Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Alkohole świata

    IP: *.acn.waw.pl 06.01.05, 06:43
    Jako autor prowokacyjnego, przyznaję, wątku "Dobra wódka czy tanie wino
    stołowe" nie jestem może zbyt miłym gościem na tym forum. Chciałbym się
    usprawiedliwić. Tak naprawdę chodziło mi nie o przewagę wódki nad winem,
    tylko o ceny jekie osiąga ten drugi napój w naszym pięknym kraju.
    Wczoraj byłem w warszawskim sklepie "Alkhole świata" i ceny, które
    zobaczyłem, były jak z koszmarnego snu. Pewnie są w Polsce tańsze miejsca,
    ale będą to różnice 5%-10%, i tak drogo. Za granicą te same wina kosztują o
    połowę taniej. Spisek jakiś antywinny czy co?
      • Gość: jo.hanna jaki spisek? IP: *.kabel.telenet.be 06.01.05, 11:12
        gdyby w Polsce pito wiecej wina ceny raczej by spadly, producenci liczyliby sie
        bardziej z polskimi kupcami...itd...itd. Byla niz na tym forum dyskusja o
        spiskowej wersji cen win. Bodajze Docg tlumaczyl mechanizmy.

        A tak a propos cen: czy wodka jest naprawde tania? Jesli zalozy sie, ze
        przyjemnosc picia to jedynie poczucie szmerku w glowie to wodka jest tansza od
        wina. Ale jesli mowimy o konserstwie to czy moglbys mi podac miejsce, gdzie
        mozna kupic 0,75 L bardzo dobrej wodki za, powiedzmy, 50 zl i przy okazji moc
        porozmawiac ze sprzedawca na temat jej wartosci smakowych?
        • Gość: oryks nie tylko wino IP: *.proxy.lucent.com 06.01.05, 13:37
          Nie tylko wina mamy znacznie droższe. Za whisky czy koniak też trzeba zapłacić
          sporo więcej niż na tzw zachodzie, mimo "pounijnej" obniżki.
          • Gość: wer Re: nie tylko wino IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 12:48
            Gość portalu: oryks napisał(a):

            > Nie tylko wina mamy znacznie droższe. Za whisky czy koniak też trzeba
            zapłacić
            > sporo więcej niż na tzw zachodzie, mimo "pounijnej" obniżki.

            Dlatego właśnie Polak najczęściej wlewa w siebie piwo, pewnie z browaru Jana
            Kulczyka, naszego dobrodzieja, brrr.
    Pełna wersja