Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      nowoswiatowosc??

    17.05.04, 03:58
    tak dla poprawy humoru czytam sobie czasami strony z opisami
    win "profesjonalnych" firm handlujacych tym trunkiem w Polsce. Obok
    charakterystyk typu "z nutka smietankowej swiezosci", "porzadny
    bukiet","zapach lasu i grzybow przechodzacy w slodkie ciastko z wisnia" (to o
    jednym znanym mi malbecu arg.) pojawiaja sie w wielu opisach komentarze
    typu "dosyc",
    "calkiem", czy "bardzo w stylu nowoswiatowe". I tu juz sie robi powaznie.
    Od ponad roku poruszam sie po Nowym Swiecie (tu mam na mysli Chile i
    Argentyne) i mam wrazenie, ze cos mi umyka, bowiem do dzis nie tylko nie
    potrafie nic powiedziec o stopniu ani rodzaju nowoswiatowosci danego wina,
    ale wrecz nie mam pojecia o jaka z charakterystyk wina tu chodzi.
    Co to jest owa "nowoswiatowosc"??
      • joe_stru Re: nowoswiatowosc?? 17.05.04, 08:55
        Hej! Popiłem sporo amerykańskich win .Bardzo lubię tą nowoświatowość. W ustach
        miłośników Europy to słowo ma wymiar negatywny raczej. Bo rzeczywiście wina
        tanie , supermarketowe są w pewnym sensie prostackie. Robione moim zdaniem
        tak , by mogły się spodobać jak największej liczbie odbiorców. Taki winny
        Stachursky - wszystko ładnie opakowane , wyprodukowane , ale głupie do imentu.
        Te wina nie mają właściwie indywidualnych cech - są niemal bliźniacze. Jasne -
        piję je czasami , ale nie jest to źródłem żadnej podniety.
        A w przypadku win dobrych , jak dla mnie , nie istnieją takie podziały.
        Trudno mi to wszystko ubrać w słowa , dlatego mam propozycję. Zrób taki test -
        kup trzy różne Sauvignon Blanc w Chile - na różnym poziomie cenowym. Powinieneś
        dostrzec , że różnią się głównie intensywnością aromatu i smaiku. Treść jest
        bardzo podobna. To jest według mnie taka negatywna nowoświatowość.
        I drugi test : wypij obok siebie byle jakie tanie , argentyńskie Chardonnay ,
        takie za 7-8 pesos i Luigi Bosca Chardonnay Unfiltred 1999 (Kupowałem W bsas w
        Pacyfiku za jakieś 45 p.) Tu powinieneś zauważyć różnicę między nowoświatową
        sieczką i świetnym winem. Pozdrawiam , pozostając miłośnikiem Win Stamtąd:))
      • Gość: docg Re: nowoswiatowosc?? IP: 212.160.147.* 17.05.04, 09:21
        dla mnie nowoświatowość oznacza bogactwo aromatów lub/i smaku połączone z pewną
        jednostajnością i prostotą, brakiem złożoności i głębi. Takie wina są
        spektakularne przy pierwszym łyku, nieźle smakują przy drugim, a po trzecim
        chciałbyś się już napić czegoś innego. Świetnymi przykładami
        na "nowoświatowość" są argentyńskie Los Cardos CS lub chilijskie Antu Mapu
        Merlot Reserva - maja mocny aromat, nasuwający nieodparcie pytanie "jak oni to
        robią?", ale nie korespondujący z "podniebieniem".
        Nowoświatowość trochę się łączy z pojęciem win nowoczesnych, ale to zupełnie
        nie to samo.
        Pozdrawiam
        • hania55 Re: nowoswiatowosc?? 17.05.04, 10:19
          Dla mnie wina "nowoświatowe" to tacy winni bokserzy - najpierw mocne uderzenie
          w nos, później drugie uderzenie - pierwsze wrażenia smakowe, a później pustka.
          W tej chwili jestem w stanie przywołać jedno wino, które różni się od
          powyższego opisu, a mianowicie Passo Doble od Masiego. Poza tym, tak jak
          napisał joe, trzy wina z tego samego szczepu, od różnych producentów, będą się
          różniły wyłącznie intensywnością doznań.

          Ale to tylko moje skromne zdanie :-)
          • joe_stru Ale... 17.05.04, 10:54
            pragnąłbym jednak zwrócić uwagę na drugą stronę medalu. Oczywiście można
            czepiać się nowego świata za prostotę , powtarzalność i różne inne grzechy.
            Tyle ,że w większości win francuskich , włoskich , hiszpańskich czy niemieckich
            występujących w naszych supermarketach nie tylko nie znajdziemy mocnych acz
            pustych aromatów - nie znajdzieemy w nich absolutnie nic. Pustka. Znajdziemy za
            to dość wybujałą cenę. Przykład? Pierwszy z brzegu - Chianti Stroccoli z
            carrefoura za 50 złotych - nic , woda , kwas - brak cech jakichkolwiek. Dlatego
            nowy świat jest generalnie bezpieczniejszy w kupowaniu. Chodzi mi tylko o nasz
            rynek.
            • hania55 Re: Ale... 17.05.04, 11:52
              To prawda, Joe. Łatwiej jest znaleźć wino z dolnej półki cenowej, które
              dostarcza jakichkolwiek miłych doznań, właśnie wśród nowoświatowych. Oczywiście
              w Polsce, nie w krajach bardziej enologicznie rozwiniętych.
              • Gość: docg tak i nie IP: 212.160.147.* 17.05.04, 12:44
                to zależy co rozumiesz pod pojęciem "łatwiej znaleźć" - jeśli chodzi o wybór
                na "chybił-trafił" - to się zgodzę, bo tą metodą można trafić np. na włoskie
                wyroby rozprowadzane przez "Freie Abfuller aus Hamburg" i zadać tym śmiertelny
                cios winnej Europie :-) ale jeśli chodzi o świadomy wybór, to na niskich
                półkach cenowych mało jest win z nowego świata, które nie uległyby europejskiej
                konkurencji - powiedzmy, że może to być shiraz-malbec od Trivento (17 zł - bez
                konkurencji w tej cenie) lub wyroby Jacob's Creek (od 27 zł). Warto przy okazji
                odświeżyć sobie typy z wątków o tanich winach, żeby nie zapomnieć o istnieniu
                takich europejskich produktów jak seria 35 paralello, Canaletto, czy
                Nicolasowskie AOC.
                Pozdrawiam
                • joe_stru Re: tak i nie 17.05.04, 12:56
                  Gość portalu: docg napisał(a):

                  > to zależy co rozumiesz pod pojęciem "łatwiej znaleźć" - jeśli chodzi o wybór
                  > na "chybił-trafił" - to się zgodzę, bo tą metodą można trafić np. na włoskie
                  > wyroby rozprowadzane przez "Freie Abfuller aus Hamburg" i zadać tym
                  śmiertelny
                  > cios winnej Europie :-) ale jeśli chodzi o świadomy wybór, to na niskich
                  > półkach cenowych mało jest win z nowego świata, które nie uległyby
                  europejskiej
                  >
                  > konkurencji - powiedzmy, że może to być shiraz-malbec od Trivento (17 zł -
                  bez
                  > konkurencji w tej cenie) lub wyroby Jacob's Creek (od 27 zł). Warto przy
                  okazji
                  >
                  > odświeżyć sobie typy z wątków o tanich winach, żeby nie zapomnieć o istnieniu
                  > takich europejskich produktów jak seria 35 paralello, Canaletto, czy
                  > Nicolasowskie AOC.
                  > Pozdrawiam
                  ----> Dodałbym do listy nowoświatowców "bezpiecznych" całą właściwie półkę
                  czerwonych australijczyków z Makro. Próbowałem już większości i ewidentnej
                  wpadki nie było. No , może Badgers Creek Shi/cab smakował jak alkoholizowany
                  kompot wiśniowy (14%!!!)ale za to kosztuje 19pln:))Szcególnie fajne jest
                  czerwone wino zwące się "Element" - 30 z hakiem. Z Argentyny jest Septima CS ,
                  którego nie polecam. Już lepsze i tańsze są zwykłe Trapiche. Z Chile jest
                  Torres santa Digna CS i SB - białe lepsze , ale te już trochę droższe, ponad 40.
                  No i są też dość niezawodne Casillero , tańsze sunrise'y (Carmenere zawsze
                  fajny - do obiadu , jak chce się tanio - jak złoto)oraz ostatnio po przerwie
                  pojawiła się Caliterra. Niestety , importerowi coś się pop.... bo zwykła "nie-
                  rezerwa" kosztuje 50 kilka złotych. Ale ponieważ ceny to temat stary i nudny -
                  kończę i uchodzę:))pzdr.
                • hania55 Re: tak i nie 17.05.04, 14:21
                  Hm, a mnie jakoś statystycznie wychodzi, że jednak "bezpieczniej" wychodziło
                  sięganie po Nowy Świat w cenach do 50 zł niż po Stary Świat. Po prostu wiadomo
                  czego się spodziewać :-) Ale to tylko moje prywatne statystyki i nie będę ich
                  bronić jak Belka fotela :-)
      • panowca Re: nowoswiatowosc?? 17.05.04, 13:26
        wprawdzie wszelkie uogólnienia prowadzą na manowce ale dla mnie wino
        nowoświatowe to wino tłuste i muskularne pełne w ustach z nieodłaczną
        konfiturową końcówką i choć ostanio gustuje w Europie a zwłaszcza we Francji i
        w NIemczech to czasem mam ochotę na takie wino, które (no włąśnie jak oni to
        robią) "wypełni usta" za grosze" śmigam do Makro po jakąc australię lub rzadzie
        RPA - całkiem inna historia to Nowy Świat z wyższej półki ....
        ale zaznaczam że to uogólnienie traktuje bardzo luźno
        • cecyl Re: nowoswiatowosc?? 17.05.04, 15:23
          Uff, chyba pociagniemy ten wątek, bo od jakiegoś czasu spotykam się z takim
          wielkopańsko - pogardliwym traktowaniem win z Nowego Świata, który jest efektem
          wieloletniej pracy Francuzów nad udupianiem wszystkiego, co nie z Francji.
          Przypominam więc, że dla Francuzów nowoświatowe (i to wcale nie tylko
          jakościowo)są wina z Włoch,z Hiszpanii czy z Portugalii, a dla niektórych
          żabojadów nawet ich rodzime z Langwedocji czy z Rousillon tez sa nowoświatowe.
          Warto o tym pogadac, bo ja przede wszystkim uważam, że dzięki winom z Chile,
          RPA, Argentyny, Australii wiele osób w Polsce przekonało się do win (jakościowo
          i cenowo)- i o tym pamiętajmy. I jeszcze na marginesie - czy półnoafrykańskie
          wina, libańskie i izraelskie - to też Nowy Świat. To tyle na początek.
          • winersch Re: nowoswiatowosc?? 17.05.04, 16:04
            Nie zauważyłem, żeby Francuzi tak kogoś udupiali, a już na pewno nie
            Langwedocję. Nota bene gust Parkera, jak na mój gust bardzo nowoświatowy,
            znalazł na tyle uznania wśród Francuzów, że dali mu Legie Honorową.
            Masz rację, że dzięki Łatwości i prostocie i trzymaniu standardów wina z Nowego
            Świata utorowały drogę winom dop serc wielu początkujących. Problem dla mnie to
            taki, że wszystkie one niemal są jednakowe. Australijczycy nawet zrobili z tego
            sztandar. Bardziej indywidualne bodegi z Argentyny, gdzie rzeczywiście możemy
            mówić o różnorodności choćby szczepów, z trudem docierają na nasz rynek.
            Inna sprawa to ta, że choć przeciętna Nowego Świata jest dość wysoka, to
            najlepsze wina w porównaniu ze Starą Europą na ogół rozczarowują

            pozdrawiam
          • Gość: docg dobra, ciągniemy ;-) IP: 212.160.147.* 17.05.04, 16:19
            przede wszystkim wydaje mi się że mylisz styl "nowoświatowy" z "nowoczesnym" -
            rzeczywiście wiele win langwedockich czy włoskich jest robiona w stylu
            nowoczesnym (Magari!), co oznacza przede wszystkim dużą koncentrację i
            owocowość podpartą dębem, ale nie jest to styl "nowoświatowy".
            Przywołam też autorytet Marka Bieńczyka, który napisał w jednym z felietonów w
            Magazynie WINO, że wina z Nowego Świata mogą być owszem bardzo dobre, ale dużym
            Burgundom, Bordeaux czy Riosze nie dorównają. Technologia może pomagać winom (a
            mam wrażenie, że nisko i średniocenowe wina z Chile, Australii itd są często
            technologicznie "podkręcane"), ale nie zastąpi terroir.
            Jeśli chodzi o temat "Nowy Świat a winne początki" - tu chyba nikt roli
            zamorskich terytoriów nie kwestionuje.
            pozdrawiam
            • dariuser nowoswiatowosc... 17.05.04, 17:29
              Dzien dobry.
              Ciekawe jak by zareagowali uczestnicy foru chilijskiego, gdybym im zacytowal
              niektore z powyzszych wypowiedzi...Mam nieodparte wrazenie, ze wiekszosc z
              uczestnikow foru mowi o winach, ktore tu nie przekraczaja ceny 2-3 dolarow, a
              przy tej cenie trudno oczekiwacn zlozonosci. Ale juz nie zgodze sie, ze nic nie
              mowia o terroir (tutaj terruno). Szczegolnie w przypadku win argentynskich -
              dla mnie 2 rozne (Nowe) swiaty to wina z Salty i Mendozy, ba mendozanskie
              malbec-i za 6 pesos z Barrancas sa nawet dla mnie sztandarowe i nie do
              pomylenia z mendozanskimi z Tupungato. Jesli dla niektorych te wina sa proste i
              monotonne, prosze sprobowac Miguel Gascon Escorihuela 2002 - owszem sa akcenty
              owocowe, ale to nie jest marmolada, ale cala subtelna symfonia smakow i
              aromatow, ktorej nigdy nie uda sie osiagnac winom francuskim, nawet przy
              najlepszym wsparciu technicznym. Mysle, ze tutejsze wina sa tak rozne od
              chociazby francuskich, jak rozne sa obraz ciemnej gotyckiej katedry we mgle od
              obrazu przypruszonych sniegiem, dzikich i wynioslych Andow w sloneczny dzien
              (jak z mojego okna:-). Jedno i drugie to sztuka i ma swoich zwolennikow... Ale
              zachowalbym ostroznosc w wrzucaniu Nowego Swiata w jeden kubel, to nie jest
              sprawiedliwe.
              • panowca to może jeszcze raz 17.05.04, 17:35
                jak już pisłem ^ patrz uogólnienia , które zawsze uważam za krzywdzące -
                kiedy ja mam ochote na jakiego "winnego lajcika" to sięgam po "w mim
                przekonaniu" tanie (do 40 zł najlepiej Australijskie ^ zresztą zgadzam się z
                tym co napisała hania^^^tam wyżej
              • hania55 Re: nowoswiatowosc... 17.05.04, 17:46
                dariuser napisał:

                Mam nieodparte wrazenie, ze wiekszosc z
                > uczestnikow foru mowi o winach, ktore tu nie przekraczaja ceny 2-3 dolarow, a
                > przy tej cenie trudno oczekiwacn zlozonosci.

                U nas nie ma win za 2-3 dolary (tzn. chyba tylko Sophia Melnik) :-) Może
                krzywdzę wina nowoświatowe, ale jeśli mam wydać więcej niż 50 złotych na
                butelkę wina, raczej kupię coś staroświatowego (wyjątek: wspomniane już paso
                doble).

                • winersch Re: nowoswiatowosc... 17.05.04, 18:20
                  Ja również. Paso doble jest jednym z wyjątków. a nawiasem mówiąc z Argentyny
                  wolałbym np pinot noir z Rio Negro. Jak dotąd nie znalazłem tego regionu u
                  naszych importerów.
                  pozdrawiam
                  winersch
                  przedstawiciel loży Wielki Wschód Francji
                • dariuser Re: nowoswiatowosc... 17.05.04, 18:30
                  hania55 napisała:

                  > dariuser napisał:
                  >
                  > Mam nieodparte wrazenie, ze wiekszosc z
                  > > uczestnikow foru mowi o winach, ktore tu nie przekraczaja ceny 2-3 dolarow
                  > , a
                  > > przy tej cenie trudno oczekiwacn zlozonosci.
                  >
                  > U nas nie ma win za 2-3 dolary (tzn. chyba tylko Sophia Melnik) :-) Może
                  > krzywdzę wina nowoświatowe, ale jeśli mam wydać więcej niż 50 złotych na
                  > butelkę wina, raczej kupię coś staroświatowego (wyjątek: wspomniane już paso
                  > doble).
                  >
                  Rzeczywiscie w Polsce, z tego co czytam nie ma win za te pieniadze (nie mowimy
                  o ""winach"") - ale za te 2-3 $ tutaj sie sprzedaje wina, ktore w Polsce
                  kosztuja tego 3- i wiecej -krotnosc. I wierzcie mi, w porownaniu do calej
                  oferty tych 2 krajow (Chile i Arg.) w Polsce znalezc mozna mniej niz ulamek
                  procenta. Do tego srednia wartosc wszystkich win importowanych np z Chile nie
                  przekracza 2,5$/LITR (ChileVid - Exportaciones 2003).
                  • cecyl Re: nowoswiatowosc (do winerscha i docg w szcze... 17.05.04, 22:24
                    Nie mylę nowoświatowych win z nowoczesnymi. Rzecz dotyczy
                    swoistego „egocentryzmu” regionalnofrancuskiego, z którym wielokrotnie się we
                    Francji stykałem, a przejawiającego się m.in. tym, że np. ci z Lyonu z
                    przekąsem wyrażali się o winach z Bordeaux (nigdy ich chyba zresztą nie
                    pijając) i vice wersa. I jedni, i drudzy z kolei za nic mieli jakieś tam Fitou,
                    Corbieres, Cahors itd. Regionalny egocentryzm przekłada się z kolei na
                    francuska optykę Europy, a następnie na świat. I tylko mam im za złe – że
                    wmówili nam wszystkim podział na Starą Europę i Nowy Świat, bo przecież to oni
                    dzielą starą Europę na cacy Francję i resztę. Przykre to, bo przecież jeśli
                    chodzi o wina to my wszyscy z nich.
                    Parker nie dostał Legii za uświadomienie Francuzom istnienia Nowego Świata (a
                    szczególnie Kalifornii), ale (na odwrót) za uświadomienie Amerykanom, że
                    Francja to dla miłośników wina Raj, Eldorado, Ziemia Obiecana i Model w Sevres.
                    Parker to największy francuski szowinista.
                    Osobiście nie wierzę, by istniały dla poszczególnych regionów, szczepów i typów
                    win „modele z Sevres”. Zawodowi komentatorzy mają oczywiście nieporównywalną do
                    mnie, zwykłego chlejusa bez ambicji, wiedzę praktyczną i punkt odniesienia,
                    ale „modele z Sevres” to – być może - ich jedyny oręż udowadniania swoich racji
                    i racji bytu swego istnienia. Muszę wierzyć np. Markowi Bieńczykowi, bo
                    niewątpliwie zna tzw. górną półkę lepiej ode mnie i zapewne wie do jakiego
                    ideału powinno dążyć wino z danej apelacji lub i ponad apelacje. Ale komu
                    zawierzył Marek Bieńczyk i jak się ma aksjomat o subiektywności gustów do
                    codziennej praktyki oceniania już nawet nie poszczególnych win, ale jak widać
                    win z kilku kontynentów i rozstawiania ich po kątach.
                    Lubię takie wina, które mi smakują – po prostu. I na tej liście są wina z
                    całego świata. Miałem – chyba – szczęście pić również i tzw. arcydzieła.
                    Umocniło mnie to tylko w przekonaniu o subiektywności odczuć smakowych i braku
                    Modelu, Wzorca i nawet odpowiedniej skali. Człowiek lubi porządkować, bo widać
                    mu to potrzebne, ale osobiście uważam porządek wartości w świecie win za ułudę
                    i czysty marketing.
                    Czy gdy Francuzi mocniej zainwestują w Nowy Świat winny to zmieni się stosunek
                    świata do Nowego Świata?
                    Pewnie nikogo nie przekonam, ale chyba samemu uporządkowałem sobie pewne
                    przemyślenia, mam nadzieję.
                    • docg Re: nowoswiatowosc (do winerscha i docg w szcze.. 17.05.04, 22:51
                      widze,ze wyszedlem na jakiegos euroszowiniste,a to nieprawda. Pomijajac
                      dyskusje o ofercie naszych sklepow, bo ona skrzywia optyke, chcialem tylko
                      zauwazyc, ze sa rozne style produkcji win i kazdy styl ma swoje zarowno piekne
                      jak i paskudne wcielenia, mysle tez, ze te europejskie wcielenia sa bardziej
                      niepowtarzalne, co nie znaczy lepsze, bo nie ma obiektywnych kryteriow dobrego
                      wina.
                    • winersch Re: nowoswiatowosc (do winerscha i docg w szcze.. 17.05.04, 23:51
                      cecyl napisał:

                      > Nie mylę nowoświatowych win z nowoczesnymi. Rzecz dotyczy
                      > swoistego „egocentryzmu” regionalnofrancuskiego, z którym wielokrot
                      > nie się we
                      > Francji stykałem, a przejawiającego się m.in. tym, że np. ci z Lyonu z
                      > przekąsem wyrażali się o winach z Bordeaux (nigdy ich chyba zresztą nie
                      > pijając) i vice wersa. I jedni, i drudzy z kolei za nic mieli jakieś tam
                      Fitou,
                      >
                      > Corbieres, Cahors itd. Regionalny egocentryzm przekłada się z kolei na
                      > francuska optykę Europy, a następnie na świat. I tylko mam im za złe – że
                      >
                      > wmówili nam wszystkim podział na Starą Europę i Nowy Świat, bo przecież to
                      oni
                      > dzielą starą Europę na cacy Francję i resztę. Przykre to, bo przecież jeśli
                      > chodzi o wina to my wszyscy z nich.
                      > Parker nie dostał Legii za uświadomienie Francuzom istnienia Nowego Świata (a
                      > szczególnie Kalifornii), ale (na odwrót) za uświadomienie Amerykanom, że
                      > Francja to dla miłośników wina Raj, Eldorado, Ziemia Obiecana i Model w
                      Sevres.
                      >
                      > Parker to największy francuski szowinista.
                      Drogi cecylu. szanując Cię bardzo nie odmowię sobie pewnej złośliwości. Parker,
                      ten francuski szowinista w swoim przewodniku poświęca więcej miejsca winom z
                      Kalifornii niż z Alzacji, Bordeaux, Szampanii, doliny Rodanu, Doliny Loary,
                      Langwedocji razem wziętym. A prawdę mówiąc tyko nad Loarą jest większa
                      rożnorodnośc win niż w całej Kalifornii.
                      pozdrawiam serdecznie
                      > Osobiście nie wierzę, by istniały dla poszczególnych regionów, szczepów i
                      typów
                      >
                      > win „modele z Sevres”. Zawodowi komentatorzy mają oczywiście niepor
                      > ównywalną do
                      > mnie, zwykłego chlejusa bez ambicji, wiedzę praktyczną i punkt odniesienia,
                      > ale „modele z Sevres” to – być może - ich jedyny oręż udowadn
                      > iania swoich racji
                      > i racji bytu swego istnienia. Muszę wierzyć np. Markowi Bieńczykowi, bo
                      > niewątpliwie zna tzw. górną półkę lepiej ode mnie i zapewne wie do jakiego
                      > ideału powinno dążyć wino z danej apelacji lub i ponad apelacje. Ale komu
                      > zawierzył Marek Bieńczyk i jak się ma aksjomat o subiektywności gustów do
                      > codziennej praktyki oceniania już nawet nie poszczególnych win, ale jak widać
                      > win z kilku kontynentów i rozstawiania ich po kątach.
                      > Lubię takie wina, które mi smakują – po prostu. I na tej liście są wina z
                      >
                      > całego świata. Miałem – chyba – szczęście pić również i tzw. arcydz
                      > ieła.
                      > Umocniło mnie to tylko w przekonaniu o subiektywności odczuć smakowych i
                      braku
                      > Modelu, Wzorca i nawet odpowiedniej skali. Człowiek lubi porządkować, bo
                      widać
                      > mu to potrzebne, ale osobiście uważam porządek wartości w świecie win za
                      ułudę
                      > i czysty marketing.
                      > Czy gdy Francuzi mocniej zainwestują w Nowy Świat winny to zmieni się
                      stosunek
                      > świata do Nowego Świata?
                      > Pewnie nikogo nie przekonam, ale chyba samemu uporządkowałem sobie pewne
                      > przemyślenia, mam nadzieję.
                      • joe_stru Parker 18.05.04, 08:45
                        winersch napisał:

                        > Drogi cecylu. szanując Cię bardzo nie odmowię sobie pewnej złośliwości.
                        Parker,
                        >
                        > ten francuski szowinista w swoim przewodniku poświęca więcej miejsca winom z
                        > Kalifornii niż z Alzacji, Bordeaux, Szampanii, doliny Rodanu, Doliny Loary,
                        > Langwedocji razem wziętym. A prawdę mówiąc tyko nad Loarą jest większa
                        > rożnorodnośc win niż w całej Kalifornii.
                        > pozdrawiam serdecznie

                        ----> Dzieje się tak dlatego , że Parker potrzebuje sprzedać swoje
                        produkty:książki, stronę internetową itd. Amerykanie piją najwięcej wina
                        amerykańskiego , więc Parker najwięcej o nim pisze. Taki już jego dżob.
                        Nie koniecznie to ile pisze o czym musi wyrażać jego winne sympatie.pzdr.
                        • nerodavola Re: Parker 18.05.04, 09:34
                          Trafnie powiedziane joe_stru, w biznesie trzeba uważać na sentymenty a produkt
                          jest tylko rzeczą na sprzedaż.
                          Poza tym proponuję odrobinę własnego zdania na tym forum a nie tylko co chwila
                          wcinanie wątków typu "a Parker to a A w WS tamto,a w MW jeszcze cos innego.
                          Chyba każdy z nas ma jakieś własne zdanie, własny gust i będe rad mogąc
                          skomentować bądź rozważyć osobiste wrażenia, czy to tyczące nowoświatowości czy
                          też innych wątków.
                          • ducale Re: Parker i nasze forum 18.05.04, 09:47
                            nerodavola napisał:

                            > Poza tym proponuję odrobinę własnego zdania na tym forum a nie tylko co
                            chwila
                            > wcinanie wątków typu "a Parker to a A w WS tamto,a w MW jeszcze cos innego.
                            > Chyba każdy z nas ma jakieś własne zdanie, własny gust i będe rad mogąc
                            > skomentować bądź rozważyć osobiste wrażenia, czy to tyczące nowoświatowości
                            czy
                            >
                            > też innych wątków.

                            Drogi Nero ,
                            zawsze jak czytam to forum to wlasnie odnoszę wrazenie iż jest'o komentarz do
                            tego co pisze Parker,WS,MW.Gdyby wszyscy uczestnicy zgadzali sie z powyzszymi
                            to ..chyba niebyloby potrzebne owe forum.Wystarczylaby jedna sztampa np. typu
                            Parker czy Bienczyk( bez urazy),burza oklasków ,punktów i serduszek . A tak nie
                            jest ,chyba ze uwazasz inaczej
                            pozdr
                            • nerodavola Re: Parker i nasze forum 18.05.04, 11:49
                              ducale napisał:
                              > Drogi Nero ,
                              > zawsze jak czytam to forum to wlasnie odnoszę wrazenie iż jest'o komentarz do
                              > tego co pisze Parker,WS,MW.Gdyby wszyscy uczestnicy zgadzali sie z powyzszymi
                              > to ..chyba niebyloby potrzebne owe forum.Wystarczylaby jedna sztampa np. typu
                              > Parker czy Bienczyk( bez urazy),burza oklasków ,punktów i serduszek . A tak
                              nie
                              >
                              > jest ,chyba ze uwazasz inaczej
                              > pozdr

                              Ja nie uważam że czytanie autorytetów to coś złego, wręcz odwrotnie, chodzi mi
                              tylko o to że nawet opisując niektóre wina sporo osób posługuje się tekstami
                              wyjetymi dokładnie z przewodników, a brak mi troszke tak zwanych własnych
                              określeń, własnych przemyśleń. Opisywanie wina to nic innego jak opisywanie
                              otaczających nas zapachów i smaków. Trzeba je tylko umieć zapamiętać i
                              przyporządkować, co nie jest łatwe dlatego zbyt często posługujemy się
                              wyświechtanymi określaniami zawartymi w przewodnikach.
                              Dla przykładu podam że ostatnio ja odkryłem "fajny" zapach i określiłem go
                              mianem starego mopa, bo wino które próbowałem tak właśnie pachniało.
                              Jest to oczywiście drobne przejaskrawienie sprawy, ale w pełni oddawało moje
                              odczucia.
                              • sstar Re: Parker i nasze forum 18.05.04, 12:17
                                nerodavola napisał:

                                > Dla przykładu podam że ostatnio ja odkryłem "fajny" zapach i określiłem go
                                > mianem starego mopa, bo wino które próbowałem tak właśnie pachniało.
                                > Jest to oczywiście drobne przejaskrawienie sprawy, ale w pełni oddawało moje
                                > odczucia.

                                Szkoda, ze nie napisales o nim wczesniej. Ale nic straconego - napisz w jakim
                                winie odkryles ten zapach to z pewnoscia niejeden zaintrygowany forumowicz
                                pobiegnie sie o tym przekonac.

                                Trzymajac sie jednak twardych regul forum ;-) dodam ze w !DECANTERZE! opisano
                                jak smakuje Haut Brion wycisniety z mopa - jednemu z redaktorow udalo sie zbic
                                kilka butelek i zawartosc znalazla sie na parkiecie.

                                Pozdrawiam
                                star

                                • nerodavola Re: Parker i nasze forum 18.05.04, 13:38
                                  Rozumiem że tenże redaktor czyścił podłogę mopen i stąd może te skojarzenia :))
                                  Ja piłem jakieś austriackie czerwone wino z kultywacji biologicznej. Chyba
                                  gdzieś mam jeszcze butelkę, jak ją znajdę podam więcej szczegułów
                                  pzdr.
                          • winersch Re: Parker 18.05.04, 14:03
                            Prosiłbym jednak o czytanie postów, na które się odpowiada. nikt tu nie mówił o
                            ocenach Parkera dotyczących win i nikt się na nich nie opierał. Polemika
                            dotyczyła wyłacznie wizerunku Parkera jako frankofila. I tylko tyle
                            • giorgio_primo Re: Parker 18.05.04, 15:20
                              Poprawcie mnie proszę jeśli się mylę, ale chyba jednak Parker poświęca znacznie
                              więcej stron Francji niż nawet Kalifornii. Nie ślędzę co on wydaje obecnie, ale
                              zawsze był taki "duży Parker" o Bordeaux, który przerastał objętością wszystkie
                              pozostałe dokonania.

                              Co do reszty zasług dla wina to dość trudno dyskutować, bo jest to zależne od
                              gustu. Dla tych, dla których kluczową sprawą jest duża ilość suchej masy w
                              winie, skrajna dojrzałość gron, wysoka zawartość alkoholu, brak filtracji, nowa
                              beczka, itp, niewątpliwie Parker położył wielkie zasługi. Zapewne przyczynił
                              się do poprawy jakości w wielu winnicach. Dla wielu, dla których są inne cechy
                              wina istotne, jego dokonania nie są już tak cenne, bowiem ukształtował gusta
                              pokoleniom, dla których inne wina są marginesem niegodnym uwagi. A wszyscy
                              wiemy, że tak nie jest, bo to właśnie "nieparkerowskie" wina stanowią
                              większość. Pod wpływaem Parkera i jego siły kreującej sukces lub klęskę
                              rynkową, wiele win całkowicie traci typowe swoje cechy. To zresztą dotyczy w
                              identycznym stopniu niesłychanie obecnie wpływowego WS.

                              Francuzi zapewne dali mu ten order za to, że upodobnił topowe "bordówki" do
                              kalifornijskich "Cabsów", otwierając im tym samym znakomity rynek zbytu. Od
                              czasu intensywnej pracy Parkera, bogaci Amerykanie nie muszą już prosić o
                              cukierniczkę by dosłodzić swoje ulubione Chateau Coś Tam.

                              Wbrew pozorom sprawa "parkerowska" mieści się idealnie w tym wątku, bo ma wiele
                              wspólnego z tzw. "nowoświatowością". To nie kto inny, tylko tacy jak on
                              kreatorzy gustów powiedli wiele wielkich (do nich mamy w Europie głównie
                              dostęp) winiarni "nowoświatowych" do sięgnięcia po metody próbujące
                              naśladować "jedynie słuszny" styl tanim kosztem. Efektem tego, są wina
                              niewątpliwie bez wad technologicznych, a więc nie rozczarowujące zwykle. Do
                              tego łatwe w kupowaniu. Ja jednak do worka "nowoświatowego" spokojnie wrzucam
                              wiele pojawiających się w Europie nowych win, mimo geograficznej niepoprawności
                              tej klasyfikacji. To wygodny i dla wielu zrozumiały podział ułatwiający
                              identyfikację zespołu cech. Działa on na różnych poziomach cenowych
                              (jakościowych) i to że niewątpliwie w dolnych "rejestrach" łatwiej przypisać
                              temu określeniu pejoratywne znaczenie (ze wzgłędu na monotonność), nie zmienia
                              faktu, że poza nielicznymi winami z tzw. "Nowego Świata" (dostępnymi w Europie)
                              także "górna półka" ma wspólne ze sobą cechy. Osobiście nie wierzę, że to
                              wynika z jakiejś magii "terroir" europejskiego - niby czemu miałoby tak być,
                              skoro formacje geologiczne i klimat może dawać wszędzie ciekawe efekty.
                        • cecyl Re: Parker - Winersch 18.05.04, 10:18
                          Przepraszam, a o którym przewodniku myślisz? Bo ja mam na myśli wieloletnią
                          działalność Parkera, w której - mimo wszystko i sumując wszystko co napisał -
                          więcej miejsca poświęcił Burgundii i Bordeaux niż Kalifornii. Ale nie zamierzam
                          w ogóle o Parkera toczyć bojów - mam go serdecznie dosyć, bo był okres w moim
                          życiu, kiedy próbując zgłebić tajniki win w oparciu o Autorytety (m.in Parkera)
                          zdałem sobie nagle sprawę, że np. moje ukochane wina hiszpańskie za wszelka
                          cene pragnąc znaleźć sie w Parkerze (czyli na stołach amerykańskich restauracji)
                          zaczęły dziwnie być robione pod magiczne formułki, w których więcej jest złej
                          literatury niż zapachu i smaku, i radości. I z Francuzami stało się to samo. To
                          inny wątek w tym wątku. Więc tak jak ostatnio pojawiło sie na tym wątku jestem
                          rzecznikiem własnych dróg i własnego rozumu (choc nie rezygnuje z rzucania
                          okiem na Autorytety), a moje kubki smakowe i polipy zapachowe więcej radości na
                          codzień odkrywaja w pinotagach, w carmenerach i w malbecach niż w CS, którego
                          szczerze mówiąc mam na razie dość i uciekam od niego jak mogę. I dość mam tych
                          bordoskich niuansów, w których niestety zawsze wyczuwam to samo, co kiedyś miał
                          w sobie bolsowski produkt pt; "Parfait d'amour" (taki denaturacik). Zgadzam
                          sie, że te chamskie, mocne, zawiesiny szybko sie nudzą, ale niestety nie mam
                          ekonomicznej możności udowodnienia sobie, że niektóre staroeuropejskie cuda i
                          wonności tez mi się nie znudzą po kilku dniach opicia ich na codzień. Może te
                          cuda smakuja tak jak nam smakuja bo są od świeta i wielkiego dzwonu?
                  • docg zycie na innych planetach 17.05.04, 22:39
                    moze masz racje,ale w to moge jedynie uwierzyc lub nie, podobnie jak w
                    istnienie zycia na innych planetach (z tym,ze tutaj nie pomoze mi nauka
                    radziecka, ktora juz w latach 50-tych oglosila istnienie zycia na Marsie :-) ).
                    Dziwi mnie tylko, ze tych cudow o ktorych piszesz nie ma na wielkich
                    europejskich rynkach jak Niemcy czy Wielka Brytania. Ale widocznie przebiegli
                    Chilijczycy wola utwierdzac nas w przekonaniu, ze produkuja glownie
                    technologiczna masowke, przysylajac do nas cale okrety Gato Negro za zmiane z
                    Gato Bianco (co piaty okret Gato Rose :-) )
                    Nie wdajac sie w dalsze dywagacje na temat wojny swiatow (starego i nowego)
                    przypominam, ze istnieja piekne wina po obu stronach barykady - wlasnie sobie
                    przypomnialem o istnieniu Medalla Real od Santa Rity, ok.120 zl w Vinotece na
                    Rzeznickiej, warto
                    • nicklevin summa techonologiae 17.05.04, 23:00
                      ten watek pobudza jednak niezwykle talenta polemiczne równiez i we mnie, choć
                      jestem li tylko dyletantem. zero sarkazmu, rzetelna prawda.
                      Jeśli łaska zatem; sądzę że są takie szczepy które nie przysporzyły chwały ni
                      sławy staremu kontynentowi, chyba że za cene małej winnicy, małego areału,
                      udręczonych stóp i stanów zawałowych u nabywców przy płaceniu rachunków ;-)
                      Przykłady: primitivo vs zinfandel - tu moim zdaniem walka o prymat jest
                      niezwykle interesująca bo wina z obydwu kuzynów sa godne uwagi w
                      odpowiadających kategoriach cenowych.
                      I tu właśnie warto wspomnieć, że wątek jak zrozumiałem obraca się wokół ceny,
                      zatem warto zadać sobie trud spowiedzi wobec sumienia i podniebienia czy
                      pinotage z RPA znajdzie odpowiednik w swej kategorii skąd inąd (chodzi mi o
                      terroire), albo czy syrah z kraju żab, ślimaków i kapuśniaczku podniesie się po
                      prównaniu z shiraz-em. a zresztą czy nie w ostatnim roku przyjęto we francji
                      shiraz do rejestru apelacji ...?
                      aliści jest to wyłącznie opinia jakuba prostaczka, przyjmę każda krytykę, ale
                      równiechętnie dam się poprowadzić poprzez gąszcza wyborów jakich jeszcze
                      zapewnę zdąże dokonać... pozdrawiam
                      • dariuser Re: summa techonologiae 17.05.04, 23:22
                        to dosc ciekawy watek, ktory przywolales (-as). Moznaby pisac cale prace
                        naukowe nt. jak sie wyrazaja poszczegolne szczepy Starym i Nowym Swiacie, ale
                        dosc szybko znajdzie sie szczepy vitis, ktore poza Europa wlanie
                        znalazly "swoj" terroir i tam osiagaja maximum ekspresji. Porownajmy co daje
                        malbec w Argentynie i we Francji (co najwyzej do kupazowania sredniej jakosci
                        win); chilijskiego Carmenera ( no dobrze, zjadla go filoxera...), juz o
                        australijskich siraz nie wspominajac.
                        • nicklevin Re: summa techonologiae 23.05.04, 16:32
                          I tu wywołałeś właśnie kolejne ciekawe przyrównanie, muszę przyznać że Malbec z
                          Argentyny bardzo mi sie spodobał, Trivento Reserva, a i wcenie przystępny ok.
                          40 złociszy. Próbowałem też jakiegoś marokańskiego ale mu trochę brakowało... .
                          Pozdrawiam, nicklevin - on.
                      • winersch Re: summa techonologiae 17.05.04, 23:47
                        nicklevin napisał:

                        > ten watek pobudza jednak niezwykle talenta polemiczne równiez i we mnie, choć
                        > jestem li tylko dyletantem. zero sarkazmu, rzetelna prawda.
                        > Jeśli łaska zatem; sądzę że są takie szczepy które nie przysporzyły chwały ni
                        > sławy staremu kontynentowi, chyba że za cene małej winnicy, małego areału,
                        > udręczonych stóp i stanów zawałowych u nabywców przy płaceniu rachunków ;-)
                        > Przykłady: primitivo vs zinfandel - tu moim zdaniem walka o prymat jest
                        > niezwykle interesująca bo wina z obydwu kuzynów sa godne uwagi w
                        > odpowiadających kategoriach cenowych.
                        > I tu właśnie warto wspomnieć, że wątek jak zrozumiałem obraca się wokół ceny,
                        > zatem warto zadać sobie trud spowiedzi wobec sumienia i podniebienia czy
                        > pinotage z RPA znajdzie odpowiednik w swej kategorii skąd inąd (chodzi mi o
                        > terroire), albo czy syrah z kraju żab, ślimaków i kapuśniaczku podniesie się
                        po
                        >
                        > prównaniu z shiraz-em. a zresztą czy nie w ostatnim roku przyjęto we francji
                        > shiraz do rejestru apelacji ...?
                        Nawiasem mówiąc dwa lata temu robiliśmy w Sheratonie degustację w ciemno syrah
                        i shirazów z kilku krajów biorąc jako kryterium doboru przedział cenowy,
                        bodajże do 100 zł. Bezapelacyjnie wygrał Crozes Hermitage Jabouleta, zreszt ą
                        jeden z najtańszych, wtedy ok. 60 zł. Degustowali: Sołtyk, Bieńczyk, Bońkowski
                        z tych co pomnę. Reszta też zacna. Tak że nie jest z tymi cenami takie oczywiste
                        > aliści jest to wyłącznie opinia jakuba prostaczka, przyjmę każda krytykę, ale
                        > równiechętnie dam się poprowadzić poprzez gąszcza wyborów jakich jeszcze
                        > zapewnę zdąże dokonać... pozdrawiam
                        • sstar Re: summa techonologiae 18.05.04, 10:15
                          ten CH to les jalets? a jaki rocznik ?

                          Pozdrawiam
                          star
                          • Gość: winersch Re: summa techonologiae IP: 217.153.22.* 18.05.04, 15:43
                            Les Jalets, nie pamietam rocznika
                            pozdrawiam
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja