anonimowo nie kłamał na forum.

                                                    > No to raczej Twoja domena. Wielokrotnie to prezentowałeś na tym
                                                    > forum.

                                                    Pics or it didn't happen.

                                                    > Ciekawe. Skupiłeś się tak bardzo na ściskaniu swoich pośladków, że
                                                    > wziąłeś to do siebie. Co musi być na rzeczy...

                                                    Nie dość że kłamiesz, to tępy jesteś. Na rzeczy jest to, że w jednym zdaniu skłamałeś 4 razy i gdybyś potrafił czytać, to byś wiedział że żadne z kłamst nie dotyczyło mnie.

                                                    > Z drugiej strony
                                                    > wszyscy wiedzą, żeś specjalista od Bravo Girl, więc w sumie powyższe
                                                    > też pasuje.

                                                    Bravo Girl? To jakaś lektura twojej starej? Z drugiej strony, jakbyś nie był zakompleksionym, głupim i nie potrafiącym czytać tchórzem, to byś przysrał mi w lepszym stylu. A tak to kolejny raz pokazałeś swoje ściśnięte poślady. Jak będziesz pisał znowu, to zmień IP lepiej bo "spalisz" się jako "wyważony" ekspert od spraw przeróżnych.

                                                    EOT
                                                    • Gość: Explanator Re: Jej, aż tak zabolało? - nie boli Cię? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 08:48
                                                      Bardzo dziękujemy za wszystkie dotychczasowe wpisy merytoryczne
                                                      . Nad każdym z nich pochylimy się z uwagą i pokorą. Błędy
                                                      oczywiste zostaną wyeliminowane, sprawy dyskusyjne wyjaśnione w
                                                      stosownych przypisach, a te, których uwzględnienie wykraczałoby poza
                                                      warunki umowy z właścicielem praw (Sterling Publishing) zostaną
                                                      przedyskutowane "u źródła".

                                                      Będziemy bardzo zobowiązani za kontynuowanie tego wątku i
                                                      jednocześnie prosimy o zachowanie jego merytorycznego charakteru
                                                      .
                                                      Jeszcze raz dziękujemy za pomoc
                                                      Z pozdrowieniami

                                                      Wydawnictwo Explanator
                                                    • docg jedziemy dalej - reszta świata 10.01.10, 19:30
                                                      no, w końcu... wolny komputer, książka przed sobą, mam też pół paczki chesterfieldów, jest ciemno, a ja mam ciemne okulary... ale do rzeczy:
                                                      - strona 252, od góry: dwa pierwsze zdania może miałyby sens gdyby zamiast "dojrzałości" było "wytrawności"; tak jak jest nia mają sensu. To, co następuje dalej (Klasyfikacja... i wyszczególnienie poniżej) to istne curiosum i to już w ogóle żadnego sensu mieć nie może (chociaż zapewne Tomba wytłumaczy mi zaraz, że jednak tak :-) ). Co jest w tym miejscu w oryginale?
                                                      - na str. 254 błąd w wyrazie Somlo (jest "Somolo")
                                                      - str jw., na samym dole: puton to miara którą mierzy(ło) się owoce czy moszcz? Tomba! ;-)))
                                                      --
                                                      Pozdrawiam
                                                      Deo
                                                    • docg jeszcze Austria 10.01.10, 19:59
                                                      na str 250 jest zdanie: "Regiony bardziej północne (...) położone są po obu stronach Dunaju, co zapewnia im odpowiednią żyzność gleb." Ja tu czegoś nie rozumiem - czy jakby były położone po jednej tylko stronie Dunaju, to żyzność gleb była by inna? Poza tym zdanie sugeruje, że dobre dla winorośli gleby powinny być żyzne, tymczasem w Wachau na żyznych glebach naddunajskich tarasów powstają mniej cenione wina, a prawdziwe perły rodzą się na stromych kamienistych zboczach, gdzie gleba jest szczątkowa i na pewno nie żyzna.
                                                      --
                                                      Pozdrawiam
                                                      Deo
                                                    • Gość: Explanator Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 20:34
                                                      "strona 252, od góry: dwa pierwsze zdania może miałyby sens gdyby
                                                      zamiast "dojrzałości" było "wytrawności"; tak jak jest nia mają
                                                      sensu."


                                                      W oryginale w tym miejscu Zraly pisze: "Gradation of ripeness
                                                      is the amount of residual sugar left in the wine after fermentation."
                                                      A dalej tabela z klasyfikacją nosi tytuł: Gradations of Ripeness...

                                                      "...owoce czy moszcz?"

                                                      I znowu w oryginale: "...the grapes affected by the Botrytis
                                                      cinerea
                                                      mold — or aszú — are picked from the bunch, lightly
                                                      crushed, and made into an aszú paste. (...) The aszú paste is
                                                      collected in baskets called puttonyos..."

                                                      Expl.
                                                    • tomba-1 Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" 10.01.10, 21:54
                                                      Ponieważ nie znam książki, odniosę się do przytoczonych fragmentów.

                                                      Słowo "dojrzałość" dotyczy, o ile dobrze rozumiem, stopnia
                                                      koncentracji cukrów i kwasów w gronach, umożliwiającego uzyskanie z
                                                      nich po przefermentowaniu wina należącego do pożądanej klasyfikacji,
                                                      np. BA, określanej alkoholem, cukrem rezydualnym i kwasowością
                                                      otrzymanego wina.
                                                      "Dojrzałość" jest więc chyba "na miejscu".

                                                      Aszu - niestety odciek, czyli baaardzo skoncentrowany moszcz.

                                                      We fragmencie o Austrii, tak rozumiem, chodzi o stan podłoża i
                                                      dostępność wody zapewnioną dzięki rzece po obu jej stronach, choć
                                                      rzeczywiście nie do końca fortunnie to zdanie wygląda. Można by
                                                      trochę doprecyzować.

                                                      pozdrawia
                                                      tomba
                                                    • sstar Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" 10.01.10, 22:08
                                                      tomba-1 napisał:

                                                      > Ponieważ nie znam książki, odniosę się do przytoczonych fragmentów.
                                                      >
                                                      > Słowo "dojrzałość" dotyczy, o ile dobrze rozumiem, stopnia
                                                      > koncentracji cukrów i kwasów w gronach, umożliwiającego uzyskanie z
                                                      > nich po przefermentowaniu wina należącego do pożądanej klasyfikacji,
                                                      > np. BA, określanej alkoholem, cukrem rezydualnym i kwasowością
                                                      > otrzymanego wina.
                                                      > "Dojrzałość" jest więc chyba "na miejscu".

                                                      chyba czaję o co chodzi Deo
                                                      dojrzałość gron, a ilość cukru resztkowego jakie zostaje w winie po fermetacji
                                                      (nie przed! przed nie jest resztkowy:), ta zależność może wyglądać różnie w
                                                      zależności od upartości winiarza (jak się uprze to zrobi wytrawnego zina z 18
                                                      procentami alkoholu mimo, ze grona byly dojrzale az milo, vide Turley;); tak
                                                      więc nawet jeśli Zraly napisał ripeness to z pewnością autor miał co innego na
                                                      myśli;) wytrawnosc? nieglupie:)

                                                      > pozdrawia
                                                      > tomba

                                                      pzdr, star
                                                      --
                                                      www.sstarwines.pl
                                                    • tomba-1 Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" 10.01.10, 22:34
                                                      Będę się jednak upierał przy "dojrzałości", jako że nie oznacza ona
                                                      wcale tylko koncentracji cukru. Jeżeli winiarz trzyma grona i
                                                      pozwala im przejrzeć lub nawet pokryć botrytis, planuje zrobienie z
                                                      nich wina BA lub TBA, bo ma to sens ekonomiczny. A osiągając 18%, po
                                                      pierwsze musiałby zdeklasować wino, i to głęboko, po drugie oddaje
                                                      sprawę we władanie dzikim drożdżom, których efekt nie jest takie
                                                      łatwy do przewidzenia. Wiem, są ekstremiści winiarscy, ale czy nie
                                                      za to właśnie wszyscy ujmują Angelo Gaja, albo twierdzą po
                                                      degustacji, że wino Kantego jest zepsute lub podłe w smaku, a
                                                      historyjka o nim była przecież taka urzekająca...
                                                      Jeżeli nie "dojrzałość", to może "potencjał" albo nie wiem
                                                      co... "Przydatność"? Eeee tam. Naciągane to wszystko.

                                                      pozdrawia
                                                      tomba
                                                    • sstar Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" 10.01.10, 22:55
                                                      tomba-1 napisał:

                                                      > Będę się jednak upierał przy "dojrzałości", jako że nie oznacza ona
                                                      > wcale tylko koncentracji cukru.

                                                      Upierać się możesz ale przypomnijmy może oryginał:
                                                      "Gradation of ripeness is the amount of residual sugar left in the wine after
                                                      fermentation".

                                                      Pytanie więc jest jak nazwać poziom cukru resztkowego w winie po fermentacji?
                                                      Może poziomem cukru resztkowego po fermentacji;)
                                                      Masz natomiast rację, że nie wiadomo jak to nazwać, bo jak pisałem dojrzałość
                                                      gron nie musi się przełożyć na cukier resztkowy.
                                                      Oczywiście także na wytrawność ma wpływ poziom kwasów, cukru i ekstraktu.
                                                      Natomiast jeśli tam potem jest jakaś tabelka z ba i tba, np. taka:
                                                      http://books.google.pl/books?id=lU4HO2FeWoEC&pg=PT543&lpg=PT543&dq=tba+ba+gradation+of&source=bl&ots=CK5nH9T_vS&sig=ToytkZiHfSlXVH2lnevj_isXWfM&hl=pl&ei=xEtKS8SwMMye_Ab9zpWjAg&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=2&ved=0CBEQ6AEwAQ#v=onepage&q=tba%20ba%20gradation%20of&f=false
                                                      to może nie podpisywać jej w ogóle;) Albo napisać klasyfikacja win.

                                                      Pzdr, star

                                                      > Jeżeli winiarz trzyma grona i
                                                      > pozwala im przejrzeć lub nawet pokryć botrytis, planuje zrobienie z
                                                      > nich wina BA lub TBA, bo ma to sens ekonomiczny. A osiągając 18%, po
                                                      > pierwsze musiałby zdeklasować wino, i to głęboko,

                                                      deklasyfikacja win miewa czasem głęboki sens ekonomiczny:)

                                                      > po drugie oddaje
                                                      > prawę we władanie dzikim drożdżom, których efekt nie jest takie
                                                      > łatwy do przewidzenia. Wiem, są ekstremiści winiarscy, ale czy nie
                                                      > za to właśnie wszyscy ujmują Angelo Gaja, albo twierdzą po
                                                      > degustacji, że wino Kantego jest zepsute lub podłe w smaku, a
                                                      > historyjka o nim była przecież taka urzekająca...

                                                      :)

                                                      > Jeżeli nie "dojrzałość", to może "potencjał" albo nie wiem
                                                      > co... "Przydatność"? Eeee tam. Naciągane to wszystko.

                                                      :)

                                                      >
                                                      > pozdrawia
                                                      > tomba

                                                      pzdr, star
                                                      --
                                                      www.sstarwines.pl
                                                    • tomba-1 Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" 10.01.10, 23:56

                                                      > "Gradation of ripeness is the amount of residual sugar left in the
                                                      wine after
                                                      > fermentation".
                                                      >
                                                      > Pytanie więc jest jak nazwać poziom cukru resztkowego w winie po
                                                      fermentacji?
                                                      > Może poziomem cukru resztkowego po fermentacji;)

                                                      Cukier rezydualny to ten w gronach lub moszczu, a cukier resztkowy
                                                      to ten w winie, czyli po fermentacji. :)

                                                      > deklasyfikacja win miewa czasem głęboki sens ekonomiczny:)

                                                      No pewnie, szcególnie gdy nazwa wina będzie sie kończyć na "-aia"
                                                      lub "ello" i jeszcze siepnie się na etykiecie "IGT
                                                      Toscana". "Schmidtonaia" i "Schulzonello" na pewno pobiją rekordy
                                                      sprzedawalności :D

                                                      pozdrawia
                                                      tomba
                                                    • Gość: gp Re: jedziemy dalej - reszta świata - "dojrzałość" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 22:57
                                                      tomba-1 napisał:

                                                      > Jeżeli nie "dojrzałość", to może "potencjał" albo nie wiem
                                                      > co... "Przydatność"? Eeee tam. Naciągane to wszystko.

                                                      To co opisujesz, to subiektywna "gotowość" gron. Brzmi też niezręcznie, ale jednak dojrzałość to pojęcie dające się bardziej obiektywizować w wypadku większości owoców. W tym co piszesz pełna dojrzałość gron nie musi być wartością pożądaną przez winiarza. Odchylenia w obie strony mogą być celem. Nie umiem wyłapać subtelności angielskiego terminu "ripeness" choć w spotykanych przeze mnie zastosowaniach jest pojęciem takim o jakim pisze Deo.
                                                    • docg dalej "dojrzałość" - fragment tekstu 10.01.10, 23:34
                                                      No dobra, w takim razie przytoczę fragment tekstu - wiem, ze Tomba nie ma książki, nie wiem, jak inni. Mam nadzieję, że nie naruszam praw autorskich czy czegoś tam:
                                                      "Stopień dojrzałości określa się na podstawie zawartości cukru resztkowego, pozostałego po fermentacji. W zależności od tego mamy wina bardzo wytrawne Trocken aż po bardzo słodkie Trockenbeerenauslese.
                                                      niżej wytłuszczonym drukiem:
                                                      Klasyfikacja według dojrzałości owocu
                                                      pod spodem w kolumnach
                                                      Wytrawne: Trocken, Halbtrocken, Lieblich;
                                                      Słodkie i bardzo słodkie: Tafelwein, Landwein, Qualitatswein, Kabinett, Pradikatswein, Spatlese, Auslese, Eiswein, Beerenauslese, Ausbruch, Trockenbeerenauslese"

                                                      Bardzo się starałem dostrzec jakikolwiek sens w tym akapicie ale go nie znalazłem. Na podstawie ilości cukru resztkowego określa się stopień wytrawności, natomiast od dojrzałości owoców zależy - i to nie bezpośrednio - zawartość cukru w moszczu przed fermentacją a także gęstość moszczu, a w konsekwencji klasyfikacja wina (Kabinett, Spatlese itd). Ja nie chcę się z nikim spierać i udowadniać swoich racji, ale proszę wydawcę żeby ten akapit koniecznie skonsultował z kimś, kto ma pojęcie o austriackiej klasyfikacji win.
                                                      --
                                                      Pozdrawiam
                                                      Deo
                                                    • sstar Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu 10.01.10, 23:48
                                                      Deo na Prezydenta!:)

                                                      docg napisał:

                                                      > No dobra, w takim razie przytoczę fragment tekstu - wiem, ze Tomba nie ma książ
                                                      > ki, nie wiem, jak inni. Mam nadzieję, że nie naruszam praw autorskich czy czego
                                                      > ś tam:
                                                      > "Stopień dojrzałości określa się na podstawie zawartości cukru resztkowego, poz
                                                      > ostałego po fermentacji. W zależności od tego mamy wina bardzo wytrawne Trocken
                                                      > aż po bardzo słodkie Trockenbeerenauslese.
                                                      > niżej wytłuszczonym drukiem:
                                                      > Klasyfikacja według dojrzałości owocu
                                                      > pod spodem w kolumnach
                                                      > Wytrawne: Trocken, Halbtrocken, Lieblich;
                                                      > Słodkie i bardzo słodkie: Tafelwein, Landwein, Qualitatswein, Kabinett,
                                                      > Pradikatswein, Spatlese, Auslese, Eiswein, Beerenauslese, Ausbruch, Trockenbeer
                                                      > enauslese"
                                                      >
                                                      > Bardzo się starałem dostrzec jakikolwiek sens w tym akapicie ale go nie znalazł
                                                      > em.

                                                      Ta tabelka to jakaś rzeź.

                                                      > Na podstawie ilości cukru resztkowego określa się stopień wytrawności,

                                                      Jak już pisałem poziom kwasu i garbnika wpływa także na odczucie/stopień
                                                      wytrawności, nie samym cukrem człowiek żyje;)

                                                      nato
                                                      > miast od dojrzałości owoców zależy - i to nie bezpośrednio - zawartość cukru w
                                                      > moszczu przed fermentacją a także gęstość moszczu, a w konsekwencji klas
                                                      > yfikacja wina (Kabinett, Spatlese itd). Ja nie chcę się z nikim spierać i udowa
                                                      > dniać swoich racji, ale proszę wydawcę żeby ten akapit koniecznie skonsultował
                                                      > z kimś, kto ma pojęcie o austriackiej klasyfikacji win.

                                                      dobrze gada, dać mu... tba?

                                                      pzdr, star
                                                      --
                                                      www.sstarwines.pl
                                                    • Gość: gp Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 23:58
                                                      sstar napisał:

                                                      > Jak już pisałem poziom kwasu i garbnika wpływa także na
                                                      > odczucie/stopień
                                                      > wytrawności, nie samym cukrem człowiek żyje;)

                                                      Ale to jest błąd. Jeśli mamy się trzymać poprawnej terminologii, to "wytrawność" jest tylko i wyłącznie określeniem dotyczącym zawartości cukru w finalnym produkcie. Jak on tam trafia i czy jest zrównoważony kwasem/cierpkością garbnika to inna bajka. Nie bądźmy Pewexami i nie mieszajmy dwóch systemów walutowych.
                                                    • tomba-1 Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu 11.01.10, 00:06
                                                      Sstar'owi chodziło o wytrawność odczuwaną w czasie degustacji,
                                                      jednak ta wartość nie jest uzależniona tylko od cukru, ale i od jego
                                                      relacji z kwasowością wina. Wystarczy porównać, gdzie jest
                                                      półwytrawność w QmP i Szampanach.
                                                      --
                                                      pozdrawia
                                                      tomba
                                                    • Gość: gp Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 00:32
                                                      tomba-1 napisał:

                                                      > Sstar'owi chodziło o wytrawność odczuwaną w czasie degustacji,
                                                      > jednak ta wartość nie jest uzależniona tylko od cukru, ale i od jego
                                                      > relacji z kwasowością wina. Wystarczy porównać, gdzie jest
                                                      > półwytrawność w QmP i Szampanach.

                                                      O co mu chodzi, to ja rozumiem. Twierdzę że to błędne użycie dość precyzyjnego terminu. Wytrawność jest mierzalną obiektywnie wartością. Degustacyjne pitu-pitu to inna bajka. Skrajnie wytrawny Chard po malolaktowej i 100% nowej beczki będzie za młodu ział "słodkością" ale nie stanie się mniej wytrawny od tego. Jeśli do tego dodamy że dla sporej części (losowo wybranych) degustatorów, gro z lieblich Piesporterów to wina skrajnie "wytrawne", to subiektywizowanie takiego pojęcia prowadzi do nieporozumień i często do dezinformacji.
                                                    • sstar Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu 11.01.10, 02:01
                                                      Gość portalu: gp napisał(a):

                                                      > tomba-1 napisał:
                                                      >
                                                      > > Sstar'owi chodziło o wytrawność odczuwaną w czasie degustacji,
                                                      > > jednak ta wartość nie jest uzależniona tylko od cukru, ale i od jego
                                                      > > relacji z kwasowością wina. Wystarczy porównać, gdzie jest
                                                      > > półwytrawność w QmP i Szampanach.
                                                      >
                                                      > O co mu chodzi, to ja rozumiem. Twierdzę że to błędne użycie dość precyzyjnego
                                                      > terminu. Wytrawność jest mierzalną obiektywnie wartością.

                                                      ja bym się trzymał tego, że raczej poziom cukru

                                                      a wytrawność (może niestety?) w języku funkcjonuje raczej w tym właśnie
                                                      subiektywnym, zależnym od podmiotu i nieprecyzyjnym znaczeniu, prowadzącym jak
                                                      napisałeś do nieporozumień i dezinformacji... zawsze można przecież coś
                                                      doprecyzować i uściślić; w przypadku tej tabelki najlepiej nie pisać ani o
                                                      dojrzałości, bo nie o to tu chodzi, ani o wytrawności, bo znaczenie jednak inne
                                                      pokutuje w społeczeństwie... chyba, że doprecyzujemy co mamy na myśli używając
                                                      tego słowa



                                                      > Degustacyjne pitu-pit
                                                      > u to inna bajka. Skrajnie wytrawny Chard po malolaktowej i 100% nowej beczki bę
                                                      > dzie za młodu ział "słodkością" ale nie stanie się mniej wytrawny od tego. Jeśl
                                                      > i do tego dodamy że dla sporej części (losowo wybranych) degustatorów, gro z li
                                                      > eblich Piesporterów to wina skrajnie "wytrawne", to subiektywizowanie takiego p
                                                      > ojęcia prowadzi do nieporozumień i często do dezinformacji.

                                                      fakt:)

                                                      pzdr, star
                                                      --
                                                      www.sstarwines.pl
                                                    • sstar Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu 11.01.10, 04:18
                                                      Gość portalu: gp napisał(a):

                                                      > sstar napisał:
                                                      >
                                                      > > Jak już pisałem poziom kwasu i garbnika wpływa także na
                                                      > > odczucie/stopień
                                                      > > wytrawności, nie samym cukrem człowiek żyje;)
                                                      >
                                                      > Ale to jest błąd. Jeśli mamy się trzymać poprawnej terminologii, to "wytrawność
                                                      > " jest tylko i wyłącznie określeniem dotyczącym zawartości cukru w final
                                                      > nym produkcie. Jak on tam trafia i czy jest zrównoważony kwasem/cierpkością gar
                                                      > bnika to inna bajka. Nie bądźmy Pewexami i nie mieszajmy dwóch systemów walutow
                                                      > ych.

                                                      w Czechach chyba mieszają i w zależności od zmierzonego (nie subiektywnego)
                                                      poziomu kwasu mają rózne widełki na określenie wina wytrawnego (suche)

                                                      właśnie próby win czeskich uzmysłowiły mi jak zwodne jest mierzenie samego cukru
                                                      i jak łatwo się pomylić

                                                      kohei chyba podziela opinię (stosunkowo wysoki cukier resztkowy bez utraty
                                                      kwasowości dzięki wysokiej zmierzonej kwasowości):
                                                      www.sstarwines.pl/sample.php?inc=note.php¬e=5285
                                                      nie ma to jak cukier, kwas i ekstrakt, do drugiego miejsca po przecinku;)

                                                      pzdr, star
                                                      --
                                                      www.sstarwines.pl
                                                    • Gość: gp Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 09:27
                                                      sstar napisał:

                                                      > w Czechach chyba mieszają i w zależności od zmierzonego (nie
                                                      > subiektywnego)
                                                      > poziomu kwasu mają rózne widełki na określenie wina wytrawnego
                                                      > (suche)

                                                      Jeśli nawet tak jest, to Czechy są wyjątkiem. Mimo że bardzo mi smakuje wiele białych win z tego kraju to trudno mi uznać ich regulacje prawne jako zmieniające rozumienie wytrawności w niemal całym świecie.

                                                      Wspomniałeś o "potocznym" rozumieniu wytrawności i właśnie to jest powód dla jakiego się odezwałem. Znaczenie pojęcia "wytrawności" zostało w Polsce wypaczone po obu stronach barykady:

                                                      - W świecie win pijanych przez przeciętnych konsumentów i kupowanych w sklepach wielkopowierzchniowych (którymi jak wiemy MW się nie zajmuje "z zasady") "wytrawne" kojarzone jest z kwaśnym i cierpkim. Stąd sporo win opisanych jest jako "półwytrawne" przez importerów choć są ewidentnie wytrawne.

                                                      - W świecie wielkiego zadęcia, blogowania, koneserstwa i "piwniczek" (też mnie to mierzi potwornie, Deo!) "wytrawne" to coś lepszego, bardziej prestiżowego, bardziej szlachetnego, co odróżnia pijającego tylko "wytrawne" (i najlepiej tylko "wytrawne czerwone") od plebsu delektującego się jakimś "półwytrawanym". Vide: "MW nie zajmuje się winami supermarketowymi które stanowią dużą część rynku".

                                                      Nakłada się na tą sytuację inne znaczenie słowa, które funkcjonuje w zwrotach cudownie masujących ego niektórych znawców wina: "wytrawny gracz w golfa", "wytrawny znawca kuchni Bayanhongor" czy też "wytrawny krytyk winiarski".

                                                      Dlatego uważam, że lepiej byłoby propagować używanie pojęcia wytrawności jako wyznacznika ilości cukru w winie, tak jak jest to przyjęte w większości języków i stosowane nie tylko w Czechach.

                                                      > właśnie próby win czeskich uzmysłowiły mi jak zwodne jest mierzenie > samego cukru
                                                      > i jak łatwo się pomylić

                                                      W kwestii czego się pomylić? Chyba niczego Ci nie ujmuje, że zasmakowało Ci wino półwytrawne a z powodu kwasowości pomyślałeś o "wytrawności"?
                                                    • winoman Techniczna definicja wytrawności 11.01.10, 09:51
                                                      Nie tylko Czesi wytrawność uzależniają od kwasowości, oficjalna definicja wytrawności obowiązująca w UE też o tym mówi (art. 16 linkowanego dokumentu). Wino jest wytrawne, jeśli:
                                                      - zawartość cukru resztkowego nie przekracza 4 g/l,
                                                      lub
                                                      - zawartość cukru resztkowego nie przekracza 9 g/l, a kwasowość wyrażana w gramach kwasu winowego na litr nie jest mniejsza od zawartości cukru o więcej, niż 2 gramy (np. wino mające 7,5 g cukru na litr musi mieć kwasowość co najmniej 5,5 g/l).

                                                      Pozdrawiam!
                                                    • Gość: gp Re: Techniczna definicja wytrawności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 10:07
                                                      winoman napisał:

                                                      > Nie tylko Czesi wytrawność uzależniają od kwasowości, oficjalna
                                                      > definicja wytrawności...

                                                      W takim sensie, to wiem. Chodziło mi o to, że nie ma sposobu nazywać wytrawnym jak jest na przykład powyżej 9g, niezależnie od poziomu kwasowości. Wszak sporo białych, choćby z AA w ciepłych rocznikach to cukier często podchodzący pod 6g a gewurze bywają i pod 8g i "łapią" się na wytrawne.

                                                      Ja zrozumiałem, że w Czechach to "otwarte" jest w górę i można "suche" pisać jak ma 15g, byle kwaśne odpowiednio było. ;-)
                                                    • Gość: sstar Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.10, 09:56
                                                      w sumie to masz rację, bo tak to u nas pokutuje: wytrawny kojarzy się u nas na
                                                      ogół z niedobry, bo kwasny czy gorzki, a wśród środowisk apsirujących ma
                                                      wspomniane przez Ciebie nobilitujące znaczenie:) czy to sie zmieni? jak wezmiesz
                                                      udzial w chacie na Sstarwines jako gosc specjalny to na pewno;)

                                                      a co do tego czeskiego to ja nawet nie pamiętam jakie ono było wg ich
                                                      klasyfikacji, pamietam, że wysoki poziom kwasu i garbnika, zmylił mnie i
                                                      zupełnie źle obstawiłem poziom cukru, tylko tyle

                                                      a z winami polslodkimi nie mam klopotu:)

                                                      pzdr, star
                                                    • tomba-1 Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu 11.01.10, 00:02
                                                      Rzeczywiście ten akapit i tabela to chyba wyszła nie tak, jak
                                                      miała...

                                                      Co nie zmienia faktu, że powrócę chyba do wersji "ripeness"
                                                      = "dojrzałość". :P
                                                      Bo jak przetłumaczyć "overripe"? Dla mnie to "przejrzałe",
                                                      bo "przegotowe" lub "przwytrawnione" brzmi nie teges...

                                                      pozdrawia
                                                      tomba
                                                    • Gość: gp Re: dalej "dojrzałość" - fragment tekstu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 00:21
                                                      tomba-1 napisał:

                                                      > Bo jak przetłumaczyć "overripe"? Dla mnie to "przejrzałe",
                                                      > bo "przegotowe" lub "przwytrawnione" brzmi nie teges...

                                                      "Overripe" odnosi się, w tekstach jakie ja znam, do stanu owocu w jakim został zebrany. Tak jak "niedojrzały" i "przejrzały" to informacja o dość obiektywnie ustalonym stanie wegetacyjnym danego owocu. Co dalej się z tym owocem dzieje i dlaczego winogradnik zebrał go na jakimś etapie to najczęściej decyzja winiarza (jeśli jest inaczej to dupa z niego a nie winiarz!). Żadne "przewytrawione" czy "przegotowe" nie odnosi się do stanu owocu. Odnosi się do wina.
        • Gość: Explanator W sprawie "hurtownika" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.09, 08:56
          Na stronie 141 (na marginesie) wyjaśnione są kwestie
          negociant/hurtownik. Tłumacz proponował wprowadzenie (i lansowanie?)
          polskiego odpowiednika "negocjant" ale sprzeciwił się redaktor
          publikacji, stąd decyzja wydawcy o stosowaniu słowa "hurtownik" z
          zastrzeżeniami jak na str.141

          Dziękujemy za uwagi i bardzo prosimy o następne.
          • docg sprawa "hurtownika" 31.12.09, 10:57
            - c.d.
            jest to kwestia warta przedyskutowania. Moim zdaniem najbezpieczniej jest używać
            francuskiego terminu "negociant" pisanego kursywą, podobnie jak terroir.
            Po polsku najbliższym terminem byłby chyba "kupiec", ale raczej nie "hurtownik".
            --
            Pozdrawiam
            Deo
            • Gość: lodium Re: sprawa "hurtownika" IP: 93.25.89.* 31.12.09, 21:10
              juz dawno zauwazylam, ze w polsce nazwa "négociant" jest po prostu
              nie rozumiana.
              przynajmniej u nas w burgundii "négociant" to czesto producent
              wina,ktory sam jest wlascicielem winnic, ale zeby rozszerzyc swoja
              game win skupuje moût de raisins(wycisniety sok z winogron), badz
              same winogrona od innych vignerons,i z nich tez produkuje wino i je
              sprzedaje ze swoja etykieta.
              wielu polakow wyobraza sobie, ze jak duzy negocjant to dobry
              producent , niestety nie jest to prawda. wina od nich czesto nie
              moga pochwalic sie wysoka jakoscia.
              my tez oprocz wlasnej produkcji prowadzimy tzw. négoce, kupujemy
              winogrona ( i to od bardzo reputowanych domaines) i wlasnie z tymi
              winami mamy czesto problemy, m.in. ze wzgledu na slaba jakosc samych
              winogron.
                • docg ps. negociant 11.01.10, 12:34
                  na stronie 132 występuje znów negocjant, a ponadto - w tym samym znaczeniu - dostawca. W oryginale jest w obydwu przypadkach shipper. Czyli na jednego negocianta/shippera mamy aż trzy polskie określenia: hurtownik, dostawca, negocjant, w dodatku często użyte w sposób mylący.
                  --
                  Pozdrawiam
                  Deo
      • docg słowniczek 11.01.10, 00:11
        Kilka uwag dot. słowniczka (w nowym podwątku, bo tam się już zrobił bałagan). To są moje zastrzeżenia, od razu mówię, że mogę nie mieć racji (tak jak np. z putoniami), ale warto to sprawdzić:
        "Brut: Francuskie określenie najbardziej wytrawnych szampanów" - mam zastrzeżenie do słowa "najbardziej"
        "Demi-sec: Szampan półsłodki, zawierający większą ilość cukru resztkowego niż szampan brut" - mam zastrzeżenie do tego, czy cukier w szampanie demi-sec można nazwać cukrem resztkowym
        "DOC: (...) Podobne oznaczenia występują w Hiszpanii (Denominacion de Origen Controlada)" - chyba powinno być Calificada?
        "DOCG: (nie dziwicie się, dlaczego na tym szczególnie mi zależy? :-)) ) ... dotyczy to jedynie kilkudziesięciu włoskich win najwyższej jakości. (...)" - nie podoba mi się "najwyższa jakość", wyróżnik DOCG jej (niestety ;-) ) nie gwarantuje.
        Miałbym jeszcze parę zastrzeżeń do słownika, ale nie są to sprawy zasadnicze, tylko uproszczenia, prawdopodobnie wzmocnione nie najlepszym tłumaczeniem.

        Nie podoba mi się też - ale to już raczej moja obsesja, a nie uwaga dotycząca pomyłki - używanie słowa "piwniczka" kiedy mowa o domowym zapasie win. Ci, którzy przechowują wina, nie zawsze przechowują je w piwnicy - czasem w garażu, w kuchni, w szafie, czy w chłodziarce ustawionej w dowolnym miejscu. A nawet, jeśli się uprzeć na piwnicę, to po co to głupawe zdrobnienie? Ja swoje wina trzymam w kotłowni - przepraszam, może w kotłowience? Wiem że ta nieszczęsna piwniczka zadomowiła się w naszym języku i trudno ją czymś zastąpić. Ale trzeba walczyć. Piwniczki muszą zniknąć :-)

        --
        Pozdrawiam
        Deo
        • mwi_net Re: słowniczek 11.01.10, 00:30
          docg napisał:
          > o są moje zastrzeżenia,... ale warto to sprawdzić:
          > "Brut: Francuskie określenie najbardziej wytrawnych szampanów" - mam zas
          > trzeżenie do słowa "najbardziej"

          też mi się wydaje, że masz rację, bo poza Brut Nature i Extra Brut jeszcze
          gdzieś ktoś umieszczał Brut Integral i Brut Zero

          Brut nature aussi appelé non dosé, pas dosé ou dosage zéro : Cette catégorie
          a été défini par le législateur en 1996, elle implique qu'aucune addition de
          sucre ne doit être apportée au vin après la prise de mousse et la teneur en
          sucre résiduel doit demeurer inférieure à 3 grammes par litre. Dans ce type de
          vin, le producteur ne peut maquiller un manque de qualité de son vin. Il existe
          un intérêt croissant de cette catégorie par simple effet de mode mais aussi par
          son côté allégé en sucre[réf. nécessaire].
          Extra brut : de 0 à 6 g/l : Laurent-Perrier est la première maison à avoir
          mis sur le marché en 1981 un champagne extra-brut en se servant d'une base de
          vin de 1976. À l'époque, le fromager Androuet avait déclaré que « pour la
          première fois il avait trouvé un vin qui mettait en valeur son fromage préféré,
          le vacherin » et Jacques Puisais, une sommité du monde de la gourmandise, a dit
          avoir « trouvé le seul vin capable d'accompagner un havane ».
          Brut : moins de 15 g/l : Alors qu'au XVIIIe siècle la qualité demi-sec était
          très prisée, en 1876 fut élaboré le champagne brut pour satisfaire les désirs
          des Britanniques amateurs de vins secs, ce qui n'était pas le cas des Français à
          l'époque.



          mwi
          ---
          wino oceny
        • Gość: Explanator Re: słowniczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.10, 08:33
          "DOC: (...) Podobne oznaczenia występują w Hiszpanii (Denominacion
          de Origen Controlada)" - chyba powinno być Calificada?

          w oryginale: DOC: Abbreviation for Denominazione di Origine
          Controllata, the Italian government agency that controls wine
          production. Spain also uses this abbreviation for Denominación de
          Origen Condado.

          Redaktor merytoryczny zaingerował zamieniając Condado na
          Controlada
          .

          Expl.
          • Gość: gp Re: słowniczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 09:40
            Gość portalu: Explanator napisał(a):

            > w oryginale: DOC: Abbreviation for Denominazione di Origine
            > Controllata, the Italian government agency that controls wine
            > production. Spain also uses this abbreviation for Denominación de
            > Origen Condado.

            Czyli w oryginale błąd. A dokładnie to dwa w przytoczonym fragmencie. Samo DOC nie jest żadną agencją rządową we Włoszech a Condado to chyba księstwo czy książę po hiszpańsku więc bez sensu. Jest na 100% Calificada (DOCa) lub po katalońsku Qualificada (wtedy DOQ).
          • docg Re: słowniczek 11.01.10, 10:29
            Gość portalu: Explanator napisał(a):


            > Redaktor merytoryczny zaingerował zamieniając Condado na
            > Controlada
            .

            -- Redaktor Merytoryczny musi być miłośnikiem win włoskich, stad pewnie ta
            projekcja z włoskiego na hiszpański :-))))

            --
            Pozdrawiam
            Deo
            • docg jedziemy dalej: Beaujolais 11.01.10, 11:53
              To pewnie jest dokładne tłumaczenie i dlatego nie wiadomo, co z tym zrobić, bo jeśli autor błądzi, to czy tłumacz ma go poprawiać, czy zachować wierność oryginałowi powielając błąd? Chodzi o ramkę na str 125, cytuję:
              "Szaleństwo Beujolais Nouveau
              Pojawia się na rynku dokładnie w trzeci czwartek listopada i trafia na stoły przy wtórze wielkiego szaleństwa mediów. Sklepy i restauracje stają wówczas do wielkiego wyścigu - kto pierwszy zaserwuje kieliszek młodego, tegorocznego Beaujolais"

              otóż, jak wszyscy wiemy, BN zaczyna się sprzedawać o północy ze środy na czwartek czasu lokalnego. O żadnym wyścigu nie może być mowy, bo wszyscy mogą serwować i sprzedawać to wino dokładnie w tym samym czasie (chociaż zdarzało się w Polsce, że sprytni sprzedawcy opychali BN już w środę, ale to chyba wyjątki należące do przeszłości).
              --
              Pozdrawiam
              Deo
              • docg jedziemy dalej: Bresse 11.01.10, 12:16
                W ramce kulinarnej na str. 132 jest wymieniona potrawa "poulet de brese" - moim zdaniem powinno być na pewno "de Bresse", i być może "poule", nie "poulet".
                tutaj słynna kura, jak ktoś ciekawy :-)
                --
                Pozdrawiam
                Deo
                • docg p.s. Bresse 11.01.10, 12:21
                  poszukałem chwilę w necie i wygląda na to, że w oryginale jest błąd, "Bresse"
                  napisane z małej litery. Powinno być "poulet de Bresse"
                  --
                  Pozdrawiam
                  Deo
                  • docg Rodan 11.01.10, 12:49
                    str. 134 - Jest identycznie, jak w oryginale, ale mam wątpliwości, czy poprawnie/sensownie:
                    "TRZYNAŚCIE crus Doliny Rodanu: Północ: Chateau Grillet (białe), Condrieu (białe), Cornas, Cote-rotie, Crozes-Hermitage, Hermitage, St-Joseph, St-Peray; Południe: Chateauneuf-du-Pape, Gigondas, Lirac, Tavel (różowe), Vacqueyras"

                    moja wątpliwość dotyczy tego, dlaczego te apelacje zostały wymienione i określone jako "crus"? Czy Vacqueyras ma inny status niż np. Rasteau? A co z Beaumes-de Venise? I co oznacza "cru" w tym kontekście?

                    A przy okazji drobna literówka: w słowie "Chateau" jest spacja ("Cha teau)
                    --
                    Pozdrawiam
                    Deo
                    • docg Rodan - vatting 11.01.10, 12:58
                      na str 134/135 (sposób produkcji wina różowego) jest wprowadzony dziwny termin "fermentacja kadziowa". Ponadto jest jakieś mętne tłumaczenie o "krótkiej fermentacji skórek" tymczasem ewidentnie powinno być tu napisane o długości maceracji.
                      --
                      Pozdrawiam
                      Deo
                      • docg Rodan - ramka kulinarna 11.01.10, 13:07
                        na str 137: "cream sauce" to sos śmietanowy, nie "kremowy". Poza tym nie wiem, jak po polsku będzie "beef ribs" (Giorgio???), ale chyba nie "żeberka wołowe" bo to brzmi lekko komicznie (jeśli ktoś wie jak wygląda krowie żebro, wie, o czym mówię ;-) )
                        literówka na str. 136 - spacja w słowie "mourve dre"
                        --
                        Pozdrawiam
                        Deo
                        • Gość: gp Re: Rodan - ramka kulinarna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 14:56
                          docg napisał:

                          > na str 137: "cream sauce" to sos śmietanowy, nie "kremowy". Poza tym > nie wiem,
                          > jak po polsku będzie "beef ribs" (Giorgio???), ale chyba nie
                          > "żeberka wołowe"

                          Musiałbym zobaczyć danie, ale stawiam na 99,9% że chodzi po prostu o szponder bo tą część amerykanie podają jako "ribs". "Żebra wołowe" trudno sprecyzować, ponieważ z mięsa wokół żeber dzieli się rozbratel, usztyk i szponder (te dwa ostatnie często wspólnie określane jako szponder). Dla tłumacza kulinarnego nie powinno stanowić tajemnicy dość często występujące, polskie słowo "szponder".
                      • docg Re: Rodan - maceracja 11.01.10, 13:14
                        prawidłowo o maceracji jest na str. 139, ale tam z kolei pada dziwne stwierdzenie "winogrona fermentują w swych skórkach dłużej i w większym stężeniu..." - chodzi o porównanie Beaujolais Villages i Fleurie; nie wiem, czy standardową metodą produkcji jest w obydwu przypadkach maceracja węglowa, jeżeli tak, to może pozostać "w swych skórkach", jeśli niekoniecznie, to lepiej będzie "ze skórkami". O co chodzi ze stężeniem (czego, skórek?) to zupełnie nie wiem.
                        --
                        Pozdrawiam
                        Deo
                        • Gość: gp Re: Rodan - maceracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 14:59
                          docg napisał:
                          >porównanie Beaujolais Villages i Fleurie; nie wiem, czy standardową
                          > metodą produkcji jest w obydwu przypadkach maceracja węglowa, jeżeli > tak, to może pozostać "w swych skórkach".

                          Tez mi sie nie wydaje, że tam dominuje węglowa. Na 100% Winersch to wyjaśni. Natomiast "w skórkach" chyba by pasowało zaś "stężenie" jest jakieś odczapistyczne.
                            • docg 800 bodeg (no prawie) ;-) 13.01.10, 09:05
                              w rozdziale o Hiszpanii, na marginesie, jest napisane, że "w Hiszpanii jest prawie 800 winiarni" (nie pamiętam, czy dokładnie jest wyraz "winiarni", ale w każdym razie chodzi o producentów). Ja tam ich nie liczyłem, ale jest chyba trochę więcej niz 800, przynajmniej o kilka tysięcy :-)
                              --
                              Pozdrawiam
                              Deo
                              • Gość: docg to mi się też nie za bardzo widzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.10, 23:28
                                na marginesie na str. 72: "wśród nowoczesnych technik winifikacyjnych znajdują
                                się m. in. wymiana cieplna, odwrócona osmoza, prasy ze ścianami z... płótna
                                (tzw. bladder press)
                                -- może to nie błąd, ale zupełnie nie wiem o co chodzi z "wymianą cieplną" -
                                czy o kontrolę temperatury w zbiornikach? Prasy ze ścianami z płótna to nie
                                brzmi jak coś nowoczesnego, może warto sprawdzić, o co tak na prawdę chodziło
                                autorowi.

                                kolejny margines, str. 74: "wspomniałem wcześniej o fermentacji przeprowadzonej
                                w stalowych kadziach, które umożliwiają kontrolę temperatury, dzięki czemu
                                winiarz może kontrolować poziom, w którym odbywać sie będzie fermentacja wina" -
                                nie wiem jak inni, ja nie rozumiem o co chodzi z tym poziomem

                                na str. 85 ramka kulinarna: "... z dodatkiem liści i plasterka cytryny" - jakich
                                liści?

                                To chyba będzie wszystko z mojej strony :-)
                                --
                                Pozdrawiam
                                Deo
                                • Gość: gp Re: to mi się też nie za bardzo widzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 08:48
                                  "Bladder press" to membranowa prasa pneumatyczna. W wydaniu dla działkowicza wyciskającego 50 kg winogron bywa w tkaninowym pokrowcu i pewnie to zmyliło tłumacza, który najwyraźniej z produkcją wina kontaktu nie miał a uwierzył niestety wikipedii (i po części google).

                                  W nowoczesnych winiarniach pod nazwą "bladder press" kryją się takie urządzenia:

                                  Prasa pneumatyczna

                                  Oczywiście są różnych firm, ale akurat ta miała też filmik, więc widać coś więcej niż fotki.
      • docg Re: Prośba wydawcy "Kursu wiedzy o winie" K.Zraly 23.01.10, 18:56
        skoro wątek nie został oficjalnie zamknięty, to pozwolę sobie dorzucić jeszcze jedną uwagę - przytoczone na stronie 156 motto barona Rothschilda, właściciela Ch. Mouton brzmi jakoś dziwnie, szczególnie ostatni wiersz: "Mouton Rothschild - będę zawsze". Może to i jest poprawnie, ale z reguły widywałem inną wersję (chyba "Mouton się nie zmienia" czy coś w tym stylu). Warto może sprawdzić u źródła i przetłumaczyć z oryginału, a nie z angielskiego tłumaczenia?
        --
        Pozdrawiam
        Deo
        • Gość: Explanator Re: Prośba wydawcy "Kursu wiedzy o winie" K.Zraly IP: *.ppp.eranet.pl 24.01.10, 11:31
          Bardzo nie chcielibyśmy zamykać jeszcze tego wątku na szanownym
          forum. Jesteśmy szczerze zobowiązani za dotychczasowe wypowiedzi i
          nieodmiennie prosimy o kolejne.

          Jak już wspominaliśmy wszystkie uwagi zostaną przeanalizowane i w
          miarę możliwości uwzględnione w przegotowywanym kolejnym wydaniu
          planowanym na sierpień 2010.

          Chcielibyśmy także poinformować, że na wrzesień bieżącego roku
          przygotowujemy nowy projekt wydawniczy o tematyce winnej. Za
          wcześnie jeszcze na ujawnianie szczegółów. Tym niemniej pozwalamy
          sobie zaoferować 5 gratisowych egzemplarzy dla
          najaktywniejszych uczestników niniejszego wątku.

          Pozdrowienia
          Explanator
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka