Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Bawaria - drobne refleksje o siostrach Vallone

    IP: 213.134.140.* 08.10.04, 11:40
    Region utożsamiony z kwitensencją Niemiec, polami tyczek chmielu i pełny
    bawarczyków w skórzanych portkach i filcowych kapeluszach z pędzelkiem
    (okazuje się, że nie z piórkiem), okazuje się pełen niespodzianek dla
    amatorów wina. Sądziłem, że na prawdziwe zakupy będę musiał wybrać się do
    kosmopolitycznego Monachium. Tymczasem, niemal każde mniejsze czy większe
    miasteczko z niemieckimi Alpami w tle ma własne dobrze zaopatrzone enoteki.
    Enoteka, to może złe słowo. Te sklepy to raczej delikatesy. Niemcy pozostają
    bezgranicznie zakochani we włoskiej kuchnii. Choć priorytetem pozostają
    rodzime wursty i szwabskie kluchy, chętnie sięgają po ravioli, pesto,
    pecorino etc. No i po wino oczywiście. Niczym zaskakującym jest pewnie duża
    reprezentacja win z północy Włoch - Trydentu (np. Teroldego Rotaliano od
    Mezzocorona czy La Vis), Veneto (np. soave od Ca?Rugate), czy Lombardii (np.
    valtellina od Nino Negri). Interesujące, że na półkach brakuje ?od zawsze?
    modnych i uznanych win z Toskanii i Piemontu. Gdzieniegdzie widać tylko
    jakieś pojedyńcze etykiety. Może to efekt racjonalnego podejścia Niemców do
    zakupów i spożycia? Po co mają pić coś co jest przesadnie drogie, a relacja
    pomiędzy jakością i ceną jest ich zdaniem zachwiana? Nie wiem czym to
    wytłumaczyć. Wreszcie największe dla mnie novum. Niemieckie sklepy,
    przynajmniej te w których byłem (Garmisch-Partenkirchen, Oberammergau czy
    Murnau), oferują bogaty wybór win z Marche i Apulii, a dokładniej rosso
    piceno i rosso conero w wypadku pierwszego regionu (np. Moroder, San Savino
    czy Umani Ronchi) oraz salice salentino, w przypadku drugiego (np. od Leone
    de Castris, czy sióstr Vallone). Czy to oznacza, że Niemcy podążają krok w
    krok za aktualnymi trendami w światku włoskiego winiarstwa? Również na to
    pytanie trudno mi odpowiedzieć. Faktem jednak pozostaje, że w najbogatszym
    regionie Niemiec, tam gdzie na parkingu, na którym na pięć miejsc
    postojowych, cztery zajmują najnowsze modele BMW, Mercedesa i Audi, wina od
    wyżej wymienionych producentów kosztują od 5 do 10 euro. Po raz kolejny
    człowieka cholera bierze. Gruss Gott!





      • giorgio_primo Re: Bawaria - drobne refleksje o siostrach Vallon 08.10.04, 15:00
        Temat faktycznie cikawy, ale muszę dodać kilka informacji, które ten obraz mogą
        nieco rozjaśnić (a może skomplikować?;-) ).

        Osobiście znam kilka znakomicie zaopatrzonych sklepów z winami zaraz za
        przełeczą Brenner po stronie włoskiej i tu sytuacja przedstawia się zupełnie
        inaczej. Otóż w sklepach tych, notabene w doskonałych zwykle cenach, całkowicie
        dominują "topowe" toskańczyki i wybitne, choć drogie wina z Piemontu. Z
        wielokrotnych obserwacji wiem, że głównym klientem i to praktycznie hurtowym
        (zakupy 80-100 butelek "na skrzynki" są normą) są właśnie bogaci Bawrczycy.
        Oczywiście jeśli cena samochodu, zegarek i buty mogą świadczyć o zasobności
        portfla ;-). Powiedziłbym nawet, że to właśnie oni w 90% generują obroty w tych
        sklepach i kupują niemal wyłącznie najbardziej okrzyczane i relatywnie drogie
        wina. Musimy pamiętać, że autostradą z Bawarii to naprawdę "żabi skok", który
        można połaczyć z wycieczką, na wciąż tani dla Niemców mimo podwyżek cen we
        Włoszech, pyszny obiad i spacer wśród wspaniałych krajobrazów. Co jeszcze
        bardziej interesujące i świadczące o takim właśnie zapotrzebowaniu wśród tych
        klientów, to fakt, że w tych sklepach wybór win lokalnych jest stosunkowo słaby
        a Toskania i Piemont reprezentowane są często lepiej niż w ich miejscu
        powstania...

        pzdr
        • Gość: rural Re: Bawaria - drobne refleksje o siostrach Vallon IP: 213.134.140.* 08.10.04, 15:49
          To bardzo ciekawe i rzeczywiście dziwne. Nie śmiem twierdzić, że moje
          doświadczanie Bawarii (byłem tam raptem tydzień) upoważniają mnie to ferowania
          jakichkolwiek uogólnień. Uderzyło mnie jednak to, że we wszystkich sklepach,
          które odwiedziłem, nie było (a jeżeli już to w bardzo skromnej ilości) win
          drogich. Za takie uważam etykiety za 20 euro w górę. Producenci, o których
          wspomniałem wcześniej, bardzo zacni (zapomniałem jeszcze napisać o Bertanim),
          ale z ich portfolio sprzedawane były jedynie wina z niższej półki cenowej.
          Dzięki informacji od gagapisa wiemy jak wyglada najnowsza lista Tre Bicchieri
          2005. Wśród wybrańców znalazła się np. Valtellina Sfursat 5 Stelle '02 od Nino
          Negri. Kosztuje chyba ok. 40 euro. W bawarskich sklepikach moje poszukiwania
          choćby jednego egzemplarza spełzły na niczym. Owszem Nino Negri jest obecny,
          ale tylko w najprostszej formule.
          Jednocześnie wszystkim miłośnikom talentu bohatera naszej zbiorowej świadomości
          Adama Małysza, polecam sklep z winem w Garmisch-Partenkirchen (www.gerardo.de).
          Pewnie warto tam zajść podczas turnieju Czterech Skoczni. Wszystkie wina można
          degustować na miejscu. Właściciel lubi sobie pogadać o twórczości Gombrowicza.
          Znajomość Ferdydurke niestety nie przekłada się jednak na jego politykę
          rabatową. Otwiera tylko popołudniami o 14 (bodaj tylko w piątek i w sobotę,
          zrywa się z łóżka wcześniej), ale i tak jest bardzo sympatycznie.

          Pozdrawiam
    Pełna wersja