Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Sztuka komiczna czyli podsumowanie wasni czesc II

    IP: 213.134.140.* 25.08.04, 10:25
    Chcialbym tylko na chwile wrocic do ulubionego przez jednych i
    znienawidzonego przez drugich watku cen wina w naszym uroczym kraju. Ja
    naprawde staram sie wiele rzeczy zrozumiec (przede wszystkim pojecie wolnego
    rynku), ogarniajac je moja skromna umyslowoscia. Jednak wydarzyla sie rzecz,
    ktora wymyka mi sie spod zdroworozsadkowej kontroli. Otoz jak wielu z nas wie
    zarowno LPdV, jak i Likus sprowadzaja wina toskanskie od Poliziano. Jeden i
    drugi importer ma w swoim portfolio ta samą etykiete Morellino di Scansano -
    Lohsa. Tyle, ze u pierwszego kosztuje 102 zł, a u drugiego 79 zł. Jest to o
    tyle komiczne (smutne?), ze przeciez LPdV pretenduje do miana importera i
    detalisty z prawdziwego zdarzenia. Dysponuje siecia kilkunastu
    (kilkudziesieciu?) sklepow w calej Polsce, dobrze zlokalizowanych (z reguly
    centra handlowe), ktorych przychody ze sprzedazy powinny byc godne podziwu.
    Tymczasem p. Likus, wydaje sie byc czlowiekiem ktory traktuje wino jako mile
    (choc drogie, no ale w koncu jest czlowiekiem zamoznym) hobby, dodatek,
    swojego rodzaju kaprys. Jego winoteki (Ile ich jest? Trzy?) nie sa
    eksponowane, stanowia czesc ekskluzywnych restauracji, co juz samo w sobie
    stanowi bariere trudna do pokonania dla zwyczajnego konsumenta. Ciezko wiec
    porownywac potencjal sprzedazowy obu firm. Latwiej porownac ceny. Czy stad
    wniosek, ze bardziej przyjazne potrafia zaoferowac mali importerzy? Nie wiem.
      • Gość: 55marek Re: Sztuka komiczna czyli podsumowanie wasni czes IP: 217.11.136.* 25.08.04, 10:53
        Kolejny kwiatek do ogródka który Pan nazwał " Zdroworozsądkową kontrolą".
        Importerem wina Santa Cristina 2002 jest Centrum Wina. W sklepach Centrum -
        wino to kosztuje 43.5 zł
        dowód : 217.79.145.14:8080/centrumwina/oferta/rezultat
        W delikatesach Piotr i Paweł cena wynosi 39.90 złotych
        dowód:
        byłem w sobotę w Jankach i widziałem
        Delikatesy z luksusowym towarem kupują u bezpośredniego importera i sprzedają
        10 % taniej niż importer ?
        pozdrawiam
        55marek
        • amsti Hm 25.08.04, 12:12
          Ale może te różnice wynikają z polityki danego sklepu? Promocja?

          Widziałem kiedyś wino Rosemounta z serii diamond za 30 parę złotych w jednym
          hipermarkecie (i nie była to wyprzedaż starego rocznika) i to samo wino za ponad
          60 w innym. Ten sam importer.

      • Gość: docg Re: Sztuka komiczna czyli podsumowanie wasni czes IP: 212.160.147.* 25.08.04, 11:21
        Gość portalu: Rural napisał(a):
        > Chcialbym tylko na chwile wrocic do ulubionego przez jednych i
        > znienawidzonego przez drugich watku cen wina w naszym uroczym kraju

        • massom A może inaczej 25.08.04, 12:40
          A może po prostu są importerzy (tacy jak Skarbnica Winnic) ktorzy robia to nie
          tylko z checi zarobku, ale takze z zamilowania. To chyba bardzo wazne.
          Wystarczy przyjrzec sie wlascicielom malych sklepikow we francji, hiszpanii czy
          niemczech. Oni robia to bo kochaja. A w naszym smutnym kraju niestety ktos
          narzucil tym biednym panom i paniom prowadzenie tych sklepow i hurtowni. Plus
          narzucone horrendalne ceny. Ostatnio wdalem sie w dyspote z wlascicielem malego
          sklepu w polsce, ktory sam importuje wino. I staral sie przekonac mnie ze on
          musi do wina ktore kosztuje gdzies na poludniu europy okolo 3 euro za butle,
          tro on musi sprzedac za 70 PLN. Toz to absurd!! (pomine milczeniem ze zostalem
          potraktowany jak smiec, bo Pan wie lepiej, ale szkoda gadac...- powiedzial
          kiedys rzymski mysliciel - Qui sapit in Tacito, gaudeat ille sinu...).
          • Gość: Rural Re: A może inaczej IP: 213.134.140.* 25.08.04, 13:35
            W ktorym sklepie?
            • Gość: massom Re: A może inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 13:44
              oj, tajemnica. Nie mam w zwyczaju kablować, na maila moge wyslac. Bo nie moge
              powiedziec ze czlowiek nie mial wiedzy, bo mial, ale traktowanie z gory jest
              malo przyjemne (szczegolnie, ze troche wiedzy mam o winie)...
              Aha no i jeszcze jedno, zeby nie bylo - nie prowadze dzialalnosci w zaden
              sposob z winem powiazanej.
              PZDR
              • Gość: rural Re: A może inaczej IP: 213.134.140.* 25.08.04, 13:55
                Zgaduje. Cantina na Ursynowie - al. KEN. Trafilem?
                • Gość: massom no i jak tak można... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 14:05
                  choc nie ukrywam, wybor win niezly i ceny na niektore wina tez nienajgorsze
                  (ale te narzuty na niektorych to makabra). No i to wszystkowiedzienie. Z zalu
                  to chyba do McDonalds pojde i wypije sophie chardonnay....
                  • Gość: trap Re: no i jak tak można... IP: *.fastlane.pl 25.08.04, 15:36
                    nie ukrywam że ceny win w naszym kraju sa za wysokie, niestety przy winach do
                    25/30 zł nikt nie ma na to wpływu, kraj nalicza swoje. Przy winach koszt.
                    powyżej 50 zł jest to zabawa importerów takie wina sprzedają się trudniej i
                    przeważnie w restauracjach które również naliczą swoje itd itd itd.
                    Proponuje Panom przystąpienie do któregoś z klubów przy danym importerze, można
                    śmiało zakupić wina po cenie hurtowej w ich sklepach, osobiście znam kilku
                    dobrych, jeśli jesteście miłośnikami? można nieźle się bawić.
                    Pozdrawiam
                    • massom Re: no i jak tak można... 25.08.04, 15:46
                      a ja dziekuje bogu ze mam okazje poprzemieszczac sie czasem po europie i staram
                      sie sam przywozic, ale wiadomo ze wolalbym do specsklepu pojsc. A ostatnio
                      poważnie się zastanawiam nad kupowaniem w supermarketach - tam spokojnie moge
                      sobie wybrac jakies wino (a znalezc cos dobrego to sztuka), a nie stojacy pan
                      sie madrzy (lub pani) a ja biedne glupie dziecie nic o winach nie wiem przecie
                      (nawet zrymowało mi sie)...

                      PZDR
      • Gość: massom A Pan wlasciciel jak mniemam, Panie Rural?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 14:52
        • Gość: rural Re: A Pan wlasciciel jak mniemam, Panie Rural?? IP: 213.134.140.* 25.08.04, 15:51
          Niestety nie. Konsument walczacy z wlasna niewiedza. Bliska mi formule przyjal
          p. Mielzynski na Burakowskiej w Warszawie (sklep+wine bar, w tej wlasnie
          kolejnosci), ale dla mnie to troche za daleko, ale pewnie warto tam wpadac.
          Choc a propos tego co bliskie i dalekie, to po akcesji do UE wsiadlem z kolega
          do auta i popedzilismy do Berlina. Za namowa autorow MW odwiedzilem sklep sieci
          Movenpick (Leipzigerstrasse 60 - silne bodzce nie pozwola mi dlugo zapomniec o
          tym adresie) i to jest wlasnie ideal. Skupilem sie na niskiej polce (5-10
          euro), wybierajac etykiety o ktorych cieplo pisza H. Johnson, panowie BB, czy
          uczestnicy tego wlasnie forum. Jednak o ktorych moge sobie w kraju tylko
          poczytac. Reka drzala, pot wystepowal na skroni gdy bralem do reki wina z
          Burgerlandu od Pockla i Heinricha, z Riojy od Bodegas Breton i Finca Allende, z
          Dao od Vila Nova de Tazem, sycylijskie Morgante, umbryjskie La Carraia,
          piemonckie dolcetto od Bruno Giacosy czy wina Saladini Pilastri z Marche.
          Kompletny zawrot glowy. Przyznam, ze sprzedawca patrzyl na mnie jak na idiote,
          bo wybieralem po butelce, pchajac wozek miedzy regalami, podczas gdy syci
          Niemcy swiadomi swoich konsumenckich wyborow raczej kupuja skrzynkami to czego
          wczesniej doswiadczyli, a co im naprawde smakuje. Rzecz jasna wiekszosci tych
          win jeszcze nie wypilem. Nie wiem jak smakuja. Jednak wkrotce sie dowiem.
          Jednoczesnie majac swiadomosc, ze kupilem dobre rzeczy po normalnych cenach. I
          jeszcze jedno. Wszechwiedzacy ze sklepu o ktorym piszesz nie bedzie mi juz
          wciskal jakis zlewow za 70 zl, po ktorych zostaje juz tylko Chardonnay i
          McDonalds...
          • massom Re: A Pan wlasciciel jak mniemam, Panie Rural?? 25.08.04, 16:13
            Dzieki bogu ze to nie ty, bo szczerze ten Pan mnie nie zachwycil (bo on wie
            lepiej). To przepraszam za ten policzek. W ramach przeprosin wznosze toast
            wirtualnym Petrusem... hehe
            PZDR
            • kpdt Re: A Pan wlasciciel jak mniemam, Panie Rural?? 25.08.04, 21:08
              ciekawe, czy doczekam dnia, kiedy nasi szanowni miłośnicy wina, zaczną zajmować
              się winem a nie tym, kto i za ile sprzedaje wino a już broń mnie Panie Boże, to
              samo wino

              • massom do kpdt 26.08.04, 14:25
                Ale niestety cena wina (zawyzona) jest nieodlacznym tematem z winem zwiazanym,
                bo wyobrazmy sobie, ze sophia chardonnay kosztuje np 30 zl, albo white
                zinfandel 130zl. Dalbys tyle za takie wino???
                • docg i tak jest nieźle 26.08.04, 14:34
                  akurat w przypadku tych win można zauważyć, że whitezinfandele od dawna (tj. od
                  kilkunastu chyba lat) kosztują nie mniej niż 25 zł, a Sophia, kiedy jeszcze
                  była Sophią, kosztowała ok. 9 - 10 zł, więc biorąc pod uwagę inflację, było to
                  relatywnie znacznie więcej, niż teraz (wg moich szacunków "white" był wtedy
                  relatywnie 3 razy droższy). Pozostaje mieć nadzieję, że dalszy spadek cen nie
                  będzie wyłącznie relatywny :-)) W Unii jesteśmy dopiero 128 dzień, a jak
                  wiadomo, sen zimowy niedźwiedzi trwa przeważnie znacznie dłużej :-)
      • Gość: karol w. panowie, panowie IP: *.sympatico.ca 28.08.04, 02:35
        to jest dyskusja o niczym. tak jak nie ocenia sie gustow, tak samo ceny
        towarow w kapitalizmie nie podlegaja takim kryteriom. producent czy
        dystrybutor kazdego towaru (w tym tez wina) nie musi tlumaczyc sie z ceny ani
        jej uzasadniac.

        jego wyzsza niz u sasiada cena moze wynikac w ignorancji, z chciwosci, lub z
        kalkulacji. jedyna reakcja rynku ktora sie liczy to czy znajdzie sie klient
        gotow zaplacic wiecej a nie mniej. my, klienci, mamy wiec w reku wielka moc -
        bo odmawiamy kupna towaru drozszego. zadnych innych kryteriow nie mozna tu
        stosowac.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja