Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Dzień pierwszy

    01.05.04, 00:00
    No i stało się. Będzie lepiej. Prawda?
    Dobrych wieści część pierwsza. W zaprzyjaźnionym sklepie pan powiedział: "Pan
    nie bierze tego bordosa, za tydzień zamiast 80 będzie kosztował 65. Unia, te
    sprawy, pan rozumie". Proszę o więcej :-)

    pzdr
    M44

    Pzdr
    M44
      • Gość: docg Dzień drugi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 22:40
        zapytalem expedientki w Nicolas, czy teraz wina stanieja, a ona na to ze nie,
        ale mocne alkohole juz stanialy, a pan obok powiedzial do mnie: "to niech sie
        pan przerzuci na mocne" :-))
        musze to przemyslec ;-))
        pozdrawiam
        • zelig10 Re: Dzień drugi 03.05.04, 23:09
          a dlaczego wszyscy tak nagle sądzimy że alkochole potanieją? chyba nie za
          sprawą zdjęcia opłaty celnej!!!
      • panowca Re: Dzień czwarty 04.05.04, 11:31
        U nas jest promocja na Hiszapnię - Augustus - 20% taniej nie wiem czy jest to
        cześć jakiejś większej całości ("ja tylko prosta sprzedawca kupić kupić my
        friend secial prise for you!!! " ;)) - ale jest i po 20 % obniżce cena butelki
        jest zbliżona do tej w sklepach austriackich czy niemieckich - taka promocja
      • Gość: Rural Dzien czwarty, nie jest dobrze IP: 213.134.140.* 04.05.04, 11:45
        W mailingu reklamowym, Grand Cru deklaruje że zmiany będš kosmetyczne.
        Przesyłam uzasadnienie.

        Ceny win i wej?cie do UE:
         
        Większo?ć z nas miało łudzenie, że od 1 maja ceny na wina się obniżš ? a tu
        winogrono z makiem !
         
        -         Cło na wina importowane z Unii Europejskiej do tej pory wynosiło 20%
        ? co na ?rednim winie po doliczeniu kosztów transportu Rzšd sprytnie wprowadza
        podwyżkę akcyzy z 136,00 zł na 300,00 zł za 1 hl wina, co w przeliczeniu na
        but. 0,75 l daje wzrost z 1,02 zł. 2,25 zł. za butelkę
        -         Wniosek jest taki, że na tanie wina ? kosztujšce dotychczas do 20,00
        zł. można przewidywać podwyżki cen ? stosunkowo najwięcej na polskie wina
        owocowe i wina typu ?Sophia?. Wina kosztujšce między 20,00 a 30,00 zł. raczej
        nie zmieniš swoje ceny, a przy droższych winach powinni?my obserwować obniżki ?
        czym droższe czym większe procentowo ? przy winach kosztujšcych powyżej 500,00
        zł. sięgajšce 20% na wina z UE i 30% na wina z poza UE.
        -         Reasumujšc dla nas amatorów jako?ciowych win importowanych, sytuacja
        niedużo się zmieni. Natomiast trudne do zrozumienia jest to, że rzšdowe
        posunięcie z akcyzš najbardziej godzi w polskich plantatorów owoców. Największy
        wzrost cen zobaczymy na rodzimych winach owocowych i produktach wino-podobnych,
        nawet o 20%! To oznaczać będzie przestawienie się na mocne trunki ? coraz
        tańsza wódka pogarsza zdrowie społeczeństwa, ale działa na korzy?ć gospodarstw
        rolnych produkujšcych duże ilo?ci ziemniaków i zboża.
        -         Nadal nie wiadomo, czy będzie wolno naklejać banderole w Polsce, czy
        jak dotšd należy robić przed wjazdem wina do Polski. Obecnie płacimy od EUR
        0,10-0,20 od każdej but. za naklejane ich w Danii, Niemczech lub w Hiszpanii.
        Można by było to robić w Polsce, co by nie tylko zmniejszyło bezrobocie, ale
        także obniżyłoby cenę win o co najmniej PLN 1,00 na butelkę.
         



        Ceny win i wej?cie do UE:
         
        Większo?ć z nas miało łudzenie, że od 1 maja ceny na wina się obniżš ? a tu
        winogrono z makiem !
         
        -         Cło na wina importowane z Unii Europejskiej do tej pory wynosiło 20%
        ? co na ?rednim winie po doliczeniu kosztów transportu Rzšd sprytnie wprowadza
        podwyżkę akcyzy z 136,00 zł na 300,00 zł za 1 hl wina, co w przeliczeniu na
        but. 0,75 l daje wzrost z 1,02 zł. 2,25 zł. za butelkę
        -         Wniosek jest taki, że na tanie wina ? kosztujšce dotychczas do 20,00
        zł. można przewidywać podwyżki cen ? stosunkowo najwięcej na polskie wina
        owocowe i wina typu ?Sophia?. Wina kosztujšce między 20,00 a 30,00 zł. raczej
        nie zmieniš swoje ceny, a przy droższych winach powinni?my obserwować obniżki ?
        czym droższe czym większe procentowo ? przy winach kosztujšcych powyżej 500,00
        zł. sięgajšce 20% na wina z UE i 30% na wina z poza UE.
        -         Reasumujšc dla nas amatorów jako?ciowych win importowanych, sytuacja
        niedużo się zmieni. Natomiast trudne do zrozumienia jest to, że rzšdowe
        posunięcie z akcyzš najbardziej godzi w polskich plantatorów owoców. Największy
        wzrost cen zobaczymy na rodzimych winach owocowych i produktach wino-podobnych,
        nawet o 20%! To oznaczać będzie przestawienie się na mocne trunki ? coraz
        tańsza wódka pogarsza zdrowie społeczeństwa, ale działa na korzy?ć gospodarstw
        rolnych produkujšcych duże ilo?ci ziemniaków i zboża.
        -         Nadal nie wiadomo, czy będzie wolno naklejać banderole w Polsce, czy
        jak dotšd należy robić przed wjazdem wina do Polski. Obecnie płacimy od EUR
        0,10-0,20 od każdej but. za naklejane ich w Danii, Niemczech lub w Hiszpanii.
        Można by było to robić w Polsce, co by nie tylko zmniejszyło bezrobocie, ale
        także obniżyłoby cenę win o co najmniej PLN 1,00 na butelkę.
         





        • nerodavola Re: Dzien czwarty, będzie lepiej 04.05.04, 16:37
          A propos akcyzy i cła, czy nikt nie zdaje sobie sprawy że wszyscy importerzy do
          tej pory pracowali na kontyngentach bezcłowych i zdjęcie 20% cła tak naprawdę
          nic nie zmienia, bo i tak go nie było. A jeśli już, cwani importerzy tłumaczyli
          się z wysokich cen opłatą celną, dobra ściema nie jest zła.
          Podniesienie opłaty akcyzy uderzy raczej tylko w tanie wina i to i tak w
          niedużym stopniu.
          • holita Re: Dzien czwarty, będzie lepiej 05.05.04, 13:07
            Zapewniam Cie, ze sie mylisz jesli chodzi o kontyngenty bezclowe. Na pewno masz
            szerokie kontakty wsrod importerow, skoro szerzysz takie informacje. (nie
            wnikam czy sformulowanie "do tej pory" oznacza u Ciebie okres ostatniego roku
            czy tez ostatnich 10 lat). Ja wiem, ze POWAZNE firmy placily clo w ogromnej
            wiekszosci przypadkow i ze zadna z nich nie musi oklamywac klienta
            i "sciemniac" - wiarygodnosc latwo utracic, a to przeklada sie na spadek
            sprzedazy. Wiem tez, ze ogromna wiekszosc "cwanych importerow" przez dlugi
            okres czasu (1,5 roku-2 lata) nie podnosila cen, mimo ogromnej zwyzki kursu
            Euro (ponad 20% w ciagu roku). Zlikwidowanie cla na pewno nie zrekompensuje im
            strat, ktore poniesli.
            • Gość: ~~PP~~ Droga Pani! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 14:58
              holita napisała:

              > Zapewniam Cie, ze sie mylisz jesli chodzi o kontyngenty bezclowe.

              A w której części wypowiedzi myli się przedmówca? Czyżby kontyngentów nie było?

              > Na pewno masz
              >
              > szerokie kontakty wsrod importerow, skoro szerzysz takie informacje. (nie
              > wnikam czy sformulowanie "do tej pory" oznacza u Ciebie okres ostatniego roku
              > czy tez ostatnich 10 lat).

              Małe to ma chyba znaczenie, bo dla polskich importerów roczny okres obrotu
              magazynem (90% win rotuje w okresie krótszym nawet) jest standardem. Tak że
              istniejące od blisko roku kontyngenty bezcłowe miały istotny wpływ.

              > Ja wiem, ze POWAZNE firmy placily clo w ogromnej
              > wiekszosci przypadkow

              Określenie POWAŻNE jest zupełnie nie na miejscu. Nie tylko, że z nieznanych
              przyczyn płaciły do kasy państwowej pieniądze, które mogły zainwestować lub
              skonsumować, ale mogły też potraktować POWAŻNIE swoich klientw i obniżyć cenę.
              Taką sytuację raczej należy zakwalifikować do niudolności a nie POWAGI.

              > i ze zadna z nich nie musi oklamywac klienta
              > i "sciemniac" - wiarygodnosc latwo utracic, a to przeklada sie na spadek
              > sprzedazy. Wiem tez, ze ogromna wiekszosc "cwanych importerow" przez dlugi
              > okres czasu (1,5 roku-2 lata) nie podnosila cen, mimo ogromnej zwyzki kursu
              > Euro (ponad 20% w ciagu roku).

              Większość nie podnosiła, ponieważ skokowy wzrost kursu € zrekompensowały im
              kontyngenty bezcłowe. Te firmy które nie skorzystały z kontyngentu, a nie
              podniosły cen w wyniku zwżki € (i nie zbankrutowały), udowodniły żę albo są
              prowadzone z przyczym hobbystycznych, albo miały tak skandalicznie wysokie
              marże, że nawet dwudziestokilko procentowy wzrost € pozwalał im realizować
              zadania ekonomiczne.

              > Zlikwidowanie cla na pewno nie zrekompensuje im
              > strat, ktore poniesli.

              Czy to ostatnie zdanie sugeruje, że te POWAŻNE firmy o ktrych Pani pisze,
              poniosły straty? Bo jeśli tak, to je automatycznie stawia w szeregu firm
              zupełnie innych niż POWAŻNE.
            • nerodavola Re: do holity 06.05.04, 00:07
              droga holito, jeśli moge stwierdzić tylko, że większość firm korzystała z
              kontyngentów bezcłowych. I to jest fakt.

              secundo - nie jest istotne czy mówimy o kontyngencie sprzed 2 -3 czy 5 lat.
              Chodzi o stwierdzenia typu " znosimy cła = wina tanieją" dla mnie to wierutna
              bzdura.
              • holita Re: do holity 06.05.04, 10:47
                Oczywiscie, wiekszosc firm korzystala z kontyngentow, ale jak sam wiesz
                obowiazuja one od stosunkowo niedawna. Zwyzka kursu Euro natomiast dotyka
                importerow znacznie dluzej (juz roznica miedzy 2002 i 2003 byla bardzo
                znaczna).
                Stwierdzenia pt. "znosimy cla = wino tanieje" samo w sobie nie jest bzdura.
                Bzdura staje sie dopiero wtedy, gdy wezmiemy pod uwage cala ekonomiczna
                otoczke.
                Mnie tez dobijaja ceny wina w naszym kraju. Ale z tego co wiem, importerow
                rowniez one dobijaja. Nie znam powaznego importera w Polsce, ktory nie marzylby
                o obnizeniu cen - przeciez wtedy na pewno zwiekszy sprzedaz. Tylko ze duzy
                importer ma duze koszty (biuro, magazyn, pracownicy, etc.) - i jakos musi na to
                zarobic. Wkurza mnie jak ktos wsadza wszystkich importerow do jednego worka i
                psioczy na nich, ze krwiopijcy, cwaniacy, oszusci, ze wysokie marze, itp.
                Na tym forum co rusz pojawiaja sie ludzie, ktorzy prezetuja cudowne recepty
                finansowe dla importerow "jak sprawic, zeby wino bylo tanie". Ja czekam z
                niecierpliwoscia az autorzy takich postow wprowadza swoje postulaty w zycie i
                zaloza DUZA firme importerska, z szeroka oferta, tanimi winami wysokiej
                jakosci, dostepnymi w calej Polsce w sklepach, restauracjach i w sprzedazy
                internetowej. Po prostu marze o tym (bez ironii) - i na pewno bede jednym z
                pierwszych klientow.
                Pozdrawiam ;-)
                • nerodavola Re: do holity 06.05.04, 11:30
                  Ja nie mam zamiaru wrzucać wszystkich importerów do jednego worka. Zdaje sobie
                  sprawę że duży importer ponosi większe koszta związane z obsługą. Co nie
                  zmienia faktu że na rynku ceny są "kreowane". Cena wina na półce jest równiez
                  wykładnią zdrowego rozsądku sklepów - niektóre stosują poprawną politykę
                  cenową, a inne jak wiemy (nie wymienie nazw bo i tak wiemy o które chodzi)
                  próbują wcisnąć nam towar "ekskluzywny" po horrendalnych cenach.
                  Laik może tylko stwierdzić że drogie ale już zaprawiony winomam z pewnością się
                  oburzy.
                  I dlatego czasami forum się przydaje żeby znaleźć dobre okazje, dobrego wina za
                  rozsądną cenę.
                • winoman pytanie o kontyngent 06.05.04, 11:50
                  holita napisała:

                  > Oczywiscie, wiekszosc firm korzystala z kontyngentow,

                  Kilka tygodni temu ktoś podobno zorientowany przekonywał mnie, że wbrew
                  powszechnej opinii w kontyngencie bezcłowym sprowadzono stosunkowo mało wina, z
                  prostego powodu, otóż wino sprowadzone w ramach kontyngentu nie mogło przejść
                  przez skład celny, a w ślad za tym już na granicy importer musiał zapłacić VAT.
                  Podobno mało kogo było na to stać, więc większość win sprowadzono
                  "tradycyjnie", z cłem, ale za to z odroczoną płatnością i cła i VATu. Czy jakiś
                  fachowiec jest w stanie to skomentować?

                  Pozdrawiam!
                  • Gość: poule Re: pytanie o kontyngent IP: *.zapora / 212.160.172.* 06.05.04, 12:25
                    znam dobrze jednego z importerów i mogę zapewnić, że każdy kto pofatygował się
                    i załatwił papierową robotę wokół kontyngentu bezcłowego korzystał z niego
                    przez prawie ostatni rok. ze składem celnym to również bzdura - nie było
                    żadnych odstępstw/wykluczeń od standardowej procedury składu celnego w
                    przypadku wina kontyngentowego

                    pozdrawiam
                    p.s. ciekawe jakie jeszcze inne "fachowe" argumenty można wymyślić aby
                    uzasadnić wysokie ceny

                    p.s.
        • Gość: ~~PP~~ Jak nie wiadomo co się dzieje, to się zmyśla. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 14:42
          Gość portalu: Rural napisał(a):

          > W mailingu reklamowym, Grand Cru deklaruje że zmiany będš kosmetyczne.
          > Przesyłam uzasadnienie.
          >
          > Ceny win i wej?cie do UE:
          >
          > Większo?ć z nas miało łudzenie, że od 1 maja ceny na wina się obniżš ? a tu
          > winogrono z makiem !
          >
          > - Cło na wina importowane z Unii Europejskiej do tej pory wynosiło
          20%
          > ? co na ?rednim winie po doliczeniu kosztów transportu Rzšd sprytnie
          wprowadza
          > podwyżkę akcyzy z 136,00 zł na 300,00 zł za 1 hl wina, co w przeliczeniu na
          > but. 0,75 l daje wzrost z 1,02 zł. 2,25 zł. za butelkę

          Przepisy dopuszczają jako MAKSYMALNĄ kwotę akcyzy 300zł za hl. Nie znaczy to,
          że ministerstwo wykorzysta tą możliwość. Na razie sytuacja się nie zmieniła i
          akcyza wciąż jest taka jaka była. Pisanie, że "rząd sprytnie" coś zrobił jest
          stanowczo przedwczesne. Proszę nie manipulować informacjami.

          > - Wniosek jest taki, że na tanie wina ? kosztujšce dotychczas do
          20,00
          > zł. można przewidywać podwyżki cen ? stosunkowo najwięcej na polskie wina
          > owocowe i wina typu ?Sophia?. Wina kosztujšce między 20,00 a 30,00 zł. raczej
          > nie zmieniš swoje ceny, a przy droższych winach powinni?my obserwować
          obniżki ?
          >
          > czym droższe czym większe procentowo ? przy winach kosztujšcych powyżej
          500,00
          > zł. sięgajšce 20% na wina z UE i 30% na wina z poza UE.

          Ponieważ kontyngenty bezcłowe na wina z UE były na tyle duże od blisko roku, że
          KAŻDY importer mógł z nich skorzystać, więc sprzedawanie win z UE obciążonych
          cłem świadczy tylko o małej sprawności importera. Natomiast zmiana powinna
          pojawić się na winach spoza UE, które są teraz objęte stawką celną taką jak w
          UE i jest ona niższa niż 30% - niestety nie pamiętam jaką.

          >...

          > Obecnie płacimy od EUR
          > 0,10-0,20 od każdej but. za naklejane ich w Danii, Niemczech lub w Hiszpanii.
          > Można by było to robić w Polsce, co by nie tylko zmniejszyło bezrobocie, ale
          > także obniżyłoby cenę win o co najmniej PLN 1,00 na butelkę.

          Większość producentów wina nakleja (przy zakupie od nich wina) nasze banderole
          za darmo. Opłaty za przyklejenie banderoli pobierają zwykle tylko hurtownicy a
          nie producenci. Nie zawsze jednak jest możliwy zakup od producenta i wtedy może
          to być składową ceny.
          • holita Re: Jak nie wiadomo co się dzieje, to się zmyśla. 06.05.04, 10:54
            Gość portalu: ~~PP~~ napisał(a):
            > Większość producentów wina nakleja (przy zakupie od nich wina) nasze
            banderole
            > za darmo. Opłaty za przyklejenie banderoli pobierają zwykle tylko hurtownicy
            a nie producenci.

            Wiekszosc producentow wina ZANIM zdecyduje sie zawrzec umowe z polskim
            importerem dowiaduje sie, ze w naszym kraju istnieja te nieszczesne banderole,
            ktore trzeba naklejac recznie (tylko nieliczni robia to maszynowo). Zapewniam
            Cie, ze nie ma nic za darmo. Po prostu cena wina, ktora proponuja importerowi,
            jest odpowiednio wyzsza. Albo, jesli wolisz, mniejszy jest margines "do
            negocjacji". Naklejanie banderol kosztuje - i ktos te koszty musi poniesc. I
            bez wzgledu na to, czy bedzie to producent czy importer, w ostatecznosci koszt
            poniesie (jak zawsze) konsument.
          • Gość: peterpulawski OD TEGO KTÓRY SĄDZI, ŻE WIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 16:11
            Witam winnym forumowiczom,

            Widać, że za mało czasu przeznaczam na śledzenie co o Grand Cru jest napisane.
            Raczej nie pisze aby nie ryzykować "zaśmiecanie" forum semi-komercyjnym
            tekstami, ale jak ktoś piszę, że manipuluję informacjami i nie wiem co się
            dzieję na rynku winnym oraz, że jesteśmi mało sprawnym importerem, chciałbym
            sobie pozwolić na komentarz - długi komentarz ...

            Zacytowany tekst który my wysłaliśmy swoim klientom, był napisany przed
            ukazaniem sie rozporządzeniu- z dnia 28 kwietnia 2004r. - zmieniającą Akcyzy z
            PLN 300/hl na "starą" stawkę PLN 136/hl.

            ~~PP~~ napisał "Proszę nie manipulować informacjami."

            Na tym linku widać jakiej informacji ponoć manipulowaliśmy:
            http://www.podatki.hoga.pl/uakcyza.asp
            a treść tekstu ustawy o akcyzy z dnia 23.stycznia 2004 - dotyczącej wina jest:

            4. Stawka akcyzy na wino wynosi 300 zł od 1 hektolitra gotowego wyrobu.
            5. Minister właściwy do spraw finansów publicznych może, w drodze
            rozporządzenia, obniżać stawki akcyzy określone w ust. 4 oraz różnicować je w
            zależności od rodzaju wyrobu, a także określać warunki ich stosowania.

            czyli nie wynika z ustawy - jak twierdzi ~~PP~~, że "Przepisy dopuszczają jako
            MAKSYMALNĄ kwotę akcyzy 300zł za hl. Nie znaczy to, że ministerstwo wykorzysta
            tą możliwość."

            Fakt który potwierdza nasze ówczesne stwierdzenie jest, że Urząd Celny na
            początku kwietnia nam kazał - jako zabespieczenie akcyzowe - wpłacać kwotę
            opartą o stawkę PLN 300/hl. (Nota Bene - tą nadpłatę nam do dnia dzisiejszego
            nie zwrócono - mimo, że o to występowaliśmy już na początku czerwca br.)

            Z powyższego, wynika, że raczej ~~PP~~~ - nie wiedząc o realia w których my
            wtedy byliśmy oraz nie wiedzą kiedy tego napisaliśmy, mam nadzieje niechcąco
            napisał, że manipulowaliśmy informacjami.


            Następne wystąpienie ~~PP~~, jest także na wyrost.
            Kontyngenty, są naturą rzeczy, tymczasowe i trudne do przewidywania. Dlatego
            należy opierać komentarze i wytłumaczenia o ustawę z taryfą. Kontyngenty na
            wina w/g mojej wiedzy wprowadzono od 1 kwietnia 2003 - czyli zanim małe firm
            importerskich dowiedzą się o tym musi potrwać kilka miesięcy. Trudno wyobrazić
            sobie aby wszyscy którzy importują wina, śledzą wsystkie Dz.U. tylko ze względu
            na kontyngenty na wino ! Pozatym gdyby nawet wprowadzono kontyngent, i importer
            by obniżył ceny - w ślad za niego jego odbiorcy detaliści, a za kilka miesięcy
            gdy kontyngent już nie ma ważność, znowu podwyższyć ceny; to by było handlowy
            zamęt i więcej komentarzy ze strony klientów końcowych o nieuczciwych
            importerów.
            Wyobrażacie sobie jaki by był odzew klientów, gdyby się napisało: Mamy
            kontyngent - 12% niższe ceny od jutro, ale tylko na tą cześć która nie jest
            obecnie na stanie magazynowym oraz tylko na wina z EU - nie wiemy kiedy
            odwołujemy obniżkę !!!

            Podsumując, kontyngenty są niepotrzebnymi "prezentami" ze strony Polskiego
            Państwa dla "dobrze zorganizowanych/wsparte prawnikami i kontaktami w Agencjach
            państwowych - firm". Te pieniądze mogłyby pójść dla potrzebującym dzieciom w
            Polsce. A jak już uda się zdobyć kontyngent, to chyba jest naturalne aby tą
            oszczędność w dużym mierze częściowo trzymać dla siebie.


            W sprawie koszt naklejania banderol moge podpisywać się pod argumentami Holity.
            Dla wiadomości ~~PP~~ moge powiedzieć, że żaden z naszych dostawców producent
            czy hurtownik, nie albo dolicza koszt lub nie wlicza w cenę butelki. raczej
            jasne jest, że tylko dlatego, że jesteśmy z polski to dostawca automatycznie
            daruje nam kilkaset roboczogodzin rocznie na klejenie banderol.


            -------------------------------------


            A tak to chciałbym także komentować sposób wyliczenia ceny detalicznej.
            Po pierwsze jest ona zależna nie od ceny zakupu wina ani składników typu cło,
            VAT, akcyza - lecz od kosztów prowadzenia działalnośći i rodzaju prowadzonej
            działalności.
            Jeżeli mamy czynsz PLN 1.000/mies to cena wina będzie inna niż jeżeli mamy
            sklep w Galerii gdzie za taki sam metraż płacimy np. PLN 10.000/mies - to musi
            to mieć odbicie w cenie wina. Tak samo gdy jesteśmy młodym kawalerem,
            mieszkającym u rodziców a nie mamy 3 dzieci, wila, ubespieczenie na życie i
            zdrowie oraz pożyczki na samochód, meble i RTV.

            Prosze przyglądać się przykładowym kalkulacjom:
            Dobre ciekawe wina u producenta kosztuje EUR 2,00 - doliczając poszczególne
            składniki mamy następujące ceny i koszty.
            Z tego wynika, że czy mamy cło, akcyza i kontyngenty czy mniej czy wogóle, oraz
            biorąc pod uwagę wahania EUR/PLN oraz USD/PLN, to ceny wahają się o maksymalnie
            20%, czyli nie dramatyczne zmiany. jeżeli do tego doamy, że przy mocnej obiżce
            cen, marża absolutna w PLN robi się dużo mniejsza - np. 20% mniejsze ceny
            oznaczają np. zamiast PLN 10.000 marży w małym sklepie winiarskim nagle tylko
            PLN 8.000. czy należy oczekiwać że sklepikarz, z myślą o portfel klienta, nagle
            z oszczędności pokryje te PLN 2.000 mniejszego zarobku ???

            EUR Transp Kurs Cło Akcyza Marża VAT
            Przed 0,40 4,00 20% 1,02 45% 22%
            kontyngentami 2,00 2,40 9,60 11,52 12,54 22,80 27,82
            w 2003r.

            Bez kontyn- 0,40 4,90 20% 1,02 45% 22%
            gentów w 2,00 2,40 11,76 14,11 15,13 27,51 33,57
            kwietniu 2004r

            Z kontyn- 0,40 4,90 0% 1,02 45% 22%
            gentem w 2,00 2,40 11,76 11,76 12,78 23,24 28,35
            kwietniu 2004r.

            Sierpień 2004r. 0,35 4,50 0% 1,02 45% 22%
            2,00 2,35 10,58 10,58 11,60 21,08 25,72

            Dalej można na podstawie w/w tabelki wyobrazić sobie zarobki różnym rodzajom
            działaniaom handlowym winiarskim - oto następna tabelka:

            Średni zysk na butelce:
            Importer Importer Sklepik
            detalista hurtownik detalista
            7,38 3,16 5,27
            Średnie marży brutto
            Miesięczna 20000 147 573 zł 63 245 zł 105 409 zł
            sprzedaż 5000 36 893 zł 15 811 zł 26 352 zł
            butelek 1000 7 379 zł 3 162 zł 5 270 zł

            Czyli mając czynsz, ubespieczenie, samochód dostawczy, ochrona, telefony,
            komórki, wina na degustacje, amortyzacja wyposażenie i kredytu na uruchomienie
            działalności, straty na klientów którzy nie płacą 9sporo restauracje cienko
            przędzą), sprzęt komputerowy, koszty strony internetowe, 1,4% (od sprzedaży
            zawierającej VAT) opłaty dla gminy za zezwolenie na sprzedaż, reklamy i ulotki
            i cenniki itd. to trzeba nieżle się pofatygować aby jeszcze dodatkowo wyrobić
            na wynagrodzenie przyswoite, po zapłaceniu ZUS i PIT.
            Więc mimo wysokich narzutów, jest trudno porządnie zarabiać jako właściciel lub
            pracownika specjalistycznego sklepu/składu winiarskiego.

            Inaczej mówiąc, jeżeli na sklep z właścicielem i jednym pracownikiem chcemy
            wyciągnąć zysk brutto PLN 20.000 i sprzedajemy 2.000 butelek miesięcznie - 25-
            27 dni roboczych średnio, to proste wyliczenie mówi, że mimo średnią marże PLN
            10,00 netto na butelce, to Ci dwaj obsługujące w sklepie, zarabiają trochę
            powyżej średniej krajowej, w przypadku właściciela i grubo poniżej dla
            ekspedienta.
            Ale UWAGA - przykładowe PLN 10,00 na butelce, jest dużo wyższe od te PLN 5,27
            które wynikają z 45% marży które my uważamy za "normalne". Czy to oznacza, że w
            rzeczywistości sklepikarze mają jeszcze mniej ?
            2.000 butelki na miesiąc nie jest mało. Dla prównanie nasza firma Grand Cru z 8-
            9 pracownikami i czterema punktami handlowymi, trzema franchisingami, trochę
            hurtu oraz żywe kontakty z cudzoziemcami mieszkającymi w Polsce, dopiero co
            przekraczamy 100.000 butelek średniorocznie !!!

            Dla prównania jeden z naszych dostawców w Danii, 4 co do wielkości tam, obraca
            15.0000.000 rocznie - i mają marże brutto rzędu 10%. Supersam discountowy w
            Danii ma ok. 8% marzy, a normalny supersam w Danii ma 13-14% marży. W Polsce
            supersamy operują z marżami w granicach 15-20%.

            WNIOSEK OSTATECZY JEST - ŻE W POLSCE NIE MAMY JESZCZE MASY KRYTYCZNEJ. Nadal
            jest za mało którzy piją wino a ci którzy piją piją za mało !!!

            Ceny spa
            • Gość: Wojciech Bońkowski Brawo! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.04, 20:49
              Bardzo Panu dziękuję za podjęty trud i wnikliwą analizę struktury kosztów
              butelki wina dostępnej na polskim rynku.

              Jakiś czas temu usiłowałem sam sprowokować dyskusję na ten temat, która została
              storpedowana przez różnych ignorantów i frustratów.

              Obawiam się, że co do jednego się Pan myli, mianowicie supermarkety w Polsce
              nie pracują na marży 15-20%, ale raczej 50-60%. Łatwo to wyliczyć porównując
              ceny tych samych win w Europie i w Polsce, w tych samych supermarketach. Kiedyś
              Carrefour i inne sieci zostawaaiły zresztą francuskie nalepki z cenami i mozna
              było sprawdzić, że sprzedawane w Polsce po 20 zł Muscadet we Francji kosztowało
              15F (były to jeszcze czasy obowiązującego cła, ale i tak łatwo wyliczyć, że
              marża ostro przekraczała 50%).

              Nie mam wątpliwości, że Pana działalność się rozwinie, bo w odróżnieniu od
              dużych polskich importerów, do których należy ponad połowa rynku, nie pracuje
              Pan na marży przekraczającej 100%. Jest Pan bardziej konkurencyjny, uczciwszy i
              to Pan wraz z Panu podobnymi importerami pierwszy skorzysta w przyrostu masy
              krytycznej.

              Nie rozumiem tylko jednego szczegółu Pańskiego wyliczenia.
              Podający wyliczenie kosztów butelki po 2 EUR u producenta (wersja z sierpnia
              2004) przechodzi Pan od ceny 11,60 do 21,08 podając, iż marża wynosi 45%. Marża
              45% od ceny zakupowej to 5,22 zł, a cena po doliczeniu marży cena hurtowa tgo
              wina to 16,82. Z VAT-em daje to cenę na półce 20,52, a więc o jedną piątą
              niższą od podanej przez Pana. Gdzie tkwi błąd?

              Nie rozumiem też, co oznacza wprowadzona przez Pana kategoria "Średni zysk na
              butelce" z rozróżnieniem na importera detalistę, hurtownika i sklepik. Dlaczego
              importer detalista miałby więcej zarabiać na butelce od sklepiku? Dlaczego ma
              pracować na wyższej marży? W jaki sposób wylliczył Pan akurat takie wysokości
              marż? Będę wdzięczny za wyjaśnienie tych kwestii, które pozwoli jeszcze pełniej
              spojrzeć na Pańską cenną wypowiedź na forum.


              Co do Pańskich uwag dotyczących masy krytycznej, zgadzam się (niemal) w
              zupełności. Ale problem dotyczy także zbyt wysokich cen wina w Polsce. Wino
              pije w Polsce mało ludzi, bo jest zbyt drogie i niedostępne, to nie tylko
              kwestia kultury. A ci, którzy piją, mogliby kupować więcej, gdyby wino było
              tańsze. Mowię także we własnym imieniu. Sądzę, że obniżenie marż przez
              importerów i sklepy do 30%, jak w przypadku importerów i sklepów na zachodzie
              Europy, zaowocowało wyraźnym wzrostem konsumpcji wina przez tych, którzy już
              dziś je kupują, mogłoby także przyciągnąć do wina nowych konsumentów. Myślę, że
              wszyscy się zgodzą, że głównym problemem rynku wina w Polsce - oprócz
              biurokratycznych utrudnień - są zbyt wysokie ceny, za które odpowiedzialne są w
              pierwszym rzędzie zbyt wysokie marże hurtowe i detaliczne.

              Uzasadnia to Pan częściowo kosztami prowadzenia działalności. Ale w innych
              branżach handlowych także trzeba opłacać czynsz, telefony komórkowe,
              amortyzację, kredyt na wyposażenie sklepu i ZUS za pracowników, natomiast marże
              są znacznie niższe nawet niż 45%.

              Z najlepszymi życzeniami,

              Wojciech Bońkowski
              • Gość: docg kilka uwag konsumenta IP: 212.160.147.* 16.08.04, 08:42
                marża 45% w tym wypadku oznacza, że kwota marży stanowi 45% ceny
                detalicznej, "po naszemu" licząc wychodzi narzut 82%.
                jeśli chodzi o kwestie kosztów prowadzenia działalności, to jednego nie
                rozumiem - po co lokalizować sklep w centrum i płacić ogromne marże, obciążając
                nimi w konsekwencji wino? To jest taka polityka butikowa, nastawiona na
                specyficznych klientów, prawdziwa winoteka powinna być na zadupiu i mieć niskie
                ceny, wtedy zapewne znajdą sie i klienci.
                Ostatnia uwaga dotyczy supermarketów - ich polityki kompletnie nie rozumiem,
                moim zdaniem taki np. Carrefour przy swoich możliwościach mógłby zrobić
                prawdziwą rewolucję obniżając ceny i zwiększając asortyment (tak jak to robią
                wielkie sieci w przypadku innych towarów), ale z jakichś swoich powodów tego
                nie robi - a z jakich, to pewnie wiedzą specjaliści od handlu, których sposób
                myślenia jest diametralnie różny od sposobu myślenia prostego konsumenta.
                pozdrawiam
                • Gość: Wojciech Bońkowski Re: kilka uwag konsumenta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.04, 09:39
                  Akurat sklepy Grand Cru położone są w ościennych dzielnicach W-wy, więc trudno
                  je krytykować za politykę butikową. Trudno zresztą, żeby wszyscy jeździli po
                  wino za miasto, nawet po jedną butelkę do dzisiejszej kolacji.

                  Zgadzam się całkowicie, jeśli chodzi o supermarkety. Za ich postawą w Polsce
                  zapewne stoi takie samo przekonanie o zbyt niskiej masie krytycznej i
                  argumenty, że wina i tak sprzedaje się mało, więc nie opłacają się wysiłki, by
                  je wylansować.

                  W wyliczeniu P. Pulawskiego od ceny zakupowej zawierającej już akcyzę 11,60 zł
                  przechodzi się do 21,08 zł. Faktycznie marża wynosi wtedy 45%. Ae zaraz potem w
                  poście jest mowa, że marża w przeliczeniu na butelkę wynosi 5,27, a przecież w
                  powyższym wyliczeniu wychodzi 9,52 zł. Nadal więc nie rozumiem.

                  Pzdr WB
                  • Gość: docg Re: kilka uwag konsumenta IP: 212.160.147.* 16.08.04, 10:55
                    Gość portalu: Wojciech Bońkowski napisał:

                    > Akurat sklepy Grand Cru położone są w ościennych dzielnicach W-wy, więc
                    trudno
                    > je krytykować za politykę butikową. Trudno zresztą, żeby wszyscy jeździli po
                    > wino za miasto, nawet po jedną butelkę do dzisiejszej kolacji.

                    • miszka44 Re: kilka uwag konsumenta 16.08.04, 11:18
                      Akurat bazarek przy ul.Wąwozowej, na którym Grand Cru ma swój ursynowski sklep,
                      jest najdroższy chyba w całej dzielnicy. Nie wiem, czy czynsz jest tam na
                      poziomie tego w Centrum, czy też pazerność sklepikarzy jest tak wielka.

                      Pzdr
                      M44
                      • Gość: peterpulawski Re: kilka uwag konsumenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 13:12
                        Przeliczane na metr - owszem tak Pasaż Handlowy na Wąwozowej jest drogi - ok.
                        PLN 100/m2 w tym także opłaty. Ale mamy tylko 18 m2 ! Jest to ogromna różnica w
                        stosunku do cen w galeriach i papierniach od PLN 5000-15000/miesiąc.

                        Sklepik w samym centrum, chyba nie jest taki drogi do wynajęcia, ale kto tam
                        mieszka i kupuje ? I jak tam parkować ?

                        Peter
                        • hania55 Głos z Centrum 17.08.04, 13:20
                          Bardzo żałuję, że po wino muszę jeździć daleko daleko poza Centrum, jeśli nie
                          chcę byc skazana wyłącznie na ofertę LPDP lub FWS. Zostają mi jeszcze Alkohole
                          Świata, gdzie wybór marny, obsługa różna, a ceny.... pozostawię bez komentarza.
                          Jeszcze niecałe 2 lata temu działały w Centrum sklepy Piwnic Prohibicji i tam
                          najczęściej robiłam zakupy, bo było mi najbliżej i najwygodniej - zarówno po
                          butelkę wina do kolacji jak i po karton na zapas. Teraz wyjazd po wino jest
                          wielką wyprawą raz na ileś tygodni. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby choć parę
                          nowych sklepów z winem otworzyło się w Śródmieściu. Myślę, że nie tylko ja.

                          Pozdrawiam :-)
                          h55
                          • Gość: Piwnice Re: Głos z Centrum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 13:40
                            Pani Haniu,proszę jeszcze moment poczekać,Piwnice niedługo będą miały sklep
                            online i wino samo do Pani przyjedzie /o ile będzie Pani miała ochotę/
                            Serdecznie pozdrawiamy
                            Piwnice Prohibicji
                          • ducale do Hanii 18.08.04, 10:42
                            hania55 napisała:

                            > Bardzo żałuję, że po wino muszę jeździć daleko daleko poza Centrum, jeśli nie
                            > chcę byc skazana wyłącznie na ofertę LPDP lub FWS. Zostają mi jeszcze
                            Alkohole
                            > Świata, gdzie wybór marny, obsługa różna, a ceny.... pozostawię bez
                            komentarza.
                            >
                            > Jeszcze niecałe 2 lata temu działały w Centrum sklepy Piwnic Prohibicji i tam
                            > najczęściej robiłam zakupy,

                            Haniu tak z ciekawości co jest "nie tak" w tym nowym-starym miejscu -tam jest
                            teraz FWS jesli dobrze wiem
                            pozdr
                            • hania55 Ducale 18.08.04, 10:50
                              Tak, jest. Ale o szczegółach odpowiem na priva, jeśli pozwolisz :-)
                            • hania55 PS 18.08.04, 10:51
                              Poza tym, jak napisałam, Centrum co do zasady zostało zmonopolizowane przez FWS
                              i LPDV. Miło by było mieć jakiś wybór, prawda?
                          • Gość: peterpulawski Re: Głos z Centrum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 19:18
                            Proponuję spytac sklepów winiarskich czy nie chcieliby dostarczyć do domu !
              • ducale 3 gr 18.08.04, 10:47
                Gość portalu: Wojciech Bońkowski napisał(a):

                > Bardzo Panu dziękuję za podjęty trud i wnikliwą analizę struktury kosztów
                > butelki wina dostępnej na polskim rynku.
                >
                > Jakiś czas temu usiłowałem sam sprowokować dyskusję na ten temat, która
                została
                >
                > storpedowana przez różnych ignorantów i frustratów.

                Mam nadzieje iż ostatnie cyt. zdanie nie odnosi sie do wszystkich biorących
                udział w dyskusji ,przypomne tylko iz dyskusja bardziej dotyczyła owej
                nieszczęsnej kryptoreklamy i róznic pomiedzy felietonem a recenzją
                pozdr
                ps.czy "dobrzy" importerzy obnizyli ceny win zgodnie z obietnicą ,ktos wie?
      • petromin Re: Dzień pierwszy................. i kolejne 04.05.04, 11:59
        No to ja mam szczęście, że mieszkam przy granicy i po wino "codzienne" będę
        jeździł te 12 km a po te lepsze trochę dalej. Wczoraj policzyłem sobie koszt
        transortu (bo pojechałem także na wycieczkę krajoznawczą) i na przejechanie
        łącznie 150 km wydalem 23 zł.
      • sikers Dzień ZERO 05.05.04, 14:20
        W moim sklepie Winnica już przed 1 maja ceny niektórych win z UE spadły
        znacznie (10-20%). Przedstawiciele firm,z którymi wspołpracuję obniżyli ceny i
        stąd obniżka. Zobaczymy jak będzie dalej.
        • Gość: ~~PP~~ Panie "sikers"! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 14:30
          Niech Pan przestanie zaśmiecać to forum prymitywną reklamą. Jeśli chce Pan
          poinformować którzy to importerzy obniżyli ceny (jacyś wariaci chyba, bo niby
          dlaczego mieliby obniżać?), to proszę podać konkrety a nie znowu w każdy
          możliwy wątek wpychać się ze swoim sklepem.

          A może to Pan, albo pańscy dostawcy mieli tak skandalicznie wysokie ceny, że
          mogli bez żadnej przyczyny ceny obniżyć?
      • Gość: docg Dzień 110 (to dzisiaj właśnie) IP: 212.160.147.* 18.08.04, 08:01
        Wczoraj w sklepie widziałem serię win Sutter Home w cenie 22 - 23 zł, a więc
        już prawie takiej, jak powinna być. Czyżby coś się zaczynało zmieniać?
        Poza tym od jakiegoś czasu jest całkiem fajne (przynajmniej bez wad) Sangiovese
        od Pasqua - niecałe 16 zł.
        pozdrawiam
      • Gość: peterpulawski Re: Dzień pierwszy - Uzupełnienie komentarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 19:29
        Witam,

        Przy wysłaniu mojego komentarzu w sobotę 14.08, wypadła mi końcówka. Tu jest
        uzupełnienie.

        "Dla porównania jeden z naszych dostawców w Danii, 4 co do wielkości tam,
        obraca 15.0000.000 butelki rocznie - średni Duńczyk pije 40 butelek wina
        rocznie.

        Ceny spadną, ale trochę po trochę - normalna konkurencja do tego doprowadzi -
        za 2 lata będzie lepiej a za 4-5 lat nie bedzie różnicy większej w porównaniu
        dośredniej w Zachodniej Europie. Będzie taniej niż w Danii jeżeli duńczycy nie
        obniżą swoją akcyzę z DKK 6,89 na butelkę ok. PLN 4,13.

        A co do zmowy i spisku pomiędzy handlowcami winem w Polsce. To jest nierealne,
        jeżeli sejm nie może normalnie uzgadniać proste sprawy, to jak my z branży
        winiarskiej mielibyśmy się dogadać na wymyślne sposoby kalkulacje na niekorzyść
        klientom.
        Zawsze będą ludzi którzy swoją szansę widzą w sprzedawania porównywalnej
        jakości po niższych cenach, ale pod warunkiem, ze oni z tej sprzedaży mogą
        pokryć koszty inwestycji i normalnego życia.

        ----------------------

        A teraz do odpowiedzi na pytania którego mojego maila wywołały:

        ** Marża jest procent zarobku liczony od ceny sprzedaży, i daje bardziej
        rzeczywisty obraz zyskowności niż stosowanie narzutu.

        ** Marża w supersamów jest sprawą trudną do ustaleniu, po każdy supersam ma
        własne podejście. Carrefour sam importuje sporo ( dlatego mogą mieć Graves za
        PLN 19,99, Bordeaux i Languedoc za 8,99 i 9,99) Większość sieći kupują
        centralnie ale np. Leclerc ponoć lokalnie sam może zaopatrywać się według
        potrzeb. Ale jednak wybitna większość win sprzedawanych w sieciach są
        importowane przez inne firmy - wystarczy patrzeć na kontretykiety lub na
        nalepkach doklejanych przez importerów. Ci importerzy muszą żyć, czyli mają
        marże w granicach 5-25% na to co sprzedają do sieci (5% na Sophia i 25% na
        Rioja Reserva).
        Sprawa z sieciami się komplikuje przez zawiły system dodatkowych opłat za
        wejście na regał, opłata maipulacyjna, dopłata do funduszu marketingowego lub
        dodatkowa prowizja od obrotów. Jest to w rzeczywistości pewnego rodzaju marży.
        Ale wyżredniając mają 15-20%, szczególnie gdy się bierze pod uwagę, że Sophia
        stanowi ok. 25% całej sprzedaży przeciętnego Super/Hiper-marketu na których
        mają 6-10% marży.

        Dalej porównająć do cen tych samych win w tych samych supermarketów w Francji i
        w Polsce, trzeba pamiętać o składnikać kosztowych które się różnią.
        Bierzmy wcześniejszego przykładu EUR 2,00 u producenta:
        - W Francji: transport 0,04 Akcyza 0,025 marża 20% VAT 19,6% = EUR 3,087
        - W Polsce z czasów 20% cło: koszt naklejania banderol 0,05 (jako absolutne
        minimum zakładając, że producent ma maszynę do automatycznego naklejania -
        koszt nowego urządzenia w minimum PLN 100.000) Transport do Polskiego centrum
        logistycznego 0,1 cło 20% Akcyza PLN 1,02 koszty zakupu banderol oraz ich
        ewidencji/odprawa celna/sanepid/manipulacja logistyczna 0,05 transport do
        marketu 0,03 marża 20% VAT 22% = EUR 4,41
        Wygląda na 43% większej marży ale marża jest taka sama w procentach !!!!

        ** Średni zysk na butelce: Marżą 45% jest jakby kalkulacyjną wielkością,
        niektórzy mają mniej, sporo mniejszych importerów mają więcej, nawet dużo
        więcej. Importer detalista więcej zarabia na butelce bo on sam importuje, a
        sklepik musi kupic od importera, który musi zachować marże aby pokrywać koszty
        importu.
        Dodatkowo wszyscy specjaliści i sklepiki winiarskie dają rabatów od 5% aż do
        30%, szczególnie LDPV chętnie daje duże upusty (proszę sprawdzić regulamin ich
        klubu winiarskiego). Więc od marż kalkulacyjnej odliczyłem po 10% jako średni
        rabat którzy klienci otrzymają.

        ** Obniżenie marż zbyt szybko byłoby samobójstwem. Po pierwsze natychmiast by
        była strata znacznej części dochodów, a klienci dopiero po 2-6 miesięcy
        zorientują się, że jest taki fantastyczny sklep. Więc sklep splajtuje zanim
        obrotu wsrozną na tyle aby marża wyrażona w PLN będzie taka jak przed obniżką
        marży.
        Np. 40% marży od PLN 50.000 z VAT'em obrotu miesięcznie z średnią ceną za
        butelkę PLN 30,00 i 1.667 butelek sprzedanych jest PLN 16.393, a przy 30% marży
        od tej samej sprzedaży ze średnią ceną butelki 25,70 i 1.945 butelek
        sprzedanych jest PLN 12.295.
        Czy sklep przeżyje 2-3 miesięcu z ponad PLN 4.000 stratą marży ???
        Albo odwracając sprawę, ile czasu potrwa zanim osiągnie tej samej marży w PLN ?
        Musi sprzedawać nie 1.667 butelek miesięcznie ale 2.594 butelek aby nie tracić
        na takiej obniżce marży. Czyli optymalnie, w ciągu kilku tygodni musi
        sprzedawać 56% więcej butelek, i jeszcze dodatkowo pod warunkiem że przy tej
        masywnej zwiększonej sprzedaży/pracy nie ponoszić dodatkowych kosztów !!!

        Pozatym obniżenie marż i zwiększenie obrotów jest także problemem logistycznym.
        Czy wystarczy miejsca, czy kupowac więcej regałów, zatrudniać więcej osób aby
        więcej obsługiwać i więcej dostarczać.

        Dodatkowo należy pamietać, że klient jest zrażony do tanich win, często klient
        czuję że ekspedyent mu wciśka słabe wina gdy proponuje coś poniżej PLN 25,00.

        Ostatecznie co zrobić z upustami którymi przywykliśmy klientom dawać i co z
        darmowymi dostawami wieczorem do domu. Jeżeli nadal nie będziemy im tego dawać
        to dużo lojalnych klientów się zrażą do nas; a dalej dająć im te "dobra"
        jeszcze bardziej uszczuplamy dochody które mocno sobie ucieliśmy.

        Wniosek: Obniżenie marży muszą być wykonane stopniowo.

        ** Niższe marży w innych branżach. Bardzo trudne do porównania. Piekarnia co
        dziennie sprzedaje 95% dziennej produkcji - wystarczy mu 10% marży. Dystrybucja
        węgla/zboża itp. sprzedaje po 10.000 ton dziennie - wystarczy mu 1-2% marży.
        Prawnik/doradca/konsultant ma 90-99% marży. Vision express okulary ma 60-70%
        marży.

        -----------------------------

        Do usłyszenia - na pewno kilka nowych gaf popełniłem, które warte są skarcenia
        lub komentarzu.

        Peter Pulawski
        • niegruby Re: Dzień pierwszy - Uzupełnienie komentarza 19.08.04, 09:15
          Gość portalu: peterpulawski napisał(a):
          > ** Marża jest procent zarobku liczony od ceny sprzedaży, i daje bardziej
          > rzeczywisty obraz zyskowności niż stosowanie narzutu.

          Taaaaa, a przy okazji ładnie wygląda, jak się mówi, że wino za 100 zł
          ma "tylko" 50% marży, podczas gdy do 50 zł ceny nabycia dokłada się
          50 zł marży. Jak dla mnie jest to 100%. Zwracam Pana uwagę, że tradycyjne
          pojmowanie marży jest analogiczne do PTU. A nikt nie mówi, że wynosi on
          u nas 18,03% ale 22%.
          Ehhhhhh.
          • Gość: peterpulawski Re: Dzień pierwszy - Uzupełnienie komentarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 12:46
            Nie rozumię fiksowanie się na wysokość marży i jego wysokości. Mija się z
            celem.
            Jestem przekonany, że panu chodzi o ceny które są zadawaląjące dla klientów/dla
            Pana, i jeżeli taka sytuacja powstaje mam nadzieję, że Panu nie będzie
            denerwować, że przy tej sprzedaży sprzedający wina jest w stanie przyzwoicie
            zarobić.

            Zysk można wyrażić w wiele sposobach, najczęściej jako narzut lub marża. Same
            słowa mówią za siebie. Narzut jest coś "rzucone na" coś, natomiast marża jest
            marginesem/częścią czegoś - i tu rzeczywiście częśto zdarza się, że słowo marża
            jest używane wymiennie z słowem narzut.

            W środowiskach handlowych po pierwsze mówi się o sprzedaż i zysk. Więc ten
            margines ta marża naturalnie się wylicza od ceny sprzedaży. Nieporozumieniem
            jest stwierdzenie, że utarg dziś wynosił PLN X, uzyskając przy okazkji Y% zysku
            od ceny zakupu sprzedanych dziś towarów wartości PLN Z !!!

            Jeszcze jeden przykład wytłumaczy dlaczego stosowanie narzutu jest niecelowe:
            Kupujemy coś za PLN 100 i narzucamy 50% i mamy cenę detaliczną PLN 150. Dając
            upust mniejszy od narzutu, wydaje się, że po upuście nam pozostanie jakiś zysk.
            Ale gdy np. od ceny detalicznej PLN 150 dajemy 35% upustu, to nie mamy 15%
            zysku od ceny zakupu, lecz 2,5% straty.
            Jasne chyba jest, że w sytuacji gdy negocjuje się z klientem o upustach, to nie
            mówimy klientowi, że Panu dajemy 10% od ceny zakupu, lecz od ceny sprzedaży.

            Dlatego aby nie stosować jednocześnie dwa systemy procentowe, które jeszcze
            dodatkowo mają odniesienie do dwóch różnych kwot bazowych, w handlu
            najrozsądniej jest mówieniu o zysku jako procent od ceny sprzedaży po
            odliczeniu VAT'u.

            A co do PTU jest to Podatek od wartości dodanej ustawowo - a nie podatek
            obrotowy - ustalona ustawowo na 22% a nie 18,03%.
            Więc wyliczenie jego stosunku do cen sprzedaży jest raczej obliczeniowym
            udogodnieniem. Ja osobiście w excelach stosuję przelicznik 0,8197 gdy kalkujuę
            wartości VAT'u.

            Pzdr
            Peter Pulawski
            • niegruby Re: Dzień pierwszy - Uzupełnienie komentarza 20.08.04, 11:44
              Gość portalu: peterpulawski napisał(a):
              > Nie rozumię fiksowanie się na wysokość marży i jego wysokości. Mija się z
              > celem.
              To była konsekwencja dyskusji. Jeśli Pan nie zauważył, to wujaśniam, że nie było
              to oczywiste w toku dyskusji.

              > Zysk można wyrażić w wiele sposobach, najczęściej jako narzut lub marża. Same
              > słowa mówią za siebie. Narzut jest coś "rzucone na" coś, natomiast marża jest
              > marginesem/częścią czegoś - i tu rzeczywiście częśto zdarza się, że słowo
              > marża jest używane wymiennie z słowem narzut.
              Definicja marży: "relacja między ceną zakupu i sprzedaży". Mówi się też
              o "mocnym procencie" i "słabym procencie". Mówi się też o "ratach totalnie 0%"
              zapominając dodać: dla kupujących za gotówkę zniżka.

              > W środowiskach handlowych po pierwsze mówi się o sprzedaż i zysk. Więc ten
              > margines ta marża naturalnie się wylicza od ceny sprzedaży. Nieporozumieniem
              > jest stwierdzenie, że utarg dziś wynosił PLN X, uzyskając przy okazkji Y%
              > zysku od ceny zakupu sprzedanych dziś towarów wartości PLN Z !!!
              Zysk zasadniczo nie jest wskaźnikiem, lecz wielkością. Jesli interesują Pana
              relacje procentowe powinien Pan używac określeń rentownościowych
              np. "rentowność sprzedaży".

              > Jeszcze jeden przykład wytłumaczy dlaczego stosowanie narzutu jest niecelowe:
              > Kupujemy coś za PLN 100 i narzucamy 50% i mamy cenę detaliczną PLN 150. Dając
              > upust mniejszy od narzutu, wydaje się, że po upuście nam pozostanie jakiś
              > zysk.
              > Ale gdy np. od ceny detalicznej PLN 150 dajemy 35% upustu, to nie mamy 15%
              > zysku od ceny zakupu, lecz 2,5% straty.
              > Jasne chyba jest, że w sytuacji gdy negocjuje się z klientem o upustach, to
              > nie mówimy klientowi, że Panu dajemy 10% od ceny zakupu, lecz od ceny
              > sprzedaży.
              Cóż, to bardzo proste, ale oderwane od zasad ekonomii. To, że ma Pan
              10% marży na butelce nie oznacza jeszce zysku, bo jest jeszcze stado innych
              kosztów. Podobnie sprzedaż 2,5% poniżej ceny zakupu może być dla firmy korzystna
              albo konieczna z róznych względów.

              > A co do PTU jest to Podatek od wartości dodanej ustawowo - a nie podatek
              > obrotowy - ustalona ustawowo na 22% a nie 18,03%.
              Po pierwsze - PTU nie jest podatkiem od wartości dodanej. Choć efekt końcowy
              jest często podobny. Po drugie - nie zrozumiał Pan mojej aluzji. Przy stopie 22%
              i wart netto 100 osiągamy 122 brutto. Ale - licząc tak jak Pan marżę - 22/122
              daje tylko 18,03%.
      • Gość: peterpulawski Re: Dzień pierwszy - dodatkowe uzupełnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 13:08
        Jeszcze jedna bardzo istotna sprawa mi ominieła gdy komentowałem możliwość
        obniżenia marży przez sklepów winiarskich.

        Chodzi o kredyt kupiecki !!

        Wybitna większość sklepów i importerów posługują się kredytami przy
        zaopatrzeniu się w wino. Jak wcześniej wyliczałem obniżenie cenę nawet o kilka
        PLN na butelkę oznacza utraty 20-30% zysku, i żeby odzyskać "utracony zysk"
        trzeba nagle sprzedawać 50-60% więcej butel niż przed obniżką marży.

        Wniosek jest że w bardzo krótkim czasie zapotrzebowania na finansowanie
        działalności różnie dramatycznie.
        Czy w tej sytuacji bank nam da większy kredyt - prawdopodobnie przewidywając,
        że w tym układzie zyskowność jako procent sprzedaży znacznie się obniża ?
        Czy importer/dystrybutor/hurtownia nam napewnie da o 50-60% większego kredytu
        wiedząc, że mniej zarabiamy na "jednostkę" ?

        ----------------------

        Całą dyskusję można także w skrótowy sposób ująć:

        W sklepie mamy normalne dobre wino które wszystkie kosztują PLN 30,00 i
        sprzedajemy ich np. 1000 butelek miesięcznie dla 100 osób.
        Czy obniżając marże o 10% i sprzedając te wina za PLN 27,00, mamy zapewnione
        wzrost sprzedaży w granicach minimum 50% która by pokryło straty ?
        Czy te osoby który do tych czas kupowali 10 butelki miesięcznie za PLN 300,00,
        w ciągu 2 miesięcy zaczną kupować 15 butelek miesięcznie za PLN 405,00 (jakoś
        zorganizując te dodatkowe PLN 105,00 z budżetu domowego) ?
        Czy nie jest bardziej prawdopodobne, że ci klienci nadal będą kupować 10
        butelki miesięcznie starego znanego wina, ciesząc się, że oszczędzali PLN 30,00
        miesięcznie lub, że sobie mówią, że zaczniemy teraz kupować lepsze wina w cenie
        której wcześniej płaciliśmy za wino ?

        pzdr
        Peter Pulawski
        • niegruby Re: Dzień pierwszy - dodatkowe uzupełnienie 20.08.04, 12:22
          Gość portalu: peterpulawski napisał(a):
          > Czy w tej sytuacji bank nam da większy kredyt - prawdopodobnie przewidywając,
          > że w tym układzie zyskowność jako procent sprzedaży znacznie się obniża ?
          Jeżeli zwiększy Pan sprzedaż przy tych samych kosztachh stałych, to ten
          wskaźnik nie obniży się znacznie lecz nieznacznie.

          > Czy importer/dystrybutor/hurtownia nam napewnie da o 50-60% większego kredytu
          > wiedząc, że mniej zarabiamy na "jednostkę" ?
          Myślę, że nie obchodzi ich ile Pan zarabia, ale żeby płacił Pan w terminie i
          sprzedawał jak najwięcej.

          > Całą dyskusję można także w skrótowy sposób ująć:
          > W sklepie mamy normalne dobre wino które wszystkie kosztują PLN 30,00 i
          > sprzedajemy ich np. 1000 butelek miesięcznie dla 100 osób.
          > Czy obniżając marże o 10% i sprzedając te wina za PLN 27,00, mamy zapewnione
          > wzrost sprzedaży w granicach minimum 50% która by pokryło straty ?
          W działaności gospodarczej nic nie jest zapewnione. Z tych wartości wynikałoby
          także, że Pana koszty zmienne to prawie 40%! Ciekawe....

          > Czy te osoby który do tych czas kupowali 10 butelki miesięcznie za PLN
          > 300,00, w ciągu 2 miesięcy zaczną kupować 15 butelek miesięcznie za PLN
          > 405,00 (jakoś zorganizując te dodatkowe PLN 105,00 z budżetu domowego) ?
          > Czy nie jest bardziej prawdopodobne, że ci klienci nadal będą kupować 10
          > butelki miesięcznie starego znanego wina, ciesząc się, że oszczędzali PLN
          > 30,00 miesięcznie lub, że sobie mówią, że zaczniemy teraz kupować lepsze wina
          > w cenie której wcześniej płaciliśmy za wino ?
          Na to mogę Panu odpowiedzieć tylko w taki sposób: Jeszcze 6 lat temu cena
          najtańszego soku pomarańczowego wynosiła niecałe 3 zł. Potem weszły
          hipermarkety. Żal mi wykończonych przez nie sklepikarzy i ledwo zipiących
          producentów. Jako konsument muszę jednak zauważyć, że mimo inflacji obecnie
          sok najtańszy to 1,50 zł. a za 3 zł kupuję sok z górnej półki.
          Dla mnie jako konsumenta wina z przedziału 20-30 zł muszą być tańsze.
          Ale niech Pan się nie martwi. Nie tylko wina są w Polsce drogie jak cholera.
          Wczoraj usłyszałem w TV że leki są droższe tylko u Niemców i Anglików.

          Pozdrawiam z zazdrością wszystkich, którzy mogą się wybrać popołudniu po winka
          w tańsze kraje.
          • Gość: Umysłowo grubszy Re: Dzień pierwszy - dodatkowe uzupełnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 12:44
            Zanim dalej będziesz pouczał wszystkich dookoła, radosny, domorosły ekonomisto,
            sprawdź co znaczy pojęcie marża a co narzut. Ponieważ nie są równoważne i
            sposób ich liczenia jest odmienny, więc żebyś mógł trochę pogłówkować, wyjaśnię
            Ci to na przykładzie, a ty spróbuj rozwikłać ten problem obcy Ci do tej pory,
            sam:

            kupujesz za 10 sprzedajesz za 15 - marża wynosi 50% a narzut 100%

            paniał?

            A te błądzenie po pojęciach "rentowności" zrewiduj szybciutko, bo sie
            ośmieszasz. Mozna by ewentualnie w takiej sytuacji pisac o marży wynikowej, ale
            nie o rentowności.

            Pana Puławskiego natomiast w jednej kwestii zupełnie nie rozumiem:

            Pisanie o wyższych kosztach lokalowych w bardziej prestiżowych i ruchliwych
            miejscach jest raczej mało sensowne, bo skoro ktoś wybiera taką lokalizację to
            nie w tym celu aby mieć taką samą ilość klientów i takie same zyski jak w
            zaułku na peryferiach. Czy osiąga większe zyski poprzez zwiększenie obrotu z
            powodu lokalizacji, czy też z powodu zwiększenia marży jest obojętne. Ważne, że
            ekonomiczny cel zostaje osiągnięty, a klienci są gotowi takie koszty ponosić,
            chociażby w imię zakupów w prestiżowej i modnej lokalizacji.
            • niegruby Re: Dzień pierwszy - dodatkowe uzupełnienie 23.08.04, 09:34
              Gość portalu: Umysłowo grubszy napisał(a):
              > Zanim dalej będziesz pouczał wszystkich dookoła, radosny, domorosły
              ekonomisto,
              Różnica między nami jest taka, że ja staram się dyskutować, a nie obrażać.
              I nie POUCZAM WZSYSTKI DOOKOŁA, ale WYMIENIAM ZDANIA Z JEDNĄ OSOBĄ.

              > sprawdź co znaczy pojęcie marża a co narzut. Ponieważ nie są równoważne i
              > sposób ich liczenia jest odmienny, więc żebyś mógł trochę pogłówkować,
              > wyjaśnię Ci to na przykładzie, a ty spróbuj rozwikłać ten problem obcy Ci do
              > tej pory, sam:
              > kupujesz za 10 sprzedajesz za 15 - marża wynosi 50% a narzut 100%
              > paniał?
              Muszę Pana zmartwić. Prawie wszystkie wyrazy w moich postach nie są
              przypadkowe. W przeciwieństwie do definicji narzutu, definicja marży
              często nie jest doprecyzowana - dlatego napisałem, że jest to "relacja".
              Było to przyznanie racji Panu Peterowi w jego pojmowaniu marży (czego jak
              widzę - za przeproszeniem "nie paniał") jako jednej z dwóch możliwych
              relacji.

              > A te błądzenie po pojęciach "rentowności" zrewiduj szybciutko, bo sie
              > ośmieszasz. Mozna by ewentualnie w takiej sytuacji pisac o marży wynikowej,
              > ale nie o rentowności.
              A tu dlaczego nie ma przykładziku? Bo "nie paniaju".
            • niegruby Re: Dzień pierwszy - dodatkowe uzupełnienie 23.08.04, 09:55
              Gość portalu: Umysłowo grubszy napisał(a):
              > a ty spróbuj rozwikłać ten problem obcy Ci do tej pory,
              > sam:
              > kupujesz za 10 sprzedajesz za 15 - marża wynosi 50% a narzut 100%
              > paniał?

              Oczywiście musi mi Pan wybaczyć, że nie odniosłem się do owego ptzykładu
              od razu. Czytanie ze zrozumieniem to obowiązek forumowicza.
              Otóż przykładu niestety nie rozumiem.
              Wszystko by mi pasowało gdybym kupił za 10 a sprzedał za 20.
              Wtedy i marżę 50% mógłbym pojąć i narzut 100%.
              Ala jak kupuję za 10 a sprzedaję za 15 to mi te procenty nie grają.
              Czy mogę poprosić o naukę?
            • Gość: winersch Re: Dzień pierwszy - dodatkowe uzupełnienie IP: *.chello.pl 23.08.04, 19:46
              Sam jednak musisz nauczyć się liczyć.
              Kupujesz za 10 sprzedajesz za 15 narzut wynosi 5 zł czyli w stosunku do ceny
              zakupu (10 zł) narzut wynosi 50%.
              Marża równiez wynosi 5 zl ale liczy sie ją do ceny sprzedaży czyli 15 zł a więc
              wynosi 33%.
              I to na tyle abecadła które powinienieś sobie przyswoic zanim zaczniesz obrażać
              innych
          • Gość: Umysłowo grubszy Pomarańczowe soki Niegrubego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 12:55
            niegruby napisał:

            > Na to mogę Panu odpowiedzieć tylko w taki sposób: Jeszcze 6 lat temu cena
            > najtańszego soku pomarańczowego wynosiła niecałe 3 zł. Potem weszły
            > hipermarkety. Żal mi wykończonych przez nie sklepikarzy i ledwo zipiących
            > producentów. Jako konsument muszę jednak zauważyć, że mimo inflacji obecnie
            > sok najtańszy to 1,50 zł. a za 3 zł kupuję sok z górnej półki.

            Czy z tego powodu, pomijając zupełnie fakt jakości soku za 3 zł, który uważasz
            za coś "z górnej półki" a jest to lepiej opakowany sok z mrożonego koncentratu,
            zacząłeś kupować go więcej? Byłby to przykład zupełnie irracjonalnego działania
            ze strony konsumenta - pompowanie w siebie większej ilości wody z owocowym
            cukrem z powodu powstania hipermarketów. Tym chciałeś dowieść, że nie stanie
            się to o czym napisał Pan Puławski? Ciekawe!

            > Dla mnie jako konsumenta wina z przedziału 20-30 zł muszą być tańsze

            Jak będą tańsze, to już nie będą z przedziału 20-30, tylko z niższego.
            • niegruby Re: Pomarańczowe soki Niegrubego 23.08.04, 09:25
              Gość portalu: Umysłowo grubszy napisał(a):
              > Czy z tego powodu, pomijając zupełnie fakt jakości soku za 3 zł, który
              > uważasz za coś "z górnej półki" a jest to lepiej opakowany sok z mrożonego
              > koncentratu,
              Taaaaaa, zupełnie tak samo, jak mercedes to lepiej opakowany wyrób z metalu,
              gumy i plastiku. FCOJ jest podstwawową metodą produkcji soku poza wycickaniem
              prosto w szklankę. W czy problem, bracie?

              > zacząłeś kupować go więcej? Byłby to przykład zupełnie irracjonalnego
              > działania ze strony konsumenta - pompowanie w siebie większej ilości wody z
              > owocowym cukrem z powodu powstania hipermarketów.
              Ja nie, bo piłem go już tyle, ile chciałem. Ale inni pewnie zaczęli pić,
              lub zaczęli pić więcej. Czy to nie oczywiste??? Piję butelkę wina tygodniow
              i uważam, że na więcej mnie nie stać. Gdyby było tańsze, piłbym więcej.

              > Tym chciałeś dowieść, że nie stanie się to o czym napisał Pan Puławski?
              > Ciekawe!
              Niczego nie chciałem dowieść. Chciałem pokazać inny punkt widzenia i
              postrzegania tematu.

              > > Dla mnie jako konsumenta wina z przedziału 20-30 zł muszą być tańsze
              > Jak będą tańsze, to już nie będą z przedziału 20-30, tylko z niższego.
              Niezwykle logiczne stwierdzenie. Na razie niestety nie są.
              • niegruby Forumowiczów przepraszam, 23.08.04, 10:26
                zachowałem się jak szczeniak.
                Trzymając się tematyki forum nie powinienem był bredzić o mercedesie.
                Cóż, facet, jak facet - samochody....
                Na tekst:
                > Gość portalu: Umysłowo grubszy napisał(a):
                > > Czy z tego powodu, pomijając zupełnie fakt jakości soku za 3 zł, który
                > > uważasz za coś "z górnej półki" a jest to lepiej opakowany sok z mrożoneg
                > > o koncentratu,

                odpowiedź poprawna brzmi więc:
                Taaaaaa, zupełnie tak samo, Chateauneuf do Pape to lepiej opakowany wyrób z
                pozgniatanych winogron.
                :-)))))))))))
                • niegruby Panie Pulawski. 23.08.04, 10:43
                  Lektura Pana postów była dla mnie naprawdę ciekawa.
                  Proszę nie myśleć, że jestem Pana wrogiem lub t.p.
                  Wręcz przeciwnie - na Pana branżę (jeśli wiąże się z pasją)
                  patrzę z lekką zazdrością. Zdaję sobie też sprawę, że ten
                  rynek jest, jaki jest.
                  Życzę odwagi i powodzenia.

                  Pozdrawiam serdecznie.

    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja