sondra
15.11.04, 04:34
Wraz z moim Towarzyszem Życia (śmiesznie zabrzmiało, ale co będę ściemniać że mąż, na kocią
łapę żyjemy) uwielbiamy wino i pijemy je prawie do każdego obiadu - ale tylko czerwone. Metodą
prób i błędów nauczyliśmy się jak dobrać czerwone wino, które odpowiada naszym kubkom
smakowym i nie zrujnuje nam kieszeni. Białego wina nigdy nie kupowaliśmy i nawet do ryby
staraliśmy się dobrać np. delikatniejsze Chianti i jakoś to było. Niemniej, częściowo ze względu na
wiernych tradycji znajomych, a częściowo żeby poszerzyć własne horyzonty :-), postanowiliśmy
nauczyć się w końcu dobierać białe wina. Wiem oczywiście, że "ryby, drób i cielęcina" itd., ale do
drobiu jakoś nam czerwone pasuje (a znajomym nie przeszkadza) i już nie będziemy tego zmieniać.
Cielęciny praktycznie nie jadamy, natomiast pozostaje problem ryb.
Dodam, że nie jesteśmy wytrawnymi kucharzami i nasze rybne potrawy są zwykle bardzo proste.
Najczęściej kupujemy filety z pstrąga albo z łososia i pieczemy je na grillu z minimalną ilością
przypraw. Bardziej mięsiste ryby (jak np. kotlety z miecznika) marynujemy w mieszance na bazie np.
sosu sojowego i też grillujemy. Delikatniejsze, jak flądra albo sola, smażymy obtaczane w mące.
Żadnych sosów jeszcze (?) nie nauczyliśmy się robić. Jedyna potrawa, ktora ma trochę bardziej
skomplikowany smak, to ryba pieczona w folii, z dodatkiem soku z cytryny albo limonki, kaparow i
dużej ilości czosnku. W tej potrawie aromat czosnku dominuje - nie wiem, czy to powinno mieć
wpływ na dobór wina.
Mieszkam w USA, więc zdaję sobie sprawę, że nie możecie mi poradzić konkretnych producentów,
bo rynek jest tutaj inny, ale chodzi mi o ogólne wskazówki. W okolicy mamy znakomite sklepy z
winem, gdzie selekcja przyprawia o ból głowy. Najskromniejszy jest chyba wybór win niemieckich,
ale francuskich, włoskich, australijskich i oczywiście kalifornijskich - zatrzęsienie, od $5 do $300 za
butelkę. Ale zupełnie nie wiem od czego zacząć. Nasze nieliczne dotychczasowe próby były dość
przypadkowe - zwykle kończyło się na jakimś kalifornijskim Chardonnay, z których żadne jakoś nie
pozostawiło po sobie trwałego wrażenia. Czy możecie mi wyjaśnić, jakie są zasadnicze różnice w
charakterze Chardonnay, Sauvignon Blanc i np. Pinot Grigio? Czym się kierować dobierając wino do
wyżej wymienionych potraw?
Przeczytałam kilka wątków (m. in. ten o kurczaku na chrzciny), ale na razie dużo mądrzejsza nie
jestem (bo że wino ma być wytrawne, to tyle to ja wiem i bez tego forum).
Z góry dziękuję za sugestie.