Gość: Rural
IP: 213.134.140.*
25.08.04, 10:25
Chcialbym tylko na chwile wrocic do ulubionego przez jednych i
znienawidzonego przez drugich watku cen wina w naszym uroczym kraju. Ja
naprawde staram sie wiele rzeczy zrozumiec (przede wszystkim pojecie wolnego
rynku), ogarniajac je moja skromna umyslowoscia. Jednak wydarzyla sie rzecz,
ktora wymyka mi sie spod zdroworozsadkowej kontroli. Otoz jak wielu z nas wie
zarowno LPdV, jak i Likus sprowadzaja wina toskanskie od Poliziano. Jeden i
drugi importer ma w swoim portfolio ta samą etykiete Morellino di Scansano -
Lohsa. Tyle, ze u pierwszego kosztuje 102 zł, a u drugiego 79 zł. Jest to o
tyle komiczne (smutne?), ze przeciez LPdV pretenduje do miana importera i
detalisty z prawdziwego zdarzenia. Dysponuje siecia kilkunastu
(kilkudziesieciu?) sklepow w calej Polsce, dobrze zlokalizowanych (z reguly
centra handlowe), ktorych przychody ze sprzedazy powinny byc godne podziwu.
Tymczasem p. Likus, wydaje sie byc czlowiekiem ktory traktuje wino jako mile
(choc drogie, no ale w koncu jest czlowiekiem zamoznym) hobby, dodatek,
swojego rodzaju kaprys. Jego winoteki (Ile ich jest? Trzy?) nie sa
eksponowane, stanowia czesc ekskluzywnych restauracji, co juz samo w sobie
stanowi bariere trudna do pokonania dla zwyczajnego konsumenta. Ciezko wiec
porownywac potencjal sprzedazowy obu firm. Latwiej porownac ceny. Czy stad
wniosek, ze bardziej przyjazne potrafia zaoferowac mali importerzy? Nie wiem.