Gość: krish
IP: 62.233.233.*
20.08.04, 22:01
właśnie nastapiło moje pierwsze zderzenie z nero d'avola - piccini 2002.
wrażenia fatalne - nie smakuje - męczę sie
podpowiedzcie czy trafiłem na cos obiektywnie słabego, czy
po prostu to nie jest dla mnie
jak dla mnie brakuje tego "czegoś" - słońca czy jak to by nie nazwac
miałem w rece juz butelke torresa
i ciakawość wzięła górę
doskonała etykieta
i tyle