Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie kupujcie żadnego wina w Polsce

    IP: *.dynamic.chello.pl 19.12.10, 15:47
    Pytanie laika do importerów i sklepikarzy: dlaczego w Polsce (w Krakowie) wino w takich sklepach jak La Vin du Pasion, Dom wina, Wina.pl, Vinoteka 13 i innych drobnych też, a nawet w marketach Makro, Carrefour i Auchan - wina są 100 % droższe niż te same butelki w kraju pochodzenia. Nie będę podawał przykładów, ale można by je mnożyć za pomocą wyszukiwarki: www.wine-searcher.com,
    która pokazuje ceny w sklepach o połowę niższe, a przecież u producentów hurtowo powinno być jeszcze taniej.

    Jaki jest sens kupowania wina jakości "obiadowej" w cenie dwa razy wiekszej niż koszt całego dobrego obiadu. Dlaczego wciśkacie nam takie drogie wina, średniej, podstawowej jakości.
    Kto je kupuje? Żerujecie na naiwnych, nieświadomych romantykach i snobach.
    Obserwuj wątek
            • gaissa Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 27.12.10, 18:56
              Abstrahując od kłód rzucanych rodzimym winiarzom przez państwo - czy sugerujesz, że powinniśmy solidarnie ruszyć, by kupować naprawdę kiepskie wino po zbójeckiej cenie tylko dlatego, że jest polskie? To beze mnie ;)
              Zdarzyło mi się pić przyzwoite polskie białe wino (i trzymam kciuki, by było jeszcze lepsze), ale póki co trzy próby z czerwonym to była porażka na całej linii. Niestety.
      • Gość: fun Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.10, 10:35
        Brawo. Polmosy się ucieszą nie mówiąc już o budżecie, któremu zależy tylko na tym, żeby Polacy pili gorzałę (akcyza). Przecież masz masę taniego wina w dyskontach (Lidl czy Biedronka). Prawda jest chyba taka - mały obrót - wysokie koszty stałe - wysoka marża. Jak obroty zasadniczo wzrosną - marża może zasadniczo spaść. Z tych powodów (m.in., bo jakość to inna sprawa) wino w dyskontach może być tanie. Wzrost spożycia może obniżyć ceny, a wstrzymanie kupowania - nie.
      • jeepwdyzlu Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 22.12.10, 09:30
        gdzieś tu obok jest ciekawa dyskusja
        butelka dobrego wina z Argentyny kosztuje 2,5$
        jak doliczysz cargo, vat, cło, akcyzę, transport, marżę importera, marżę sklepu - butelka kosztuje 20 zł

        co robić?
        jednak kupować za granicą
        i wyszukiwać okazji np w Tesco (największy sprzedawca wina w GB)
        a w Polsce? kupuję może 20 butelek rocznie...
        a z byle wyjazdu na narty przywożę 100

        ciao
        jeep
        • Gość: michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 28.12.10, 13:29
          > butelka dobrego wina z Argentyny kosztuje 2,5$ ...............

          dobrego ???????????????????????
          co przez to rozumiesz ?
          kazde wino zrobione zodnie z procedura robienia win jest "dobre", bo zrobione z winogron i jesli nie trujace, czyli jest dobre.............. znaczy pitne nawet gdy odbiega od tego co uznajemy za pitne, bowiem mozna podac chlodne lub na cieplo z przyprawami i moze byc nawet "znakomite" do okazji jak np. w swieta Bozego Narodzenia na niemieckim jarmarku..

          ps: cena win na danym rynku zalezy w duzej mierze od popytu


          • jeepwdyzlu Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 28.12.10, 13:45
            butelka dobrego wina z Argentyny kosztuje 2,5$ ...............
            >
            > dobrego ???????????????????????
            ----------
            to znaczy codziennego
            do obiadu
            dla przyjaciół

            ja nie pijam (i założę się że Ty też) markowych, porządnych win na codzień
            Tak, barolo, supertoskan, bordo albo burgund czy sotern - super..
            ale nie codziennie, bo bym zbankrutował
            Ile jesteś gotów wydać na butelkę, jeśli ich wypijasz 20, 30 miesięcznie?
            100 zł?
            70?
            niestety - nie wierzę
            dlatego cena ma znaczenie

            poszukaj wątek o którym pisałem - 2,5$ kosztują DOBRE wina, które potem kupujesz w sklepie za 20, 25 zł
            Tak - są dobre.
            jeep
            • Gość: michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 29.12.10, 19:55
              jeepwdyzlu napisał:

              > ja nie pijam (i założę się że Ty też) markowych, porządnych win na codzień .......

              nie zakladaj sie nawet w nawiasie gdy nie znasz kontrachenta

              > Ile jesteś gotów wydać na butelkę, ...........

              sporo, bowiem wole lampke dobrego niz flaszke taniego scheissu, sorry ale ja tak to widze,
              kupuje wina od 7-8 euro/butelka, tanszych nie kupuje z zasady ale i przekonania
              fakt, nie wypijam butelki dziennie, co najwyzej dwa kieliszki do obiadu i tylko do obiadu

              ps: przyjaciolom podaje tylko i wylacznie wina z pewna klasa, ja poprostu ich szanujac nie moge podac innego .............., no ale zyjemy w innym swiecie mierzac go stosunkiem do wina, w Polsce nie jest to jeszcze tak powszechne jak tu



              • jeepwdyzlu Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 30.12.10, 10:59
                nie zakladaj sie nawet w nawiasie gdy nie znasz kontrachenta
                -----------
                aha
                popracuj nad ortografią

                kupuje wina od 7-8 euro/butelka, tanszych nie kupuje z zasady
                ---------
                współczuję
                raz - zasad, dwa - pozbawiasz się przyjemności obcowania z dobrymi winami...

                ale zyjemy w innym swiecie mierzac go stosunkiem do wina, w Polsce nie jest to jeszcze tak powszechne jak tu
                ------------------
                bez żartów
                michel żyjesz w jednym z najdroższych krajów Unii
                obawiam się, że przepłacasz bardziej od rodaków z Polski

                ciao
                jeep
                  • Gość: Magda Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.01.11, 14:40
                    Tak sobie czytam i muszę przyznać z żalem dwie rzeczy:

                    1. Niestety racja - w Polsce wino to minimum 100% marży
                    2. W Polsce ludzie są niedouczeni i najzwyczajniej głupi. Kiedy mają do kupienia dobre wino po korzystnej cenie nie kupią go, bo powiedzą: za tanie. I piją wina, za które przepłacają i dużo więcej niż rzeczone 100%.

                    Całe szczęście, że w Polsce już widać na horyzoncie młodą importerską krew, która trochę świeżości do nas wprowadza i przede wszystkim normalną politykę cenową:/
                    Moja przyjaciółka wychodziła za mąż, a że oboje są miłośnikami wina na przyjęciu po ślubie serwowano głównie wino (jeśli chodzi o trunki, bo jedzenie też było:P).
                    Mieli bardzo niewiele czasu przed ślubem i nie zdążyliby pojechać po wino, w związku z czym postanowili dogadać się z dużym importerem i ściągnąć wino z Francji. Cena na jednej butelce (przy ilości ok. 150 butelek) wina, które we Francji kosztuje 1,5euro w sklepie wyniosła 22zł netto!!! (czyli jakieś 16zł za przywiezienie na butelce - to ponoć i tak w tym złodziejskim kraju niewiele). Złapali się za głowę:D szaleństwo.
                    Szybko znaleźli w Polsce inną firmę, która przywiozła im (wprawdzie inne wino, bo tamta firma miała wyłączność) za 8zł na butelce i wszyscy byli szczęśliwi. Można?
                    Można.
                    Wystarczy poszukać.

                    Ale co tu się dużo produkować jak przeciętny Polak nie zna się na winie, a akcje wielkich firm winiarskich tylko podbudowują przekonanie, że wino musi być drogie, żeby było dobre.
                    A do tego nasi rodacy wolą zjeść nadwyżkę kasy zamiast dać komuś zarobić - wiadomo, Polak wszystko umie i robi sam, a później się dziwić, że jest tak, a nie inaczej.

                    Powiem tak! To złożony problem, ale ludzie sami sobie winni - ot co. Nie ma filozofii.
                    • jeepwdyzlu Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 04.01.11, 14:54
                      magda miła opowieść
                      i co do generaliów - zgadzam się z Tobą
                      ale...
                      nie ma dobrego wina w Europie za 1,5 euro za butelkę
                      Za nieco więcej jest w Chile czy Argentynie, w dodatku jak kupisz kontener i cena jest bez frachtu, vatu, akcyzy itd...
                      za 1,5 euro to sikacze piliście na weselu
                      bez urazy
                      ale sam kupuję wina za granicą
                      często u producentów i często 100- 200 butelek
                      i stwierdzam, że
                      za 1,5 euro można kupić ocet
                      i bynajmniej nie balsamiczny...
                      ściski
                      jeep
                      • Gość: Magda Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.01.11, 15:12
                        Fajnie, że odpisałeś:) Śledzę i Twoje wpisy na forum, więc tym milej będzie mi odpisać.

                        Nie generalizujmy, bo francuskie, regionalne wino za 1,5 euro w mojej opinii jest świetne, żeby poczęstować nim gości na weselu. Oczywiście nie jest to wino wysokich lotów, ale problem polega na tym, że Polacy nie potrafią docenić walorów wina jakościowego.
                        Wciąż najpopularniejszym winem, kupowanym w PL, jest czerwone półsłodkie, więc nie ma o czym mówić:)
                        Koniec końców, moja przyjaciółka kupiła włoskie wino za 5e za butelkę, co przy koszcie importu dawało cenę tylko nieznacznie wyższą niż w przypadku wina wspomnianego wyżej, a goście (o dziwo) byli zachwyceni - co oznacza, że zachodzą zmiany i sama obalam moją teorię (która oczywiście jest stawiana mocno na wyrost, żeby wyolbrzymiać pewne rzeczy i zjawiska i unaocznić je innym, być może mniej świadomym ludziom). Aczkolwiek ceny nie są przerysowane - są autentyczne.
                        Faktycznie poprzedni post mógł być niezrozumiały:)
                        A jeśli chodzi jeszcze o ceny we francuskich marketach, to codzienne wina tyle tam kosztują.
                        Pewnie zaraz ktoś się obudzi i powie: jak to, codzienne na przyjęcie? A owszem, z wielu powodów. I nie mylić codziennego ze stołowym, bo codzienne to też pojęcie względne:P
                        • jeepwdyzlu Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 05.01.11, 14:32
                          @magda
                          dzięki za wyjaśnienia
                          wszystko zatem jasne
                          :-)
                          gdzieś to już pisałem
                          ale największy sprzedawca wina na świecie - którym jest brytyjskie tesco - sprzedające w samej Anglii SETKI milionów butelek rocznie - osiąga średnią cenę butelki w wysokości 3,5 funta
                          To pokazuje - przy brytyjskiej średniej płacy - jaka powinna być cena codziennego wina w PL

                          Pozdrawiam serdecznie
                          jeep
                • Gość: michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 04.01.11, 20:48
                  jeepwdyzlu napisał:

                  bez żartów
                  > michel żyjesz w jednym z najdroższych krajów Unii
                  > obawiam się, że przepłacasz bardziej od rodaków z Polski


                  sadzilem, ze jestes mniej naiwny ale to nie moj problem

                  najgorsze jakie pijam to np. Poliziano, Yarden, lub cos z Francji, Hiszpanii itd........................... w cenie 9, 8, 7 euro ale nie gorsze, ile to zlotowek 36, 32, 28 zl ? jesli to dla ciebie droga to mi cie zal , do szkolki po dobry zawod
                  • jeepwdyzlu Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 05.01.11, 14:28
                    9, 8, 7 euro ale nie gorsze, ile to zlotowek 36, 32, 28 zl ? jesli to dla ciebie droga to mi cie zal , do szkolki po dobry zawod
                    -----------------
                    michel masz prawo mieć inne zdanie to oczywiste
                    ale czy musisz być chamem?
                    napisałem gdziekolwiek, że 7 euro za butelkę to dla mnie za dużo?

                    a nawet gdybym napisał - to co ciebie upoważnia do wysyłania mnie do szkoły i pouczeń
                    ?
                    koniec
                    jeep
                        • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 06.01.11, 10:01
                          > sorry jeepwdyzlu ale to ty wysylales mnie do szkoly wiec kogo chamstwo masz na
                          > mysli ?


                          Jak by na to nie patrzeć, to jakaś szkoła, przynajmniej podstawowa przydałaby Ci się, Michel.

                          Po polsku mówi się " czyje chamstwo", a nie "kogo chamstwo".

                          Co i tak nie zmienia postaci rzeczy, iż:

                          cham chamem,
                          na wieki wieków amen.


                          v.
                            • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 06.01.11, 11:03
                              > dowiedzielismy sie, ze "polski ci nie obcy" a co masz do powiedzenia w temacie
                              > czyli o winie ?
                              > z tym pewnie bedzie na bakier, pewnie o "ognistej wodzie " wiecej ci wiadomo al
                              > e ten temat mnie np. nie interesuje


                              Możesz, mój drogi Michel (to po angielsku ?) przeczytać na ten przykład:

                              RÓŻNICE POMIĘDZY BURGUNDAMI A BORDEAUX

                              Nie dość, iż czystą Polszczyzna, to jeszcze merytorycznie.

                              Buzi.

                              v.
                              • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 06.01.11, 12:40
                                Ostanio na swoim blogu "burgundzkim" opisywałem w miarę szczegółowo, bardzo ciekawego burgunda, a mianowicie:

                                *Morey St Denis Premier Cru, Cuvée Jean Paul II, 05.

                                Cena ex-caveau (od producenta): 28.- € T.T.C.
                                Cena u polskiego importera ("Górna półka" - sklep): 280.- PLN

                                Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie Grand Crus:

                                Château Marsannay, Ruchottes Chambertin Grand Cru, 1997 46,80 €
                                Chambertin 2000, AOC Chambertin Grand Cru u polskiego importera (Centrum Wina): 630.- PLN

                                v






                              • Gość: michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 06.01.11, 13:32
                                Dzieki za link ale ja mam to wszystko i wiele, wiele wiecej w mojej bibliotece w originale oraz po dunsku, po niemiecku, a takze po polsku np. 4 tomowe wydanie WIG Press "Przewodnik po winach swiata" RM Parker´a oraz Atlas win swiata, Hugh Johnson´a co bynamnjiej nie musi swiadczyc, iz jakos szczegolnie znam sie na winach. Nie majac ukonczonej szkoly podstawowej, chyba do takiej mnie wyslales, pewnie malo rozumiem z tego co czytam. Wybacz ale staram sie jak moge najlepiej.
                                Winami interesuje sie, och pardon co ja pisze, wina pijam od 40 lat, akurat tyle mieszkam w Danii, w Polsce jako mlody chlopak pijalem raczej jakis belt, znajomi twierdza, ze dobrze gotuje wiec musze chyba miec dobry smak ale daleki jestem od stwierdzenia, ze ocena win to moja specjalnosc i napewno nie jestem snobem ale jak napisalem, z zasady nie kupuje win tanich nie tylko na dostatek protein w innych produktach ale tez ze wzgledu na jakosc tego produktu. Nie sam smak a jakosc odgrywa dla mnie zdecydowana role, zeby bylo jasne co mam na mysli. Po tylu latach stalem sie wybiorczy i byle czego aby tanie nie wlewam do gardla. Stad ta zasada o cenie wina. Musisz przyjac do swojej swiadomoscii, ze dobry produkt(nie myl ze smaczny) musi kosztowac, ze oczekujac dobrego produktu "w mojej winotece" musze za niego odpowiednio zaplacic. Toz ten czlowiek tez chce godnie zyc jak ja i mnie podobni. A ja mam pieniadze miedzy innymi po to, zeby je wydawac. Pisalem o roznicy w podejsciu miedzy innymi do wina w Danii i w Polsce ale to dotyczy nie tylko wina. To jednak jest zupelnie inny temat. Podalem przykladowo producentow i ceny nie dla jakiegos dowartosciowanie sie ale dla orientacji. Ceny detaliczne wina nie tylko zalezne sa od cen skupu ale od popytu. Od tego jak dlugo bede mysial czekac na zwrot zainwestowanych w nie pieniedzy. Mozna miec do wina podejscie jak do sztuki ale interes jest interesem, musi dawac profit albo trzeba geszeft zwijac. Zaden wlasciel winoteki nie jest filantropem, zeby nie wiem jak kochal wina. On tez chce godnie zyc, jak Ty. Majac duzy obrot moze popuscic na cenie gdy tego brak, ceny MUSZA byc dosc wysokie. Niestety, w Polsce istnieje idiotyczne przekonanie, ze kazdy handlarz to zwykly lichwiarz, ktory chce klienta zniszczyc. Wiec jedzie taki idiota, przepraszam za wyrazenie ale ze wzgledu na brak szkoly lepszego nie znam, jedzie do Italii i przywozi bagaznik wina. A gdyby tak policzyl koszty podrozy do Wloch okazalo by sie, ze butelka kosztowala dwa razy drozej. No tak ale tego najwidoczniej na polskich uczelniach nie ucza bo to za prosta matematyka. Jest wiele innych aspektow ale chyba nie warto sie tym i tu zajmowac. Polak i tak wszystko wie najlepiej. Sorry i tym koncze ten mocno przydlugi post.
                                • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 06.01.11, 13:55
                                  W istocie rzeczy nie tylko przydługi, ale na dodatek wszystkiego nic z niego nie wynika. Po za tym że wiemy, iż mieszkasz w Danii. Gdzie posiadasz bibliotekę zresztą.

                                  Pozwoliłem sobie zwrócić tylko uwagę, iż określasz ludzi chamami, a sam nawet nie umiesz pisać po polsku.

                                  v.
                                  • Gość: michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 07.01.11, 12:58
                                    vintrips napisał:

                                    > Pozwoliłem sobie zwrócić tylko uwagę, iż określasz ludzi chamami, a sam nawet n
                                    > ie umiesz pisać po polsku.

                                    w ktorym miejscu, musiałem przeoczyc ?

                                    > W istocie rzeczy nie tylko przydługi, ale na dodatek wszystkiego nic z niego ni
                                    > e wynika .......

                                    widzisz, ja nie mam zwyczaju robic sciagawek i je publikowac, o winie i jego historii juz wszystko zostalo napisane i to przez ludzi majacych w temacie pojecie wieksze niz ty i ja, kazdy zainteresowany nowicjusz moze siegnac jak kazdy z nas po te publikacje i nie dopytywac na forum, tu na forum mozna jedynie wymienic swoje wlasne "winne doswiadczenia" jesli faktycznie sie je ma,

                                    tematem tego watku jest "Nie kupujcie wina w Polsce"
                                    to kogo ten apel jest skierowany ?
                                    do tego, ktory jezdzi do Italii i przywozi w bagazniku 130 butelek ?????? czy do tego, ktorego nie stac na takie wojaze a chce jednak pic wino ?
                                    alternatywna propozycja dla takiego to co ? czysta, tansza i efekt szybszy ?
                                    czy o to chodzi wam jako "propagatorom" picia wina w Polsce, ktorzy tak gorliwie produkujecie sie na tym forum ? chyba tak jak z waszych na mnie atakow wynika, wino ma byc tylko dla wybranych i to za pol darmo, takich jak wy bogaczy, targajacych kasy wina w bagazniku bezposrednio od producenta !!!!! ( ja przywoze z urlopu mile wspomnienia a wino kupuje w domu mimo, ze choc takie drogie w Danii ), przecie plebs i tak tu nie zaglada,
                                    nie mieszkam w Polsce ale chcialbym, zeby moi rodacy zlapali winnego bagcyla (jesli robie blad to poprawcie, polonisci) w miejsce chlania wysoko procentowej, smierdzacej wody ......
                                    obawiam sie, ze i wam do niej blizej niz do dobrego wina, bo nie pisalibyscie takich bzdur


                                    • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 07.01.11, 21:48
                                      Mój drogi Michel (to po angielsku czy po duńsku ?),

                                      Jednych nazywasz chamami, innym zarzucasz zbytnie uzależnienie od, jak
                                      to łaskawie określasz "wody ognistej", twierdzisz, iż wszyscy Polacy,
                                      którzy nie mieli takiego szczęścia jak Ty sam, i nie ewakuowali się do
                                      Danii czy innej Irlandii, tylko pozostali w kraju, nie potrafią robić nic innego jak tylko,
                                      używając Twojego, malowniczego zaiste określenia - chlać.

                                      Pytasz się mnie ironicznie czy mam cokolwiek do powiedzenia lub
                                      napisania merytorycznie na temat wina. Kiedy podaję Ci link do jednego z
                                      moich rozlicznych felietonów na temat kultury wina, stwierdzasz
                                      autorytatywnie, iż każdy głupi potrafi przepisywać podobne teksty, to znaczy robić ściągawki jak to określasz.

                                      Podejrzewam, a moje podejrzenia graniczą z pewnością, iż nie jesteś
                                      partnerem do wymiany jakichkolwiek poglądów. Tym bardziej, iż nie
                                      nauczyłeś się jeszcze prawidłowo wysławiać po polsku.

                                      v.
                                      • Gość: winiarz Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: 178.157.203.* 08.01.11, 16:48
                                        przeczytalem wszystkie wpisy i nie moge sie doczytac, w ktorym miejscu Michel nazwal ciebie lub kogos innego chamem, wyglada na to, ze z nadmiaru pisania felietonow cos ci sie pomieszalo, to raczej pod jego adresem uzyto tego ordynarnego okreslenia, wez sie w garsc i szanuj zdanie innych jesli chcesz byc szanowany
                                        odnosnie "sciagawek", jestes pewien, ze tego nie robisz ? czy mam sobie zadac trud i znalezc je ?
                                        na swiecie napisano juz tyle o winie, ze naprawde jest trudno nie sciagac, coz ty lub inny moze jeszcze napisac nowego ? i nie mam ci tego za zle ale i ty nie miej mi za zle, ze ci o tym przypominam,
                                        propagowanie wina a chyba ci na tym zalezy nie zaczyna sie od "nie kupujcie wina w Polsce" i traktowania kazdego handlowca jak potencjalnego zlodzieja, kiedy my w Polsce przestaniemy wreszcie zagladac innym do portfela ?
                                        • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 08.01.11, 17:27
                                          W istocie rzeczy, masz rację.
                                          Z samego początku zraził mnie fakt, iż Michel-Duńczyk nie umiejąc prawidłowo się wysławiać po polsku, zabiera głos "jak dorosły".

                                          Przepraszam za pomyłkę i jego i Ciebie.

                                          Istotnie, rzeczona pomyłka może wynikać z pisania zbyt dużej ilości felietonów na temat kultury wina, ale skoro już i tak wszystko wiesz na ten temat, to ich łaskawie nie czytaj. Natomiast mnie samemu, uprzejmie pozostaw swobodę wyboru co lubię robić, a czego nie lubię robić.

                                          Statystyki "odwiedzalności" wszystkich moich blogów (72 x blogspot + 1 x interia), dają mi powody do prawdziwej satysfakcji (vide: blog Vintrips - tam jest licznik odwiedzin ogólnie dostępny).

                                          Innymi słowy: nie tylko Ty jeden na tym bożym świecie jesteś recenzentem moich prac, bowiem jest całkiem sporo innych osób przychylnie zainteresowanych poruszanymi przeze mnie tematami.
                                          .
                                          Na całe szczęście.

                                          v.

                                          PS: > odnosnie "sciagawek", jestes pewien, ze tego nie robisz ? czy mam sobie zadac t
                                          > rud i znalezc je ?


                                          W każdym z moich felietonów (za wyjątkiem "Bajek o winie"), są podane ŹRÓDŁA, więc niejako wykonałem już tą pracę za Ciebie, mój miły Winiarzu.
                                • jeepwdyzlu wyznanie idioty 06.01.11, 15:39
                                  Wiec jedzie taki idiota, przepraszam za wyrazenie ale ze wzgledu na brak szkoly lepszego nie znam, jedzie do Italii i przywozi bagaznik wina. A gdyby tak policzyl koszty podrozy do Wloch okazalo by sie, ze butelka kosztowala dwa razy drozej. No tak ale tego najwidoczniej na polskich uczelniach nie ucza bo to za prosta matematyka
                                  -------------------
                                  zawsze jak jadę do Włoch - a jeżdzę często - przywożę bagażnik win
                                  70, 80, 100, czasem 130 butelek
                                  Taki ze mnie debil.
                                  Tyle tylko Panie michel - że jechałby i tak i tak, więc kosztów podróży do ceny zakupu wina nie doliczam.
                                  No cóż - czytając posty Pana michela - wiem czemu kupuję wina we Włoszech a nie w Danii.
                                  eot
                                  jeep
                                  • Gość: winkowloskie Re: wyznanie idioty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.11, 17:18
                                    akurat "przebitka" na winach włoskich jest tak ogromna że przy 3 dobrych butelkach zwraca się koszt paliwa a przy 30 można spędzić za różnice w cenach tydzień na wczasach wraz z kosztowaniem włoskiej kuchni

                                    a jeśli dodamy do tego ogromny wybór win na miejscu to można się pokusić spokojnie nawet o wyjazd po "samo wino"

                                    aczkolwiek ja też łącze zakup wina we włoszech z wyjazdami w innych celach, chociaż raz zdarzyło mi się specjalnie zajechać do włoch na winowe zakupy gdy byłem w austrii bo było to rzut kamieniem :)
                                • Gość: lodium Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.55.89-79.rev.gaoland.net 06.01.11, 19:14
                                  michel napisal: po niemiecku, a takze po polsku np. 4 tomowe wydanie WIG Press "Przewodnik po winach swiata" RM Parker´a.
                                  dla mnie parker nie jest zadna referencja, po prostu typowy amerykanin o typowym guscie amerykanskim...ktory ocenia wina bardzo subiektywnie (degustuje sam). inna sprawa, ze wina znajdujace sie w jego przewodniku sprzedaja sie jak cieple bulki, co, swiadczy o ignoracji kupujacych.
                                  a tak nawiasem mowiac, "polski gust" jest bardzo podobny do amerykanskiego...
                                  • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 07.01.11, 10:58
                                    > a tak nawiasem mowiac, "polski gust" jest bardzo podobny do amerykanskiego...

                                    No i sama widzisz miła lodium.

                                    Nie ma już wątka o Burgundii.
                                    Nie porozmawiamy sobie już tutaj więcej o Santenay, villages i kulturze wina.

                                    Ciemnogród nie poddaje się.

                                    v.

                                    PS: chyba trzeba będzie się zastanowić nad jakąś poważną promocją na wątku o "Skandalicznym miejscu "Nad jeziorem". Promocją specjalną, tym razem dla admina w uznaniu tak jego lotności umysłu, jak i obiektywności ocen. Tego już nie odważy się zdjąć bowiem, po pierwsze jest to jest wątek rzeczonego ciemnogrodu, a po drugie sam się do niego o to zwracałem [tzn. o zdjęcie tego konkretnego watka] z prośbą aby nie tolerował dłużej szamba i łajdactwa na tym forum.
                                    • Gość: Magda Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.01.11, 16:46
                                      Vinitrips, wszystko fajnie, czytuję Twoje wątki, czasami zaglądam na blog, ale muszę przyznać, że wkurza mnie to, że wszędzie rozpisujesz się o swoich prywatnych zatargach z innymi ludźmi.
                                      Dziwi mnie to, że ta walka Cię nie męczy. Jeśli masz rację to i tak nie wygrasz, a tylko szkoda czasu. Jeśli jej nie masz - tym bardziej.
                                      I nie odbieraj tego jak atak, bo zupełnie nie taki mam zamiar:) Tylko rozgraniczmy dyskusje na różne tematy - masz "swoje" wątki i niech tak zostanie:)))

                                      A przechodząc do rzeczy. Z tego, co mi wiadomo, to rozgraniczanie, na których winach jest największa przebitka, jest zupełnie pozbawione sensu, bo tu raczej chodzi o specyficzną politykę polskich importerów aniżeli o rodzaj czy kraj pochodzenia wina.
                                      Kierując się logiką najdroższe wina z najwyższą marżą będą pochodziły z tzw. Nowego Świata, bo koszt ich przywiezienia jest b. wysoki. I to jest poniekąd prawda, bo dobre wino TAM kosztuje nie więcej niż 4euro, a u nas ok. 50zł.

                                      Jeśli chodzi natomiast o przywożenie wina na własną rękę - każdy ma do tego prawo, ale to niesie ze sobą pewne skutki. Mianowicie dalszy wzrost cen w Polsce. Ktoś to kiedyś napisał, że im mniej wina kupuje się w Polsce tym wyższe będą ceny i koło się zamyka.

                                      Pisałam też o tym, że Polacy prędzej skręcą się w ośemkę zamiast pozwolą komuś zarobić. Przecież w Polsce złodziejstwo jest na wszystkim. Ostatnio kupowałam zabawkę dla mojego chrzesniaka w hurtowni - 22zł, w sklepie z zabawkami - 45! Ludzie, szaleństwo!
                                      I tak jest ze wszystkim, więc powinniśmy wszystko robić sami, nie kupować w sklepach, itd.
                                      Polska ma totalnie pokręcony i chory system handlu, pośrednictwa i nabijania kieszeni wszystkim po kolei, ale to jest trochę inny temat.
                                      Jednak gdybyśmy tak robili, 3/4 ludzi zostałoby bez pracy, a państwo by zbankrutowało, więc pamiętajmy, że jak damy zarobić komuś, kiedyś te pieniądze wrócą do nas.
                                      Oczywiście stanowczo sprzeciwiam się złodziejskim marżom, ale wystarczy się dobrze rozejrzeć, a znajdzie się młode firmy, które wyznają zupełnie inną politykę - normalną.
                                      Ależ się rozpisałam:P

                                      A i jeszcze chciałabym obalić wielki mit - że duże firmy mają taniej, bo więcej zamawiają.
                                      Guzik prawda. Im większa firma, tym większe wydatki i większa chęć zysku. Może i mają trochę taniej, ale z reguły importują wino od pośredników z danego kraju, więc na jedno wychodzi.
                                      • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 07.01.11, 22:13
                                        Magda,

                                        Ad rem:
                                        Ani nie zajmuję się, ani tym bardziej nie mam najmniejszego zamiaru zajmować się handlem winem. Nie biegam po polskich sklepach winiarskich, Lidlach i innych Biedronkach żeby spisywać ceny butelek.

                                        To nie moja bajka.

                                        Z tego tez powodu nie miałem najmniejszego zamiaru brać udziału w tym konkretnym wątku.Zaplątałem się tutaj niejako przypadkiem, bowiem jakiś "miłośnik" wina obraził jedną z niewielu wartościowych postaci na tym forum nazywając go chamem. Koniec. Kropka.

                                        Wracając do pierwszych słów Twojego posta:

                                        > Vinitrips, wszystko fajnie, czytuję Twoje wątki, czasami zaglądam na blog, ale
                                        > muszę przyznać, że wkurza mnie to, że wszędzie rozpisujesz się o swoich prywatn
                                        > ych zatargach z innymi ludźmi.

                                        Pozwól, iż się wytłumaczę argumentami jakich użyłem kilka dni temu w równoległym wątku:

                                        1. Nigdy, kiedy jestem lub będę oskarżany w sposób jednoznacznie kłamliwy, nie pozostawię podobnego łajdactwa bez reakcji. Dotyczy to na przykład w szczególności ostatniej "karuzeli" bezpośrednio wynikającej z oszczerstw "Winniczki" i "WB".

                                        2. Ponieważ profesjonalnie zajmuję się propagowaniem kultury wina, każdy mój czy to post, czy to tekst będzie zawsze traktowany przez maluczkich jako spam. To do złudzenia przypomina sytuację, gdybym był szczęśliwym posiadaczem warzywnej budki na bazarze i na jakimś forum ogrodniczym, zajmował się dyskutowaniem o pomidorach, marchewce czy też innym selerze. Nie daj Boże naciowym. Byłby to identyczny spam jak w przypadku kiedy piszę kulturze wina. Niestety na tym, konkretnym forum należałoby raczej pisać o braku kultury. Jakiejkolwiek kultury, nie tylko enologicznej.


                                        Tak mnie już dobra Bozia zmajstrowała, iż jestem chłopcem z zasadami. Przykro mi, iż Cię to wkurza, ale mam uzasadnione obawy, iż jest to raczej Twój problem, a nie mój.

                                        A propos. Czy możesz mi, niejako przy okazji, logicznie uzasadnić dlaczego mój wątek "Jaka naprawdę jest Burgundia ?" został zbanowany przez admina ?

                                        Pozdrawiam

                                        v.



                                        • Gość: Magda Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.01.11, 23:40
                                          No cóż. Myślę, że jak byłeś atakowany, tak będziesz i Twoje działania tylko zaogniają sytuację. Być może o to Ci chodzi - ciężko mi stwierdzić:)

                                          Owszem, wkurza mnie to i chciałam Ci to w grzeczny sposób przekazać:) tak działa forum i myślę, że oboje o tym wiemy:) i dopóki dyskusja ma kulturalny charakter, dopóty może być prowadzona i wszyscy będą zadowoleni:)

                                          Jeśli chodzi o obrażanie kogoś, ok, masz prawo bronić swoich znajomych:) ale po co mieszać do tego inne wątki? Trochę mam wrażenie, że robisz więcej szumu niż to wszystko rzeczywiście jest warte.
                                          Czy nie lepiej poświęcić czas i energię na promowanie kultury picia wina w Polsce, jak pisałeś w poście?:)

                                          Jeśli chodzi o problem, piszesz, że to mój problem. Z nas dwojga najwyraźniej to Ty masz zatargi z forumowiczami i administratorami. A szkoda. Bo myślę, że mógłbyś wnieść naprawdę wiele do merytorycznych dyskusji. A że wolisz się szarpać z ludźmi, którzy odwagę mają wyłącznie zza własnego monitora - trudno:(

                                          W kwestii admina i usuwania wpisów nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Nie wiem jakimi zasadami się kierują. Na forum siedzę od dłuższego czasu, ale, jak sam pewnie zauważyłeś, nawet nie zarejestrowałam swojego konta, więc te sprawy są mi zupełnie obce:)
                                            • Gość: Michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce ??????????? IP: *.rev.stofanet.dk 09.01.11, 08:25
                                              W tak mlodym wieku masz juz Alzheimer ?

                                              Wiesz kto to napisal ?

                                              "vintrips 06.01.11, 10:01

                                              Odpowiedz > sorry jeepwdyzlu ale to ty wysylales mnie do szkoly wiec kogo chamstwo masz na
                                              > mysli ?

                                              Jak by na to nie patrzeć, to jakaś szkoła, przynajmniej podstawowa przydałaby Ci się, Michel.

                                              Po polsku mówi się " czyje chamstwo", a nie "kogo chamstwo".

                                              Co i tak nie zmienia postaci rzeczy, iż:

                                              cham chamem,
                                              na wieki wieków amen. "

                                              niejaki vintrips, jesli ten nick cos ci mowi

                                              • vintrips Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce ?????????? 09.01.11, 09:16

                                                Jak by na to nie patrzeć, to jakaś szkoła, przynajmniej podstawowa przydałaby Ci się, Michel.

                                                W polszczyźnie stosuje się odmianę rzeczowników, imion własnych itp (niejednokrotnie określane to jest jako "koniugacja" w odniesieniu do czasowników, dla Twojej wiadomości).

                                                Nie mówi się np "masz Alzheimer" tylko mówi się "masz Alzheimer'a".

                                                Ponadto w innym poście tego wątka przeprosiłem Cię za moją pomyłkę, więc uprzejmie nie zawracaj już głowy bo stajesz się nudny.

                                                Powiadają, iż od samego mieszania, herbata [podobno] wcale nie staje się słodsza.

                                                v.
                                      • Gość: winkkopinko Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.11, 22:23
                                        wysokie ceny wina w Polsce to nie tylko pazerność importerów i sprzedawców - po prostu prowadzenie sklepu w Polsce po doliczeniu wszelkich opłat, kosztów personelu, zezwoleń, koncesji i potrzeby zdobycia innych papierków + cała masa drobnych kosztów z których ktoś kto nie prowadził sklepu nawet nie zdaje sobie sprawy - powodują że nawet pomimo wysokich marż bankrutują ;)
                                      • cerretalto1 Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 08.01.11, 03:33
                                        Magda napisała: "Jeśli chodzi natomiast o przywożenie wina na własną rękę - każdy ma do tego prawo, ale to niesie ze sobą pewne skutki. Mianowicie dalszy wzrost cen w Polsce. Ktoś to kiedyś napisał, że im mniej wina kupuje się w Polsce tym wyższe będą ceny i koło się zamyka."

                                        Prywatny import niesie skutki dobre. Ludzie poznają wina i cywilizację i z czasem zaczną zachowywać się podobnie jak tam. Czyli będą częściej pić do obiadu tanie, dobre wina. Konkurencyjny rynek rządzi się prostymi zasadami - zbyt drogi z czasem ZAWSZE przegra, chyba że opłaci/wylobbuje sobie pozycję quasi- lub wręcz monopolistyczną :).

                                        Biorąc przykład z innych branż. Normalnych. Załóżmy że coś kosztuje w niemieckim sklepiku 10 euro. Załóżmy, ze polski importer ma podobne warunki zakupu jak ten sklepik niemiecki a przeważnie może mieć lepsze lub dużo lepsze!:

                                        - załózmy, że ten niemiecki sklepik sprzedaje butelkę za 10 euro
                                        - zakładamy że 1 euro to 4zł
                                        - dzielimy przez 1,19 (vat niemiecki)
                                        - dodajemy 2zł (akcyza za butelkę i jej nalepienie) i 1zł (transport butelki)
                                        - mnożymy przez 1,23 (vat polski)
                                        - mnożymy przez 1,35/1,25 (35% marża polska, 25% marża niemiecka, bo ogolnie mają nieco lżej i nie mają chyba takich absurdów jak parp itp itd)

                                        Czyli butelka, za którą płacimy w Niemczech w małym sklepiku jakieś 40zł powinna kosztować w Polsce max 48zł. Czyli jakieś 20% więcej niż za naszą zachodnią granicą. I o tyle drożej ja jestem skłonny zapłacić za wygodę kupowania w sklepiku niedaleko zamast sprowadzać w bagażniku. Ale naprawdę nie zapłacę 40-50% więcej :).

                                        I teraz czekam na jakiegiś gieroja sprzedającego wina u nas, który spróbuje obalić powyższe stosując argumentację merytoryczną a nie wyzwiska czy żałosne biadolenie jak to ciężki ma los bo biedny hobbysta zdecydował się na sprzedaż wina :)

                                        Ale zanim taki gieroj zacznie bredzić niech sprawdzi jakieś podobne NORMALNE rynki towarów w miarę luksusowych, na przykład rynek samochodów, na którym ceny w Polsce są w zasadzie niewiele wyższe niż ceny w Niemczech mimo DUUUŻO mniejszej sprzedaży.
                                        • Gość: Magda Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.01.11, 23:50
                                          Całkowicie się z Tobą zgadzam, nic dodać, nic ująć:)

                                          I w kwestii prywatnego importu, i w kwestii importu "oficjalnego" (cudzysłów po to, że przecież każdy jest oficjalny, bo można te ileś tam butelek do Polski przywieźć, ale w znaczeniu, że przez firmy, żeby była jasność:P)

                                          Pocieszające jest to, że ludzie zaczynają dostrzegać te absurdy, a sam rynek wydaje się trochę zmieniać. Powoli odchodzi się od wielkich importerów, którzy nakłady na wielki marketing, personel i wystawne degustacje pokrywają marżą na winie na rzecz małych, młodych firm, które normalnie podchodzą do tematu. Ale to tempo ślimaka.
                                          Właśnie, jakże śmieszne są te wielkie, diablo eleganckie, wystawne degustacje. To możnaby zakładać podobny temat, jak z nazywaniem wina i tymi wszelkimi językowymi niuansami, które sprawiają, że człowiek z siebie barana robi :D

                                          A wracając do marż. Niestety, w naszym dziwnym grajdołku, zwanym Polską, przepłacamy za wszystko. Mało kto wie, jaka piramida działa u nas w handlu, jaki labirynt pośredników i innych musi przejść towar zanim trafi do sklepu. Pokazywałam na zabawkach, że są średnio 100% droższe niż w hurtowni, a co dopiero u producenta! Najlepiej jest na koralikach i akcesoriach fryzjerskich z Chin - 1000% marży - to nie błąd :D

                                          Więc morał jest prosty, nie kupujmy zabawek ani jedzenia, nie malujmy się, nie czeszmy, nie jeździjmy samochodami i można by mnożyć bez końca.
                                          Ja sama wściekam się kiedy wiem ile jakieś wino kosztuje za granicą, a ile w Polsce. Ale takich absurdów dostrzegam tysiące, a nie tylko wino:)
                                        • Gość: viniaq Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.11, 12:37
                                          Te kalkulator - jak znajdziesz mi takiego kozaka który za symboliczną złotówkę przewiezie butelkę wina przy jednej palecie to postawię Ci pomnik. Twoja kalkulacja jest guzik warta bo Niemcy w sklepie mają średnio 10% marży, transport towaru takiego jak szkło z ubezpieczeniem kosztuje nie 1 a średnio 3 złote, a naklejenie banderoli nie kosztuje za granicą 50 groszy tylko 1-2 złote od sztuki. Tak to jest jak wypowiadają się dekonspiratorzy "wielkego spisku rynku winiarskiego w Polsce". Rynku którego na dobrą sprawę nie ma i nigdy nie będzie.

                                          Ja miałem przez 2 lata własny sklep z importem i marże z rzędu 25% bo myślałem jak Ty. W zeszłym roku zwinąłem interes bo nie mógł spłacić własnych długów nie mówię o zarabianiu - Ci którzy mają 50-100% marży żyją i mają się dobrze. Dadzą rabat 20% na wstępie kartę super duper klienta - zostanie im spory narzut i tak a cielak się cieszy, że "taniej kupił" jak na arabskim targu. Nie opłaca się być uczciwym bo się przejedziesz. Ja podniosłem kiedyś ceny o 100% i waliłem na gębę rabat 50% to bydło waliło jak na premierę nowego harrego pottera bo każdy lubi obniżki. Sprzedaż spadła jak się przyzwyczaili i pytali się o rabaty 55,60,65 itd. % a ich nie dostali to się sępy poobrażały. Podstawa to winko circa 20zł za butelkę najlepiej stołowe czerwone półsłodkie 16-18% by waliło po łbie bułgarskie z etykietką ze złotymi literkami (koniecznie złotymi! dobrze jeszcze jak ma napis chateau/domaine/superieur to w ogóle czadzik) i rabacik 50%.

                                          Porównujesz rynek niemiecki gdzie stosunek Polska-Niemcy pod względem sprzedanego litrażu wynosi 1:10 a obrotu na rynku circa 1:200 - tam sprzedaż z taka marżą się opłaca. Tak samo porównanie rynku samochodów i wina które maja tyle wspólnego, że obie grupy towarów maja literkę "a" w nazwie. Proponuję pojedynek w MMA Crocopa i Anny Buczek, stosunek podobny. Może jeszcze będziemy mieć pojedynek Pudzianowski kontra bomba atomowa albo jaskiniowiec kontra kosmonauta co? Pisałem już kiedyś jak powstają ceny na tym forum poszukaj i poczytaj a nie tworzysz bajki.
                                          • jeepwdyzlu nareszcie szczera wypowiedź 17.01.11, 11:06
                                            Dadzą rabat 20% na wstępie kartę super duper klienta - zostanie im spory narzut i tak a cielak się cieszy, że "taniej kupił" jak na arabskim targu.
                                            --------------------------------
                                            cielaków coraz mniej

                                            Nie opłaca się być uczciwym bo się przejedziesz. Ja podniosłem kiedyś ceny o 100% i waliłem na gębę rabat 50% to bydło waliło jak na premierę nowego harrego pottera bo każdy lubi obniżki
                                            ------------------------------
                                            bydło

                                            Teraz - Szanowni Profesjonaliści rynku winiarskiego w Polsce - wiecie już, czemu Polacy kupują mało w Polsce.
                                            Bo DUŻO kupują za granicą.
                                            A jest nas miliony.
                                            I mamy na zakupy pieniądze.
                                            Ale czasy traktowania nas jak bydło - skończyły się.
                                            Tylko jakoś tego nie zauważyliście..

                                            jeep
                                            • Gość: Magda Re: nareszcie szczera wypowiedź IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.01.11, 14:14
                                              Poniekąd się zgadzam, ale nie do końca.

                                              To jest to, o czym pisałam wcześniej. Ludzie są za głupi, by robić mądre zakupy.
                                              Jednego wina nie kupią, bo "za tanio", a łapią się na takie beznadziejne promocje.

                                              I niestety, ale takie są realia. Można mówić, że to chamstwo, ale najwidoczniej nic innego się nie sprawdza:/

                                              Znam jednego importera, który miał wiarę (miał, bo już ją traci), że wniesie coś do branży, w sensie uczciwość i normalne ceny. Niestety klientów indywidualnych nie ma! Dosłownie nie ma. Bo ludzie mu wprost mówią: Takie ceny, to niemożliwe, żeby to wino było dobre - to na pewno jakaś lipa. Żyje dzięki restauratorom i ich klientom, którzy nie mogą się nachwalić tego wina.

                                              Ale jakże to smutne, że człowiek chce dobrze, a dostaje po dupie. Szkoda mi go, bo widzę ile się musi napracować i nadenerwować. No ale to nie moja bajka. Podziwiam go, że jeszcze mu się chce. Takich firm, z normalnym i uczciwym podejściem nam brakuje, ale jak ludzie wolą kupować wino z kilkuset procentowymi marżami, to zawsze znajdzie się ktoś, kto na tym skorzysta:/
                                            • Gość: viniaq Re: nareszcie szczera wypowiedź IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.11, 01:47
                                              Przeczytałeś co chciałeś i wyrwałeś wypowiedź z kontekstu. Ja byłem uczciwy cały czas i nic to nie dało - pierwszy miesiąc na plus osiągnąłem wtedy gdy właśnie tak się zbydliłem. Bo cały rynek jest bydlęcy. Dlatego zamknąłem interes - wierzyłem w coś takiego jak "rynek" wina w Polsce ale po tym jak musiałbym pracować by z czegoś żyć nie chciałem już dłużej w tym uczestniczyć.

                                              Ty nigdy nie będziesz obiektem zainteresowań importerów - bo i tak kupiłbyś za granicą. Jesteś nieistotny i nigdy nie będziesz - na każdego takiego jak Ty jest dziesięć tysięcy kupujących siary z marżą 200% i rabatem -50%. To oni się liczą nie Ty - oni kreują ten pseudorynek. Twój wydumany milion możesz wziąść ze sobą bo na niego jest realne 10 milionów innych kupujących wina owocowe - nikomu nie będzie się chciało schylać po Twoje pieniądze bo one są żadne.
                                              • jeepwdyzlu Re: nareszcie szczera wypowiedź 18.01.11, 09:05
                                                @viniaq mylisz się

                                                Raz - wakacje za granicą mam 2 góra 3 razy w roku
                                                wtedy robię większe zakupy
                                                I tak zatem - kupuję w kraju
                                                Na pewno 20-40 butelek rocznie.
                                                Mało? tak, ale kupowałbym więcej, gdyby rynek był normalniejszy.
                                                Dwa - to nie milion ludzi. Tylko na narty do Włoch i Austrii jeździ co roku koło 2- 4 milionów ludzi. Latem - kolejnych 5.
                                                To są Twoi klienci.
                                                Wina owocowe to nie są wina.
                                                To inny napój i inne problemy - raczej socjologiczne niż finansowe.

                                                Nie dogadamy się.
                                                Robiłem w życiu różne rzeczy ale nigdy nie traktowałem swoich Klientów jak bydło.
                                                jeep
                                                • Gość: Rudymenty Lidla nie ma we Włoszech. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.11, 09:45
                                                  jeepwdyzlu napisał:


                                                  > Raz - wakacje za granicą mam 2 góra 3 razy w roku
                                                  > wtedy robię większe zakupy

                                                  Masz samolot prywatny czy dopłacasz do nadbagażu? Bo nawet przy klasie biznes ciężko jakieś sensowne ilości zakupów przywieźć w ramach limitu.

                                                  > Dwa - to nie milion ludzi. Tylko na narty do Włoch i Austrii jeździ co roku koł
                                                  > o 2- 4 milionów ludzi. Latem - kolejnych 5.

                                                  Albo podasz wiarygodne źródło tych fantastycznych liczb, albo należy uznać to za kolejną twoją wyssaną z brudnego palucha konfabulację. Taką jak nieobecność Lidla we Włoszech.

                                                  Liczba jaką podajesz daje ze sporą nadwyżką ilość WSZYSTKICH wyjazdów z Polski poza jej granice. Gdziekolwiek i nie ilość ludzi jaka wyjeżdża tylko ilość wyjazdów.

                                                  Prawda jest taka, że około 7% obywateli (wszystkich) opuszcza granice Polski na dłużej niż 2 doby. Najczęściej odwiedzanym przez Polakiem krajem są Niemcy.

                                                  Zatem podaj jakiekolwiek wiarygodne źródło tych kłamliwych danych jakie podajesz (co jest zresztą twoją normalną praktyką w każdej "dyskusji"), albo odszczekaj te brednie.

                                                  Z Polski na wakacje zagraniczne (obojętnie gdzie! nie tylko do Włoch lub Austrii, zarówno zimą jak latem) wyjeżdża około 2,7-3,1 miliona obywateli. Z tego około 40% to wyjazdy od grudnia do maja, więc mimo że z tych około 3 milionów tylko 11% uprawia sporty zimowe, to możemy przyjąć że teoretycznie mogą to być wyjazdy "na narty". Zatem GUS i Eurostat potwierdza że liczba obywateli wyjeżdżających zimą poza granice Polski to maksymalnie 1,3-1-5 miliona. Podziel to teraz pomiędzy Austrię, Włochy, Czechy i Słowację i otrzymasz coś bardziej realnego niż te twoje brednie o 2-4 milionach.

                                                  Jesteś tylko kolejną kłamliwą mendą internetową, ale warto czasem przeczytać skąd takie indywidua biorą dane do dyskusji.
                                                • Gość: viniaq Re: nareszcie szczera wypowiedź IP: *.centertel.pl 18.01.11, 12:48
                                                  Zanim przejdę do dziecinnego stwierdzenia, że to Ty się mylisz najpierw podam dlaczego. Twoje doświadczenie to N lat bycia klientem, moje 10 lat branży i 2 lata własnego biznesu. Te miliony które wspominasz nie istnieją. Tobie się tylko tak wydaje bo żyjesz w ułudzie, że polskie podwórko coś znaczy i takich jak Ty jest niby więcej.

                                                  Co do win owocowych - gdyby nie one większość importerów win nie miałaby z czego żyć. Większość też handluje wódą albo kiełbasą i z tego maja pieniądze na wina. Hiszpańskie/francuskie/włoskie/niemieckie analizy rynków wina w Polsce wszystkie wliczają je w rynek (jako jedyny kraj w Europie) - dlatego, że bez nich w ogóle nie opłaca się do Polski wchodzić.

                                                  Chcesz statystyk? One są płatne (450euro) ale Ci je podrzucę (z głowy) bo mam nadzieję, że jeszcze ktoś to przeczyta i zrozumie:
                                                  spożycie wina jakościowego na głowę w Polsce rocznie: 0,5l (tak naprawdę to dużo mniej)
                                                  spożycie wina stołowego na głowę w Polsce rocznie: 1l
                                                  spożycie wina owocowego na głowę w Polsce rocznie: 7l
                                                  wartość rynku wina to około 1000mln złotych
                                                  wartość rynku wina jakościowego: 200mln
                                                  wartość rynku wina stołowego: 300mln
                                                  wartość rynku wina owocowego: 500mln

                                                  teraz porównamy sobie z Niemcami o czym jeden z posterów wspominał:
                                                  spożycie wina jakościowego na głowę w Niemczech rocznie: 16l
                                                  spożycie wina stołowego na głowę w Niemczech rocznie: 4l
                                                  spożycie wina owocowego na głowę w Niemczech rocznie: niewliczane
                                                  wartość rynku wina to około 50000mln złotych (przy kursie 4)
                                                  wartość rynku wina jakościowego: 43000mln
                                                  wartość rynku wina stołowego: 7000mln
                                                  wartość rynku wina owocowego: niewliczane

                                                  Możesz sobie teraz wyliczyć ile kosztuje średnio wino w Polsce i ile się tak naprawdę go sprzedaje. Za chwilę oczywiście ten post zostanie "zgubiony" dzięki czujnemu wzrokowi panoszących się tu importerów w morzu wątków typu "wino z biedronki za 10zł" albo "dostałem maila z degustacją". Potem ludzie znowu będą się pytać o to samo.

                                                  "Rynek" nie będzie nigdy normalny bo Polska to parias winiarstwa. Twoje dzieci (jeśli masz) a nawet ich wnuki nie dożyją do wytworzenia się rynku w Polsce. Najpewniej taki nigdy nie powstanie jak wszyscy będą sobie jeździć kupować za granicą - bo wtedy nie będzie nawet komu sprzedawać. Dlatego ten rynek nazywam bydlęcym i nie ma się co oszukiwać bo on już na zawsze bydlęcym zostanie.
                                                  • jeepwdyzlu merytorycznie 18.01.11, 13:09
                                                    Twoje dzieci (jeśli masz) a nawet ich wnuki nie dożyją do wytworzenia się rynku w Polsce. Najpewniej taki nigdy nie powstanie jak wszyscy będą sobie jeździć kupować za granicą - bo wtedy nie będzie nawet komu sprzedawać. Dlatego ten rynek nazywam bydlęcym i nie ma się co oszukiwać bo on już na zawsze bydlęcym zostanie.
                                                    --------------
                                                    no dobra
                                                    zapomnijmy o języku
                                                    podajesz interesujące argumenty

                                                    Niemniej - uważam że błędne.
                                                    Czemu?
                                                    Raz - średnie spożycie wina jakościowego i stołowego - 1,5 litra na osobę
                                                    czyli ok 60 milionów butelek
                                                    To daje około 600 milionów złotych
                                                    MINIMUM
                                                    Raczej miliard.
                                                    Nie gniewaj się - ale ta statystyka uwzględnia - jak mniemam - dane z urzędów celnych.
                                                    Czyli rynek naprawdę jest większy, bo nie uwzględnia choćby moich zakupów.
                                                    To mało, tu się zgodzę.

                                                    Ale taki problem - małego rynku - ma każda branża.
                                                    Jaki jest rynek na hiszpańskie wędliny? Włoską mortadelę? Bidety Grohe? Kus-kus? Torebki Chanel?
                                                    Jaki jest rynek na czeskie piwa - żeby było jasne, że nie piszę tylko o produktach luksusowych? Na wiedeńskie kiełbaski? różne gatunki sałat?
                                                    Portugalskie płytki?

                                                    Mały - ale rośnie.
                                                    O ten rynek trzeba dbać, trzeba go umiejętnie promować, szukać NOWYCH klientów, doceniać ludzi takich jak Kondrat czy redakcja Magazynu Wino
                                                    I NIE UWAŻAĆ KLIENTÓW ZA BYDŁO!

                                                    25 lat temu nie wiedziałem jak się czyta "chiant"i nie mówiąc o tym, że go nigdy nie piłem.
                                                    Nie śmiałem marzyć o nartach w Dolomitach czy wypadach do Toskanii.
                                                    Zrobiliśmy - my wszyscy - gigantyczny skok cywilizacyjny.
                                                    Przypomnij sobie z jakiego poziomu zaczynaliśmy. Do dziś większość Polaków wie co najwyżej że jest wino białe i czerwone.
                                                    Gdzie była Twoja branża przez te lata?
                                                    Co robiłeś dla zmiany debilnych przepisów o winnicach czy składach akcyzowych?
                                                    Ile razy byłeś na święcie wina w Zielonej Górze?
                                                    Jak często organizowałeś degustacje? Winne pikniki? Święta sera? Festiwale win w zaprzyjaźnionych restauracjach?

                                                    No właśnie. Samo się nic nie zrobi.
                                                    Dobrze, że odszedłeś...
                                                    Z przykrością stwierdzam, że dziś więcej dla rynku wina robi makro czy biedronka od importerów...
                                                    Z żalem - jeep
                                                    • Gość: Rudymenty Re: merytorycznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.11, 13:19
                                                      jeepwdyzlu napisał:


                                                      > czyli ok 60 milionów butelek

                                                      Miałeś pisząc to polucję, czy co? Butelek sprzedaje się w Polsce 2 razy tyle (skąd Ty bierzesz te dane o których fantazjujesz???) Tylko że Ty jesteś tak tępy i odporny na twarde dane statystyczne, że nie potrafisz zrozumieć że 85% tych butelek to galicyjskie grzańce, fresco, cin-ciny, dorato i tego typu produkty fermentowane w Polsce albo Niemczech ze skoncentrowanego moszczu. Sięgnij sobie po wartości tego rynku i otrzeźwiej.

                                                      Pieprzysz głupoty jak potłuczony. Lidla nie ma, 9 milionów Polaków na wakacjach we Włoszech... Zejdź na ziemię i przestań ssać z palca liczby z księżyca. Te dane są dostępne. Ludzie Ci je podają a Ty dalej zmyślasz jakieś bajki.
                                                    • Gość: viniaq Re: merytorycznie IP: *.centertel.pl 18.01.11, 14:32
                                                      Zacznę powolutku punkt po punkcie:
                                                      > Raz - średnie spożycie wina jakościowego i stołowego - 1,5 litra na osobę
                                                      > czyli ok 60 milionów butelek
                                                      > To daje około 600 milionów złotych
                                                      > MINIMUM
                                                      > Raczej miliard.
                                                      Czy 500 czy 600 nie ma żadnego znaczenia - brałem dane z głowy, możliwe że jest 597,3 albo 613,5 jak chcesz dokładnych danych możesz sobie kupić raport od wielu firm robiących takie analizy. Jest to i tak żenująco mało - a miliard masz z winami owocowymi.
                                                      > Nie gniewaj się - ale ta statystyka uwzględnia - jak mniemam - dane z urzędów c
                                                      > elnych.
                                                      > Czyli rynek naprawdę jest większy, bo nie uwzględnia choćby moich zakupów.
                                                      Dane są z wielu źródeł (urzędy celne, ambasady, ankiety, krety) wynik końcowy jest robiony metodą delficką a potem średnią zazwyczaj. Wątpię by Twoje zakupy jak i innych mrówek cokolwiek tu zmieniały nawet o 1 milion w skali roku.
                                                      > Jaki jest rynek na hiszpańskie wędliny? Włoską mortadelę? Bidety Grohe? Kus-kus
                                                      > ? Torebki Chanel?
                                                      > Jaki jest rynek na czeskie piwa - żeby było jasne, że nie piszę tylko o produkt
                                                      > ach luksusowych? Na wiedeńskie kiełbaski? różne gatunki sałat?
                                                      > Portugalskie płytki?
                                                      Zdziwiłbyś się jakbyś wiedział - dane nie są tajne możesz po nie sięgnąć. Rynek na same czeskie piwa jest około tej samej wielkości co cały rynek winiarski w Polsce. Raporty droższe (około 500-1000 euro per pdf) ale warto poczytać.
                                                      > Mały - ale rośnie.
                                                      > O ten rynek trzeba dbać, trzeba go umiejętnie promować, szukać NOWYCH klientów,
                                                      > doceniać ludzi takich jak Kondrat czy redakcja Magazynu Wino
                                                      > I NIE UWAŻAĆ KLIENTÓW ZA BYDŁO!
                                                      Zimbabwe też rośnie gospodarczo - zamiana dziury w ziemi na szałas z patyków to też rozwój. Tak ja powyżej - czy 500 czy 600 milionów dalej są to pieniądze nie warte schylania przy takim nakładzie pracy jaki trzeba wykonać. Win reklamować w Polsce nie wolno - o tym Panu i tym Żurnalu wolę więc nie wspominać bo admin tego forum ma dziwne sympatie. Co do bydlęctwa to już piszę trzeci raz o tym i czwarty nie będę - miałem dobrych, fajnych klientów ale było ich niestety ZA MAŁO by żyć. Bydłem nazywam sępów rabatowych, zwolenników goliatów malinowych i sangrii krajowej - 95% konsumentów win w Polsce. Chciałem edukować ale się nie udało - starego psa nie nauczysz nowych sztuczek. Nie będę się sprzedawać do ich poziomu, wolę poszukać pracy gdzie indziej.
                                                      > Gdzie była Twoja branża przez te lata?
                                                      Robiła to na czym jest prawdziwy szmal - sprzedawała winka owocowe z cukrem i wódę. Wina olewa i będzie olewać.
                                                      > Co robiłeś dla zmiany debilnych przepisów o winnicach czy składach akcyzowych?
                                                      Pewne lobby skutecznie wstrzymuje ich zmianę - zgadnij które? Samym winiarzom też to pasuje - sprzedają wszystko bokiem i biedni nie są.
                                                      > Ile razy byłeś na święcie wina w Zielonej Górze?
                                                      > Jak często organizowałeś degustacje? Winne pikniki? Święta sera? Festiwale win
                                                      > w zaprzyjaźnionych restauracjach?
                                                      We własnej średnio raz na dwa tygodnie - inaczej nic bym nie sprzedał. Klienci z ulicy woleli przepyszne bułgarskie półsłodkie ze złotymi literkami z rabatem 50%.
                                                      > No właśnie. Samo się nic nie zrobi.
                                                      Bo mrówka czy nawet milion mrówek góry nie przesunie. Może co najwyżej ją ryć ale zajmie to im tysiące lat i żadna tej wielkiej chwili kiedy góra się zawali nie dożyje. Nie każdej mrówce chce się stracić życie na czymś czego efektów i tak nie zobaczy.
                                                      > Dobrze, że odszedłeś...
                                                      > Z przykrością stwierdzam, że dziś więcej dla rynku wina robi makro czy biedronk
                                                      > a od importerów...
                                                      Jesteś Pan naiwny - myślisz, że makro ma własny import? Wina które tam są wstawiane wrzucają ci sami przeklęci przez Ciebie importerzy (tak samo jak większość w biedronce). Na dolnej półeczce Antałek Teściowej 18% napój winopochodny malinowy za 5,99 na górnej Balos del Toro 12,5% wino czerwone półwytrawne stołowe 14,99 od tego samego importera. Na każde el toro on sprzedaje 20 tych antałków każdego dnia. Na el toro i tak zarobi bo płaci za to wino 50 centów za butelkę. To jest polski pseudorynek a nie to co się Tobie wydaje, że nim jest. Kończąc pozdrowionka i miłych polowań na wina za granicą.
                                                    • jeepwdyzlu Re: merytorycznie 18.01.11, 14:54
                                                      tak już na marginesie
                                                      mniejsza o liczby
                                                      choć uważam, że nie doceniasz średniej klasy
                                                      i skali prywatnego importu
                                                      bardziej - martwi mnie Twoja gorycz
                                                      wbrew pozorom - rozumiem ją - sam też niedawno po latach pracy porzuciłem swoją branżę (nieruchomości) - zdegustowany panującymi w niej zwyczajami..

                                                      jeep
                                                    • made-lon Re: merytorycznie 18.01.11, 17:07
                                                      Uprzejmie informuję, iż ja - Magda, zaczerniłam sobie login na powyższy, co by nie było wątpliwości.

                                                      A teraz do rzeczy:
                                                      Zgadzam się z każdym, napisanym wyżej słowem. To dotychczas najtrafniejsze, najprawdziwsze i najrzetelniejsze opisanie branży winiarskiej w Polsce.
                                                      Zgadzam się także z tym, że dopóki ludzie nie zaczną kupować w Polsce, a będą jeździć za granicę po wino, rynek nadal będzie kulał - logiczne.
                                                      No ale Polak jest tylko Polakiem, więc jak dostanie 50% zniżki (mimo, że marża początkowa wynosiła minimum 500%:D) to mało się nie posika z radości, że taki rabat dostał.
                                                      A to moim zdaniem takie samo oszustwo, jak te głupie sms-owe loterie.
                                                      Ale z drugiej strony nie dziwię się, że tak się postępuje, gdyż ludzie CHCĄ PŁACIĆ!
                                                      Pisałam już o znajomym, który prowadzi firmę importerską, ma bardzo przyzwoite ceny i...nie ma klientów detalicznych. Ano bo nie ma sklepu, bo niemożliwe, że w takiej cenie dobre wino, a bo że internet, itd.
                                                      Ale po pierwszej degustacji ludzie kupowali wino kartonami, a w restauracjach zamawiają na wynos :D oczywiście ta garstka klientów z owej degustacji nie "przerobi" tyle wina, żeby jakiś zarobek na tym był. Wiele razy mówiłam "rzuć to", "po co się tak męczyć", ale on twierdzi, że chce, że w końcu ludzi nauczy, że powoli. Nie rozumiem tego, ja chyba nie miałabym cierpliwości:/ ale on twierdzi, że nawet jedna "nawrócona" osoba to już jest sukces...może, ale dla mnie to bez sensu. Pewnie i tak w końcu to zamknie - czekam kiedy mu braknie zapału:D
                                                      Skoro Polacy chcą przepłacać, to niech przepłacają - proste. Zresztą są wyszukiwarki, można ceny sprawdzić, ale u nas przecież snobizm panuje, że im droższe tym lepsze i trzeba się pochwalić - śmiechu warte.
                                                      A i potwierdzam, że Makro itp. nie prowadzą swojego importu i skala cen prezentuje się dokładnie tak, jak napisał viniaq - smutne, ale prawdziwe.

                                                      Mam nadzieję viniaq, że Twój post nie zginie, bo jest to kwintesencja całej tej dyskusji:)
                                                      Pozdrawiam
                                                    • jeepwdyzlu Re: merytorycznie 18.01.11, 17:48
                                                      że dopóki ludzie nie zaczną kupować w Polsce, a będą jeździć za granicę po wino, rynek nadal będzie kulał - logiczne.
                                                      -------------------------
                                                      nie
                                                      ludzie nie jeżdzą za granicę po wino
                                                      jeżdżą na narty
                                                      jeżdżą na wakacje
                                                      opalać się
                                                      czy zwiedzać
                                                      PRZY OKAZJI kupują wina

                                                      naprawdę tego nie rozumiecie???
                                                      jeep
                                                    • made-lon Re: merytorycznie 18.01.11, 18:09
                                                      Ależ oczywiście, że rozumiemy:) Ale nam chyba chodzi o coś zupełnie innego.
                                                      Jak ja jadę na narty bądź na urlop, przywożę sobie kilka butelek wina, pocztówki, pamiątki, zawsze jakieś produkty spożywcze, np. oliwki, suszone pomidory, makarony, kiełbasy itp.
                                                      Ale tam na tej liście było kilka butelek, a nie 100 czy 200.

                                                      Tu jest właśnie różnica.

                                                      A czy do Chin an wycieczki też jeździsz? Wg Twojej filozofii powinieneś zmienić destynację, ponieważ za produkty typu elektronika, ubrania i inne sprzęty także przepłacasz kilku lub nawet kilkunastokrotnie :)
                                                      Zgodnie z Twoimi poglądami ludzie też nie powinni kupować mieszkań:) tu nawiązuje do bliskiej Ci branży, jak sam wspomniałeś, bo wtajemniczeni wiedzą ile zarabia się na mieszkaniach w Polsce, prawda?
                                                      Ano możnaby mnożyć bez końca.

                                                      Ale Polak z postu viniaqa pozostanie zawsze Polakiem i nie ma się co oszukiwać.
                                                    • jeepwdyzlu Re: merytorycznie 18.01.11, 19:35
                                                      za dużo?
                                                      jak bym przywiózł 10 to byłoby ok
                                                      jak przywiozę 70 to rani to interesy winiarskiego lobby, które nie ukrywa nawet, że uważa mnie za cielaka i bydło?????????????????????
                                                      żarty sobie stroisz

                                                      przywożę to na co mam ochotę i nie Tobie to oceniać

                                                      eot, nic nie zrozumieliście
                                                      szkoda
                                                      jeep
                                                    • Gość: viniaq Re: merytorycznie IP: *.centertel.pl 18.01.11, 20:07
                                                      Nie ranisz żadnego winiarskiego lobby bo ono nie istnieje - żadnemu lobbyście nie będzie się chciało schylać po te nędzne ochłapy jakie wydają ludzie na wino w Polsce - ani po ten milion co wydajesz rocznie Ty i Tobie podobni bo za to nie utrzyma się nawet najnędzniejszy sklep z jednym pracownikiem. Co kupujesz jest tylko Twoją sprawą - pozbawiasz tylko potencjalnego obrotu te małe hobbystyczne mróweczki które i tak lawinowo wywalają się na plecy. Ich sprawa - mogą się przebranżowić i sprzedawać półsłodkie Domaine Chateau de Sofija Grand Cru za 100 złotych z rabatem 80% na gębę. Ty i tak będziesz narzekał bo rynek się "nie zmienia". Rynek tworzą konsumenci, a jeśli konsument chce złote literki cyrylicą i rabacik 99% z 1000zł to będzie on wyglądał tak a nie inaczej. Bajki o "misji" i "kagankach oświaty" były dobre 5 lat temu - trzeba otworzyć w końcu oczy i zrozumieć, że na bagnie nie stawia się zamków.
                                                    • jeepwdyzlu to już jest szczyt 18.01.11, 19:37
                                                      Wg Twojej filozofii powinieneś zmienić destynację, ponieważ za produkty typu elektronika, ubrania i inne sprzęty także przepłacasz kilku lub nawet kilkunastokrotnie
                                                      -------
                                                      czyste chamstwo
                                                      j.

                                                    • alur Re: to już jest szczyt 19.01.11, 08:40
                                                      Tak, tak, drogi jeepie, to jest czyste chamstwo że ktoś miał czelność podważyć Twoje baśnie z mchu i paproci, które snujesz na tym forum od dawna i pokazać Ci jaka jest PRAWDA. A że miał czelność poprzeć to argumentami wynikającymi z własnego doświadczenia i realnymi danymi statystycznymi (nie wyssanymi z brudnego palca jak Twoje) to już wręcz DROBNOMIESZCZAŃSTWO! ;)

                                                      jeepwdyzlu napisał:

                                                      > Wg Twojej filozofii powinieneś zmienić destynację, ponieważ za produkty typu el
                                                      > ektronika, ubrania i inne sprzęty także przepłacasz kilku lub nawet kilkunastok
                                                      > rotnie
                                                      > -------
                                                      > czyste chamstwo
                                                      > j.
                                                      >
                                                    • jeepwdyzlu Re: to już jest szczyt 19.01.11, 10:23
                                                      moją filozofią nie jest wcale kupować tanio
                                                      nie kupuję u arogantów uważających mnie za bydło

                                                      jaka jest prawda?
                                                      podpisujesz się pod tymi chamskimi komentarzami jakoby rynku wina nie było, bo ludzie są durni?
                                                      To gratuluję
                                                      eot
                                                      jeep
                                                    • alur Re: to już jest szczyt 19.01.11, 12:04
                                                      Obrażasz się o to "bydło" jak panienka na wydaniu, masz jakieś kompleksy? Facet pisze dosadnie i takie jego prawo, dla mnie tym lepiej że nie zawija g...na w błyszczący papierek. A tego, że większość ludzi to durnie, chyba nie musimy sobie tłumaczyć, wystarczy spojrzeć na statystyki zrozumienia wiadomości telewizyjnych.

                                                      jeepwdyzlu napisał:

                                                      > moją filozofią nie jest wcale kupować tanio
                                                      > nie kupuję u arogantów uważających mnie za bydło
                                                      >
                                                      > jaka jest prawda?
                                                      > podpisujesz się pod tymi chamskimi komentarzami jakoby rynku wina nie było, bo
                                                      > ludzie są durni?
                                                      > To gratuluję
                                                      > eot
                                                      > jeep
                                                    • jeepwdyzlu Re: to już jest szczyt 19.01.11, 12:13
                                                      A tego, że większość ludzi to durnie, chyba nie musimy sobie tłumaczyć, wystarczy spojrzeć na statystyki zrozumienia wiadomości telewizyjnych.
                                                      ------------
                                                      nie
                                                      Wasi potencjalni Klienci nie są durniami
                                                      chyba czas to zrozumieć
                                                      j.
                                                    • made-lon Re: to już jest szczyt 19.01.11, 13:42
                                                      Faktycznie, jak ktoś zauważył, widać zabolało Cię, że ktoś raczył podważyć twoją pokrętną logikę. Ale proszę wytłumacz co jest czystym chamstwem, bo nie rozumiem. Nie używam wulgaryzmów, nie obrażam nikogo, a moje wypowiedzi są w mojej opinii bardzo kulturalne...
                                                      Może rozgniewało Cię to, że faktycznie w Polsce za wszystko słono przepłacasz? Czas otworzyć oczy i to nie jest tylko domena rynku winiarskiego.

                                                      Jasne, że kupujesz co chcesz i nie mnie to oceniać. Wyraziłam swoją opinię jak dla mnie wygląda przywożenie towarów z wycieczek turystycznych.

                                                      Ponadto nie pisz Wasi klienci, bo ja ze sprzedażą wina nie mam nic wspólnego. Pracuję w zupełnie innej branży i tyle. A mój znajomy, prowadzący firmę winiarską klientów detalicznych nie ma:D

                                                      I nie uważam, że ludzie powinni być tak traktowani, ale fakt pozostaje faktem, że są głupi i sami dopraszają się o takie działania. Przykładów jest mnóstwo, poczynając od 80% rabatu na gębę, o czym pisał viniaq, kończąc na promocjach w Tesco, które są jawnym oszustwem, bo nawet im się czasami nie chce ceny bazowej zdjąć z półki i każdy może sobie porównać, że ten łosoś wędzony kosztował 7 zł, a nie 10 zł, z których jest przeceniony o 30%, a ludzie kupują jak szaleni, bo przecież promocja. I jak oceniać tych ludzi? Mądrzy i świadomi konsumenci? Nie sądzę:/

                                                      Kontynuując czyste chamstwo mogę stwierdzić, że powinieneś po drewno jeździć do Ameryki Południowej, hodować kury, krowy i świnie i prowadzić przydomowy ogródek, bo za te produkty też przepłacasz i złapałbyś się za głowę, wiedząc ile.
                                                      Więc proszę, przestań wieszać psy na importerach, bo są wśród nich uczciwi ludzie, którzy szanują klientów i ich nie mają - paranoja. Nie podoba mi się zdzierstwo, jakie panuje w tym chorym kraju w każdej branży, ale głową muru nie przebijesz. Za to nieuczciwi, z ogromnymi marżami, radzą sobie świetnie, bo "mądrzy" klienci walą do nich drzwiami i oknami na "promocję".
                                                    • cerretalto1 Re: merytorycznie 25.01.11, 02:31
                                                      viniaq - naprawdę ładnie i celnie to ująłeś :). Ale to pragnienie rabatów ("dajmy 50% rabatu z podwyższonej dwukrotnie ceny") z czasem minie (poza wyprzedażami - bo tak jest wszędzie).

                                                      W Polsce ludzie wciąż nie mają dobrego punktu odniesienia w związku z winami i może dlatego kierują się w tak dużym stopniu rabatami. A nie mają punktu odniesienia także dlatego, że wina są trudne do porównania. A sprzedawcom w wielu przypadkach nie ufają. Nie ufają też za bardzo restauracjom - wino do obiadu nie może być tak złe ani tak drogie w porównaniu z samym jedzeniem. I w ten sposób wino zamiania się w dodatek dla snobów. To nie tylko wina tego "bydła", to także wina tych którzy mogą kształtować ten rynek czyli importerów i sprzedawców!

                                                      Ale jak ludzie jeszcze trochę pozwiedzają kraje śródziemnomorskie i zarobia jeszcze trochę kasy, to kto wie czy nie będziesz żałować, że za szybko się poddałeś :). Ale może miałeś rację, bo wielu z nich pozostanie przy browarach i tanich alkoholach...
                                                    • Gość: Miało być tak pięk Re: merytorycznie IP: 217.153.201.* 19.01.11, 10:25
                                                      Bardzo ciekawy wątek, w którym pośród wyzwisk, pomówień i spisków (do czego zdążyliśmy się już chyba wszyscy na tym forum przyzwyczaić) można wyłuskać bardzo ciekawe informacje. Postanowiłem więc dołączyć.
                                                      Niecały rok temu postawiłem internetowy sklep z winem. Myślę sobie: musi się udać! Mam własny import, mam dobre, niespotykane wina, mam dużą bazę potencjalnych klientów, mamy dobre wzory na zachodzie,ceny mogę mieć dobre, bo firma zarabia w innej branży, zrobię jakąś fajną promocję i będzie super! Potem dowiedziałem się (głównie dzięki temu forum), że własny import ma praktycznie każdy sklep i co druga restauracja, niespotykane, wyjątkowe wina ma każdy importer, dobre wzory są dobre na zachodzie, a nie koniecznie u nas, a moja fajna promocja (wybrana pozycja za pół ceny raz w tyg.) to czyste oszustwo bo na pewno mam 1000% marży. Oczywiście można sobie porównać ceny w porównywarkach, ale komu się chce? Mądre głowy powiedziały, że mam 1000% marży więc tak musi być. A może po prostu ktoś chce przyciągnąć klientów, nawet kosztem strat? A jeszcze jakiś rozgoryczony, a może po prostu niewybredny w słowach były importer nazwie moich klientów baranami, debilami i czym tam jeszcze, a inny importerów win postawi na równi z jakąś sektą, albo innym niegodziwym bytem, który tylko czeka aż ofiara wpadnie w jego sidła, aby wycisnąć z niej ostatnie soki. I to się nazywa propagowanie kultury wina w Polsce! Takimi tekstami sami zarzynacie ten rynek, więc się potem nie dziwcie, że on prawie nie istnieje! Oczywiście nie przeczę, że część importerów to faktycznie ludzie z podejściem wyłącznie biznesowym, ale jest też pewien, może faktycznie niewielki, procent który chce coś w tym wszystkim zmienić. Ale jak ma to zrobić jeśli największe w kraju forum winiarskie zionie nienawiścią i przestrzega przed kupowaniem czegokolwiek w kraju, bo sprzedający to na pewno oszust, który pije krew i zjada małe dzieci?
                                          • cerretalto1 Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce 25.01.11, 00:36
                                            viniaq - dziękuję Ci za rozjaśnienie paru spraw, zwłaszcza dotyczących zachowań klientów w Polsce :). O parę zł się nie kłócę, wiesz na pewno lepiej i nie o to mi chodziło, ale w paru sprawach nie zgadzam się z Tobą:

                                            > Twoja kalkulacja jest guzik warta bo Niemcy w sklepie mają średnio 10% marży

                                            ja pisałem o winach, które kupuję w sklepikach niemieckich (a nie dyskontach itp). W sklepikach marża musi być lepsza niż 10%, bo czasem ja dostaje taki rabat i to w gotówce a nie w "gratisach" :).

                                            > Porównujesz rynek niemiecki gdzie stosunek Polska-Niemcy pod względem sprzedane
                                            > go litrażu wynosi 1:10 a obrotu na rynku circa 1:200 - tam sprzedaż z taka marż
                                            > ą się opłaca. Tak samo porównanie rynku samochodów i wina które maja tyle wspól
                                            > nego, że obie grupy towarów maja literkę "a" w nazwie.

                                            Dealer aut w Polsce też dużo mniej sprzedaje niż niemiecki a musi podobnie dużo zainwestować w miejsce, sprzęt, ludzi i pewnie nie wyżyłby z samej sprzedaży gołych aut :).

                                            Każdy normalny handel jest ogólnie w miarę podobny. Musisz w miarę tanio kupować, w miarę drogo sprzedawać i sporo kasy wciąż przeznaczać na zdobywanie nowych klientów, większy/lepszy magazyn, rozszerzanie oferty i EDUKACJĘ klientów. Bo wina w Polsce są o tyle trudne, że lud nie bardzo wie co jest dobre a co nie. Dużo łatwiej orientuje się w autach czy telewizorach.

                                            Jednostkowe ceny zakupu nie zależą bardzo od ilości, przynajmniej u dobrych producentów. Jak kupisz kilkadziesiąt kartonów danego wina zamiast kilku to uzyskasz może parę % ekstra. Więcej zarobisz na tym, że ułatwisz producentowi planowanie albo na tym, że schowasz ambicje i będziesz kupować od pośredników.

                                            Pokaż mi podobnie dziwaczny rynek jak rynek win w Polsce :). Piszesz, że mała sprzedaż a tu sklepik na co drugim rogu :). Hobbyści?
                              • Gość: Michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 10.01.11, 10:16
                                vintrips napisał:

                                """" Możesz, mój drogi Michel (to po angielsku ?) przeczytać na ten przykład:

                                RÓŻNICE POMIĘDZY BURGUNDAMI A BORDEAUX

                                Nie dość, iż czystą Polszczyzna, to jeszcze merytorycznie. """"

                                Przyznaje, rzucilem tylko okiem na podany link i chwala ci za to. Jesli nie ma w Polsce po polsku, originalnego wydania The World Atlas of Wine to chyle czola.
                                Ja mam 6, tzw. zrewidowane wydanie tego atlasu, po dunsku (400 stron)
                                Moze jako ciekawostka.
                                Dunczycy mimo, ze maja pojecie o winie (ci co sie tym zajmuja, jakby nie bylo jedno z najdrozszych win jest produkowane przez Dunczyka) to raczej nie staraja sie "odkrywac po raz drugi Ameryki" i nie tworza dziel na nowo ale szybko tlumacza originaly jesli tlumaczenia rokuja (pewnie znow nie po polsku) zysk finansowy. Ceny win w Danii prawie wyrownane z cenami w Niemczech. Ceny w "vinkælder" czyli w winotece sa zazwyczaj wyzsze od marketowych ale tylko z pozoru. Z zasady markety nie prowadza tych samych win co "winiarze" i koncentruja sie raczej na "srednia w dol" chyba, ze szef danego supermarketu ma winne ambicje, ma klientele gotowa placic za lepsze wina, wchodzi w uklad z importerem "stowarzyszonych winiarzy", tworzy koncik na te wina i wowczas cena niczym sie nie rozni od tej "w piwnicy". Poprostu wino z "klasa" musi kosztowac wiecej i basta. Konsument, milosnik wina nie zastanawia sie wowczas czy cena jest warta zawartosci uwazajac, iz wyzsza cena gwarantuje mu jakosc i chetnie za to zaplaci. Taka oferta jest skierowane do milosnikow wina a nie konsumentow wina. Zadnemu z dunczykow, ktorych znam, z ktorymi rozmawiam nie przyszloby na mysl, spedzajac urlop w Italii ladowac w bagaznik 200 butelek wina. Jesli kupi, ja tez to robie to jedna, dwie co najwyzej 6 butelek czegos szczegolnego, np. jubileuszowego wina ale nie ze wzgledu bo jest tansze. Quatsch.
                                Dunczycy pija wina duzo. Sa jedna z czolowych nacjii w Europie i na swiecie. Przewaznie pija wina z dolnych pulek cenowych. !5-20% Duczykow pija wina tylko od sredniej w gore. Z nich zyja ci tzw. z "winkælder". U nich kupuja wina Dunczycy na specjalna okazje jak urodziny, sluby lub inne jubileusze. Wowczas nie stawia sie na stol taniego beltu a w szczegolnosci gdy zaprasza sie gosci lubiacych wino, nie lubiacych pic tylko lubiacych wino. Gdy sa tacy i tacy, to ci co lubia pic dostaja swoj belcik pozniej, bowiem po kilku kieliszkach nawet najlepsze wino "traci smak" a im i tak jest wszystko jedno, byleby mokre i mialo kilkanascie procent.


                                • jeepwdyzlu michel jest chamem i basta 10.01.11, 10:29
                                  michel nic nie rozumiesz
                                  w jednym ze swoich postów zachowałeś się niegrzecznie
                                  i napisałeś:
                                  Odpowiedz 9, 8, 7 euro ale nie gorsze, ile to zlotowek 36, 32, 28 zl ? jesli to dla ciebie droga to mi cie zal , do szkolki po dobry zawod
                                  ---------------
                                  • Gość: Michel Re: michel jest chamem i basta IP: *.rev.stofanet.dk 10.01.11, 10:38
                                    Nie bede sie odwzajemnial ale i nie bede przepraszal, nie ciebie bo nie mam za co.
                                    A tu potwierdzasz, ze mialem racje "> co do zakupów alkoholu przez Duńczyków - mylisz się
                                    > Kupują poza granicami swojego kraju MILIONY butelek
                                    > nie wiesz dlaczego?j
                                    Ja tej grupy nie znam, ja sie w niej nie obracam. W Realu, Aldi czy Lidlu nie handluje wiec skad mam wiedziec co i kto tak kupuje? Ty wiesz, to mi wystarczy.

                                      • Gość: fun Re: michel jest chamem i basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 11:37
                                        Z ww. supermarketów/dyskontów, prawdą jest, że we Włoszech nie ma Aldi.
                                        Natomiast : Lidl Italia - www.lidl.it/it/home.nsf/pages/i.home
                                        Real - jest częścią Grupy Metro - we Włoszech Cash & carry - www.metrogroup.pl/servlet/PB/menu/1011895_l10/index.html
                                        Poza tym, we Włoszech jest masa sieci dyskontów i supermarketów: Auchan, Bennet, Billa (REWE Group), Carrefour, CBA, Conad, Coop, Crai, Discount Dico (Coop), DiMeglio, Esselunga, Eurospin, Famila, Gros Market, IN’s Mercato, LD Market, Lidl, MD Discount, Metro, PAM, Pellicano Super, Penny Market (Esselunga/REWE Group), Punto, Sidis, Sigma, Sisa, Sma (Auchan), Spar i to nie są wszystkie.
                                        Tylko co z tego? Nic.
                                        Jest tam masa taniego wina. I ze średniej półki też. I z wysokiej. Tam też ludzie kupują tanie wino. Problem w sile nabywczej, która jest zdecydowanie wyższa niż u nas i umożliwia zarówno większą konsumpcję jak i zakup czegoś lepszego od czasu do czasu. Dobro importowane do Polski zawsze będzie droższe niż w kraju pochodzenia, co w tym dziwnego? Denerwuje niektórych (za) wysoka marża - OK. Moim zdaniem rynek będzie się rozwijał, wbrew pesymistycznym wróżbom osób z branży, którym się nie powiodło i wbrew żalom ludzi, którzy lubią wino, czy lubią pić wino, ale drażni ich różnica w cenie tu i tam. Rozwój rynku wina i nie tylko tego rynku, jako jednego z niedorozwiniętych w Polsce, jednoznacznie zależy od wzrostu siły nabywczej klientów. Nie w tym aspekcie, że będzie ich stać na przepłacanie (bo chyba, o ile zrozumiałem o to chodzi jeepowi), ale w aspekcie zwiększenia obrotu umożliwiającego konkurencję i zmniejszanie marży. Normalne zasady ekonomii. Jeżeli nie będzie jakiegoś tąpnięcia ekonomicznego - tak będzie. Jeżeli kogoś denerwuje za wysoka jego zdaniem marża - niech zostanie importerem wina (rok pracy, kilkanaście decyzji administracyjnych) stworzy sklep czy restaurację (czas, praca, pieniądze, sanepid, koncesja inne decyzje), zatrudni ludzi (pieniądze), zaimportuje wino (pieniądze) i ... na właśnie. Jak w każdym biznesie - jednemu wyjdzie, drugiemu nie. Ale jeżeli jest to mała działalność - mały obrót - wysokie marże. W innym wypadku - nie wyjdzie. Dlatego pomysł Marka Kondrata opiera się na sieci sklepów. Obrót umożliwia niższe marże (upraszczam oczywiście, bo dochodzi również selekcja wina). Ale nie każdy może od razu pozwolić sobie na sieć. Oczywiście nabywców wina to wszystko może nie obchodzić i chyba w zasadzie nie powinno obchodzić. Wszystkie branże w Polsce się zmieniają, ta też będzie, czego wszystkim życzę.


                                        • jeepwdyzlu Re: michel jest chamem i basta 19.01.11, 12:10
                                          za rozwój branży w POLSCE trzymam kciuki
                                          kupuję zresztą od czasu do czasu (ale uzbiera się kilkadziesiąt butelek) wina w kraju
                                          Irytuje mnie przepłacanie. Wina za kilka euro kosztują w Polsce nie 20% drożej, tylko 100%

                                          Mam założyć sobie firmę importową?
                                          Dzięki za radę, ale nie skorzystam.
                                          Bywam za granicą (choćby w Niemczech) na tyle często, że radzę sobie bez Was.
                                          Niemcy - to dobry przykład.
                                          Czynsze w centrach dużych miast - zabójcze. Pracownicy - tylko na etatach. Pensje - 3 razy takie jak w Polsce. Koszt marketingu - nieporównywalny.
                                          A ceny win - doskonałe... Nie mówiąc o obsłudze, katalogach, mailingu, pakowaniu win do kartonów, pomocy na parkingu przy parkowaniu, małym prezencie typu korkociąg.. Banał a cieszy


                                          Za mało pieniędzy, za niskie dochody klientów?
                                          Nie - miliony ludzi w Polsce ma dochody rzędu tysięcy euro miesięcznie.
                                          Tylko gdzie w Polsce mają je wydawać?
                                          Jedyne miejsca w europejskim stylu jakie w Polsce znam - to sklepy/wine bary Mielżyńskiego.
                                          Na pewno są też inne. Ale można je policzyć na palcach jednej ręki.
                                          Kończę, bo poziom agresji ze strony sfrustrowanej branży - wobec mnie - życzliwego Wam - choćby na razie potencjalnego (w jakieś mierze) klienta - nieco mnie jednak zaskoczył...
                                          jeep


                                          • Gość: viniaq Re: michel jest chamem i basta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.11, 13:33
                                            Przestań już się Panie pompować i puszyć, bo mimo iż pisałem 4 razy o co chodzi Ty dalej nie jesteś w stanie zrozumieć - pewnie dlatego, że nie pasuje Ci to do koncepcji wielkiego spisku i pomaga usprawiedliwiać Twoje zakupy jako coś szlachetnego. Czujesz się lepiej dlatego, że kupujesz za granicą? To dla Ciebie aż takie ważne?

                                            Kalkulacje dlaczego wina kosztują tyle a nie mniej pisałem już co najmniej 4 razy na tym forum. Są kozacy którzy wychodzą na przeciw i padają jak muchy - rynek chce wysokich cen i wysokich rabatów. Nikt nie da wysokiego rabatu od niskiej marży bo nikt nie będzie dopłacać. Porównujesz polski pseudorynek z rynkiem niemieckim który jest największy w Europie pod względem obrotu - co już samo w sobie jest śmieszne. Marketing? Reklama wina w Polsce jest zakazana - nie ma więc marketingu, co najwyżej sprytne obchodzenia prawa w ramach równych i równiejszych (palcami wskazywać nie będę).

                                            Czynsze dużych miast za granicą są niższe za metr niż w Warszawie (weźmy Berlin wszędzie poza K-damm ceny są niższe), wszędzie w sklepach/winiarniach w Polsce pracownicy mają etaty (nikt nie da dostępu do alkoholu na gębę). Pensje są rezultatem końcowym ekonomii całego kraju - gdzie porównujesz trzecią największą gospodarkę świata z Polską która ma 1/5 takiego PKB i ledwo się mieści w top20 za Iranem. Niemcy to kiepski przykład - krajami o porównywalnej wielkości rynku to Białoruś albo Litwa - a powiem, że i tam pracowałem i rynek jest lepszy. Dobra obsługa, katalogi, mailing, pakowanie w kartony, pomoc w noszeniu do samochodu i parkowaniu oraz bonusy są już wszędzie -w Polsce ja powiem, że stoimy pod tym względem lepiej niż większość winiarni niemieckich, gdzie pracownicy nie mają pojęcia o winach jakie sprzedają a w Polsce często sprzedaje win sam właściciel i importer.

                                            O tych ludziach z dochodami po kilka tysięcy - oni sobie zamówią bezpośrednio od producenta/marchanda bo większość z nich już prowadzi knajpy i sami mają koncesje. Oni nie maja czasu łazić po sklepach - poza tym to nie są wcale najlepsi klienci. Bogaty nigdy nie jest rozrzutny - bo inaczej nie byłby bogaty tylko biedny.

                                            Bydło o którym ciągle piszę i będę pisał nie jest potencjalnym klientem sektora średniego o którym ciągle piszemy - to klienci najniższych półek dyskontów i nic z nich nie będzie. Ono po prostu jest i nigdy się nie zmieni - ale to pod nie tworzy się pseudorynek. Tobie to nie pasuje - pielęgnowałeś sobie wyobrażenie o rynku w Polsce i nagle się okazało, że tyle lat wierzyłeś w bzdury. Zupełnie jak dziecko które dowiedziało się, że Świętego Mikołaja nie ma. Będziesz bronić swego stanowiska z owym dziecięcym uporem mimo wszystkich czynników świadczących, że jest ono po prostu błędne.
                                          • made-lon Re: michel jest chamem i basta 19.01.11, 14:41
                                            Tu się bardzo zdziwiłam...bo skoro uważasz, że jedynymi miejscami w Polsce na poziomie europejskim to bary Mielżyńskiego, to już mi ręce opadły.

                                            Albo nie zrozumiałam, co chciałeś przez to powiedzieć, albo masz dziwne wyobrażenie o kulturze picia wina.
                                            Dla mnie nie jest to równoznaczne z drożyzną i snobizmem, jakie panują w tych miejscach, a raczej ze spokojem i swojskim, codziennym klimatem w takich miejscach we Włoszech czy Francji:)
                                            Oczywiście, że to inna liga, ale nie skończmy z robieniem z wina produktu luksusowego.

                                            Co do sklepów MK, niestety, marże są ogromne i mimo iż cenię Pana Marka za aktorstwo (którym już się nie para, a szkoda) i za wkład w promowanie wina w Polsce, to z żalem muszę przyznać, że ceny są bardzo wygórowane.

                                            A ludzie, którzy są bogaci, w dużej mierze są bardzo skrupulatni jeśli chodzi o wydatki i zapewniam Cię, że oszczędzają na czym mogą.
                                            Najlepiej widać to po celebrytach i ludziach z tzw. elity finansowej, którzy za promocje i gratisy daliby się pokroić i wszystko chcieliby za darmo. Na nich nikt nie zarobi:)
                                          • Gość: niki Re: michel jest chamem i basta IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 15:30
                                            Z tymi milionami co zarabiają tysiące Eur, to trochę przesadziłeś. Jakieś niecałe 800 tys. pracujących zarabia przynajmniej dwukrotność mediany tj. na dziś 1300 eur brutto. Niestety polski rynek win premium, luksusowych jest cienki jak warstwa okleiny na paździerzy. Polak wydaje rocznie 15 Eur na wino, wypija 5 butelek. Dane mówią same za siebie - średnio 12 zł za flaszkę, wypijaną z okazji imienin, świąt etc. - z reguły Carlo Rossi, Sofia i winopodobne produkty Ambry.
                                            Oczywiście oznacza to także, że trzeba szczególnie szanować każdego klienta.
                                        • Gość: Żeco? Coco??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 13:06
                                          "Marka Kondrata opiera się na sieci sklepów. Obrót umożliwia niższe marże (upraszczam oczywiście, bo dochodzi również selekcja wina)."

                                          Co to za głupoty? W tych sklepach co je reklamuje ten Kondrat (nie jest właścicielem tego biznesu!) ceny są jedne z najwyższych w Polsce. Marże sięgają 150%. Sprzedają w sklepach pseudospecjalistycznych głównie wina butelkowane dla niemieckich dyskontów po cenach produktów superpremium!
      • Gość: Michel Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.rev.stofanet.dk 10.01.11, 11:11
        Gość portalu: Miro napisał(a):

        > Jaki jest sens kupowania wina jakości "obiadowej" w cenie dwa razy wiekszej niż
        > koszt całego dobrego obiadu. Dlaczego wciśkacie nam takie drogie wina, średnie
        > j, podstawowej jakości.

        Nie tak dawno w restauracji na Nowym Miescie w Warszawie za obiad z dwuch dan na dwoje, zaplacilismy cos okolo 60 zl a za wino towarzyszace chyba okolo 80 zl.
        I co ty na to?
        Zdzierstwo czy normalka? Z naszego punktu widzenia swiata to calkiem normalne.
      • gdynia.sos.pl Oprócz LIDLA a potem Biedronki 16.04.11, 22:05
        A taki LIDL, potem Biedronka? To są jedyne miejsca na zakup win w Polsce, gdzie ciebie nie przekręcą... Reszta to geszefty i naciąganie naiwnych. Jak w Warszawie to dobrze - warszawiaki są naiwne nie tylko "w temacie" win...
      • Gość: Kasia Re: Nie kupujcie żadnego wina w Polsce IP: *.182.76.99.nat.umts.dynamic.eranet.pl 16.05.11, 12:34
        Nie osądzałabym wszystkich. Poza tym sklepikarze też chcą zarobić. Ja się nauczyłam robić zakupy u importerów sprowadzających wino z małych winnic. Jakość jest fenomenalna a cena - korzystnie proporcjonalna. Najczęściej pijam włoskie wina, np. młode i obiadowe Piemonte Chardonnay D.O.C 2010 z Montrucchio (kupuję je tutaj: www.importwin.eu/product.php?id=8 ).

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka