Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      jezeli wino to od specialisty z makro

    IP: *.kom / *.kom-net.pl 24.02.05, 17:49
    ostatnio kupowalem wino w makro we wrocku sympatyczna obsługa maja
    specialistę koles doradzi ci wino takie jak chcesz i nie bedzie ci wciskal
    kitu ani nagabywal rzadko sie spotyka pasjonatów wina pytajcie o pana
    krzysztofa bo chyba tak ma na imie maja duzy wybor win z calego swiata w
    dobrej cenie:)))))))
      • ducale Re: jezeli wino to od specialisty z makro 24.02.05, 17:57
        Gość portalu: fan napisał(a):

        > ostatnio kupowalem wino w makro we wrocku sympatyczna obsługa maja
        > specialistę koles doradzi ci wino takie jak chcesz i nie bedzie ci wciskal
        > kitu ani nagabywal rzadko sie spotyka pasjonatów wina pytajcie o pana
        > krzysztofa bo chyba tak ma na imie maja duzy wybor win z calego swiata w
        > dobrej cenie:)))))))
        Panie Spamerek :)
        po pierwsze Panowca ma na imie Grzesiu a nie zaden Krzychu
        po drugie on nie pracuje w makro ( chyba ze cos się zmienilo)
        to tak a propos obslugi specjalistycznej
      • saltimbocca Re: jezeli wino to od specialisty z makro 25.02.05, 09:05
        ostatnio w makro coś nie mam szczęścia, same kwasy: Santa Ana malbec-merlot
        Argentyna) i, zdaje się, Halana z Maroka importowana przez Castel-Freres.
        Zupelne porażki. Ale pamiętam, że np Santa Ana CS była jak za te pieniądze
        przyzwoita. Wszystko w cenie ok. 20 zł.
      • Gość: docg wino od specialisty z makro (długie i nudne) IP: 212.160.147.* 25.02.05, 12:28
        to całe stoisko we wrocławskim Makro to jedno wielkie nieporozumienie. Na
        początek wystrój: co to ma być? elegancja??? Ta kartonowa imitacja piwnicy i to
        w hali Makro... dla kogo to?
        Ale wystrój to w sumie mniej ważna rzecz, może są osoby, które kupując wino w
        tych warunkach maja wrażenie uczestniczenia w pięknym i doniosłym misterium, ja
        do nich nie należę :-)
        To, co wkurza najbardziej, zresztą w odniesieniu do wszystkich dużych sieci,
        jak Tesco, Carrefour itd, to fakt, że oni mają wielki potencjał i możliwości,
        żeby zmienić podłą sytuacje na polskim rynku wina, rozruszać ten rynek,
        sprowadzić coś fajnego w rozsądnych cenach... tymczasem oni nie robią nic,
        sprzedają wciąż te same wina po zawyżonych cenach, które z początku budziły
        śmiech pusty, a obecnie już tylko litość i trwogę ;-)
        Jak się wydaje z pozycji konsumenta, jest na polskim rynku kilka firm -
        winiarskich Judymów, które rzeczywiście sprowadzają lub/i sprzedają ciekawe
        wina w dobrej cenie. Duże firmy mają to "gdzieś", wino traktują tak samo, albo
        razej gorzej niż inne produkty - liczy się tylko zysk, żaden tam prestiż czy
        dobra opinia. Makro samo nic nie sprowadza, a ceny ma niejednokrotnie wyższe
        niż inne sklepy. Do tego - ale tu zastrzegam, że powtarzam plotki, bo sam tego
        nie mam szansy doświadczyć - dochodzi zbójecka polityka wobec dostawców. Więc
        gdzie tu powód do dumy dla takiej wielkiej firmy?
        pozdrawiam
        • Gość: monotyp [...] IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.05, 17:53
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: docg Re: wino od specialisty z makro (długie i nudne) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 19:33
            to bylo na temat win z Makro? bo nie rozumiem...
            jesli myslisz ze udalo ci sie kogos obrazic to sie mylisz. nie dasz rady.
            pozdrawiam
            • gagapisa Re: wino od specialisty z makro (długie i nudne) 25.02.05, 19:45
              Deo, przeciez watpliwej jakosci inwektywy plus naciagana ironia to przejaw
              wyjatkowej elokwencji.
              Ja bym nie pozdrawiala, a nuz sie o iloraz inteligencji zapyta? ;)

              Wracajac do sedna sprawy, wloskie Metro to odpowiednik polskiego Makro. Tutaj
              nie ma kartonowej dekoracji i (sic!) onanistow, ale calkiem przyzwoite stoisko
              z winami. Przynajmniej w Pizie (swiadkiem Ducale). Bylismy w trojke, bez
              ekscesow seksualnych, tylko nudna analiza sredniej polki. :)

              Pozdrawiam,
              Gaga
              • ducale Re: wino od specialisty z makro (długie i nudne) 26.02.05, 11:39
                gagapisa napisała:

                > Deo, przeciez watpliwej jakosci inwektywy plus naciagana ironia to przejaw
                > wyjatkowej elokwencji.
                > Ja bym nie pozdrawiala, a nuz sie o iloraz inteligencji zapyta? ;)
                >
                > Wracajac do sedna sprawy, wloskie Metro to odpowiednik polskiego Makro. Tutaj
                > nie ma kartonowej dekoracji i (sic!) onanistow, ale calkiem przyzwoite
                stoisko
                > z winami. Przynajmniej w Pizie (swiadkiem Ducale). Bylismy w trojke, bez
                > ekscesow seksualnych, tylko nudna analiza sredniej polki. :)
                >
                Ja zawsze powtarzałem ze Metro we Wloszech to dobra enoteca.Zarówno w
                Firenze ,Udine i Pisa było duzo ciekawych win ( nawet dla takich wymagajacych
                klientów jak forumowicze z Polski)od A. Lagedera z pln po Donnafugata,Morgante
                z Sycylii,w dobrych cenach grand cru z Bordeaux,w bardzo dobrej wiele win "na
                codzien" ,supertoskany,brunello,barolo i A.Caprai ,którego Sagrantino było
                tansze niz ..producencki price list. Totez Deo ,nie nasmiewaj się bo to moze
                być początek winnej eksploracji Metro w Polsce ,narazie jest jak jest-ale widac
                zmiany , ,ale to duża siła nabywcza i juz niedlugo bardzo mozliwe iz niektóre
                wina bedą sprowadzac sami ( piszę o "markowych " winach a nie tych Los Pagos
                etc)ponieważ mają umowy producenckie.I skonczą sie te bałwochwalcze wypady do
                Goerlitz :)
                pozdrawiam
                • Gość: docg ducale... IP: 212.160.147.* 28.02.05, 08:45
                  dobrze, że napisałeś o włoskim Metro, bo to swiadczy tylko o tym, że mam rację,
                  przecież oni tam mają te wina, wystarczy nakleić akcyzę, zapakować do
                  ciężarówki i wysłać do Polski. Wiem, że upraszczam, ale o ileż łatwiej jest to
                  zrobić takiemu Makro, niż małemu importerowi, który musi te wina znaleźć, kupić
                  itd itd.
                  Wypady do Goerlitz są raczej praktyczne niż bałwochwalcze, ale miło mi że je
                  zauważyłeś, bo jest to moja indywidualna forma protestu. Jeśli zmiany w Makro,
                  o których piszesz, rzeczywiście nastąpią, to będę się tylko cieszył, bo będę
                  miał do sklepu bliżej o 150 km :-)
                  pozdrawiam
                  • Gość: Pulawski Przenoszenie Metro z Włoszech/Danii do Polski IP: *.acn.waw.pl 01.03.05, 00:09
                    Z moim doświadczeniem mogę powiedzieć, że to o wiele trudniej niż się wydaje:

                    - Cena sprzedaży w Makro jest regulowana ceną który Polski konsument jest w
                    stanie zapłacić. Skoro ok. 90% ilości butelek wina gronowych sprzedawanych w
                    polsce mają cenę detaliczną nie przekraczająca PLN 20,00 za butelkę, nie ma
                    mowy o tym, że w miejscu nijakie d'Abruzzo za EUR 1,20 FOT sprowadzać porządne
                    IGT Toscana za EUR 2,50 FOT. A to mimo tego, że pierwsze prawdopodobnie już
                    kosztuje w Makro PLN 14,90 brutto a drugie teoretycznie z "godziwą marżą" także
                    mogłaby tyle kosztować.
                    Mimo ożywionej i bardzo pożytecznej dyskuzji na Forum Wina, nadal w Polsce jest
                    trudno sprzedawać wina powyżej PLN 40,00 za butelkę 0,75 w takich ilościach,
                    które by pozwalały importerom Polskim takie wina importować, chcociażby po
                    jednej palecie rocznie.

                    - Wydaje się, że mają duże obroty - kwotowo - w działach wina w Makro i w
                    hipermarketach. W rzeczywistości są na poziomie lub trochę wyższe od przychodów
                    w sklepach specjalistycznych typu Dyspensa, Festus, FWS, Grand Cru, PdV itp.
                    Więc nawet jeżeli by sprowadzili te lepsze wina po te lepsze ceny, to jak by
                    wytłumaczyli swoim właścicielom, że w Polskich Makrach mają zamiar długofalowo
                    działać na zwiększenie konsumpcji w Polsce, poprzez jednoczesne obniżenie marży
                    brutto a jednoczesne zatrudnienie więcej osób do obsługi (fachowa obsługa w
                    ciągu dnia pracy jest maksymalnie w stanie obsłużyć 50-60 klientów).

                    - Niemniej do tego dojdziemy - do o wiele niższych cen, za 5-10 lat. Wszyscy w
                    branży musimy osiągać krytyczne masy logistyczne - poprzez drastyczny wzrost
                    konsumpcji Polaków. Od obecnych zaledwie 2,5 litrów na głowę rocznie musimy w
                    ciągo 10 lat czterokrotnić spożycie wina gronowego.
                    W Danii importer/hurtownia średnio ma obrót brutto ok. PLN 4.000.000 na
                    zatrudnionego rocznie, a w Duńskich supersamach sytuacja jest porównywalna -
                    Duńskie sklepy specjalistyczne mają obroty na poziomie PLN 1.200-1.500.000.
                    Więc jak u nas mamy obroty na osobę w granicach PLN 250-600.000 w sklepach
                    specjalistycznych a maksymalnie PLN 1.000.000 w hipermarketach, nie ma
                    możliwości aby obniżać ceny w sposób znaczący.
                    I to mimo tego, że u nas wynagrodzenia są dużo niższe, a koszty logistyczne na
                    tym samym poziomie - bo u nas są koszty nieistniejące lub mniejsze niż w Danii,
                    np. związane z banderolami, częściowo sprzeczne z dyrektywą UE, nakazując
                    importerom wina sprowadzać wina z banderolą naklejona poza terytorium Polski.
                    Ta konkretna praktyka i administracja z tym związane kosztuje konsumentom od
                    PLN 0,70-1,50 za każdą butelkę (pod uwagę tu biorę wina jakościowe, typowo
                    importowane w mniejszych ilościach - 1-10 palet rocznie), nie licząc samą
                    akcyzę.

                    - Możnaby stwierdzić, że niska akcyza w Polsce - tylko PLN 1,02 od butelki 0,75
                    w stosunku do wysokich PLN 3,70 od butelki w Danii, jeszcze bardziej powinno
                    przemawiać za niższe ceny w Polsce, ale tu znów się pokazuje problematyka mało
                    pijące wina gronowego Polaków. Mamy przez to gorsze możliwości wynegocjowania
                    lepszych cen !! I w ten sposób niższa akcyza narazie najwyżej wyrównuje
                    równanie.
                    Ceny oferowanie Polskim imperterom na to same wino od producenta i od
                    dystrybutora w Danii jest często ta sama !

                    - W rzeczywistości import wina dla dużego molocha - nastawiony na sprzedaż
                    detaliczny - jest trudniejszy niż dla małego skupionego, ciężko pracującego i
                    zorganizowanego importera.
                    Tu wchodzą w grę bardzo skomplikowane czynności. Dla małego importera jest to
                    bagatela kilkaset tysięcy PLN aby móc być importerem, a dla Makro sprowadzenie
                    kilka win już wiąże się wydatkami rzędu milionów złotych, a jeżeli nie
                    bezpośrednio z wydatkami finansowymi, to napewnie z potrzebą spłacać
                    odsetki/czynsze na takie inwestycje.
                    Kto w sieciach zna się na winach - sama rekrutacja osób do zaopatrywaniu się,
                    władające kilkoma językami jest dużą inwestycją - a kto będzie zamawiał i
                    nadzorował zakup, wysyłkę, naklejenia i pieczołowitą ewidencję banderol - kto
                    umie wyszukać najtańsze i terminowo działające firmy spedycyjne obsługujące np.
                    250 win z 40 różnych dostawców, odbierane 10-20 razy rocznie od każdego
                    dostawcy (to jest ponad 500 dostaw rocznie !!!) - kto będzie sie zajmował z
                    magazynowaniem, a kto finansuje budowę magazynów, przygotowaniem do wysyłki i
                    terminowe dostarczenie do wszystkich Makro w Polsce, tak aby cieżarowy nie
                    przyjechał kiedy rozładują nabiał.
                    Mamy szczęście, że Makro sam nie zajmuje sie importem a przekazuje tego
                    fachowcom, inaczej wino w Makro prawdopodobnie by było droższe niż jest.
    Pełna wersja