giorgio_primo
23.06.04, 18:31
Mam chwilkę, więc kilka ostatnich degustacji... tylko te, które mam zapisane
na karteczkach i zdołałem wpisać teraz. Pozostałe (duuużo ostatnio!) na
cyfrówce, co wydaje mi się niezłym rozwiązaniem i mało absorbującym.
Mały „vertical” Schidione (40% Sangiovese Grosso, 40% Cabernet Sauvignon, 20%
Merlot) od Jacopo Biondi-Santi (dużo większy nie mógł być, bo ’94 to pierwszy
rocznik):
- 1994: Kolor nieco ceglasty, nos lekko utleniony, bardzo ciepły, smak wysoko
kwasowy, dość intensywnie owocowy (czarne i czerwone owoce), końcówka miękka
i średnio długa. Po około pół godz. bez mieszania, z kieliszka wydobył się
zapach „bombonierkowy”, który moim zdaniem pochodzi z francuskiego dębu.
- 1995: Kolor ciemny, czerwony, nos średnio mocny o cechach młodego wina, w
ustach doskonale zrównoważone, eleganckie i gładkie, niestety poza tą idealną
równowagą wszystko było w tym winie do tego stopnia „średnie”, że nie
potrafiłem znaleźć niczego dominującego co by pomogło je opisać, końcówka
także średnio długa. Po około pół godz. wino bez zmian.
- 1997: Kolor jak ’95, nos intensywny, nieco tępy i lekko „chemiczny”,
przypominał wino dopiero co zabutelkowane, w ustach bardzo bogate i pełne,
garbnik „odowocowy” bardzo wyraźny, gładki („drobnoziarnisty”),
dominuje „toskańska wiśnia”, niestety po tym średnio długa końcówka
rozczarowuje – oczekiwało by się dłuższego posmaku. Po ok. pół godz. w
zapachu ujawniła się stara skóra (mokra?).
- 1998: Kolor ciemny, ale nie nieprzezroczysty, zapch intensywny, wyraźnie
owocowy z nutą kandyzowaną, w ustach pełne ale nie szczególnie złożone, z
doskonałą kwasowością, garbnik zintegrowany, słabo wyczuwalny, kolejne wino o
średniej końcówce. Po pół godz. utraciło intensywność...
- 2000: Kolor bardzo ciemny, czerwony, zapach intensywny przypominający
cukiernię (marcepan?), w ustach twardy, mocny, słodki garbnik (dąb?),
wyraźnie słodko-owocowe z wyczuwalnym dębem, mocno zbudowane, średnio długie.
Po pół godz. utraciło słodycz w zapachu na korzyść ciemnych owców.
Mała degustacja pozioma 1990 Barolo robionego przez kobiety:
- Oddero, Vigna Rionda: jasno czerwone, ale bez typowej „cegły”, klarowne ale
z olbrzymim osadem, nos mocny, słodkawy, herbaciano-owocowy, skórzasto-
politurowy, kojarzy się z antykwariatem z dużą ilości starych mebli, w ustach
lekkie, wysoko kwasowe, twarde i mocno garbnikowe, z wyraźnym alkoholem,
ledwo przebijający się owoc, garbnik w końcówce wysuszający, średni długie i
rozgrzewające jak nalewka
- Valfieri: podejrzewając wadliwość butelki poprosiłem o drugą – to samo:
wino brązowe i mętne (producentka twierdzi, że tak ma być...), nos
intensywnie chemiczny, ale niezidentyfikowany, drażniący, kwaśne... no co tu
dalej pisać, po prostu niepijalne.
- Bersano Riserva: kolor jasno rubinowy, ponownie bez wyraźnej „cegły”,
czysty i przyjemny nos, po zamieszaniu jakby olejek różany, intensywny, w
ustach mało owocowe, lekkie z dominującą silną kwasowością i alkoholem, w
miarę przyjemne ale bardzo proste w smaku i krótkie.
- Giacomo Aschieri: kolor podobny do Oddero, nieco ciemniejszy, w zapachu
intensywne, pod warstwą obory i suszonych kwiatów przebija się ciepły zapach
bardzo dojrzałych owoców, w ustach owocowe (przejrzałe truskawki z jakimś
kwaśnym owocem), średnio kwasowe, doskonale zrównoważone ale niezbyt złożone,
alkohol nie dominował jak u innych, średnio długa i przyjemna końcówka.
Bordeaux przygotowane przez Francuzów jako alternatywne dla drogich i
wielkich domów, ale chyba nie za dobra to alternaywa:
- Ch. Villa Bel-Air 2001 Graves: proste w zapchu i smaku, intensywność
poniżej średniej, lekkie, krótkie. Nie ma punktu zaczepienia.
- Ch. Brondelle 2000 Graves: ładny i przyjemny słodki zapach trudny do
określenia, w ustach delikatne i przyjemnie słodko-owocowe ale równocześnie
kwasowe, zrównoważone, średnio krótkie.
- Ch. Suau 2000 Premier Cotes de Bordeaux: nos młody, średnio
intensywny, „winny”, wyczuwalny garbnik w przeciwieństwie do poprzedników,
kwasowe, nieźle zbudowane, nieco ściągające, średnio długie.
- Ch. Lagurgue 2000 Margaux: nos ładny, czysty i owocowy, dość intensywny, w
smaku wyraźnie kwasowe i owocowe, początkowo beczka niewyczuwalna, później
ujawniła się zarówno w zapachu jak i smaku, krótkie.
- Ch. Phelan-Segur 2000 Saint-Estephe: słaby nos z wybijającym się słodkawym
dębem, czyste i proste w smaku, zrównoważone ale zbyt „grzeczne”, jedyny
punkt zaczepienia to wyraźna kwasowość, średnio długie.
- Ch. Villars 2000 Fronsac: zapach nieco chemiczny, po jakimś czasie
wyczyścił się w kierunku słodko-bombonierkowym, intensywny, w miarę pełne w
ustach, zrównoważone i poprawne ale bez żadnego dominującego aromatu, średnio
długie.
- Ch. Moulin Haut-Laroque 2000 Fronsac: ładny owocowy zapach ze słodkimi
nutami dębu, w tle pojawiły się aromaty świeżego mięsa, w ustach bardzo
miękkie i dość pełne, zrównoważone kwasowo i garbnikowo, najlepsze ze
wszystkich powyżej, dosyć długi, delikatny i przyjemny posmak.
Trzy niezłe Tokaje, spóźniłem się na wcześniejsze, ale zakładam, że były
słabsze... ;-):
- Tokaji Aszú 5 puttonyos 1998 Sajgó Pincészet-Tolcsva: W zapachu intensywny,
utleniony, lekko jabłkowy, typowy dla schłodzonej sherry, w ustach dalej
mocno jabłkowy, słodycz mało wyczuwalna, przyjemne w piciu, ale bez emocji,
dość nudne, końcówka średnio długa ze wskazaniem na krótką.
- Tokaji Aszú 6 puttonyos 1993 Disznókö – Szölöbirtok: bardzo
ładny „marmoladowy” zapach, intensywny, wyrażnie jednak słabszy niż próbowane
wcześniej różne Passito di Pantellaria (Moscato), wysoko kwasowe z
wyczuwalnym garbnikiem, znakomite wino choć mogło by być nieco dłuższe.
- Tokaji Aszú 6 puttonyos 1988 Korona Birtok (Tokaji Kereskedőház): znowu
mocny zapach sherry, utleniony przecier z jabłek, w ustach bardzo pełne i
bardzo owocowe, mi przeszkadzało utlenienie wyczuwalne także w smaku, dość
długie i złożone.