Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Porto

    15.09.04, 07:59
    Mam pytanie dotyczące Porto, bo nigdy nie piłem żadnych lepszych win tego
    rodzaju, a wybieram się niedługo do "jaskini lwa" - czy warto zawracać sobie
    głowę porto vintage - mam na myśli prozaiczny stosunek jakości do ceny, w
    końcu za 50€, a tyle co najmniej kosztuje butelka, można kupić inne fajne
    wina; czy różnice w jakości pomiędzy producentami są duże (nie mówię o
    najprostszych Ruby czy nie datowanych Tawny, bo w tym sektorze sądzę, że
    tak), czy lepiej kupować od gigantów - graham, taylor itd, czy od małych
    producentów, i w ogóle - może jest coś, czego nie ma w przewodnikach, a co
    powinienem wiedzieć...?
    Jeszcze coś - na stronie Insituto do Vinho do Porto (www.ivp.pt) znalazłem
    opis bardzo ciekawego sposobu otwierania starych Porto, możnaby go w skrócie
    nazwać "termicznym utrącaniem szyjki", wykonuje się to za pomocą rozżarzonych
    szczypiec, a idea jest taka, żeby nie wyciągać korka, który będzie się
    kruszył, tylko właśnie utrącić szyjke poniżej korka. Widział ktoś coś takiego?
      • Gość: kalino Re: Porto IP: *.plwaw.energis.pl 15.09.04, 09:51
        Deo,

        proponuję rozpocząć twój pobyt od 'zwiedzania' bodeg w Vila Nova de Gaia.
        Znakomita większość (a na pewno wszyscy najwięksi) organizują krótkie tour po
        własnych piwnicach opowiadając przy okazji jak wytwarzają porto, jak przechowują
        porto, jak piją porto, etc......
        Następnie przychodzi najmilsza część - degustacja - stawiają przed Tobą od 4 do
        6 kieliszków wypełnionych poszczególnymi winami - dostajesz zwykle 1-2 białe
        (moim zdaniem nie warte większej uwagi) oraz 3-4 czerwone (zwykle jedno Ruby,
        jedno Tawny, jedno starzone Tawny i LBV. Na Vintage nie masz co liczyć...)
        Jeszcze 2 lata temu większość tego typu wycieczek nie wiązała się z żadną opłatą
        (wyjątkami byli Sandeman, Offley, Ferreira i jeszcze ktoś).

        Po kilku takich wizytach wyrobisz sobie zdanie.
        Mi osobiście najbardziej smakowały wina Barros, Kopke i Ca'lem.

        Co do 'łamania szyjki' - niestety - nie byłem świadkiem otwierania tak wiekowych
        Vintage, a szkoda.....

        pozdrowienia,
        kalino
      • Gość: monty Re: Porto IP: *.ipartners.pl 15.09.04, 11:32
        > Mam pytanie dotyczące Porto, bo nigdy nie piłem żadnych lepszych win tego
        > rodzaju, a wybieram się niedługo do "jaskini lwa" - czy warto zawracać sobie
        > głowę porto vintage - mam na myśli prozaiczny stosunek jakości do ceny, w
        > końcu za 50€, a tyle co najmniej kosztuje butelka, można kupić inne fajne

        Uważam, że jak najbardziej warto. Szukaj mniejszych firm (choć o te trudno) jak
        np. Burmester (2000 już będzie), ale wielkich też nie pomiń (z moich
        doświadczeń poleciłbym DOW'S).

        > Jeszcze coś - na stronie Insituto do Vinho do Porto (www.ivp.pt) znalazłem
        > opis bardzo ciekawego sposobu otwierania starych Porto, możnaby go w skrócie
        > nazwać "termicznym utrącaniem szyjki", wykonuje się to za pomocą rozżarzonych
        > szczypiec, a idea jest taka, żeby nie wyciągać korka, który będzie się
        > kruszył, tylko właśnie utrącić szyjke poniżej korka. Widział ktoś coś takiego?

        Widziałem w rzeczonym Instytucie, w którym wizytę ze wszech miar polecam.
        Spróbujesz niemal wszystkich możliwych rodzajów i producentów za grosze.
        Oczywiście jest jedna wada: rocznikowe musisz zamówić całe, ale przynajmniej
        widowiskowo zetną Ci szyjkę :-)
        I skorzystaj z tramwaju, bo IVP jest w Górnym Mieście, a pokonanie odcinka
        dwustu metrów stromizny nie należy do przyjemnosci.
        • winoman Re: Porto 15.09.04, 12:32
          > > opis bardzo ciekawego sposobu otwierania starych Porto, możnaby go w skró
          > cie
          > > nazwać "termicznym utrącaniem szyjki", wykonuje się to za pomocą rozżarzo
          > nych
          > > szczypiec, a idea jest taka, żeby nie wyciągać korka, który będzie się
          > > kruszył, tylko właśnie utrącić szyjke poniżej korka. Widział ktoś coś tak
          > iego?

          Tłumacz polskiego wydania książki Carlosa Falco nie widział i napisał jakieś
          bzdury o "zdzieraniu obudowy szyjki przy pomocy rozżarzonych szczypiec" :-))

          >
          > Widziałem w rzeczonym Instytucie, w którym wizytę ze wszech miar polecam.
          > Spróbujesz niemal wszystkich możliwych rodzajów i producentów za grosze.

          Też gorąco polecam!

          > Oczywiście jest jedna wada: rocznikowe musisz zamówić całe, ale przynajmniej
          > widowiskowo zetną Ci szyjkę :-)
          > I skorzystaj z tramwaju, bo IVP jest w Górnym Mieście, a pokonanie odcinka
          > dwustu metrów stromizny nie należy do przyjemnosci.

          Eeee, ja przez tydzień na piechotę z dołu chodziłem (a kolana leczę z innego
          powodu!).

          Pozdrawiam!
    Pełna wersja