Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Wycieczka do NRD

    12.05.04, 13:47
    Hej!!!
    Tak a propos odnowionej dyskusji o cenach. Nudziło mi się i zrobiłem takie
    jedno obliczenie. Wszedłem na strone www pewnego sklepu z włoskimi winami w
    Dreźnie. Ta strona to www.superiore.de . Wybrałem 39 win - takich ,które bez
    problemu mogę kupić we Wrocławiu. Wszystkie te wina piłem i uważam za dobre i
    bardzo dobre.Kurs euro dzisiejszy kantorowy 4,80. Wyliczenie przedstawiam:
    NRD:
    6x Planeta Santa Cecilia 18,95 E=90,96. 6 x 90,96 = 545,76 pln
    6x Valpolicella Zenato 6,35E = 30,48. 6 x 30,48 = 182,88 pln
    6x Valpo Ripassa Zenato 14,35E = 68,88. 6 x 68,88 = 413,28 pln
    3x Valpo Amarone Zenato 26,55E = 127,44. 3 x 127,44 = 382,32 pln
    6x Ricasoli Rocca Guicciarda 14,85E = 71,28. 6 x 71,28 =427,68 pln
    6x Ricasoli Cassalfero 29,19E = 140,11. 6 x 140,11 = 840,67 pln
    6x Ricasoli Castello di Brolio 29,80 = 143,04. 6 x 143,04 = 858,24 pln
    RAZEM : 3650,83 PLN.
    Sklep we Wrocławiu:
    6x Planeta = 924 pln
    6x Valpo Zenato = 306 pln
    6x Ripassa = 678 pln
    3x Amarone = 648 pln
    6x Guicciarda = 606 pln
    6x Cassalfero = 1206 pln
    6x Castello di Brolio = 1218 pln
    RAZEM : 5586 , ale dostane 10 % zniżki , więc uczciwie to będzie 5028
    RÓŻNICA : 1377,17 pln NA 39CIU BUTELKACH.
    Do Drezna ode mnie jest niecałe 500 kilometrów. Koszt dojazdu moim samochodem
    wyniesie jakieś 160 - 170 złotych. Wciąż różnica wynosi ponad 1200 złotych.
    Mogę przywieźć nie 39 , ale 90 butelek wina. Zaoszczędze więc - przewożąc
    legalnie, co najmniej 2500 złotych na winach o których piszę.
    Dodam jeszcze , że sklep w Dreźnie na jest bardzo tani. Planetę można kupić
    po 17 euro , a Cassalfero za 27 - widziałem na innych www. Nie wybierałem win
    na których różnica jest specjalnie , "złośliwie" duża. Wziąłem pierwsze z
    brzegu.
    Teraz proszę importerów , aby przekonali mnie ,że mam nadal kupować wino we
    Wrocławiu , gdzie mieszkam. pozdrawiam.
      • sstar moze sprobuje 12.05.04, 15:54
        We Wroclawiu pewno tylu win na raz nie kupisz (jak do tej pory nie kupiles to
        czemu mialbys nagle kupic), a jakbys kupil 90 butelek w Dreznie toby Ci sie do
        lodowki nie zmiescily ;-)

        Pozdrawiam
        star
        • joe_stru Re: moze sprobuje 12.05.04, 16:03
          sstar napisał:

          > We Wroclawiu pewno tylu win na raz nie kupisz (jak do tej pory nie kupiles to
          > czemu mialbys nagle kupic), a jakbys kupil 90 butelek w Dreznie toby Ci sie do
          > lodowki nie zmiescily ;-)
          >
          > Pozdrawiam
          > star

          No pewnie ,że we Wrocławiu nie kupuje na jeden raz 90ciu win , bo po co. Ale
          jak się już wybiorę do Drezna , to po to , by tutaj nie wchodzić do sklepu z
          winami przez - dajmy na to - 4 miesiące. Zresztą zestaw , który podałem jest
          przypadkowy. Jeślibym tam pojechał to raczej po 60 - 70 codziennych tanich win
          i ze 20 porządnych. Wtedy oszczędnośc byłaby znacznie większa.Za 3 - 5 euro
          można z powodzeniem kupić niezłe wina obiadowe. U nas jest to przecież co
          najmniej 30 złotych , z małymi wyjątkami. Za jakiś czas wybierzemy się
          tam...pzdr.
          • sstar Re: moze sprobuje 12.05.04, 16:12
            > jak się już wybiorę do Drezna , to po to , by tutaj nie wchodzić do sklepu z
            > winami przez - dajmy na to - 4 miesiące.

            Brzmi nierealnie. Oprocz tego odwiedzanie sklepow jest przyjemnoscia (za ktora
            zreszta niezle sie placi). Poza tym w Dreznie nie bedziesz mogl porozmawiac ze
            swoim winiarzem ;-)

            Pozdrawiam
            star
            • miszka44 Re: moze sprobuje 12.05.04, 16:21
              Pogada, pogada. Różnica w cenie jest taka, że spokojnie będzie mógł zadzwonić z
              Drezna do swojego winiarza ;-)
              Ja również czekam na odzew zawodowców i przekonanie do robienia zakupów w
              kraju.

              Pzdr
              M44
              • Gość: star Re: moze sprobuje IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.05.04, 21:53
                Dzwonic to mozna do maklera ale zeby do winiarza i to jeszcze wlasnego winiarza;-)

                Pozdrawiam
                star
      • winoman Re: Wycieczka do NRD 12.05.04, 16:47
        > Mogę przywieźć nie 39 , ale 90 butelek wina.

        120 ...

        Pozdrawiam!
      • panowca Re: Wycieczka do NRD 12.05.04, 18:46
        :

        > Hej!!!
        > Tak a propos odnowionej dyskusji o cenach.
        no włąsnie i pytanie po co co jakiś czas ją odnawiac żeby kwasić jest jak jest
        i nie jst wirzcie mi żadna zmowa w ciągu pół roku ceny zaczna pewnie spadać na
        razie róbmy swoje
        był czas , że jeździło się po piwo i mocne do Czech - no jeździło się i mało
        kto krzyżował producentów, dystrybutorów i sprzedawców - po prostu się jeździło
        aż do czasu, kiedy się przestało opłacać
        nie rozumiem po co te ciągłe kwasy po co raz na jakiś czas zaczynać ten temat -
        widomo że tam jest taniej
        wzywasz do odpowiedzi importerów - szczerze wątpie czy którykolwiek odpowie bo
        jego argumenty cie nie zadowolą
        sam nie wiem po co to piszę - no jest jak jest i róbmy swoje - btw ja się
        ciesze, że jeszcze mam prace


        Nudziło mi się i zrobiłem takie
        > jedno obliczenie. Wszedłem na strone www pewnego sklepu z włoskimi winami w
        > Dreźnie. Ta strona to www.superiore.de . Wybrałem 39 win - takich ,które bez
        > problemu mogę kupić we Wrocławiu. Wszystkie te wina piłem i uważam za dobre i
        > bardzo dobre.Kurs euro dzisiejszy kantorowy 4,80. Wyliczenie przedstawiam:
        > NRD:
        > 6x Planeta Santa Cecilia 18,95 E=90,96. 6 x 90,96 = 545,76 pln
        > 6x Valpolicella Zenato 6,35E = 30,48. 6 x 30,48 = 182,88 pln
        > 6x Valpo Ripassa Zenato 14,35E = 68,88. 6 x 68,88 = 413,28 pln
        > 3x Valpo Amarone Zenato 26,55E = 127,44. 3 x 127,44 = 382,32 pln
        > 6x Ricasoli Rocca Guicciarda 14,85E = 71,28. 6 x 71,28 =427,68 pln
        > 6x Ricasoli Cassalfero 29,19E = 140,11. 6 x 140,11 = 840,67 pln
        > 6x Ricasoli Castello di Brolio 29,80 = 143,04. 6 x 143,04 = 858,24 pln
        > RAZEM : 3650,83 PLN.
        > Sklep we Wrocławiu:
        > 6x Planeta = 924 pln
        > 6x Valpo Zenato = 306 pln
        > 6x Ripassa = 678 pln
        > 3x Amarone = 648 pln
        > 6x Guicciarda = 606 pln
        > 6x Cassalfero = 1206 pln
        > 6x Castello di Brolio = 1218 pln
        > RAZEM : 5586 , ale dostane 10 % zniżki , więc uczciwie to będzie 5028
        > RÓŻNICA : 1377,17 pln NA 39CIU BUTELKACH.
        > Do Drezna ode mnie jest niecałe 500 kilometrów. Koszt dojazdu moim samochodem
        > wyniesie jakieś 160 - 170 złotych. Wciąż różnica wynosi ponad 1200 złotych.
        > Mogę przywieźć nie 39 , ale 90 butelek wina. Zaoszczędze więc - przewożąc
        > legalnie, co najmniej 2500 złotych na winach o których piszę.
        > Dodam jeszcze , że sklep w Dreźnie na jest bardzo tani. Planetę można kupić
        > po 17 euro , a Cassalfero za 27 - widziałem na innych www. Nie wybierałem win
        > na których różnica jest specjalnie , "złośliwie" duża. Wziąłem pierwsze z
        > brzegu.
        > Teraz proszę importerów , aby przekonali mnie ,że mam nadal kupować wino we
        > Wrocławiu , gdzie mieszkam. pozdrawiam.
      • panowca a tak przy okazji 12.05.04, 18:48
        Santa Cecilia Planety już nie mamy
        • Gość: Marlotka Re: a tak przy okazji IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.05.04, 23:18
          A czy macie jeszcze Planetę,w BM????????????A może podacie termin, kiedy
          będziecie mieli?Czekam z niecierpliwością.Cudne wina!
          • panowca Re: a tak przy okazji 13.05.04, 10:38
            Ja nie wiem jak w Bodega MArques my w sklepie we Wrocławiu mamy jeszcze tylko
            Syrah i Merlot Planety - a cenniku widze, że jest tylko Merlot do zamówienia -
            chyba to są ostatki
            • winoman Re: a tak przy okazji 13.05.04, 11:05
              > Ja nie wiem jak w Bodega MArques

              Na Vinitaly rozmawiałem z człowiekiem z Planety, powiedział, że w tej chwili nie
              mają w Polsce importera ...

              Pozdrawiam!
      • Gość: Merlotka Re: Wycieczka do NRD IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.05.04, 22:58
        Życzę Panu codziennej wycieczki do Drezna,/Pan ma farta,bo blisko, piękne
        miasto/,ale proszę nie robić z nas idiotów,my chcemy kupować wina po normalnej
        cenie w Polsce,a nie w Dreźnie,i wtedy, kiedy mamy na to ochotę.Mam nadzieję,że
        do tej normalności dojdzie,i to niedługo.
        Pozdrawiam
        • docg Merlotka, 13.05.04, 08:27
          Ty nic nie zrozumiałaś, wszystkim chodzi o to, żeby było normalnie, ale dopóki
          nie jest, to wolny rynek działa tak, że jeśli się opłaca pojechać kawałek
          dalej, żeby coś kupić taniej, to się jedzie i już. Ty nie jeździsz do
          supermarketów żeby kupić coś, co możesz kupić w sklepiku pod domem, tyle, że
          trochę drożej? Nawet, jeśli nie, to 90% osób tak robi. Odległość do pokonania i
          czas to tylko kwestia skali - jeśli przejedziesz 20 km żeby zrobić zakupy za
          100 zł, to tak samo się opłaca przejechać 500 km żeby kupić wino za 2.500 zł.
          Poza tym kupując wino w Polsce mam nieodparte wrażenie, że płacę spory podatek
          od luksusu, w co wchodzą m. in. koszty zakupu i utrzymania mercedesa
          właściciela firmy oraz jego wakacyjnych wyjazdów. Ale to już tylko moje
          wrażenie, nie podparte faktami.
          Pozdrawiam
          • paniowca Re: Merlotka, 13.05.04, 09:16
            > Poza tym kupując wino w Polsce mam nieodparte wrażenie, że płacę spory
            podatek
            > od luksusu, w co wchodzą m. in. koszty zakupu i utrzymania mercedesa
            > właściciela firmy oraz jego wakacyjnych wyjazdów. Ale to już tylko moje
            > wrażenie, nie podparte faktami.

            To się chyba tyczy nie tylko tej braży, ale wielu tak zwanych towarów
            luksusowych. Mój kolega postanowił sprowadzić ze Stanów wymarzony aparat
            cyfrowy, bo różnica w cenie wyszła około 1000 zł., kwestia skali.Ja też kiedyś
            ciuchy i buty kupowałm tylko w Niemczech (nie w NRD) bo miałam czas i
            możliowści, teraz nie i trudno. Po prosu żyjemy w dziwnym kraju. Kto mam
            możliwości czas i spory kapitał do zainwestowania niech jeździ, z tym już na
            szczeście nie ma problemu. Wino nie jest artukułem pierwszej potrzeby i nikt
            nie będzie skakał przez płoty z powodu cen.
            Najgorsze jest to, że importerzy takie problemy mają w nosie, swoje i tak
            sprzedadzą,a my mamy kolejny konfliktogenny wątek.
          • amsti Re: Merlotka, 13.05.04, 12:18
            docg napisał:

            > Ty nic nie zrozumiałaś, wszystkim chodzi o to, żeby było normalnie, ale dopóki
            > nie jest, to wolny rynek działa tak, że jeśli się opłaca pojechać kawałek
            > dalej, żeby coś kupić taniej, to się jedzie i już. Ty nie jeździsz do
            > supermarketów żeby kupić coś, co możesz kupić w sklepiku pod domem, tyle, że
            > trochę drożej? Nawet, jeśli nie, to 90% osób tak robi. Odległość do pokonania
            >i czas to tylko kwestia skali - jeśli przejedziesz 20 km żeby zrobić zakupy za
            > 100 zł, to tak samo się opłaca przejechać 500 km żeby kupić wino za 2.500 zł.

            Dokładnie. Ponadto, jeśli ktoś i tak spędza urlop za granicą to wtedy koszty
            nazwijmy to transportu przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie mam
            najmniejszej wątpliwości, że winny import prywatny wzrośnie znacząco

            > Poza tym kupując wino w Polsce mam nieodparte wrażenie, że płacę spory podatek
            > od luksusu, w co wchodzą m. in. koszty zakupu i utrzymania mercedesa
            > właściciela firmy oraz jego wakacyjnych wyjazdów. Ale to już tylko moje
            > wrażenie, nie podparte faktami.

            Nie, pewnie masz słuszność. Tyle tylko, że to już zupełnie prywatna sprawa tego
            właściciela na co on przeznacza te pieniądze, na zbytki, na premie dla swoich
            pracowników, na rozwój firmy czy też na np. na cel charytatywny.
            Nie zrozum mnie źle, ale z mojego konsumenckiego punktu widzenia jest to
            zupełnie obojętne skoro i tak ja muszę ponieść te koszty (większe lub mniejsze -
            oczywiście najlepiej jak zmierzałyby w kierunku zera :);) .

            A tak z innej beczki, to może by w takim razie zrobić jakąś listę win po cenach
            o najmniejszej różnicy pomiędzy ceną gdzieś tam w innych krajach unijnych, a u
            nas. Byłoby to w sumie ciekawe.

            Np. taki Syrah Rodeta, w sklepie w Krakowie wyceniony jest na 39 zł (czyli ok. 8
            euro) i IMHO uważam, że jest to bardzo dobra cena za to wino. Niech w Niemczech
            kosztuje powiedzmy 5, euro - u nas wyższy VAT, akcyza i do niedawna cło + hm
            element powiedzmy ryzyka, a to wszystko ponosi przecież konsument.




            • Gość: docg Amsti IP: 212.160.147.* 13.05.04, 13:41
              dwie sprawy:
              amsti napisał:
              może by w takim razie zrobić jakąś listę win po cenach
              > o najmniejszej różnicy pomiędzy ceną gdzieś tam w innych krajach unijnych, a u
              > nas.

              • amsti Re: Amsti 13.05.04, 15:15
                Gość portalu: docg napisał(a):

                >
                >
                • panowca Re: Amsti 13.05.04, 15:26
                  amsti napisał:

                  > >
                  > > a tutaj wino sprzedaje najczęściej znudzona panna
                  >
                  > To Panowca jest kobietą? [total szok]

                  jasne amsti jestem kobietą - taka branża ;)
                • Gość: docg Re: Amsti IP: 212.160.147.* 13.05.04, 15:27
                  amsti napisał: ,
                  > To Panowca jest kobietą?

                  • paniowca Re: Amsti 13.05.04, 15:56
                    Zdecydowanie protestuję przeciwko takim insynuacją, pracował co prawda tu i
                    ówdzie, ale pozostał prawdziwym owcą, rzeby nie powiedzieć owczarkiem (ups).
                • panowca zresztą Kopernik też była kobietą 13.05.04, 15:30
                  jeszcze troche i poprowadzę jakis teleturniej np najsłabsze wrzeciono czy cos w
                  tym stylu
            • amsti eee 13.05.04, 15:18
              amsti napisał:

              >u nas wyższy VAT, akcyza i do niedawna cło + hm
              > element powiedzmy ryzyka, a to wszystko ponosi przecież konsument.

              Chciałem napisać importer. Konsument oczywiście na końcu.

        • joe_stru Re: Wycieczka do NRD 13.05.04, 09:18
          Gość portalu: Merlotka napisał(a):

          > Życzę Panu codziennej wycieczki do Drezna,/Pan ma farta,bo blisko, piękne
          > miasto/,ale proszę nie robić z nas idiotów,my chcemy kupować wina po
          normalnej
          > cenie w Polsce,a nie w Dreźnie,i wtedy, kiedy mamy na to ochotę.Mam
          nadzieję,że
          >
          > do tej normalności dojdzie,i to niedługo.
          > Pozdrawiam

          ---Wypada wobec tego życzyć umiejętności czytania ze zrozumieniem.
          Napisałem ,że na taką wycieczkę jeździć będę 2 - 3 razy w roku. Przy zakupie 3
          x ca 100 butelek zaspokoi to plus-minus moje winne potrzeby. Tyle.
          Tak , ja mam blisko , ale przy 120 butelkach z Warszawy na przykład też się już
          opłaca.
          Co do robienia z Pani idiotki , to nie za bardzo rozumiem o co Pani chodzi.
          Wyliczenia są arytmetycznie poprawne i oparte na cenach rzeczywistych.
          Też chciałbym kupować wino za rogiem po normalnych cenach. I co z tego wynika ,
          ze ja bym tak chciał? pzdr.
          • giorgio_primo Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 14:37
            Po pierwsze są wina, które są droższe "tam". Przykład? Proszę bardzo Solaia,
            Tignanello Antinori w sklepie Movenpick w Berlinie - blisko 50% drożej. O
            KaDeWe nie wspomnę, bo zaraz mnie zaleją argumenty, że to niedpbre porównanie,
            choć nie wiem dlaczego Bollinger RD 1990 jest tam dwa razy droższy niż "tu".
            Inne też bym mógł przytoczyć, ale po co? Wszyscy wiemy, że generalnie jest tam
            zdecydowanie taniej.

            Sprawa druga: prawdopodobnie jako jedna z nielicznych tu osób znam wielu
            imoprterów osobiście. Wiem jakie mają samochody. Często znam ceny zakupu wina u
            producenta lub hurtownika. Są importezry "pazerni" i tacy co pracują na
            uczciwej marży. I co? I nic. Ceny nadal będą znacznie wyższe niż w Niemczech -
            także u tych "przyzwoitych" importerów.

            Pokrótce spróbuję wyjaśnić jak to działa. Niemiecki rynek wina jest około 30
            razy większy od polskiego, jeśli chodzi o "litrarz". O wartości nie będę
            wspominał - każdy może ją sobie wyobrazić znając siłę nabywczą konsumenta
            niemieckiego w porównaniu do polskiego. Co to w praktyce oznacza? Mniej więcej
            to, że importer zamawiający zamiast 1000 butelek może zamówić ich 30000. Jak
            myślicie, jaki rabat może uzyskać od producenta zapewniając mu zbyt na przykład
            połowy produkcji? Jeśli nie wiecie, to odpowiem Wam, że znam osobiście
            sytuację, gdzie rabat osiągnął 45%, powodując że to konkretne wino mógłbym
            zaimportować w cenie takiej jaka była detaliczna w Niemczech. Jestem ciekaw
            jakie rozwiązanie proponujecie na tą sytuację, bo choć rabaty u producentów są
            różne, to jednak sam fakt ich istnienia dla dużych, niemieckich imorterów jest
            rzeczą normalną.

            Do powyższej sytuacji dochodzą dodatkowo wyższy VAT i ostatnie regulacje
            podatkowe, które w praktyce zmuszają polskiego importera do zapłacenia VATu w
            momencie zakupu wina, a nie jak do niedawna w momencie wprowadzenia go na
            rynek. Oznacza to zablokowanie ponad 1/5 środków. To też kosztuje.

            Sam bardzo bym chciał, żeby wino w Polsce było tańsze. Zależy mi jakby trochę
            bardziej niż wielu z Was. Równocześnie mam pełną świadomość, że jedyną możliwą
            drogą do tego jest wyraźne zwiększenie się konsumcji wina w Polsce, co może
            nastąpić tylko w wypadku zwyżki dochodów Polaków z tzw. klasy średniej.

            Paradoksalnie, wejście do Unii (użyte tylko jako pretekst przez Ministerstwo
            Finansów, bo Unia takich regulacji nie wymagała!) spowodowało powiększenie się
            kosztów importu wina z terenu EU.

            I na koniec chcę Wam powiedzieć, że to od polskich konsumentów tak naprawdę
            zależy jakie ceny będą u nas. Mam przykład (choć jeszcze nie mogę podać
            producenta) tego, jak w ciągu kilku ostatnich lat, mimo dramatycznego wzrostu
            kursu €, praca kilku zaangażowanych w sprzedaż win tej wybitnej piwnicy,
            spowodowała, że niebawem ich wina będą w Polsce po cenie takiej jak za
            zachodnią granicą. Spowdowali to oddani marce klienci, którzy bądź z braku
            czasu, bądź z sympatii do sprzedających zapewnili takie obroty, że następny
            rocznik będzie kupiony w cenach zupełnie innych - bliskich tych jakie płacą
            niemieccy importerzy. Mogło to się stać tylko i wyłącznie z powodu wielkości
            sprzedaży.

            Paradoksalnie robienie zakupów "tam", gdyby miało być rozwiazaniem dla istotnej
            dla rynku polskiego części konsumentów wina, doprowadziło by więc do upadku
            wielu małych, "rodzinnych" importerów a co za tym idzie umocnienie się na
            Polskim rynku silnych, często będących całkowicie w rękach niemieckiego
            kapitału importerów. Jak sądzicie, skoro te właśnie duże, niemieckie firmy,
            nawet teraz, mając możliwość kupienia win po cenach takich jak ich
            niemieckie "firmy matki" jakoś cen nie obniżają mimo licznej konkurencji i
            możliwości zakupów "tam", to czy obniżą je kiedy zostaną same na "placu boju"?
            Jednak import "bagażnikowy" dotyczy relatywnie niewielkiej ilości konsumentów,
            spośród tych którzy dają zarobek importerom.

            No i tak na koniec do Joe w związku z wyjazdem do Drezna ;-):

            Ja w całej rozciągłości popieram i rozumiem, ale nie wierzę że to Cię
            usatysfakcjonuje winiarsko. Często możliwość kontaktu i konfrontowania na
            bierząco kupowanych (poleconych) win, będzie pewnie warta większej ceny. Może
            nie aż tak bardzo jak wyliczyłeś...;-). Poza tym dla osoby pracującej w miarę
            intensywnie zawodowo w Polsce, trudno raczej w miarę regularnie bywać na
            zakupach "tam" - choć oczywiście zgadzam się z wyliczniem kosztów. Jeśli ktoś
            nie jest rentierem lub utrzymankiem z dużymi możliwościami finansowymi (a wtedy
            pewnie mu te różnice cen niezbyt "robią"), to trudno mi sobie wyobrazić mimo
            2000 oszczędości kogoś, kto "drogą śmierci" zwaną A2 wybiera się z Warszawy w
            1200 km trasę wśród tysięcy pijanych, zasypiających kierowców TIRów, do Berlina
            po wino. Jasne, że Ci co mają blisko, mają większy wybór, ale Polska to duży
            kraj i jednak jej większość leży nieco dalej od NRD niż piastowski Breslau.
            Pamiętaj, że jednak dla zdecydowanej większości konsumentów wina, nie jest ono
            przedmiotem tak szczegółowych i jakże (niektórych z piszących tutaj)
            frustrujących analiz. Znakomita większość po prostu wypija wieczorem wino,
            które im smakowało lub nie i tyle. Często nawet nie pamięta etykiety, nie
            mówiąc o nazwie, więc jak może dokonać takich porównań? Ja sam mam kikanaście
            przykładów klientów, którzy kupują wino "to co mi Pan ostatnio poradził".
            Naprawdę ich jest większość, a środowisko forumowe jest taką soczewką w której
            skupia się wiedza o winach, ale także o ich cenach - stąd wraca ten temat jak
            bumerang.

            To chyba tyle. Może coś jeszcze mi się przypomnii.

            Mam jeszcze wielką prośbę do potencjalnych adwersarzy, żeby podjeli (jeśli
            zechcą) dyskusję opartą na jakiejś w miarę sprawdzoenej wiedzy i argumentacji
            bardziej racjonalnej niż porównywanie z rynkiem samochodów nowych. I błagam bez
            uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopole! Jak słyszę oligopol to
            natychmiast mam przed oczami obrazek godny bareji, kiedy to zakonspirowany
            Manuel M. wraz z Zdzisławem Ch. ustalają zawyżone ceny. Najlepiej w jakimś
            poniemieckim bunkrze z czołówkami na głowach.
            • Gość: Rural Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: IP: 213.134.140.* 13.05.04, 14:49
              Jak w takim razie wyobrazasz sobie wzbudzenie popytu na polskim rynku przy
              takim poziomie cen?
              • giorgio_primo Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 14:52
                No właśnie nie wyobrażam sobie. W tym problem. Jedyne co widzę jako szansę, to
                wzrost poziomu życia Polaków.
                • Gość: Rural Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: IP: 213.134.140.* 13.05.04, 15:03
                  Przytoczyles bardzo racjonalny argument dotyczacy klasycznego efektu skali przy
                  zakupie win od producenta przez importera. Moze wiec nasi importerzy powinni
                  skupic sie na kilku wybranych producentach i kilku winach z ich portfolio. W
                  ostatnim MW piszac o firmie Atlantika (nie czepiam sie firmy, podaje tylko
                  przyklad) pojawia sie informacja o tym, ze importuje juz 75 roznych etykiet.
                  Moze powinna skupic sie na 5-10 naprawde dobrych winach, gwarantujac
                  odpowiednio niska cene i stale dostawy. Przyznam sie szczerze, ze podoba mi sie
                  w tym wzgledzie pelna asekuracji polityka PWW, ktora ma wciaz tych samych
                  producentow (wedlug mnie dobrych) i zapewnia ceny ktore nie sa z ksiezyca.
                  Podobno Campo di Sassi (Rosso di Montalcino od Frescobaldiego) mozna juz kupic
                  w promocji internetowej za 75 zł. Podoba mi sie.
                  • winoman Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 15:20
                    > Moze wiec nasi importerzy powinni
                    > skupic sie na kilku wybranych producentach i kilku winach z ich portfolio.

                    Nie wiem jak większość, ja pewnie nie jestem typowym konsumentem, ale w winie
                    cenię przede wszystkim różnorodność. Gdybym nagle musiał się ograniczyć nawet
                    do dziesięciu win z Portugalii, szybko by mi się znudziły i zacząłbym szukać
                    czegoś innego. Poza tym pewnie koś inny zaraz zacząłby sprowadzać inne wina z
                    tego kraju i miałby spore szanse zyskać we mnie (przynajmniej na jakiś czas)
                    wdzięcznego klienta.

                    > w tym wzgledzie pelna asekuracji polityka PWW, ktora ma wciaz tych samych
                    > producentow (wedlug mnie dobrych) i zapewnia ceny ktore nie sa z ksiezyca.

                    No tak, to pewnie dlatego tak rzadko pijam wina sprowadzane przez PWW i jeszcze
                    rzadziej odwiedzam ich sklepy. Oczywiście nie ceny są tego powodem.

                    Rynek wina to nie jest rynek samochodów, gdzie można przetrwać sprzedając tylko
                    Ople. Zresztą jest w Polsce kilku importerów, którzy mają w ofercie tylko
                    kilka, lub kilkanaście win i tak się składa, że należą do najdroższych.

                    Pozdrawiam!
                    • giorgio_primo Wybór jest istotny! 13.05.04, 15:47
                      Ja także szanuję PWW za ceny (choć wyższe ostatnio), ale niestety nie mam już
                      co kupić od nich. Z ich oferty włoskiej poznałem wszystko, a nowe roczniki
                      dostarczają prób na 2-3 tyg.

                      Poza tym nie porównujmy PWW do Atlantiki, bo oni jednak mają duuużo więcej
                      pozycji niż 75!!!
                    • Gość: Rural Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: IP: 213.134.140.* 13.05.04, 16:39
                      Oczywiscie wiele jest rzecza gustu. Jednak nie mialbym nic przeciwko temu zeby
                      butelka z Setubal czy Montalcino kosztowala u nas 10 euro, nawet kosztem
                      ograniczenia wyboru. Pare razy zdarzylo mi sie zaniesc na spotkania ze
                      znajomymi butelke portugalskiej Mimosy i wiele osob bylo zdumionych, ze mozna u
                      nas kupic takie dobre wino. Niestety, kiedy uslyszeli o jej cenie, tracili
                      wiare w rozwoj wlasnych winiarskich zainteresowan. Kolko sie zamyka.
                      • giorgio_primo Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 18:42
                        Gość portalu: Rural napisał(a):

                        > Oczywiscie wiele jest rzecza gustu. Jednak nie mialbym nic przeciwko temu
                        zeby
                        > butelka z Setubal czy Montalcino kosztowala u nas 10 euro, nawet kosztem
                        > ograniczenia wyboru.

                        Ograniczenie wyboru jeszcze nigdy nie zaowocowało obniżeniem cen. Ja nie
                        słyszałem o czymś takim.

                        > Pare razy zdarzylo mi sie zaniesc na spotkania ze
                        > znajomymi butelke portugalskiej Mimosy i wiele osob bylo zdumionych, ze mozna
                        u
                        >
                        > nas kupic takie dobre wino. Niestety, kiedy uslyszeli o jej cenie, tracili
                        > wiare w rozwoj wlasnych winiarskich zainteresowan. Kolko sie zamyka.

                        A ja zapytam czy gdyby wypili dobrego toskańczyka za 75 a jego cena jest "tam"
                        13€ to by nie stracili wiary? Myślę, że też, bo to nadal wysoka kwota dla
                        większości krajan.
                        • Gość: Rural Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: IP: 213.134.140.* 14.05.04, 16:49
                          No ale przeciez zgodzilismy sie co do tego, ze PWW majac stosunkowo skromna
                          oferte producentow, oferuje jednoczesnie w miare przyjazne ceny za ich butelki.
                          Mozemy podejrzewac, ze jest to mozliwe dzieki duzym ilosciowym zamowieniom i
                          pewnie podpisaniu dlugoterminowych kontraktow.
            • joe_stru Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 15:26
              giorgio_primo napisał:

              > Po pierwsze są wina, które są droższe "tam". Przykład? Proszę bardzo Solaia,
              > Tignanello Antinori w sklepie Movenpick w Berlinie - blisko 50% drożej. O
              > KaDeWe nie wspomnę, bo zaraz mnie zaleją argumenty, że to niedpbre
              porównanie,
              > choć nie wiem dlaczego Bollinger RD 1990 jest tam dwa razy droższy niż "tu".
              > Inne też bym mógł przytoczyć, ale po co? Wszyscy wiemy, że generalnie jest
              tam
              > zdecydowanie taniej.

              --->Ale to dotyczy tylko win z najwyższej półki. poza tym ile jest tych
              tańszych "tu"? Promil?

              > Sprawa druga: prawdopodobnie jako jedna z nielicznych tu osób znam wielu
              > imoprterów osobiście. Wiem jakie mają samochody. Często znam ceny zakupu wina
              u
              >
              > producenta lub hurtownika. Są importezry "pazerni" i tacy co pracują na
              > uczciwej marży. I co? I nic. Ceny nadal będą znacznie wyższe niż w Niemczech -

              > także u tych "przyzwoitych" importerów.
              >
              > Pokrótce spróbuję wyjaśnić jak to działa. Niemiecki rynek wina jest około 30
              > razy większy od polskiego, jeśli chodzi o "litrarz". O wartości nie będę
              > wspominał - każdy może ją sobie wyobrazić znając siłę nabywczą konsumenta
              > niemieckiego w porównaniu do polskiego. Co to w praktyce oznacza? Mniej
              więcej
              > to, że importer zamawiający zamiast 1000 butelek może zamówić ich 30000. Jak
              > myślicie, jaki rabat może uzyskać od producenta zapewniając mu zbyt na
              przykład
              >
              > połowy produkcji? Jeśli nie wiecie, to odpowiem Wam, że znam osobiście
              > sytuację, gdzie rabat osiągnął 45%, powodując że to konkretne wino mógłbym
              > zaimportować w cenie takiej jaka była detaliczna w Niemczech. Jestem ciekaw
              > jakie rozwiązanie proponujecie na tą sytuację, bo choć rabaty u producentów

              > różne, to jednak sam fakt ich istnienia dla dużych, niemieckich imorterów
              jest
              > rzeczą normalną.

              ----> Piszesz dalej ,że nie widzisz możliwości zmiany tego stanu rzeczy. Ja też
              nie. Ale moje jednostkowe obserwacje pospowiadają ,że coś się jednak zmienia. W
              niedzielę wieczorem winne półki pobliskich supermarketów są solidnie
              przetrzebione. Mój zdecydowanie piwny przyjaciel od jakiegoś czasu popija
              obiady jedzone "wraz z małżonką" jakims sikaczem i nawet mówi ,że to się da
              pić. W pracy coraz częściej pytają mnie o "dobre , czerwone wino półsłodkie ,
              niedrogie , francuskie". Coś się chyba jednak dzieje.

              > Do powyższej sytuacji dochodzą dodatkowo wyższy VAT i ostatnie regulacje
              > podatkowe, które w praktyce zmuszają polskiego importera do zapłacenia VATu w
              > momencie zakupu wina, a nie jak do niedawna w momencie wprowadzenia go na
              > rynek. Oznacza to zablokowanie ponad 1/5 środków. To też kosztuje.
              >
              > Sam bardzo bym chciał, żeby wino w Polsce było tańsze. Zależy mi jakby trochę
              > bardziej niż wielu z Was. Równocześnie mam pełną świadomość, że jedyną
              możliwą
              > drogą do tego jest wyraźne zwiększenie się konsumcji wina w Polsce, co może
              > nastąpić tylko w wypadku zwyżki dochodów Polaków z tzw. klasy średniej.
              >
              > Paradoksalnie, wejście do Unii (użyte tylko jako pretekst przez Ministerstwo
              > Finansów, bo Unia takich regulacji nie wymagała!) spowodowało powiększenie
              się
              > kosztów importu wina z terenu EU.
              >
              > I na koniec chcę Wam powiedzieć, że to od polskich konsumentów tak naprawdę
              > zależy jakie ceny będą u nas. Mam przykład (choć jeszcze nie mogę podać
              > producenta) tego, jak w ciągu kilku ostatnich lat, mimo dramatycznego wzrostu
              > kursu €, praca kilku zaangażowanych w sprzedaż win tej wybitnej piwnicy,
              > spowodowała, że niebawem ich wina będą w Polsce po cenie takiej jak za
              > zachodnią granicą. Spowdowali to oddani marce klienci, którzy bądź z braku
              > czasu, bądź z sympatii do sprzedających zapewnili takie obroty, że następny
              > rocznik będzie kupiony w cenach zupełnie innych - bliskich tych jakie płacą
              > niemieccy importerzy. Mogło to się stać tylko i wyłącznie z powodu wielkości
              > sprzedaży.
              >
              > Paradoksalnie robienie zakupów "tam", gdyby miało być rozwiazaniem dla
              istotnej
              >
              > dla rynku polskiego części konsumentów wina, doprowadziło by więc do upadku
              > wielu małych, "rodzinnych" importerów a co za tym idzie umocnienie się na
              > Polskim rynku silnych, często będących całkowicie w rękach niemieckiego
              > kapitału importerów. Jak sądzicie, skoro te właśnie duże, niemieckie firmy,
              > nawet teraz, mając możliwość kupienia win po cenach takich jak ich
              > niemieckie "firmy matki" jakoś cen nie obniżają mimo licznej konkurencji i
              > możliwości zakupów "tam", to czy obniżą je kiedy zostaną same na "placu
              boju"?
              > Jednak import "bagażnikowy" dotyczy relatywnie niewielkiej ilości
              konsumentów,
              > spośród tych którzy dają zarobek importerom.
              >
              > No i tak na koniec do Joe w związku z wyjazdem do Drezna ;-):
              >
              > Ja w całej rozciągłości popieram i rozumiem, ale nie wierzę że to Cię
              > usatysfakcjonuje winiarsko. Często możliwość kontaktu i konfrontowania na
              > bierząco kupowanych (poleconych) win, będzie pewnie warta większej ceny. Może
              > nie aż tak bardzo jak wyliczyłeś...;-). Poza tym dla osoby pracującej w miarę
              > intensywnie zawodowo w Polsce, trudno raczej w miarę regularnie bywać na
              > zakupach "tam" - choć oczywiście zgadzam się z wyliczniem kosztów. Jeśli ktoś
              > nie jest rentierem lub utrzymankiem z dużymi możliwościami finansowymi (a
              wtedy
              >
              > pewnie mu te różnice cen niezbyt "robią"), to trudno mi sobie wyobrazić mimo
              > 2000 oszczędości kogoś, kto "drogą śmierci" zwaną A2 wybiera się z Warszawy w
              > 1200 km trasę wśród tysięcy pijanych, zasypiających kierowców TIRów, do
              Berlina
              >
              > po wino. Jasne, że Ci co mają blisko, mają większy wybór, ale Polska to duży
              > kraj i jednak jej większość leży nieco dalej od NRD niż piastowski Breslau.
              > Pamiętaj, że jednak dla zdecydowanej większości konsumentów wina, nie jest
              ono
              > przedmiotem tak szczegółowych i jakże (niektórych z piszących tutaj)
              > frustrujących analiz. Znakomita większość po prostu wypija wieczorem wino,
              > które im smakowało lub nie i tyle. Często nawet nie pamięta etykiety, nie
              > mówiąc o nazwie, więc jak może dokonać takich porównań? Ja sam mam kikanaście
              > przykładów klientów, którzy kupują wino "to co mi Pan ostatnio poradził".
              > Naprawdę ich jest większość, a środowisko forumowe jest taką soczewką w
              której
              > skupia się wiedza o winach, ale także o ich cenach - stąd wraca ten temat jak
              > bumerang.
              >
              > To chyba tyle. Może coś jeszcze mi się przypomnii.
              >
              > Mam jeszcze wielką prośbę do potencjalnych adwersarzy, żeby podjeli (jeśli
              > zechcą) dyskusję opartą na jakiejś w miarę sprawdzoenej wiedzy i argumentacji
              > bardziej racjonalnej niż porównywanie z rynkiem samochodów nowych. I błagam
              bez
              >
              > uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopole! Jak słyszę oligopol to
              > natychmiast mam przed oczami obrazek godny bareji, kiedy to zakonspirowany
              > Manuel M. wraz z Zdzisławem Ch. ustalają zawyżone ceny. Najlepiej w jakimś
              > poniemieckim bunkrze z czołówkami na głowach.
              >
              >
              • giorgio_primo Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 15:44
                joe_stru napisał:


                > --->Ale to dotyczy tylko win z najwyższej półki. poza tym ile jest tych
                > tańszych "tu"? Promil?

                Zgadza się, ale przytoczyłem przykład taki, który dowodzi, że skala jest
                istotna niezwykle. Po prostu w Polsce można sprzedać relatywnie dużo win bardzo
                drogich. Wciąż. Tak więc i ceny win "topowych" mogą być czasami konkurencyjne.
                W wypadku "masy" na razie szans nie ma.


                > ----> Piszesz dalej ,że nie widzisz możliwości zmiany tego stanu rzeczy. Ja
                > też
                > nie. Ale moje jednostkowe obserwacje pospowiadają ,że coś się jednak zmienia.
                W
                >
                > niedzielę wieczorem winne półki pobliskich supermarketów są solidnie
                > przetrzebione. Mój zdecydowanie piwny przyjaciel od jakiegoś czasu popija
                > obiady jedzone "wraz z małżonką" jakims sikaczem i nawet mówi ,że to się da
                > pić. W pracy coraz częściej pytają mnie o "dobre , czerwone wino półsłodkie ,
                > niedrogie , francuskie". Coś się chyba jednak dzieje.

                Boję się, że przetrzebienie wynikało z bałaganu jaki wprowadziły regulacje
                finansowe. Oby jednak było jak piszesz! Oby!

            • amsti Mercedesy i prezesi 13.05.04, 15:40
              giorgio_primo napisał:

              > I błagam bez
              > uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopole!

              O nie, nie zgadzam się. Od dzisiaj protestuję przeciwko zbyt wysokim zarobkom
              producentów, importerów i detalistów wina :);)

              Domagam się:

              1. Zakazu sprzedaży win M. Chapoutiera w Polsce. Człowiek ten ordynarnie zawyża
              ceny swoich win, przeznaczając wyłudzone od konsumentów pieniądze na luksusowe
              samochody.

              2. Obniżenia cen wszystkich Premier Crus z Bordeaux do wysokości 10%
              dotychczasowych cen.

              3. Dopuszczenia do sprzedzaży win tylko po godzinie trzynastej i zakazu
              sprzedaży w niedzielę.

              4. Opodatkowania wszystkich ludzi związanych z winnych biznesem posiadających
              droższy samochód niż maluch albo DU matiz 80 % podatkiem od dochodów.

              Ja Wam dam krwiopijcy.




              • Gość: docg Re: Mercedesy i Amsti IP: 212.160.147.* 13.05.04, 15:47
                amsti napisał:
                > O nie, nie zgadzam się. Od dzisiaj protestuję przeciwko zbyt wysokim zarobkom
                > producentów, importerów i detalistów wina :);)
                >
                > Domagam się: (...)
                > 2. Obniżenia cen wszystkich Premier Crus z Bordeaux do wysokości 10%
                > dotychczasowych cen...

              • giorgio_primo Re: Mercedesy i prezesi 13.05.04, 15:50
                amsti napisał:

                > giorgio_primo napisał:
                >
                > > I błagam bez
                > > uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopole!
                >
                > O nie, nie zgadzam się. Od dzisiaj protestuję przeciwko zbyt wysokim zarobkom
                > producentów, importerów i detalistów wina :);)
                >
                > Domagam się:
                >
                > 1. Zakazu sprzedaży win M. Chapoutiera w Polsce. Człowiek ten ordynarnie
                zawyża
                > ceny swoich win, przeznaczając wyłudzone od konsumentów pieniądze na luksusowe
                > samochody.

                U mnie masz załatwione.

                > 2. Obniżenia cen wszystkich Premier Crus z Bordeaux do wysokości 10%
                > dotychczasowych cen.

                Te które mam, obniżę nawet o 50%. Chętnie. (Wczoraj wypiłem tak paskudne Saint
                Emilion 1999 za 170zł, że aż mi głupio było.)

                > 3. Dopuszczenia do sprzedzaży win tylko po godzinie trzynastej i zakazu
                > sprzedaży w niedzielę.

                A może jakiś kompromis? Od 12tej? Niedziela załatwiona.

                > 4. Opodatkowania wszystkich ludzi związanych z winnych biznesem posiadających
                > droższy samochód niż maluch albo DU matiz 80 % podatkiem od dochodów.

                Cinquecento dopuść też proszę...

                ;-)))
              • joe_stru Re: Mercedesy i prezesi 13.05.04, 15:58
                amsti napisał:

                > giorgio_primo napisał:
                >
                > > I błagam bez
                > > uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopole!
                >
                > O nie, nie zgadzam się. Od dzisiaj protestuję przeciwko zbyt wysokim zarobkom
                > producentów, importerów i detalistów wina :);)
                >
                > Domagam się:
                >
                > 1. Zakazu sprzedaży win M. Chapoutiera w Polsce. Człowiek ten ordynarnie
                zawyża
                > ceny swoich win, przeznaczając wyłudzone od konsumentów pieniądze na luksusowe
                > samochody.
                >
                > 2. Obniżenia cen wszystkich Premier Crus z Bordeaux do wysokości 10%
                > dotychczasowych cen.
                >
                > 3. Dopuszczenia do sprzedzaży win tylko po godzinie trzynastej i zakazu
                > sprzedaży w niedzielę.
                >
                > 4. Opodatkowania wszystkich ludzi związanych z winnych biznesem posiadających
                > droższy samochód niż maluch albo DU matiz 80 % podatkiem od dochodów.
                >
                > Ja Wam dam krwiopijcy.
                >
                >
                >
                -----> A krawat chwacki w paski ukośne masz już???:)
                • Gość: gaga Re: Mercedesy i prezesi IP: *.27-151.libero.it 13.05.04, 16:01
                  -----> A krawat chwacki w paski ukośne masz już???:)

                  I nie zapomnij o opaleniznie! :)
                • panowca Re: Mercedesy i prezesi 14.05.04, 11:44
                  joe_stru napisał:

                  > amsti napisał:
                  >
                  > > giorgio_primo napisał:
                  > >
                  > > > I błagam bez
                  > > > uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopole!
                  > >
                  > > O nie, nie zgadzam się. Od dzisiaj protestuję przeciwko zbyt wysokim zarob
                  > kom
                  > > producentów, importerów i detalistów wina :);)
                  > >
                  > > Domagam się:
                  > >
                  > > 1. Zakazu sprzedaży win M. Chapoutiera w Polsce. Człowiek ten ordynarnie
                  > zawyża
                  > > ceny swoich win, przeznaczając wyłudzone od konsumentów pieniądze na luksu
                  > sowe
                  > > samochody.
                  > >
                  > > 2. Obniżenia cen wszystkich Premier Crus z Bordeaux do wysokości 10%
                  > > dotychczasowych cen.
                  > >
                  > > 3. Dopuszczenia do sprzedzaży win tylko po godzinie trzynastej i zakazu
                  > > sprzedaży w niedzielę.
                  > >
                  > > 4. Opodatkowania wszystkich ludzi związanych z winnych biznesem posiadając
                  > ych
                  > > droższy samochód niż maluch albo DU matiz 80 % podatkiem od dochodów.
                  > >
                  > > Ja Wam dam krwiopijcy.
                  > >
                  > >
                  > >
                  > -----> A krawat chwacki w paski ukośne masz już???:)


                  no własnie amsti Wallenrodem winiarzy na tych hasłach amsti zostanie
                  prezydentową a potem sprtnie wprowadzi winarchię i będziemy pierwszą winna
                  wszystkiemu republiką - ale proponuję krawat w biało - bordowe pasy
            • joe_stru Re: Temat jest stary i nudny, ale jeszcze raz: 13.05.04, 15:40
              giorgio_primo napisał:

              ) Po pierwsze są wina, które są droższe "tam". Przykład? Proszę bardzo Solaia,
              ) Tignanello Antinori w sklepie Movenpick w Berlinie - blisko 50% drożej. O
              ) KaDeWe nie wspomnę, bo zaraz mnie zaleją argumenty, że to niedpbre
              porównanie,
              ) choć nie wiem dlaczego Bollinger RD 1990 jest tam dwa razy droższy niż "tu".
              ) Inne też bym mógł przytoczyć, ale po co? Wszyscy wiemy, że generalnie jest
              tam
              ) zdecydowanie taniej.

              ---)Ale to dotyczy tylko win z najwyższej półki. poza tym ile jest tych
              tańszych "tu"? Promil?

              ) Sprawa druga: prawdopodobnie jako jedna z nielicznych tu osób znam wielu
              ) imoprterów osobiście. Wiem jakie mają samochody. Często znam ceny zakupu wina
              u
              )
              ) producenta lub hurtownika. Są importezry "pazerni" i tacy co pracują na
              ) uczciwej marży. I co? I nic. Ceny nadal będą znacznie wyższe niż w Niemczech -

              ) także u tych "przyzwoitych" importerów.
              )
              ) Pokrótce spróbuję wyjaśnić jak to działa. Niemiecki rynek wina jest około 30
              ) razy większy od polskiego, jeśli chodzi o "litrarz". O wartości nie będę
              ) wspominał - każdy może ją sobie wyobrazić znając siłę nabywczą konsumenta
              ) niemieckiego w porównaniu do polskiego. Co to w praktyce oznacza? Mniej
              więcej
              ) to, że importer zamawiający zamiast 1000 butelek może zamówić ich 30000. Jak
              ) myślicie, jaki rabat może uzyskać od producenta zapewniając mu zbyt na
              przykład
              )
              ) połowy produkcji? Jeśli nie wiecie, to odpowiem Wam, że znam osobiście
              ) sytuację, gdzie rabat osiągnął 45%, powodując że to konkretne wino mógłbym
              ) zaimportować w cenie takiej jaka była detaliczna w Niemczech. Jestem ciekaw
              ) jakie rozwiązanie proponujecie na tą sytuację, bo choć rabaty u producentów

              ) różne, to jednak sam fakt ich istnienia dla dużych, niemieckich imorterów
              jest
              ) rzeczą normalną.

              ----) Piszesz dalej ,że nie widzisz możliwości zmiany tego stanu rzeczy. Ja też
              nie. Ale moje jednostkowe obserwacje pospowiadają ,że coś się jednak zmienia. W
              niedzielę wieczorem winne półki pobliskich supermarketów są solidnie
              przetrzebione. Mój zdecydowanie piwny przyjaciel od jakiegoś czasu popija
              obiady jedzone "wraz z małżonką" jakims sikaczem i nawet mówi ,że to się da
              pić. W pracy coraz częściej pytają mnie o "dobre , czerwone wino półsłodkie ,
              niedrogie , francuskie". Coś się chyba jednak dzieje.
              Jak wiesz sporo zrobiłem dla rozowju rynku wina w Polsce , oczywiście na miarę
              moich możliwości. Dość powiedzieć , że 90% win które KUPIŁEM i wypiłem miało
              na szyjce przyklejonego butaprenem orła , który dumnie wypinał swą pazerną
              pierś. I co?? I nic.

              ) Do powyższej sytuacji dochodzą dodatkowo wyższy VAT i ostatnie regulacje
              ) podatkowe, które w praktyce zmuszają polskiego importera do zapłacenia VATu w
              ) momencie zakupu wina, a nie jak do niedawna w momencie wprowadzenia go na
              ) rynek. Oznacza to zablokowanie ponad 1/5 środków. To też kosztuje.
              )
              ) Sam bardzo bym chciał, żeby wino w Polsce było tańsze. Zależy mi jakby trochę
              ) bardziej niż wielu z Was. Równocześnie mam pełną świadomość, że jedyną
              możliwą
              ) drogą do tego jest wyraźne zwiększenie się konsumcji wina w Polsce, co może
              ) nastąpić tylko w wypadku zwyżki dochodów Polaków z tzw. klasy średniej.
              )
              ) Paradoksalnie, wejście do Unii (użyte tylko jako pretekst przez Ministerstwo
              ) Finansów, bo Unia takich regulacji nie wymagała!) spowodowało powiększenie
              się
              ) kosztów importu wina z terenu EU.

              ----) Ale jedno mnie zastanawia. Na ile różne są regulacje podatkowo-celno-
              vatowe dotyczące alkoholi mocnych. zauważyłem ,że ceny whisky single malt
              spadły i to znacznie. O ile jakiś czas temu zawierały się one w przedziale 170-
              290 złotych , to wczoraj zauważyłem ,że jest to 120 - 200 złotych. Dlaczego?
              Rynek single maltów jest u nas jescze mniejszy , jak sądzę , niż win.

              ) I na koniec chcę Wam powiedzieć, że to od polskich konsumentów tak naprawdę
              ) zależy jakie ceny będą u nas. Mam przykład (choć jeszcze nie mogę podać
              ) producenta) tego, jak w ciągu kilku ostatnich lat, mimo dramatycznego wzrostu
              ) kursu €, praca kilku zaangażowanych w sprzedaż win tej wybitnej piwnicy,
              ) spowodowała, że niebawem ich wina będą w Polsce po cenie takiej jak za
              ) zachodnią granicą. Spowdowali to oddani marce klienci, którzy bądź z braku
              ) czasu, bądź z sympatii do sprzedających zapewnili takie obroty, że następny
              ) rocznik będzie kupiony w cenach zupełnie innych - bliskich tych jakie płacą
              ) niemieccy importerzy. Mogło to się stać tylko i wyłącznie z powodu wielkości
              ) sprzedaży.

              ---) Podziwiam ich determinacje. Ale ja nie wyrobię finansowo. Za mikry ze mnie
              odbiorca.
              ) Paradoksalnie robienie zakupów "tam", gdyby miało być rozwiazaniem dla
              istotnej
              )
              ) dla rynku polskiego części konsumentów wina, doprowadziło by więc do upadku
              ) wielu małych, "rodzinnych" importerów a co za tym idzie umocnienie się na
              ) Polskim rynku silnych, często będących całkowicie w rękach niemieckiego
              ) kapitału importerów. Jak sądzicie, skoro te właśnie duże, niemieckie firmy,
              ) nawet teraz, mając możliwość kupienia win po cenach takich jak ich
              ) niemieckie "firmy matki" jakoś cen nie obniżają mimo licznej konkurencji i
              ) możliwości zakupów "tam", to czy obniżą je kiedy zostaną same na "placu
              boju"?
              ---)Z pewnością nie. I nie chciałbym doprowadzić do niczyjego upadku. Boję się
              jednak , że dalsze kupowanie dużej ilości win w Polsce doprowadzi do upadku
              mojego gospodarstwa domowego. Bliższa koszula ciału:))

              ) Jednak import "bagażnikowy" dotyczy relatywnie niewielkiej ilości
              konsumentów,
              ) spośród tych którzy dają zarobek importerom.
              ---) Na razie...

              ) No i tak na koniec do Joe w związku z wyjazdem do Drezna ;-):
              )
              ) Ja w całej rozciągłości popieram i rozumiem, ale nie wierzę że to Cię
              ) usatysfakcjonuje winiarsko. Często możliwość kontaktu i konfrontowania na
              ) bierząco kupowanych (poleconych) win, będzie pewnie warta większej ceny. Może
              ) nie aż tak bardzo jak wyliczyłeś...;-).
              ---)Oczywiście , są takie sklepy , w których będe kupował zawsze , dla
              przyjemności po prostu.

              Poza tym dla osoby pracującej w miarę
              ) intensywnie zawodowo w Polsce, trudno raczej w miarę regularnie bywać na
              ) zakupach "tam" - choć oczywiście zgadzam się z wyliczniem kosztów. Jeśli ktoś
              ) nie jest rentierem lub utrzymankiem z dużymi możliwościami finansowymi (a
              wtedy
              )
              ) pewnie mu te różnice cen niezbyt "robią"), to trudno mi sobie wyobrazić mimo
              ) 2000 oszczędości kogoś, kto "drogą śmierci" zwaną A2 wybiera się z Warszawy w
              ) 1200 km trasę wśród tysięcy pijanych, zasypiających kierowców TIRów, do
              Berlina
              )
              ) po wino. Jasne, że Ci co mają blisko, mają większy wybór, ale Polska to duży
              ) kraj i jednak jej większość leży nieco dalej od NRD niż piastowski Breslau.
              ) Pamiętaj, że jednak dla zdecydowanej większości konsumentów wina, nie jest
              ono
              ) przedmiotem tak szczegółowych i jakże (niektórych z piszących tutaj)
              ) frustrujących analiz. Znakomita większość po prostu wypija wieczorem wino,
              ) które im smakowało lub nie i tyle. Często nawet nie pamięta etykiety, nie
              ) mówiąc o nazwie, więc jak może dokonać takich porównań? Ja sam mam kikanaście
              ) przykładów klientów, którzy kupują wino "to co mi Pan ostatnio poradził".
              ) Naprawdę ich jest większość, a środowisko forumowe jest taką soczewką w
              której
              ) skupia się wiedza o winach, ale także o ich cenach - stąd wraca ten temat jak
              ) bumerang.
              )
              ) To chyba tyle. Może coś jeszcze mi się przypomnii.

              ---) Więc może dlatego kilku "świadomych konsumentów" pojedzie do NRD a reszta
              kupi tu. Wilk będzie syty i Owca cały:))

              ) Mam jeszcze wielką prośbę do potencjalnych adwersarzy, żeby podjeli (jeśli
              ) zechcą) dyskusję opartą na jakiejś w miarę sprawdzoenej wiedzy i argumentacji
              ) bardziej racjonalnej niż porównywanie z rynkiem samochodów nowych. I błagam
              bez
              )
              ) uogólnień typu "mercedesy" prezesow i oligopo
              • panowca insynuacje 14.05.04, 11:49
                jakoby "istnieli klienci nieświadomi" i są to moi klienci będa skutowały
                wywieszeniem twojego zdjęcia bna tablicy "tych klientów nie obsługujemy
                jak to mówią w kalifornijskich melodramatach "zostańmy przyjaciółmi"
                nie chce udarzac w ton mirka astera - i nie uderzę bo zacznie sie kolejna
                dziwna dyskusja

                • joe_stru Re: insynuacje 14.05.04, 12:52
                  panowca napisał:

                  > jakoby "istnieli klienci nieświadomi" i są to moi klienci będa skutowały
                  > wywieszeniem twojego zdjęcia bna tablicy "tych klientów nie obsługujemy
                  > jak to mówią w kalifornijskich melodramatach "zostańmy przyjaciółmi"
                  > nie chce udarzac w ton mirka astera - i nie uderzę bo zacznie sie kolejna
                  > dziwna dyskusja
                  >
                  ---->Ja to trochę przestaje rozumieć. Chcesz dyskutować ze stwierdzeniem , że
                  istnieją , jeśli chodzi o wino , klienci świadomi i nieświadomi? To się dziwię.
                  Tak wśród kupujących u Ciebie ,jak i w każdym innym sklepie kupują ludzie
                  znający się na rzeczy dobrze , średnio , jak i wcale. nie wiem gdzie tu są
                  jakieś insynuacje?pzdr.
                  • Gość: panowca Re: insynuacje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.04, 13:05
                    z tego co zrozumiałem wszyscy, którzy nie jadą do NRD i nadal kupują w POlsce
                    nazwałeś "nieświadomymi" - a ogólny wydźwięk jest taki ze tylko frajerzy
                    kupują w POlsce
                    • ducale Re: insynuacje 14.05.04, 13:14
                      Gość portalu: panowca napisał(a):

                      > z tego co zrozumiałem wszyscy, którzy nie jadą do NRD i nadal kupują w POlsce
                      > nazwałeś "nieświadomymi" - a ogólny wydźwięk jest taki ze tylko frajerzy
                      > kupują w POlsce
                      Dla mnie to ogólny wydźwiek jest taki ,ze wszystko co niemieckie jest lepsze,w
                      końcu mówimy tylko o niemieckich winach;)), czy wy nie chcecie z nowu miasta
                      Breslau ;)
                      pozdr
                      a tak na marginesie to w tym temacie nie uzyskacie kompromisu, ceny jak
                      bumerang wracają na forum
                  • Gość: docg 3 gr IP: 212.160.147.* 14.05.04, 13:12
                    ci "świadomi", jeśli nawet pojadą za granicę żeby przywieźć bagażnik tańszego
                    wina, i tak bedą kupować "tu", tylko trochę mniej. Przypuszczam, że skala
                    prywatnego importu znacząco się nie zwiększy, bo z wakacji i tak ludzie zawsze
                    przywozili "ile wlezie" nie bacząc na ograniczenia, a tych, którzy specjalnie
                    pojadą napełnic bagażnik będzie niewielu - przede wszystkim moga to być osoby
                    które piją dużo wina i wiedzą, co warto kupić (to jest ta "świadomość") oraz
                    maja możliwości takiego wyjazdu (czas i kasę do zamrożenia).
                    • panowca trochę off 14.05.04, 13:22
                      Gość portalu: docg napisał(a):

                      > ci "świadomi", jeśli nawet pojadą za granicę żeby przywieźć bagażnik tańszego
                      > wina, i tak bedą kupować "tu", tylko trochę mniej. Przypuszczam, że skala
                      > prywatnego importu znacząco się nie zwiększy, bo z wakacji i tak ludzie
                      zawsze
                      > przywozili "ile wlezie" nie bacząc na ograniczenia, a tych, którzy specjalnie
                      > pojadą napełnic bagażnik będzie niewielu - przede wszystkim moga to być osoby
                      > które piją dużo wina i wiedzą, co warto kupić (to jest ta "świadomość") oraz
                      > maja możliwości takiego wyjazdu (czas i kasę do zamrożenia).


                      wczoraj po naszej rozmowie na czacie trochę się zastanawiałem nad tą
                      technokratyczną koncepcja planowego zakupu w NRD i myśle że to kwestia bardzo
                      indywidualna
                      rozmawałem z klientem który zawsze odwiedza mnie w czwartek przed zamknęciem i
                      spytałem co o tym sadzi - powiedział że od zakupów to on ma mnie a pozatym nie
                      ma czasu na pierdoły i co tydzień kupuje 3-4 wina w granicach cenowych , które
                      sam sobie wyznacza na które mu pozwala budżet (niemały wierzcie) -
                      sam uwielbiam biegać po sklepach winiarski i sklepach z winem i bardzo często
                      robię zakupy u konkurencji a w podrózach zawsze głównym punktem wycieczki sa
                      sklepy z winem - z ostatniego urlopu przywiozłem ponad 30 butelek bardzo
                      dobrych win niemieckich - raz że taniej a dwa ze i tak ich w Polsce nie ma -
                      ale nie wyobrazam sobie ze zrobułbym półroczny zakup jednego dnia i potem
                      siedział w domu i pił - to nudne - wiadomo, że prędzej czy później i tak
                      kupiłbym cos nowego coś ciekawego w dobrej cenie co pojawiłoby się przykłądowo
                      w moim wiejskim sklepiku
                      • joe_stru Re: trochę off 14.05.04, 13:38
                        panowca napisał:

                        > Gość portalu: docg napisał(a):
                        >
                        > > ci "świadomi", jeśli nawet pojadą za granicę żeby przywieźć bagażnik tańsz
                        > ego
                        > > wina, i tak bedą kupować "tu", tylko trochę mniej. Przypuszczam, że skala
                        > > prywatnego importu znacząco się nie zwiększy, bo z wakacji i tak ludzie
                        > zawsze
                        > > przywozili "ile wlezie" nie bacząc na ograniczenia, a tych, którzy specjal
                        > nie
                        > > pojadą napełnic bagażnik będzie niewielu - przede wszystkim moga to być os
                        > oby
                        > > które piją dużo wina i wiedzą, co warto kupić (to jest ta "świadomość") or
                        > az
                        > > maja możliwości takiego wyjazdu (czas i kasę do zamrożenia).
                        >
                        >
                        > wczoraj po naszej rozmowie na czacie trochę się zastanawiałem nad tą
                        > technokratyczną koncepcja planowego zakupu w NRD i myśle że to kwestia bardzo
                        > indywidualna
                        > rozmawałem z klientem który zawsze odwiedza mnie w czwartek przed zamknęciem
                        i
                        > spytałem co o tym sadzi - powiedział że od zakupów to on ma mnie a pozatym
                        nie
                        >
                        > ma czasu na pierdoły i co tydzień kupuje 3-4 wina w granicach cenowych ,
                        które
                        > sam sobie wyznacza na które mu pozwala budżet (niemały wierzcie) -
                        > sam uwielbiam biegać po sklepach winiarski i sklepach z winem i bardzo często
                        > robię zakupy u konkurencji a w podrózach zawsze głównym punktem wycieczki sa
                        > sklepy z winem - z ostatniego urlopu przywiozłem ponad 30 butelek bardzo
                        > dobrych win niemieckich - raz że taniej a dwa ze i tak ich w Polsce nie ma -

                        > ale nie wyobrazam sobie ze zrobułbym półroczny zakup jednego dnia i potem
                        > siedział w domu i pił - to nudne - wiadomo, że prędzej czy później i tak
                        > kupiłbym cos nowego coś ciekawego w dobrej cenie co pojawiłoby się
                        przykłądowo
                        > w moim wiejskim sklepiku
                        >
                        ---> Jeszcze do poprzedniego Twojego postu - jestem widać frajerem , bo kupuje
                        wino w Polsce od jakichś siedmiu lat. Będę kupował dalej , tylko , jak pisze
                        deo może o tych ileś-tam butelek mniej , bo a)taniej zapłacę , b)kupię sobie
                        tam wina , których nie ma tu. A tłumacząc wszystko do końca , skoro trzeba ,
                        chodziło mi o to , że ten , kto pojedzie kupować wino do Niemiec , czy
                        gdziekolwiek , raczej etap "Zośki" ma już za sobą.
                        twój klient nie ma czasu na pierdoły - jego wybór. Ja od czasu do czasu mam
                        czas na pierdoły. Też , jak wiesz , bardzo lubię chodzić po sklepach
                        winiarskich , ale we Wrocławiu - umówmy się- po tych kilku latach są to wizyty
                        już zdecydowanie mniej ekscytujące. Repertuar w Nicolasie choćby , jest taki
                        sam właściwie od początku , czyli 5 lat.
                        Co do kupowania i nudy. Ja jednak za bardziej ekscytującą uważam chwilę
                        próbowania wina , niż jego zakupu. Nie widzę raczej niczego nudnego w
                        otwieraniu coraz to nowej butelki wina z własnej lodówki. Jedyna różnica , to
                        ta ,że otwarcia nie poprzedza wizyta w sklepie. A,że mając tą "kontrabande" już
                        w domu kupię coś czasem we Wrocławiu to nie ulega wątpliwośc...pzdr.
                        • panowca Re: trochę off 14.05.04, 14:05
                          ---> Jeszcze do poprzedniego Twojego postu - jestem widać frajerem , bo kupu
                          > je
                          > wino w Polsce od jakichś siedmiu lat.

                          ale przecież to Twoje słowa - wszyscy wiemy jakie sa ceny w Polsce ale keidy
                          piszesz o frjerskich cenach w POlsce i jako przykłąd podajesz sklep, w którym
                          pracuje to jak mysłisz ile osób czytających to forum nastepnym razem zastanowi
                          się czy przyjśc po to wino - nie kaz mi się cieszyć z tego powodu

                          A tłumacząc wszystko do końca , skoro trzeba ,
                          > chodziło mi o to , że ten , kto pojedzie kupować wino do Niemiec , czy
                          > gdziekolwiek , raczej etap "Zośki" ma już za sobą.

                          może źle to rozumiem ale wcal etak nie jest wiesz ile opowiesci już
                          wysłauchałem o przywożeniu litrami z Włoch czy Chorwacji podrzędnych sikaczy -
                          bo taniej - ktoś mógłby opacznie zrozumieś że jeśli chce być uznany za osobę,
                          która ma etap "Zoski" za sobą powinien kupowac planowo i sysytematycznie
                          zamiast "po frajersku" przepłacac w POlsce

                          Też , jak wiesz , bardzo lubię chodzić po sklepach
                          > winiarskich , ale we Wrocławiu - umówmy się- po tych kilku latach są to
                          wizyty
                          > już zdecydowanie mniej ekscytujące. Repertuar w Nicolasie choćby , jest taki
                          > sam właściwie od początku , czyli 5 lat.
                          > Co do kupowania i nudy. Ja jednak za bardziej ekscytującą uważam chwilę
                          > próbowania wina , niż jego zakupu. Nie widzę raczej niczego nudnego w
                          > otwieraniu coraz to nowej butelki wina z własnej lodówki. Jedyna różnica , to
                          > ta ,że otwarcia nie poprzedza wizyta w sklepie. A,że mając tą "kontrabande"
                          już

                          takich osób jak ty jest jesccze bardzo mało - dla zdecydowanej większości
                          wizyta w sklepie i poznawanie wina poprzez mniej lub bardziej zafascynowanego
                          swoją praca sprzedawce jest interesujące - czasmi zastanawiam się kiedy to się
                          skończy - coraz częściej zdarza mi sie że klienci , którzy "uczyli się " wina
                          na naszym produkcie świadomie wybieraja coś u konkurencji informują o okazjach
                          przywożą coś z zagranicy - i co mam się wkurzac - chyba nie wiem ze zawsze
                          wpadna z pytaniem co nowego - wierz mi jesteś w winiarskiej elicie z tym ze ta
                          elita jest jeszcze mało liczna a forum jest trochę jak krzywe zwierciadło i
                          soczewka w jednym zniekształca i powiększa coś czym przynajmniej ja zyję a co
                          większośc naszych rodaków ma gdzies...
            • miszka44 Temat jest stary i nudny, ale ciągle żywy... 13.05.04, 17:18
              > Pokrótce spróbuję wyjaśnić jak to działa.

              Giorgio, dzięki za tak obszerne wyjaśnienia. Niestety nie poprawiły mi one
              humoru. Nie wiem ilu straceńców poświęci wątroby, życie rodzinne i domowe
              budżety, żeby dać importerom szansę wynegocjowania 45-proc. upustów :-) To
              niestety musi być ruch masowy. Wyobraźcie sobie: taka "Solidarność Wina", 10
              mln członków... ;-) A na razie pozostaje "Pierwsza (Primeur?) Kadrowa".

              Pzdr
              M44
              • giorgio_primo Re: Temat jest stary i nudny, ale ciągle żywy... 13.05.04, 18:43
                miszka44 napisał:

                > > Pokrótce spróbuję wyjaśnić jak to działa.
                >
                > Giorgio, dzięki za tak obszerne wyjaśnienia. Niestety nie poprawiły mi one
                > humoru.

                A mi myślisz, że porawiły. Ja jestem załamany.

                > Nie wiem ilu straceńców poświęci wątroby, życie rodzinne i domowe
                > budżety, żeby dać importerom szansę wynegocjowania 45-proc. upustów :-) To
                > niestety musi być ruch masowy. Wyobraźcie sobie: taka "Solidarność Wina", 10
                > mln członków... ;-) A na razie pozostaje "Pierwsza (Primeur?) Kadrowa".
                >
                > Pzdr
                > M44
              • Gość: Merlotka Re: Temat jest stary i nudny, ale ciągle żywy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.05.04, 01:27
                Jestem zdecydowanie za,mnie również te zawiłe debaty/prawie jak w
                Sejmie,niczego nie wyjaśniły/,ciągłe animozje a sądziłam,iż jest to FORUM
                klarowne,niestety chyba nie,a szkoda.
                Serdecznie pozdrawiam
                SECOND
                • ducale Do Merlotki .... 15.05.04, 10:10
                  Gość portalu: Merlotka napisał(a):

                  > Jestem zdecydowanie za,mnie również te zawiłe debaty/prawie jak w
                  > Sejmie,niczego nie wyjaśniły/,ciągłe animozje a sądziłam,iż jest to FORUM
                  > klarowne,niestety chyba nie,a szkoda.
                  > Serdecznie pozdrawiam
                  > SECOND
                  Przepraszam bardzo a czego ty oczekiwałaś , 'złotego środka"?odkrycia prawd
                  niezbadanych ?Polecam post Cecyla ,wino nie ma wzorca i ciągle będzie tematem
                  do dyskusji i własnych poszukiwań.Dopóki wino będzie towarem handlowym i nie
                  bedzie rozdawane temat jego ceny zawsze bedzie aktualny. Jednemu opłaca sie
                  jechac do NRD,inny nie ma czasu ,ich własny wybór z którym dzieki istnieniu
                  tego forum sie znami dzieli.Porównania naszych dyskusji do panów
                  Giertychów,Jagielińskich jest nie na miejscu, wybacz
                  pozdr
                • joe_stru Merlotka , Ducale... 15.05.04, 11:25
                  Gość portalu: Merlotka napisał(a):

                  > ciągłe animozje a sądziłam,iż jest to FORUM
                  > klarowne,niestety chyba nie,a szkoda.
                  > Serdecznie pozdrawiam
                  > SECOND
                  >
                  ---->na szczęście uczestniczenie nie jest obowiązkowe...pzdr.

                  Ducale: wczoraj oglądałem debatę nad Belką. Wolę żeby mówili do mnie "Ty ch..."
                  niż np. "Ty pośle". Masz rację , porównanie tego forum do naszego parlamentu
                  jest obraźliwe:)))
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja